nietaklatwo
11.09.16, 20:30
Chciałam się was poradzić... Mój mąż był rozwodnikiem i jak to rozwodnik ma ex żonę. Mój mąż nie żyje z nią dobrze rozwód był z jego winny ale ile można pokutowac. Nie rozwiedli się prze ze mnie my się poznaliśmy 5 lat po ich rostaniu i chyba 2 lata po rozwodzie. Iiii był pogrzeb mojej teściowej i była stype, mój mąż napisal jej ze wola by aby nie przychodziła bo on jest w żałobie i nie chce wiecej bólu czy się denerwować. Chodziło aby nie szła na stype. Ona tego sms pokazała prawie całej rodzinie męża i zrobiła dym. Pretensje wielkie jak on mógł tak zrobić. Poklocil się z kuzynami. On im zaczął mówić że jego była zona to nie rodzina ze jest w żałobie cierpi po śmierci matki a ona nie jest mu przychylna. To się dowiedział ze ona jest ich rodzina... wiec mój mąż się wkurzył i powiedział ze jak tak to niech sobie tak żyją razem jako rodzina. On chce się od niej odciąć. Po stypie brat mojego męża zaczal sie z nim klocic o ta ex ze jak mogl tak zrobic itd. Ja się wkurzylam i I mówię że sam na komunie dziecka zaprosil mojego męża beze mnie bo ona miała tam być i się dowiedzialam ze... nie jestem pierwsza i ostatnia zona, moj maz mial pełno takich dziewczyn jak ja i jeszcze pare takich rzeczy. Wku...lam się strasznie bo gnuj mnie lekceważyl mówił do mnie a nawet się nie patrzył. Mialam mu ochotę uderzyć za te słowa w twarz. MÓJ mąż się wkurzyl wyklocal się z nim. Ze ta stype to była mamy uroczystość nie jego by wybierał kto ma przysc itd. Ja mówię że stype jest dla tych co najbardziej cierpią aby ich wesprzeć a on w niej wsparcia niema. Nic nie docierało. Kiedyś mojego męża ciocia miała urodziny to ten jego brat zadzwonił i mówił ze mój mąż ma jechać sam bo on jedzie tam z jego ex. Wiec E. Się wkurzyl i zadzwonił do niej by dala sobie spokój i odwalilo się od jego rodziny. To też mu wypomnial ze decydował o kogoś imprezie kto ma być. A sam tak zrobił. Jeszcze kiedyś robili zjazd rodzinny jak mama żyła I zaprosili jego ex a nas nie. Mama mojego męża chciała aby oni się trzymali razem zawsze to powtarzala. Tylko terwz ja nie wiem jak sie zachowac. Najchetniej bym z nim i jego rodzina nie utrzyywala kontaktu, ale moj maz mowi ze trzeba wyciagnac reke na zgode bo chce tego pojednania. We mnie nie ma zgody aby mu tak to odpuścić. Ja nie wiem no nie rozumiem jak w tej rodzinie to byla zona jest wazniejsza nizwlasny brat. Co byscie zobil na moim miejscu? Czy próbować się "jednac" czy nie. JESZCZE najwazniejsze ja nie wiem czy oni chcą. Bo co z tego ze my wciągniemy rękę a oni znowu nas oleja? Wiedziałam że ten związek nie będzie łatwy ale nie sądziłam ze taki trudn. E. Mama była jedyną osobą która mnie w jego rodzinie bardzo lubiła i broniła przed wszystkimi. Czemu ja musze pokutowac w ogóle nie rozumiem zachowania tych osób. Rodzina jest jak normalna grupa społeczna mogą się lubić lub nie ale bez przesady.