aniawdowa
10.08.07, 10:35
Od jakiegos czasu martwi mnie pewna sprawa i pomyślałam ze napisze do was
dziewczyny tu na forum.
Chodzi o mojego synka on brał udział w wypadkuw którym zginął Paweł co prawda
była noc, ciemno ale z jego wczesniejszych opowiadan wynika ze on wszystko
widział, pamieta dobrze całą sytuacje. Zaraz po wypadku w szpitalu był na
jednym pokoju z moja przyjaciółka która wytłumaczyła mu z pomoca lekarzy co
sie stało.Po powrocie do domu rozmawiał tylko na ten temat ze mna wieczorami
konczyło sie to zazwyczaj płaczem.
Chodzilismy do psychologa ale na wizytach on nie chciał rozmawiac na ten temat
a pani psycholog twierdziła ze nie ma co go zmuszać ze on z czasem wymaze to z
pamieci.
I patrząc na niego mozna by powiedziec ze wszystko jest dobrze ale bywaja małe
wyjatki które mnie niepokoją.
Ostatnio mój synek bawił sie z kolegą jak dowiedziałam sie potem kładł dwa
pieniażki na dywanie i najeżdzał na nie samochodzikiem "tirem" potem
powiedział: mojego tate tez tak przejechali i potem lezał i sie nie ruszał.
Zapytałam go na drugi dzien o tą sytuacje odpowiedział ze nie chce o tym
rozmawiać.
Czasem znajduje w jego zeszytach rysunki przedstawiające wypadki.
Gdyby ktos wspomniał na ten temat on zaraz robi wszystko zeby skupić uwage na
sobie zeby nie rozmawiac o tym.
Pani psycholog twierdzi ze mały potrzebuje czasu.( myslałam tez o zmianie pani
psycholog)
Mam pytanie do dziewczyn które miały podobna sytuacje gdzie też w wypadku
brały udział dzieci, jak to wyglada u was czy dzieci wracaja do tego dnia do
tej sytuacji.
Pozdrawiam
Ania