agisk
17.08.16, 11:39
Witajcie. Chciałam podzielić się moją sytuacją rodzinną. Niełatwą...
Mam chorą mamę. Jest jeszcze młoda (51 lat) i nie jestem chyba jeszcze przygotowana na to co się dzieje. Choć nigdy na takie sytuacje nie jest właściwy czas.
Moja mama wychowała się w domu z problemem alkoholowym. Potem, w małżeństwie również ten problem się pojawił. Od lat leczy się na depresję. Miała kilka prób samobójczych. Ostatnia 3 miesiące temu - zdążyłam wezwać karetkę. Przepraszała mnie potem za to i obiecała, że to się nie powtórzy. Ja nie oczekuję takich obietnic, bo to za duże słowa...
Mama kilka lat temu rozwiodła się. Wtedy wpadła w "szał imprezowy" - taki czas nadrabiania utraconej młodości. Jednak nie uwolniła się od przeszłości.
Jakiś czas temu zmarła jej mama, która prowadziła ją za rękę przez całe życie. Po tym jej stan się pogorszył. Doszły problemy krążenia, kręgosłupa, układu trawiennego. Bardzo gubi się we wszystkim. Ma coraz większe problemy z pamięcią. Staram się jej jakoś pomagać. Ale mam swoje życie - małżeństwo, małe dziecko, 2 prace, własne problemy.
Wiedziałam, że nadejdzie czas, w którym będzie trzeba zająć się rodzicami. Nie sądziłam tylko, że tak szybko. W momencie, w którym oczekiwałabym od mojej mamy bycia po prostu babcią. Moje rodzeństwo stara się też robić co tylko może. Ale to nie jest łatwe. Nigdy nie wiadomo co naszą mamę urazi. Zwykłe zdarzenie, na które nie zwrócimy uwagi może doprowadzić ją do łez. Nie jesteśmy też w stanie pomóc jej finansowo, a ona sama już nie ma sił do pracy. Podjęła pracę, ale jest na silnych lekach. Niestety nie udało się jej uzyskać renty.
No cóż, życie bywa ciężkie. Ale w gruncie rzeczy, jeszcze nie tracę pozytywnego nastawienia.