Dodaj do ulubionych

Nowa żona nie akceptuje moich dzieci

21.12.16, 02:04
Witam wszystkich

Chciałbym prosić o poradę w sprawie problemu który wystąpił w związku z nową żoną.
Zacznę od początku, mam trójkę dzieci, dwójkę z nich mam z moja byłą żoną, po rozwodzie zapoznałem kobietę którą od razu poinformował em o moich dzieciach , przed ślubem rozmawiałem czy będzie zgodna zamieszkać z dziećmi jeśli będzie taka potrzeba , żona wyraziła zgodę i dużą chęć i zaoferowała mi pomoc.
Parę miesięcy po ślubie urodziła nam się córeczka , po narodzinach pojechaliśmy odwiedzić moje dzieci i rodzinę i już w tedy zauważyłem ze żona nie darzy sympatią moich dzieci.
Planujemy kupić dom i w trakcie rozmowy z żoną zapytałem o moje dzieci, czy jeśli będzie taka sytuacja ze będę musiał się nimi zaopiekować to jaki będzie jej stosunek do nich. Odpowiedź była bardzo bezpośrednia, żona stanowczo nie wyraziła zgody na to żeby zamieszkały z nami i co najgorsze stara się żebym ja nie utrzymywał z nimi kontaktu , usłyszałem od niej ze nie chce ich widzieć i o nich słyszeć co mnie bardzo zaniepokojilo i zdenerwowalo. Straszy mnie rozwodem i daje mi wybór albo ona albo moje dzieci. Z tego powodu wyszedł między nami duży konflikt. Ja jestem za dziećmi i nigdy nie pozwolę żeby w potrzebie im nie pomóc.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 05:09
      Nieakceptowanie dzieci partnera z pierwszego małżeństwa oraz utrudnianie kontaktów z nimi uważam za bardzo poważną podstawę do rozważenia rozwodu. Wielka szkoda, że kwestia wyszła dopiero po ślubie i urodzeniu wspólnego dziecka, ale trudno, na to się już nic nie poradzi.
      Czy uważasz, że żona może faktycznie zrealizować groźbę rozwodu? Ja na twoim miejscu traktowałabym wszystkie dzieci, jak dotychczas i lała ciepłym sikiem na to, czy szanownej małżonce się to podoba, czy nie. Sytuacja, gdy eks żonie coś się stanie i dzieci zamieszkają z tobą jest oczywiście możliwa, ale raczej nie wysoce prawdopodobna. Dlatego utrzymuj kontakty z dziećmi, łóż na ich utrzymanie i nie zmieniaj swojego postępowania wobec nich pod wpływem paskudnego szantażu żony. Cóż, z takim jej nastawieniem fajnej rodziny patchworkowej raczej nigdy nie stworzycie, ale ty nadal możesz być fajnym, opiekuńczym, obecnym z życiu dzieci tatą. Natomiast jeśli jazdy żony będą się pogłębiać, to trzeba będzie pomyśleć o jakimś radykalnym rozwiązaniu. Oby do tego nie doszło.
      A ile lat mają twoje starsze dzieci?
      • mike1420 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 10:44
        Myślę że nie zrealizuje tej groźby, ale jeśli by doszło do takiej sytuacji ze bym musiał się zaopiekować moimi 7 i 8 letnimi dziećmi to spodziewam się z jej strony negatywne nastawienie, i nie chciał bym z tego powodu dzielić z taką osobą wspólnego domu .
        • 7dosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 14:20
          No to się rozwiedź, w czym problem? Szukaj następnej frajerki, która zaakceptuje twój przychówek od dwóch różnych bab. Dziś kobity są tak durne, że w sumie wszystko możliwe, he he.
          • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 15:09
            7dosia napisał(a):

            > No to się rozwiedź, w czym problem? Szukaj następnej frajerki, która zaakceptuj
            > e twój przychówek od dwóch różnych bab. Dziś kobity są tak durne, że w sumie ws
            > zystko możliwe, he he

            Myslisz, ze nie znajdzie? Zdziwilabys sie ;)
            Rodzony brat mojego meza ma juz trzecia babe. Z pierwsza zona jedno dziecko, z druga zona dwojke. Myslisz, ze jak dlugo musial szukac nastepnej chetnej? Gdzies okolo miesiaca. Malo tego, ze potomstwo z dwoch roznych zon, to jeszcze dla niego przeprowadzila sie do gluchej wsi, gdzie do pracy dojezdza chyba ze dwie godziny. A gosciu nie wyglada bynajmniej jak Brat Bitt. Ja nie wiem, czy taka posucha, czy co. Podobno rodzi sie mniej wiecej tylko samo osob plci meskiej co i zenskiej, ale to chyba tylko propaganda ;) ;). Wydaje mi sie, ze na kazdego faceta przypadaja ze dwie kobiety, jak tak obserwuje zycie.
          • sonia_siemionowna Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 22:43
            Co za tupet. Nie oceniaj, Bo nie wiesz, z iloma dziecmi i w jakich okolicznosciach skonczysz Ty albo Twoje dzieci.

            Dzieci nie sa niczemu winne, skoro pani zona ich nie akceptuje, nie powinna sie byla pakowac w ten zwiazek.
    • jeste_m_sobie Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 08:27
      Tak sobie myślę - chociaż dla Ciebie już za późno na takie rozważania - że sama rozmowa na temat dzieci przed podjęciem decyzji o wspólnym życiu to za mało. Często deklaracje mają się nijak do czynów. Czy Twoje "wcześniejsze" dzieci i Twoja przyszła żona przed ślubem nigdy się nie spotkali? Nie spędzaliście razem wieczorów, weekendów, urlopu? Niektórym ludziom dobrze się ze sobą przebywa, innym gorzej, to dotyczy tak dorosłych, jak i dzieci. Jeśli żona nie miała wcześniej do czynienia z dziećmi, pewnie nie potrafiła wyobrazić sobie tej sytuacji. Urodzenie własnego dziecka też zmienia dynamikę związku, biologia każe nam dbać o dobrostan własnego potomstwa. To nie usprawiedliwienie dla żony - jesteśmy czymś więcej niż popędami, dojrzała miłość do męża powinna wyrażać się m.in. w szacunku (jeśli nie jakiejś formie miłości) wobec jego wcześniejszych dzieci.
      • mike1420 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 10:46
        Nigdy do takiego spotkania nie doszło
        • alsk9 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 12:10
          Ty poważny jesteś? Przed ślubem nie zapoznałeś obecnej małżonki ze swoimi dziećmi ? Nie spędzaliście razem czasu, nie miała okazji dzieci poznać, nie stworzyłeś takiej sytuacji by razem gdzieś być i obserwowac czy dzieci z nową narzeczoną się dogadują?
          Czy ty się ożeniłeś korespondencyjnie czy jak to zrobiłeś?
          • ryza_malpa1 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 12:34
            Chyba szybko ;)
            Stawiam na ogólne zamroczenie mmiłosne. Żona w amoku uczuć myśłała "a, jakoś to będzie" a jak przyszło co do czego, skonfrontowałą się z rzeczywistymi dziećmi, to stwierdziła, ze jadnak jest problem. Dlatego pisałam, ze podejrzewam, ze jest to bardzo młoda osoba.
            • ryza_malpa1 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 12:37
              Coś jeszcze mnie tu dziwi - nie zajmujesz się dziećmi na co dzień? Weekendy? Jakieś popołudnie w tygodniu? Zakupy? To sa naturalne sytuacje w których żona mogłaby poznac dzieci a dzieci ją ( to tez dla nich moze być trudna sytuacja0.
          • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 12:50
            > Czy ty się ożeniłeś korespondencyjnie czy jak to zrobiłeś?

            Przyznam ze mnie to tez ciekawi, czy Autor moglby odpowiedziec, jakim cudem nigdy przed slubem nie doszlo do nawet przelotnego spotkania obecnej maloznki z dziecmi?
            Czy jest tak, jak pisze Triss, ze znajomosc byla bardzo krotka (ale jak krotka musialaby byc, zeby nie bylo okazji do spotkania dzieci, miesiac??) czy tez bylo to zamierzone dzialanie, by zone trzymac z daleka od dzieci? Nie umiem sobie tego za bardzo wyobrazic.
          • jematkajakichmalo Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 19:52
            Z tym poznawaniem dzieci to nie do konca taka prosta sprawa. Opisze moze na swoim przykladzie. Jak poznalam meza to poinformowal mnie, ze ma juz dzieci i spytal mnie czy ja chce je poznac, ale pytal tez dzieci czy one tego chca (tu nie musial pytac matki dzieci, bo one byly juz wystarczajace duze). Jego najmlodsza corka miala wtedy niecale 11 lat i pamietam, ze to byl dla niej nowa/dziwna sytuacja i powiedziala, ze jeszcze nie jest na to gotowa. Powiedzielismy: ok, jak bedziesz chciala to daj znac i tyle. Dopiero po roku czasu zapytala czy moze do nas przyjsc.

            2 lata pozniej urodzilo nam sie dziecko, a maz zapytal mnie czy chce, aby jego dzici mialy kontakt z naszacorka. To bylo dla mnie oczywiste i nie wyobrazalam sobie inaczej, ale bral pod uwage takze inna opcje.


            W przypadku watkotworcy chodzi o jeszcze mniejsze dzieci. Nie wiadomo czy one sa na to gotowe no i co na to wszystko ich mama.

            Mike ja radzilabym Tobie rozmawiac, rozmawiac i rozmawiac... moze to jeszcze hormony szaleja, ;) Wytlumacz zonie, ze dla dziecka to bedzie mialo same dobre strony, no i ni ukrywajmy Wy kiedys tez docenicie moment jak starsze rodzenstwo zajmie sie mlodszym jak Wam sie wpadu na romantyczna kolacje zachce ;)
            • jematkajakichmalo Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 19:59
              Jeszcze tylko dodam, ze nawet jakbym nie zgodzila sie na to, zeby poznac dzieci meza to na pewno nie wpadlabym na pomysl, zeby zabronic mu sie z nimi widywac czy zajmowac... Tu oczywiscie kobieta przegina ostro.
    • amb25 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 09:13
      Nic nowego. Macochy po rudozeniu wlasnych dzieci tak maja. Przynjamniej wiekszosc. Rzadko mezczyzni to zauwazaja (albo po prostu tak jest im wygodnie). Jestes pozytywnym wyjatkiem. Ona nie musi kochac twoich dzieci ale powinna je zakceptowac i traktowac jak ludzi.
      Masz wybor ona albo dzieci. Jesli ulegniesz jej szantazowi to kto wie co bedzie chciala na tobie wymusic w przyszlosci, skoro juz czuje sie tak pewnie, ze ryzykuje malzenstwo.
      Zloz pozew o rozwod skoro on tego chce (zawsze go mozesz wycofac) i niech ona teraz sie stara. A jesli jej nei zalezy to chyba niewielka strata.
      • verdana Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 09:29
        To jest dokładnie ten moment, kiedy należy zakończyć małżeństwo. Przeszkodą jest tu tylko wspólne dziecko,a poważnym problemem jest zostawienie jest z kimś, kto jest zwyczajnie złym człowiekiem. Innymi słowy pozew+ wniosek o przyznanie Ci dziecka. Znam ojców, którzy dostali opiekę nad dzieckiem. Fakt, że żona chce, abyś zaniedbywał własne dzieci jest dobrym argumentem dla sądu.
        • jeste_m_sobie Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 09:37
          Ale czy Autor wątku chce zajmować się małym dzieckiem w pełnym wymiarze?
    • ryza_malpa1 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 09:41
      Twoja żona zachowuje się paskudnie.
      Jak mówi ludowe przysłowie - "widziały gały co brały" - czyli wyszła za Ciebie - dzieciatego faceta..
      Trodno przy takim nastawieniu żony ( oraz Twoim całkowiecie słusznym przywiązaniu do dzieci) zachować w domu dobrą atmosferę.
      Zastanwiam się czy nie jest to bardzo młoda i niedoświadczona osoba - to by coś tłumaczyło.
      Jeżeli jest to kobieta z jakimś rodzajem doświadczeń takie postawinie sprawy świadczy o złym charakterze. Być moze jest o ciebie chorobliwie zazdrosna i nie toleruje, zebyś poświęcał uwagę i pieniądze na kogokolwiek poza nią i waszym dzieckiem.
      Za kilka lat zabroni ci zająć się chorą matką, odwiedzać krewnych i rodzinę, wspomóc finansowo siosrę w kłopotach czy złożyć się na rodzinny nagrobek.
      Mam taki przypadek w najbliższej rodzinie - lepiej było by dla wszytkich , gdyby "ofiara" prześladowań się rozwiodła. Wszysycy żyliby we względnym spokoju.
      • mike1420 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 11:32
        Myślę o bardziej ugodowym rozwiązaniu, nie chcę się rozchodzic bo mamy wspólne dziecko i dużo osiągnęliśmy do tej pory ,jedynym problemem jest zle nastawienie żony i chciałbym to jakoś zmienić, tylko nie bardzo wiem jak.
        • ryza_malpa1 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 12:32
          Oboje macie błene założenie - że drogą osobe da się zmienić.
          Ona myśli, że porzucisz swoje dzieci, ty myślisz, ze zmienisz jej nastawienie.
          Przyszło mi do głowy, choć nie wiem czy to dobry pomysł - żebyś pod groźbą rozwodu zarządał od żony przyzwoitego traktowania swoich dzieci ;) Ciekawe co zrobi?
          Może spróbujcie sie trochę "zintegrować" - wspólne wyjście do kina, wspólny weekend ? Żeby żona te dzieci poznała - moze dojedzie do wniosku, ze to nie takie straszne stworzenia?
          A jakie nastwawienie mają dzieci do twojej żony?
          Może faktycznie potrzeba jej czasu?

          I wstrzymałabym się z budową domu zanim żona nie zmieni podjeścia. Bo potem już będzie za późno. Będzie się z "jędzą" ( o ile faktycznie się taka okaże) łączyło nie tylko dziecko ale takze wspólny kredyt i majątek.
          • jeste_m_sobie Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 09:40
            To chyba jest najlepsze wyjście. Autor ma małe dziecko i nie wiem, czy rozwód jest teraz najlepszym rozwiązaniem. Ale "stop" na budowę domu i jasny komunikat do żony, z czego to wynika - to powinno być wyraźnym sygnałem. "Buduję dom dla całej naszej rodziny - Ciebie, naszego dziecka, ale też moich starszych dzieci, bo nigdy ich ze swojej rodziny nie wykluczę. Jeśli ty to widzisz inaczej, domu nie będzie".
            • marusia.00 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 22:10
              Dokładnie tak! Zwłaszcza, ze sprawy majątkowe w takich rodzinach powinny być od początku obgadane i ustalone, najlepiej notarialnie.
          • agniesia331 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 19:37
            Dokladnie,wstrzymaj budowe domu,jak juz sie wrabiesz w dom to nie da rady latwo sie rozwiesc.Po co wam dom,dla 3 ki spoko mieszkanie starczy.a tak na serio,jesli takie zony,to jednak zaloz wlaajne kpodejsciezalozwlasne odkladaj czy to na dzieci 1 zony,czy na nowe zycie,bo szczerze mowilubilesszejmowiacaposlubilesmalmozeocie oskubac kiedys i potraktowac tak jak teaktuje twoje dzieci.Co jej 7 ,czy 9 latki winne? To trzeba serca nie miwc,by nie przyjac serdecznie twoich dzieci w weekend np. Nie rob z nia kolejnych dzieci i zabezpiecz sie finansowo. A dla dzieci wymagaj tego samego co dla 3 goziecka,dzieco sa rowne.Wychodz z nimi do kina,na obiad do restauracji,spraw by milo wspominaly ten czas. A wredna baba niech siedzi w domu.Przeciez jakby te twoje dzieci byly u Was to i siostra ich mlodsza mialaby fajniejszy weekend,dla malych dzieci troche starsze to super rozrywka,maluchom wystarcza sama obecnosc starszego rodzenstwa. Nie izoluj dzieci od siostry,a zone trzeba troche ogarnac,spytac,czy nie pomoc przygitowac obiadu na taki wspolny weekend. Uswiadom jej lub popros jej kolezanke,rodzenstwo o uswiadomienie,ze chyba by nie chciala byc z facetem,ktory nie kocha swoich dzieci.Ze przez to ze kochasz jestes bardziej wartosciowym facetem,ze jej tez z corka bys zle nie potraktowal.Noz kurcze,noz mi sie otwiera na to twoje babsko,jak o tym mysle
    • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 10:40
      Czytajac Twoj wpis po raz setny dochodze do wniosku, ze wolalabym cale zycie spedzic sama, niz zwiazac sie z facetem z przychowkiem. Tu nie ma dobrych rozwiazan. Oczywiscie kibicuje Ci w Twoim postanowieniu, by za dziecmi stac murem- ja rowniez bym tak zrobila. Rodzic zawsze powinien stawiac dobro dziecka na pierwszym miejscu- wiec jestes w 100 % ok. Ale dokladnie tak samo robi Twoja obecna zona- stoi murem za SWOIM dzieckiem- i dlatego chce miec ojca dziecka wylacznie dla wlasnego dziecka. Przeciez Twoje dzieci (z opisu wynika ze po raz pierwszy spotkala je dopiero niedawno) to dla niej obce bachory. A ze akurat w obecnej konstelacji zajmuje stanowisko macochy- no to wroc do zdania pierwszego: nie nalezy sie wiazac z facetem z dzieckiem/dziecmi.

      Temat stary jak swiat (w koncu bajka o kopciuszku nie zostala napisana wczoraj) ale WY mysleliscie ze WAM sie uda?
      Rodziny patchorkowe to w zdecydowanej wiekszosci katastrofa. Mnie akurat temat nie dotyczy, ale z tych znajomych ktorzy maja ten uklad schemat jest zawsze taki sam: tak jak u Ciebie.
      • mike1420 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 11:12
        Rozumiem co masz na myśli tyle ze ja szukałem sobie nowej partnerki która zaakceptuje moje dzieci i tak na początku było , ale się zmieniło i może to być duży problem, choć może być tak że nigdy moje dzieci nie zamieszkaja ze mną .
        • triss_merigold6 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 11:17
          Chyba niezbyt dokładnie słuchałeś kandydatki na nową żonę, bo nie wierzę, że tak drastyczny brak akceptacji dziecka partnera/męża pojawia się po ślubie.
          Z faktu, że przed ślubem nigdy nie przedstawiłeś dzieciom narzeczonej wnioskuję, że znajomość była krótka, a pani natychmiast zaciążyła i teraz się budzisz zdumiony.
        • jeste_m_sobie Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 09:42
          Hej, hej, akceptację dzieci sprawdza się w praktyce. Z tego, co piszesz, wygląda na to, że nie było to dla Ciebie priorytetowe, skoro dzieci i luba nawet się nie spotkali. To tak, jakbyś mi uwierzył na słowo, że nie mam lęku przestrzeni i bez trudu wejdę na K2, chociaż nigdy nawet w dolince tatrzańskiej nie byłam. Czaisz?
      • sonia_siemionowna Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 22:58
        Ale nie musiala sie z panem wiazac, prawda? Nikt jej spluwy do glowy nie przykladal. Bylo szukac faceta bez dzieci, a nie brac pierwszego lepszego, zeby tylko nie byc samej, a potem zdziwko, ze dzieci nie znikna ...

        Patologiczna zazdrosc o przeszlosc i rujnowanie relacji miedzy rodzenstwem nie ma NIC wspolnego ze staniem murem za dzieckiem. Przeciwnie, to rujniwanie takze jego zycia - rodzice nie sa wieczni.
    • mozambique Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 12:50
      no cóż - macochy "tylko" nie lubią pasierbów
      ojczymowie ( albo konkubenci) - sprawe cudzych dzieci załątwiają bardziej dosadnie ( przykład Oliwki albo Jasia sprzed paru dni)
      • verdana Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 13:11
        Zaraz - Twoja żona nigdy dzieci przed ślubem nie widziała? I przyjęłaś założenia, ze dziecko to dziecko, nie jakaś tam indywidualność i oczywiście każdy dorosły zaakceptuje dowolne dziecko.
        To absurd. Czy Twoja żona nie akceptuje dzieci tylko dlatego, że są, a ona uważa, zę dla Ciebie powinno się liczyć tylko jedno - jej własne? Czy nie akceptuje Twoich dzieci, bo je poznała i zwyczajnie nie lubi?
        Wbrew pozorom to nie jest taka sama sytuacja.W pierwszym wypadku masz pecha -Twoje dziecko będzie wychowywała bezduszna kobieta, rozwiedziesz się czy nie, dziecko będzie wychowywane przez kogoś, kto wychowywać żadnych dzieci w ogóle nie powinien. W drugim wypadku sytuacja jest bardziej skomplikowana i na pewno jesteś współwinny. Być moze Twoja żona i dzieci się nie dogadują. W tym wypadku wprawdzie dorosły powinien byc mądrzejszy,ale dzieci też mogą robić coś, czego żona nie jest w stanie zaakceptować.
        • triss_merigold6 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 13:26
          Ja mam inną wersję. Państwo się poznali bezpośrednio, pani zaciążyła natychmiast i pan nie zdążył ani zaprezentować jej dzieci, ani dowiedzieć się jak pani widzi rzeczy.
          • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 14:46
            triss_merigold6 napisała:

            > Ja mam inną wersję. Państwo się poznali bezpośrednio, pani zaciążyła natychmias
            > t i pan nie zdążył ani zaprezentować jej dzieci, ani dowiedzieć się jak pani wi
            > dzi rzeczy.

            Wziąwszy pod uwagę fakt, że nowe bobo pojawiło się parę miesięcy po ślubie, możesz mieć rację. Krótki związek, wpadka, ślub... Gdzie tu czas na takie trywialne kwestie, jak zapoznanie przyszłej żony z dziećmi z poprzedniego małżeństwa?
            Facet jest w ciemnej dupie. Albo nie będzie mieć kontaktu z dwójką dzieci z porzedniego małżeństwa albo z tym nowo narodzonym. A jak się uprze, to czeka go życie pod jednym dachem z wredną jędzą. Tu nie ma dobrych rozwiązań.
            • verdana Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 15:02
              Tak, to prawdopodobna wersja - pani mówiła, ze dzieci jej nie przeszkadzają, bo chciała ślubu i tyle.
              • alsk9 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 15:36
                Ale od tego facet ma rozum, żeby mając już dzieci wcześniej je skonfrontowac z nową kandydatką zanim poleci do usc. Tym bardziej, że już raz żonaty był, to wie czym to pachnie więc ot tak się na ślub zdecydował "bo dziecko w drodze"? coś tu nie gra. Może pan jest z typu że "od dzieci to jest żona" więc niespecjalnie sobie wyobrażał, że tu cokolwiek robić trzeba, że to proces, wysiłek, bo sam się dziećmi nigdy specjalnie nie zajmował?
                • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 15:51
                  > Może pan jest z typu że "od dzieci to jest żona" więc niespecja
                  > lnie sobie wyobrażał, że tu cokolwiek robić trzeba, że to proces, wysiłek, bo s
                  > am się dziećmi nigdy specjalnie nie zajmował?

                  Mam przeczucie, że to właśnie to. Sam fakt, że przed ślubem ani razu nie znalazł okazji, by spiknąć nową panią i dzieci świadczy o tym, że chyba on sam bardzo rzadko te dzieci widuje, bo nie wiem, jak inaczej można wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Chyba, że państwo zrealizowali ślubny zamiar po paru tygodniach znajomości, a pan w międzyczasie nie był ani razu u dzieci.
                  Cóż, pan popełnił monstrualną głupotę żeniąc się z kobietą, której praktycznie nie zna. Przeczuwam, że cały "związek" dział się głównie w łóżku i czasu na prawdziwe poznanie się nie było.
    • 71tosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 18:33
      sytuacja jest jaka jest, związek z ta pania była pewnie bledem ale mleko się rozlalo. Zonie trzeba po prostu zdecydowanie zakomunikować fakt ze z dziecmi będziesz się widywal i się nimi zajmowal (nie tylko w potrzebie) czy jej się to podoba czy nie, licząc ze może z czasem się jakos się z ta sytuacja pogodzi. Z kupnem domu na razie bym się na twoim miejscu wstrzymala, z tego co piszesz jest spora szansa ze ten związek może nie przetrwać proby czasu. Bo trudno ulozyc sobie zycie z osoba która sznatazuje 'ja lub twoje dziecko'.
      Ps swoja droga może spytaj ja co ona by zrobila gdys to ty ja postwail przed takim wyborem, chociaż watpie by to jakos na nia wplynelo.
    • heniek.8 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 20:08
      nie ładuj się w kupowanie domu, teraz działaj tak jakby to wasze małżeństwo miało się rozwalić za rok.
      trochę mnie dziwi, że jakoś nie przetestowałeś w boju jak nowa żona reaguje na stare dzieci, z opisu wynika że poznała je po jakimś czasie, czy ty się z nimi widujesz w ogóle co jakiś czas?

      a co mnie nie dziwi jako wytrawnego zoologa internetowego, to że samica ma swoje młode i nie na ochoty dzielić zasobów na jakieś cudze potomstwo.
      zasobem jest twój czas i pieniądze.
    • jematkajakichmalo Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 20:24
      Juz pisalam wyzej, ale napisze jeszcze raz, z to nie takie proste. Tu nie ma tylko jednej strony - nowej zony. Tu sa cztery strony: nowa zona, dzieci (w tym przypadku jeszcze male!), ich mama a byla zona i maz, ktory musi to wszystko jakos ogarnac i pogodzic. Nie znamy tez sytuacji od podstaw czyli chocby tego jaki jest uklad miedzy nim a matka dzieci, w jakich okolicznosciach i z jakiego powodu nie sa razem itp.

      Poza tym nawet jakby te dzieci poznala wczesniej to tez na dobra spawe mogla udawac, ze wszystko jest ok, a potem sie na nie wypiac.
    • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 20:33
      Trudno cos doradzic, sytuacja delikatna...zacznij moze od oswajania ? Wszystkich ze wszystkimi, czyli np dziecko ma urodziny/imieniny/koniec roku szkolnego i poza dyskusja jest, ze dostanie od taty prezent, a do dyskusji, gdzie ten prezent bedzie wreczony - czy u was w domu i oczekujesz, ze zona przygotuje jakis poczestunek ? ze da cos od siebie ? moze tylko, ze bedzie sie milo zachowywac ? Albo nie u was, tylko ty jedziesz do dziecka i nie ma cie caly dzien, bo moze poza prezentem do kina albo na lody ?
      Kilka takich probnych sond i sam sie zorientujesz, czy to ma szanse jakos sie utrzec, czy tylko rozleciec.
    • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 20:49
      A dlaczego wcześniej wyraziła chęć a teraz nie? Może trzeba najpierw zobaczyć dlaczego tak sprawy się mają. Może to TY coś robisz co sprawia że ona nie chce widzieć dzieci? Może to TY nie umiesz nad nimi zapanować a one krzywdzą Twoja żonę. Może krzywdzą wasze wspólne dziecko? Nic nie piszesz jak Twoje dzieci podchodzą do waszego małżeństwa. Może są dla niej okropne i dlatego nie chce ich widzieć. Dzieci potrafia być złośliwe i nieznośne dla innych osób. Co rodzica danego dziecka nie denerwuje u innego człowieka wzbiera krew. Zastanów się nad stosunkami w rodzinie. Faceci to uwielbiają związać się z kobietą a później mieć ją w nosie i dziecią pozwalać na złe zachowania bo to dzieci, bo małe , bo pokrzywdzone.
      • 71tosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 23:36
        sugerujesz ze to wina kilkulatkow ze ich macocha nie lubi, nawet ich nie znajac? Nawet jak 'dzieci zle podchodza do waszego malzenstwa' to rola doroslych jest dorosnac do tej sytuacji i cierpliwie probowac przekonac dzieci do siebie.
        ps tak rozpad zwiazku rodzicow czesto zostawia 'dzieci pokrzywdzone' i one maja prawo do okazywania tych uczuc.
        • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 05:42
          Nie to wina tego faceta!
        • marusia.00 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 22:42
          71tosia ogólnie masz rację ale.. sytuacje w rodzinach są naprawdę różne, relacje z exiami są różne, ojcowie są też różni ;) chyba nie wymagasz, by to macocha "stanęła na wysokości" zadania i ogarnęła trudne relacje w rodzinie? A nikt mi nie wmówi, że dzieciom nalezy pozwalać na kazde zachowanie. Trzeba rozmawiać, rozmawiać ....wystarczy jednak, że którakolwiek strona (rodzic, partner, dzieci) są negatywnie nastawione, to problemów się nie zażegna a w kazdym razie nie szybko. I nie można wymagać, by tylko jedna strona się starała.
          • 71tosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:05
            kobieta wiazac sie z ojcem dwojki malych dzieci chyba powinna zdawac sobie sprawe z tego co robi i ze te dzieci z zycia partnera nie znikna? Tu jednak pani gdy zostala macocha szybko sie odmienilo - nie ma zamiaru sie o dobre relacje z dziecmi starac a wrecz chce by ojciec relacji z dziecmi tez nie utrzymywal. Ojciec dziecka nie pozostaje tu bez winy, ale jednak to co robi ta pani usprawiedliwic sie nie da.
            • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 07:56
              Autor napisał że na początku akceptowalna a więc coś musiało się stać że zdanie zmieniła. Da się usprawiedliwić, widocznie Ty nigdy w takiej sytuacji nie byłaś więc nie wiesz. Można sobie zdawać sprawa że ma dzieci ale nigdy nie będzie wiadomo do końca jak to będzie wyglądać i jak człowiek będzie reagować. Więc gadanie że wiedziała że ma dzieci jest gó... warte. Jestem pewna że te jego dzieci dla niej to diabły wcielone i po prostu ma ich dosyć, bo jak można lubić kogoś kto źle nas traktuje i nasze potomstwo.
              • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 09:46
                Mike umilkl, wiec pewnie nie dowiemy sie niczego wiecej, ale skad ty powzielas przekonanie, ze jego dzieci z pierwszego zwiazku to diably wcielone i ze zle potraktowaly nowa zone ?
                • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 12:10
                  Bo jestem w podobnej sytuacji. Na początku myślałam że będziemy wielką szczęśliwa rodzina... Oj jak się zdziwiłam. I nikt nie może mi mówić że wiedziałam na co się szykuje bo nie wiedziałam. Bo nikt nie powiedział jakie te dzieci są naprawdę.
                  • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 12:15
                    Nie dowiedzialas sie tego PRZED slubem ? Na ile przed podjeciem zobowiazan poznalas rodzine meza/te jej czesc, z ktora wiadomo bylo, ze kontakty cie nie omina raczej ?

                    Z postu Mike wywnioskowalam, ze ta niechec nowej zony wiaze sie raczej z urodzeniem jej dziecka niz z zachowaniem innych dzieci meza. Mozliwe, ze nie napisal wszystkiego, to inna sprawa.
                  • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 13:10
                    >Bo nikt nie powiedział jakie te dzieci są naprawdę.

                    Że też się nie bałaś mieć dzieci z kimś, kto płodzi tak felerne potomstwo... A wiem: te wszystkie złe geny to po eksi i miejscowym listonoszu, nie po biednym misiu, którego uszczęśliwiłaś swoją osobą. ;-)

                    >myślałam że będziemy wielką szczęśliwa rodzina...
                    Każdy ma jakieś tam marzenia i wyobrażenia - im kto młodszy, tym bardziej mu się to z rzeczywistością rozmija. Z braku doświadczenia życiowego, a może i dojrzałości. Natomiast obarczanie dzieci w wieku wczesnoszkolnym (tak jak w tym przypadku) za złe kontakty z nową mamusią i jej potomkiem (jedynym prawdziwym potomkiem męża w mniemaniu macoszek) , jest mocno nie w porządku. To wciąż są nieduże dzieci , od początku można było założyć, że nie da się ich zutylizować i będą obecne w życiu nowej rodziny. A dzieci - zwłaszcza małe dzieci - są upierdliwe, absorbujące i irytujące. Twoje i żony autora wątku też będzie.
                    Owszem, jeśli pan mąż przyprowadza do domu dzieci z pierwszego związku, sam się nimi nie zajmuje, a od żony oczekuje pełnej obsługi dzieci - to nie jest w porządku i żona może czuć się wkurzona. Tylko że pretensje to powinna mieć do męża, nie do dzieci. Po prostu pani powinna być świadoma faktu, że człowiek z dziećmi ma jednak pewne zobowiązania i drobny "feler" w postaci kilkulatka itp. na stanie.
                  • 71tosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 13:26
                    co oznacza ze tez nie mialas wyobrazni, ze podejmujac decyzje nie przymyslals sprawy. Dzieci z aniolow zmienily sie diably dopiero po slubie? Moze jednak postaraj sie bardziej, jestes dorosla mozesz duzo wiecej niz male dzieci, obarczanie malych dzieci za to ze nie maja dobrych relacji z osoba dorosla chyba nie za dobrze o tej doroslej swiadczy?
                    • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 16:44
                      Dzieci moje męża to dorosłe osoby można od nich wymagać kultury przykro mi jak ktoś mi ubliza w dupę w chodzić nie będę. Niech one się postarają a nie ja. Mają młodszego brata które nazywają "to" te osoby nie mają wstępu do mojego domu. Od takich osób trzeba się odcinac a nie się starać. Tak nie przemyślałem, wymagać to trzeba od faceta aby takie dzieci stopowal i pokazywał gdzie są granice. Jak pisałam winny jest facet nie kilkuletnie dzieci w -trzeba czytac-. Czy to dorosłe czy małe dzieci nie, nie wolno im wszyatkiego. Teksty typu " biedny misiu" niech autorka ich wsadzi sobie gleboko. Dzieci od ojca były odseparowane rzadko się widywali podburzane przez matkę , gdy dowiedziały się że my bierzemy ślub się zaczęło. Oczywiście żale o spadek po ojcu ( bo z rodzeństwem trzeba się podzielić). Są to straszne osoby, tak są straszne bo eks ich wychowywała. Była wstanie mówić mojemu mężowi że córka go nie chce widzieć aby jej nie odwiedził a później jak do niej dzwonił była obrażona że nie przyjechał. Okazało się że mamusia kłamała. Wiele wiele podobnych akcji było.
                      • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 16:57
                        Przy takim twoim nastawieniu raczej nie beda sie starac. I jakos im sie nie dziwie.
                        PS Pamietasz, ze twoj dom jest rowniez domem ich ojca ?
                        • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 18:20
                          Także jest moim i w naszym domu każdy z domowników ma się czuc dobrze. Więc nie mają wstępu do domu bo nie przestrzegają reguł w nim panujących. A jedna z nich jest szacunek do drugiej osoby. Jak już pisałam próbowałam na początku myslalam, że będziemy tworzyli jedna rodzine. Ja, on jego dzieci i nasze wspolne. Do Ciebie jak grochem o ścianę, rozumiesz tylko to co chcesz z tekstu. Nie, nie ja jestem tą złą, nie nie ja zaczęłam ich odpychać, nie, nie ja zaczęłam im ublizac, ich wyganiac itd. Pewnie Ty jakby ktoś Tobie ublizac i Twojemu dziecku byś zapraszała takich gości. Prościej już napisać się nie da.
                          • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 18:30
                            Troche opanowania...bez wzgledu na to, co myslisz i czego chcesz lub nie chcesz, twoj i twojego meza (sic !) dom jest miejscem, w ktorym on moze, jesli zechce, widywac/przyjmowac/goscic swoje dzieci. Takze te z inna niz ty kobieta.
                            Nie pisze, ze jestes zla, stwierdzam natomiast, ze zachowujesz sie, tu, na forum, niekoniecznie przyjemnie. Zatem reakcja tez moze byc niemila.
                            • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 18:43
                              Jak już napisałam dom jest nasz i razem decydujemy kto w nim przebywa. Napewbo nie Ty będziesz decydować o tym kto może przebywać w naszym domj. Więc nie będzie w nim ludzi, którzy mi ublizaja i naszemu dziecku. Dzięki Bogu mój mąż jest normalny i dba o swoją rodzinę (mówię tu o naszej rodzinie) i ich nie zaprasza. Właśnie ze względu żeby to ja się mogła w moim domu czuć bezpiecznie a nie zastraszenia że ktoś będzie stosował wobec mnie przemoc. Widocznie jest Ty masz jakieś inne wartości tzn w domu swoim otrzymujesz osoby które krzywdzą Ciebie i Twoje dzieci. To gratuluję! Moje komentarze nie są przyjemne bo są przesycone złością i frustracja spowodowana zachowaniem jego dzieci. Które Ty próbujesz głupio usprawiedliwiać nie znając sytuacji i nie będąc na moim miejscu. Więc właśnie ja mam prawo nie chciał widzieć tak zachowujących w naszym domu czy to są jego dzieci czy to byłaby obca osoba. Idź zapytaj się pierwszego lepszego terapeutę rodzinnego czy aby na pewno Twoja opinia jest słuszna- bo nie jest!
                              • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 19:11
                                gakig napisał(a):

                                > Jak już napisałam dom jest nasz i razem decydujemy kto w nim przebywa.

                                Razem ? Dotad pisalas o swoim domu i swoich decyzjach. Milo, ze maz tez ma cos do powiedzenia

                                Napewbo
                                > nie Ty będziesz decydować o tym kto może przebywać w naszym domj.

                                Nie zamierzam

                                Widocznie jest Ty masz ja
                                > kieś inne wartości tzn w domu swoim otrzymujesz osoby które krzywdzą Ciebie i T
                                > woje dzieci.

                                Uuuu. Nie znajac mnie zupelnie juz wiesz, ze mam dom, dzieci i krzywdzicieli ? Nie mam, a tez nie "otrzymuje" zadnych osob. Ty otrzymujesz ?

                                Moje komentarze nie są przyjemne bo są przesycone z
                                > łością i frustracja

                                Nie sposob nie zauwazyc tego

                                spowodowana zachowaniem jego dzieci. Które Ty próbujesz głu
                                > pio usprawiedliwiać nie znając sytuacji i nie będąc na moim miejscu.

                                Nie usprawiedliwiam, bo nie znam sprawy ani ciebie i nie obchodzi mnie to. Twierdze i podtrzymuje, ze druga zona ojca nie jest osoba, ktora powinna decydowac o jego stosunkach z dziecmi z poprzedniego zwiazku

                                Więc właśn
                                > ie ja mam prawo nie chciał widzieć tak zachowujących w naszym domu czy to są je
                                > go dzieci czy to byłaby obca osoba. Idź zapytaj się pierwszego lepszego terapeu
                                > tę rodzinnego czy aby na pewno Twoja opinia jest słuszna- bo nie jest!

                                O. jestes terapeuta ???
                                NB kiedy chce zasiegnac porady, nie pytam pierwszego lepszego. Szukam kompetentnego
                                • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 19:28
                                  Ciągle używałam słów razem, nasz dom, domownicy itd. To pierwsza sprawa, więc jak napisałam w ostatnim komentarzu razem decydujemy. Przeznaczają moje słowa na swój sposób. Uważam, że masz rodzinę ponieważ wypowiadasz się na tematy rodzinne- jeśli nie masz to po co głos zabierasz jeśli nie masz pojęcia na ten temat? Ja nie decyduje o jego stosunkach tylko decyduje czy ja chce abym ja miała z nimi kontakt w ich wiezi się nie wtrącać. Jedyne mój mąż rozumie, że nie chce aby przebywały w naszym domu, i tam gdzie ja jestem i gdzie możemy o tym decydować. Bo wiadomo na uroczystościach rodzinnych to nie my decydujemy. Dobrze znajdź kompetentnego powie Ci to samo. Ja bym chciała aby moje dziecko miało w nich rodzeństwo. Przyrodnie bo przyrodnie, ale jednak rodzeństwo tylko że się nie da z tymi osobami. Jak już pisałam dwa razy może nie doczytałam. Ja myślałam i chciałam abyśmy byli jedna rodzina ale ich zachowanie pokazało, że się nie da. Dlatego jest jak jest.
                                  • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:01
                                    gakig napisał(a):

                                    Uważam, że masz rodzinę ponieważ wypowiadasz się na tematy rodzin
                                    > ne- jeśli nie masz to po co głos zabierasz jeśli nie masz pojęcia na ten temat?

                                    Rozbrajajace. Nie bedac dietetyczka nie powinnam pisac o odzywianiu, nie bedac lekarka o katarze, nie bedac ogrodniczka o kaktusach, bo nie mam o tym wszystkim pojecia :). Oczywiscie. Tylko osobiste doswiadczenie uprawnia do wypowiadania sie. Ze jednostkowe daje wiedze i zasob pojec niekoniecznie wystarczajace, tym nie bedziemy sobie zaprzatac glowy, prawda ?

                      • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 18:52
                        >Jak pisałam winny jest facet nie kilkuletnie dzieci w -trzeba czytac-.

                        Nie wiadomo, czy jest winny. Zrobiłaś sobie projekcję swojej sytuacji w małżeństwie na sprawę z wątku założycielskiego : stąd ci wyszła wina mężusia i upiorny charakterek dzieci.
                        No i nadal dziwi mnie twoje pierwotne założenie, że będzie słodko, miło i przyjemnie, bo ty tak chcesz.


                        >Są to straszne osoby, tak są straszne bo eks ich wychowywała.

                        Widocznie twój mąż ma zamiłowanie do zołzowatych kobiet.
                        • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 19:32
                          No tak jak nie ma się co powiedzieć to się komuś ubliza. A co miałam odrazu zakładać że jak ma on dzieci to będzie źle, nie miło i okropnie? Chyba normalne, że każdy na początku dąży do dobrych stosunków z innymi a nie do złych? Rozumiem po Twoim ublizaniu, że Ty odrazu ludzi źle traktujesz i wszystkich uważasz za wrogów? Widzę winne męża ponieważ siedzę na forach na ten temat i schematy są prawie identyczne.
                          • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:01
                            Hm, ubliżam ci? Cóż, jeśli jest się aż taką mimozą, , to raczej nie należało się brać za pana z dziećmi. Bo bardzo możliwe, że każde niezbyt entuzjastyczne spojrzenie pasierba w twoim kierunku interpretujesz nadmiarowo i powód do focha zawsze znajdziesz.

                            Co do schematów z forów internetowych: powtarza się też schemat typu, że nowa towarzyszka ojca i matka tych nowszych dzieci najchętniej utopiłaby te przebrzydłe wcześniejsze potomstwo męża w łyżce wody, czy ma powód czy nie ma.
                            • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:10
                              Sugerowanie komuś że jest zołzowata kobieta - jest to ublizanie. Jeśli chcesz zabierać głos co do mnie to proszę przeczytaj komentarze, co jego dzieci zrobiły że sytuacja wygląda tak a nie inaczej. Jak widać dla Ciebie te dzieci to żonie swojego ojca mógłby być nasrac na głowę a ona powinna się uśmiechać i przytakiwac. Bo inaczej to jest zła macocha źródłem z kopciuszka. Gdzie bajka jest teraz już nie aktualna bo pierwsze skrzypce zaczęły grać dzieci. W sumie fajne dzieci, które ojca już go grobu pchają bo się nie cierpliwia co do spadku po nim. Jeszcze jakby miał majętności że ho Ho
                              • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:11
                                A mimoza to widocznie jesteś Ty że tak pewniakiem umiesz opisywać inne osoba. Bo w innych widzimy to co w nas siedzi ;)
                              • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:17
                                Uszczypliwość czy złośliwość -owszem, ale do ubliżania to jeszcze daleko.
                                No i że się nie boisz, że twoje dziecko też będzie wredne - w końcu ma całkiem sporo wspólnych genów z tymi pierwszymi dziećmi. A nie tylko wychowanie na wpływ na człowieka.
                                BTW:Tylko z pasierbami masz problem czy cały świat cię nie kocha i nie rozumie?
                                • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:40
                                  Jest to ublizabie ale możesz sobie minimalizować jak Ci z tym lepiej. Używanie takich epitetów w stosunku do drugiej osoby to ublizabie. Problem z calym światem to masz Ty, widać to po tym co piszesz. Geny, genami ludzie się źli nie rodza, kształtuje ich wychowanie i środowisko. Jak już chcesz wiedzieć to z resztą rodzinny mojego męża mam bardzo dobre stosunki. A moja teściowa nie raz mnie broniła gdy wnuki przyszły do niej i nagadywaly na mnie. To się obrazli i babci nie chcieli odwiedzać.
                                  • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:58
                                    Ciekawe, że jeszcze 2 tygodnie temu pasierb był ok, tylko pasierbica była wredna i ubliżała niemowlakowi, mówiąc mu per TO.
                                    Przeczytane na forum macochy, jakby cię to dręczyło. Skoro dziewczyny w sumie nie widujesz i nigdy nie widywaliście (gdyż tatuś widywał się z dzieckiem jakieś 1 czy 2 razy w roku), to czym ty się wogóle przejmujesz?
                                    • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 21:24
                                      Tak u ogolnilam ich, nie rodzielając. Pisze do tego tematu jak to dzieci potrafią zajść za skórę że ktoś może nie chcieć ich widzieć. Przejmujesz się bo bym chciała jak już tu pisałam aby mój syn miał w nich rodzeństwo. Bo to że oni zachowują się w ten sposób nie zmienia mojego chciejsca i tego że mogłoby by było jakby w końcu odposcili i zapobowala przyjazna atmosfera. Dla spokoju każdego z nas.
                          • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:18
                            Rozumiem gakig, że ci przykro, że masz takie stosunki rodzinne, ale nie projektuj swojej sytuacji na wszystkie rodziny patchworkowe. Twoi pasierbowie to osoby dorosłe, dzieci autora wątku to maluchy w wieku 7-9 lat, więc z całym szacunkiem: twoja sytuacja ma się do sytuacji autora wątku jak pięść do nosa. Chyba nie sugerujesz, że wczesnoszkolne dzieciaki, które raz w życiu widziąc macochę i przyrodnią siostrę na godzinę czy dwie, potraktowały je obie tak źle, by histerycznie żądać od męża zerwania kontaktów z jego własnymi dziećmi. To sugerujesz?
                            • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:44
                              Nie do końca, kilkuletnie dzieci też umieją pokazywać swoją złość. Nie widziałam ( może przeczytam) gdzie autor pisał, że widzieli się tylko raz. To w sumie trochę dziwne że byli ze sobą, wzięli ślub a dzieci spotkała tylko raz. Tym bardziej, że to małe dzieci i przed ślubem je akceptowala. Więc co on? Nie spotykał się z nimi, do domu ich nie zapraszał? Z racji że to małe dzieci to nie nocowaly u nich? Coś ta historia pokręcona i autor czegoś nie mówi. Ja wywnioskowalam, że jeśli są małżeństwem jakiś czas musieli razem być więc te dzieci przed ślubem były obecne w ich związku.
                              • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 20:55
                                gakig napisał(a):

                                > Nie do końca, kilkuletnie dzieci też umieją pokazywać swoją złość.

                                Dokładnie, złość. A ty wprost sugerujesz, że są złośliwe. A to nie to samo. Jeśli pani nie potrafi sobie poradzić ze złością siedmiolatka i bierze to do siebie osobiście, to matka z niej będzie, jak z koziej dupy trąba. Każda NORMALNA dorosła osoba wie, że małe dzieci mają swoje humory, frustracje i słabsze momenty w życiu. To nie powód, by szantażować męża rozwodem. Siedmiolatek się krzywo popatrzył! Tragedia! Zerwać kontakty! Widzisz, jak głupie jest takie myślenie? Ja nie wierzę, że te dzieci w czymkolwiek zawiniły. Ja wierzę, że kobieta urodziła swoje dziecko i NAGLE zdała sobie sprawę z tego, że ojciec jej dziecka będzie musiał dzielić swój czas i zasoby (czyt: pieniądze) na troje dzieci, zamiast na jedno. To, które ona urodziła.
                                • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 25.12.16, 21:18
                                  Widocznie nie wiesz co potrafi 7 latek zrobić. Co prawda to nie winna dzieci tylko ich rodziców matki jak i ojca którzy na takie zachowania pozwalają. Nie mówię o krzywym spojrzeniu bo jak pisałam to jest tylko minimalizowanie. Jedna się kiedyś już pisała, że córka 6 letnia na obiedzie wspólnym plunela jej do talerza mówiąc że jest głupia i jej nie lubi. I pomysł, że takie dziecko może robić wiele wiele gorsze rzeczy, dzieci mają bujną wyobraźnię. I jeśli rodzice na to przyzwalaja i że dziecko jest złote i nie można nic powiedzieć to i taka złość się pojawia. I jest ona skierowana do dziecka a nie do dorosłego i tu jest błąd.
                                  • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 08:40
                                    >Widocznie nie wiesz co potrafi 7 latek zrobić.

                                    Za to ty jeszcze nie wiesz, co potrafi zrobić twój własny niemowlak, gdy osiągnie dojrzały wiek lat 6, 7 czy 17. ;-)
                                    Zracjonalizujesz i usprawiedliwisz mu znacznie gorsze rzeczy niż te, które tępisz teraz.
                                    • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 10:44
                                      Swoje dziecko możesz ukarać za złe zachowanie, tłumaczyć i próbować rozmawiać. Dziecka partnera nie możesz i tu jest sęk.
                                      • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 11:03
                                        Dziecku partnera, tak samo jak swojemu dziecku i każdemu innemu człowiekowi, możesz powiedzieć, że to czy tamto jego zachowanie względem ciebie ci się nie podoba.To możesz zrobić zawsze i wszędzie i nie musisz zasłaniać się partnerem czy kimkolwiek innym.
                                    • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 10:50
                                      Widzę, że jesteś nie tylko niegrzeczna ale także wróżka i wiesz jakie moje dziecko będzie w przyszłości. W dodatku wiesz jaka ja jestem osobą i co ja będę racjonalizowac i usprawiedliwiać. To że Ty usprawiedliwia aż swoje niegrzeczne zachowania względem rozmówcy nie znaczy że każdy taki jest. Twój obraz świata i wychowania dzieci jest tylko i wyłącznie Twój. Nie mierz wszystkim swoją miarą.
                                      • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 11:44
                                        Mój boru, uniżenie przepraszam za swą niegrzeczność. :-) Chyba się pochlastam, bo ktoś uznał mnie za niezbyt miłą.
                                        Co do reszty - nie jestem wróżką, nie wiem, jakie jest twoje dziecko ani jakie będzie - ale , co gorsza, ty też nie wiesz. Masz tylko swoje wyobrażenia. Za to mam przekonanie, graniczące z pewnością, że nie raz czy dwa twoje dziecko cię zaskoczy (i nie będą to tylko miłe rzeczy) - bo dzieci tak mają. Po cóż byłby okres dorastania, gdyby dzieci rodziły się od razu dojrzałe i zdolne do dorosłego zachowania? A co do twoich zachowań w przyszłości - zakładam, że człowiek uczy się przez całe życie i modyfikuje swoje zachowania pod wpływem okoliczności, w tym własnych dzieci. Bo nie tylko mu uczymy dzieci, ale i sami całkiem sporo uczymy się od własnego potomstwa. Sama widzę, że po 20 latach bycia mamą mam inne priorytety, inne zachowania i wiele rzeczy zrobiłabym inaczej, również w wychowaniu dzieci (nie, żeby efekt końcowy był jakiś niefajny, ale niepotrzebnie napsułam sobie i córce nerwów ;-) )
                                        • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 12:06
                                          Morekac ale jednak do wlasnych dzieci ma sie wieksza cierpliwosc, tak jest i juz. Ja swoje wlasne znosze juz 12 lat; cudze dzieci zas mam ochote wykopac po 5 minutach- drga mi kazdy nerw.
                                          Faktem jest, ze ja jestem ekstremalny przypadek (dlatego tez, jak pisalam wczesniej, przenigdy nie zwiazalabym sie z facetem z przychowkiem), ale nie ma co udawac, ze cudze dzieci mozemy pokochac/polubic jak wlasne. Nie ma takej opcji.
                                          • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 14:32
                                            Czy gdzieś to twierdzę? Chodzi mi bardziej o nietraktowanie pewnych zachowań jak końca świata i nieczepianie się nieistotnych głupot - tak u dzieci młodszych, jak i starszych czy też nastolatków. Większa tolerancja, luz, większa elastyczność, mniej chęci do naprostowania każdego zachowania dziecka (swojego, pasierba czy obcego) ku swojej jedynie słusznej wizji?
                                            • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 15:21
                                              mniej chęci do naprostowania każdego zachowania dziecka (swojego, pasier
                                              > ba czy obcego) ku swojej jedynie słusznej wizji?
                                              >

                                              No sorry, ale w moim domu jedyna sluszna wizja to moja wizja.
                                              • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 18:40
                                                Klasycznie napiszę: Współczuję twoim dziecią.q
                                                • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 19:31
                                                  morekac napisała:

                                                  > Klasycznie napiszę: Współczuję twoim dziecią

                                                  I mezowi.
                                        • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 12:37
                                          morekac napisała:

                                          > Mój boru, uniżenie przepraszam za swą niegrzeczność. :-) Chyba się pochlastam,
                                          > bo ktoś uznał mnie za niezbyt miłą.
                                          >
                                          Nie możliwe że masz tak dorosła córkę bo z wypowiedzi dałabym maks 16 lat. Przytoczone Twoja słowa pokazują jak mało dojrzała osoba jesteś. Potrzeba Ci ogłady i aby ktoś pokazał Ci to jest kiltura. Kończę ta bezsensowna rozmowę bo jest ona jałowa.
                                          • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 14:39
                                            Jeśli wspomnisz moje słowa za lat 20, pewnie przyznasz mi rację. ;-)
                                            Chyba że nadal nie pozbędziesz się tej sztywności zachowań i obrażania się na dość niewinne uwagi - ale życie w poczuciu prześladowania przez wszystkich wokół i koncentrowanie się na doznanych przykrościach to nieszczęście. Albo objawy depresji.
                                            • gakig Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 18:38
                                              ada1214 rozmowa z morekac jest bezsensowną przecież ta osoba to najmądrzejszy na świecie. Nawet psychoterapię robi po przeczytaniu paru komentarzy by uracjonalizowac swoje zachowanie.
    • edw-ina Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 21.12.16, 21:49
      Z gdybania jeszcze nic nigdy nie wyszło. Można założyć masę rzeczy, ale dopiero w praniu okazuje się, jak to funkcjonuje. Wyrzucanie żonie, że najpierw mówiła jedno, teraz robi drugie bez ogarnięcia sytuacji przed podjęciem życiowych decyzji jest mało poważne.
      To, co możesz zrobić i powinieneś to spędzać czas wspólnie ze wszystkimi. Nie faworyzując nikogo, poświęcając wszystkim czas, okazując czułość, pomoc itd. Musisz pokazać, że wszyscy liczą się dla ciebie i jesteś w stanie wszystkim dać siebie. Dobrym pomysłem jest też zbliżenie do siebie rodzeństwa.
      to, co się wydarzyło, jest niestety twoją winą. Możesz zrzucać ją na żonę, ale to twoim obowiązkiem było zadbać wcześniej, by wszystkie części twojej rodziny miały szansę się połączyć. Teraz masz trudniej, musisz wykazać się bardziej, ale to wciąż jest wykonalne. Tylko, że samym gadaniem niczego nie zrobisz. Musisz działać. Mądrze, taktownie i stanowczo.
      powodzenia
    • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 00:03
      > po narodzinach pojechaliśmy odwiedzić moje dzieci i rodzinę i już w tedy zauważyłem ze żona nie darzy sympatią moich dzieci. 

      Znaczy, wlokłeś położnicę z noworodkiem, żeby ich pokazać teściom i rozwydrzonym pasierbom, a pewnie i byłej żonie? No to gratuluję.
      • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 10:15
        yoma napisała:

        > > po narodzinach pojechaliśmy odwiedzić moje dzieci i rodzinę i już w tedy
        > zauważyłem ze żona nie darzy sympatią moich dzieci. 
        >
        > Znaczy, wlokłeś położnicę z noworodkiem, żeby ich pokazać teściom i rozwydrzony
        > m pasierbom, a pewnie i byłej żonie? No to gratuluję.
        >

        O, a ja ten fragment przeoczylam. Jesli rzeczywiscie zone z noworodkiem wlokl do dzieci, by je "zapoznala" to chyba gorzej nie mogl wybrac czasu. Nie wiemy nic o tych dzieciach. Moze to grzeczne aniolki, a moze dzieci z gatunku roznoszacych dom na strzepy. Z tego co ja pamietam z pierwszych dni (nawet tygodni) po porodzie- kobieta ma silna potrzebe intymnosci, pragnie byc sama z ojcem dziecka i nowonarodzonym potomstwem. Mnie w tamtym czasie irytowaly nawet krotkie wizyty rodziny i mialam ochote wszystkich poczestowac kopem. Mysle, ze wiekszosc kobiet ma tak samo (bylo multum watkow w takim tonie).

        Chlopie, wyglada na to, ze rozwaliles system fatalnym tajmingiem.
      • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 22:20
        yoma napisała:

        > > po narodzinach pojechaliśmy odwiedzić moje dzieci i rodzinę i już w tedy
        > zauważyłem ze żona nie darzy sympatią moich dzieci.
        >
        > Znaczy, wlokłeś położnicę z noworodkiem, żeby ich pokazać teściom i rozwydrzony
        > m pasierbom, a pewnie i byłej żonie? No to gratuluję.

        Chwila moment. Może pojechali tam po 3 miesiącach od urodzenia dziecka? A ty założyłaś chyba, że pojechali tam prosto ze szpitala. I, że pasierbowie rozwydrzeni. I, że była tam eks. I, że kobietę zawlekł tam siłą i wbrew jej woli. Skąd to wszystko wiesz?
        • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 23:09
          Dlatego, że "po narodzinach" to niezadługo po narodzinach. Gdyby pojechali 3, 6 czy 12 miesięcy później, toby napisał "kiedy pojechaliśmy odwiedzić". Podkreślenie narodzin świadczy o tym, że to było niedługo po.

          Z kolei większość kobiet po niedawnym porodzie ma inne priorytety niż jazdy na dłuższe dystanse w celu odwiedzenia nieznanych dotąd dzieci i rodziny męża.

          Rozwydrzeni pasierbowie, przyznaję, są w części moją osobistą projekcją :) niemniej dzieci w wieku lat kilku rzadko kiedy są idealne, a gdyby były, to w najgorszym wypadku byłyby żonie obojętne, nie zapałałaby zaś do nich niechęcią.
          • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 23:34
            Wiesz, żona zawsze mogła powiedzieć, że nie jedzie, skoro to taki problem. Mogła odłożyć wizytę na czas dla niej odpowiedniejszy. Pojechała, nosem na widziane po raz pierwszy w życiu dzieci męża pokręciła, a potem zaszantażowała go rozwodem i zażądała, by porzucił dzieci z pierwszego małżeństwa. Miejmy nadzieję, że to chwilowe odpieluszkowe zapalenie mózgu położnicy, względnie jakiś niedobór lub nadmiar hormonów, który spowodował chwilową niepoczytalność tej kobiety. I, że to przejściowe. W każdym innym wypadku pani nadaje się do natychmiastowego odstrzału sanitarnego, bo nie wiem, jaką suką trzeba być, by zażądać od męża, by olał swoje starsze dzieci, bo właśnie urodziło mu się kolejne.
            • marusia.00 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 23:42
              Chyba nie wiemy, czy to było pierwsze spotkanie z dziećmi ? albo ja nie doczytałam w postach autora. Ogólnie tu niewiele wiadomo o sytuacji, relacji małżeńskiej, rodzinnej itd. a może być naprawdę różnie ;)
              • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 23:53
                Gdzieś tam było. Nie chce mi się szukać.
            • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 23:52
              Mogła. Mogła też być ugodowa i koncyliacyjna z natury. Poza tym jak już tworzymy opowieści, to jedziemy: skąd wiesz, że na tym miłym spotkaniu rodzinnym nie usłyszała od np. teściowej czegoś, co spowodowało, że nie zamierza mieć nic wspólnego z tą częścią rodziny? W końcu z jakiegoś powodu wątkodawca ją przed rodziną ukrywał.
              • 71tosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:11
                nawet jak uslyszala co ne za milego to sznatazowanie nowoposlubionego maza by zaprzestal kontaktow z 'starymi' dziecmi jest nie do obrony, kobieta ma okropny charakter.
                • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:16
                  A nie nie nie. Wątkodawca pisze "usłyszałem od niej ze nie chce ich widzieć i o nich słyszeć ", żądanie nieutrzymywania kontaktu to już jego, i szanownego forum, (nad)interpretacja. Znowu: gdyby takie żądanie padło, toby to wprost napisał. Nie napisał.
                  • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 04:53
                    > A nie nie nie. Wątkodawca pisze "usłyszałem od niej ze nie chce ich widzieć i o
                    > nich słyszeć ", żądanie nieutrzymywania kontaktu to już jego, i szanownego for
                    > um, (nad)interpretacja

                    "... żona stanowczo nie wyraziła zgody na to żeby zamieszkały z nami i co najgorsze stara się żebym ja nie utrzymywał z nimi kontaktu, usłyszałem od niej ze nie chce ich widzieć i o nich słyszeć co mnie bardzo zaniepokojilo i zdenerwowalo. Straszy mnie rozwodem i daje mi wybór albo ona albo moje dzieci."

                    Proszę, to jest dokładny cytat autora z pierwszego posta. Nadal uważasz, że żona nie zażądała od niego zerwania kontaktów z dwójką starszych dzieci i nie poparła tego szantażem rozwodowym?
                    • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 09:07
                      enith napisała:


                      >
                      > "... żona stanowczo nie wyraziła zgody na to żeby zamieszkały z nami i co najgo
                      >
                      > ]."
                      >
                      > Proszę, to jest dokładny cytat autora z pierwszego posta


                      NIe uzylabym slowa "dokladny" w odniesieniu do relacji Autora. Na przyklad na poczatku napisal "szukalem kobiety ktora zaakceptuje moje dzieci" sugerujac, ze z jego strony wszystko bylo dopiete a pani go oszukala i rozmyslila sie po slubie. Dopiero po forumowym przesluchaniu okazalo sie, ze rzeczona pani nigdy dzieci na oczy nie widziala. Gdyby Autora przycisnac, moze sie okazac, ze "... żona stanowczo nie wyraziła zgody na to żeby zamieszkały z nami " oznacza cos innego, niz wynika z prostej analizy tego zdania.
                      Ale chyba juz nic sie nie dowiemy, bo Mike zniknal.
                      Bardzo bym chciala w tej historii uslyszec relacje drugiej strony.
                      • tt-tka Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:19
                        "Zona nie wyrazila zgody, by zamieszkaly" w sytuacji hipotetycznej, gdyby np ich matce cos sie stalo. Autor takiej sytuacji nie przewiduje, ale liczy sie z tym, ze ona moze zaistniec (choroba, czasowy pobyt w szpitalu, nie daj boru smierc). No i w takim wypadku dzieci, ktore maja ojca, trafiaja pod opieke tegoz ojca, dosc oczywiste mi sie to wydaje.
                        A ze poslubiajac rozwodnika z dziecmi nowa zona nieczesto przewiduje taka ostatecznosc i temat chyba wynikl dosc nagle, to i zaskoczylo ja.
                        Niemniej to, ze jej kandydat na meza ma dzieci z poprzedniego zwiazku wiedziala przed slubem. I ze nie jest pozbawiony praw, chyba tez. Mogla i ona zainicjowac rozmowe nt kwestii opiekunczych, alimentacyjnych etc. Widac nie chciala, nim klamka zapadnie.
                        • ada1214 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 19:38
                          "Zona nie wyrazila zgody, by zamieszkaly" w sytuacji hipotetycznej, gdyby np ic
                          > h matce cos sie stalo. Autor takiej sytuacji nie przewiduje, ale liczy sie z ty
                          > m, ze ona moze zaistniec (choroba, czasowy pobyt w szpitalu, nie daj boru smier
                          > c).

                          Oczywiscie, ze moze zaistniec, to chyba kazdy rozumie. Dziwne natomiast sie wydaje, ze - mam wrazenie- wszystkie te kwestie wyplynely na tej pierwszej "zapoznawczej" wizycie. Jesli sytuacja na dzien dzisiejszy wyglada tak, ze dzieci mieszkaja z matka, a Autor widuje je na tyle rzadko, ze przed slubem nigdy nie doszlo do spotkania dzieci z obecna zona, to po co w ogole podnosi kwestie `"a co jesli matka dzieci zemrze" i wierci dziure w brzuchu kobiecie tuz po porodzie majacej moze w dodatku baby bluesa? Czy to naprawde niezbedne? Teraz? Nie za duzo wrazen na raz? Urodzenie dziecka, zapoznanie wczesniejszych dzieci i wysluchiwanie wizji na temat rychlej smierci matki tych dzieci to lekkie przegiecie.

                          Ja bym w ogole faceta zdzielila patelnia za beznadziejna organizacje i brak taktu.
                          Albo gosciu nie ma ani krzty wyczucia, albo celowo prowokuje malzonke, albo jest trollem.
                      • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:21
                        Bo Mike albo nigdy nie istniał, albo właśnie spisuje wnioski dowodowe do tezy "kobieta kobiecie wilkiem" :)
                        • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 18:36
                          No właśnie. Mike rzucił (kontrowersyjny w sumie) temat i przepadł niczym bździna w śnieżycy. Trollem mi tu zaśmierdziało.
                    • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:00
                      Stara się, abym nie utrzymywał to nie jest to samo, co: żąda, abym nie utrzymywał. Poza tym z całości wypowiedzi sądzę, że to straszenie wygląda tak: Jeśli sprowadzisz mi tu swoje bachory na głowę, to ja się rozwodzę!

                      I będzie miała rację :)
                • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:16
                  A nie nie nie. Wątkodawca pisze "usłyszałem od niej ze nie chce ich widzieć i o nich słyszeć ", żądanie nieutrzymywania kontaktu to już jego, i szanownego forum, (nad)interpretacja. Znowu: gdyby takie żądanie padło, toby to wprost napisał. Nie napisał.
                  • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:19
                    Ups. Przepraszam za jąkanie się mobilnej wersji forum.

                    PS. A ileż to razy szanowne forum radziło, aby zerwać kontakty i odciąć się od nieakceptowanej/nieakceptującej części rodziny? No właśnie...
              • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:15
                yoma napisała:

                > Mogła. Mogła też być ugodowa i koncyliacyjna z natury.

                Nie pasuje mi to kompletnie do obrazu kobiety szantażującej świeżo poślubionego małżonka rozwodem. Jej zachowanie pasuje mi do kobiety, która idzie do wyznaczonego celu choćby po trupach. I nie wahającej się przed szantażem najgorszego sortu.

                > y opowieści, to jedziemy: skąd wiesz, że na tym miłym spotkaniu rodzinnym nie u
                > słyszała od np. teściowej czegoś, co spowodowało, że nie zamierza mieć nic wspó
                > lnego z tą częścią rodziny?

                Ona może sobie nie chcieć, ale jej mąż ma dzieci z poprzedniego małżeństwa i NIC tego faktu nie zmieni. Jak pani ma problem z przeszłością męża, to mogła szukać pana bez takich obciążeń. Wolnych facetów nie brakuje. Ale skoro zdecydowała się na założenie rodziny z rozwodnikiem z dziećmi, to niech bierze tego konsekwencje na klatę i trzyma jęzor za zębami, jeśli nie chce w tempie ekspresowym sama zostać eks żoną.

                • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 00:21
                  A mnie pasuje do obrazu kobiety, która nagle dowiaduje się, że oprócz własnego noworodka ma zajmować się i wychowywać dwójkę obcych dzieci.
                  • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 04:45
                    Yoma, bez jaj. Kto powiedział, że ta dwójka będzie z nimi mieszkać? Przecież maluchy mają matkę i to z nią mieszkają. Nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie miało to ulec zmianie. Skąd więc ten odpał macochy? Te szantaże?
                    A co, odpukać, jak eks zejdzie z tego padołu łez? Dzieci do dziadków (jeśli żyją) czy od razu do przytułku?
                    • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:11
                      Jak to kto, mąż. Bodaj w poście wyjściowym.


                      Wczuj się. Jesteś świeżą matką, masz niemowlę, wiesz, że mąż ma dzieci, ale ani ich nie znasz, ani mąż nie wygląda na przesadnie zaangażowanego ojca. Wtem pada hasło: jedziemy poznać dzieci i rodzinę. Nie wiem, co się takiego stało na tej wizycie, ale przyjaciółmi raczej nie zostaniecie. A małżonek w tej chwili: dziubku, ale jakby coś, to dzieciaki mieszkają z nami...

                      A ponieważ dzieciak ci właśnie wyje, mąż nie może podgrzać mleka, bo nie wie gdzie jest, a w ogóle to nie jego robota, a ty akurat masz ręce w niemowlęcej kupie, to brudna pielucha ląduje na głowie małżonka, a ty wywrzaskujesz: Po moim trupie! Ja albo oni!

                      No bo ty zła kobieta jesteś i modliszka żerująca na biednych sietotkach.
                  • enith Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 04:47
                    I jeszcze jedno: dzieci męża to nie są OBCE dzieci. Właśnie przez takie wykoślawione myślenie mamy tyle tragedii z macochami/ojczymami maltretującymi i mordującymi dzieci z poprzednich związków.
                    • yoma Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:14
                      Obce. Sorry, wujek szwagra to mój powinowaty, więc rodzina, ale w życiu go na oczy nie widziałam, nie znam i jest obcy.

                      A ślub, na ślub też wątkodawca własnych dzieci nie zaprosił? Tak nagle mu się yczucia rodzinne odezwały?
                      • 71tosia Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 14:28
                        Gdyby rzeczywiście tak się stało ze np. eks zona autora ginie w wypadku to sugerowalabyc oddanie dzieci do przytulku bo 'nowa' zona nie ma zyczenia z nimi mieszkac? Sorry ale pani wychodząc za maz wiedziała ze istnieja te dzieci z poprzedniego zwiazku, wiec w najlepszym wypadku kompletnie wyobraźni jej zabrakło, ze ojciec tymi dziecmi MUSI się zajmować, czy jej się to podoba czy nie. Jżeli planują kupno domu to trzeba np przewidzieć ze 'stare' dzieci czasami tam beda bywac. A pani taka mozliowsc zdaje się wykluczac?
          • jeste_m_sobie Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 08:40
            Jeśli faktycznie tuż po narodzinach, to czas był fatalny. Ale nie tylko dla nowej żony. Wyobraźmy sobie te starsze dzieci, spróbujmy wejść w ich skórę: niedawno w pewnym sensie "straciły" tatę (który już z nimi nie mieszka), teraz dowiadują się, że tata ma u boku nową panią, a w dodatku ta pani pokazuje maleńkie dziecko (dla kilkulatka raczej nieatrakcyjne, wyjące i niekumate), a dzieci starsze odbierają niewypowiedziany nakaz, by były grzeczne, bo jest to swego rodzaju "egzamin". Chyba bym na ich miejscu na złość zachowywała się okropnie.
    • alsk9 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 11:03
      A pytanie jeszcze do autora, czy dzieckiem drugiej żony się zajmujesz, czy tylko "jesteś w domu" . Bo może dlatego żonę szlag trafia, że zostawiona jest z obowiązkami sama sobie a ty idealizujesz dzieci z pierwszego małżeństwa nie zajmując się nimi tak naprawdę, więc ona widzi już jakby to "mieszkanie dzieci z wami" wyglądało - że obowiązki i cała ciężka robota wychowawcza na jej głowie a ty dywagacje o ideałach i granie na tego dobrego rodzica.
    • marusia.00 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 22.12.16, 21:56
      No ale to trzeba jasno powiedzieć, że Cię oszukała przed ślubem :( nie wiem, może urodzenie własnego dziecka spowodowało, że jej tak hormony zaszalały, że "broni swojego terytorium" ? No ale w takiej sytuacji, trzeba być dojrzalszym i nad tym panować. Wiem co mówię, bo mój partner ma córkę z poprzedniego małżeństwa, ja mam syna z poprzedniego małżeństwa i mamy wspólnego synka rocznego. To nie są łatwe sytuacje, oboje z narzeczonym nad tym pracujemy i jak na razie (odpukuję) dobrze nam to wszystko się układa. Współczuję Ci mike, nie wiem co bym zrobila gdyby mój nie akceptował mojego najstarszego syna :( Też nie wyobrazam sobie żebym próbowała odseparować córkę mojego faceta (młoda bywa u nas regularnie), nosz kurcze, przecież to więzi krwi, część rodziny. Pytałes co kieruje Twoją żoną ?
      A kupując dom, pomyślałeś jak w takiej kiepskiej sytuacji rozwiążecie sprawy dziedziczenia ? To są realne problemy rodzin odtwarzanych ;)
      • edw-ina Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:38
        Jak rozumiem, ty znasz córkę partnera? Spędzacie razem czas? Miałaś możliwość odnalezienia się w sytuacji? Bo ta żona jej nie miała. Powiedziała coś, w co mogła nawet wierzyć, w praniu wyszło inaczej. Mogło to się stać z tak wielu różnych powodów, że nawet bez sensu jest je wyliczać. Mówienie o oszustwie jest tu nadużyciem. Oszustwo jest celowe. Uważasz, nie znając całej sytuacji i tej osoby, że zrobiła to celowo?
        • morekac Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 14:39
          >Jak rozumiem, ty znasz córkę partnera? Spędzacie razem czas? Miałaś możliwość odnalezienia się w sytuacji? Bo ta żona jej nie miała.
          Bez względu na to czy znała te dzieci czy nie, miała pojęcie o ich istnieniu. Trudno oczekiwać, że dzieci wczesnoszkolne znikną z życia pana, bo pani ma takie życzenie, jest niegotowa czy cokolwiek. Jak rozumiem, panu pewnie za dużo czasu te dzieci nie zajmują, bo mieszkają z mamą, niemniej w takiej sytuacji zawsze może się zdarzyć tak, że dzieci - poza tym, że będą na utrzymaniu ojca, to będą musiały zamieszkać z tatą (choroba czy śmierć matki, oby nie), bo alternatywą będzie dom dziecka.
        • marusia.00 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 19:32
          Teoretycznie masz rację. Ale te nasze komentarze (wszystkie w wątku od wczoraj) są jedynie wróżeniem z fusów, nadinterpretacją, głównie domysłami. Sama przyznaję że odpowiedziałam bez wcześniejszej refleksji. Jednak w tej chwili to są same domysły. Autor nie podaje szczegółów, zwiął z tematu, więc ta jego wersja jest mało wiarygodna. Nie wierzę, ze ojciec, który przez conajmniej kilka miesięcy (ślub, ciąża) nie spotykał się ze swoimi dziećmi lub "nie miał czasu" poznać przyszłej żony z dziećmi ( nie zależało mu ? Nie dążył do tego?) teraz jest nagle tak smutny, że żona dzieci krzywdzi ? Albo jest ojcem niezainteresowanym a napisał tu z nudów, albo żona ma powód (zachowanie dzieci względem niej, zachowanie eksi itd.) by czuć niechęć do dzieci ale autor nam tego nie napisał. Odpisując za pierwszym razem autorowi, zapomniałam jak takie historie są skomplikowane, by osądzać kogokolwiek. Zresztą często jest tak, że w takich sytuacjach racja jest po obu stronach a nieraz i po 3 stronach, jeśli eksia też ma swój "udział" w nowej rodzinie. Prawdopodobnie gdyby napisała tu żona autora, bardzo byśmy się zdziwiły ;)
    • jagienka75 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 10:57
      a to ona nie wiedziala, ze bierze sobie kawalera z odzysku????
      wybacz, ale zony czy nie, dalabym sobie z taka zolza spokoj.
      niech idzie swoja droga i szuka kogos, kto nie ma zadnych zobowiazan.
      • edw-ina Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 23.12.16, 11:33
        wychodząc z takiego założenia nigdy niczego nie uda się naprawić
    • aqua48 Zdanie odrębne 23.12.16, 19:17
      mike1420 napisał(a):

      > Parę miesięcy po ślubie urodziła nam się córeczka , po narodzinach pojechaliś
      > my odwiedzić moje dzieci i rodzinę i już w tedy zauważyłem ze żona nie darzy sy
      > mpatią moich dzieci.

      A dlaczego miałaby darzyć sympatią obce dla niej całkowicie dzieci? Być może dzieci w stosunku do niej zachowały się niewłaściwie, niegrzecznie. Powiedziały jej coś co spowodowało taką reakcję żony. Jest dla mnie niepojęte, że PRZED ślubem nie próbowałeś żonie dzieci przedstawić ani ułatwić im wzajemnych kontaktów. Pozwolić im się poznać i polubić. To się nie dzieje ot tak, na zasadzie deklaracji.

      > zapytałem czy jeśli będzie taka sytuacja ze będę musiał się nimi zaopiekować to jaki będzie >jej stosunek do nich. Odpowiedź była bardzo bezpośrednia, żona stanowczo nie wy
      > raziła zgody na to żeby zamieszkały z nami, usłyszałem od niej ze nie chce ich widzieć i
      > o nich słyszeć co mnie bardzo zaniepokojilo i zdenerwowalo.

      A zapytałeś w ogóle żonę o co jej chodzi? Dlaczego ma takie zdanie, wydaje mi się to podstawą zanim zacznie się analizować temat na forum wśród obcych osób, które kompletnie nie znają Twojej żony.
      Czy ta opieka nad dziećmi z poprzedniego małżeństwa nie spadłaby całkowicie na żonę? Czy zajmujesz się noworodkiem, pomagasz w domu, odciążasz żonę? Całkiem prawdopodobne jest to, że nagle miałaby zajmować się trójką dzieci w tym niemowlęciem i dwójką niechętnych jej i całkowicie obcych pasierbów, podczas gdy Ty byłbyś zajęty budową domu i ją to po prostu przerosło. Nie dziwię się.
      • tt-tka Re: Zdanie odrębne 23.12.16, 19:26
        "nie chce ich widziec i slyszec o nich"
        Czyli co ? Prowadz, mezu, podwojne zycie ? Bo ja nie zycze sobie nawet sluchac, ze istnieja jakies twoje dzieci. No niestety tak to zabrzmialo.
        • aqua48 Re: Zdanie odrębne 23.12.16, 20:13
          tt-tka napisała:

          > "nie chce ich widziec i slyszec o nich"
          > Czyli co ? Prowadz, mezu, podwojne zycie ? Bo ja nie zycze sobie nawet sluchac,
          > ze istnieja jakies twoje dzieci. No niestety tak to zabrzmialo.

          A mnie to zabrzmiało jak "genialny pomysł" przedświąteczny świeżo upieczonego mężulka dla kobiety z niemowlęciem u piersi, którego być może nie ogarnia lub ledwo ogarnia.
          Ciekawi mnie też dlaczego Mike wcześniej nie wziął do swego domu tych dzieci, żeby z nim zamieszkały i żeby spokojnie mógł się nimi troskliwie opiekować. A zamiast się żenić powtórnie i na dodatek szybciutko sprawiać sobie trzecie trzeba było nianię nająć do już istniejącej dwójki.
          Ale i tak nic nie będziemy wiedzieć dopóki pan żony nie spyta o co chodzi. A może woli nie pytać? Bo dowiedziałby się dla siebie niewygodnych rzeczy? A tak forum od razu przytaknie, że nowa żona to zła kobieta...i Mike rozgrzeszony rozwiedzie się i poszuka trzeciej. Takiej żeby nieznajome cudze dzieci lubiła. Albo przynajmniej deklarowała, że lubi. Koniecznie.
          • tt-tka Re: Zdanie odrębne 23.12.16, 20:43
            aqua48 napisała:

            ...i Mike rozgrzeszony rozwi
            > edzie się i poszuka trzeciej. Takiej żeby nieznajome cudze dzieci lubiła. Albo
            > przynajmniej deklarowała, że lubi. Koniecznie.

            No, deklarowac to ponoc i ta obecna deklarowala :)

            Dla mnie poza dyskusja jest kwestia podstawowa - jezeli ktos wiaze sie z osoba posiadajaca dzieci, to sila rzeczy te dzieci beda obecne rowniez w zyciu ktosia. Mozna negocjowac, jak czesto, jak intensywnie, na jakich warunkach etc., ale zignorowac ?
            • gakig Re: Zdanie odrębne 25.12.16, 08:02
              Czasem dla dobra nowej rodzinę stara trzeba rozgraniczenia co nie oznacza zerwania kontaktów ale nie łączenia ich na siłę. Przecież też autor mógł wziasc pod uwagę że jak będzie miał nowa rodzine to będzie trzeba się nią zająć. Całą sytuację o kontakty musi sam opanować a nie tylko wymagać. Bo on to taki wygodny się znalazł biedny żuczek a nowa żona to ta zła.
    • milamala Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 26.12.16, 02:56
      Zwiazek wydaje sie byc zbyt pochopnie zalegalizowany urodzeniem kolejnego potomka. Juz wiesz, ze niezapoznanie zony z dziecmi przed slubem bylo waszym wspolnym bledem. Nie wiemy dlaczego tak sie stalo, czy to byla nieodpowiedzialnosc czy staly za tym jakies przeslanki (dzieci tego nie chcialy). Jesli to pierwsze, to nie wiem czy to dobrze, ze dorosli ludzie, ktorzy de facto sa dziecmi powinni miec dzieci. Nie obraz sie, ale to okropnie glupie bylo. Sama sie tak niestety czesto zachowuje, do czegos sie napale i w ogole nie chce sluchac argumentow "za i przeciw" a potem placz i zgrzytanie zebow. Nie mniej w tak powaznych kwestiach jak zwiazek i dzieci to trzeba emocje ostudzic i na zimno skalkulowac, sprawdzic, nabrac pewnosci (nie tylko "" na gebe").
      Odpowiedz sobie na pytanie czego chcesz?
      Dopuszczasz rozwod?
      Jakie rozwiazanie sam widzisz?
      Bo jakos trzeba ten blad naprawic, pewnie bez ofiar sie nie obejdzie.
      Jak porod byl nie dawno, to moze jeszcze zona jest nie w formie, daj jej szanse za dojscie do siebie i przyzwyczajenie sie.
    • yamilca197 Re: Nowa żona nie akceptuje moich dzieci 28.12.16, 15:21
      Autorze watku, mike ty chyba nie przedstawiasz sytuacji zupelnie szczerze? Czy twoja zona zmienila zdanie czy to ty zmieniles? Pomoc w potrzebie malotetnim dzieciom to jest obowiazek rodzica, w przypadku gdy jeden rodzic nie moze sprawowc opieki nad dziecmi przejmuje ja drugi,twoja zona zapewne o tym wie. Ona nie moze sie nie zgodzic, moze odejsc, rozwiesc sie. Mam jednak watpliwosci czy na pewno o to chodzi, a nie o to, ze ty masz zone, dziecko i jestes 'za dziećmi' i skoro planujecie kupic dom to ty chcesz aby dzieci zamieszkaly z wami? Nie zachodzi koniecznosc ani potrzeba, ty chcesz zeby te dzieci mieszky z wami, bo dom oznacza warunki do tego. Zona na to sie z toba nie umawiala. Niezrozumiala jest dla mnie sytuacja przedstawienia nowej zonie dzieci po slubie i urodzeniu dziecka. Gdzie te dzieci mieszkaja, jak czesto sie z nimi spotykasz, ze nie miales okazji przedstawic ich zonie duzo wczesniej zanim podjeliscie decyzje o slubie i potomstwie? Dlaczego zadales pytanie o ta potrzebe, masz jakies konkretne powody do tego aby uwazac ze dzieci powinny mieszac z wami? A co ich matka? Przeciez gdzies teraz mieszkaja?
      Twoja zona byla entuzjastycznie nastawiona do tego gdy dzieci musialaby z wami zamieszkac,zaoferowala pomoc, wsparcie, nawet nie znajac dzieci a po ich poznaniu zmienila zdanie tak radykalnie. Dziwne.
      Skoro juz piszesz i chcesz porad to przedstaw sytuacje szczerze, bo tego nie zrobiles.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka