violag
04.07.07, 20:52
Jednen łączy nas dramat, jednak każdy ból innym bólem jest.
JA absolutnie nie radzę sobie z pustką czterech ścian. Biegnę do domu po
pracy jakby mój Skarb tam było. Ostatnie nasze m-ce tak wygladały że po pracy
albo biegłam do szpitała a jak tylko mogłam do domu prosto to zawsze był i
czekał na mnie. Teraz już nie otwiera mi drzwi i nie czeka. Otwieram je sama,
osuwam się po nich i rycze jak wariatka. Nie mieliśmy dzieci. Bo w m-c po
naszym ślubie to ja dowiedziałam że mam guza przysadki i na razie wykluczone,
przestałam się leczyć bo za 3 m-ce Dany zachorował na raka... Mieliśmy tylko
siebie. Tylko my... teraz nie zostało nic... oprócz zdjęć...