02.02.07, 10:47
Nie ma osobnego wątku o snach, więc zakładam. One są dla nas bardzo ważne, bo
w snach jesteśmy znowu z naszymi mężami, żonami. Ale w snach wracją też te
złe wydażenia.
Mi mąż niestety śnił się może ze 3 razy w ciągu tych ostatnich 4 miesięcy.
Szkoda ze nie częściej. Ciągle czekam na sen gdzie powie mi że jest wszystko
wporządku i że czeka na mnie gdzieś tam na górze.
Piszcie tu o swoich snach.
Obserwuj wątek
    • magdatysz Re: Sny 02.02.07, 11:45
      czasami są tak realne, że się zastanawiam czy do końca są snami....
      • zeng Re: Sny 02.02.07, 20:43
        Moja żona przyszła we śnie tylko raz. Z miesiąc po śmierci. Pożegać się i
        powiedzieć, że "jutro nie będzie żyła".

        Więcej nie przyszła nigdy...
    • nata721 Re: Sny 05.02.07, 13:08
      Mój mąż śnił mi
      się wiele razy i czasami rzeczywiście nie wiem czy to był sen.
      Pierwszy raz przyśnił mi się , gdy przyszedł do domu a ja byłam zdziwiona bo
      wiedziałam ,ze już nie żył i bardzo chciałam żebyśmy się spakowali i razem
      wyjechali i zaczęli wszystko od nowa,prosiłam go ale on na to , że nie możemy ,
      że musimy tu zostać. Innym razem przyśniło mi się ,że przyszedł do domu i wziął
      mnie na spacer a ja mu opowiadałam jak bardzo się stęskniłam a on mnie wtedy
      przytulił mocno...rozmawialismy i spacerowaliśmy.
      Ale najdziwniejszy był sen gdy po którejś już z kolei nocy gdy myślałam gdzie
      teraz jest i co robi , zasnęłam w zlanej łzami poduszce -przyśniło mi się jak
      unoszę się gdzieś nad pięknymi górami, łąkami i nie widziałam ani siebie ani
      męża ale byłam pewna że unosimy się razem ,było cudownie.Ale to niestety był
      tylko sen.
      Czy ktoś może miał podobny sen?
      Niestety też czekam na sen , w którym mąż powiedziałby mi ,że jest u niego
      wszystko w porządku tyle razy o to go prosiłam ,ale nic z tego.
      (O koszmarach nie będę pisała)
      Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie.
      Danka
      • ania77 Re: Sny 06.02.07, 14:39
        Miałam bardzo podobny sen kilka dni po pogrzebie męża.Że unoszę się a raczej
        szybuję,dość szybko jak ptak i widzę wszystko z góry.Sen był bardzo
        realny,czułam podmuch powietrza,pęd,szybkość z którą szybowałam i trochę się
        bałam bo to było takie niezwykłe.Chciałam zeskoczyć i dotknąć nogami ziemi.I
        obudziłam się.Myślałam że Rafał mnie zabrał ze sobą i chciał mi coś pokazać.
    • dana7675 Re: Sny 08.02.07, 00:04
      chociaż oficjalnie nie byliśmy małżeństwem bo nie mieliśmy ślubu to czuje sie
      jak wdowa i tak naprawde to jestem wdową ...dlatego pozwoliłam sobie tutaj
      zajrzec i mam ndzieje ze nikt nie bedzie miał mi tego za złe...
      Zawsze kiedy mój Grześ gdzieś jechał i juz dotarł na miejsce dzwonił do mnie i
      mówił ze jest u celu, opowiadał jak minęła podróż, robił to bo wiedział jak
      bardzo się denerwuje i martwie a dużo czasu spędzął za kierownicą... Piszę o
      tym bo jest dlatego, żeby zobrazować mój sen...
      Nie pamietam juz kiedy dokładnie to było ale juz pewnie 2 może 3 miesiące po
      Jego śmierci, a prawdę mówiąc bardzo rzadko śni mi się moje Słoneczko. I
      przyznam sie szczerze że wtedy bałam sie o to gdzie On po śmierci jest. Wiem,
      że to dziwne bo wtedy powinnam wierzyć że jest juz w niebie ale było coś co nie
      dawało mi spokju i bałam się o Jego dusze. Pomyślicie, że jestem dziwna ale tak
      wtedy czułam...
      Otóż pewnej nocy śniło mi sie że Grzęś dzoni do mnie i mówi do mnie że juz jest
      na miejscu, wtedy też pierwszy raz w moich snach przemówił dotąd widziałam Go
      tylko ale nic nie mówił... Kiedy sie przebudziłam wiedziałam juz gdzie Jest,
      przestałąm sie lekać o Jego duszyczkę i o to gdzie ona jest. Ten telefon
      z "tamtej strony" dał mi pewność i dziś wiem i jestem pewna,że mój Grześ jest w
      niebie...
      Chciałabym zeby snił mi sie każdej nocy a jednak przychodzi do mnie tak bardzo
      rzadko...
    • magdatysz Re: Sny 08.02.07, 13:44
      W innym wątku jest temat o sensie tego wszystkiego co nas spotkało i o tym czy
      ci których kochamy są szczęśliwi.
      W jednym ze snów Rafał powiedział mi coś takiego: "Ja muszę już stąd odejść -
      swoje zrobiłem. Ty jeszcze tu trochę zostaniesz ale będę na ciebie czekał. Masz
      tu coś ważnego do zrobienia."
      Nie dowiedziałam się co to jest. Widocznie jego śmierć ma mi umożliwić
      dokonanie tego "czegoś". Nie wiem co miał na myśli...
      Ale wierzę w tą drugą - lepsza stronę, wierzę że on jest i pamięta. I też
      pamiętam ze snu cudowny krajobraz i jakiś wszechogarniający spokój. Tyle że
      nie "latałam" ale stałam z Rafałe na moście i z nim tam rozmawiałam. Wokół były
      góry. Piękne.
    • dana7675 Re: Sny 09.02.07, 01:24
      Nie wiem czy ktos tego doświadcza ale ja bardzo często boje sie snów. Wiem że
      one cos oznaczają, to tak jakby niosły za sobą jakąś przesłanke, są zapowiedzią
      czegoś. Kiedy są miłe i ciepłe to jest ok ale kiedy jest w nich coś
      niepokojącego, coś dzienego to poprostu się boje.
      Pamietam jak Grześ opowiadał mi kiedyś koszmar który Mu sie śnił - a zazwyczaj
      nie pamiętał snów, o dziwo ten zapamietał. Teraz wiem ze ten sen był
      zapowiedzią tego co zdarzyło się kilka miesiecy później. Otóż śniło Mu się, że
      podaża ku Niemu ogoromna ognista kula, która chce Go pochłonąć. I stało się.
      Był wypadek... ogień poparzył Go tak strasznie mocno ;((((

      • nata721 Re: Sny 09.02.07, 12:18
        Ja też myślę , że sny może nie wszystkie ,ale część z nich coś oznaczają i
        przepowiadają . Zawsze gdy mąż mi się śni myślę , że chce mi coś powiedzieć i
        dlatego codzień kładę się do łóżka z myślą ,że może da mi jakiś znak .
        Z moim mężem było podobnie jak u Dany.
        Jakieś 4 miesiące przed wypadkiem miał koszmar , w którym śniło mu się , że
        umarł i znalazł się w dziwnym miejscu gdzie spotkał moją mamę, która już nie
        żyje - powiedziała mu , że nie długo się spotkają :(
        • hendik Re: Sny 09.02.07, 21:33
          nata to niesamowite co piszesz.
          • nata721 Re: Sny 09.02.07, 23:30
            Wiem.
            Ale niestety prawdziwe.Nigdy nie myśleliśmy ,że ten sen się spełni.
            • agama30 Re: Sny 11.02.07, 14:24
              Przez około 2 lata Sławek śnił mi się bardzo często, teraz niestety bardzo
              rzadko. Sny były różne ale dzięki nim wiem że Sławek czuwa nad nami. Te sny są
              zawsze ze świadomością, że Sławek nie żyje tylko tak jakby dostał "przepustkę".
              Te sny to zapowiedź sytuacji które mają się wydarzyć. Czasami strasznie śpieszy
              się do ukochanej pracy i w ciągu kilku dni ktoś z pracy Sławka dzwoni lub
              przychodzi. Czsami sni mi się jego grób, wtedy wiem że będą problemy z Jego
              mamą. A czasami gdy mam okropnego doła i wydaje mi się że nie dam rady, jakieś
              sytuacje mnie przerastają, poprostu jest, nie widzę jego twarzy ale wiem że to
              on. Gdy śni mi się z Olką to sygnal że muszę uważać na naszą córkę. Kiedyś
              miałam sen że byliśmy wszyscy w jakimś miasteczku, które było zbudowane na
              stoku góry, pełno było tarasów i ulic jak w jakimś labiryncie. Nagle Ola
              zgubiła się. Zaczęłam szukać Oli. Sławek też jej szukał, ale nie czułam
              wsparcia z jego strony lecz straszny nie pokój.Miałam uczucie, że muszę ją
              znaleźć koniecznie przed nim. Widziałam z góry że Ola jest na dolnym tarasie i
              że Sławek jest niedaleko Olki. Poczułam silny strach, gdy zobaczyłam wyraz jego
              twarzy. To nie była radość że ją odnalazł, tylko smutek i łzy. Biegłam i
              przeskakiwałam ogrodzenia. I złapałam Olę. Gdy ją przytuliłam Sławka już koło
              nas nie było. Obudziłam się mokra od potu i łez. 2 dni później Ola trafiła do
              szpitala. Walka z lekarzami aby ją dobrze zdiagnozowali aby ją zatrzymali w
              szpitalu trwała kilka dni. Wiedziałam że poruszę niebo i ziemię, aby Ola
              wyzdrowiała. Ja wiedziałam co muszą lekarze zrobić, co dolega mojemu dziecku,
              ale oni nie chcieli słuchać. Byłam uparta. W końcu mnie wysłuchali bo chyba
              mieli mnie dosyć. Ola jest zdrowa.
              Pozdrawiam Aga
              • ania77 Re: Sny 12.02.07, 09:56
                Mojej mamie 3 dni przed śmiercią mojego męża śniła się moja babcia-która zmarła
                kilkanaście lat temu- bawiąca naszą córeczkę Madzię.Babcia zawsze śni się mamie
                kiedy ma wydarzyć się coś złego,ostrzega.Mama nie rozumiała tego snu,nikt się
                nie spodziewał..A ja miałam dziwny sen,że czeka na mnie jakiś mężczyzna ubrany
                cały na błękitno i mam z nim gdzieś pójść,i w tym śnie wiedziałam,że nie ma
                przy mnie męża,że ja nie mam męża.Teściowi śniło się że Rafał umarł,po prostu,a
                teściowej że wpadł w jakąś otchłań.Mniej więcej na tydzień przed śmiercią.Nikt
                tego sobie nie opowiadał dopiero potem wszyscy zaczęli sobie kojarzyć.Mi teraz
                też śnią się koszmary,naprawdę horror ale odpędzam złe myśli..Staram się sobie
                tłumaczyć że to TYLKO sen.Zobaczymy.
    • inquisitive Re: Sny 16.02.07, 10:38
      Moj dzisiejszy sen...bardzo dziwny. Snilo mi sie, ze napisalam list do meza i
      zeby go wyslac musialam wdrapac sie na niesamowicie wysoka skale bo wiedzialam,
      ze na czubku tej skaly jest skrzynka. Strasznie dlugo sie wdrapywalam, bylam
      przerazona ( mam potworny lek wysokosci), ale wiedzialam, ze musze dotrzec na
      czubek tej skaly. W koncu wdrapalam sie tam i wrzucialm list do skrzynki
      i...uswiadomilam sobie, ze on pzeciez tego listu nigdy nie przeczyta bo go nie
      dostanie, bo przeciez zaden listonosz nie dostanie sie do tej skrzynki zeby ja
      oproznic... Obudzilam sie przygnebiona...

      Przepraszam, ze napisane chaotycznie, ale chcialam Wam opisac puki jeszcze go
      pamietam.

      Pozdrawiam

      Edyta
    • digirec Re: Sny 18.02.07, 10:44
      Dzis miałam piekny sen..
      lezelismy razem w łózku,przytulalismy sie
      Jego ciepłe ramiona mnie obejmowały...to był piekne....
      po czym nastał ranek i rzeczywistosc to jest straszne...
      jak mi Go brakuje...nie daje juz rady
    • agakaiserka Re: Sny 20.02.07, 21:35
      Moj maz snil mi sie przez te prawie poltora roku 2,3 razy.Czasami budze sie i
      wydaje mi sie ze o Nim snilam ale nic nie pamietam i jestem na siebie
      wsciekla!!!!!Czekam na tez na TEN sen!Ten szczegolny!!!Na poczatku kladlam sie i
      prosilam zeby mi sie przysnil...Teraz juz tego nie robie.
      Kiedys tez blagalam zeby dal mi jakis znak!Cokolwiek!Czulam ze jest,bardzo
      bliziutko,czulam to "cos"-jego obecnosc.Ogladalam sie czesto za siebie w nadziei
      ze go zobacze,cokolwiek...teraz tez juz tego nie robie.I juz go nie czuje tak
      jak wtedy.Ale wiem ze jest gdzies tam,ze czowa nad nami!!Prosze,blagam go zawsze
      zeby na nas uwazal,mial nas w opiece!Nic wiecej od niego teraz nie pragne!I zeby
      synkowi NIC SIE NIE STALO bo wtedy bylby ze mna koniec!!!
      Przez pewnien czas po wypadku paralizowal mnie strach o Cedrika...Ze
      zachoruje,ze cos m sie stanie i ze zostane sama!Poszlam nawet do lekarza zeby go
      szczegolowo przebadal czy nie jest chory na cos bo boje sie ze go
      strace!!!!Wpadlam w paranoje!!Ale wiem ze Thomas nie dopusci do tego!NIE MOZE MI
      TEGO ZROBIC!!!!

    • agakaiserka Re: Sny 20.02.07, 21:47
      A wogole mialam opisac swoj niedawny sen?Nie wiem czy to mozna nazwac snem czy
      jakims koszmarem....Nie potrafie tego nazwac..
      Zerwalam sie w nocy na rowne nogi z walacym sercem,szybkim oddechem,zapalilam
      najwieksze swiatlo w sypialni i zaczelam szukac...Pod koldra moja,druga pod
      ktora lezal ze mna w lozku synek,na podlodze przy lozku,w lazience,w pokoiku
      malego patrzylam do lozeczka...Ja to wszystko pamietam od momentu zerwania sie z
      lozka.Synek sie obudzil sila rzeczy i pyta mnie"Mamusiu czego/kogo(nie pamietam)
      szukasz? Odpowiedzialam"No wlasnie sama nie wiem..." Wiem ze zadawalam sobie
      sama pytanie-Kogo Ty szukasz?Przeciez jest nas tylko dwoje!!!!Ze jestem Ja i
      Cerik,ze nie wiem kogo ja jeszcze szukam!
      trudno to opisac w slowach ale wiem ze bylam strasznie przerazona bo kogos mi
      barkowalo!!Ale nie pomyslalam (chyba?!) o Thomasie ze jego brakuje i ze to jego
      szukam....Nie wiem sama co o tym myslec....
      • hendik Re: Sny 07.03.07, 12:59
        Dzisiaj mi się śnił mój Paweł. Przyjechał na rowerze, spotkaliśmy się w jakiejś
        wiosce-skansenie. Czuliśmy się jak na wakacjach. Przytulał mnie i ja to czułam.
        Byliśmy na jakiejś imprezie, ktoś nam powiedział " Jaka fajna z was para".
        Pytałam się go czemu sie spóźnił a on mi powiedział że nasz przyjaciel miał
        wypadek i ma 10 ran i nie wiadomo co z nim będzie. Hm teraz się zastanawiam czy
        to nie jest jakieś ostrzeżenie.
    • arinya Re: Sny 18.06.07, 00:09
      Przez 6,5 miesiąca Robert mi sie przyśnił 3 razy. Ostatni raz bradzo mnie
      poruszył (bylo to już jakiś czas temu). Robert wraca; od jego śnierci upłynęło
      pół roku. Mówi, że był zmęczony życiem, że potrzebował odpocząć, zastanowić się
      nad sobą i nad nami i.. oto jest z powrotem. Ja wściekła krzyczę, że teraz
      wreszczie rozumiem dlaczego nie mogłam Go rozpoznac w trumnie. A on spokojnie
      odpowiada, że to byla mistyfikacja. Moja reakcja: "za to co nam zrobiłeś (mnie
      i naszemu Synkowi) - rozwodze się z Tobą."
    • luccio1 Re: Sny 05.07.07, 21:16
      Duży pokój w domu rodzinnym. Musi być około 6 po południu - zachodzące słońce
      świeci przez balkonowe drzwiookno wprost na przeciwległą ścianę. Na środku
      pokoju wielki stos brudów - Mama szykuje wielkie pranie (do końca była to
      kampania podejmowana raz w miesiącu, nawet gdy była już w domu pralka
      automatyczna; trwała mimimum 2 dni, angażując przez ten czas i mnie bez
      reszty). A ja jestem wściekły, bo przez najbliższe 2-3 dni nie napiszę linijki -
      różne rzeczy zawalają mi biurko. Wszystko, jakby działo się tu i teraz -
      naprawdę przywołany obraz sprzed lat 15, 20, 30...
      Potem się budzę. Rzeczywiście jest późne popołudnie - tylko jestem już w innym
      pokoju - teraz moim, ale innym; z tymi samymi meblami, ale już inaczej
      ustawionymi i uzupełnionymi przez nowe rzeczy, których w domu rodzinnym nie
      było; słońce świeci do pokoju już tylko skosem, w ostatniej chwili, nim
      zajdzie...
      A potem świadomość: Mama już nie tutaj, jeszcze rok i minie 10 lat; już mnie
      nigdy więcej nie zaskoczy praniem, nigdy więcej nie każe jechać na drugi koniec
      Krakowa (z kilku przesiadkami tramwaj-autobus) coś komuś zawieźć, coś od kogoś
      odebrać i przywieźć do domu...
      Spokój, cisza - w pokoju obok Żona czyta książkę, wystarczy przejść przez
      drzwi, stale otwarte...
    • nella77 Re: Sny 05.07.07, 22:49
      Sławek śnił mi się tylko ra...i to był taki zwyczajny sen, jechaliśmy
      samochodem do znajomych, rozmawialiśmy... niestety obudziłam się sama
      włóżku...bez niego :(
      Od tamtej pory ani razu mi isę nie śnił...
    • asal84 Re: Sny 20.07.07, 18:25
      Ciekawe ja sny widze dosc czesto ale nie zawsze w nie wierzylam. Zaczynajac od
      poczatku.
      Moj maz wyjechal na delegacje, od tamtego dnia oprocz niepewnosci ktora gnebila
      mnie na codzien, co noc widzialam koszmary albo ze poronilam albo ze moj maz
      ginie.I tak przez okolo 18 nocy az do dnia wypadku...
      W nocy po Jego smierci,snu nie widzilam (bo wcale nie moglam spac) czulam sie
      okropnie, lezalam i blagalam Boga zeby to tylko nie byla prawda,pewnej chwili
      poczulam jak ktos mnie przytula, dokaldnie tak jak tylko ON umial i to byl
      ON.Uwierzcie to byla nacudowniejsza chilwa po Jego odejsciu...
      Od tamego dnia widze mojego meza bardzo czesto, czasami 7 nocy w tygodniu
      czasami kilka razy. Przewaznie jestesmy razem tak jak przed s... albo On
      przychodzi do mnie z tamtego swiata. Zawsze jestesmy szczesliwi, blisko siebie,
      zapewnia mnie ze jest caly czas przy mnie, naszym malenstwie i ze nigdy nie
      przestanie nas kochac!!!Dla tych chwil pragne zeby noc byla jak najszybciej,
      zbym znowu mogla byc w Jego ramionach, slyszec Jego glos poprostu zeby bylo tak
      jak wczesniej!!!!
      • dusia75 Re: Sny 09.10.07, 21:29
        Adam śni mi się często. Dzisiejszy sen był inny ...
        Był z nami w domu, choć wiedziałam że nie żyje było tak jak kiedyś i jego słowa
        " przecież przychodzę do was tak często..."
        Od rana mnóstwo telefonów: od koleżanki z którą nie rozmawiałam od miesięcy
        (zadzwoniła bo śniłam jej się jak płaczę), moja ciocia ( podobna sytuacja),
        kolega, szwagier i kilka jeszcze osób.
        Zbieg okoliczności? Jak rozumieć te sny ?
    • vesper.lynd Re: Sny 11.10.07, 21:27
      Kilka tygodni temu sen...

      Rozmawiam z Łukaszem.
      Pytam Go gdzie jest.
      A on - "Nie ma mnie już tu ani jeszcze nie jestem tam."

      ........................

      Jak to Łukasz, zawsze po swojemu, zawsze po swoich drogach, odłącza
      się od grupy... Zawsze mu to wychodziło na plus - więcej widział i
      przeżył. Niech i teraz tak będzie...
      • kasik2222 Re: Sny 02.01.08, 14:11
        Mi Darek nie sni się prawie wcale, raz przyśnił mi się, że bierzemy
        slub kościelny ( nie mieliśmy go ), ale wiedziałam że jest
        śmiertelnie chory. A raz wyraźnie czułam - zdaje się że już
        usypiałam - jak Darek mnie całuje w kark, ale go nie widziałam.
        Odczucie było tak wyraźnie, że nie moge pozbyć się wrażenia, że on
        mnie odwiedzil. Może po prostu bardzo tego chciałam i tak mi się
        wydawało. A jak jeszcze żył, właściewie od początku jak byliśmy
        razem ( 9 lat ) śniło nie się często ,że szukam Darka i nie moge
        znaleźć, dzwonie do Niego i nie pamiętam numeru, że jestem sama lub
        z kimś całkiem innym, ale wiem że na świecie gdzeiś jest ktoś kogo
        bardzo kocham i nie wiem kto to, i wiem że żyję z kimś
        niewłaściwym . To jest jeden sen taki pogmatwany. Zawsze się balam
        tego snu i denerwował mnie okropnie. Opowiadałam go mężowi, ale on
        się śmiał z moich lęków. Teraz mąż nie śni mi się prawie wcale, ale
        nie wiem czy to nie lepiej, bo nie wiem jakbym to zniosła, sen z
        całowaniem był cudowny, ale opłakałam go bardzo. Tak tęsknię do
        mojego Darka, że nie umniem tego opisać. Kasia
        • gaba2002 Re: Sny 02.01.08, 17:29
          W marcu minie rok od śmierci mojego męża.Bardzo pragnęłam aby mi się
          przyśnił i tak też się stało.Tak naprawdę to na naszą 6 rocznicę
          ślubu czyli 3msc po smierci.Rozpaczałam bardzo a On
          przyszedł,usmiechnął się i przytulił mnie.A gdy chciałam cos
          powiedzieć,zawołać to się zaraz obudziłam.Przyznam się szczerze,że
          gdy jest mi bardzo smutno i wyję z bólu i rozpaczy zawsze wtedy ktoś
          zadzwoni albo się napotkam na kogoś znajomego tak po drodze wracając
          z dzieckiem z przedszkola.Czy to Jego "sprawka":))?Tak myślę,a
          przynajmniej chcę w to wierzyć.Śnił mi się jeszcze gdy miałam przed
          sobą do załatwienia sprawę w prokuraturze,tak ładnie, stałam sobie
          a On zajrzał mi w twarz z taką zawadiacką miną,chciałam zawołac ale
          zaraz się obudziłam.No i teraz w te Święta przyśnił mi się dwa razy
          ale sny były dziwne-mąż był strasznie wychudzony (bardzo mnie to
          zaniepokoiło),Jak się okazało w Slwestrową noc babcia mojego męża
          wzywała karetkę (serce).Czyli sny te z udziałem mojego męża mają w
          życiu moim osobistym ważne znaczenie.
          Bardzo,bardzo za nim tęsknię.Wierzę ,że tam w górze napewno się
          spotkamy.
          Wiary i nadziei na co dzień dla Was wszystkich.
    • mamafredzia Re: Sny 25.01.08, 10:25
      Mnie Rysiu przyśnił się dwa razy. Pierwszy sen dotyczył jego samego, śniło mi
      się że uciekł ze szpitala i przez cały sen wszyscy Go szukali (kilka razy kiedy
      leżał w szpitalu przed udarem robił właśnie takie numery że sobie po prostu
      wychodził ze szpitala nikomu nic nie mówiąc) i w końcu go znaleźli. Widziałam
      jak dwóch sanitariuszy wiezie go na noszach i w pewnej chwili usiadł i
      uśmiechnął się do mnie i bił od niego niesamowity spokój.
      Dziś znów miałam jakiś dziwny sen, uciekałyśmy skądś z siostrą, dziwne miejsce,
      pełno schodów i w pewnym momencie dobiegłam do jakiegoś ogrodu. Na końcu schodów
      stał Rysiu z jakąś kobietą. Nie był taki jak przed udarem, raczej taki jakby
      obudził się ze śpiączki a udar pozostawił po sobie ślad w postaci częściowego
      niedowładu (ta kobieta podtrzymywała Go bo nie mógł sam stać|)I znów jak w
      pierwszym śnie, obrócił się do mnie, uśmiechnął i powiedział "Agunia"- tak jak
      zwykł do mnie mówić. I na dźwięk swojego imienia obudziłam się bo słyszałam je
      tak jakby powiedział je stojąc tuż obok mnie a nie we śnie.

      ---------------------------------------------------------------------

      "Kiedy odchodzą Anioły zostaje wiatr po ich skrzydeł trzepocie"
      • kasik2222 Re: Sny 11.02.08, 08:23
        Dzisiaj śniło mi się, że siedzę przy łóżku w szpitalu, i Darek
        zaczyna się budzić. Poniważ był w śpiączce farmakologicznej,
        wiedziałam że jak się obudzi będzie cierpieć, i kazałam dać mu
        leki . Ale oni mu tych leków nie dali, on obudził się, był
        wychudzony i słaby, wieziałam że czeka go długa rehabilitacja, ale
        że będzie żył. Wstał i wyszedł ze szpitala na ślub naszych
        przyjaciół. Ja szłam za nim, ale On jakby na mnie nie czekał, szedł
        przodem.I tak dziwnie, nie wiedziałam w nocy czy to sen czy prawda,
        nie wiedziałam jak się zachować, ale potem się obudziłam i dotarło,
        ze to tylko sen. Biże jaki to był piękny sen.
        • aneri59 Re: Sny 11.02.08, 09:38
          Wczoraj jak zwykle byłam u męża na cmentarzu.
          Prosiłam go opiekę nad nami, o jakiś znak, że czuwa.
          Myślę, że dzisiejszy sen to znak, że jednak mąż opiekuje się nami.
          Śniło mi się, że w piecu centralnego ogrzewania zagotowała się woda i w każdej chwili piec może wybuchnąć. Zbiegłam szybko po schodach do piwnicy i tam zobaczyłam sylwetkę męża i usłyszałam jego głos,
          "już się zająłem piecem, nie martw się już wszystko dobrze,
          nic wam nie grozi".
          I obudziłam się przerażona.
    • erybka77 Re: Sny 17.02.08, 16:45
      Pierwszy raz mąż mi się przysnił w pierwszą noc po smierci.
      Spałam wtedy z córeczką u przyjaciół,bo niechcieli żebym była sama w
      naszym pustym domu.Długo nie mogłam zasnąc,ale w pewnym momencie
      widzę ,że wchodzę do naszego mieszkania, tak koło południa, i on tam
      jest.Na to ja zaskoczona wołam: To Ty żyjesz?! Przecież ja Cię
      widziałam tam na tym stole jak leżałes..A Robert odpowiedział:
      No ,ale potem oni mnie obudzili i poszedłem sobie na ryby i do
      Andrzeja(jego przyjaciel)...Rzuciłam mu się na szyję,
      powiedziałam ,że w takim razie ja muszę powiedziec księdzu i
      wszystkim ,że to pomyłka...I wtedy się obudziłam.. obudziłam się z
      usmiechem na twarzy.Usmiech ten trwał sekundę,bo okrutna
      rzeczywistosc pokazała że to tylko sen..Ale Robert był w moim snie
      taki pogodny, usmiechnięty, poczułam taki spokój..I był na rybach.A
      wędkarstwo było jego wielką pasją, więc robił to co uwielbiał...

      Potem po jakis 3 dniach znowu mi sie przysnił, choc było to odczucie
      tak realne..Czułam,że mnie przytula,że ze mną jest,czułam jego
      bliskosc, jego ciepło...I znowu ogarnął mnie spokój i minuta
      szczęsliwosci.

      I przysnił mi sie dzis.Byłam w naszym mieszkaniu,które wtedy
      wynajmowalismy i wiedziałam,że musze popakowac jakies poduszki,
      które tam zostały..Dziwny sen...

      Ja też modlę sie żeby snił mi się często..To dopiero i az miesiac
      jak Go nie ma. A jak się sni to przynajmniej te kilka chwil mozemy
      znowu byc razem,moge choc na chwilę zapomniec o rozdzierającym mnie
      bólu.

      Życzę Nam pięknych Snów o Naszych Ukochanych....
      • samela_0 Re: Sny 24.02.08, 10:55
        Mój mąż nie żyje już ok 1.5 roku. Przez ten czas przysnił mi sie
        tylko 3 razy. Dla mnie były to sny pokazujące prawdę o jego smierci
        i o tym jak cierpiał. Śniło mi się nawet jak przekazywał mi
        wiadomość,ze jest coś jeszcze,że choc nie ma go wsród nas on JEST.
        Więcej mi sie nie śnił. Te sny wydaje mi się ,ze miały na celu
        udowodnienie mi ,ze COŚ jeszcze jest-Bo tak bardzo wątpie czasami.
        Mam dni,ze tracę nadzieję bo przecież tyle złego się wydarzyło po
        jego śmierci,wszystko było pod górkę, łzy nie wysychały a trzeba
        było być silnym. Czasami nie wiedziałam co robić,którą drogę wybrać
        i co będzie najlepsze dla mnie i malutkiego dziecka. Nie słyszałam
        żadnej podpowiedzi,nie miałam żadnego przeczucia i byłam bezradna.
        Świat się walił a ja nie wiedziałam co robić. Może mąż nie śni mi
        sie bo niedopuszczam wiary do siebie? Może to ja jestem winna,ze tak
        często wątpie?..."kazdy dzień zbliża nas do śmierci"... Kiedyś sie
        dowiem i uwierze choć tak bardzo bym chciala już teraz :-(
    • alex2377 Re: Sny 18.02.08, 20:01
      Mój mąż sni mi się rzadko, ale w Walentynki miałam piękny sen. Śniło
      mi się, że Andrzej zmarł,i nie wiem jak to się stało, ale po jakimś
      (dość długim) czasie okazało się, że znów żyje. Bardzo się cieszyłam
      i chciałam Mu wszystko pokazać, co się zmieniło, co zrobiłam i wtedy
      usłyszałam Go : " Ale ja wszystko wiem, przecież cały czas jestem z
      Wami". Powiedział to z taką pewnością jak coś oczywistego. Teraz
      wiem, że On rzeczywiście nad nami czuwa i ciągle przy nas jest (albo
      chcę w to wierzyć....). Jak wiele z Was czekam na sen, kiedy powie
      mi, że u Niego wszystko ok. Może się doczekam, a może daje mi jakieś
      znaki, których na razie nie potrafię odczytać?
    • jo39 Re: Sny 24.02.08, 16:43
      podobnie jak u Was, najpierw bylo kilka snow, w ktorych przychodzil,
      dawal znac, ze jest obecny, sugerowal mi, zebym nie przeoczyla
      czegos waznego - to jego spojrzenie: 'mysl, kobieto, skup sie , to
      wazne' - domyslilam sie, czego mam dopilnowac. Potem jakis czas nic,
      moje problemy ze snem poglebily sie, ze zmeczenia posypialam rwanymi
      godzinami, to nie sprzyja snom. A potem zaczelo sie najgorsze,
      przyszly koszmary, lezal martwy, tak jak wtedy, przesladaowala mnie
      jego zmieniona twarz, zapadala sie pode mna ziemia na jego grobie,
      wciagalo mnie w glab. Po obudzeniu ciagle mysle, ze przeciez on nie
      chcialby mnie ani straszyc, ani przysparzac mi cierpienia - czy jemu
      dzieje sie jakas krzywda, czy to ja popadam w obled? Jest coraz
      gorzej.
      • alicjajulia Re: Sny 25.02.08, 12:32
        Mnie Artur śni się bardzo często. Te sny są różne, w jednych jest w szpitalu,
        czasem w domu, raz śniło mi się, że wyjeźdżamy na wakacje i czekam na Niego na
        lotnisku. Sny te łączy jedno, we wszystkich wiem, że On umrze. I cieszę się
        każdą chwilą z Nim. Dziś sniło mi się, że On wrócił. Juz nie żył, a potem
        wrócił, żeby pozałatwiać różne sprawy. Wiedzieliśmy, że będzie musiał umrzeć,
        ale chciał pozamykać pewne sprawy, te z którymi ja muszę się teraz uporać. Ja
        nie chciałam, żeby się tym zajmował, chcialam, żeby ten czas spędził ze mną.
        Przytulałam się do niego i mówiłam: zostaw, ja sobie ze wszystkim poradzę. I nie
        wiem dlaczego, ale chciał zabrać ze sobą swoją bluzę, z którą ja teraz śpię.
        Obudziłam się wtulona w tą bluzę.
    • bajeczka35-pl Re: Sny 25.02.08, 21:07
      Moj Artur sni mi sie bardzo czesto.Mialam sen w ktorym opowiadal mi
      jak tam jest .Tak bardzo tesknie
      • alicjajulia Re: Sny 25.03.08, 09:27
        Od mojego ostatniego wpisu miesąc temu Arur wogóle mi sę nie przyśnił. I tak
        strasznie mi tego brakowało. Aż do dzisiaj. Miałam okropną noc. MImo tabletek
        nasennych budziłam się w nocy wielokrotnie. Już nad ranem przyszedł do mnie mój
        mąż, bo inaczej nie mogę tego nazwać. Przyszedł się pożegnać. Mówił, że jestem
        silna i że dam radę. Prosił, żebym pamiętała każde jego słowo, że zrobię to
        wszystko, co planowaliśmy razem. Ja przez te wszystkie lata, gdy dzieci były
        małe nie pracowałam, skończyłam studia i od tego roku planowałam rozpoczęcie
        własnej działalności. Zajmuję się projektowaniem ogrodów i moim pierwszym
        projektem miało być zagospodarowanie ogródka należącego do firmy, w której Artur
        pracował. Teraz wszystko się pomieszało, bo sprawcą wypadku był właściciej tej
        firmy. Artur we śnie mówił mi, żebym to zrobiła, żebym się tego nie bała. Przez
        moment nawet wydawało mi się, że był zły na mnie, że tak się zatrzymałam. Poza
        oczywistym brakiem fizycznym, najbardziej boli mnie brak kogoś takiego, kto mnie
        pionizuje. Ja zawsze miałam skłonność do nadmiernego analizowania, do
        dramatyzowania, do nadmiaru fatalistycznych myśli. Artur dawał mi przysłowiowego
        kopa w d... mówiąc niezmiennie DASZ RADĘ!!! I tak właśnie zrobił w tym śnie. A
        na koniec mnie bardzo mocno przytulił.
    • ziutawdowa Re: Sny 02.04.08, 00:18
      mój Włodek nie sni mi się wcale. Bardzo chcę by mi coś powiedział,
      przytulił choćby we snie a tu nic...
      Zazdroszczę Wam...
    • fiambala Re: Sny 02.04.08, 23:03
      W ciągu minionego ponad pół roku Grzesiek śnił mi się kilka, może
      kilkanaście razy. Często rano nie pamiętałam samego snu, ale miałam
      świadomość, że był. Zwykle w tych snach wiedziałam, że nie żyje,
      mimo to jego obecność mnie nie dziwiła. To byly takie zwykle
      codzienne sytuacje. Tyle tylko, że w tych snach ja zwykle byłam
      wkurzona - chyba za to, że go nie ma na co dzień, a on był spokojny,
      lekko tylko smutny, bo nie mógł mi tego wyjaśnić, ani powiedzieć, że
      będzie inaczej.

      Ostatni sen miałam, jakoś tuż przed tym, jak miało minąć pół roku.
      Wieczorem się popłakałam i potem we śnie też płakałam, siedziałam
      zwinięta w kucki i płakałam. Grzesiek przyszedł, kucnął przede mną,
      dotknął moich kolan i popatrzył mi w oczy - widziałam i czułam, że
      jest mu bardzo smutno, przykro i źle, bo widzi że się męczę i nic
      nie może zrobić, w żaden sposób nie może mi pomóc.

      Ja też czekam na sen, w którym mi powie, że jest ok i że czeka na
      mnie.
      • kasik2222 Re: Sny 03.04.08, 08:36
        wczoraj wieczorem leżałam i myślałam o tym, żeby choć jakiś
        znakdostać, co się z Nim dzieje, wogóle myślę o tym od jakiegoś
        czasu i modlę się o to. Zaraz potm jak usnęłam śniło mi się że
        fruwam, ale mam zasłone na twarzy i nic nie widzę. Wiem że Darek
        siedzi w dużym pokoju ( wiedziałam że nie żyje ) i próbuję do niego
        dofrunącć i przytulić Go. I mi się nie udaje, otykam Go ale to jakby
        nie On, dalej Go nie widzę, ale jednak wiem że to On. Obudziłam się
        i przestraszyłam, w sumie nie wiem dlaczego. I wydaje mi się, że
        jakby przyszedł do mnie się pożegnać czy coś mi powiedzieć, to nie
        przeżyłabym drugiego rozstania,ale jednak dalej czekam na nie wiem
        co.
        • mamafredzia Re: Sny 03.04.08, 11:44
          Mnie Rysiu przyśnił się w sumie 4 razy. Dwa pierwsze miały związek z przejściem
          na tę "drugą" stronę. W trzeci śnie był w mieszkaniu gdzie obecnie mieszkamy z
          córeczką, rozmawialiśmy na temat bieżących spraw- wiem że tym samym dał mi znak
          że jest przy nas i czuwa. Ostatni raz śnił mi się tuż przed świętami. To był
          straszny a zarazem dziwny sen. Obudziłam się zlana potem a dosłownie po kilku
          minutach zadzwonił tel. Przyjaciel Rysia z dość niedwuznaczną propozycją. Rano
          sprawdziłam w senniku jakie miało znaczenie to co mi się przyśniło- ostrzegał
          właśnie przed fałszywymi przyjaciółmi.To On sam chciał mnie ostrzec...
    • nuxxx Re: Sny 03.04.08, 17:40
      Mi też mąż się śnił tylko 3 razy od 4 miesięcy. Pierwszy był na
      drugi dzień po pogrzebie, przyszedł on do domu, bardzo wściekły i
      zły, szukał telefonu komórkowego, nie mógł go nigdzie znaleźć, ja
      zapytałam mu się co się dzieje, gdzie był, przecież zginął, a on mi
      odpowiedział, że w więzieniu i go dopiero teraz wypuścili.... drugi
      sen był bardzo straszny bo krzyczał, wyzywał mnie i rzucał o ściane
      i bardzo szybko się obudziłam z płaczem, trzeci sen był niedawno...
      śnił mi się jego wypadek (a przecież mnie tam nie było), śniło mi
      się że ktoś został potrącony i ludzie podbiegli do tej osoby leżącej
      na ulicy i ja też podeszłam i jak podeszłam to zobaczyłam męża
      spokojnie leżącego na tej czarnej ulicy, w swojej szarej kurtce,
      miał okulary na nosie i nie miał żadnego zranienia na twarzy,
      żadnego złamania (po wypadku miał całą twarz zmasakrowaną, twarz i
      całe ciało) miał tylko zamknięte oczy i bardzo spokojny wyraz twarzy
      jakby zasnął.... z mojej rodziny często się śni on, że z nimi
      rozmawia, śmieje się a mi nie śni się w ten sposób.... szkoda.... bo
      bardzo bym chciała z nim jeszcze choć raz porozmawiać i usłyszeć
      jego głos, śmiech i wogóle go zobaczyć.....
    • trelka10 Re: Sny 19.04.08, 19:29
      jak to jest z tymi snami? Nigdy w nie nie wierzyłam ale teraz...
      Mój mąż śnił mi się na początku kilka razy zawsze gdzieś był daleko zawsze go
      szukałam i długo do niego szłam, żawsze był ze mną tylko synek potem szliśmy
      gdzieś razem objęci przez las gąszcze w deszczu.
      Potem sie budziłam i myślałam nad sensem tego snu. Do dziś nie wiem co oznacza.
      Potem mąż mi się śnił w trumnie i zawsze widziałam jak oddycha ale nikt nie chce
      mi wierzyc. Ten ostrzega mnie przed kłopotami. Najdziwniejszy jednak miała dziś
      moja koleżanka z która On nie miał kontaktu. Podała mi tyle szczegółów o których
      nie mogła wiedzieć najdziwniejsze słowa które powiedział: jak sie boisz o
      pieniądze to w schowku w aucie jest schowek. Cały czas nad nimi myślę od jego
      śmierci nie byłam w aucie a tym bardziej nie szukałąm niczego w jego rzeczach.
      Co chciał przekazac?
      • nuxxx Re: Sny 19.04.08, 20:26
        Nie wiem jak to jest z tymi snami, ale ja wierzę, że Michał
        przychodzi do nas we śnie, np wczoraj szwagierki mąż - Paweł
        opowiadał mi swój sen... że szedł z moją córką Emilką na naszym
        rynku za rączkę, potem ten rynek przemienił się w drogę leśną
        posypaną grysikiem i na końcu tej drogi było jezioro, a nad jeziorem
        stał Michał, w rzeczach w których zginął i zawołał Emilkę by
        podbiegła do niego i ona podbiegła i bardzo mocno ją przytulił, a
        Paweł też chciał podejść i przywitać się z nim, a Michał
        kategorycznie zabronił mu podchodzić, że "jak przejdzie przez "coś"
        (Paweł nie był w stanie określić przez co) to już koniec, a to nie
        czas, nie pora, że wypuści Emilkę ale on nie może przechodzić" (tak
        mówił Michał)i jeszcze powiedział mu żeby "był ojcem dla Emilki" i
        później puścił Emilkę i kazał jej iść do wuja Pawła i sen się
        skończył.... mój Michałek bardzo kochał Emilkę, i pewnie kocha
        nadal, zawsze ją przytulał tak mocno, tak mocno ją ściskał.... ja
        wierzę że Michał przyszedł w śnie do Pawła i wierzę we wszystko...
        chcę tylko by był On szczęśliwy po drugiej stronie, by był poprostu
        szczęśliwy, bo ja już się nie liczę, liczy się tylko Emilka i Michał
        i pragnę by byli szczęśliwi.
        • corka.bossa Re: Sny 19.04.08, 22:54
          Ostatnio śniło mi się ze Sebastian,leżał chory w szpitalu.Następnego dnia poszłam do niego w odwiedziny,ale na łóżku był już ktoś inny.We śnie wiedziałam że on już umarł,ale nie pamiętam skąd..Po Sebastianie zostały przy szpitalnym łóżku tylko głośniki.Dodam że w domu mamy całą masę głośników bo Seba cały czas coś przerabiał w tych które już miał,ciągle budował nowe...Dopiero po dwóch dniach dowiedziałam się,że pogotowie zabrało w nocy jego matkę do szpitala z zawałem serca...Chciał mnie na to przygotować???
          • kasik2222 Re: Sny 21.04.08, 08:34
            kilka dni temu miałam zły dzień i przed snem myślałam "Darek pomóż
            mi". Później przyśniło mi się że leży koło mnie, widziałam go ale
            niewyraźnie bo było ciemno, wiedziałalm że nie żyje, ale we snie
            żył. I prosiłam, błagałam "Darek wróc, błagam" szarpałam Go za
            ramię, on tylko odpowiadał "nie mogę"
            • corka.bossa Re: Sny 24.04.08, 00:13
              A mi ostatnio co noc,śni się że widzę Sebastiana-tak jak go widziałam ostatni
              raz.Tylko że to nie jest to miejsce w którym umarł,a różne mieszkania,i różne
              ulice.Czasem leży tak po prostu na chodniku,a dookoła tłum ludzi.Czasem obcych
              ,czasem znajomych...Bardzo często budzę się po takich snach, a jak już zasnę z
              powrotem to wtedy śni mi się razem z moją mamą i babcią-a obydwie już nie
              żyją...I tak myślę czy oni po prostu nie dają mi znać że są razem??Ale w takim
              razie dlaczego nie śni mi się jego babcia?Może dlatego że osobiście jej nie znałam?
              • corka.bossa Re: Sny 28.04.08, 15:08
                Dziś nim napisałam cokolwiek przeczytałam wszystko co zostało napisane wcześniej.Mam to szczęście że mi Sebastian śni się co noc i to po kilka razy.Budzę się,zasypiam i znowu się śni...Wczoraj śniłam że jesteśmy razem w jakimś samochodzie-i stoimy w kolejce na granicy,do odprawy.Tak ja to stało się kiedyś..A ta granica była tuż obok naszego domu,bo za oknem widziałam znajome budynki i sklep do którego co dzień po chleb chodzę..Siedział obok,spokojny ,skupiony-nic nie mówił.A potem obudziłam się bo ktoś strasznie obok płakał.Ale to nie ktoś-tylko ja ! płakałam tak głośno przez sen że sama się obudziłam...
            • 22suzi Re: Sny 29.04.08, 13:04
              A mi się nie śni i to jest tragedia bo może nie zasługuję
              • nuxxx Re: Sny 29.04.08, 23:14
                też mi się nie przyśnił ( w ciagu tych 4 miesiący tylko 3 razy )....
                też czasami tak myślę, że nie zasłuzyłam sobie na jeszcze parę chwil
                spędzonych razem z Nim (chociaż we śnie) :(((... tak barzo bym
                chciała...
                • corka.bossa Re: Sny 01.05.08, 15:25
                  Wczoraj wieczorem jakoś nie mogłam zasnąć,choć zawsze padam,w końcu powiedziałam:Seba- daj mi spokój-rano wstać muszę,nie rób jaj i kładz się do łóżka!!! I we śnie pierwszy raz się do mnie odezwał,na początku pytał kilka razy spokojnie,ale nie wiem co odpowiadałam..A potem centralnie,zaczął na mnie krzyczeć!Krzyczał żebym się w końcu zdecydowała czy idę razem z nim ,czy nie!Tak we śnie mnie zdenerwował,że ja też krzyczałam że nigdzie z nim nie pójdę...A on wtedy spokojnie powiedział-że jak nie ,to nie,pójdę sobie z kimś innym.Potem wszędzie go szukałam,ale nigdzie go nie było..Ja ze snu -wiem z kim tam poszedł ale zapeszać nie chcę.Bo jeśli tam-gdzieś jest jakiś inny świat,a on jest blisko mnie,to napewno wie że takie myśli żeby iść do niego cały czas plączą się po mojej głowie...
                  • czarcinka19 Re: Sny 04.05.08, 21:57
                    mi juz po kilku dniach od ostatniego pozegnania snil mi sie moj
                    macin, ale nie byla to widoczna postac, ja w podswiadomosci
                    wiedzialam,ze to ON. Niestety kazdy sen,poza tym dzisiejszym, to
                    byly sprezczki klotnie(odzwierciedlenie naszego krotkiego wspolnego
                    zycia), a dzisiaj mnie przytulil....i (ah niech to zostanie
                    tajemnica co bylo w snie dalej). a ja co noc pisze do niego,zeby
                    mnie przytulil i wybaczyl.... blagam takze zeby czekal...tam na mnie
                    czekal
    • czarcinka19 Re: Sny 06.05.08, 20:23
      A ja mialam takie zajscie, wczoraj mi sie ono przypomnialo:
      kilka tygodni przed.... spacerowalismy z Marcinem i maluszkami po
      naszej dzielnicy przemyslowej, bloga cisza,zero ruchu tylko my i
      wozek. Ja mialam non stop wrazenie,ze ktos za nami idzie. Co
      chwilunie sie sie ogladalam za siebie,ale nic i nikogo nie
      widzialam. To trwalo jakis czas, okolo 2godz, tyle co spacer. Az
      wreszcie spytalam Marcina czy on nic nie slyszy, odpowiedzial ze
      nie. Zrownalo sie to cos z nami i nastala cisza..juz nic nie
      slyszalam. Czy to byla smierc po NIEGO????
      • corka.bossa Re: Sny 06.05.08, 20:53
        Wczoraj odbyłam bardzo ciekawą rozmowę z reniąwdową -z rozmowy i postów tu wiem
        że jest to Osoba bardzo mocno wierząca.Zrobiłam tak jak mi
        poradziła..Powiedziałam panu Bogu-to wszystko co myślę,wszystko..A że mało co
        śpię,to dużo tego było..I Seba przyśnił mi się w nocy,powiedział że teraz
        jeszcze nie może do mnie przyjść,żebym poczekała jeszcze chwilę..
        • czarcinka19 Re: Sny 06.05.08, 21:07
          jak cudownie, ze mialas taki sen..ja co noc prosze Marcina o
          przyjscie, przytulenie.... i zeby powiedzial jak jemu jest....czy
          sie nie gniewa....BOZE jak zyc mam bez NIEGO!!!!!!!!!!!!!!
          • nuxxx Re: Sny 06.05.08, 22:33
            a mi się właśnie przypomniało, że przed śmiercią Michała miałam
            przez jakiś czas takie "dreszcze" co jakiś czas, bez niczego i to w
            takich momentach jak Michała przy mnie nie było. Kiedyś przy jakimś
            z kolei "dreszczu" była siostra MIchała i mi powiedziała, że to jest
            takie uczucie, jak śmierć koło ciebie przechodzi lub cię dotyka....
            nie wiem, może coś w tym jest....
            tak mi się właśnie przypomniało :(...
            od śmierci Michała nigdy tego już nie miałam imam nadzieję że nie
            będę miała.
            • corka.bossa Re: Sny 07.05.08, 00:11
              Sama nie wiem czy to dobrze że właśnie tak przyśnił mi się ostatniej nocy..Chcę
              żeby był blisko mnie i dzieci-żeby choć trochę czuł to co czuję ja -teraz jak Go
              nie ma..A z drugiej strony wiem że ten sen o granicy,i ten wczorajszy-to
              pożegnanie.Pożegnał mnie w ten sposób-powiedział że czeka..Gdzieś-tam...Pamiętam
              jak umierała moja mama.Ostatni miesiąc tylko zwiększaliśmy dawki morfiny,nic
              więcej nie mogliśmy zrobić.Kilka godzin przed śmiercią-siadła całkiem
              przytomna(a wszesniej ledwo oddychała)i rozmawiała ze swoją siostrą-która już
              nie żyła kilka lat..
      • binka19 Re: Sny 07.05.08, 02:05
        hmmmmmmmm wiesz co czarcinka19 miałam cos podobnego przed smercia meza,jeszcze
        nic nie wskazywało ze jest chory a ja i moja corka widziałysmy ze cos nam łazi
        po mieszkaniu tzn,przejscia jakiegos cienia np.z kuchni do przedpokoju albo na
        odwrót ....na poczatku myslałam ze moze cos mi miga ale kiedy moja corka spytała
        "mamo czy widziałas cien"wtedy pomyslałam pewnie obie zwidy juz mamy...nigdy
        pozniej juz czegos takiego nie widziałysmy i lepiej zebym nie widziała....fakt
        ze zastanawiałam sie po smierci meza czy to nie jakas dusza błakała sie moze po
        moim mieszkaniu...
        nigdy o tym nie mowiłam do nikogo bo nie chciałam aby ktos nie pomyslał ze moze
        zawriowałam juz na dobre...
        • czarcinka19 Re: Sny 07.05.08, 07:29
          binka19, ja o swoim zajsciu, o tym CZYMS co za nami szlo,
          powiedzialam mamie.... nie miala zbyt radosnej wtedy miny, ale jak
          jej wczoraj to przypomnialam, az mialysmy ciarki. Moze faktycznie to
          jest ONA-SMIERSC, ale dlaczego czuja widza i doswiadczaja to osoby
          ktore pozostaja?
          • malgosiamarcin Re: Sny 30.05.08, 21:23
            mialam dzisiaj cudowny sen...snil sie mi Marcin, stal ja obok niego
            a on mnie mocno przytulal, tak bardzo mocno i mowil lamiacym sie
            glosem:ale sie stesknilem za toba, tak bardzo tesknilem, ja takze
            odpowiedzialam,ze okropnie tesknilam i glaskalam go cieszcac sie,ze
            moge to robic...... placz Kamilka przerwal sen.......
            • nuxxx Re: Sny 30.05.08, 22:23
              piękny sen.... mi się Michał ostatnio wcale nie śni :(((
              • kasia_072 Re: Sny 07.06.08, 11:57
                Mnie mąż śnił się tylko dwa razy,3 dni po pogrzebie i tydzień po.Te
                sny pozwoliły mi uwierzyć że ciągle jest przy nas...
                W pierwszym śnie przyszedł do mnie ,nie widziałam go ,tylko
                słyszałam i czułam jego obecność,zabrał mnie ze
                sobą,przemieszczaliśmy się ,zabrał mnie w miejsca gdzie byliśmy
                razem ,na nasze stare mieszkania,poczym wróciliśmy do obecnego
                mieszkania i powiedział mi:WIDZISZ ZAWSZE BYŁEM KOŁO CIEBIE,NIE BÓJ
                SIĘ TERAZ TEŻ BĘDE!gdy to powiedział ,to powiedziałam mu że chcę z
                nim dalej iść ale co z dziećmi,musze być z nimi,strasznie się
                wystraszyłam że chce mnie zabrać ze sobą,a ja chodź bardzo chcialam
                nie mogłam bo wiedziałam że nie moge zostawić dzieci,obudziłam się
                cala wystraszona,uwierzcie otworzyłam oczy i sprawdzalam gdzie
                jestem.To był piękny sen,pozwolił mi uwierzyć że naprawde jest przy
                mnie,ponieważ jestem niedowiarkiem ,on wiedział że musi mi udowodnić
                w jakiś sposób że naprawde jest przy mnie dlatego zabrał mnie w te
                miejsca gdzie byliśmy razem i gdzie mieszkaliśmy razem,ja w ten
                sposób interpretuje ten sen.
                Drugi sen również był piekny,hmm śniło mi się że przyszedł do domu a
                starszy syn otwierał mu drzwi,ojej jaka była moja radość!:)hmm
                zerwałam się z łóżka ,stanełam na równe nogi i dopiero się
                przebudziłam ,była to drzemka popołudniowa i syn młodszy się zapytał
                mamo co się stało,opowiedziałam mu co mi się śniło,stwierdził że
                jeszcze nigdy nie widział żebym tak szybko wstała z łóżka:)
                W tej chwili mineło od tego pierwszego snu 5 miesięcy i powiem wam
                że jest tak jak mi obiecał jest przy mnie czuje jego obecność i
                pomoc,raz miałam ogromny dylemat i nie wiem skąd pojawił się jego
                głos w głowie :zrób tak żebyś nie musiała żałować,chciałam się
                wycofać z pewnej sprawy,ale jak usłyszałam jego głos,wiedziałam że
                powinnam zaryzykować,i dziś wiem że w tej sprawie zrobiłam bardzo
                dobrze,wiem że gdybym go nie posłuchała żałowałabym i dużo bym
                straciła.Hmm wogóle często się zastanawiam i widze że dużo różnych
                spraw układa się po mojej myśli i to bardzo nieoczekiwanie,łapie się
                na tym że ja niczego się nie boje bo wiem że nie pozwoli mnie
                skrzywdzić,kontrolować muszę się bardzo bo wiadomo że życie płata
                straszne figle i wiem że żyć za mnie nikt nie będzie.
                Wiecie ta piosenka pl.youtube.com/watch?v=DE-
                yKCKNOOg ,czuje jakbym słyszała naprawde mojego męża.
                Niestety teraz już mi się nie śni a ciągle go to prosze
                • dusia75 Re: Sny 07.06.08, 14:04
                  Na początku Adam śnił mi się bardzo często i bardzo realistycznie.
                  Ostatni sen też należał do tych bardzo wyrazistych. Byłam w domu Adama nie było,
                  ale myślałam że wyszedł na spacer z synkiem. W pewnym czasie dostrzegłam że
                  synek jednak jest, a brakuje części ubrań Adama, jego bielizny. Zrozumiałam że
                  odszedł od nas. Zaczęłam bardzo rozpaczać i szukać możliwości kontaktu z nim aby
                  wszystko wyjaśnić i namówić go do powrotu. Znalazłam się na spacerze ja jakieś
                  dziecko w wózku i dwie dziewczyny-kobiety. Jedna ( wiedziałam że jest to jego
                  siostrą, dziwne bo miał on starszą siostrę która umarła jak miała 3 miesiące
                  )zadzwoniła do Adama i po krótkiej rozmowie oddała mi słuchawkę. Pierwsze o co
                  poprosiłam to to aby się nie rozłączał. Płakałam do słuchawki prosiłam aby
                  wrócił, mówiłam jak bardzo go kocham i nie chcę bez niego żyć. On nie mówił nic
                  tylko wiedziałam że się uśmiecha. Zadzwonił budzik i się obudziłam ...
            • malgosiamarcin Re: Sny 09.06.08, 22:08
              po smierci meza(Boze jak to boli jak pisze), prosilam kolezanke,zeby
              nie pisala do mnie i nie dzownila, jak bede gotowa sama sie z nia
              skontaktuje. Wytrzymala 2 miesiace,napisala i prosila o spotkanie.
              Spontanicznie se zgodzilam.
              Natychmiast jak mnie zobaczyla powiedziala,ze snil sie jej Marcin a
              ona jego wypytywala o dzieci(bo nie miala wiesci ode mnie co u nich)
              ON odpowiedzial,ze ok,ale martwi sie o mnie, bo jestem smutna i
              namawial ja zeby sie ze mna spotkala...
              Jej sen mial miejsce na jakiej poczeklani(chociaz jak sama w snie
              odbierala, to byl jak dworzec pkp), moj maz siedzial z pania w wieku
              naszych mam(mysle,ze to jego babcia,ktora zmarla jakis czas temu a
              ON ja zawsze mile wspominla), sa teraz razem ON i babcia.
              Byly nikore szczegoly w tym snie, o ktorych kolezanka nie
              wiedziala,a jednak mi je wymieniala(o nich wiedzialam ja i Marcin)
              stad tak uwierzylam,ze jednak postaral sie i dotrzymal slowa jak
              kiedys napisal"NAWET GDY MNIE KIEDYS ZABRAKNIE, TO BEDE ZAWSZE PRZY
              TOBIE".....
              Kocham cie SWIRKU i baaardzo tesknie!
              • kasia42007 Re: Sny 10.06.08, 20:35
                No widzisz, myśle,ze masz kolejny dowód na to ,że On jest po tej
                lepszej stronie, czeka na Ciebie i widzi Cię. Nie chce żebyś była
                smutna i martwi się tym. Postaraj sie dla niego, żeby nie musiał się
                smucic. Ja tak to robiłam i było mi lżej.
                A dworzec - oznaka podróży - same symbole.
                Moi znajomi też mieli sny, w których mój mąż prosi ich o jakiś
                przekaz dla mnie. I też wiedzieli o rzeczach, o których nie powinni
                wiedziec, z ludzkiego punktu widzenia.
                Miałas piękny przekaz - postaraj sie wyciągnąc wnioski, które pomogą
                Ci życ!
                • malgosiamarcin Re: Sny 10.06.08, 21:04
                  Kasiu...dziekuje za podniesienie na duchu...tak ten sen byl bardzo
                  wazny dla mnie, mam jednoczesnie nadzieje,ze bede czula obecnosc
                  mojego Marcina
                  • b.wicia Re: Sny 10.06.08, 22:16
                    Mnie się czasem śni, ale za rzadko, chciałabym, żeby przychodził
                    codzień. Ostatnio miałam taki bardzo realistyczny sen..byliśmy
                    razem,przytuleni,tacy szczęśliwi. Pamiętam jak Go zapytałam, czy
                    będzie przychodził częściej tak do mnie i Bartuś odpowiedział, że
                    tak...I w tym smaym momencie się obudziłam..To było tak jakby mówił
                    mi to tak "na żywo";(((
                    Czasem też sobie tak myślę, że nie zasłużyłam na częstsze wizyty
                    Jego;(((że Go czasem za bardzo krzywdziłam, że to wszytko przez mój
                    wyjazd, że Go teraz ze mną nie ma;((jak ja nie cierpię siebie za to;
                    (((A czasem myślę, że jest tam taki szczęśliwy..i że powoli o mnie
                    zapomina;((wtedy nie wiedzieliśmy, że jestem w ciąży. myślicie, że
                    on wie??może się tam dowiedział pierwszy ode mnie...myślice, że wie
                    już że zostanie tatusiem:((?mam nadzieję, że widzi tam z góry jak ja
                    Go bardzo kocham i że jest tym moim jedynym na zawsze*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka