kinga_n1
18.01.08, 12:42
Jestem mamą prawie 3-letniego chłopczyka, dodam alergika,
z teściami nigdy nie miałam dobrego kontaktu-nie prowadzimy otwartej
wojny, nasze stosunki są poprawne, "służbowe".
Oni od początku byli przeciwni naszemu małżeństwu (jesteśmy ze sobą
7 lat)bo: ja jestem za niska, nie mam zielonych oczu itp, itd.
Mój mąż zawsze "uciekał" od rodziców (jego tata jest wojskowym) i
dziwiło go że można żyć inaczej niż pod dyktando tatusia.
U mnie zawsze mógł czuć się swobodnie.
A wszystko zaczęło się o ślubie (prawie 4 lata)-oni nagle kochani
rodzice zaczęli interesować się życiem syna i strasznie ingerować.
A mój mąż chcąc chyba przypodobać się tacie pozwala na wszystko.
Tak w skrócie o rodzicach.
A jeśli chodzi o Małego - on ma prawie 3 lata i mogę policzyć a
palcach ile razy w tym czasie Oni nam pomagali, tylko z moimi
rodzicami możemy zostawić Małego bez żadnych obaw.
A przed chwilą miałam tel. od teściowej że oni wezmą Małego na
niedzielę, poprostu jak zabaweczkę.
Jak wspomniałam na początku moje dziecko nie może jeść wielu rzeczy
bo ma alergię ale oni tego nie rozumieją i po kryjomu dają mu różne
rzeczy (bo alergia to mój wymysł) a dziecko później jest całe
wysypane, a ja nawet nie wiem od czego. Wszystko robią za moimi
plecami
Mój mąż uważa że ja się ich czepiam (sam nigdy nie zwróci im uwagi).
Nie wiem jak z nimi ostępować-oni są niereformowalni.