agama30
26.03.07, 19:27
Dzieczyny, co się dzieje? Od jakiś 2 miesięcy nie mogę się uporać z życiem.,
z którym dotychczas radziłam sobie dobrze (ok. 2,5 roku). Każda porażka to,
coś strasznego i co za tym idzie straszny żal do drugiej naszej połówki.
Krzyczę do zdjęć, nie mogę pójść na cmentarz, a jeżeli już to i tak płaczę i
kończę "awanturą", mam coraz więcej żalu do mojego męża,że nas zostawił. Czy
to jest normalna reakcja, czy mam szukać pomocy gdzieć indziej?/?? Do tej
pory nie mogłam odejść od groobu Sławka, a teraz palę mu świeczki w domu, ale
zawsze z jakimiś pretensjami. Aga