Dodaj do ulubionych

nie radzę sobie

02.01.08, 12:46
Mam problem ze sobą, z mężem. Mamy dziecko, ja mieszkam sama w domu
wybudowanym przez rodziców męża a mąż z powodów braku pracy na
miejscu mieszka w ciągu tygodnia w innym mieście. Jest to dłuższa
historia. Ale najbardziej irytującą sprawą jest to, że ostatnio cały
czas mówi o spadku (spłaty majątku) jaki powinnam (ja i pozostałe
moje rodzeństwo) otrzymać od swojego brata, który mieszka z
rodzicami. Nie zarabiamy wiele ale oboje pracujemy i powoli
urządzamy swój dom. Ale zbyt powoli. Nie poszliśmy w na Sylwestra-bo
nas nie stać bo mój brat za moje pieniądze sie bawi. Nie wypiliśmy
nawet szampana noorocznego-poprostu ta noc była taka jak inne. Przez
cały dzień się do siebie nie odzywaliśmy, a mąż popołudniu wyszedł
sobie poprostu na kilkugdzinny spacer-nie powiedział gdzie. Narazie
to tyle więcej będę dopisywać.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: nie radzę sobie 02.01.08, 13:10
      Nie rozumiem jednego: rodzice żyją, tak? brat mieszka z nimi, tak? To DLACZEGO domagasz się spadku od żyjących jeszcze rodziców?A może inaczej zarządzą SWOIM majątkiem? To myślenie jest trochę takie, jak ludzie, którzy uwierzyli, że Wałęsa da im 100 mln, bo im się należą.Dlaczego brat bawi się za Twoje piebiądze, dałaś mu?czy to też ten spadek, który NALEŻY się? Nie szkoda ci życia na spalanie się nad czymś, co nie jest wasze?
      • otara Re: nie radzę sobie 02.01.08, 13:21
        o jakim piszesz spadku ?? wiesz , skoro rodzice żyją , to nie ważne
        kto z nimi mieszka, spadek należy dzielić po śmierci rodzicow !!!co
        wy chcecie zrobić ?? za ich życia dzielić ich majątek ???to jak
        dzielenie skóry na żywym niedzwiedziu ... nie rozumiem tego ...
    • karolcia111007 nie radzę sobie 02.01.08, 13:26
      Nie umiem z Mężem już rozmawiać. Ja się go poprostu boję. Nie reaguję na
      jego "naskoki" na mnie, bo wiem, że ma zawsze na moją obronę jakiś argument.
      Wcześniej były problemem choroby dziecka-to przeze mnie lub moich rodziców
      (zajmują się nim gdy idę do pracy) jest chore lub ma katarek. Nie wychodzę już
      z dzieckiem na dwór żeby się nie przeziębiło etc. Nie wychodzę do znajomych
      jedynie gdy mam do nich jaki interes czy coś podobnego. Jak przyjdę z pracy
      zajmuję się dzieckiem, a gdy pójdzie spać trochę odpocznę (obejrzę jakiś serial
      itp), posprzątam dom po zabawach dziecka, uczę się (bo zaczęłam kolejne studia
      przy aprobacie i zachętom męża), chodzę spać bardzo późno. Jestem zmęczona.

      Kiedyś rozmawialiśmy o drugim dziecku, ale obecnie dopuki nie będzie (jak
      wcześniej już o tym napisałam) pieniędzy od mojego brata - to nie będzie
      dziecka.

      Przepraszam za chaos w mojej wypowiedzi ale tyle myśli naraz mi przychodzi do
      głowy, że nie wiem co pisać pierw.

      Zamiast reagować na jego wywody poprostu płaczę, więm, że w ielu sprawach ma
      rację, ale boję się odezwać. Wiem,że bardzo przeżyw naszą rozłąkę, ale ja też
      cierpię. Nie mam się do kogo wygadać. Przy byleokazji płaczę - oczywiście w
      samotności. Nie mówię nic swoim rodzicom (nie mam z nimi najlepszego kontktu,
      zwłaszcza z mamą), rodzeństwu-już się nawet nie mówi. Wszystko w sobie
      przetrzymuję, czuję że wybuchnę. W mojej miejscowości nie ma żadnego doradztwa
      rodzinnego, do najbliższego miasta za daleko.

      wiem, że moim problemem jest to, że nie odzywam się. Ale nie wiem co mam mówić
      jak mam mówić, żeby nie zostać znowu w miejscu wyjścia. Na każdym kroku czuję
      się wszystkiemu winna. Nie chcę zranić ani męża ani rodziców. A cały czas to
      robię.
      Co mam zrobić???

      • karolcia111007 Spadek 02.01.08, 13:35
        Tak, rodzice żyją.
        Mój mąż chce aby moi rodzice przepisali dom rodzinny na brata a on spłacał
        rodzeństwu należną część.
        Tak się w niektórych rodzinach robi. Mąż zna to ze swojego doświdczenia w
        rodzinie. Jemu jest łatwiej, bo jego rodzice wybudowali domy dla niego i jego
        rodzeństwa i dali trochę pieniędzy, więc sprawa jest jasna. U mnie to jest
        bardsziej skompikowane.
        Ja też bym chciała tego uniknąć, ale teraz widzę, że się tak nie da zrobić. A
        teraz sprawa ta mnie przerasta.
        • kleo_mini Re: Spadek 02.01.08, 14:01
          > Mój mąż chce aby moi rodzice przepisali dom rodzinny na brata a on spłacał
          > rodzeństwu należną część.

          a jakim prawem Twój mąż chce/próbuje rozporządzać majątkiem Twoich żyjących
          rodziców [oby żyli długo i szczęśliwie]?
          gdyby mi ktokolwiek próbował mówić, co on chce, żebym ja zrobiła ze swoim
          majątkiem, to nie wiem, czy miałabym siłę go wyśmiać...
        • karolcia111007 Proszę o radę Pani Agnieszko 02.01.08, 14:03
          Mogę dodać jeszcze, że kiedyś mąż mi kiedyś w wielu domowych sprawach
          pomagał.Np. w kuchni. Kiedyś pomagał mi i cały cas mi ustawiał plan mojej pracy
          (zresztą wszystko u niego ma swój plan) nie podobało mi się to i poprosiłam go,
          żeby mi się tak nie wtrącał. Od tamtej pory nie pomaga mi a jeśli już to sam
          coś zrobi (np. grzanki albo proste posiłki), zmywanie - od wielkiego dzwonu.

          Bardzo go drażni to, że sprzątam - zamiatam pokój korytarz, łazienkę i kuchnię.
          Robię to bo dizecko cały czas "szoruje" po podłodze. Najlepiej żebym to robiła
          gdy go nie ma albo śpi.

          • marzeka1 Re: Proszę o radę Pani Agnieszko 02.01.08, 14:20
            Po prostu jesteś z toksycznym mężczyzną, a taki zawsze się do czegoś przyczepi. NIE MA PRAWA żądać od Twoich rodziców,by za życia w jakikolwiek sposób zarządzili swoim majątkiem,przepisując go, każąc spłacać. Poza tym, rodzice mogą DOWOLNIE zarządzić majątkiem.
        • otara Re: Spadek 03.01.08, 08:23
          dziewczyno !! za kogo ty wyszłaś ??? za totalnego materialistę !!!
          jak można dzielić majątek żyjących jeszcze rodziców ??!!! a może
          zaraz sobie wymysli że mają mu zapłacić jakieś odszkodowanie że za
          długo żyją ??? ty przestań się bać bo on to widzi i wykorzystuje !!
          powinnaś stanowczo powiedzieć iż nie zyczysz sobie aby za życia
          grzebał twoich rodziców !!!! może mają sobie pójść do domu strców ??
          aby twój mężuś mógł lepiej żyć ?? poza tym co to ża szantaż?? nie
          będzie dziecka dopóki nie bedzie spadku ???? ja po prostu jestem
          zszokowana, i brak mi słów....
        • otara Re: Spadek 03.01.08, 15:20
          Mój mąż chce aby moi rodzice przepisali dom rodzinny na brata a on
          spłacał
          > rodzeństwu należną część.
          > Tak się w niektórych rodzinach robi. Mąż zna to ze swojego
          doświdczenia w
          > rodzinie.

          -no ja nie mam pojęcia z jakiej on rodziny się wywodzi, może tam
          faktycznie dzieci wymuszają od rodziców pozbycia się swojego majątku
          na ich rzecz ... poraz pierwszy w życiu się z tym spotykam. taki
          majątek zapisany na jedno z rodzeństwa spłacony zostaje dopiero po
          śmierci tych rodziców !! ponieważ nawet rodzice mają prawo w każdej
          chwili zmienić swój testament ..
    • ankagoz Re: nie radzę sobie 03.01.08, 08:05
      Rany. Nas też jest troje, z rodzicami został najmłodszy a żona
      drugiego - wiecznie jej mało. Nie rozumiem - czemu rodzice mają dać
      kasę, przecież jesteś dorosła. To od Was zależy jak będziecie żyli.
      Dla przykładu moja znajoma ma 4 dzieci w różnym wieku i piekne
      mieszkanie dwupoziomowe - ale jak to mają podzielić. Jesli by nawet
      sprzedali i dali każdemu po równo - to co to będą za pieniądze????
      Nie lepiej jak jedno będzie z nimi i będzie miało to mieszkanie, a
      reszta będzie miała gdzie przyjechać... Nie rozumiem takiego gadania
      popatrzcie na siebie co dacie i komu - sprawiedliwie - Nigdy nie
      będą zadowoleni wszyscy. Jednego udupić by było porówno - bez sensu.
      Weź kredyt i daj bratu kasę - SZOK
      • karolcia111007 Co Pani na to p. Agnieszko? 03.01.08, 12:12
        Proszę o jakąś radę.
        • otara Re: Co Pani na to p. Agnieszko? 03.01.08, 15:15
          radę ?? posłuchaj.. przede wszystkim to ty musisz powiedzieć jasno i
          wyrażnie że nie życzysz sobie aby ktoś obdzierał żyjących jeszcze
          twoich rodziców.. i dziwię się że jeszcze pytasz o rade. przecież to
          oczywiste. nie bój się postawić sprawę jasno i klarownie.myslę że
          każda osoba szanująca swoich rodziców zrobiłaby szerokie oczy na coś
          takiego. może ostro napisane , ale mnie się to nie mieści w głowie.
          • kol.3 Re: Co Pani na to p. Agnieszko? 03.01.08, 19:06
            Karolciu,
            Prawdopodobnie chodzi o to, że Twój mąż wniósł do Waszego małżeństwa
            dość duży wkład materialny, a Ty nie. Myślę, że on sobie
            wykoncypował, że skoro on wniósł dom i pieniądze, to od Twojej
            rodziny też coś się należy i próbuje przeforsować podział majątku
            Twoich rodzicow. Im słabsza będzie jego nadzieja na tę część majątku
            tym bardziej Ty ucierpisz, bo będzie odreagowywał na Tobie swój
            zawód. Myślę, że Twoj mąż jest materialistą z gatunku "oko za
            oko...". Trudno mi odgadnąć jaka może być przyszłość Waszego związku.
            Musisz z nim rozmawiać i przekonać się jak on to widzi i jaki jest
            jego stosunek do Ciebie, czy da się dalej żyć w takiej atmosferze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka