Dodaj do ulubionych

Pani Agnieszko! Dzieci mojego męża.

28.08.07, 14:48
Pani Agnieszko, chcę się do pani zwrócić z prośbą i wypowiedzenie
swojego zdania na temat problemu, który mnie dotyczy.
Wyszłam za mąż za mężczyznę, który jest wdowcem z dwójka dzieci.
Poznalismy się, gdy dzieci miały 6 lat. Teraz chodza do czwartej
klasy. Od samego poczatku był problem z ciotkami czyli z siostrami
zmarłej żony. One to pomagały mojemu meżowi zajmować się dziećmi po
smierci ich matki. Pomagały to za duże słowo, własciwie przejęły
całą opiekę i prawa do tych dzieci. Ojciec dzieci miał obowiązki, a
nie miał praw. Gdy mnie poznał sytuacja zmieniła się na jeszcze
gorszą. Dzieci zaczęły być straszone ojcem i mną. Wmawian dzieciom,
Obserwuj wątek
    • agusiak.1 Ciag dalszy. 28.08.07, 20:34
      Wmawiano dzieciom, że ojciec je gdzieś wywiezie, i że ja jestem złą
      kobieta. Nie udało się nic zrobić by dzieci przekonały się do mnie
      gdyż nie miały okazji spędzać czas. Po kilku latach postanowiliśmy
      się pobrać. Kilka tygodni temu urodził się nam synek. Dodam jeszcze,
      że dzieci nie były na naszym weselu. Były tylko na ślubie, a potem
      od razu "uciekły" z cioteczkami. Teraz sytuacja wygląda tak, że
      dzieci nadal mieszkają u ciotek. Nie chcą z nami. I ja to po troszku
      rozumiem, bo przeciez od urodzenia tam mieszkały. Mąż chodzi do
      nich, ale one nie chcę przyjśc do nas. Chciały poznać swojego nowego
      brata. Mąż zabrał kiedyś im zdjęcia. Bardzo im sie maluszek spodobał
      i zaproponowały spacer, ale.... beze mnie! Oczywiście nie
      zgodziliśmy się na to, a ja tym bardziej. Jak mogę siedzieć w domu,
      gdy tym czasem mąż będzie ze swoimi dziećmi i z naszym synkiem.
      Myślę, że dzieci męża nie sa juz maleńkie i powiiny zrozumieć, że
      tak być nie może, że ja jestem częścią ich taty, a ich nowy
      braciszek jest moim synkiem. Poradźcie, jak rozwiązać tę sytuację? A
      moze zgodzić się na ten spacer? Szkoda tylko, że cioteczki
      namieszały, a teraz nie chcę niczego odkręcić. Nie przeszkadzają,
      ale tez nie pomagają. Po prostu działają w białych rękawiczkach.

      • annbell Re: Ciag dalszy. 28.08.07, 20:39
        Myślę, że dzieci męża nie sa juz maleńkie i powiiny zrozumieć, że
        tak być nie może, że ja jestem częścią ich taty, a ich nowy
        braciszek jest moim synkiem.
      • magda762 Re: Ciag dalszy. 29.08.07, 13:09
        Może to jednak byłby jakiś sposób. Wiesz, na początek spróbować
        zacząć oswajać dzieci z Waszym synkiem, powoli, bez nacisków.
        Później stopniowo, o ile się uda, spróbować waszych wspólnych
        spotkań.
        Myślę, że nie można robić nic na siłę. Pomyśl, że dzieciom nie jest
        łatwo zaakceptować całą sytuację, do tego jeszcze dochodzą
        komentarze ze strony ich rodziny. To wszystko jest trudne dla Was,
        a co dopiero dla dzieciaków.
        Jedyne co mogę Ci napisać, to próbujcie cały czas, nie
        odpuszczajcie sobie, powoli, łagodnie. Niech dzieci same się zaczną
        przekonywać. Pamiętaj, że kropla drąży skałę:-)
        Życzę powodzenia i cierpliwości. Magda

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka