kaszub-ska
14.08.16, 00:38
Chciałabym poznać Wasze zdanie w takiej oto sprawie, która nie daje mi spokoju aktualnie.
Kto czytał mój poprzedni wątek, ten wie, że mój mąż zaliczył romans. Wiedzieli o tym cały czas jego koledzy z pracy (i moi jednocześnie) oraz młodszy brat. Po wielu kłótniach, rozmowach i moich przemyśleniach, zdecydowałam dać nam szansę. Nie chcę rozwijać tego tematu. Nie mają tutaj znaczenia powody. Generalnie aktualnie jesteśmy razem, a co będzie dalej, nie wiem.
Mój dylemat dotyczy brata mojego męża, który uczestniczył w całym oszukiwaniu mnie oraz jego narzeczonej, która nic o tym nie wie. Szwagier mieszka w naszym starym mieszkaniu w bloku od naszej przeprowadzki do nowego domu we wrześniu zeszłego roku. Udostępniał kilkakrotnie to mieszkanie mojemu mężowi na spotkania z kochanką (w maju w ciągu 2 tygodni, taka jest wersja). W rozmowach ze mną w trakcie trwania romansu potwierdzał, że mąż był u niego i spędzali razem czas, pomagał mu, choć oczywiście szwagra w tym czasie w mieszkaniu nie było. Gdy pytałam szwagra, czy wie, czy coś się dzieje np. w pracy, bo mąż zachowuje się inaczej, odpowiedział mi, patrząc prosto w oczy, że wszystko jest OK i on nic nie wie.
Ze szwagrem mieliśmy częsty i dobry kontakt od kilku lat od kiedy przyjechał na studia do miasta, w którym mieszkamy. Przez 5 lat bywał u nas co tydzień na obiedzie, pomagałam mu wiele razy w ogarnięciu spraw domowych, uczyłam gotować. Dzwonił do mnie w różnych sprawach z prośbą o pomoc. Pomagałam mu szukać pracy, poprawiałam CV. W zeszłym roku douczałam go do kursu na prawo jazdy, bo chciał, a mój mąż stracił cierpliwość do niego. Zawsze gdy my jeździliśmy do teściów mógł liczyć na miejsce u nas w samochodzie, nie musiał jechać kilka godzin autobusem. Wiele razy jeździł z nami na różne wypady na plaże, na deski, nad jezioro. Zawsze dostawał od nas propozycje, jego obecność nigdy nie była dla mnie problemem. Lubiłam go, zawsze dobrze się dogadywaliśmy, twierdził, ze jesem jego ulubioną szwagierka. Jest ojcem chrzestnym naszej młodszej córki, która miała I Komunię 2 tygodnie po tym, gdy wyszedł na jaw romans męża.
Szwagier od 1,5 roku spotyka się z dziewczyną, z którą zaręczył się w kwietniu. Byliśmy pierwszymi osobami z rodziny, którzy ją poznali. To było rok temu. Widzieliśmy się kilka razy. Polubiłam się z dziewczyną bardzo, jest bardzo fajna naturalna, szczera, dobrze dogaduje się z dziećmi. Miałyśmy kontakt na facebooku i telefoniczny w trakcie terapii męża, gdy my nie spotykaliśmy się z nikim. W marcu przed Wielkanocą szwagier prosił mnie, byśmy pojechali do teściów razem z nimi, bo chce przedstawić ją rodzinie, a bez nas nie pojedzie.
Mam do szwagra żal ogromny za jego zachowanie, za to że dał się wciągnąć w oszukiwanie, chociaż zna nas tyle lat, zna mnie i moje nastawienie do męża, zawsze twierdził, że jesteśmy dla niego ideałem małżeństwa i sam chciałby tak trafić. Wiem, że braterska miłość, solidarność plemników i bla bla bla. Jest młody, ma prawo nie myśleć o konsekwencjach, ale przyzwoitość obowiązuje zawsze. On nie rozumie w ogóle o co mi chodzi, wg niego on nic nie zrobił i w ogóle nic się takiego nie stało. Jego odpowiedzią na moje zarzuty i pytanie dlaczego był atak na mnie połączony z obrażaniem mnie. Mam zupełnie inne wartości niż ten człowiek, poglądy które poparł praktyką są dla mnie nie do zaakceptowania. Nie chcę utrzymywać z nim kontaktów. W związku z tym również nie wyobrażam sobie kontaktów z jego narzeczoną.
Problem polega na tym, że ona nie wie nic o romansie mojego męża ani o tym, że szwagier o tym wiedział. Wie tylko, że ja pokłóciłam się z mężem, dlatego mieszkał 2 tygodnie u brata, a dzieciom powiedzieliśmy, że robią tam remont. Pytała mnie bezpośrednio, co się stało między mną a mężem, bo nie pojechałam na I Komunię siostrzeńca męża tydzień po wyjściu na jaw jego romansu. Ona do mnie dzwoni, pisze, chce się spotykać. Ja sobie tego nie wyobrażam. Czuję się źle, że ją okłamuję, że nie powiedziałam jej prawdy. Nie wiem, jak wytłumaczyć, że nie będziemy utrzymywały kontaktu. I mam takie przekonanie, że ona powinna wiedzieć, co robił jej narzeczony. Ja bym chciała wiedzieć. Prawda, uczciwość, wiedza na czym stoję, z jakim człowiekiem jestem jest podstawą. Jednocześnie nie chcę być odpowiedzialna za popsucie się ich relacji. Są fajną parą, szczęście ich roznosi, oboje w sobie bardzo zakochani, planują przyszłość.