Dodaj do ulubionych

Rodzic 80+

17.08.16, 13:42
Przeczytałam w sobotniej Gazecie rozmowę w prof.Bortnowską
wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20540296,halina-bortnowska-nieunikniona-nieublagana-kropka.html
i - mając doświadczenie w opiece nad starszymi - widzę, że ten przełom to stan, gdy się twierdzi, że "młodsi nie rozumieją starszych", i, że "młodsi stosują model opieki nad starszymi taki sam jak wobec dzieci, bo innego nie znają".
Z całym szacunkiem, to starsi przestają rozumieć młodszych i (bezwiednie?) uważają, że młodsi powinni zmniejszyć aktywność.
Znajomi, którzy mają rodziców około 80-tki, mówią to samo. W pewnym wieku zaczynają się pytanie "nie mógłbyś mniej pracować?", "nie mógłbyś zmienić pracy na mniej absorbującą?", "po co jedziesz do jakiejś Namibii, tam na pewno niebezpiecznie?", "po co jedziesz na wczasy na Mazury, mogłabyś posiedzieć ze mną na działce", "po co jeździsz tyle na rowerze?", "po co ci ten basen, lepiej byś u mnie okna umyła?". Są nawet tacy, którzy słyszą "jak ci się coś stanie to kto się mną zajmie" ...
Czy my też tacy będziemy ? Nie ma wyboru?
Obserwuj wątek
    • ola_dom Re: Rodzic 80+ 17.08.16, 13:54
      lena575 napisała:

      > Z całym szacunkiem, to starsi przestają rozumieć młodszych i (bezwiednie?) uważają,
      > że młodsi powinni zmniejszyć aktywność.

      Nie "zmniejszyć" aktywność, a przekierować ją na rodziców. Zresztą niemal wszystkie przykłady i cytaty, które przytoczyłaś, o tym właśnie mówią. Czy to wprost, czy w podtekście - "nie rób tego, co robisz, bo przez to mniej zajmujesz się mną".
    • lena575 Re: Rodzic 80+ 17.08.16, 14:37
      Dokładnie tak jest. Kurtuazyjnie młodszy udaje, że tego nie zauważa.
      Chciałabym wiedzieć, czy tak musi być. Wiedza (nawet filozoficzne prof. Bortnowskiej) nie chroni od takiej świadomości ?
      • ola_dom Re: Rodzic 80+ 17.08.16, 14:41
        lena575 napisała:

        > Chciałabym wiedzieć, czy tak musi być. Wiedza (nawet filozoficzne prof. Bortnowskiej)
        > nie chroni od takiej świadomości ?

        Mi się wydaje, że to jest podświadome, więc od świadomości nie ma jak chronić :)
        Podświadomie wyrażana obawa o samotność i pozostawienie "bez opieki",
        • verdana Re: Rodzic 80+ 17.08.16, 16:06
          Ja, jako że mam rodziców 80+ i teściów 80+, na szczęście wszystkich jeszcze w miarę dobrym stanie fizycznym i bardzo dobrym umysłowym chciałabym przypomnieć jeszcze jeden drobiazg. Ci rodzice maja zazwyczaj wcale nie młode dzieci, tylko dzieci koło 60-tki. Czyli dzieci są także starsze, zmniejszają aktywność, bo sił na aktywność nie mają, a opieka nad rodzicami po prostu ich przerasta. Część moich znajomych sama już nadaje się do tego, aby ich dzieci zaczęły im pomagać...
    • panizalewska Re: Rodzic 80+ 17.08.16, 20:11
      Ja mam dziadków 90+. Nic takiego z ich ust nie padało ani do córek, ani do nas - wnuczek. Za to od teściowej z wieczną depresją - non stop. Brak poczucia bezpieczeństwa, samotność, kompleksy i lekki narcyzm i już mamy takie teksty, że po co jechać na wczasy i płacić, lepiej przyjechać do niej. Po części racja, wle tylko po części.
      Nie wiem, czy my takie będziemy i czy to nieuniknione. Dbajmy o swoją samodzielność mentalną, duchową, emocjonalną, o hobby i pasje, to może się uda.
      • g4l Re: Rodzic 80+ 18.08.16, 01:06
        panizalewska napisała:
        > Ja mam dziadków 90+. Nic takiego z ich ust nie padało ani do córek, ani do nas
        > - wnuczek. Za to od teściowej z wieczną depresją - non stop. Brak poczucia bezp
        > ieczeństwa, samotność, kompleksy i lekki narcyzm i już mamy takie teksty, że po
        > co jechać na wczasy i płacić, lepiej przyjechać do niej.

        Zgadzam się z Tobą w 100%. Mi wydaje się, że to wszystko zależy od poziomu świadomości i sposobu wypełniania wolnego czasu. Opiekuję się 91-letnią ciocią (która przepracowała zawodowo 15 lat w swoim życiu), której nijak nie przetłumaczy się w jaki sposób dzisiaj wygląda rynek pracy i to, że jak ktoś ma wolny dzień to chce go spędzić na wypoczynku czy załatwieniu swoich spraw. Ile by się jej nie odwiedzało zawsze będzie za mało - ze wszystkiego jest non-stop niezadowolona. Jak przywożę zakupy, żeby wypełnić lodówkę to słyszę, że kupiłam g**wno, bo w złym sklepie, złe jajka, zła kapusta, złe mięso, itd... :/ I te wizyty polegają generalnie na tym, że ja po prostu sprawdzam czy wszystko jest z nią OK (przychodzi też do niej pani z opieki społecznej), bo o fajnej rozmowie niestety już nie ma mowy. Przymykam oczy na jej zachowanie, obgadywanie wszystkich dookoła i wyzywanie wulgaryzmami, bo wiem, że ma kobieta swoje lata i tych - dajmy na to - przyzwyczajeń, już nie zmieni.

        Dla porównania? Tak jak napisała panizalewska. Mam 61-letnią teściową, która mieszka sama i nijak nie potrafi znaleźć sobie miejsca w świecie. Kobieta nie rozumie, że jeszcze co najmniej 1/3 życia przed nią, które na własne życzenie sobie marnuje. Mieszka sama, jest na rencie i nie interesuje jej praktycznie nic oprócz wymyślania niestworzonych historii na temat życia dalszej rodziny, czy sąsiadów, a często osób, z którymi ma tak sporadyczny kontakt, że tak naprawdę dopowiada sobie jakieś bzdety. Oprócz tego ciągłe narzekania na wyolbrzymiane przez siebie dolegliwości. Filmy czy książki to dla niej pierdoły. Podczas rozmowy nawet nie stara się skupić na tym, co się do niej mówi tylko czeka, aż ktoś skończy, żeby powiedzieć swoje, albo w ogóle zmienić wątek... Całe życie przepracowała jako pielęgniarka i jak raz usłyszałam od niej po operacji kolana, że ona myślała, że będzie wiecznie młoda to zdałam sobie sprawę, że ona naprawdę żyje z mentalnością przedszkolaka. Ktoś, kto całe życie miał do czynienia z osobami starszymi, schorowanymi i gada takie głupoty to rzeczywiście chyba ma się za lepszych od innych uważając, że w pewnym wieku niektóre schorzenia jej nie dosięgną (tak, jak pewnie w przypadku nas wszystkich). Efekt? Nasze kontakty są po prostu poprawne, a nie przyjacielskie. Nie mamy nawet wspólnych tematów do rozmów, bo ciągle tylko słyszę od niej co jadła/piła i jakie to mam piękne kwiatki na parapecie... A na przykład moja chrzestna, która ma 67 lat? Zaaferowana dzisiejszą techniką, na komputerze śmiga jak przeciąg. Można pogadać z nią dosłownie o wszystkim od mody, po gotowanie, filmy, podróże, książki, czy o małżeństwie i efekt jest taki, że sama do niej lgnę i potrafimy rozmawiać po kilka godzin. Poza tym podczas rozmów ona traktuje mnie jak partnera, a nie doradza czy poucza w dosłownie każdej z omawianych kwestii. Sama ma też różne zainteresowania, no i przede wszystkim obraca się w kręgu ludzi (wycieczki rowerowe, spotkania, wspólne gotowanie, itp.), których lubi - a to także wpływa pozytywnie na człowieka.

        Moim zdaniem naprawdę wszystko zależy od podejścia i od osoby, a nie od wieku. Rozumiem też zgorzknienie i pewne zachowania ludzi w tym wieku przykutych do łóżka lub wózka - bo to naprawdę jest tragedia - miałam z tym nie raz do czynienia. Ale naprawdę na maksa wkurza mnie jak np. osoby pod tytułem moja teściowa w pełni sprawne fizycznie, które jeszcze wiele mogą dookoła siebie robić zachowują się jakby im się wielka krzywda działa tylko dlatego, że nie wiecznie nie potrafią sobie zorganizować dnia i znaleźć zajęcia. Myślę, że ogólnie osoby mające zainteresowania i pasje mają o wiele barwniejsze życie, z którego potrafią czerpać. Nie wyobrażam sobie na emeryturze, żebym z mężem całymi dniami martwiła się co się dzieje u naszych dzieci i co one mogłyby dla nas zrobić. Od takiej czynności przez cały dzień każdy by dostał w głowę...
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Rodzic 80+ 21.08.16, 22:17
      Na pewno warto dbać o siebie pod każdym względem, aby na starość być jak najbardziej samowystarczalnym i jeszcze chętnym do życia.
      Problemy ze stosunkiem do dzisiejszej starości są , moim zdaniem, dwa.
      Po pierwsze świat drastycznie przyspieszył w zmianach. Pod każdym względem: technologicznym, społecznym, obyczajowym. To uaktywniło bardzo istotne i nie nowe pytanie: kto od kogo się uczy? młodzi od starszych, jak to bywało do niedawna i jak nakazuje następstwo pokoleń , czy też odwrotnie starsi od młodszych, co to następstwem chwieje ? Wydaje się, że dziś starość nie jest cenna, bo z doświadczenia starszych osób młodzi nie są w stanie skorzystać. Nie jest ono dla nich ciekawe, raczej odstręczające i nudne. Chcieliby, aby starsi dostosowali się do młodych, a jak tak się nie dzieje starsi wydają się uciążliwi i niedostosowani. To chyba pojawia się w wątku założycielskim. A za tym pojawia się protest wobec ich życia. Poczucie bycia niezrozumianym i jednocześnie jakoś przygwożdżonym starością.
      Po drugie chyba po raz pierwszy zaczynamy obcować naprawdę ze starością. Żyjemy dłużej i wcześniej nie obserwowaliśmy i nie znaliśmy osób aż tak bardzo zaawansowanych wiekiem. Musimy zacząć się uczyć jak to wygląda. Teraz nie zawsze ten widok zachwyca. Częściej irytuje. Ale musimy się z tym zmierzyć, bo to jest współczesna rzeczywistość. I też problem opisany przez autorkę wątku. Bardzo ważny moim zdaniem, nawet jeśli na początek wychodzący z krytyki starszych. Agnieszka Iwaszkiewicz

      • lena575 Re: Rodzic 80+ 28.08.16, 08:58
        Ja nie krytykuję starszych. Zauważam pewne zjawisko.
        Wydawało mi się, że świadomość pewnych zjawisk, zachowań i postaw uchroni mnie od prezentowania takich samych, pomoże patrzeć samokrytycznie na siebie. A wywiad z panią profesor filozofii, uświadomił mi, że prawdopodobnie za 30 lat przestanę rozumieć moje dziecko i powiem, że to córka mnie nie rozumie.
        Bo właśnie o tym piszę. Opiekowałam się stryjem, teściową po wylewie, teraz mieszka za mną 96-letnia ciocia, moja mama ma 85 lat. Wśród znajomych widzę to samo - pomoc rodzicom, zorganizowanie kogoś do sprzątania, dowożenie obiadów, zakupy, niektórzy zamieszkują z tym rodzicem i ... słyszą "bo młodsi starszych nie rozumieją". I zwykle ten poczucie "braku zrozumienia" zaczyna sie wtedy, gdy rodzic przestaje rozumieć aktywność młodszych (po co ci te narty w Austrii, jeszcze się nie najeździłaś?, dlaczego pracujesz do wieczora, przecież masz już wszystko ? itp).
        Pamiętam z TV taką rozmowę z Zofią Kucówną - aktorka opowiadała o tym, jak to u lekarza prosi o lek na to by się lepiej poczuła (i myśli - żebym była młodsza) a lekarz grzecznie okrągłymi zdaniami tłumaczy jej, że lek poprawi jej samopoczucie a ona myśli - że samopoczucie poprawi się jej samo jak będzie młodsza :)
        • verdana Re: Rodzic 80+ 28.08.16, 12:35
          Jest dla mnie jednak oczywiste, ze starości zrozumieć nie można. Bo sie samemu jeszcze starym nie było. Mam jednak wrażenie, ze wzywanie do zmniejszenia aktywności młodych to nie brak zrozumienia. To dwie połączone ze sobą rzeczy - wymówka, że za mało czasu poświęca sie osobie starszej, własnie przez swoją aktywność - a powinno sie ja zmniejszyć, aby znaleźć czas na wizyty, rozmowy itd. Druga to lęk - jedziesz w góry, a ja się będę denerwować. Albo coś ci sie stanie i nie będziesz mogła się mną zająć.
          • miedzymorze Re: Rodzic 80+ 30.08.16, 13:31
            Za mało dla każdego będzie znaczyć co innego, czy jeśli na starość nasz rodzic będzie uważał, że mamy przy nim być non-stop to mamy się temu podporządkowac bez gadania ?
            Czy należy się dac się tym lękom spętać?
            Wg mnie to prosta droga od niezrozumienia (z którym obie strony muszą nauczyc się żyć) do nienawiści...

            pozdr,
            mi
            • verdana Re: Rodzic 80+ 30.08.16, 18:21
              A nie. Podporządkować sie nie. Tylko zrozumieć, ze to co mówi starsza osoba nie wynika często z obiektywnego niezrozumienia świata, tylko z chęci podporządkowania dziecka swoim potrzebom... Można zrozumieć, że starsza osoba robi wiele rzeczy po to, by dzieci z nią przebywały. Nie trzeba przy okazji się temu poddawać, ale warto wiedzieć, o co chodzi.
    • chocolate_cake Re: Rodzic 80+ 28.08.16, 15:41
      Nie każdy starszy człowiek taki jest. Na przykład moi rodzice lat 70/74 sami ciągle gdzieś jeżdżą i nigdy nie ma ich w domu ;)
      • anula36 Re: Rodzic 80+ 28.08.16, 18:41
        70/74 to jeszcze starcza mlodosc, gdzie tam do 80/84, albo 90/94 ,albo nie daj boze pozostaniu samemu w wieku 80+.
        pracuje ze starszymi ludzmi i widze ze w wiekszosci przypadkow ograniczenia takie prawdziwe ograniczenia zyciowe, czesto zwiazane z problemi z poruszaniem sie, zaczynaja sie kolo 80-85 rz.
      • verdana Re: Rodzic 80+ 28.08.16, 18:58
        Bo oni jeszcze nie sa starsi, jak na dzisiejsze czasy. Obecna starość zaczyna się po 80.
        • chocolate_cake Re: Rodzic 80+ 30.08.16, 21:48
          Oczywiście że tak. Wiem że wiele może się zdarzyć ale tata 74 letni, który jeździ 50 km dziennie a nawet więcej, na rowerze, to nie jest raczej typowy pan w tym wieku. To też kwestia charakteru, zainteresowań, bycia człowiekiem pogodnym. Tata kiedyś pomagał pani w wieku 85 lat mało chodzącej z powodu choroby ale oczytanej, pogodnej itp.
          Ale starzy nie są jak dla mnie. Fakt.
          Chociaż znam 60 latków marudzących rodzinie non stop.
          • anula36 Re: Rodzic 80+ 31.08.16, 08:49
            ale o to wlasnie chodzi, Twoi rodzice sa wciaz stosunkowo mlodzi i sprawni - w pewnym momencie zycia czlowiek choby najbardziej sprawny, pogodny zaczyna miec problemy albo z nogami,albo z glowa,albo z jednym i drugim i wtedy zaczyna sie starosc- koniecznosc liczenia na innych. dla jednych dto moze byc 60-tka dla innych 90- tka.Oby jak najpozniej.
            • apersona Re: Rodzic 80+ 31.08.16, 11:01
              Znałam kilka 90latek, które żyły samodzielnie, radziły sobie z niewielką pomocą innych na przychodne np. poruszająca się powoli, tylko o lasce 90latka codziennie przed południem wychodziła na spacer wsparta na jakieś 70letniej młódce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka