on nie chce dziecka....

03.08.07, 18:17
Mam do zgryzienia nie lada problem, nie wiem czy tu jest odpowiednie miejsce na ten post, ale potrzebuje fachowej rady jak rozmawiać ze swoim przyszłym mężem o dziecku. Niedługo bierzemy ślub, jesteśmy ze sobą 3 lata, finansowo dajemy radę, mieszkać też gdzie mamy. Na każde zdanie w którym znajdzie się słowo „dziecko” mój narzeczony reaguje alergicznie. Mówi, że nienawidzi dzieci, że nie chce mieć, że one niszczą tylko życie, i marzenia, że trzeba ciągle tylko pracować i pracować. Jego postawia jak myślę, wynika z jego doświadczeń w domu rodzinnym. Jego ojciec nie bardzo się nim interesował, stawiając tylko wymagania i nie patrząc na potrzeby i marzenia syna. Do tego rodzice jak wynika z wielu rozmów nie okazywali mu zbyt wiele uczuć. Na to wszystko nałożyła się opieka nad 14 lat młodszą siostrą. Musiał się nią zajmować kiedy jego mama szła gdzieś, albo coś robiła, a jego ojciec nie chciał się zajmować dzieckiem. Wtedy mój narzeczony miał już swoje pasje, które chciał rozwijać, przyjaciół z którymi chciał się spotykać i mnóstwo innych rzeczy które robi 14 letni chłopak. Domyślam, że jego stosunek do rodzicielstwa i do samego dziecka jest negatywny właśnie z tych powodów o których pisałam wyżej. Jak mam z nim rozmawiać, jakich argumentów używać, żeby choć trochę zmienić jego nastawienie? Proszę o rady, bo już sama nie wiem co robić. Chcę spędzić z nim resztę życia, ale chce też mieć dzieci i nie wiem jak to wszystko pogodzić :(
    • zefirekk Re: on nie chce dziecka.... 03.08.07, 19:52
      umknęło mi jedno zdanie które jest dość ważne. Musiał opiekować się swoją siostrą zaraz po porodzie przez 2 miesiące, bo jego mama z rozwaloną macicą leżała w szpitalu, a jego ojciec nie poczuwał się specjalnie do opieki nad córką.
      • kaska099 Re: on nie chce dziecka.... 04.08.07, 19:40
        a ja ci....wspolczuje ze masz taki problem no jeden z wazniejszych w zyciu.m
        po slubie tez nie mslelismy o dziecku jakos nie widzialam sie w roli mamy
        (konczlam studia remont domu)myslelismy o czym innym.ale minelo 1,5 roku...i
        ta mysl ze to juz czas sama przyszla ,pozdrawiam cie goraco.
    • kicia031 Re: on nie chce dziecka.... 03.08.07, 20:38
      Dziewczyno, przepraszam, ale czego ty sie spodziewasz - cudu? Facetci jasno,
      klarownie i lopatologicznie wylozyl, ze nie chce miec dzieci. NIE CHCE.
      Nie przecze, ze stoisz przed trudnym wyborem - bezdzietnosc z narzeczonym albo
      macierzynstwo z innym.
      Zmarnowalas juz 3 lata, nie sluchajac, co facet ma do powiedzenia w temacie
      dzieci, ile jeszcze chcesz zmarnowac? Nawet jesli w koncu go zmusisz, to
      najpewniej skonczysz kjako samotna matka i umnieszczesliwisz swoje dziekco
      gownianym tatusiem - tego chcesz?
      Pol swiatu tego kwiatu, poszukaj sobie kogos, kto nie bedzie niedojrzalym
      gowniarzem...
      • sardynka77 Re: on nie chce dziecka.... 30.08.07, 16:15
        Kiciu,

        nie rozumiem dlaczego nazwałaś narzeczonego tej dziewczyny "niedojrzałym
        gó..arzem". Czy Twoim zdaniem każdy człowiek musi pragnąć dziecka? A jeśli wie,
        że nie chce być rodzicem i w dodatku uczciwie to drugiej stronie przedstawia to
        jest niedojrzały? Ludzie mają różne pragnienia i plany życiowe i mają prawo je
        realizować. Dla mnie ten chłopak zachowuje się wyjątkowo uczciwie wobec
        narzeczonej a jego wybór? Cóż, to jego wybór i nie mnie go oceniać...
        Z resztą Twojej wypowiedzi w pełni się zgadzam - tu cudu nie będzie, to jest
        wybór "ten facet, 0 dzieci" lub "szukam innego"...
        pozdrawiam sardynka
        • kicia031 Re: on nie chce dziecka.... 31.08.07, 14:35
          Uwazam, ze powody, dla ktorych nie chce dziecka swiadcza o
          niedojrzalosci. Sa tak infantylne, ze prawie mnie zwalilo z fotela.
          Ty niemniej uwazam, ze nalezy jego wybor uszanowac, bo nawet
          gowniarzon szacunek sie nalezy. No i zeby nie unieszczesliwiac
          potencjalnego potomstwa
    • kakuba Re: on nie chce dziecka.... 03.08.07, 20:43
      uszanuj wybór tego człowieka
      z takich a nie innych przyczyn nie chce mieć dziecka
      albo to zaakceptujesz albo odejdź i nie marnuj życia jemu i sobie
      jeśli dla Ciebie dziecko jest ważniejsze niz ten człowiek i jego zdanie, to
      równie dobrze możesz sie związać z innm facetem, który bedzie chciał mieć
      dziecko
    • chalsia Re: on nie chce dziecka.... 04.08.07, 22:07
      w 100% zgadzam sie z Kicią i Kakubą
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: on nie chce dziecka.... 05.08.07, 22:52
      W chwili obecnej musi Pani wziąć poważnie pod uwagę, to co mówi Pani narzeczony
      i liczyć się z tym, że może w Waszym związku nie być dzieci. Jeśli taka
      perpektywa nie zmienia Pani decyzji o ślubie, to w porządku. Jeśli nie, to
      trzeba się zastanowić. Nie wnikam tutaj skąd takie stanowisko u Pani
      narzeczonego w sprawie dzieci, bo mogą być rozmiaite po temu powody.
      Oczywiście zawsze można mieć nadzieję, że jego poglądy w tej sprawie ulegną
      zmianie wraz z dojrzałością, dojściem nowych doświadczeń życiowych, Waszą
      relacją. I pewnie tak się stanie. Ale jeśli tak nie będzie, to trudno mieć do
      niego pretensje o taką decyzję. Trzeba liczyć na wewnętrzną przemianę męża,
      która musi przyjść sama. Oby jego potrzeby się zmieniły. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • chalsia Re: on nie chce dziecka.... 06.08.07, 16:04
        > niego pretensje o taką decyzję. Trzeba liczyć na wewnętrzną przemianę męża,
        > która musi przyjść sama. Oby jego potrzeby się zmieniły. Agnieszka
        Iwaszkiewicz

        a jesli się nie zmienią?
        To dziewczyna straci kolejne kilka lat życia (i to nie w błogim poczuciu
        szczęścia w międzyczasie) zamiast poświęcić je na budowanie innego związku z
        kimś, kto nie jest nastawiony od poczatku "na nie" do dzieci.
    • stefania123 Re: on nie chce dziecka.... 14.08.07, 16:04
      mała historykja. U mnie sytuacja była taka sama, przez 5lat
      słyszałam nie. Sex z mega zabezpieczeniem, bo bedzie problem. I
      uwaga, zaszłam w ciazę. kiedy zapytałam, jaką najgorszą wiadomość
      może ode mnie usłyszeć - odp. "jesteś w ciązy?" k...Odsunął się ode
      mnie juz w drugim miesiacu. Sama byłam do końca. Po porodzie nawet
      mi pomagał, ale juz nie bylismy ze sobą. Teraz synek ma 16 miesięcy
      i zagroził, że mi go odbierze, tak bardzo go kocha.
      • karolina.17 Re: on nie chce dziecka.... 13.09.07, 13:45
        to prawda miłość możę przyjść z czasem i co chcesz zrobić może się
        zejdziecie ja uważam że warto.
    • slonko1111 Re: on nie chce dziecka.... 14.08.07, 17:57
      hm..ciezko sie slucha takch rzeczy...ciezko jest przewidziec co chlopakowi
      stezeli do glowy...moze bez naciskow jest jesczez szansa jak si bedzie go
      delikatnie przyzywyczajalo ze dzieci moglyby byc cudownie..ale ejst etz ryzyko
      ze jakz ajdziesz w ciaze to on odejdzie....zlezy jak mocno go kochasz..czy
      barzdeij zalezy ci na nim czy na tym zeby miec dziecko....ja chyba bym wybrl
      faceta no ale kazdy jest inny
    • brak.polskich.liter Re: on nie chce dziecka.... 17.08.07, 19:19
      Nie da rady pogodzic - chyba, ze facetowi nagle cos sie zmieni, a na to bym nie
      liczyla. Coz, sytuacja jest patowa. Ty chcesz miec dzieci, Twoj narzeczony -
      kategorycznie nie. Ktos musi ustapic, bo kompromis nie jest mozliwy. W tej
      sytuacji branie slubu wydaje sie pomyslem cokolwiek glupim. Moze na razie sie
      wstrzymajcie z planami slubnymi, co? Chyba, ze perspektywa rychlego rozwodu
      zadnemu z Was nie przeszkadza, wtedy OK.
      • nika1310 byłam w podobnej sytuacji 26.08.07, 15:24
        ale z tą różnicą że mój nie chciał dzieci przez 15 lat trwania
        naszego związku. Obudził się dopiero w wieku 40 lat i potem był
        zdziwiony że jak to nie zachodze w ciążę od pierwszego razu bez
        zabezpieczenia. Całe szczescie że jestem 6 lat młodsza od niego i
        jeszcze zdążyłam w tą upragnioną ciążę zajsc, ale gdyby tak nie
        było, myślę że rozpocząłby poszukiwania innej kobiety, tak silne
        pragnienie bycia ojcem się w nim obudziło. Obecnie jest dumnym
        ojcem, moze sie pochwalic przed kolegami, ale dzieckiem się nie
        zajmuje, nigdy nie zabral na spacer, nigdy nie nakarmił, nie kupił
        ubranka itp. Więc się mocno zastanów zanim się poważniej zaangażujesz
        • mamajovana Re: byłam w podobnej sytuacji 30.08.07, 00:40
          to ogromny problem.mój też nie chciał dzieci-kategorycznie.na szczęście wpadlam
          natychmiast, jest wspaniałym,kochającym ojcem.ale drugiego mieć nie chce-a ja
          WYJĘ,tak bardzo chciałabym mieć jeszcze jedno.NAIWNIE myślałam że on się
          zmieni.A teraz mega zabezpieczenia lub zupełny brak seksu,bo ma histerię na
          punkcie,że mogłabym wpaść.nasze małżeństwo się trzęsie i wisi na włosku.przed
          ślubem trzeba dokładnie ustalić,czy tak,czy nie,bo potem rozpacz całe życie.
          • triss_merigold6 Re: byłam w podobnej sytuacji 30.08.07, 11:24
            Chyba nie jesteś zdziwiona, prawda? Facet kategorycznie nie chciał,
            zaliczył dzięki Tobie wpadkę i sprawdza się jako ojciec. Chyba się
            nie dziwisz, że teraz Ci nie ufa i zabezpiecza się bardziej.
            • julija_primic Re: byłam w podobnej sytuacji 30.08.07, 15:45
              Trafilam na ten post calkowitym przypadkiem, ale mnie zmrozilo.
              I wy mowicie, ze kochacie swoich mezczyzn? Wkrecajac ich
              we "wpadki", mowiac " na szczescie wpadlam", zupelnie nie szanujac
              drugiego czlowieka, jego prawa do indywidualnych wyborow, do
              przezycia swojego zycia tak jak chce, wrabiajac go w dziecko,
              ktorego nie pragnie, bo "potem sie zmieni", "po porodzie zobaczy
              jakie to fajne" ? Podle egoistki, jest mi wstyd, ze jestem kobieta
              jak czytam takie posty. Przykro mi, ale jestescie dla mnie zalosne.
              I nie jestem mloda siksa, mam prawie 30 lat, nie chce miec dzieci i
              ciesze sie, ze nikt mnie nie da rady "wkrecic" w dziecko i alimenty
              do konca zycia.
              Jak mozna traktowac mezczyzn tylko jak dawcow nasienia. Naprawde nic
              dla was nie znacza te wspolnie przezyte lata? Czy po prostu hormony
              rzucily Wam sie na mozg do tego stopnia, ze przeslaniaja logiczne
              myslenie?
              • bea53 Re: byłam w podobnej sytuacji 30.08.07, 16:13
                Wiesz dziwna jestes, tutaj nikt nikogo nie wkręcił, dziewczyny mają dzieci bo
                wpadły i co?? To naturalne natura wymyslila seks zeby miec dzieci a nie dla
                przyjemnosci!!
                Zyj sobie nie wkręcona!
                One nie wrobiły swoich męzów a wiesz nawet jakby wrobiły to dzieki jeszcze
                istniejemy jako gatunek bo niedlugo chinczycy nakryją nas czapkami, zwlaszcza
                takie porzadnickie niewrobione co to zyja dla siebie. Jeszcze troche
                ponazrzekaj jakie to nienaturalne i starszne hormony przeslonily logiczne
                myslenie kobietom bo mają dzieci ???
                MAja bo tak ma być! Jesli by Twpja mama sie zabezpieczala i myslala "logicznie"
                dzis nie myslalabys logicznie ani wcale ale na szczescie kiedys ludzie mysleli
                hormonami

                • jakniejatokto Re: byłam w podobnej sytuacji 31.08.07, 13:23
                  Nie mowie, ze hormony sa straszne i nienaturalne, zle mnie
                  rozumiesz :) Doceniam rowniez kobiety, ktore sa matkami - uwazam, ze
                  to fantastyczna sprawa. To co krytykuje, to dazenie do tego, zeby
                  miec dziecko za wszelka cene - wbrew woli partnera. Jest to w jakis
                  sposob gwalt na drugim czlowieku - lapanie go "na wpadke" - naprawde
                  nie widzisz w tym nic nieodpowiedniego, ze obciaza sie kogos
                  odpowiedzialnoscia, ktorej ta osoba nie chciala i byc moze nie byla
                  na nia przygotowana? Jezeli kobieta chce miec dziecko, to dlaczego
                  nie pojdzie do banku spermy, nie przespi sie z pierwszym lepszym
                  facetem a potem nigdy w zyciu go nie zobaczy, czy chociazby po
                  zajsciu w ciaze z partnerem ktory dziecka nie chcial nie odejdzie od
                  niego? To czyste wyrachowanie, wykorzystanie faceta jako
                  reproduktora, bez jego wiedzy i zgody, dla spelnienia wlasnych
                  pragnien (nie twierdze, ze nie nalezy dazyc do tego, zeby sie one
                  spelnily, tylko niekoniecznie za wszelka cene), a poetm jeszcze
                  wymaganie od niego, zeby uczestniczyl w wychowywaniu dziecka i lozyl
                  na jego utrzymanie. I mnie nazywasz egoistka?
                  Hmm natural wymyslila seks zeby miec dzieci z dwoma wyjatkami -
                  ludzie i delfiny. Oba e gatunki kochaja sie dla przyjemnosci :) choc
                  czasami i po to, zeby miec dzieci. Naprawde uwazasz, ze nalezy
                  siekochac tylko po to, zeby miec dzieci, a nie dla przyjemnosci?
                  (pytam, bo jestem ciekawa).
                  Co do mojej mamy, to akurat nie wrobila mojego ojca w dziecko. Znam
                  jednak wiele przypadkow kiedy tak sie stalo, i zadne z tych
                  malzenstw nie jest szczesliwe. I mowie tu o malzenstwach ze stazem
                  20+ i 2 lata. Tak to po prostu jest - ty bys byla szczesliwa, gdyby
                  ktos cie do czegos zmuszal? Nawet jezeli taki ojciec kocha swoje
                  dziecko, to myslisz ze kiedys powie do zone: "dziekuje kochanie, ze
                  zaaranzowalas ta wpadke"? Ja szczerze w to watpie.
                  • bea53 Re: byłam w podobnej sytuacji 31.08.07, 14:30
                    1. Umiesz czytac ze zrozumieniem? Kto tu napisał ze zaaranzował wpadkę?
                    Wpadki sie zdarzają naprawdę i nieezaaranzowane...nikt nikogo nie wrabiał z
                    premedytacja coś przeinaczasz
                    Pewnie ze miec dzieci wbrew woli partnera to niezbyt duza przyjemnosc
                    wlasnie dlatego jest ta dyskusja bo sie liczymy z tym zdaniem partnera!

                    2. Owszem uprawiam seks dla seksu a nie tylko dla dzieci.
                    Jasne ze mozna posatwic sobie inny cel w zyciu i nie miec dzieci a nawet
                    pomoagac innym ludziom i tez fajnie ale nie pisz o wpadkach z premedytacją!
                    Jasne ze wtedy mozna sie "puscic" z kimkolwiek ale co tak bronisz facetów??
                    Kobeity i tak mają 10 razy gorzej i trudniej w zyciu..moze jestes facetem po
                    prostu i juz nie wiesz jaki masz nick?



                    • julija_primic Re: byłam w podobnej sytuacji 31.08.07, 23:58
                      1. Dziękuję za troskę, ale potrafię czytać ze zrozumieniem. Jestem jeszcze z
                      tego pokolenia, które się tego nauczyło w szkole i na studiach. Nie oskarżam
                      nikogo, że zaaranżował wpadkę, aczkolwiek znam takie przypadki i nie możesz
                      powiedzieć, że takie rzeczy się nie zdarzają, bo zdarzają się, o czym obie
                      dobrze wiemy. Krytykuję "świadome wpadki", czyli będące wynikiem działania
                      kobiety. Co innego jednak kochać się z założeniem, że jak się wpadnie to nie ma
                      tragedii, a co innego wiedzieć, że wpadka zrujnuje drugiej osobie życie i mimo
                      to nie robić wszystkiego, by temu zapobiec. Wybacz, ale znam pary, które są ze
                      sobą 11 lat i nie wpadły, więc szybka "wpadka" wydaje mi się mocno podejrzana. I
                      to wszystko.
                      2. Jestem kobietą :) Nie uważam jednak, że kobiety mają 10 razy gorzej w życiu i
                      nie wierzę w wojnę płci. Nienawidzę kobiet, które robią z siebie ofiary losu i
                      podłych mężczyzn, bo to bzdura. I zawsze będę bronić ludzi, których uważam za
                      pokrzywdzonych, niezależnie od płci. Uszczęśliwianie kogoś na siłę dzieckiem,
                      którego druga osoba nie miała w planach jest dla mnie egoizmem i właśnie
                      wyrządzaniem krzywdy drugiej osobie. Jednak każdy z nas ma swoją moralność i
                      swoje sumienie - ja nie potrafiłabym tak postąpić z najprostszego powodu -
                      szacunku do mojego partnera jako drugiego człowieka, a nie postrzegania go jak
                      potencjalnego reproduktora, mającego zapewnić spermę a potem stały dopływ gotówki.
                      • maciejka_majowa Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 10:32
                        Ciekawa jestem dlaczego cały czas ise mówi, że to my kobiety
                        unieszczęsliwiamy mężczyzn, nie sznujemy ich poglądów i uczuć
                        ojcowskich "wrabiająć" w dziecko. To faceci nie szanują naszych
                        uczuć, naszych instynktów> Dlaczego to my mamy godzić się z ich
                        decyzją ?? Uważam, że jeżeli w małżeństwie, bądź w zwiazku, jedno
                        nie chce dziecka, nie powinni sobie wzajemnie marnować życia.
                        Dziecko to najwspanialszy dar jaki może zesłać nam los. Jestem
                        mężatką i mam 5 letniego syna. Syn został poczęty przypadkowo, bo
                        nawet pig. antykoncepcyjne jak widać są zawodne,tu nikt nikogo nie
                        wrobił. Drugiego dziecka przgnz już bardzo długo (4 lata) mój mąż
                        nie chce przynajmniej nie teraz - tak twierdzi. Czekam i czekam i
                        doczekać się nie mogę. W takim przypadku to facet gra, bawi się
                        naszymi uczuciami, uczuciami, z którymi nikt nie powinien
                        polemizować. Wiem, że dłużej nie wytrzymam - on to też wie. Kochamy
                        się z mężem i dlatego nie możemy zabijać w sobie swoich marzeń,
                        swoich pragnień. Nie stosuję żadnych środków zabezp. i on o tm
                        wie,więc w razie czego nie powinien być zaskoczony. Dzieci śnią mi
                        się po nocach, miałam ciążę urojoną. Jaki kobieta nosi w sobie
                        ciężar psychiczny (nie mówię tylko o sobie) ciężar dla wygody
                        faceta. Za jakie grzechy!
                        Pozdrawiam
                        • chalsia Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 10:38
                          > wrobił. Drugiego dziecka przgnz już bardzo długo (4 lata) mój mąż
                          > nie chce przynajmniej nie teraz - tak twierdzi. Czekam i czekam i
                          > doczekać się nie mogę. W takim przypadku to facet gra, bawi się
                          > naszymi uczuciami, uczuciami, z którymi nikt nie powinien
                          > polemizować.

                          sobie przyznajesz to prawo, ale mężowi odmawiasz - czysta moralność
                          Kalego. Tak samo on może uznać, że Ty grasz i bawisz się jego
                          uczuciami, z którymi nikt nie powinien polemizować.
                          A Twoja sytuacja jest inna niż autorki wątku, bo już jedno dziecko
                          masz.
                          Zawsze mozesz jeszcze podjąc decyzję o realizacji swoich planów
                          macierzyńskiech z innym mężczyzną w innym związku - sama zresztą to
                          w wsoim poście napisałaś.
                          • maciejka_majowa Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 15:02
                            Ja nieczgo mężowi nie odmawiam. Gdyby tak było to już dawno
                            powiłabym kolejne dziecko. Jednak liczę się z jego odczuciami na ten
                            temat, dlatego tak długo czekam, nie robię niczego na siłę.
                            Uważam, że Autorka wątku jest w dużo lepszej sytuacji, może
                            rozpocząć życie z facetem, z którym wspólnie będą chcieli załozyć
                            rodzinę i będą razem szczęśliwi.
                            Ja czekałam, czekam i jeszcze troszkę poczekam ale nie w
                            nieskończoność, dlaczego kobieta ma się poddac mężczyźnie?
                            • chalsia Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 23:08
                              > Ja czekałam, czekam i jeszcze troszkę poczekam ale nie w
                              > nieskończoność, dlaczego kobieta ma się poddac mężczyźnie?

                              to nie jest kwestia poddania się jednej strony tej drugiej, a
                              jedynie umiętności dokonywania wyborów i ustalania własnych
                              priorytetów życiowych.
                              Masz dwa możliwe wybory do dokonania:
                              - czekać i sie doczekać lub nie doczekać zgody męża na drugie dziecko
                              - rozstać się i zostać mamą po raz drugi z innym mężczyzną
                              A to, które wyjście wybierzesz, zależy od tego jakie masz priorytety:
                              - czy ważniejsza jest Twoją chęc bycia mamą jeszcze raz
                              - czy tez ważniejsza jest aktualna rodzina i udany (mam nadzieję)
                              związek z mężem
                              • maciejka_majowa Re: byłam w podobnej sytuacji 11.09.07, 09:29
                                Znając siebie pewnie dokonam pierwszego wyboru,
                                jednak wolę nie przesądzać tej sprawy w tym momencie, każdą decycję
                                trzeba rozwazyć zanim sie postawi kropkę.
                                Pozdrawiam
            • jola_ep Re: byłam w podobnej sytuacji 31.08.07, 13:44
              > Chyba nie jesteś zdziwiona, prawda? Facet kategorycznie nie chciał,
              > zaliczył dzięki Tobie wpadkę
              i sprawdza się jako ojciec. Chyba się
              > nie dziwisz, że teraz Ci nie ufa i zabezpiecza się bardziej.

              Czegoś nie rozumiem. Dlaczego od razu przypuszczenie, że to jej wina, albo że to świadoma działalność?

              Metody antykoncepcyjne nie są w 100% skuteczne. To niesprawiedliwe, że od razu cała wina ląduje na kobiecie... A histeryczna obawa przed "wpadką" nie służy dobrze małżeństwu. Dla mnie to raczej objaw egoizmu. Decydując się na seks musimy mieć świadomość, że tak jak wygrana w totku może się zadarzyć nieoczekiwane dziecko.

              Pozdrawiam
              Jola
              • news21 Re: byłam w podobnej sytuacji 01.09.07, 11:08
                Każdy z nas ma jakieś nienajlepsze doświadczenia wyniesione z
                własnego domu. Jakie są doświadczenia narzeczonego autorki postu
                dokładnie nie wiadomo, bo ludzie najczęściej nie opowiadają o nich
                nawet najbliższym osobom - mogą być o wiele bardziej traumatyczne
                niż się wydaje. Ocenianie narzeczonego na forum uważam za
                niewłaściwe. Sprawa posiadania lub nieposiadania dzieci powinna
                zostać uzgodniona przed ślubem.

                Na marginesie i abstrahując od sytuacji: dzieci z rodzin
                posiadających kilkoro dzieci niejednokrotnie są obarczane przez
                rodziców obowiązkami przy opiece nad rodzeństwem ponad siły. Mama
                głosi się dumną posiadaczką kilkorga dzieci, ale tak naprawdę całą
                czarną robotę przy ich wychowaniu zostawia starszym potomkom, którzy
                w wieku kilkunastu lat są obarczani praniem, prasowaniem, wstawaniem
                w nocy do maleństw, gotowaniem. Dziecko powinno mieć obowiązki w
                domu, ale proporcjonalne do wieku i obciążenia nauką.
                W swoim dalszym otoczeniu mam do czynienia z takimi rodzinami, kiedy
                nastoletnie córki mając beztroskich i nieodpowiedzialnych rodziców
                musiały przedwcześnie stać się dorosłe i wziąć sprawy w swoje ręce
                by rodzina nie zginęła.
              • bea53 Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 11:59
                chrzescijanstwo jest teraz niemodne ale z pozycji tych wartosci malzenstwo
                sluzylo przekazywaniu zycia i rodziny, spolecznie malzenstwo funkcjonowało po to
                by zapewnic najlepszy warunki do rozwoju dzieci i tylko dlatego.
                Z pozycji koscioła małzenstwo mozna uniewaznic jesli ktoś nie chce miec dzieci.
                Teraz wszystko się zmieniło i stajemy sie egoistyczni, małzenstwo ma słuzyc
                zaspokajani egoistycznych nienaturalnych pobudek.
                Chec posiadania dzieci jest własnie naturalną i bardzo silną siłą i czy
                przestępstwem jest ze kobieta w małzenstwie bedzie te dzieci miała?? Moze faceci
                powinni sie wysterilzowac skoro nie chcą miec dzieci i nie bedą mieli problemu
                wrobienia...


                • chalsia Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 12:10
                  > Chec posiadania dzieci jest własnie naturalną i bardzo silną siłą
                  i czy
                  > przestępstwem jest ze kobieta w małzenstwie bedzie te dzieci
                  miała??

                  a co to za różnica czy w małżeństwie czy w związku na "kocią łąpę"?
                  Problem pozostaje ten sam.
                  • bea53 Re: byłam w podobnej sytuacji 10.09.07, 13:38
                    Dla jednych nie ma roznicy dla innych jest
                    • behemot34 Re: byłam w podobnej sytuacji 12.09.07, 13:22
                      O rany!
                      Co za myślenie macicą.
                      Teraz już wiem dlaczego z mojego kolegi koleżanki sie podśmiewają że
                      zakłada na randkach dwie prezerwatywy.
                      Kroczy po kruchym lodzie, spotyka się w końcu z trzydziestoletnimi
                      desperatkami.
                      • bea53 Re: byłam w podobnej sytuacji 12.09.07, 15:07
                        Jakbys jeszcze nauczył sie czytać tekst pisany ze zrozumieniem!
                        wtedy sie wypowiadaj! Nikt tu nie pisze o desperatkach o sensie malzenstwa.
                        Dla mnie malzenstwo wymyslono po to zeby wspierało rodzine..tak to widze
                        konsupcjonizm wypaczyl sens małzenstwa, do "realizowania siebie"
                        Jesli nie rozumiesz tutejszej wysokopoziomowej dyskusji o małzenstwie
                        instynktach nic na to nie poradzę! My tu filozofujemy ze jest roznica miedzy
                        malzenstwem a nie malzenstwem a ty o desperatkach idz na bambus i zjedz banana!
                      • bea53 Re: byłam w podobnej sytuacji 12.09.07, 15:30
                        ach jeszcze jesli jestes kobietą to tragiczne ze takie dowcipy powtarzasz na
                        temat kobiet bardzo Ci wspolczuję! Po prostu reprezentujesz starsznie
                        szowinistyczny punkt widzenia swiata...jako kobieta sama siebie tylko pograzasz
                        wsółczuję!
    • burza4 Re: on nie chce dziecka.... 10.09.07, 12:19
      wiesz, mam kolezankę, która zabrnęła w taki związek. Po 8 latach się
      rozwiodła, bo on - wyobraź sobie - mówił serio. Nie chciał mieć
      dzieci. I nie uważam tego za gó..arstwo, dobrze, że ktoś ma
      świadomość własnych uczuć, które czasem trudno przełożyć na język
      powodów zrozumiałych dla reszty.

      może on nie chce, bo zdaje sobie sprawę, że nic z siebie dziecku nie
      ma do zaoferowania, żadnych głębszych uczuć? zresztą - niezależnie
      od powodów - mówi o tym otwarcie. Nie chce.

      masz wybór - albo być z nim wiedząc, że szanse na dziecko są nikłe,
      albo rozstać się i poszukać kogoś, kto ma inne podejście. Liczenie
      na cud, olśnienie - jest złudne. I ŻADNE argumenty nie są właściwe w
      tej sytuacji. Bo to nie jest kwestia uzasadnienia podania, nie da
      się przekonać kogoś, że powinien chcieć, skoro nie chce z całego
      serca.
    • karolina.17 Re: on nie chce dziecka.... 13.09.07, 13:43
      skoro tak to albo z nim konczysz albo musisz liczyć się z tym że nie
      będziesz miała dzieci!!!! możesz jeszcze zaliczyć wpadke ale on może
      olać i ciebie i dzieciaka a samemu wychowywać dzieciaka to ciężko .
      co za typ?
Pełna wersja