Dodaj do ulubionych

syn mojego męza

21.02.08, 22:04
witam proszę o radę panią psycholog
mój mąż ma nieślubne dziecko mały ma 7 lat wie ze mąż ma rodzinę że ma syna 9
latka mąż nie widuje sie z tym dzieckiem parę dni temu zadzwoniła jego mama
żeby mąż do nich przyjechał i powiedział małemu że nie chce sie z nim widywać
ani wiązać emocjonalnie a ja nie wiem czy takim przyjazdem nie zrobi małemu
jeszcze większej krzywdy dodam iż ta pani ma męża proszę o radę dla dobra
dziecka
Obserwuj wątek
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: syn mojego męza 22.02.08, 01:45
      Wygląda na to, że matka 9- latka zaregowała impulsynie, w nagłej
      trosce o czystą sytuację rodzinną. Na miejscu męża, przed podjęciem
      decyzji, porozmawiałabym z nią poważnie jakie są jej intencje,
      czemu ma takie jej i jego zachowanie służyć. Wygląda też na to, że
      dobro dziecka nie jest tu raczej brane pod uwagę zarówno w tej
      sytuacji jak i od 9 lat. Jeśli utwaliła się u dziecka jakaś
      stabilna sytuacja, nawet daleka od ideału i prawidłowych wzorców, to
      nie należy jej burzyć, szczególnie jeśli za tym stoja pokretne
      decyzje dorosłych.
      Pisząc to mam wątpliwości co do prawidłowej oceny sytuacji, bo z
      danych podanych w poście bardzo mało wynika. To tyle. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • duda45 Re: syn mojego męza 22.02.08, 11:57
      tak tylko ze syn mojego męża ma 7 lat a nasze dziecko to 9 latek po odkryciu że
      mąż ma romans zdecydowaliśmy ratować nasze małżeństwo wiec mąż zerwał wszelkie
      kontakty z tamtą panią i ich dzieckiem ona twierdzi ze dla dobra dziecka i
      poprawienia stosunków z jej mężem syn mojego męża powinien od niego usłyszeć że
      nie chce sie z nim widywać ani wiązać emocjonalnie
      • f.l.y Re: syn mojego męza 22.02.08, 19:30
        takie małe dziecko jest chyba za małe aby słuchać takich deklaracji,
        a jego mamusia chyba nie wie, co robi?

        siedmiolatek jest na tyle mały i na tyle duży aby przystosować się
        do istniejącej obecnie sytuacji rodzinnej, którą ma na co dzień w
        domu...

        wg mnie ta matka nie postępuje rozsądnie, czy samo to, że ojciec
        dziecka się z nim nie widuje i nie utrzymuje kontaktu nie jest dla
        tamtej matki oczywiste? chce jeszcze mało rozumiejącemu dziecku
        załatwić jakieś dziwne spotkanie z niby ojcem-draniem?

        być może 7latek świadomy, że ma ojca chciałby się z nim zobaczyć,
        ale nie wydaje mi się aby mówić dziecku wprost, że się go nie kocha,
        że nie będzie się go widywać, bo nie i już...

        jesli mały chce się spotkać ze swoim ojcem to powinno mu się to
        umozliwić, ale ojciec dziecka wg mnie powinien uprzedzić, ze nie
        może się z nim widywać bo coś, a nie że nie ma na to chęci

        czy tak oczywista prawda jest dobra dla takiego dziecka? a
        konsekwencje? a szkoła? a relacje dziecka z mężem matki?
        czy mamusia może chce stać się dla 7latka tą kochaną najważniejszą
        nagle, bo tamten tato jest be?

        wg mnie tamta matka powinna zasięgnąć porady psychologa dla siebie
        samej...jestem przerażona, ze chce swojemu dziecku zafundować takie
        mocne emocjonalne przeżycie...
        • verdana Re: syn mojego męza 22.02.08, 19:46
          Ojciec, ktory przyjeżdza specjalnie po to, by uroczyscie oświadczyć
          synowi, ze go nie kocha, nie uznaje i nie chce miec z nim nic
          wspolnego - to patologia do n-tej potegi. Matka chyba oszalała -
          chce zniszczyć wlasnemu dziecku życie. Gdy sie ma 7 lat mozna uznać,
          ze ojciec ma inna rodzinę i sie mna nie interesuje - ale ojciec,
          ktory przyjeżdża do dziecka, widzi je i mówi mu prosto w
          twarz "jesteś dla mnie nikim" - to chyba trauma, ktorej nie będzie
          się można pozbyc resztę życia.
          Matka moze ma jakies plany na wlasne życie, ojciec też. Oboje robią
          to najwyraxniej kosztem dziecka, ktre jest tylko nie liczacym się
          pionkiem. Zniszczy się dziecko - nie szkodzi, dziecko sie nie liczy,
          liczy się wygoda, zemsta, cokolwiek.
          • triss_merigold6 Re: syn mojego męza 22.02.08, 20:21
            Obstawiam, że mężowi owej pani (niebędącemu ojcem dziecka) jest ta
            deklaracja potrzebna jako gwarancja jego pozycji. Niemniej jest
            toksycznym idiotą jesli sobie tego życzy i nadaje się do odstrzału
            sanitarnego. Dla matki to może być warunek utrzymania małzeństwa, co
            jej absolutnie nie usprawiedliwia.
            • verdana Re: syn mojego męza 22.02.08, 20:24
              Matka tez do ostrzału - może nawet bardziej, bo jest z dzieckiem,
              prawdopodobnie je kocha - a woli je skrzywdzic, niz miec
              jakiekolwiek kłopoty.
      • bea-ta Re: syn mojego męza 26.02.08, 09:51
        Jak mąz ma syna to wypadałoby utrzymywac z nim kontakty- dziecko nie jest winne
        niczemu, romansowi- jaki Pani ma stosunek do tego?
        Przede wszytskim mąz powinien zapytac o co chodzi, bo wszyscy tu snuja przerózne
        domysły co sie dzieje w tamtym domu- niech mąz zapyta wprost po co potrzebna
        taka deklaracja- o co chodzi- czy o pytania syna - bo wtedy trzeba z dzieckiem
        porozmawiac koeniecznie, ale przed rozmowa zastanowic sie powinien mąz z pania i
        tamta kobieta co robicie- zerwanie kontaktów z dzieckiem jest najłatwiejsze, ale
        to dziecko choc pozamałżeńskie jest i mam nadzieje, ze pani nie zakazała w
        trakcie ratowania małżeństwa nie spotykać się z dzieckiem nigdy w zyciu??????
        Ratowanie małżeństwa i zgoda na pozostanie męza w domu mimo innego dziecka
        powinna byc dobrze przemyslania!!!!!!!! i trzebna zmierzyć się z
        konsekwencjami!!!!!!!!!....czyli jesli dziecko jest w wieku w którym dopytuje
        sie o tate, może chce nawet tego kontaktu to ma prawo!!!!!!!!!!!!zastanówcie się
        więc co z tym robić, powiedzenie że nie chce Cie jest najgorsze z mozliwych
        choć może szczere do bólu jesli faktycznie mąz i pani tego kontaktu z tamtym
        dzieckiem nie chcecie i nigdy nie bedzie mąz uważał tamtego dziecka za syna- wie
        jakie będa konsekwencje?Bedzie mógł spokojnie zyć z tym?- jak pisałam godząc się
        na pozostanie męza w domu- zbaranianiem kontaktów z dzieckiem nie zlikwiduje
        pani problemu- dziecko nie zniknie!!!, a ma prawo do ojca jak wasze wspólne
        dziecko - tego nikt z odpowiadających nie brał tu pod uwagę, tamta kobieta to co
        innego, ale dlaczego ma cierpieć dziecko, Wy dorosli rozwiązujecie problemy tak
        by dobro dziecka było na 1 miejscu.
        Ma pani cos przeciwko kontaktom męza z synem?A jakby bylo jakby mąz odszedł do
        tamtej kobiety i nie chciał sie kontaktowac z waszym dzieciem?Nikt takich rzeczy
        nie wie dopóki nie widzi tęsknoty za ojcem i cierpienia własnego dziecka-niestety.
        Innym tematem jest jesli tam sa problemy rodzinne- to o co wszyscy podejrzewają
        i deklaracja ta jest potzrebna do ich uregulowania ojczymowi, czy tejże pani
        bez wiedzy dziecka- nie tędy droga- takich rzeczy się nie robi. Fakt faktem
        pozostaje męzowi z tąże panią rozmowa po co taka deklaracja. Jak bedzie Pani
        miec więcej informacji, przedstawi swoja opinie i męża na temat kontaktów z
        drugim synem mozna coś radzić konkretnie. Dobrze mówi powiedzenie ludzie sami
        gotują ludziom taki los, badzcie mądrzy i nie krzywdzcie dzieci. B.
      • moreno68 Czasami wstyd za dorosłych! 26.02.08, 13:29
        duda45 napisała:

        > mąż ma romans zdecydowaliśmy ratować nasze małżeństwo wiec mąż
        zerwał wszelkie
        > kontakty z tamtą panią i ich dzieckiem,,

        W drugim poście duda 45 napisała dlaczego nieślubne dziecko nie ma
        kontaktów z ojcem.
        O tym ,że dobro dziecka nie jest brane i nigdy nie było pod uwagę
        widac po tym jednym zdaniu.Myślę ,że duda w swojej dulszczyżnie
        poprostu czuje się zagrożona, bo uprzątneła brudy pod dywan, a one
        nagle mogą wyjśc.
        Biologiczny ojciec tragedia i patologia emocjonalna, co tu
        dodawc.Żona jego warta.Szkoda dzieciaka i tyle.
        Nie wiemy jakie są powody tak naprawdę chęci kontaktu, i czy wogóle
        duda45 z mężem dopuszczają możliwośc , że chłopiec np po osiągnięciu
        pełnoletności jednak będzie chciał poznac ojca?I według mnie nie
        będzie w tym nic dziwnego.
        • bea-ta Re: Czasami wstyd za dorosłych! 26.02.08, 13:58
          Nigdy nie rozumiem jak mozna zerwać kontakt ze swoim dzieckiem, wszystko jedno z
          małżeństwa, z romansu, ludziom psa, kota szkoda bezdomnego a dzieciak, niczemu
          nie winien. Ale rozumiem, ze skoro ojcowie małżeńskich dzieci sie wypieraja, to
          tych z romansu łatwiej. To miałam dokładnie na mysli- udawanie, że problemu nie
          mam nie zmienia faktu, że jest dziecko, zapewne wie, że ma ojca- 7 latek sporo
          rozumie, to może chceć konaktu, jesli nie teraz to kiedyś, tylko kiedys może
          przyjśc do ojca i zapytac dlaczego tato sie mnie wyparłeś?Dlatego mąz autorki
          watku ma porozmawiac z była kochanka o co chodzi, do czego taka deklaracja jest
          potrzebna, byc może padlo od tego pana to stwierdzenie jak zrywał kontakty za
          namowa zony i teraz gdy dziecko jest starsze i pyta o tate ta kobieta chce aby
          dziecko usłyszało to od ojca, bo ilez mozna kogos tłumaczyc?????Ale to tylko
          moje gdybanie, brak wiecej informacji. Swoją droga może jestem nienormalna, ale
          nie wyobrażąm sobie, ż emają cpartnera dzieciatego, czy jeśli mąz zrobiłby
          dziecko na boku a ja bym go przyjęła to zakazałabym kontaktów z dzieckiem- ale
          ja jestem starej daty mam 37 lat i sama tez wychowuje dziecko -syna i widze , że
          synowi brakuje ojca, tęskni, kto tego nie zaznał nie zrozumie.
          Autorko watku wiecej emapatii i niestety tak jest że pewne sprawy ciągną się za
          nami całe życie i nawet jak od nich uciekamy, to nas dopadną jak nie teraz to
          jak syn męza bedzie miał 18 lat i zapuka do waszych drzwii- dzieic adopcyjne
          nawet obdarzone miłościa też często szukają swoich biologicznych rodziców- chca
          ustalić swoja tożsamość, poznac rodziców biologicznych, dowiedziec sie dlaczego
          tak oni postapili. Bądźcie madzry dla dzieci, one sie kiedys odwdzięczą.Beata
          • bea-ta Re: autorko watku 26.02.08, 14:16
            Mąz płaci alimenty na to dziecko?Taka mała dygresja?
            Tak w odpowiedzi na pytanie to dla dobra dziecka wypadaloby nawiązać kontakt
            znim jesli jest wola wszystkich stron, poznac to dziecko z wasza rodzina skoro
            tamten maluch o was wie i starac się potraktowac to jako normę społeczną tym
            bardziej, ze od romansu minęło 7 lat, ta pani ma męza,wiec z samotności nie
            będzie czyhac na małzonka, Wy wyprostowaliście swoje małżeństwo,nie powinna Pani
            sie czuc zagrozona w żaden sposób, a miłośc wobec dziecka to co innego niz
            milośc do kobiety, wiec można jeśli was stac na to zachowac sie jak cywilizowani
            ludzie- mimo licznych złych przykładów z otoczenia sa takie, ze wiem że da się-
            to jest rada uwzględniająca dobro dziecka, dorosli tylko musza wspólnie ustalić
            zasady i sie ich trzymać.B.
          • duda45 Re: Czasami wstyd za dorosłych! 26.02.08, 17:18
            kończąc ten post moja propozycja aby mąż zaczął spotykać się regularnie ze
            swoim synem nie spodobała się nikomu tamta pani oczekiwała tylko aby mąż
            powiedział synowi że jeśli nie będzie słuchał mamy i ojczyma to go weźmie do
            siebie a mi ta pani powiedziała że mam się nie wtrącać i zająć się swoim
            dzieckiem więc się już nie wtrącam dziękuję wszystkim za wypowiedzi i proszę o
            skończenie już tego tematu
    • uli Re: syn mojego męza 22.02.08, 21:25
      Ojej.
      Na miejscu tego chłopca wolałabym chyba usłyszeć że tatuś spadł ze skały niż że
      już mnie nie kocha. Bo do tego się to sprowadza.
      Nie rezygnowałabym z odpowiedzialności za własne dziecko. Takie deklaracje
      niczego nie zmienią. Będzie tylko gorzej. Ojczym może mścić się na dzieciaku,
      skoro teraz nie potrafi go uznać, potem będzie tylko gorzej. Co dziecko jest
      winne nieodpowiedzialności dorosłych? Po co je w to w ogóle wciagać. Idealnie by
      było gdyby miało dwóch kochających tatusiów, gdyby mogło spędzać jakiś czas u
      Państwa. A co Powiedzą Państwo swojemu synkowi? Nigdy nie dowie się o brcie?
      Tamten 7-letni chłopiec prawdopodobnie nie będize miał żadnego zaufanego
      dorosłego, jeśli dojdzie do tego planu. A ta matka eks kochanka to jest jakaś
      potworzyca. Dziecko to nie jest własność, na którym zaznacza się swoje wpływy
      jak kot terytorium.
      Tego sie nie da wykasować. Nie rozumiem jak mozna mieć taki okrutny pomysł...
    • uli Re: syn mojego męza 22.02.08, 21:27
      A co na to Pani mąż??
      • diana.pl Re: syn mojego męza 22.02.08, 21:41
        a czy Pani by zafundowała swojemu dziecku taką rozmowę z ojcem że go nie chce i
        nie będzie odwiedzał w wieku 7 lat .Prosze pomyśleć I jak można dopuścić do tego
        żeby dziecko nie mialo kontaktu z ojcem , to nie ono jest winne .Facet ma 2
        dzieci i jedno głaszcze a drugiemu ma powiedzieć coś takiego niech Pani powie co
        ono jest winne .
    • rycerzowa Re: syn mojego męza 23.02.08, 00:46
      Najprawdopodobniej sytuacja wygląda tak, że siedmiolatek który wie, że ma
      innego tatusia, wyobraża sobie bógwico, marzy o mitycznym ojcu, nie słucha się
      mamy i ojczyma, sprawia kłopoty.

      No to matkę szlag trafił, i każe się bachorowi empirycznie przekonać, jaki to
      tatuś jest "wspaniały".

      Niech Młody nie uważa,że to mama zabrania kontaktów, niech się sam przekona jak
      jest - to tata nie życzy sobie znać syna.
      A w ogóle, to niech syn zobaczy wreszcie ojca, przekona się, że jest łysy i ma
      krzywe nogi, żaden z niego Rambo.

      Kobieta liczy, że pozbawienie chłopca złudzeń sprowadzi go na ziemię i pozwoli
      docenić rodziców, którzy są z nim na codzień.

      Tak to może wyglądać.
      • derena33 Re: syn mojego męza 23.02.08, 00:52
        Zgadzam sie po stokroc z przedmowczynia. Matka o tyle zle postapila,
        ze trzeba bylo sklamac i powiedziec ze ojciec nie zyje, dziecko
        mialoby wiekszy komfort psychiczny.
        Tak nawiasem mowiac, jezeli chodzi o postawe naturalnego tatusia to
        slow po prostu brak...
      • verdana Re: syn mojego męza 23.02.08, 09:30
        Tylko w tym wypadku nie jest absolutnie wazne, jakie motywacje mają
        rodzice. I czym się kierują.
        Wazne jest to, ze zostanie dla wygody dorosłych bezpowrotnie
        skrzywdzone dziecko. I tyle.
    • b.wierzbowska1 Re: syn mojego męza 23.02.08, 09:53
      A mnie zastanawia i zasmuca, dlaczego biologiczny ojciec nie widuje
      swojego syna??? Czyja to była decyzja: mamy chłopczyka, ojcca, jego
      żony, a może ojczyma? I co chłopiec wie o swoim ojcu?
    • brak.polskich.liter Re: syn mojego męza 23.02.08, 14:29
      Ide o zaklad, ze dzieciak zaczal sie dopytywac o.. ekhem, wlasne pochodzenie, co
      ewidentnie wkurza meza mamusi. Maz pani strzela fochy i kwasi, totez pani
      postanowila poprawic mu samopoczucie, nawet za cene skrzywdzenia dziecku i
      zafundowania mu dozywotniej traumy. Z drugiej strony, jest tchorzliwa do bolu i
      wolalaby to zalatwic rekoma kogos innego - stad telefon do Twojego meza.
      Straszne, bezwzgledne i toksyczne.
    • mama303 Re: syn mojego męza 23.02.08, 20:31
      duda45 napisała:

      > parę dni temu zadzwoniła jego mama
      > żeby mąż do nich przyjechał i powiedział małemu że nie chce sie z
      nim widywać
      > ani wiązać emocjonalnie a ja nie wiem czy takim przyjazdem nie
      zrobi małemu
      > jeszcze większej krzywdy dodam iż ta pani ma męża proszę o radę
      dla dobra
      > dziecka

      Co za chory pomysł ma ta kobieta. Dziaciak pewnie zaczyna sie
      dopytywać, wszedł w taki wiek, w którym tak ważne są korzenie,
      pochodzenie.
      Jak można pozbawić okaleczone juz w pewien sposób dziecko choćby
      jakis złudzeń na temat ojca? Jest całkiem prawdopodobne że chłopiec
      zostałby do końca życia inwalidą emocjonalnym.
      Inna sprawa czy facet w ogóle mógłby cos takiego zrobić? swojemu
      synowi?

      • verdana Re: syn mojego męza 23.02.08, 20:38
        Mam w umysle jeszcze czarniejszy scenariusz.
        Dzieciak jest "niegrzeczny", moze mowi cos w rodzaju "wolalbym być z
        tatą" i to ma go utemperowac "Widzisz, własny ojciec, jak Cię
        zobaczył, to od razu powiedział, ze nie chce miec z toba nic
        wspólnego. Bedziesz niegrzeczny, to my tez tak zrobimy i już".
        Bo inaczej to zupełnie irracjonalne żądanie - przeciez sami mogli
        dziecku - i to niestety zgodnie z prawdą i z tym co widzi -
        powiedzieć, ze ojciec nie chce miec z nim nic wspolnego.
        • mama303 Re: syn mojego męza 23.02.08, 20:49
          verdana napisała:

          > Bo inaczej to zupełnie irracjonalne żądanie - przeciez sami mogli
          > dziecku - i to niestety zgodnie z prawdą i z tym co widzi -
          > powiedzieć, ze ojciec nie chce miec z nim nic wspolnego.

          Ale dziecko pewnie w to nie wierzy i zbudowało sobie jakis obraz nie
          do końca złego rodzica. Bo to mu potrzebne do życia i
          do "odnalezienia" swego miejsca na ziemi. Matka chce go pozbawic tej
          jedynej rzeczy jaką ma dziecko od ojca - swojego o nim wyobrażenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka