eliksir_czarodziejski
15.05.20, 17:56
Czytam teraz obecnie reportaż wydawnictwa Czarne (z całego serca polecam te reportaże, można brać w ciemno) "Kwiaty w pudełku - Japonia oczami kobiet". Na samym początku książki jest napisane:
"Treść podręczników do moralności nie różniła się wiele od Onna daigaku (Wielka nauka dla kobiet), poradnika dla dobrze urodzonych dziewcząt (...). Zbioru maksym, które miały zagwarantować społeczny ład w ramach podstawowej zasady: mężczyźni góra, kobiety dołem (...). Zgodnie z nią kobieta za każdym razem musiała pytać o radę teścia i teściowa, traktować męża jakby był Niebem i wstawać wcześnie rano a chodzić spać późno w nocy. (...) Powstawało wprawdzie coraz więcej żeńskich liceów (...). Zanim to jednak nastąpiło większość kobiet wychodziła za mąż w wieku lat kilkunastu. Jeszcze jako dziewczynki przechodziły pod panowanie tesciow. (...) Każdy był panem swojej żony i córki, którym wpajano od dziecka ślepe posłuszeństwo wobec głowy rodu. Konfucjański szacunek dla starszych dawał też władzę teściowej nad synowa, która kilkanaście lat później przelewała swoje gorzkie doświadczenia na kolejne pokolenie kobiet. (...)" Dalej jest o tym że główną bohaterka w szkole dla dziewcząt nie chciała słuchać że kobieta powinna służyć teściom i szanować męża.
Czy brzmi to znajomo?
Niby 21 wiek, a prawda jest taka że zawsze jeśli jest jakieś uwiązanie dorosłego dziecka do rodzica w postaci przepisania domu, gospodarki czy rodzinnej firmy to rodzice próbują w białych rękawiczkach a niekiedy nawet i nie w białych przywrócić stary ład i porządek rzeczy pod tytułem "masz się słuchać mnie we wszystkim gówniarzu, gówniarzu, ja tu rządzę!". To nic że gówniarz ma 20-30-40 czy 50 lat, śpiewka i układ sił zawsze jest ten sam.
Co mnie niepomiernie dziwi to te próby udawania że chodzi o coś innego i zrzucanie odpowiedzialności na ofiarę takich zachowań, bo pewnie rzeczywiście nieładnie się odezwała albo nic nie wniosła w posągu itd itp. To jest dokładnie ten sam mechanizm który kaze pewnego rodzaju ludziom dociekać czy zgwałcona i pobita dziewczyna miała krótką spódniczkę albo czy piła alkohol. Dlaczego tak ciężko jest nazwać rzeczy po imieniu - ze przemoc to przemoc i koniec kropka. Grrw, podpowiesz jak to jest? Klapiesz bezmyślnie dziobem czy może sama jesteś takim przemocowym rodzicem albo teściowa?
Zastanawia mnie dlaczego przemoc tesciow wobec synowych jest nadal tak powszechna a z jakiegoś powodu jest to wielka tajemnica poliszynela, coś o czymś się w rodzinie po prostu nie mówi. A takich historii jest naprawdę multum! To trwa przecież od wieków. Niby ta świadomość wychodzi trochę w kawalach o teściowych (ciekawe że to są zawsze kawały o teściowych czyli kobietach a nie o tesciach, którzy też potrafią być koszmarni), ale jednak nie mówi się o tym otwarcie.
Czasem tutaj wypłynie wątek jakiejś młodej kobiety uwikłanej w mieszkanie z koszmarnymi teściami i zawsze ale to zawsze pojawiają się głosy, że na pewno coś było nie tak po jej stronie. Dlaczego tak jest?