Dodaj do ulubionych

Problem w rodzinie

11.09.16, 20:30

Chciałam się was poradzić... Mój mąż był rozwodnikiem i jak to rozwodnik ma ex żonę. Mój mąż nie żyje z nią dobrze rozwód był z jego winny ale ile można pokutowac. Nie rozwiedli się prze ze mnie my się poznaliśmy 5 lat po ich rostaniu i chyba 2 lata po rozwodzie. Iiii był pogrzeb mojej teściowej i była stype, mój mąż napisal jej ze wola by aby nie przychodziła bo on jest w żałobie i nie chce wiecej bólu czy się denerwować. Chodziło aby nie szła na stype. Ona tego sms pokazała prawie całej rodzinie męża i zrobiła dym. Pretensje wielkie jak on mógł tak zrobić. Poklocil się z kuzynami. On im zaczął mówić że jego była zona to nie rodzina ze jest w żałobie cierpi po śmierci matki a ona nie jest mu przychylna. To się dowiedział ze ona jest ich rodzina... wiec mój mąż się wkurzył i powiedział ze jak tak to niech sobie tak żyją razem jako rodzina. On chce się od niej odciąć. Po stypie brat mojego męża zaczal sie z nim klocic o ta ex ze jak mogl tak zrobic itd. Ja się wkurzylam i I mówię że sam na komunie dziecka zaprosil mojego męża beze mnie bo ona miała tam być i się dowiedzialam ze... nie jestem pierwsza i ostatnia zona, moj maz mial pełno takich dziewczyn jak ja i jeszcze pare takich rzeczy. Wku...lam się strasznie bo gnuj mnie lekceważyl mówił do mnie a nawet się nie patrzył. Mialam mu ochotę uderzyć za te słowa w twarz. MÓJ mąż się wkurzyl wyklocal się z nim. Ze ta stype to była mamy uroczystość nie jego by wybierał kto ma przysc itd. Ja mówię że stype jest dla tych co najbardziej cierpią aby ich wesprzeć a on w niej wsparcia niema. Nic nie docierało. Kiedyś mojego męża ciocia miała urodziny to ten jego brat zadzwonił i mówił ze mój mąż ma jechać sam bo on jedzie tam z jego ex. Wiec E. Się wkurzyl i zadzwonił do niej by dala sobie spokój i odwalilo się od jego rodziny. To też mu wypomnial ze decydował o kogoś imprezie kto ma być. A sam tak zrobił. Jeszcze kiedyś robili zjazd rodzinny jak mama żyła I zaprosili jego ex a nas nie. Mama mojego męża chciała aby oni się trzymali razem zawsze to powtarzala. Tylko terwz ja nie wiem jak sie zachowac. Najchetniej bym z nim i jego rodzina nie utrzyywala kontaktu, ale moj maz mowi ze trzeba wyciagnac reke na zgode bo chce tego pojednania. We mnie nie ma zgody aby mu tak to odpuścić. Ja nie wiem no nie rozumiem jak w tej rodzinie to byla zona jest wazniejsza nizwlasny brat. Co byscie zobil na moim miejscu? Czy próbować się "jednac" czy nie. JESZCZE najwazniejsze ja nie wiem czy oni chcą. Bo co z tego ze my wciągniemy rękę a oni znowu nas oleja? Wiedziałam że ten związek nie będzie łatwy ale nie sądziłam ze taki trudn. E. Mama była jedyną osobą która mnie w jego rodzinie bardzo lubiła i broniła przed wszystkimi. Czemu ja musze pokutowac w ogóle nie rozumiem zachowania tych osób. Rodzina jest jak normalna grupa społeczna mogą się lubić lub nie ale bez przesady.
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Problem w rodzinie 11.09.16, 20:58
      Tak, rodzina jest jak normalna grupa społeczna - mogą się lubić, ale tu nie mamy do czynienia z taką sytuacją. Nie jesteście lubiani OBOJE, choć twojemu mężowi trudno to przyznać nawet przed sobą.

      Każdy ma prawo opowiedzieć się po czyjejś stronie - tylko musi mieć świadomość, ze to ma określone konsekwencje. Jeśli rodzina męża życzy sobie widywać jego eks żonę, to jemu pozostaje ignorowanie rodzinnych spotkań. Dla własnego zdrowia psychicznego skupcie się na znajomych i przyjaciołach.
      Naprawdę nie trzeba ograniczać życia towarzyskiego do rodziny, która w dodatku nie jest życzliwie nastawiona.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Problem w rodzinie 11.09.16, 23:51
      Emocjonalnie rację ma Pani mąż. Argumenty jakie podawał za nieobecnością eks żony na stypie są, od strony emocjonalnej, wiarygodne. Miał prawo zadbać o siebie.
      To wystarczy, aby nie zastanawiać się jak o widzi ktoś inny. Kto tego nie rozumie od razu, to prawdopodobnie nie zrozumie. Tłumaczenie jest bezcelowe, i nakręca tylko konflikt. Agnieszka iwaszkiewicz
    • amb25 Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 10:02
      Ale dlaczego ex twojego meza dziala na niego jak plachta na byka??? Po tylu latach i po rozwodzie z jego winy, wyluzowalby juz. Bylo minelo. Chyba, ze nie minelo i gdzies cos siedzi...
      • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 10:33
        Wiesz jakby ona odpuściłaby i zajęła się swoją osobą to byłoby inaczej a robi wszystko by mu dopiero wiec żywi do niej niechęć
        • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 10:34
          *dopiec
    • rena.k Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 14:54
      Pytanko - mają dzieci? Twój mąż i eks oczywiście. Oraz czy Wy macie dzieci.
      • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 16:54
        Oni maja dorosłe a my niepełnoletnie
    • enith Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 17:43
      Nie rozumiem, czemu tak was drażni, że eks żona poszła na pogrzeb i stypę kobiety, z którą była kiedyś blisko. Ja pójdę na pogrzeb teściowej niezależnie od mojego stanu cywilnego, bo kocham ją, jak moją własną babcię, jest wspaniałą kobietą i nie rozumiem, jak potencjalny rozwód miałby to zmienić. Można było eksię zwyczajnie ignorować, nikt chyba nie zmuszał męża do siedzenia obok niej w kościele i przy stole i zabawiania rozmową.
      Co do reszty rodziny męża, to widać wyraźnie, że dla nich członkiem rodziny jest nadal eks-żona, a nie ty. Z tym akurat nic nie zrobicie, pozostaje ograniczyć kontakty z osobami, które ciebie i męża nie szanują, darować jakieś popierdułkowate rodzinne uroczystości, a na większe, typu śluby i pogrzeby chodzić razem i olewać niesprzyjające wam towarzystwo.
      I nie rozkminiaj tak bez końca, co kto zrobił czy powiedział, bo to niczemu nie służy. Owszem, rozumiem, że ci przykro, że nie zostałaś przez powinowatych przyjęta z otwartymi ramionami, ale twoją najbliższą rodziną jest mąż i wasze dzieci. Jeśli wy będziecie mocni razem, to żadne tam knowania kuzynostwa czy szwagrostwa was nie będzie dotykać.
      • verdana Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 17:53
        Gdyby nie mieli dzieci, 100% racji miałby mąż. Ale ona szła na pogrzeb babci swoich dzieci, prawdopodobnie razem z tymi dziećmi. I to bardzo wiele zmienia.
        • enith Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:07
          verdana napisała:

          > Gdyby nie mieli dzieci, 100% racji miałby mąż.

          Nie miałby. Mąż ani nikt inny nie ma monopolu na żałobę po śmierci członka rodziny. Absurdem jest zakazać komuś pójścia na pogrzeb, bo komuś żyjącemu będzie przykro. To jest koszmarna wręcz małostkowość. Na pogrzeby chodzi się, by uczcić życie osoby zmarłej. Panujące obecnie stosunki rodzinne powinny tu być kompletnie nieistotne. To przykre, że dorośli ludzie nie potrafią się dorośle zachować nawet stojąc nad trumną członka rodziny. Każda okazja, jak widać, jest dobra, żeby drzeć ze sobą koty. A gdzie tu szacunek dla zmarłego członka rodziny?
          • verdana Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:26
            Monopolu nie ma, ale uczucia syna obca osoba powinna uszanować w momencie żałoby. Osobie zmarłej jest dokładnie wszystko jedno, kto będzie a kto nie, a żywi są ważni.
          • koronka2012 Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:27
            No tak, ale tu nie chodzi o uczestnictwo w pogrzebie, a W STYPIE, którą tradycyjnie urządzają najbliżsi zmarłemu (w tym wypadku mąż autorki). I jako gospodarz ma prawo nie życzyć sobie obecności osób mu nieżyczliwych, irytujących.
            • napis_z_obrazka Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:37
              Na pogrzeb, msze zalobna w kosciele idzie, kto ma taka potrzebe, zawiadomiony mniej lub bardziej formalnie (pl.wikipedia.org/wiki/Nekrolog ).
              I maz autorki nie zabranial udzialu w tych uroczystosciach Ex. Do kosciola wstep wolny kazdemu, niczyja zgoda niewymagana (chyba ze cos sie zmienilo, o czym nie wiem;-).
              Jednak na stype wypada byc zaproszonym. Ex zadzwonil, ze sobie nie zyczy.
              Ja w tej sytuacji na stype nie poszlabym, nawet zapraszana przez innych czlonkow rodziny Exa.
            • enith Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:38
              koronka2012 napisała:

              > No tak, ale tu nie chodzi o uczestnictwo w pogrzebie, a W STYPIE, którą tradycy
              > jnie urządzają najbliżsi zmarłemu (w tym wypadku mąż autorki).

              Ale chwilka moment, urządzał tylko mąż czy urządzały wszystkie dzieci zmarłej? Eks-żona przecież została zaproszona przez brata męża, czyli współgospodarza stypy. Czyli mąż może zapraszać, kogo chce, ale brat już tego prawa nie ma? Przepraszam, ale ta cała sytuacja to jest jakaś kompletna dziecinada. Wstyd, żeby dorośli ludzie nie umieli się przez dwie godziny przyzwoicie zachować.
              • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:47
                Brat nie zapraszam na stype tylko mój mąż. Jest to dziecinne nie powiem ale jakby zachowania eks były inne to pewnie i inaczej by to wyglądało. Mój mąż był bardzo związany z mama i cierpi do tej pory miał prawo nie cięć dokładać sobie zmartwień. Byliśmy kiedyś na uroczystości gdzie ona była i może nie ignorowalismy jej po prostu nie zwracalismy uwagi. Było dużo osób w tedy z którymi nie rozmawialiśmy bo było dużo osób. Ale tutaj chodziło o jego uczucia. Czasem trzeba czuć takt czy można gdzieś się zjawić czy nie a pogrzeb jest delikatna uroczystością gdzie ludzie cierpią.
                • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:48
                  Tzn po pogrzebie mąż zaprosił wszystkich którzy przyszli na cmentarz po mszy na stype. Jej napisał wcześniej ze ma nadzieję że się nie wybiera by nie dokładają mu zmartwień ponieważ umarła jego mama.
                • enith Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 18:57
                  Przyznam, że nie rozumiem waszej postawy. Nie wiem, może po prostu nie miałam nigdy okazji doświadczyć takich zachowań w mojej własnej rodzinie. Mnie by dokładnie zwisało i powiewało, czy eks na stypie będzie czy nie. Pewnie nawet bym jej obecności nie zauważyła, wziąwszy pod uwagę, że właśnie umarła mi mama i jestem w głębokiej żałobie. Widać, że tu aż się burzy od jakiś niepozałatwianych spraw między eks małżonkami i przy okazji pogrzeby i stypy się to wszystko wylało.
                  No nic, było, minęło, jest po pogrzebie, mama pochowana. Nie ma co dalej rozkminiać i rozstrajać sobie nerwów, jak i tak sytuacji już nie zmienicie.
                  • napis_z_obrazka Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 19:02
                    enith napisała:

                    > No nic, było, minęło, jest po pogrzebie, mama pochowana. Nie ma co dalej rozkmi
                    > niać i rozstrajać sobie nerwów, jak i tak sytuacji już nie zmienicie.

                    Tez tak uwazam.
                    • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 19:12
                      Ale ja zdalam pytanie w jaki sposób mam się teraz z chować w stosunku co do brata mojego męża. Bo mąż chciałby aby uznała ze nic się nie stało i próbować budować relacje a ja się czuje urażony przez jego słowa i nie ma we mnie zgody aby to olać i się uśmiechać.
                      • enith Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 19:33
                        A jak ci serce podpowiada? Jak czujesz, że powinnaś się zachować? Jeśli nie chcesz utrzymywać kontkaktów z tym człowiekiem, to nie utrzymuj. Masz do tego pełne prawo po tym, jak cię potraktował. A mąż ma obowiązek twoje zdanie uszanować. Wielka szkoda, że nie stoi po twojej stronie. Nic dziwnego, że czujesz się bardzo niepewnie w tej rodzinie, skoro nawet własny mąż nie stoi za tobą murem.
              • koronka2012 Re: Problem w rodzinie 12.09.16, 19:25
                Przyzwoite zachowanie wymaga, aby NIE KORZYSTAĆ z zaproszenia, które stawia gospodarzy (choćby jednego z nich) w niezręcznej sytuacji. Jeśli ktoś ma minimum empatii czy choćby wyczucia, to wypadałoby to zrozumieć, a nie robić dym i trąbić jak to się zostało pokrzywdzonym.
                • salsa.lover Re: Problem w rodzinie 23.09.16, 22:19
                  koronka2012 napisała:

                  > Przyzwoite zachowanie wymaga, aby NIE KORZYSTAĆ z zaproszenia, które stawia gos
                  > podarzy (choćby jednego z nich) w niezręcznej sytuacji. Jeśli ktoś ma minimum e
                  > mpatii czy choćby wyczucia, to wypadałoby to zrozumieć, a nie robić dym i trąbi
                  > ć jak to się zostało pokrzywdzonym.


                  Dokładnie. Ja byłam blisko związana z mamą mojego exa, świetna babka i bardzo się lubiłyśmy. Ale na uroczystościach ICH rodziny ani myślę pojawiać się bo wiem, że tworzyłoby to dziwną i niezręczną sytuację. Niestety, takie życie, mój ex ma swoją żonę, dzieci i uważam, że to oni mają "pierwszeństwo" do babci a nie ja.
                  W przypadku śmierci matki wypadałoby uszanować uczucia i życzenia _najbliższej_ rodziny zmarłej (syna) a nie ex żony ileś lat po rozwodzie.
                  Pojawianie się (i zapraszanie) ex na rodzinnych uroczystościach byłego męża jest grubo niesmaczne. Gdyby pani miała choć odrobinę klasy to nawet gdyby była zapraszana, to zwyczajnie nie powinna przychodzić i uszanować fakt, że jej ex mąż ma nową partnerkę.
    • forumowiczka.to.ja Re: Problem w rodzinie 23.09.16, 23:25
      Czy tak jak traktujecie Ex, traktujecie ICH dzieci? Dorosłe, bo dorosłe, ale nie ma o nich słowa, a przecież zmarła ich babcia.
      Jest Pani nielubiana przez całą rodzinę męża, którzy murem stają za byłą żoną. Po tylu latach, to albo trafiła Pani na rodzinę patologiczną, albo jest z Pani niezla zołza. Proszę nie odpowiadać na forum - proszę sobie odpowiedzieć. Nie ma nikogo, kto wstawiłby się za Panią?
      Mnie to wygląda tak, że od pierwszego dnia nie umie się Pani pogodzić z przeszłością męża, w tym z faktem że z tamtego związku są dzieci. I tak problem narasta, bo Pani nakazuje mężowi niezauważać tamtych dzieci, więc tamta matka walczy jak lwica, żeby chociaż rodzina ich nie odrzuciła. Stąd konflikt.
      Radzę stanąć przed lustrem i szczerze spojrzeć SOBIE w oczy, i zapytać co jest Pani warta i czego się Pani tak bardzo boi.
      • salsa.lover Re: Problem w rodzinie 23.09.16, 23:45
        forumowiczka.to.ja napisała:

        > albo jest z Pani
        > niezla zołza. Proszę nie odpowiadać na forum - proszę sobie odpowiedzieć. Nie m
        > a nikogo, kto wstawiłby się za Panią?

        Radzę przeczytać, ale ze zrozumieniem, post autorki wątku.
        Wyraźnie napisała, że to właśnie zmarła matka męża się za nią wstawiała.


        > Mnie to wygląda tak, że od pierwszego dnia nie umie się Pani pogodzić z przeszł
        > ością męża, w tym z faktem że z tamtego związku są dzieci. I tak problem narast
        > a, bo Pani nakazuje mężowi niezauważać tamtych dzieci


        Dżizas kobito, skąd Ty to wyczytałaś? Jesteś pewna, że odpowiadasz na właściwy wątek? Przecież ona nic takiego nie napisała.
        Nie ma to jak sobie dopowiedzieć coś wyssanego z palca i jechać na tym, obrażając ludzi.
        • forumowiczka.to.ja Re: Problem w rodzinie 23.09.16, 23:52
          Melisa na wieczór pomaga, żeby zejść na niższe tony, przeczytać mój wpis, pomyśleć chwilę i dopiero potem pluć dookoła - jeśli zaistnieje potrzeba.
          Każdy ma prawo do swoich przemyśleń, moje są jak powyżej.
          • salsa.lover Re: Problem w rodzinie 24.09.16, 11:17
            forumowiczka.to.ja napisała:

            > Melisa na wieczór pomaga, żeby zejść na niższe tony, przeczytać mój wpis, pomyś
            > leć chwilę i dopiero potem pluć dookoła - jeśli zaistnieje potrzeba.
            > Każdy ma prawo do swoich przemyśleń, moje są jak powyżej.


            Jeśli już się wypowiada na temat czyjegoś życia to warto to robić na podstawie tego co ta osoba mówi, a nie swoich własnych wymysłów.

            A co do plucia dookoła to proponuję jeszcze raz przeczytać i przemyśleć swój własny post.
            To ty oceniasz, że autorka musi być niezłą zołzą, nakazuje mężowi niezauważać dzieci (?!?) i powinna pomyśleć ile jest warta. Przemyśl jeszcze raz o tym pluciu.

            Prawo do swoich przemyśleń a i owszem. Wymyślanie czegoś czego autorka nie powiedziała i na tej podstawie wnioskowanie że jest zołzą to już jednak zupełnie inna kategoria.
            • forumowiczka.to.ja Re: Problem w rodzinie 24.09.16, 23:21
              Przede wszystkim - nie znamy się, więc pozostańmy w grzecznościowej formie.
              Po drugie: spójrzmy na fakty. Kobieta jest z mężczyzną "z przeszłością" od kilku lat, mają wspólnie dziecko. Teściowa jak żyła broniła naszej autorki. Na pewno robiła to głośno, i co, nikt z rodziny nie uznał zdania babci? Nikt nie stanął po stronie "nietaklatwo". Dlaczego? Na imprezę rodzinną zaprasza się panią Eks i męża samego, bez autorki - to jest sygnał, że autorka wątku jest nielubiana.
              Mało tego, rodzina stoi od lat po stronie byłej żony. Znowu: dlaczego? No skoro "nietaklatwo" jest osobą w porządku, to znalazłby się ktoś, nawet kilka osób które empatycznie by jej broniły przed Eks. Nikogo takiego nie ma.
              Zdarza się śmierć teściowej. Zapowiadana stypa - była żona na pewniaka idzie na stypę. Oczywiście jest to z jej strony mega nietakt - tutaj nie ma co polemizować. Ale jeśli kobieta się upiera, z pełnym poparciem rodziny, trudno, biorę to na zimno, ignoruję osobę. I tutaj zonk - autorkę wątku aż skręca. Mąż nadal chce pojednania, a nią targają burze, wyzywa rodzinę męża per "gnój".
              Na tej podstawie, droga Pani salsa-lover wnioskuję, że autorka jest nielubiana. Facet zamienił z jednego kołtuna na drugi. Jeden się uczepił i nie chce odczepić, drugi wisi ze swoją wściekłością i frustracjami. Biedny facet.
              Czy teraz jest to jasne, czy nadal usilnie będzie mi Pani wmawiała, że racja jest jedna - Pani ?
              • salsa.lover Re: Problem w rodzinie 27.09.16, 22:06
                forumowiczka.to.ja napisała:

                > Przede wszystkim - nie znamy się, więc pozostańmy w grzecznościowej formie.


                > spójrzmy na fakty.
                > Na pewno robiła to głośno, i co, nikt z rodziny nie uznał zdania babci? Dlaczego?
                >Na imprezę rodzinną zaprasza się panią Eks - to jest sygnał, że autorka wątku jest nielubiana
                > .
                > Mało tego, rodzina stoi od lat po stronie byłej żony. Znowu: dlaczego?
                >
                > Na tej podstawie, droga Pani salsa-lover wnioskuję, że autorka jest nielubiana.

                > Mnie to wygląda tak, nie umie się Pani pogodzić z przeszłością męża,
                > bo Pani nakazuje mężowi niezauważać tamtych dzieci



                FAKT - (za słownikiem języka polskiego) "to co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości".

                Jak na pisanie o faktach to jakoś strasznie dużo tych "napewno" "dlaczego" i "wnioskuję" "mnie się wydaje".
                Faktów się nie wnioskuje, fakty się nie wydają.
                Fakty to nie domniemania i przypuszczenia anonimowej osoby w internecie, która o RZECZYWISTEJ sytuacji nie ma zielonego pojęcia.
                Fakty to nie przypisywanie autorce co ona komu nakazuje ani z czym się może/nie może pogodzić.
                To po pierwsze.

                Po drugie, czy formą grzecznościową jest również pisanie o autorce, że jest "zołza" tylko dlatego, że coś tam sobie wywnioskowałaś z jej postu i coś ci się wydaje?
                Skoro domagasz się grzeczności to najpierw zachowaj ją sama.
              • salsa.lover Re: Problem w rodzinie 27.09.16, 22:24
                forumowiczka.to.ja napisała:

                > Przede wszystkim - nie znamy się, więc pozostańmy w grzecznościowej formie.


                A skoro już zbaczamy na zagadnienia savoir vivre to na internetowym forum raczej nikt nikomu nie "paniuje". Forma na "ty" jest powszechna, akceptowalna i nie budząca kontrowersji.
                • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 28.09.16, 21:09
                  A co do dzieci to nie pisałam o nich bo w sytuacji nie brały udziału na stypie były normalnie. Kolejne śmieszne Pani słowa oczywiście Pabi wie że ja nie pozwalam się mężowi spotykać z dziećmi i ma ich nie zauważać. No przecież codziennie Pani z nami żyje i wie jak u nas w domu jest. Ha ha śmieszne wywalila Pani swoje frustrację teraz proszę iść płakać w poduszkę ;)
              • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 28.09.16, 21:05
                Pani komentarze mnie rozsmieszuly ;) Brat i dwuch kuzynów to nie cała rodzina. Pewniaki którymi Pani szczela są nie prawdziwe. Zozuza to niezła musi być Pani by takie rzeczy wygadyqac na tematy o których nie ma Pani pojęcia. Złość ich to nie jest ukierunkowana na mnie tylko na męża ale żeby to zrozumieć trzeba być w tej rodzinie i zrozumieć niektóre sprawy. Oj coś mi się zdaję, że to Pani w tych komentarzach mówi prawdy o sobie. A to że może Pani jest taka ex małżonka a Pania skręca że owy ex ma nową żona i szczęśliwa rodzina. Proszę samej spojrzeć w lustro i przewartoaciowac swoje życie bo widać że nieszczęśliwe jest.
              • nietaklatwo Re: Problem w rodzinie 28.09.16, 21:13
                I koltunem to jest Pani w całym wymiarze i po przeczytaniu odpowiedzi do postu współczuję ludziom którzy z Panią na co dzień przebywaja. Bo stretna osoba z Pani.
                • tt-tka Re: Problem w rodzinie 04.11.16, 23:58
                  Hm, nie komentujac slownictwa i zachowan, a odnoszac sie tylko do sytuacji - mialam niemal identyczna w bliskiej rodzinie. Aktualna zona nie chciala zrozumiec ani przyjac do wiadomosci, ze eks jej meza przestala byc zona meza, ale NIE przestala byc synowa swoich tesciow, bratowa szwagrow i matka wnuka/bratanka. I ze jej obecnosc na wszelkich rodzinnych uroczystosciach /urodziny, Wigilia i tak dalej) jest upragniona i pozadana, ze dla rodziny eksmeza ona i jej syn sa nadal bardzo bliskimi osobami.
                  • tt-tka Re: Problem w rodzinie 05.11.16, 00:01
                    ucieklo - a dla jej syna rodzice eksa sa i chca byc dziadkami, bracia i ich zony - stryjami i stryjenkami. Ze, krotko mowiac, rozwod byl z mezem, a nie z jego rodzina.
                    • morekac Re: Problem w rodzinie 05.11.16, 00:15
                      wg prawa rodzice eksa czy eksi nadal pozostają teściami... czyli można mieć 0 aktualnych żon i kilka teściowych.
                      • tt-tka Re: Problem w rodzinie 05.11.16, 00:25
                        morekac napisała:

                        > wg prawa rodzice eksa czy eksi nadal pozostają teściami... czyli można mieć 0 a
                        > ktualnych żon i kilka teściowych.

                        Wiem :), ale tu mowa o stosunkach uczuciowych, nie prawnych.
                        Rodzina eksa chce po prostu, by eksia z synem nadal byli czescia tej rodziny i zadne starania aktualnej tego nie zmienia. Byc moze u zalozycielki watku tez tak jest.
    • podeptany Re: Problem w rodzinie 17.05.17, 19:16
      W pełni popieram Panią w tym temacie i dam pewne rady bo widzę najbardziej pokrzywdzonymi osobami są tutaj zarówno Pani jak i Pani Mąż. Problemem jest tylko to że Pani Mąż tego właściwie nie dostrzega ale może właśnie powinna Pani mu otworzyć we właściwy sposób oczy na to że ma on problem nie tyle z ex ile z własną rodziną i to własnej rodzinie powinien dać jasno do zrozumienia jak powinny wyglądać relacje między Państwem a męża rodziną. Niech Pani się nie przejmuje w ogóle jakimikolwiek komentarzami dotyczącymi tego że ex pozostała bratową, synową tamtej rodziny bo tak samo jest nią Pani i zachowanie brata Pani Męża który nie zaprosił Panią na komunie a zaprosił Pani Męża i jego ex jest zwyczajnym chamstwem i Pani Mąż powinien właściwie to rozumieć. W żaden sposób rodzina Pani Męża nie powinna podnosić wyższości ex Pani Męża nad Panią. W odniesieniu do zachowania samej ex napiszę tylko tyle to że dzieci Pani Męża i jego ex są członkami tamtej rodziny i że sama ex też się taką czuje (co wynika tylko z tego że rodzina Pani Męża jest jej przychylna) jest jakimś tam argumentem chroniącym jej prawo do udziału w takich uroczystościach jeżeli jednak ex wykorzystuje te uroczystości do nagabywania rodziny Pani Męża przeciwko Pani to moim zdaniem Państwo wspólnie powinni jej to przy wszystkich wytknąć. Prawda jest bowiem taka że nie obrażając Pani bo to nie Pani w tym przypadku kreuje problem tylko czuje się słusznie pokrzywdzona, kobiety są mściwe i w przypadku takiego wyraźnego zachowania ex świadczy to o zwykłej zazdrości i chęci zemsty. Same podnoszenie winy Pani Męża w rozpadzie poprzedniego związku nie ma nic do rzeczy - po pierwsze wiadomo jak stronnicze są sądy a ex zawsze będzie grała niewiniątko a po drugie jakie to ma znaczenie - On kocha Panią a nie ex i być to ją zżera. Głowa do góry. Z kolei nawet jeżeli ona sama tego nie robi (przynajmniej przy Państwa obecności) ale rodzina Pani Męża preferuje ją nad Panią i daje Pani w obecności Męża to wyraźnie do zrozumienia to zwyczajnie powinni Państwo wspólnie unieść się honorem i dać rodzinie do zrozumienia że nie życzą sobie Państwo takiego traktowania choćby nie wiadomo jaka to była dla rodziny Pani Męża obraza i tylko wspólne prezentowanie stanowiska przez Państwa że to Państwo trzymają się razem da efekt. Moim zdaniem powinno być to bowiem ambicją Pani Męża żeby wymusić na swojej rodzinie traktowanie Pani z należytym szacunkiem gdyż jeżeli tak jak Pani zauważa Pani Mąż ma swojej ex powyżej uszu, zawarł związek z Panią i kocha Panią - to wywyższanie jej przed Pani Mężem przez Jego rodzinę jest niczym innym jak nie szanowaniem jego decyzji i jego życia przez jego rodzinę. Zaś przejmowanie się tym i na siłę szukania pojednania z nią przez Pani Męża burzy relacje między Państwem. Moim zdaniem kluczem jest uzmysłowienie Mężowi że poróżnienie się przecież z Panią czy pogorszenie Państwa relacji nie zmieni przecież ani wrogości ex do Pani Męża ani wrogości Pani Męża do jego ex i tak naprawdę poniżającego traktowania Pani Męża przez jego rodzinę która nie szanuje jego decyzji życiowych. Spróbować rozwiązać to w ambicjonalny sposób, są Państwo razem, tworzą rodzinę, rodziną przede wszystkim jest Pani Mąż i Pani -co Pani Mężowi pozostanie bez Pani nie szanująca go ex i nie szanująca go rodzina. I dlaczego Pani Mąż miałby się przy takim traktowaniu którego być może nie dostrzega przejmować ich zdaniem. To jest Jego życie i jego wybory. Jeżeli rodzina Pani Męża jest nastawiona przeciwko Pani to przede wszystkim należy jasno to Mężowi pokazać jest nastawiona przeciwko Pani Mężowi niezależnie od tego czy za tym stoi ex czy jest to ich własna decyzja - a jakiekolwiek umoralnianie czy pouczanie Pani Męża przez jego rodzinę na temat wyższości statusu ex nad Panią jest zwyczajnym nieszanowaniem decyzji życiowych Pani Męża. Co do stypy - to powiem tak, uroczystość to pogrzeb a nie stypa - msza, modlitwa, opuszczenie trumny, wieńce i koniec - Państwo nie muszą uczestniczyć w spotkaniu rodzinnym w którym jest pokazywana Państwu w jakikolwiek sposób pogarda - Państwo pokazali cześć zmarłej natomiast w pyskówkach rodzinnych dotyczących wyższości ex nad Panią nie zamierzają Państwo uczestniczyć. Koniec, kropka. Natomiast na miejscu Pani Męża jeżeli kiedykolwiek w przyszłości rodzina Pani Męża zaprosiłaby na jakąkolwiek uroczystość rodzinną Pani Męża bez Pani ze względu na obecność ex to zwyczajnie bym na taką uroczystość nie pojechał bez tłumaczenia -a w przypadku pretensji rodzinnych odpowiedziałbym wprost że jeżeli rodzina wykazuje pogardę dla moich decyzji życiowych to chyba nie powinienem się przejmować ich zdaniem. Może by zrozumieli... jeżeli zaś nie... to Pani Mąż powinien odpowiedzieć że jest szczęśliwszy z osobą która go szanuje. I tyle. Powodzenia we wzajemnym zrozumieniu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka