Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja....

05.01.17, 06:51
Kochani, taka sytuacja. Moja mama nienawidzi mojego męża ani całej jego rodziny. Chodzi o jakieś sprawy sprzed 10 lat. Zawzięła się strasznie i nie chce ustąpić. Nie chce go widzieć, nie chce aby ją odwiedzał itp. Ok ja to wszystko rozumiem, kochać go nie musi.....ale za każdym razem, kiedy ją odwiedzam słyszę jaki to : cham, prostak, debil, krętacz itp (to najłagodniejsze określenia).......Czasami jest to wypowiadane przy córce....Próbowałam z mamą rozmawiać, ale efektów brak. Moja mama to osoba uparta, toksyczna, zawzięta. Nie da sobie nic wytłumaczyć. Jeśli się pokłócimy, to ja zawsze muszę wyciągać rękę na zgodę . I teraz przechodzę do sedna sprawy. W maju mamy komunię córki i w związku z tym szykuje się mała rodzinna impreza (w sumie jakieś 18 osób na obiedzie). Moja matka już zapowiedziała że ona nie ręczy za słowa, jeśli np. chodzi o moją teściową. Boję się że wybuchnie awantura......Czy ktoś mam pomysł jak tą sytuację rozwiązać ? Bo wszelkie rozmowy moje z matką nie dają rezultatu. Ona jest tak pogrążona w swojej nienawiści, że gotowa jest nawet pogorszyć sobie kontakty ze mną.....a musi postawić na swoim.
Obserwuj wątek
    • amb25 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 07:01
      Uswiadom mamie, ze to swieto jej wnuczki i jesli nawet dla niej nie potrafi sie zachwac, to niech nie przychodzi. To trudne, ale przestan ulegac jej manipulacjom.
    • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 08:32
      Nie zapraszać matki na komunię, skoro WIESZ, że będzie chryja. Chcesz dziecku spieprzyć JEJ dzień, bo twoja matka ma nie po kolei w głowie? Jeśi nie potrafi się zachować, to nie zasługuje na obecność na uroczystości.
      A tak na marginesie, to wiesz, o co w ogóle twojej matce chodzi?
    • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 08:49
      Niestety - dziewczyny maja racje. Komunia BEZ matki.
      I w ogole - separowanie od wnuczki, kazdorazowo, gdy babcia zaczyna bluzgac na ojca malej. "Mamo, wychodzimy (nie przyjdziemy)". Jak tlumaczysz dziecku to, co babcia mowila, kiedy zaczynaja padac przytoczone okreslenia ? Jak corka reaguje ?
    • deep_core_blue Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 10:23
      Podpisuję się pod przedmówczyniami. Komunia bez mamusi. To już nie ma co tłumaczyć, trzeba amputować
      • aqua48 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 11:45
        Też uważam, że komunia dziecka to nie miejsce na awantury rodzinne. Matki NIE ZAPRASZAĆ jeśli jest choćby cień wątpliwości czy będzie potrafiła się zachować. Tak samo kiedy nie potrafi powstrzymać się od wyrzekania na męża podczas wizyty - wychodzić natychmiast, jak jesteś z córką - obowiązkowo, a jak sama to też nie masz obowiązku wysłuchiwać wyzwisk na męża. To wręcz nielojalność z Twojej strony wobec niego. Mamusia zaczyna a Ty wstajesz i mówisz, że masz zamiaru tego słuchać i musisz się wobec tego pożegnać.
        Mamy nie zmienisz, możesz jedynie zmienić swoje zachowanie wobec niej.
    • kolibeer2 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 11:56
      a nie da się sytuacji naprostować przed komunią? usiąść z mamą i pogadać poważnie? czy ta nienawiść ma jakieś uzasadnienie ?
      • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:01
        Obawiam sie, ze sie nie da. Mama juz zapowiedziala, ze nie reczy za siebie.
        • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:14
          Zgadzam sie z przedmowczyniami. Awanturę masz murowana, matka zwyzywa Twojego męża i jego matkę. Najgorzej na tym wyjdzie Twoja córka - to przeciez jej święto.

          A co na to Twoj mąż ? Przeciez to sie ciągnie ładnych pare lat. Nigdy nie słyszał od Twojej matki ze jest prostakiem , chamem i krętaczem ?
          A czym jest spowodowana tanienawisc ?
          • mozambique Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:18
            no walsnei - co takiego sie wydarzyło ? to jest chyab najważniejsze
            • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:24
              mozambique napisała:

              > no walsnei - co takiego sie wydarzyło ? to jest chyab najważniejsze

              Chyba nie jest.
              U mnie nie wydarzyło się realnie NIC, a mama nie była w stanie powstrzymać się od obelg wobec mojego faceta. I jego rodziny, której nawet nie widziała na oczy, nie zamieniła z nimi nawet pół słowa. Ale ich nienawidzi i ma o nich zdanie.
              Pomogła roczna separacja i totalny brak kontaktów. Tzn. pomogła na tyle, że już nie obrzuca nikogo inwektywami, zasadniczo nie mówi w ogóle o "nim" ani o "nich".

              Natomiast tak samo uważam, że w tej sytuacji jedynym wyjściem jest niezaproszenie matki na komunię.
              No chyba, że rzeczywiście teściowa popełniła jakieś przestępstwo/oszustwo/krzywdę rodzinie - i to jej nie powinno być na tej uroczystości.
              Jednak nic nie usprawiedliwia zachowania matki w stosunku do zięcia i oczerniania go przy wnukach.
              Więc tak czy siak - izolacja, do czasu, aż matka nie nauczy się, jak nie należy się zachowywać.
              • mozambique Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 13:48
                mało wierzę , ze BEZ ZADNEGO powodu kobita miota bluzgi , a jak ichzobaczy to co ? z pięścią wystartuje ?

                no chyab ze matka chora psychicznie albo z cieżkiej patologii

                albo jendka powód jest choc nie musi byc zwiazany z zadnym wydarzeniem, wystarczy np. pochodzenie społeczne męza
                • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 14:48
                  mozambique napisała:

                  > mało wierzę , ze BEZ ZADNEGO powodu kobita miota bluzgi ,

                  Pisałam o REALNYM powodzie. Jej osobisty powód jest taki, że przyszedł i mnie zabrał, siłą i podstępem od niej odciągnął. A miałam być jej do końca świata. No i tym podobne dalsze konsekwencje - że mnie nastawił przeciwko niej, że na mnie wpłynął, i tak dalej.
                  A jego rodzinie zwyczajnie przez indukcję się udzieliło, po prostu.

                  > a jak ichzobaczy to co ? z pięścią wystartuje ?

                  O nie nie, do niego też nie startuje, ani jemu bezpośrednio nie ubliża.
                  Najpewniej udawałaby, że ich nie widzi, że nie istnieją - tak jak zachowywała się ostatnio wobec mojego faceta.
                  • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 14:59
                    ola_dom napisała
                    >
                    > > a jak ichzobaczy to co ? z pięścią wystartuje ?
                    >
                    > O nie nie, do niego też nie startuje, ani jemu bezpośrednio nie ubliża.
                    > Najpewniej udawałaby, że ich nie widzi, że nie istnieją - tak jak zachowywała s
                    > ię ostatnio wobec mojego faceta.

                    Olu, kluczowe jest TWOJE zachowanie. To TY jestes w związku z tym facetem.
                    Czy ja dobrze rozumiem ze po roku znowu sie widujesz z mama ? I rok wystarczył mamie zeby nie bluzgać tylko udawać ze go nie widzi ? Czy dobrze zrozumiałam ?
                    • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 15:15
                      fusun1804 napisała:

                      > Czy ja dobrze rozumiem ze po roku znowu sie widujesz z mama ? I rok wystarczył
                      > mamie zeby nie bluzgać tylko udawać ze go nie widzi ? Czy dobrze zrozumiałam ?

                      Rok wystarczył, żeby przestała go wyzywać - do mnie. Tak zresztą postawiłam sprawę - może sobie o nim myśleć, co chce, i mówić, co chce - ale NIE DO MNIE. Ja nie mam zamiaru wysłuchiwać, jak go wyzywa.
                      I teraz mama zachowuje się poprawnie, mogę powiedzieć, że bardzo się stara.
                      Mojego faceta nie spotyka, nie ma okazji, sama ją odwiedzam. I wtedy po prostu "głuchnie", jak zdarzy mi się coś powiedzieć o "nas".
                      Nie jest to sytuacja idealna, ale nie wierzę, że kiedykolwiek jeszcze miałaby szanse być idealna, tzn. żeby np. mogli się spotkać, a mama zachowywała się poprawnie, normalnie. Na to już wpływu nie mam, ale cieszę się, że udało mi się osiągnąć to, że nie wysłuchuję jej obelg, a ona pilnuje się, żeby się jej "nie wyrwało". Bo przecież wcześniej zamiast się od razu zawinąć, to się z nią kłóciłam, tłumaczyłam, wyjaśniałam, i tak dalej.
      • gina22 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:36
        No niestety z moją mamą nie da się normalnie porozmawiać. Starałam się kilka razy ale to prostu się nie da.... Ona od początku nie akceptowała mojego męża i jego rodziny. Chodzi niestety o sprawę kupna nam mieszkania. Mama zaproponowała kupno nam kawalerki (w której mieszkamy do dziś)....Teściowa obiecała że się dołoży, ale jak przyszło co do czego to zmieniła zdanie. Moja mama poczuła się oszukana i tak na serio od tego wszystko się zaczęło....niestety mój mąż też święty nie jest i kilka razy zachował się nie w porządku w stosunku do mojej matki. Tak jak napisałam na początku, ja nie wymagam od niej żeby go lubiła i moją teściową - ale to co ona wyprawia przechodzi ludzkie pojęcie. Prze ponad 10 lat mąci i jątrzy.....rozmowy nie pomagają. Ja z teściową też nie mam dobrych kontaktów, ale obydwie się nawzajem szanujemy i mimo wszystko staramy się zachowych z dystansem ale poprawnie.
        • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:51
          Wyjście jest w takim razie takie - nie zapraszać na komunie.

          Przy czym jesli jest tak zazwzieta jak piszesz to przyjdzie nieproszona i zwyzywa męża i tesciową.
        • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 12:56
          Powod niezly, ale mimo wszystko to jest swieto corki, znaczy wnuczki. Dziewczynka ma ten dzien dobrze (i przyjemnie) zapamietac.
          Cokolwiek panie maja do siebie, niech to powiedza sobie w cztery oczy, niech wywrzeszcza publicznie w galerii handlowej, nawet niech sie wezma z koki. Ale NIE u wnuczki na jej swiecie. I w innych okolicznosciach tez nie przy dziecku.
          • gina22 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 14:44
            Własnie o to chodzi, że ja nie wymagam od swojej matki aby utrzymywała kontakty z moim mężem i jego rodziną. Ale uwierzcie mi że wałkowanie jednego tematu od 10 lat mnie wykańcza psychicznie, nie mówiąc już o tym że źle wpływa na moją córkę. Mówię matce, żeby odpuściła , stało się jak się stało...ale niech chociaż na ten jeden dzień komunii wnuczki postara się zachować poprawnie, żeby już przestała jątrzyć. Ja nawet do niej nie mogę iśc i porozmawiać normalnie, bo i ta i tak ten temat wraca. I tak od 10 lat....Ja też nie mam poprawnych kontaktów z teściową, ale staram się nie wspominać tego co było złe, bo uważam, że wzajemna nienawiśc do niczego dobrego w rodzinie nie prowadzi. Też nie zawsze może zachowywałam się w stosunku do teściowej w porządku, ale pomimo to mamy w miarę poprawne relacje chociazby ze względu na córkę. Ech....dziś jeszcze spróbuję z matką porozmawiać. Dziekuję za wszystkie rady i sugestie.
            • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:01
              gina22 napisała:

              > Własnie o to chodzi, że ja nie wymagam od swojej matki aby utrzymywała kontakty
              > z moim mężem i jego rodziną. Ale uwierzcie mi że wałkowanie jednego tematu od
              > 10 lat mnie wykańcza psychicznie, nie mówiąc już o tym że źle wpływa na moją có
              > rkę. Mówię matce, żeby odpuściła , stało się jak się stało...ale niech chociaż
              > na ten jeden dzień komunii wnuczki postara się zachować poprawnie, żeby już prz
              > estała jątrzyć. Ja nawet do niej nie mogę iśc i porozmawiać normalnie, bo i ta
              > i tak ten temat wraca. I tak od 10 lat....Ja też nie mam poprawnych kontaktów z
              > teściową, ale staram się nie wspominać tego co było złe, bo uważam, że wzajemn
              > a nienawiśc do niczego dobrego w rodzinie nie prowadzi. Też nie zawsze może zac
              > howywałam się w stosunku do teściowej w porządku, ale pomimo to mamy w miarę po
              > prawne relacje chociazby ze względu na córkę. Ech....dziś jeszcze spróbuję z ma
              > tką porozmawiać. Dziekuję za wszystkie rady i sugestie.

              Matka chce was zmusić do rozwiązania sytacji.
              I wogole dziwie sie ze dopuściłas do tego ze matka kupiła dla was sama. Ja bym zrezygnowała z kupna przynajmniej na jakis czas zeby rozważyć sytuacje i na co matkę stać i kto zostanie właścicielem.

              Moze warto porozmawiać z mama jakie ma pomysły i czego oczekuje, zeby była zadowolona i odpuściła.
              A tak obcy facet który święty nie jest, dostał w prezencie pol mieszkania.
        • ada1214 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 13:13
          Powod nie jest wcale blahy. Nie opisujesz, wiec nie wiemy jak to wygladalo, ale jesli bylo tak, ze np. mama miala odlozona pewna kwote i szukala kawalerki do tej wysokosci, potem za obietnica tesciowej wpakowala sie w duzo wieksze koszty, a tesciowka sie wycofala, no to ma pawo byc wsciekla. A tu jeszcze maz ktory jak mowisz "swiety nie jest" czyli pewnie powiedzial sporo pzykrych rzeczy osobie ktora de facto zasponsorowala mu lokum...Twoja mama ma prawo byc zla.
          Dziwie sie, ze minelo 10 lat a Wy tego nie rozwiazaliscie. Jesli mama ma zal o te pieniadze, to trzeba bylo odlozyc i oddac.
          W opisanej sytaucji nie zaprosilabym ani tesciowej ani mamy.
        • mozambique Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 13:52
          niestety mój mąż też święty nie jest i kilka razy zachował się nie w porządku w stosunku do mojej matki"

          i ja mysle ze to jest gwóźdź programu
          • verdana Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 15:45
            To jest bardziej skomplikowana sytuacja, niż wydawało sie na początku. Twoja mama jest zafiksowana na temacie kawalerki, a właściwie pieniędzy włożonych w kawalerkę. To jest nie fair nie tylko w stosunku do teściowej, ale i do Was - oznacza bowiem, że przez 10 lat matka tych pieniędzy na mieszkanie nie potrafi odżałować. Nie musiała przecież dokładać więcej, mogła nie kupować. Z drugiej strony uhonorowanie teściowej, która Was wykiwała, a nie zaproszenie matki, wobec której macie bardzo poważne zobowiązanie jest absolutnie nie do przyjęcia. Chyba, ze zwrócicie jej pieniądze za mieszkanie.
            • miedzymorze Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 16:22
              Miała dziesięć lat na wyjaśnienie tego czego nie może odżałować, więc teksty w stylu że ona nie ręczy za siebie czy nie rzuci się z pazurami na teściową na komunii wnuczki są żenujące. Jak ją tak strasznie ubodło wycofanie się teściowej z transakcji, to mogła zrobić to samo, jak zdecydowała się jednak na finansowanie prezentu to robienie przez dekadę jazd z tego powodu jest chore.

              Jak autorka ma mocne nerwy, to niech zaprosi obie panie, jak się zaczną tłuc to najwyżej wezwie policję ;D

              pozdr,
              mi
              • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 16:51
                miedzymorze napisała:

                > Miała dziesięć lat na wyjaśnienie tego czego nie może odżałować, więc teksty w
                > stylu że ona nie ręczy za siebie czy nie rzuci się z pazurami na teściową na komunii wnuczki są żenujące.

                No właśnie.

                I komentarz, że "mają wobec mamy zobowiązania, bo kupiła im mieszkanie" - czy to znaczy, że będą je mieć do końca życia, a mama może zachowywać się, jak chce - bo kupiła im mieszkanie? Czy coś zrozumiałam nie tak?
                • verdana Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 17:16
                  Tak. Mają zobowiązania. Mama nie moze zachowywać sie jak chce, ale z drugiej strony zapraszanie teściowej, która zrobiła świństwo i nie zapraszanie mamy - to nie jest w porządku. Można w takim wypadku nie zaprosić obu.
                  • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 17:51
                    verdana napisała:

                    > Tak. Mają zobowiązania. Mama nie moze zachowywać sie jak chce, ale z drugiej st
                    > rony zapraszanie teściowej, która zrobiła świństwo i nie zapraszanie mamy - to
                    > nie jest w porządku. Można w takim wypadku nie zaprosić obu.

                    Sorry. Tu sie zaprasza nie mame czy tesciowa, tylko babcie dziecka przystepujacego do komunii. To jest swieto dzieciaka. Czy z obiema babciami mala ma wiezy, jak silne, czy kocha/lubi obie, czy ktorejs nie lubi albo boi sie ?
                    To imho powinno byc kryterium zaproszenia badz niezaproszenia.
                    • gina22 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 19:50
                      Córka ma dobry kontakt z obiema babciami......bardzo tego pilnuję
                      • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:08
                        gina22 napisała:

                        > Córka ma dobry kontakt z obiema babciami......bardzo tego pilnuję

                        Moze mama chce aby teściowej nie zapraszać i w ten sposób chce was do tego zmusić, w koncu zrobiła wam świństwo i twojej mamie ,a wy przeszliście nad tym do porządku dziennego. I mysle ze o to ma zal, ze nie dosc ze sie wycofała to teraz twoj mąż rzuca sie do twojej matki a teściowa jest wciąż jest ok i was odwiedza.
                        Wy sami powinniście miec zal do teściowej, i spłacić twoja matkę. Lub teściowa trzymać na dystans, moze to dałoby twojej mamie satysfakcję.
                  • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 19:58
                    verdana napisała:

                    > Tak. Mają zobowiązania.

                    To - pomijając samą komunię - jak to rozwiązać? Wyłącznie spłatą kawalerki? I w jaki sposób nie godzić się na takie zachowanie mamy? Z doświadczenia wiem, że wtedy pomaga jedynie ucięcie kontaktu (a i to ponoć nie zawsze). Tylko co wtedy ze zobowiązaniem?
                    • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:05
                      ola_dom napisała:

                      > verdana napisała:
                      >
                      > > Tak. Mają zobowiązania.
                      >
                      > To - pomijając samą komunię - jak to rozwiązać? Wyłącznie spłatą kawalerki? I w
                      > jaki sposób nie godzić się na takie zachowanie mamy? Z doświadczenia wiem, że
                      > wtedy pomaga jedynie ucięcie kontaktu (a i to ponoć nie zawsze). Tylko co wtedy
                      > ze zobowiązaniem?
                      >

                      Jesli Autorka mieszka w małej miejscowości to pozostaje jeszcze " co powiedzą ludzie ?" . Potem matka obróbki dupę Autorce i jej mężowi przed całym miasteczkiem.
                      Jeśli matki nie zaprosi - to nie bedzie komunijnej burdy ale matka bedzie Wielka Nieobecna i tematem nr 1. Jesli matka przyjdzie - bluzgi gwarantowane . Czyli tak źle i tak niedobrze.

                      Wydaje mi sie ze Autorka niepotrzebnie czekała z rozwiązaniem problemu do komunii córki.
                • ada1214 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 18:33
                  czy t
                  > o znaczy, że będą je mieć do końca życia, a mama może zachowywać się, jak chce
                  > - bo kupiła im mieszkanie?

                  Mysle, ze bardziej chodzi o zwykly wk..w, nie ze moze/wolno jej.
                  Ciekawe, czy gdyby mama dostala utracona kwote, zelzala by jej zlosc? Dziwne, ze Autorka nawet nie pisnela, ze kiedykolwiek to mamie zaproponowala.
                  Swoja droga jestem zdziwiona, ze tak latwo przychodzi Wam wyrokowanie "ze mama juz dawno powinna te pieniadze odzalowac". Wy tez tak lekkim twistem darujecie dlugi na- no nie wiem, powiedzmy- kilkadziesiat tysiecy?
                  Ja bym nie darowala takiego dlugu. Nie stac mnie.
                  • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 18:51
                    > Ciekawe, czy gdyby mama dostala utracona kwote, zelzala by jej zlosc? Dziwne, z
                    > e Autorka nawet nie pisnela, ze kiedykolwiek to mamie zaproponowala.

                    Też mnie to ciekawi. Gdybym ja była na miejscu autorki wątku i od dekady oglądałabym takie jazdy, to zrobiłabym wszystko, by matce zwrócić jej nakład finansowy na moje mieszkanie.
                    Nie, ja nie darowałabym takiego długu, przy czym nie uważam, by dawało mi to prawo do 10 lat bluzgów w stronę zięcia i jego matki. Nie tak się załatwia takie sprawy. A już z pewnością nie robi się awantur na cudzych uroczystościach. To jest akurat wyjątkowo niedojrzałe.
                    Może niech autora wątku zaproponuje mamie spłatę jej nakładu finansowego? Może to ją uspokoi?
                    • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 18:53
                      Darowizna to darowizna, mogła nie proponować, zaproponowała i miała dobre 10 lat, żeby odżałować.
                      • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 19:11
                        Ja rozumiem instytucję darowizny. Natomiast jeśli ta darowizna jest źródłem trwającego dekadę ostrego konfliktu, to srałabym na nią i zaczęłabym matce spłacać jej wkład. Tak, matka miała 10 lat, żeby te kilkadziesiąt tysięcy odżałować. Ale nie odżałowała i nic nie wskazuje na to, że tak się stanie. Można jej więc wytrącić argument z ręki i zwrócić to, co włożyła w kupno mieszkania. Dziwi mnie, że autorka i jej mąż jeszcze na ten pomysł nie wpadli.
                        • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:13
                          enith napisała:

                          > Ja rozumiem instytucję darowizny. Natomiast jeśli ta darowizna jest źródłem trw
                          > ającego dekadę ostrego konfliktu, to srałabym na nią i zaczęłabym matce spłacać
                          > jej wkład. Tak, matka miała 10 lat, żeby te kilkadziesiąt tysięcy odżałować. A
                          > le nie odżałowała i nic nie wskazuje na to, że tak się stanie. Można jej więc w
                          > ytrącić argument z ręki i zwrócić to, co włożyła w kupno mieszkania. Dziwi mnie
                          > , że autorka i jej mąż jeszcze na ten pomysł nie wpadli.

                          A moim zdaniem problem nie do końca sa pieniądze, a równe traktowanie mam , po tym co zrobiła teściowa ,matka jest rozżalona ze corka ma z nia poprawę stosunki, a powinni z mężem sie obrazić na jego matkę za numer jaki wywinęła. Chodzi o zasadę.
                  • anoraak Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 18:56
                    ale jaki dług ?? cytuje: "Mama zaproponowała kupno nam kawalerki"

                    gdzie tu mowa o pożyce ? sama zaproponowała, rozumiem, że nie pod przymusem ?
                    • ada1214 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 19:02
                      anoraak napisała:

                      > ale jaki dług ?? cytuje: "Mama zaproponowała kupno nam kawalerki"
                      >
                      > gdzie tu mowa o pożyce ? sama zaproponowała, rozumiem, że nie pod przymusem ?

                      Ja zrozumialam (oczywiscie moge sie mylic) ze tesciowa miala sie dolozyc, ale w ostatniej chwili wystawila mame autorki do wiatru. Podejrzewam ze ta kobieta zostala narazona na straty; w przeciwnym razie zioniecie nienawiscia przez 10 lat byloby pozbawione sensu.
                  • madi138 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 17:16
                    Ale jakiego niby długu??? Mamusia sama, z własnej nieprzymoszonej woli pomogła córce w zakupie mieszkania i teraz niby córka jest jej winna te pieniądze. No sorry, ale to był prezent, a nie pożyczka.
                    • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:19
                      madi138 napisała:

                      > Ale jakiego niby długu??? Mamusia sama, z własnej nieprzymoszonej woli pomogła
                      > córce w zakupie mieszkania i teraz niby córka jest jej winna te pieniądze. No
                      > sorry, ale to był prezent, a nie pożyczka.
                      Moze nie mogła juz sie wycofać z umowy gdy teściowa ja wystawiła do wiatru.

                      Hehe prezent dla corki nie dla obcego chłopa.
                      Gdyby teściowa sie dołożyła byłoby po równo, ona chciała dać prezent córce nie chłopakowi ,jemu jego czesc miała dać jego mamusia.
                      I teraz tak teściowa olała syna, syn mieszka w mieszkaniu od obcej kobiety i jeszcze nie jest święty.
                      A oboje traktują teściowa lepiej niz matkę ,(do teściowej chodzą razem i ona przychodzi do nich) bo matka prawde mowi ze teściowa zachowała sie okropnie. I próbują problem zamieść pod dywan.

                      Twoj maz powinnen miec troche honoru i szacunku do siebie i oddać mamie chociaż polowe kasy.
                      Tyle ile miała dołożyć sie teściowa.
              • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 16:59

                >
                > Jak autorka ma mocne nerwy, to niech zaprosi obie panie, jak się zaczną tłuc to
                > najwyżej wezwie policję ;D


                Byłabym jak najbardziej za tym rozwiązaniem, obie sa dorosłe, niech bluzgają, niech skaczą sobie do gardeł ......tylko w tym wszystkim jest jeszcze 8- letnie dziecko dla którego ta Komunia to wielkie wydarzenie w zyciu.

                Chętnie bym sie dowiedziała czegos bliższego na temat " moj mąż tez swiety nie jest ".
        • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 17:19
          a ja napisze jednak trochę inaczej, ziec który mieszka w mieszkaniu kupionym za pieniądze teściowej i pozwala sobie na wredne zachowania wobec tej teściowej bo pewnie na tym polegalo 'zachował się nie w porządku w stosunku do mojej matki' jest burakiem wiec trochę się twojej mamie nie dziwie. Może jednak to on powinien wyjść z flaga pokoju i zacząć normalizować stosunki z tesciowa a nie tesciowa. Co oczywiście nie usprawiedliwia mowinia przy wnuczce co babcia myśli o jej tacie.
          • verdana Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 17:42
            Zgadzam się w 99%. Wredne zachowania mogłyby być dopuszczalne tylko jako samoobrona.
            • aqua48 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 18:06
              No zaraz zaraz, "cham, prostak debil krętacz", tak przez 10 lat od zdarzenia o zięciu mówi teściowa nie krępując się nawet obecnością dziecka. Może jednak czas na utemperowanie nienawiści. Zwłaszcza, że obecna ma być nie na imieninach zięcia, tylko na komunii wnuczki? A co do wymagania nieustannej wdzięczności za mieszkanie, to uważam, że w tej sytuacji jednak za wysoką cenę młodzi zapłacili za dar. Nie wiemy też dlaczego druga teściowa wycofała się z obietnicy, czy przeliczyła się z zakresem posiadanych wolnych pieniędzy, czy nie otrzymała pożyczki, czy uznała, że jej wkład nie jest potrzebny, a możliwości tak niewielkie, że nie zmienią znacząco sytuacji młodych, czy nastąpiła jeszcze inna sytuacja czy potrzeba. To też zmienia sytuację. Niemniej jednak mimo żalu autorka potrafiła z nią sobie poprawne kontakty ułożyć. Jej mama z zięciem nie. A to jednak świadczy o mamie..
              • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:16
                Tak maz autorki to cham i prostak, i to bardzo zle swiadczy o facecie, ktory od 10 lat mieszka w kawalerce, kupionej przez tesciowa i zachowuje sie wobec niej nie fajnie. Jak rozumiem przez 10 lat nie zarobil na swoje mieszkanie ani na zwrot pieniedzy a slowo dziekuje raczej nie przechodzi mu przez usta? Co do tesciow - autorka napisala ze wycofali sie nie podajac powodow, w normalnych warunkach powiedzialabym mieli prawo ale nie wtedy gdy ktos ponosi konsekwencje zmiany ich decyzji, a tak bylo z mama autorki ktora pewnie juz nie mogla juz wycofac sie z zakupu mieszkania. W tej sytuacji nalezaly sie jej przynajmniej wyjasnienia, jak rozumiem do dzis ichnie otrzymala. I ma prawo byc zla, tez bym byla.

                ps kilka lat temu planowalismy wspolny wyjazd z przyjaciolmi na wakcje, zblizal sie termin w ktorym musielismy zaplacic za hotel, znajomi zapewniali ze na 100% sa zdecydowani na wyjazd, ustalilismy wiec wspolnie ze zaplacimy za nich, oni nam pozniej oddzadza pieniadze. Na kilka dni przed wyjazdem zmienili nagle zdanie, zdecydowali ze wyjazd jest dla nich za drogi! Pieniedzy nam do dzis nie oddali. Mysle ze sytuacja nieco analogiczna, mam prawo byc zla na nieodpowiedzialnych znajomych przez ktorych stracilam pieniadze?
                • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:23
                  71tosia napisała:

                  > Mysle ze sytuacja nieco analogiczna, mam prawo byc zla na nieodpowiedzialnych
                  > znajomych przez ktorych stracilam pieniadze?

                  I za każdym razem, jak ich spotykasz, wyzywasz ich od chamów i prostaków? I przy każdej okazji powtarzasz to ich dzieciom? Naprawdę sądzisz, że DO TEGO masz prawo?
                  • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:30
                    na szczescie nie spotykam, ale gdybym przypadkowo spotkala to z pewnoscia upominialabym sie jeszcze raz o pieniadze, ktore dzieki ich niefasobliwosci stracilam. I bylabym baaaardzo niemila gdyby jeszcze fochy stroili, jak tesciowie i maz autorki.
                    • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:37
                      71tosia napisała:

                      > I bylabym baaaardzo niemila gdyby jeszcze fochy stroili, jak tesciowie i maz autorki.

                      Nie wiadomo za bardzo, co było pierwsze - jajko czy kura. Mówię tu o mężu - czy to on pierwszy był "chamem i prostakiem", czy teściowa zachowywała się tak, jak opisuje gina. W podobnej sytuacji nawet święty straciłby cierpliwość.
                      Co do teściowej jest inna sprawa - matka ma święte prawo być na nią obrażona i się nie odzywać. No właśnie - nie odzywać, a nie wyzywać publicznie, psując atmosferę wszystkim pozostałym, w tym własnej wnuczce.
                      Nikt nie każe matce kochać ani szanować teściowej. Ale nikt nie ma prawa zachowywać się w ten sposób. PRZEZ 10 LAT!!! To jest jakaś zapiekła psychopatka, za przeproszeniem.
                      • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:44
                        wiesz mysle ze powodem zachowania matki oprocz jej charakteru moze byc tez postawa ziecia, zamiast za mieszkanie ladnie podziekowac i byc moze przeprosic za to ze jego rodzice narazili na klopoty matke autorki to on jest dla niej jeszcze malo uprzejmy. Moze ziec tez powinien troche wlozyc wysilku w rozwiazanie konfliktu a nie dolewac oliwy do ognia?
                        • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:51
                          Tez chętnie bym sie dowiedziała co to konkretnie oznacza " mąż nie jest święty"
                          i " zachował sie nie w porzadku ".
                        • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:52
                          Nie ukrywam, mnie też zastanawia, co autorka wątku miała na myśli, pisząc: "mój mąż też święty nie jest i kilka razy zachował się nie w porządku w stosunku do mojej matki." Nie wiemy, czy mąż jest wobec teściowej chamski, bo tak ma, czy odpowiada na chamstwo teściowej czy jeszcze coś innego.
                          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:58
                            obojetnie jaka jest przyczyna nie ma prawa byc chamem wobec matki swojej zony. Podobnie ja babcia nie ma prawa zle mowic o ojcu swojej wnuczce, obojetnie jakie ma o nim zdanie.
                            • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:04
                              Dokładnie tak, uważam, że to działa w obie strony. Ktoś jednak tą wojnę na oblegi rozpoczął i nic nie zapowiada zawieszenia broni, wręcz przeciwnie, szykuje się niezła awantura na komunii dziecka. Nie bardzo widzę, jak można konflikt rozwiązać, skoro przynajmniej jedna ze stron (a może i obie) nie chce rozpocząć dialogu.
                              • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:29
                                enith napisała:

                                > Dokładnie tak, uważam, że to działa w obie strony. Ktoś jednak tą wojnę na oble
                                > gi rozpoczął i nic nie zapowiada zawieszenia broni, wręcz przeciwnie, szykuje s
                                > ię niezła awantura na komunii dziecka. Nie bardzo widzę, jak można konflikt roz
                                > wiązać, skoro przynajmniej jedna ze stron (a może i obie) nie chce rozpocząć di
                                > alogu.

                                Wszystko możliwe ze pokłócili sie od razu po tej sytacji, matkę poniosły nerwy o kase i zerwanie "umowy" ze cos powiedziała ze facet ma z matka załatwić i wogole a ten zaczął bronić mamusi , i stad zal matki autorki, ze nie dosc ze wziął mieszkanie to i matki broni.
                  • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:41
                    > I za każdym razem, jak ich spotykasz, wyzywasz ich od chamów i prostaków? I prz
                    > y każdej okazji powtarzasz to ich dzieciom? Naprawdę sądzisz, że DO TEGO masz p
                    > rawo?

                    No dokładnie. Nikt nie zaprzecza, że matka może być rozżalona zaistniałą sytuacją. Faktem jest, że została wystawiona do wiatru przez matkę zięcia. Ale rozżaleniem nie można usprawiedliwiać walenia inwektywami w obecności wnuczki i rozmyślnego planowania chryji na tej wnuczki uroczystości. Jeśli pani ma wonty do teściowej i zięcia, niech załatwia to z nimi na osobności, a nie na rodzinnych przyjęciach. A już poniżej krytyki jest oczernianie ojca przed małoletnim dzieckiem. Powiedzmy sobie szczerze. Takie zachowanie to jest werbalna przemoc wobec zięcia, córki i wnuczki i dziwi mnie, że matka dziecka jeszcze tego RADYKALNIE nie ucięła. Czego ta dziewczynka się nauczy? Że jak ktoś ci zrobił źle, to możesz go wyzywać od debili (to ponoć najłagodniejsze określenia, jakich użyła teściowa)?
                • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:26
                  71tosia napisała:


                  >
                  > ps kilka lat temu planowalismy wspolny wyjazd z przyjaciolmi na wakcje, zblizal
                  > sie termin w ktorym musielismy zaplacic za hotel, znajomi zapewniali ze na 100
                  > % sa zdecydowani na wyjazd, ustalilismy wiec wspolnie ze zaplacimy za nich, oni
                  > nam pozniej oddzadza pieniadze. Na kilka dni przed wyjazdem zmienili nagle zda
                  > nie, zdecydowali ze wyjazd jest dla nich za drogi! Pieniedzy nam do dzis nie od
                  > dali. Mysle ze sytuacja nieco analogiczna, mam prawo byc zla na nieodpowiedzial
                  > nych znajomych przez ktorych stracilam Pieniądze

                  Jak wyglądają Twoje obecne kontakty z tymi znajomymi ?
                  Bo dla mnie przestaliby byc znajomymi. Nie spotkałabym sie z nimi, ucielabym kontakty ale nie bluzgalabym publicznie.
                  • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:33
                    nie spotykam ich, tyle ze mama autorki pewnie czasami corke i wnuczke chce widywac, a jak rozumiem gdy widuje przy okazji ziecia to jeszcze jest narazaona 'na niemile zachowania'.
              • premeda Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 16:18
                Nie to świadczy o zięciu, bo każdy normalny w takiej sytuacji, gdy nie stać ich na zwrot pieniędzy, proponuje teściowej, że pójdzie do notariusza i przepiszę swoją część na żonę. I wilk syty i owca cała.
                • zuzi.1 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 17:57
                  Każdy, oprócz takiego, który lubi korzystać z cudzego. I tak moze być w tym przypadku. Przez 10 lat nie zarobił choc na 1 pokój więcej? Ten mąż to moze być nieudacznik, wiec nie dziwie sie matce, ze nie ma ochoty jego sponsorować. Matka powinna Ci byla zrobić darowiznę w postaci kawalerki, wyłącznie na Ciebie.
                  • zuzi.1 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 18:00
                    A teraz powinna sie opanować i nie dolewać oliwy do ognia, a swoje zdanie o zięciu i jego rodzinie zachować dla siebie. Organizuj komunie i sie jej gadaniem nie przejmuj
        • premeda Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 16:08
          No powód do złości ma i to wcale nie mały. Ewidentnie poczuła się oszukana i wykorzystana. Rozumiem, że mieszkanie jest na was oboje i że mąż w żaden sposób nie próbował naprawić sytuacji. Każda matka w takiej sytuacji nie zostawi suchej nitki na zięciu i jego rodzinie.
        • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 23:53
          A mieszkanie jest na was czy tylko na ciebie?
          Tez bym sie niezłe wkurzyła, nie wiem czy do kupna by doszło po wycofaniu sie "teściowej".
          Moze mama chce odzyskać kase albo boi sie ze mąż sie z toba rozwiedzie i bedziesz musiała mu oddać polowe wartości. Moze gdybyście to prawnie załatwili byłoby lepiej.
    • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 18:06
      Nijak, do cholery. Nie masz 8 lat, jesteś dorosłą kobietą z własną rodziną. Nie zapraszaj baby, która nie potrafi się zachować przy ludziach i może zepsuć dziecku uroczystość.
      Jeśli mamunia zapyta to powiedz w końcu otwartym tekstem, że nie życzysz sobie wysłuchiwać bzdur ani ryzykować, że rozpęta awanturę.
      Pogorszyć kontakty? I tak masz fatalne, gorsze już nie będą.
      • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:17
        to moze niech zwroca pieniadze za mieszkanie ktore kupila im tesciowa a pozniej dopiero unosza sie honorem?
        • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:34
          71tosia napisała:

          > to moze niech zwroca pieniadze za mieszkanie ktore kupila im tesciowa a pozniej
          > dopiero unosza sie honorem?

          A jesli z rożnych względów nie maja pieniedzy na ten zwrot to co ? Maja słuchać obelg i wyzwisk bo matka 10 lat temu dała na kawalerkę ?

          Ten wątek powinien przeczytać Autor wątku o matce ktora chce łaskawie udostępnić mieszkanie synowi i jego młodej żonie i juz na wstępie określa warunki remontu itd. Moze sie przekonać czym sie skończy dobroć i łaskawość mamusi.
          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:55
            Powinni podziekowac i docenic tym bardziej gdy sami nie potrafia na zwrot tych pieniedzy zarobic, a maz autorki w zadnym wypadku nie powinien sie 'zachowywac nie w porządku' wobec jej matki.
        • anoraak Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:21
          Matko Jedyna, w życiu nie przyszło mi do głowy zwracać pieniędzy za zakupione dobrowolnie przez rodziców mieszkanie dla mnie. Skąd taki pomysł ? A zachowanie się nie w porządku to może być zwykła kłótnia o pierdoły. Czy w takim razie jak rodzice podarowali mi mieszkanie z własnej woli, to mam siedzieć cicho i pokornie mimo, że na przykład robią coś na co się nie zgadzam ?

          chciałam też zwrócić uwagę, że autorka pisze sama o sobie, cytuje: " Też nie zawsze może zachowywałam się w stosunku do teściowej w porządku, ale pomimo to mamy w miarę poprawne relacje chociazby ze względu na córkę"

          może ma taką formę wypowiedzi, że zwykłe tarcia między rodzicami a dziećmi opisuje jako bycie nie w porządku w stosunku do kogoś ?
          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:41
            ona tak, ale maz nie. I nie wiemy czy to wina meza czy matki czy obojga.
        • sanciasancia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 00:07
          To co, te sto kilkadziesiąt tysięcy za kawalerkę to jest cena człowieka? Tanio strasznie.
          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 00:32
            rozumiem ze ty akceptujesz takie prezenty od rodzicow, nie mowiac nawet dziekuje i pozwalasz sobie na uwagi 'a wiekszej to nie mozna bylo kupic'
            • sanciasancia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 02:40
              A gdzie coś takiego przeczytałaś? Może jakiś cytat?
              Bo jak na razie to mamy opis matki, która myśli, że skoro dała prezent, to może stosować przemoc psychiczną? Też tak robisz? To musi być bardzo nieprzyjemne dla twojej rodziny.
              • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 12:14
                przeczytaj wpisy autorki. Tak jak daje prezent rodzinie czy znajomym to to oczekuje slowa 'dziekuje', sama tez dziekuje za prezenty, rzeczywiscie straszna przemoc psychiczna.
    • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 19:58
      gina22 napisała:

      > Zawzięła się strasznie i nie chce ustąpic. Nie da sobie nic wytłu
      > maczyć.

      Na czym miałoby polegać to ustąpienie ?

      "Jeśli się pokłócimy, to ja zawsze muszę wyciągać rękę na zgodę . "

      Nie musisz. Jak najszybciej przestań.


      "Moja matka j
      > uż zapowiedziała że ona nie ręczy za słowa, jeśli np. chodzi o moją teściową. "

      Czyli jasno zapowiedziała ze zbluzga tesciowa.


      ">Bo wszelkie rozmowy moje z matką nie dają rezultatu. gotowa jest nawet pogorszyć sobie kontakty ze mną...."

      Skoro rozmowy nie dają rezultatu to przestań rozmawiać. Po co skoro rezultatu nie ma ?


      > .a musi postawić na swoim.

      Czyli zbluzgac ?dobrze zrozumiałam ?
      Nie , nie musi. Ale to zrobi - jesli jej na to pozwolisz.
      • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 20:08
        fusun1804 napisała:

        > Nie , nie musi. Ale to zrobi - jesli jej na to pozwolisz.

        TAK.
    • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:47
      I jeszcze jedna kwestia, która mnie od dawna uderza w takich sytuacjach. Czemu ludzie, do kurzej nędzy, nie są w stanie nauczyć się, że tego typu poważnych finansowych ustaleń czy zobowiązań nigdy nie robi się "na gębę"? Obiecać można złote góry, a wycofać się ze słownej obietnicy to żaden problem. Z pisemną umową można natomiast skutecznie dochodzić swych praw w sądzie.
      I jest jeszcze parę niewyjaśnionych kwestii:
      - czemu teściowa się wycofała z obietnicy zrzutki na mieszkanie?
      - czemu matka mimo to zdecydowała się na jego kupno?
      • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:02
        bo zwykle ludzie traktuja innych ludzi powaznie? Gdy kupowlismy pierwsze mieszkanie pomoc obiecali moi rodzice (i pomogli), mialam brac potwierdzenie notarialne ze obiecali?
        • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:10
          Doświadczenie pokazuje, że jednak nie. Na samym forum mamy masę przykładów choćby ludzi pakujących własne pieniądze w cudze własności bez zadbania o pisemne poświadczenie, że tak się stało.
          Ty sama wywaliłaś kasę w błoto, bo zaufałaś znajomym, którzy cię oszukali. Wyciągnęłaś z tego wnioski? Wyłożyłabyś kasę za znajomych (tych lub innych) "na gębę" ponownie?
          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:35
            tak wlozylabym, to ze raz sie sparzylam nie onacza ze stracilam zaufanie do wszystkich znajomych. I poza tym jednym przypadkiem nigdy nic podobnego mnie nie spotkalo.
            • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 22:47
              Widzisz, i dlatego jesteś stratna i nie masz żadnej możliwości odzyskania pieniędzy od swoich znajomych.
              A gdyby bliscy znajomi poprosili o np. 50 tysięcy pożyczki, a ty miałabyś możliwość poratowania finansowego bez wyrzeczeń ze swojej strony (leżą na kupce w barku i nic nie robią, więc możesz pożyczyć), też nie wzięłabyś od nich poręczenia? A 100 tysięcy?
              • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 23:33
                pozyczajac pieniadze znajomym pewnie bym pokwitowanie wziela, ale od rodzicow porecznia mozliwosci otrzymania pomocy bym jednak nie wziela, jak to sobie wyobrazasz 'mama podpisze ze chce dac X tysiecy a jak mamusia zmieni zdanie to spotkamy sie w sadzie'? Ale gdybym dala zadatek na mieszkanie liczac ze dotrzymaja obietnicy a oni by sie rozmyslily i bez wyjasnien zmienili zdanie 'bo nie' to jakis zal bym miala.
                W rodzinie jednak nie ma zwyczaju brania notarialnie podpisanych obietnic pomocy, zwykle ludzie sobie ufaja. I sytuacja opisana w tym watku raczej do czestych nie nalezy. Normalni rodzice gdy obiecuja pomoc zwykle sie z niej wywiazuja, a jak nie wywiazuja to maja ku temu powazne powody.
                • enith Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 23:42
                  Sorry, ale tutaj to nie rodzice umówili się z dziećmi, ale dwie obce sobie de facto panie umówiły się MIĘDZY SOBĄ. Czujesz różnicę?
                  • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 23:58
                    nie czuje, umowili sie ze swoimi dziecmi i ich rodzicami ze obie rodziny sie zaangazuja, jedna ze stron sie z tej umowy nie wywiazala. No i pytana bylam o swoja sytuacje odpowiedz dotyczyla wiec mojej osoby, a ja nie bralabym preczenia obietnicy pomocy ani od swoich rodzicow ani tesciow, moi rodzice nie wzieli by od moich tesciow i vice versa uwazajac ze moga sobie ufac, w koncu chodzi o dobro ich dzieci.
                    • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 00:08
                      Mam wrazenie, ze rozmowa troche zeszla z tematu... wrocmy moze do tej komunii.
                      Otoz
                      - watpie, czy w ciagu pieciu miesiecy da sie zalatwic sprawe zabagniona od 10 lat
                      - autorka nie ma wplywu na postepowanie matki ani tesciowej
                      - osobiscie przestrzegalavym przed rola posrednika miedzy paniami, gdyby taki pomysl komus przyszedl do glowy

                      Zatem - albo komunia bez obu babc, albo bez jednej, albo przyjecie robione dwa razy, dla kazdej babci oddzielnie.
                      Chyba ze ktos ma inny pomysl ?
                      • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 00:48
                        albo nie robic przyjecia wcale, babcie odwiedzic z dzieckiem oddzielnie.
                        • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 01:21
                          71tosia napisała:

                          > albo nie robic przyjecia wcale, babcie odwiedzic z dzieckiem oddzielnie.

                          I kazdego z gosci tez ? Bo to zwykle uroczystosc rodzinna w wiekszym gronie. I dlaczego, do diabla, dziecko ma nie miec swojego swieta ?! Bo (niektorzy) dorosli nie potrafia zapanowac nad soba nawet przez kilka godzin ?
                          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 12:26
                            skoro autorka nie potrafi rozwiazac konfliktu, jej maz bywa nieprzyjemny dla tesciowej, tesciowa dla niego, a druga babcia bezrefleksyjnie uwaza ze wszystko jest ok, to chyba prosciej jest nie robic przyjecia? Zafundowalbym dziecku jakas atrakcyjna forme spedzenia popoludnia a przyjecie sobie odpusciala, sorry ale i tak te przyjecia pokomunijne dla rodziny bardziej niz dla dzieci. Jakos do tej pory urodziny dziecka czy swieta rodziny swietowaly (oddzielnie?), wiec nie ma powodu teraz wszystkim i sobie fundowac stresu.
                            • ola_dom Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 13:08
                              71tosia napisała:

                              > sorry ale i tak te przyjecia pokomunijne dla rodziny bardziej niz dla dzieci.

                              Serio? Ja tam pamiętam moją własną komunię, na której czułam się najważniejsza. I bez wątpienia to było MOJE przyjęcie.
                              Wieki temu, to prawda. Może się pozmieniało...?
                            • tt-tka Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 13:36
                              Pierwsza komunia jest raz w zyciu, w przeciwienstwie do corocznych swiat.
                              Poza tym autorka pyta, co ona ma zrobic, a nie, co ty bys zrobila.
                              Mozna oczywiscie zaproponowac dziecku wybor miedzy wyjsciem po poludniu a przyjeciem. zaproponowac. Liczac sie z tym, ze dziecko moze jednak wybrac rodzinny sped.
                              • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 15:37
                                Napisalam co ja bym zrobila majac powazny konflikt w rodzinie, co ma zrobic autorka nikt poza nia nie bedzie chyba decydowal? Pierwsza komunia jest raz w zyciu to prawda ale to przezycie religijne - sakrament, przyjecie w rodzinach sa duzo czesciej.
                                • gat45 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 16:19
                                  Co do sakramentu to się nie wypowiadam, ale co to biedne dziecko powie swoim koleżankom i kolegom, kiedy wszyscy się będą chwalić, co dostali od babć, chrzestnych, wujków itd. ? Bo to jest chyba jeden z podstawowych elementów takiego spędu na cześć, mylę się ?
                                  Gdyby aspekt religijny był ważny, to wystarczyłoby poprosić babcię o pójście do spowiedzi i do komunii razem z Pierwszą Komuniantką.
                        • fusun1804 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 01:39
                          71tosia napisała:

                          > albo nie robic przyjecia wcale, babcie odwiedzic z dzieckiem oddzielnie.

                          Hmmm powiedz todziecku .... inne dzieci bedą mialykomunie a ty nie ......
                      • enith Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 02:22
                        No bez jaj, ludzie! Odwoływać ważną uroczystość rodzinną, bo jeden z gości nie potrafi się zachować?? A gdyby chodziło o pijącego w nadmiarze wujka, a nie jedną z babć, też proponowalibyście odwołanie całej imprezy? Czy zwyczajnie zrezygnowalibyście z zaproszenia tegoż wujka? I dlaczego to obie babcie mają nie zostać zaproszone? Kto ostrzegł, że "nie ręczy za siebie"? Teściowa autorki wątku czy jej matka? Więc dlaczego karać teściową? Za co?
                        Natomiast zgadzam się z tym, że nie ma szans na załagodzenie do maja trwającego od dziesięciu lat konfliktu. Nie wygląda bowiem na to, by skonfliktowane strony w ogóle były zainteresowane dojściem do porozumienia. Pozostaje porozmawiać z matką i wyjaśnić, dlaczego nie jest zaproszona na imprezę wnuczki. Inna sprawa, co zresztą ktoś wyżej już napisał, że może pojawić się bez zaproszenia i zrobić chryję według planu. I wątpię, by dało się zrobić coś, żeby temu zapobiec.
                    • enith Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 00:10
                      Nie wiemy nic o tym, jak wyglądała ta umowa. Nic. Może ktoś rzucił luźno temat, ktoś luźno potwierdził, że czemu nie, a potem usłyszał nagle, że trzeba natychmiast wyskoczyć z kilkudziesięciu tysięcy. Nie wiemy nic o tym, dlaczego teściowa się wycofała. I dlaczego matka autorki wątku postanowiła mieszkanie kupić MIMO to, a potem przez dziesięć lat robić rodzinie z tego tytułu piekło.
                      Ja osobiście bardzo poważnie traktuję zobowiązania, tak finansowe, jak i inne. I dlatego nigdy nie poszłabym na taki układ, jak tu opisany. Całego kwasu dało się prawdopodobnie uniknąć w zarodku, rezygnując z zakupu dzieciom kawalerki po tym, gdy teściowa się wycofała. Dziesięcioletnia wojna na bluzgi dobitnie pokazuje, że dojrzałości zabrakło po obu stronach. Zasadniczo to nawet nie jest istotne, co było praprzyczyną tej wojny. Istotne jest to, że wojna trwa w najlepsze, a obrywa się nic nie winnemu dziecku. I pewnie oberwie się jeszcze nie raz.
                      • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 00:44
                        Pewnie mama autorki tez traktuje swoje zobowiaznia finansowe powaznie, skoro obiecala mieszkanie mlodym to je kupila; a z tego ze nadal tam mieszkaja wnioskuje ze innego pomyslu nie mieli.
                        Co do dziesiecioletiej wojny - to masz racje, tylko ze jak sama napisalas ani corka ani jej maz jakos nie wpadli na pomysl by zalagodzic sprawe.
                        • enith Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 01:08
                          Tosia, mama autorki wątku dobrowolnie podjęła decyzję o tym, by zakupu dokonać. Mogła się w tej konkretnej sytuacji wycofać. Nikt nie miałby do niej o to pretensji, skoro nagle zabrakło połowy kwoty. Mimo to kupiła. To była jej decyzja. I nie, nie ma prawa teraz winić zięcia i teściowej za SWOJĄ decyzję. Trzeba było zrezygnować z zakupu, wyjaśnić córce i zięciowi, dlaczego wyszło, jak wyszło i zapomnieć o całej sprawie.
                          • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 12:17
                            czy ty kupowalas kiedys jakas nieruchomosc? Gdy da sie zadatek nie jest juz tak prosto sie wycofac, i zawsze oznacza strate i to sporych pieniedzy.
                          • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:39
                            enith napisała:

                            > Tosia, mama autorki wątku dobrowolnie podjęła decyzję o tym, by zakupu dokonać.
                            > Mogła się w tej konkretnej sytuacji wycofać. Nikt nie miałby do niej o to pret
                            > ensji, skoro nagle zabrakło połowy kwoty. Mimo to kupiła. To była jej decyzja.
                            > I nie, nie ma prawa teraz winić zięcia i teściowej za SWOJĄ decyzję. Trzeba był
                            > o zrezygnować z zakupu, wyjaśnić córce i zięciowi, dlaczego wyszło, jak wyszło
                            > i zapomnieć o całej sprawie.

                            A skad wiesz ze mogła sie wycofać?
                            Moze nie mogła?
                            Zięć powinnen oddać teściowej kase za polowe kawalerki tyle.
                            Matka inaczej nie ma możliwości "walczyć" o swoje stad jej zachowanie.
                            A możliwe ze próbowała odzyskać czesc kasy i zięć z rodzicami wyśmiali ja w twarz pokłócili sie i nie chcą rozmawiać a zięć sie jeszcze rzuca.
                            Wcale sie kobiecinie nie dziwie ze nie widzi innego sposobu.
                            Ciekawe czy ty przeszłabys obojętnie obok ludzi którzy wpakowali cie w kłopoty finansowe i musiałbyś spłacać pożyczkę za nich , bo sie wycofali a ona nie mogła.
                      • ada1214 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 11:13
                        enith napisała:

                        > Nie wiemy nic o tym, jak wyglądała ta umowa. Nic. Może ktoś rzucił luźno temat,
                        > ktoś luźno potwierdził, że czemu nie, a potem usłyszał nagle, że trzeba natych
                        > miast wyskoczyć z kilkudziesięciu tysięcy. Nie wiemy nic o tym, dlaczego teścio
                        > wa się wycofała. I dlaczego matka autorki wątku postanowiła mieszkanie kupić MI
                        > MO to, a potem przez dziesięć lat robić rodzinie z tego tytułu piekło.

                        Nic nie wiemy bo Autorka nabrala wody w usta. Ciekawe dlaczego, skoro na wstepie tak chetnie opisala matke jako toksyczna. Gdyby bylo wiecej obciazajacych matke szczegolow czy nie dorzucilaby ?
                        Owszem, ta kobieta, jesli rzeczywiscie obrzuca ludzi obelgami juz od 10 lat, jest z cala pewnoscia niezrownowazona psychicznie. Ale mnie bardziej zdumiewa, ze Autorka wraz z jej mezem wybieraja raczej te obelgi niz rozwiazanie problemu. Czemu nie oddadza kasy? A jesli nie maja, to niech sprzedaja mieszkanie i zwroca pieniadze. Aha, nie mieliby wtedy gdzie mieszkac? No ale gdyby mama tej kawalerki nigdy nie kupila (a tak mowicie ze powinno byc) to tez by nie mieli gdzie mieszkac. I tak dostali bonusowo 10 lat.
                        A jednak godza sie na chryje. Majac do wyboru chryja+mieszkanie versus spokoj +brak mieszkania wybieraja jednak to pierwsze. W sumie sie nie dziwie- mieszkac gdzies trzeba.

                        No coz, wyglada na to, ze konflikt nie zostanie zazegnany. Nie mamy panskiego plaszcza i co nam pan zrobi.
                        • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 12:29
                          bardzo sie zgdadzam.
                      • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:45
                        Całego kwasu dało się prawdopodobnie uniknąć w zarodku, rezygnując z zakupu dzieciom kawalerki po tym, gdy teściowa się wycofała. Dziesięcioletnia wojna na bluzgi dobitnie pokazuje, że dojrzałości zabrakło po obu stronach.

                        Jeśli mogła sie wycofać. Tego nie wiesz.
                        Kwasu dałoby sie unikać gdyby maz wystąpił z propozycja spłacenia czesci za rodziców ktora obiecali dać.
                        W koncu teściowa to obca osoba i moralnie głupio jest przyjmować takie prezenty.
                        Lub zrezygnować ze wspólności majątkowej i oddanie wszystkiego zonie.
                        Ale do tego trzeba j....a i odrobiny przyzwoitości , facet hm troche bezczelny tyle.
    • iziula1 Re: Taka sytuacja.... 05.01.17, 21:51
      To święto twego dziecka. Nie zapraszaj matki. I powiedz jej dlaczego.
      Jej decyzja była taka,że nie ręczy za słowa i swoje zachowanie a twoja jest jej konsekwencją.
      • iziula1 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 23:29
        iziula1 napisała:

        > To święto twego dziecka. Nie zapraszaj matki. I powiedz jej dlaczego.
        > Jej decyzja była taka,że nie ręczy za słowa i swoje zachowanie a twoja jest jej
        > konsekwencją.
        >

        Po przeczytaniu całego wątku, cofam swoją wypowiedz. Sytuacja nie jest tak jednoznaczna jak ta opisana w poście startowym.

    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 02:55
      "Moja matka już zapowiedziała że ona nie ręczy za słowa, jeśli np. chodzi o moją teściową".
      "Bo wszelkie rozmowy moje z matką nie dają rezultatu."
      "Ona jest tak pogrążona w swojej nienawiści"

      Te fragmenty Pani wypowiedzi pokazują, że jest Pani bez szans na jakikolwiek wpływ na mamę. Zatem nie ma dobrego pomysłu na dobre bądź neutralne rozwiązanie takiej sytuacji. Każde jest, bowiem, obarczone ryzykiem. Obrazy, awantury, popsutego uroczystego dnia. Ale jest też szansa na spokojne przeżycie komunii uświęcone jego religijnym charakterem.
      Wydaje mi się, że mama powinna być wśród uczestników uroczystości, bo jest naturalną, najbliższą osobą. Dla córki jej nieobecność byłaby niezrozumiała, a przecież to jej komunia, jej przyjęcie. Pani je tylko organizuje dla niej.
      W razie jakiś nieprzewidzianych i nieprzystojnych zachowań kogokolwiek na takim spotkaniu trzeba reagować na bieżąco dostosowując reakcje do okoliczności.
      Być może mama w swej toksycznej, jak Pani napisała, naturze straszy Panią i niepokoi. Pani to przeżywa i o to mamie chodzi. To jej kontrola nad Panią. Jak przyjdzie co do czego, wszystko się uda bez przeszkód i z należną powagą.
      Zatem trzeba realizować swój i córki plan, w którym przewidziane są obie babcie jako ważne osoby.
      Pani jest dorosła i na pewno zareaguje Pani odpowiednio, gdy coś zakłóci przebieg święta.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • premeda Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 15:57
      Też się podpisuję pod dziewczynami, nie zapraszaj matki. Może ją to otrzeźwi, a jeżeli nie to przynajmniej złapiesz trochę dystansu do calej sprawy.
      • premeda Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 17:14
        Wysłałam to przed przeczytaniem wątku, po przeczytaniu uważam, że mogliście rozwiązać tę sytuację dawno temu. I mam jeszcze jedno pytanie, czy mama miała szansę rozmówić się z teściową?
        • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:51
          premeda napisała:

          > Wysłałam to przed przeczytaniem wątku, po przeczytaniu uważam, że mogliście roz
          > wiązać tę sytuację dawno temu. I mam jeszcze jedno pytanie, czy mama miała szan
          > sę rozmówić się z teściową?
          >

          Dokładnie, moze nikt z nia rozmawiać nie chciał potraktował jak śmieć, dałas kase a teraz sie nie rzucaj.
          Ja bym zerwała kontakty z teściowa i zmuszała meza do spłaty choć cześciej wartości (włożonych pieniędzy) tych które miała dać teściowa.
          A pozniej trzymała sie mega na dystans.
          I nie dlatego ze nie dali kasy a dlatego ze tak potraktowali moja mame, narazili na kłopoty.
    • eriu Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 22:56
      Po prostu mamy nie zaprosić z informacją, że to dzień wnuczki i jeśli ona nie jest w stanie tego uszanować to po prostu nie chcesz jej tam.

      Twoja mama nie będzie się w stanie zachować jak trzeba. Do tej pory zawsze jej ustępowałaś (Ty wyciągasz rękę na zgodę), więc nie ma do tego powodu.
    • majako5 Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 23:19
      A dlaczego chcesz zrezygnować z matki. Nie zapraszaj teściowej wytłumacz jej, ze z powodu niewywiązania sie z obietnicy nie możesz jej zaprosić. Mieszkacie w mieszkaniu kupionym przez matkę i należy sie jej za to wdzięczność.
    • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 06.01.17, 23:32
      Jeśli matka by mi wyskoczyła z czymś takim to bym mnie wiecej nie zobaczyła.ani dzieci.
      Co do komuni nie zaprosiłbym jej do domu.
      Ani na przyjęcie, do kościoła moze przyjść kazdy.
      Następnym razem jak mama powie cos na meza.
      Powiedz jej ze nigdy wiecej nic życzysz sobie takich słów. Juz wiesz co o nim myśli wiecej nie trzeba tego powtarzać.
      Jeśli powie wstajesz wychodzisz i mowisz żegnaj odezwij sie jak zmienisz zdanie zamknięcia buzi i zaczniesz zachowywać sie ja dorosły człowiek.
      Nie wiem czemu pozwalasz mamie tyle lat na takie zachowanie.

      Aha jeśli zrobisz to juz teraz jest nadzieja ze matka sie do maja opamięta (jeśli bedziesz stanowcza)
      I moze wypadnie Komunia normalnie.
      • majako5 Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:06
        Jeszcze dodam, ze teściowa przestanie być twoją rodziną po rozwodzie a matka nie. I pomyśl w kim wtedy będziesz miała oparcie. Teściowa już raz zawiodła mimo dobrych relacji a co bedzie gdy sie rozwiedziecie, czego ci nie życzę ale w życiu różnie bywa. To nie bedzie już miła teściowa ale zła wiedźma i zrobi wszystko żeby ci zaszkodzić. Mąż tez zachował sie chamsko a ty nie zareagowałaś a powinnaś zarządzać przeproszenia matki. Winna jesteś ty niestety ty bo bronisz męża który chamsko sie zachowuje i teściowej krętaczki.

      • 71tosia Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:17
        hmmmm, ale te rade dalas zanim zaczelas czytac dyskusje ;-)
        • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:54
          71tosia napisała:

          > hmmmm, ale te rade dalas zanim zaczelas czytac dyskusje ;-)

          Ale ma racje jak jej przyjdzie rozwód to maz jeszcze pol mieszkania dostanie.
          Mimio ze kase dała jej matka,
          A zostanie jej tylko ta niedobra matka.
    • enith Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 00:53
      Poszukałam innych wątków Giny i znalazłam ten ze stycznia 2011:

      "Stoję właśnie przed podjęciem najtrudniejszej chyba decyzji w swoim życiu. Jesli ktoś mógłby mi coś doradzić.... Jestesmy małżeństwem od 4 lat, mamy jedno dziecko. Mój mąż pochodzi ze wsi oddalonej od mojego miasta 150 km. Oboje jestesmy jedynakami. Po ślubie na wyraźną moją prośbę (nie chciałam mieszkać z teściami, pomimo iż mieli duży dom) zamieszkaliśmy w moich rodzinnych stronach. Ja miałam trochę oszczędności, resztę dołożyła mama i kupilismy kawalerkę. Mój mąz niby się zgodził na takie rozwiązanie ale wiedziałam, że nie jest do końca zadowolony. Na wsi zostawił bowiem rodziców i niewielkie gospodarstwo (przepisane na niego przed slubem, zanim sie poznaliśmy)."

      Mąż porzucił gospodarstwo będące jego własnością na prośbę żony i zamieszkał z kawalerce kupionej za oszczędności żony z dokładką od jej matki. A teściowa owdowiała i została sama na wsi na gospodarce, która nie należy do niej. Ktoś jeszcze ma wątpliwości, dlaczego nie chciała dokładać się do kawalerki dzieci w mieście?
      Gina, co ciekawe, w tamtym poście nawet nie wspomina, że teściowa miała się im do czegokolwiek dokładać. Podejrzewam więc, że źródło problemów z matką może wcale nie leży w kwestiach mieszkaniowych. Ona sama miała konflikt z matką na innym tle. Przypuszczam też, że może być cała masa innych powodów, dlaczego stosunki rodzinne wyglądają w tej chwili tak, jak wyglądają, a o czym Gina nie wspomniała.
      Wracając zaś do komunii: albo zaprosi się matkę i zaryzykuje możliwą awanturę albo się jej nie zaprosi i zaryzykuje zerwanie kontaktów. Jak się nie obrócić, tak dupa z tyłu. Szkoda, że nikt nie pomyślał o tym, by na bieżąco pracować nad tymi stosunkami, zamiast zostawiać wszystko na ostatnią chwilę.
      • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 01:18
        Wiesz gdyby miała konflikt to matka by sie nie dołożyła.
        Teściowa moze chciała ,moze nie chciała sie dokładać ,moze tak było ,ale o tym nie wspomniała bo juz po kupnie, wszyscy uznali ze to nieistotne(?)!!! A jak widac dla matki jest dalej istotne.

        Ciekawe jaki jest akt własności mieszkania, moze matka sie boi ze facet ma gospodarkę , i jeszcze pol mieszkania a autorka zostanie z ręka w nocniku w monecie ewentualnego rozwodu. Mimio ze wpakowała oszczędności swoje i matki.
        On ma zabezpieczenie w gospodarce przed ślubem przekazane ,ona żadnego.

        Poza tym co to za decyzja?
        Z 2011 roku?
        Kto prowadzi gospodarstwo od 10 lat skoro mąż/syn w mieście?

        I racja , ale nie powinno sie pracować nad stosunkami ale nad uczciwym podziałem i dotrzymywaniem słowa.
        Zreszta teściowa nie chciała sie dokładać ,bo gospodarka , ale to by oznaczało mieszkanie razem.obie matki mogły powiedzieć dzieci zamieszkajcie ze mna.
        Obije odziedzicza mieszkanie i gospodarkę ,bo sa jedynakami. wiec przepisy za życia z teściowa za ściana to zadna laska i niedźwiedzia przysługa.
        Bo z czego niby teściowa zyje? z gospodarki dzieciom jej za życia nie zostawi ,wiec musiałby sie z nia dzielić.
        Powinna sie dołożyć do mieszkania. Zeby dzieci miały własne.
        A gospodarkę jak i mieszkanie po matce autorki dostaną po śmierci rodziców. Kazdy swoje ,ona mogłaby wrócić do mieszkania po matce on na gospodarkę a córce zostawić to wspolne mieszkanie w ktorym mieszkają.


        Dziewczyna powinna usiąść z mama i powiedzieć powiedz mi co cie boli i czego oczekujesz, bez wyzwisk i ubliżania co cie by ucieszyło?
        Spisać na kartce isc do meza powiedzieć co ustaliły. Maz na co moze sie zgodzić na co nie. Pogadac i ustalić kompromis.

        Jeśli mieszkanie jest wyłącznie kupione na autorkę to wydaje mi sie ze nie miałby wtedy powodu do nienawiści .
        Należy dowiedzieć sie dlaczego sie wscieka ale konkretnie ,a nie nie lubie go to debil i 10lat zażartej wojny.

        Moze warto wyprowadzić sie do teściowej ?
        Uważam ze matki należy wysłuchać , i nie udawać ze nic sie nie stało, i nie zamiatać sprawy pod dywan. A nie służąca skonczyla moze odejść.
        A poszukać kompromisu.
    • enith Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 01:09
      I jeszcze jeden post, z marca 2009:
      "Jestesmy z mężem dwa lata po ślubie. Mamy córeczkę. Oboje jestesmy
      jedynakami. Pochodzimy z miejscowości oddalonych od siebie o 150 km.
      Przed ślubem mąż mieszkał na wsi z rodzicami w dużym domu. Mają
      gospodarstwo ok 8 ha, nie hoduja jednak zwierząt, uprawiają tylko
      ziemię i mają kawałek lasu. Ja mieszkałam w mieście 40 tys. Ponieważ
      ja nie chcialam mieszkac na wsi z teściową w jednym domu, mąż
      zdecydował sie na przeprowadzkę do mnie. Moja rodzina kupiła nam
      małe mieszkanko, więc mieszkami sami i sami sie rządzimy. Rodzina ze
      strony męża (nie tylko teściowie, ale cała rodzina) maja do mnie
      ogromy żal, że nie zgodziłam się zamieszkac u nich na wsi.
      "

      Tu z kolei kawalerkę kupiła jej rodzina. I nadal ani słowa o tym, że teściowa obiecała się dołożyć do tego zakupu. I ja w tą obietnicę nie wierzę. To są jakieś bzdury wyssane z palca. Teściowie od samego początku liczyli na to, że syn z synową wprowadzą się do nich na gospodarkę i mieli "ogromny żal", że tak się nie stało. Nie wierzę w to, że teściowa chcąca za wszelką cenę mieć syna z żoną przy sobie na wsi zadeklarowała dołożenie się do kupna ich mieszkania w mieście. Tu nie ma za grosz logiki.
      • ada1214 Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 11:04
        Tu z kolei kawalerkę kupiła jej rodzina. I nadal ani słowa o tym, że teściowa o
        > biecała się dołożyć do tego zakupu. I ja w tą obietnicę nie wierzę.

        Zachodzi pytanie ktora z tych wersji jest prawdziwa, skad zalozenie ze ta pierwsza a nie ostatnia?
        Zreszta, to nie jest az takie wazne, mnie osobiscie nie interesuje bawienie sie w detektywa, tak jakby rozwiklanie konfliktu lezalo w moim interesie. Odnosze sie do danych wyjsciowych zawartych w biezacym watku.
        • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 14:53
          Jeśli nie wspomniała o tym możliwe ze po ZAKUPIE MIESZKANIA BYŁO TO JUZ NIEISTOTNE , moja rodzina to matka i ja nie? Ogólnie napisane.
          Teściowa mogła powiedzieć ok dzieci jak nie chcecie na wsi to dołożymy sie do kawalerki,pozniej jednak po przemyśleniu stwierdziła ze gdyby chcieli maja gdzie mieszka ,na wsi. I mieszkanie im niepotrzebne.
          A matka autorki albo chciała ich zatrzymać przy sobie,albo po prostu wiedziała ze zycie na "kupie" to nie zycie ,dla młodego małżeństwa.
        • enith Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 17:17
          Ja też. Z których wynika jasno, że matka autorki wątku zagroziła awanturą na komunii wnuczki. Co jest świetnym powodem, by jej na uroczystość nie zapraszać. Kwestia mieszkania, spełnionych czy nie obietnic teściowej jest tu poboczna, ale niektóre wypowiadające się osoby uważają najwyraźniej, że powinno tolerować się jazdy matki, z tymi na komunii włącznie, bo dekadę temu kupiła młodym mieszkanie, a teściowa rzekomo wycofała się ze swojej obietnicy. Chore myślenie. Jazd i bluzgów matki nie usprawiedliwia nic.
          • 3-mamuska Re: Taka sytuacja.... 07.01.17, 19:46
            enith napisała:

            > Ja też. Z których wynika jasno, że matka autorki wątku zagroziła awanturą na ko
            > munii wnuczki. Co jest świetnym powodem, by jej na uroczystość nie zapraszać. K
            > westia mieszkania, spełnionych czy nie obietnic teściowej jest tu poboczna, ale
            > niektóre wypowiadające się osoby uważają najwyraźniej, że powinno tolerować si
            > ę jazdy matki, z tymi na komunii włącznie, bo dekadę temu kupiła młodym mieszka
            > nie, a teściowa rzekomo wycofała się ze swojej obietnicy. Chore myślenie. Jazd
            > i bluzgów matki nie usprawiedliwia nic.

            Napisze tak, nikt nie daje jej prawa robic awantury na komuni.
            I nikt jej nie broni.
            Ale jeśli matka nie miała okazji spotkac sie z teściowa wcześniej konflikt trwa 10lat to sie nie dziwie ze mogą puścić nerwy i nie wiadomo jak sie matka zachowa.

            Do tego całe 10 lat corka nie starała sie rozwiązać sytacji maz ma w tyłku, a konsekwencje ma ponieść dziecko na komuniii matka zostając wykluczona z imprezy.


            Po 1-2-3 latach corka powinna usiąść z matka i spytac O CO CI CHODZI DOSC TEGO CHCE TO JAKOS ROZWIĄZAĆ ,NIE MUSISZ KOCHAĆ MOJEGO MEZA ALE CHCE WIEDZIEC CO CIE BOLI ,NAPROSTOWAĆ SYTACJE ZEBY KAŻDE ODWIEDZINY NIE KONCZA SIE AWANTURA I NIEPRZYJEMNOŚCIAMI.

            A tak matka sie wscieka nie ma możliwości ,nawet pogadac,nie ma możliwości rozumować sie z teściowa.
            A mąż skacze do teściowej, a corka znosi nerwy.
            A teściowa ktora olała obietnice ma sie swietnie 150km dalej i jest fajna babcia.

            Uważam tez ze sytuacja byłaby lepsza gdyby facet, choć honorowo poszedł do teściowej i powiedział mamo spróbuje spłacić polowe mieszkania, to co matka obiecała nie chce cie narażać na koszty, obarczać całością wasza rodzine ciebie i moja zone ,zadbam o rodzinie.
            Swoja droga facet sie niezłe ustawił.

            Mieszkanko od teściowe i zony, gospodarka jego a zapycha na niej mamusia on spija śmietankę.

            Oczywiście o ile powod nienawiści to waśnie to.
            Należało sie tego dawno dowiedzieć.
            Wtedy albo próba rozwiązania sutcji albo zerwanie kontaktow jeśli jest to tylko niechce dla samej niechęci.
    • sza-bla Re: Taka sytuacja.... 08.01.17, 08:55
      Zapros ksiedza na uroczystosc komunijna. Jesli nie przez wzglad na dziecko to moze przy duchownym sie pochamuja.
    • bo1 Re: Taka sytuacja.... 10.01.17, 12:46
      Dziecko, które od urodzenia wzrasta w skonfliktowanej rodzinie, jest przyzwyczajone do towarzyskiego podziału rozmaitych imprez. Nie oczekuje, że raptem jego babka przybędzie na przyjęcie, na którym będą też znienawidzeni przez nią od zawsze jego ojciec i druga babka. Byłaby to sytuacja zupełnie dla dziecka nowa i prawdopodobnie nawet niepokojąca, skoro dziecko wie, że jedna ze stron konfliktu jest agresywna i nieopanowana. Tak więc przyjęcie komunijne należy zaplanować tak jak wszystkie inne dotąd - bez udziału krewkiej babci. Jeśli ta ostatnia jest w stanie zapanować nad sobą w miejscu publicznym (musiałaby to solennie obiecać), może ewentualnie przyjść do kościoła. Jeśli i to ją przerasta, niech dla dobra dziecka nie przychodzi wcale. Skonfliktowane rodziny nie są takie rzadkie. Pokłóceni członkowie zazwyczaj bywają razem na części oficjalnej jakiegoś wydarzenia, ale część prywatna odbywa się już tylko w gronie tych, którzy się dobrze tolerują. Dla córki brak babci na rodzinnym obiedzie żadną traumą nie będzie, skoro ta ostatnia nigdy wcześniej też nie brała w familijnych przyjęciach udziału.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka