15.07.07, 12:54
Czesc wszystkim, od kilku dni zagladam tutaj dzieki dryfujacabezcelu ale
jakos trudno mi bylo cokolwiek napiac, przywitac sie z wami i powiedziec ze
za Was wszystkich trzymam mocno kciuki.
Mam 23 lata. Za 2 dni bedzie 2 mc jak moj maz nie zyje. Mielismy spokojne,
cudowe zycie,jak co jakis czas Arash dostal polecenie wyjazdu na delegacje.
Mialo byc wszystko dobrze, mial wrocic za 25 dni i mielsimy isc razem na
pierwsze wspolne USG zeby zobaczyc naszego dzidziusia. Mijal dzien za dniem.
Bylo wszystko dobrze, az pewnego dnia (pod sam koniec delegacji) w oczach
jego brata zobaczylam potezny smuntek, przeszly mnie ciarki .. uslyszlam badz
silna, Arash zginal w wypadku samolotowym ... byl pilotem...
Blagalam Boga zeby nie byla to prawda, do dzisiaj nie moge w to uwierzyc.
Moje zycie wraz z nim umarlo. Z kazdym mijajacym dniem jest mi ciezej. Zyje
TYLKO dla naszego dziecka...
Obserwuj wątek
    • violag Re: Witam... 15.07.07, 13:28
      Mojego męża nie ma od 45 dni. Zostałam sama.
      Płacz i bądź dzielna dla maleństwa. Ściskam
      • zeng Re: Witam... 15.07.07, 18:06
        Witamy Cię serdecznie, pisz zawsze i o wszystkim, kiedy Ci źle i kiedy dobrze.
        Samo pisanie, kiedy ktoś rozumie co czujesz, pomaga.
    • aniawdowa Re: Witam... 15.07.07, 20:51
      Witaj Sciskam Cie mocno.
      My tu rozumiemy Cie dobrze zawsze mozesz liczyc na słowa pocieszenia.
      Musisz byc silna dla maleństwa które nosisz pod sercem.
      Ania
    • dryfujacabezcelu Re: Witam... 15.07.07, 21:11
      witaj...... naprawdę znajdziez tu zrozumienie... a takze nadzieję na lepsze
      jutro.... a musi takie nadejść, bo przecież pod sercem nosimy Ich serca...
      Ściskam Was mocno,
    • nella77 Re: Witam... 15.07.07, 22:14
      Wiem co czujesz.. byłam w tej samej sytuacji. Mójmąż zmarł 3 tyg. przed
      narodzeniem się naszego synka. Życze ci byc potrafiła byc silna dla maleństwa
      które nosisz. Ono da ci szczęscie tak jak mój mały synek jest teraz
      szczęsciem dla mnie. Pozdrawiam
    • edyta.g.25 Re: Witam... 15.07.07, 22:28
      Musisz to jakos przetrwac choc jest Tobie napewno bardzo...bardzo ciezko. NIE
      MASZ INNEGO WYJSCIA. Rozumie Ciebie doskonale mimo ze moja coreczka miala miec
      szczescie byc ze swoim tatuiem 4.5 miesiaca. Jestem z Wami myslami. sCISKAM
      BARDZO MOCNO:)
    • hafal Re: Witam... 16.07.07, 09:12
      WALCZ, WALCZ, WALCZ!!! Twoje życie, mimo ze wydaje Ci się to teraz bezsensowne,
      nie skończyło się. Żyjesz, jestes młoda, będziesz miała małą pociechę, która w
      przyszłości pomoze Ci, skieruje Twoją uwagę w inną stronę. Dasz radę! NIe
      poddawaj się, walcz. NIe tylko po to, by przetrwac, a przede wszystkim po to,
      by kiedyś znowu byc szczęśliwą. Pozdrawiam, Hania
    • iwles Re: Witam... 16.07.07, 11:31
      Również Cię witam, chociaż Bóg mi świadkiem - serce mi się kroi, kiedy na to
      forum przybywają nowe osoby....
    • asal84 Re: Witam... 17.07.07, 11:10
      Dzieki wielkie za serdeczne przyjecie mnie na tym forum. Mam nadzieje, ze
      wspolnymi silami bedziemy walczyc z kazdym nastepnym dniem lepszym czy
      gorszym...
      pozdrawiam
      • dusia75 Re: Witam... 17.07.07, 16:11
        To przykre że musiałaś do nas trafić, ale razem jakoś sobie radzimy i czas leci
        do przodu. Wiem że jest Ci bardzo zwłaszcza że masz świadomość że tatuś nigdy
        nie zobaczył synia. Jestem pewna że będzie nad Wami czuwał tam z góry.
        Dzieci dają ogromną siłę i wolę walki. Sama się o tym przekonasz. Ja zostałam
        sama z dwójką dzieci 10 i 2 lata i w chwili śmierci męża nie pracowałam. To dla
        nich rano wstawałam z łóżka, dla nich podjęłam pracę i chodzę na kurs prawa
        jazdy. Gdyby nie oni to dawno bym się poddała. Gdy dziecko się do ciebie
        uśmiecha robisz to i Ty.
        Ściskam mocno i życzę szczęśliwego rozwiązania.
        Edyta
      • binka19 Re: Witam... 22.07.07, 02:08
        Mam nadzieje że i mnie tutaj przyjmiecie do siebie.Jestem wdową,mam dwójkę
        dzieci .Mąż zmarł w listopadzie 2004 roku .Pomimo że już troszkę upłynęło od
        śmierci męża w dalszym ciągu tęsknię za nim i czuje sie skrzywdzona przez los
        tak jak każda z was.Pomimo upływu czasu wcale nie czuję sie pogodzona ze
        śmiercią męża.
        Pozdrawiam was i ściskam mocno.



        • aneri59 Re: Witam... 22.07.07, 09:56
          binka witam na tym forum.
          Ja trafiłam tutaj 3,5 miesiąca temu.
          Też tęsknię za mężem. Czas powoli płynie,
          a ja tęsknię coraz bardziej i też trudno mi się z tym pogodzić
          co przyniósł los.
          Nie znajduję odpowiedzi na pytanie dlaczego to stało się już,
          dlaczego nie było nam dane być dłużej razem.
          Pozdrawiam i przytulam.
          • binka19 Re: Witam... 22.07.07, 20:31
            aneri59 napisała:

            > binka witam na tym forum.
            > Ja trafiłam tutaj 3,5 miesiąca temu.
            > Też tęsknię za mężem. Czas powoli płynie,
            > a ja tęsknię coraz bardziej i też trudno mi się z tym pogodzić
            > co przyniósł los.
            > Nie znajduję odpowiedzi na pytanie dlaczego to stało się już,
            > dlaczego nie było nam dane być dłużej razem.
            > Pozdrawiam i przytulam.
            aneri czy możesz mi napisać ,ile twój mąż już nie żyje.Ja jestem zła na wszystko
            na to co mnie otacza i jak widzę pary złoszczę sie czemu mnie nie było dane
            przezyć z mężem jeszcze wielu lat,doczekać ślubów dzieci,wnuków ....ech smutne
            • aneri59 Re: Witam... 22.07.07, 22:08
              Mój mąż zmarł 15 kwietnia tego roku, byliśmy razem 28 lat.
              Też mam dni kiedy jestem zła na wszystko, kiedy wszystko mnie denerwuje.
              Od kilku dni czytam książkę poleconą tutaj na forum John Monbourqette
              " Pokochać na nowo" i powracam do przeczytanych już fragmentów. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=36576&w=64883724
              Przytoczę taki fragment: "Są dni gdy rani mnie szczęście innych. Nie potrafię znieść szczęśliwych rodzin. Trzymających się za rękę par ...." i moim zdaniem bardzo trafny komentarz autora - "Twoje uczucia są naturalne, z czasem przeminą, teraz musisz wiedzieć, że szczęście, które jak ci się wydaje, dostrzegasz w innych ludziach, często istnieje tylko w twojej wyobraźni. Patrząć z zewnątrz, nie sposób stwierdzić, przez co przechodzą oni naprawdę".
              Po przeczytaniu tego fragmentu zaczęłam się zastanawiać nad życiem swoich znajomych i faktycznie wielu z nich ma problemy, których na zewnątrz nie widać.
              Jak chociażby znajome małżeństwo idące z 15 letnią córką, na pierwszy rzut oka są szczęśliwi, ale niewielu wie, że przed 4 laty nagle zmarła im starsza 16 letnia córka, że trudno im się po tym pozbierać.
              My, tracąc kogoś bliskiego, ubieramy się w czerń więc nas łatwo zauważyć, ale my nie wiemy o tym, że wiele mijanych osób przeżywa nadal stratę i trwa w żałobie nawet po kilku latach.
              Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka