Dodaj do ulubionych

odliczam dni, godziny mojego życia...

05.03.08, 15:59
Boże co ja narobiłam!!!!!! jak mogłam być tak ślepa i do czegos takiego
dopuścić!!!Dlaczego Dlaczego Dlaczego byłam tak głupia!! tak po prostu
zniszczyłam życie wszystkim, których kocham i tyle zawdzięczam...wspaniałemu
mężowi, ukochanej córeczce, rodzicom, rodzeństwu a przede wszystkim sobie...bo
teraz nie potrafię żyć z tym balastem ciężaru, który mnie przytłacza...
zacznę może od początku...miałam cudowną rodzinę- męża, którego kocham ponad
wszystko a po kilku latach urodziła się nam wymarzona córeczka... śliczna i
mądra...jak jej tatuś....jest naszym oczkiem w głowie...tak strasznie ją
kochamy...później no właśnie co była później... przechodziliśmy kryzys
związku, mąż ciągle porównywał mnie ze swoimi koleżankami z pracy ze niby
zawsze były pod każdym względem lepsze a zwłaszcza taka jedna z która od
dłuższego czasu miał bardzo dobry kontakt i potrafili rozmawiać na każdy
temat... byłam okropnie zazdrosna ale postanowiłam ze zastosuje inną
metodę...dużo schudłam zaczęłam sie lepiej ubierać wyglądałam znacznie
lepiej....zauważył to nie tylko mój maż ale też kolega z pracy,którego
uważałam za przyjaciela mogłam mu sie z wszystkiego zwierzyć, zawsze był
blisko mnie...i nie wiadomo kiedy wpadłam jak śliwka w kompot...zauroczyłam
sie nim..tak po prostu.. ciągle o nim myślałam nie mogłam sie doczekać naszych
potajemnych spotkań, był taki inny...delikatny i czuły..dokładnie tego
brakowało mi w moim mężu, który tylko wtedy mnie krytykował...naprawdę nie
wiem jak mogłam do czegoś takiego dopuścić...bożeee byłam tak ślepa..!! w
końcu sie stało, miałam z nim romans zdradziłam mojego najdroższego
męża....on widział ze jest zauroczona innym facetem próbował mnie
odzyskać...kupował drogie prezenty, próbował zdobywać w inny sposób, ale na
mnie to już nie działało... byłam zahipnotyzowana...
naprawdę tak sie wtedy zachowywałam...końcu mi przeszło postanowiłam ze to nie
ma sensu ze coś tracę ze dłużej tak nie można i postanowiliśmy ze to
koniec....ja i ten chory związek z moim kolegą z pracy...postanowiłam dla
dobra dziecka odbudować to co zniszczyłam..przecież ja dalej kochałam męża
tylko tylko chciałam coś udowodnić..no właśnie chyba swoją głupotę ze tez
jestem czegoś warta, ze też o mnie należy zabiegać, ze mogę sie podobać innym
mężczyzną...
mężowi prawdy nie powiedziałam...potrzebowałam jakiego duchowego wsparcia wiec
poszłam najpierw do spowiedzi...bardzo chciałam całą prawdę wyjawić mężowi ale
ksiądz powiedział abym zachowała ja dla siebie i nie krzywdziła już
męża..zaczynałam rozumieć jak bardzo podle sie zachowałam..gdybym mogła cofnąć
czas...
razem z mężem postanowiliśmy posklejać nasze życie zostawiając
przeszłość..tylko ze on prawdy nie znał...może sie domyślał ale sam powiedział
ze nie chce wiedzieć co mnie łączyło z tamtym... było nam naprawdę dobrze... w
końcu okazało sie ze znów jestem w ciąży...była ona zaplanowana celowo przez
mojego męża..byłam trochę zła na niego bo nie byłam jeszcze psychicznie gotowa
na drugie dziecko i za krotki czas minął po tamtym związku a tu taki krok z
jego strony..ale cieszyłam sie..przez całą ciąże byliśmy bardzo szczęśliwi..do
czasu porodu..poród miałam ciężki..maż mi bardzo pomagał, dzielnie sie spisał
ciągle mi mówił ze bardzo mnie kocha...dzięki niemu urodziłam..byłam
szczęśliwa do czasu jak nie zobaczyłam dziecka, które wogóle nie jest podobne
ani do mnie ani do męża a łudząco przypomina tamtego!!!!! bożeee jak to sie
mogło stać przecież wtedy w tamtym czasie nic już między nami nie było!! nic
nie pamiętam...pustka....boże kto jest teraz ojcem tego dziecka...????ja
naprawdę myślałam ze to jest na 100% dziecko męża byłam taka szczęśliwa a tu
takie rozczarowanie....co mam robić...maż cieszy sie z maluszka a ja nie mogę
na niego patrzeć bo ciągle przypomina mi sie mój wielki błąd życiowy jaki
popełniłam..dziecko jest tak strasznie podobne do tamtego...boje ze sie
znienawidzę tego dziecka....jestem okrutna...nie potrafię żyć w kłamstwie mam
już dość kłamstwa i tego całego życia wiec nie widzę sensu dalej żyć...mąż jak
sie dowie prawdy to na pewno odejdzie ode mnie zabierze córeczke a ja nie będę
potrafiła żyć z tym małym co będzie mi przypominał mój największy błąd życiowy
ze to moja wina a on jest owocem grzechu....może lepiej będzie póki ma dopiero
kilka tygodni jak trafi do lepszej rodziny, która go bezgranicznie
pokocha...bo dla mnie życie sie już skończyło....
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 16:06
      Pomogło? To teraz ciii... Nie rozdrapuj, nie drąż, nie dręcz się i
      nie karz. To Twoje dziecko, a jego ojcem będzie ten, kto je wychowa
      i pokocha. Może jakoś się ułoży... Nie jesteś jedyną w takiej
      sytuacji. Podobno w anonimowym badaniu w Anglii wyszło, że 1/3
      dzieci nie została spłodzona przez tych, którzy myślą, że są ich
      ojcami. Zresztą, u takiego malucha podobieństwo naprawde jeszcze o
      niczym nie świadczy.
      • kinia.6 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 16:32
        nie potrafie tak życ..dla mnie to już koniec...jak nie potrafie tego maluszka
        pokochać...jak go karmie to zasłaniam jego twarz bo nie moge patrzyc na
        niego...jest mi tak zal tego dziecka ze ma tak okropna matke...tak bym chciała
        aby był szczęsliwy..zastanawiam sie aby oddać go innej rodzinie która da mu duzo
        miłości...bo chyba najgorsze jest dla dziecka to mieć matke która go nie potrafi
        pokochac...skrzywdziałam meza...jak mogłam mu to zrobic...wolę umrzec niz dalej
        życ w kłamstwie...przeciez to i tak kiedyś sie wyda...
        • moreno68 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 17:04
          może najpierw warto przeprowadzic badanie i to ustalic, bo może
          jednak jest inaczej, może stres itp.Różnie bywa.Może też czas
          spojrzec na sprawę z dystansu,Twój mąż musiałby byc mało
          inteligentny ,żeby myślał,że przeżyłaś zauroczenie tamtym i tylko
          trzymaliście się za ręce.Wydaje mi się że wie ale ponieważ Ciebie
          kocha nie chciał rozdrapywac tematu.Ciężka sytuacja , ale wydaje mi
          się że jeżeli oddasz dziecko do adopcji to i tak wasze małżeństwo
          nie przetrwa.Może poszukaj jakiegoś psychologa...W tym wszystkim
          najbardziej szkoda dziecka .Życ w kłamstwie nie musisz zawsze możesz
          powiedziec prawde.I tak będziesz musiała jeśli chcesz oddac dziecko,
          w końcu w papierach ojciec widnieje.
        • anka7922 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 27.03.08, 17:11
          Weż się w garść,to dziecko nie jest niczemu winne .Popełniłaś błąd to fakt ale
          nie obwiniaj za to dziecko popatrz na nie jest takie malutkie i takie bezbronne
          czy ono musi cierpieć tak jak ty teraz ,pomyśl jak teraz bardzo ono potrzebuje
          twojej miłości nie pogardy .Sama jestem matką szesnastomiesięcznego maluszka i
          nie potrafiłabym go nie kochać nawet gdyby było owocem mojej zdrady.Niewierze ze
          nie kochasz. .Popatrz jak się uśmiecha jak potrzebuje twojej bliskości.Przestań
          sie urzalać nad sobą.
      • martamarta_50 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 17:05
        A moja córka jak była mała, była podobna do Jerzego Stuhra. :) To tak gwoli
        pocieszenia, bo ja z żadnym ze Stuhrów nie teges :)

        Nie zamartwiaj się póki to ojcostwo nie jest w 100% pewne. Gdybym była na Twoim
        miejscu zrobiłabym za jakiś czas badanie DNA. To raczej nie jest tania i prosta
        sprawa, ale moża to zrobić dyskretnie tzn. dyskretnie pobrać próbkę od męża i
        porównać z materiałem dziecka. No i mieć pewność.
        Jeżeli mąż nie jest ojcem powiedziałabym prawdę. Nie dałabym rady żyć w
        kłamstwie. Znam reakcje swojego organizmu na stres. Zeżarłaby mnie nerwica i
        paranoja. Byłabym jednym wielkim wyrzutem sumienia. Zawsze się dziwię jak
        słyszę, że ktoś ukrywa coś całe życie i normalnie funkcjonuje.
        Nie wiem jakim sposobem Twój mąż miałby Ci odebrać starszą córkę? Dlatego, że
        zdradziłaś? To chyba nie w Europie.
        Trudna sprawa, współczuję. Ale musisz się z nią zmierzyć.
        • wettina78 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 17:21
          Kinia, tak to trudne, ale weź się w garść. WW końcu każda z nas coś
          nabroi, porobi błędy, ale potem trzeba wziąć za nie odpowiedzialnośc
          i z głową podniesoną z nich wyjść. Dasz radę, wierzę w ciebie. Masz
          dwójkę cudownych dzieci. Zazcekaj, a potem jak tu już radziły
          dziewczyny zrób dyskretnie badania DNA. A potem będziemy się
          zastanawiać, co dalej. v
    • karolina.chonly Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 17:45
      Hmm, no na pewno latwo nie jest, ale warto na poczatek postawic
      sobie kilka pytan i zastanowic sie nad paroma rzeczami. Po pierwsze
      jeszcze raz sprawdzic, czy mozliwe jest, aby ojcem dziecka byl ten
      drugi? Skoro wydaje Ci sie, ze nie to po co sie martwic? Po drugie
      moze to TY sama widzisz w dziecku podobienstwo do tego drugiego?
      Moze to bylo tak silne, ze sobie to wmawiasz, ze tak wlasnie jest?
      Zakladam, ze Twoj maz jest inteligentnym czlowiekiem i wiedzac, ze
      mialas romans z innym od razu sam by zauwazyl, ze dziecko nie jest
      podobne do niego... Jakby o tym nie wiedzial i nic nie podejrzewal,
      to OK, ale w takim przypadku...
      Poza tym jak chcesz rozwiazac sprawe oddania dziecka do adopcji? Z
      opisu wnioskuje, ze to narazie Twoj pomysl i maz nic o tym nie
      wie... no wiec chcesz mu po prostu tak oznajmic: nie kocham naszego
      dziecka, oddajmy je?
      Sprawa jest naprawde ciezka, rozumiem, ale na pewno znajdzie sie
      dobre rozwiazanie, a tak jak poprzedniczki pisaly zacznij od
      sprawdzenia kto jest naprawde ojcem.
      • sanni_only Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 21:21
        Kobieto wez sie w garsc!!!
        Niewazne czyje to dziecko kto jest ojcem ale wazne ze ty jestes jego
        matka ktorej ono potrzebuje,niezaslaniaj twarzy popatrz w te
        malenkie kochane oczka przytul i pocaluj i wyrzuc glupie mysli z
        glowy.To naprawde moze tobie tylko sie wydaje ze do tamtego podobne
        albo taki przypadek ,jednak nieistotne ,twoj maz kocha je i Ty je
        kochaj i zapomnij o tym co bylo czas leczy rany i sekrety to ma
        wiele z nas .
        Nic sie nie martw i nie rob sobie zadnych wyrzutow bo nic dobrego to
        nieprzyniesie a ty masz teraz dwoje dzieci i dla nich musisz
        poswiecac swoj czas i wychowac je tak wiec glowa do gory spojrz na
        te malenstwo i zyj tym co bedzie co przyniesie kolejny nowy dzien.
    • nataliak9 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 21:41
      nie rozdrapuj temetu z mężem, skoro on wie, że miałas romans to i
      tak duzy sukces. Wyobrażasz sobie, że urodziłas dziecko podobne do
      kogos innego a mąz w ogóle nie wie o tym drugim? no własnie.
      mysle, że sobie troche to podobienstwo wmawiasz. widzę,że rozmowa z
      duchownym nie wiele ci pomogła, jezeli chodzi o twoje wyrzuty
      sumienia wiec przerób problem z terapeutą a dziecko po prostu
      pokochaj.(skoro jest to trudne to idz do specjalisty) dla
      pocieszenia powiem ci, że moja mała zrobiła sie podobna do mojego
      męża po jakims czasie, na poczatku przypominała moja mamę.
      jeżeli tylko twój były facet nie był strasznie rudy, piegowaty, ze
      znamionami itp i dziecko tak nie wyglada to po prostu przestan.
      mysle, że twój mąz ma swiadomosc co robiłas.
    • lebot Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 05.03.08, 21:47
      Kinia, a może Ty zachorowałaś na depresję poporodową?! Zdarza się to
      podobno po ciężkich porodach, a z Twojego postu wynika, że Twój taki
      był. Odrzucenie dziecka to jeden z symptomów tej choroby.
      Dramatyzujesz, obwiniasz się do granic absurdu, nie jesteś w stanie
      nawiązać kontaktu z dzieckiem... niezależnie od tego, co się
      zdarzyło wcześniej, Twoje reakcje są jakieś takie przesadne... może
      wizyta u lekarza by to wyjaśniła?
      I jeśli to dla Ciebie możliwe, pamiętaj, że dziecko to niewinna,
      bezradna istota, żywy człowiek, nie dowód zbrodni. Ktoś, kto Cię
      rozpaczliwie potrzebuje i kocha najbardziej na świecie... I nie ma
      żadnego znaczenia, do kogo jest podobny.
      Pozdrawiam
    • anna-sara Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 10:56
      Ja też uważam, że to może być depresja poporodowa. Napisalas, że w
      chwili poczęcia nic Ciebie z tamtym człowiekiem już nie łączyło więc
      sama wiesz, że jego ojcostwo raczej nie jest możliwe. Dziecko jest
      podobne do tamtego... a może to Ty tylko tak widzisz? może tak
      bardzo chcesz, żeby okazało się dzieckiem mężą, że wmawiasz w siebie
      to podobieństwo, może podświadomie starasz się w ten sposób ukarać
      siebie za romans, którego w zasadzie nie chciałaś? Napisałaś, że mąż
      celowo zaplanował dziecko i co, wydaje Ci się, że on nie potrafi
      policzyć do dziewięciu? Stanowczo uważam, że to jest syn Twojego
      męża. To co zrobiłaś wcześniej może okazać się głupstwem w stosunku
      do tego co możesz narozrabiac teraz. Jeżeli powiesz głośno o swoich
      przypuszczeniach zniszczysz życie sobie, mężowi i dzieciom. Mąż już
      zawsze, nawet podświadomie będzie miał wątpliwości. Myślę, że jeżeli
      jest to depresja poporodowa to sama sobie nie dasz rady. Może na
      początku wystarczy jak porozmawiasz ze swoim ginekologiem (jeśli
      masz do niego zaufanie) a on powie co powinnaś robić dalej. Ważne,
      żebyś nie tkwiła dłużej w takim stanie bo to ze szkoda dla
      wszystkich a najbardziej dla synka, który czeka na Twoją miłość.
      Powodzenia.
    • kinia.6 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 11:58
      dziękuje was wszystkim za wsparcie choć nie takich odpowiedzi
      oczekiwałam...chciałam abyście napisały prawdę ,ze jestem perfidna dziwką!,ze
      życie w kłamstwie nie ma sensu ,ze skoro naważyłam sobie piwa to mam go teraz
      wypić..poza tym nie mogę rujnować życia mojemu mężowi..on kiedyś sie prawdy
      dowie i co wtedy??? za 10-15 lat takie testy na DNA będzie można pewnie już
      kupić bez problemu w aptece.. teraz ma druga szansę ułożyć sobie życie tak jak
      chce jest młody, może kogoś lepszego pokocha bo ja już swoja szanse na miłość
      zaprzepaściłam...
      kiedyś powiedział mi ze jak sie zostaniemy to zrobi wszystko aby córka była z
      nim a ja wiem ze jest do tego zdolny..tak strasznie ja kochamy reszta on jest
      bardzo dobrym dla niej ojcem...
      maż widzi co sie ze mną dzieje i myśli tak jak wy ze to depresja
      poporodowa...czuje sie fatalnie brak mi apetytu, sensu życia, ciągle cierpię na
      okropne bóle głowy i światłowstręt a wieczorem dopadają mnie dreszcze i wysokie
      gorączki...i tak jest on kilku tygodni...jest teraz źle miedzy nami..nie
      potrafię z nim rozmawiać bo zaraz zaczynam płakać.. maż twierdzi ze nie
      rozwiążemy problemu jak mu nie powiem o co chodzi...i codziennie walczę ze sobą
      aby mu powiedzieć...czuję ze tego sie już nie da w żaden sposób
      rozwiązać...każde rozwiązanie będzie złe...a co do podobizny malucha to niestety
      każdy kto przychodzi do nas z odwiedzinami twierdzi ze jest inny...do żadnego z
      nas nie podobny...maż mówi ze z czasem na pewno będzie do niego podobne...ze
      dzieci sie zmieniają...
      • kicia031 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 12:07
        Lecz swoja depresje poporodowa, a jak poczujesz sie zdolna do
        racjonalnego myslenia, to rozwiazesz reszte problemow.
        Zapisz sie do lekarza - obojetnie, ginekolog, rodzinny, psychiatra i
        powiedz jak sie czujesz. Dostaniesz leki i po paru miesiacach
        wrocisz do siebie.
        • m.nikla Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 12:13
          Moim zdaniem ,jesli powiesz teraz- ze dziecko jest tamtego faceta, a nie jesteś
          tego pewna- zrobisz głupsza rzecz niz wczesniej...nikt nie jest idealny...chyba
          za bardzo sie obwiniasz...
        • sanni_only Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 12:26
          Po porodzie i jak karmisz mozesz mic tez za malo witamin ktore tez
          poteguja dola psychicznego wiec zacznij lykac witaminy komplet plus
          magnez wplywajacy czesciowo na stan ducha.
          Glowa do gory , powiedz lekarzowi o zlym samopoczuciu i zacznij
          myslec pozytwnie.Nie wmawiaj sobie ze nie jestes nic warta itp bo to
          nieprawda ,niezadreczaj sie sama sie ciagle obwiniajac ,stalo sie
          zdradzilas i trudno ,bylo minelo ,nic strasznego sie nie stalo sa
          gorsze problemy na swiecie.Ciesz sie ze wszyscy sa zdrowi ,ze dzieci
          zdrowe i zadbaj troche o siebie.
          Zajmij umysl czyms innym ,moze porozwiazuj krzyzowki ,pograj w karty
          itp to pomoze szybciej zapomniec
    • kinia.6 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 12:28
      poza tym zrobiłam coś innego...zadzwoniłam do tego znajomego ze muszę wiedzieć
      czy wtedy coś między nami było..bo ja już nic nie pamiętam a raczej pamiętam ze
      już chyba nic nie było...on utwierdził mnie w tym przekonaniu ze to nie możliwe
      bo do stosunku na 100% nie doszło..ale mogliśmy sie tylko przytulać i być może
      mogło dojść do jakiegoś błędu, ze może mnie dotknął przez przypadek ręką lub
      inaczej no nie wiem..dla mnie to to jest teraz obrzydliwe jak sobie to
      przypominam...
      on mówi ze to jest niemożliwością żeby to było jego dziecko bo przecież nie
      współżyliśmy..ale wiem ze dla Boga wszystko jest możliwe..ukarał mnie...poza tym
      z obliczeń lekarza i z usg do ciąży doszło tydzień później niż powinnam mieć
      owulacje potwierdziło to 3 różnych lekarzy....w środku cyklu i później kochałam
      sie tylko z mężem...dlatego byłam taka pewna ze to dziecko męża...a tu takie
      rozczarowanie..
      • nemeth Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 12:48

        Dziewczyno weź wyluzuj. Mąż najprawdopodobniej domyśla się że miałaś romans a że
        dziecko nie jest podobne do Twojego męża?
        Cóż moja córka również nie jest podobna do mojego męża. Mało tego nie jest
        podobna również do mnie. Ja mam ciemne włosy, mąż ma ciemne włosy a ona jest
        ciemną blondynką. Nawet ku naszemu zaskoczeniu ma inną grupę krwi. Ja mam A-,
        Mąż ma A+ a jej wyszło O+ co jak powiedział lekarz + z -może dać jak w jej
        przypadku 0. A zapewniam Cię że jest dzieckiem mojego męża. Grupę krwi
        najprawdopodobniej odziedziczyła po babci, a moja mama jako dziecko była również
        ciemną blondynką. Także i Twój synek prawdopodobnie odziedziczył cechy po
        którymś pokoleniu i nie koniecznie musi być podobny do Was.
        Głowa do góry i wydaje mi się że powinnaś zgłosić się do lekarza bo wygląda to
        na ciężką depresję po porodzie.
        • mkostki Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 13:25
          Nemeth, załamujesz mnie, myślałamm, ze zasady dziedziczenia grupy
          krwi są powszechnie znane.
          Jeśli Ty masz grupę Arh+, o masz jeden gen drupy A, a drugi grupy 0,
          (grupa 0 jest cechą recesywną, więc para genów 0 i A, daje grupę A,
          Twój mąż ma taką sama parę genów. Od każdego rodziców dostajemy
          jeden gen na każdą ceche (w uproszczeniu, bo niektóre cechy są
          określane przez więcej genów, ale hak z nimi teraz) więc twoje
          dziecko ma szanse dostac od was nastęujące kombinacje
          A0
          0A
          AA
          00
          w 3 pierwszych przypadkach ma grupę A, w ostatnim 0
          czyli 75% że będzie miało grupę A, a 25% że grupę 0. Twoje dziecko
          ma własnie 0 i to wcale nie jest dziwne. I nie ma to nic wspólnego z
          babcia, na miły Bóg!
      • moreno68 przerażające... 06.03.08, 12:49
        Obudz się z marazmu!!! To co teraz piszesz jest dużo bardziej
        przerżające.Idż do lekarza bo sama nie dasz rady.I powiem
        wprost..nie masz żadnej pewności a wypisujesz kompletne
        bzdury.Myślisz ,że Bóg nie ma ciekawszych rzeczy na głowie niż
        karanie kogoś zdrowym dzieckiem?Naprawdę szkoda dziecieka i Ciebie,
        przestaj się zadręczac i MASZERUJ DO LEKARZA!!!
      • mama-cudownego-misia Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 12:51
        Kiniu, Kochanie, nie wiem, co Ci napisać, żeby Ci ulżyło...
        Jeśli jest jakiś Bóg, szczególnie ten katolicki, nie działa on tak,
        że znajdzie sobie jakąś myszkę, która zbłądziła, i karze ją,
        karze... Cuda też się tak często nie zdarzają. Przecież wiesz. Jesli
        chodzi o określenie daty zapłodnienia, przecież wszystko się zgadza -
        od owulacji do zapłodnienia mija zawsze trochę czasu, od
        zapłodnienia do zagnieżdżenia się też, wystarczy, ze Ci się owulacja
        przesunęła 2 dni (pokaż mi takiego cyborga, któremu się nie
        przesuwa!) i już masz tydzień różnicy. Jak do tego dodasz dokładność
        USG w określaniu wieku ciąży (w pierwszych tygodniach +/-tydzień,
        potem +/- 2 tygodnie), to znowu okazuje się, że wszystko jest tak,
        jak należy... Od dotknięcia ręką się w ciążę nie zachodzi, a my nie
        jesteśmy wiatropylne... Przecież to wszystko wiesz.

        Tyle, jeśli chodzi o Twoje wątpliwości. Są one jednak niestety
        objawem czegoś bardzo niepokojącego. Musisz z kimś o tym
        porozmawiać. Może z księdzem, albo z psychologiem?
        Żadno z Was, ani Ty, ani mąż, ani Wasze dzieci (tak, ten maluszek
        też) nie zasłużyło na to wszystko. Dzieci Cię potrzebują, musisz dla
        nich żyć i być dzielna. Nie karz się, nie torturuj... Zwróć się do
        kogoś po pomoc. Nie zwlekaj, szkoda życia...
        • mosieza Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 13:42
          Wiesz co ja myślę? Że zamiast się zamartwiać i robić sobie ciągle
          wyrzuty sumienia, umęczać się i biadolić powinnaś się wziąć w garść
          bo to że uważasz że dziecko jest podobne do kochanka wcale nie musi
          być prawdą że jest jego dzieckiem! Jestem pewna że Twoja wyobraźnia
          nieźle działa i nakręcasz się niepotrzebnie. że to podobieństwo jest
          tylko w Twojej głowie. Czy myślisz że Twój mąż jest głupi i gdyby
          było to prawdą sam by nie zauważył że coś jest nie tak?? a rozmowa z
          tymże panem, przecież powiedział że napewno wszystko było ok. Opanuj
          się bo tylko serce mi pęka jak myśle o tym maleństwie! Każdy z nas
          czasem błądzi ale leży to w naszej naturze. Proponuję Ci wizytę u
          psychologa. A dla świętego spokoju możesz zrobić testy DNA, trochę
          kosztują ale myślę że będziesz w stanie zgromadzić te pieniądze.
          Głowa do góry. Każda z nas która Ci tu odpisała daje ci te same rady-
          wykorzystaj je zamiast stać w miejscu i płakać nad swoim losem.
          a tak na marginesie moja córka jak się urodziła była niesamowicie
          podobna do brata mojego partnera (są zupełnie rózni od siebie)
          • kinia.0 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 06.03.08, 15:45
            Dziewczyno jak najszybciej do dobrego psychologa się zapisz bo ty
            masz depresję ! dziecko jest napewno twego męża,nie musi być odrazu
            podobne ! Jak ty możesz nie kochać tego dziecka? co ono jest winne?
            nawet jeśli by było tamtego faceta to jest też i twoje ! twoja krew !
            ty je nosiłaś pod sercem 9 miesięcy ! Są dziewczyny które miały
            dziecko z gwałtu i co? powinny je oddać? nie ,bo to dziecko nie jest
            temu winne.Myśl tylko o tym że to jest TWOJE dziecko ! nie ważne czy
            męża czy tamtego -ono jest TWOJE i TWOJEJ miłości potrzebuje ! A
            ojcem jest nie ten który spłodzi ale ten który pokocha i wychowa.A
            jak piszesz to twój mąż nawet przez chwilę nie pomyślał że dziecko
            mogło by być nie jego ! i już je kocha ! nie psuj tego
            dziewczyno,dostałaś drugą szansę więc zapomnij o tym co było
            podziękuj Bogu za to co masz,że nie odebrał ci tego co w życiu
            najważniejsze-RODZINY !
            • mama_synka_2007 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 12.03.08, 23:30
              a jaka dzidzius grupe krwi? Bo jesli to dziecko twojego meza to powinna byc
              taka sama jak starszej dziewczynki, albo przynajmniej jakis elemenet miec
              podobny, nie wiem dokladnie ale sproboj to sprawdzic moze tylko ci sie to
              podobienstwo wydaje...
              • konwalia9 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 13.03.08, 00:21
                nie za bardzo rozumiem dlaczego aż tak obwiniasz się za ten romans?-
                sama piszesz, że mąż porównywał Cię do koleżanek, że byłaś
                niedowartościowana- tzn. podtrzymujesz stereotyp, że facetom wolno
                oglądac się za innymi a kobieta to -jak piszesz- dziwka? nie obraź
                się ale dla mnie to chodzenie do księdza i myslenie w powyższy
                sposób świadczy o Twoim niedowartościowaniu a z tego co piszesz
                jesteś przecież łądną, miłą, mądrą matką dwójki (podkreslam)
                wspaniałych dzieci. To, że masz jakiś rodzaj depresji poporodowej to
                pewne. Wiesz ile znam kobiet, które by życie chyba oddały żeby mieć
                jedno dziecko nie mówiąc już o dwójce zdrowych, wspaniałych dzieci i
                to parki w dodatku?- Bóg Cię nie ukarał a nagrodził- zerwałaś
                przecież romans, masz rodzinę, nowe możliwości i w ten sposób myśl a
                o przeszłości nie myśl....pocałuj dzidziusia w czółko na dobranoc i
                powiedz, że go kochasz? jak ma na imię?
    • karolina.chonly Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 13.03.08, 00:22
      Jeszcze raz co do podobienstwa... Moj maz ma dzieci z poprzedniego
      malzenstwa. On sam pochodzi z krajow poludniowych, ma ciemna
      karnacje i czarne wlosy. Jego byla zona ma jasna cere i blond wlosy.
      Wszystkie bez wyjatku dzieci po urodzeniu byly kompletnymi
      blondynami i mialy jasne cery (tak bylo do ok. 5-7 roku zycia).
      Teraz sa troszke starsze - wszystkie maja czarne wlosy i sniade cery
      i na 100000000000% widac, ze to po prostu jego dzieci. Nie panikuj,
      jak wszystkie poprzedniczki napisze - pedem do lekarza!!!! Maz na
      pewno tez Ci pomoze, jezeli to ty wyrazisz chec na te pomoc!!!
    • kinia.6 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 13.03.08, 14:51
      dzięki dziewczyny za wsparcie...nie wiem jak bez was dałabym sobie rade w tym
      trudnym dla mnie okresie...zadzwoniłam jeszcze raz do tamtego i umówiłam sie z
      nim na spotkanie...musiałam go zobaczyć czy naprawdę jest tak podobny do małego
      jak mi sie wydaje...tak dawno go już nie widziałam i wszystko zaczęło mi sie
      zacierać w pamięci...przyjechał do mnie zobaczył dziecko i jak powiedział kamień
      mu spadł z serca bo on kompletnie jest do niego nie podobny...moje wątpliwości
      sie rozwiały..ma zupełnie inny kształt oczu, nosa inne uszy, inne
      czoło...jedynie twarz ma pociągłą ale mój mąż tez ma taką... póki co narazie
      moje dziecko nie przypomina tamtego...nie wiem skąd mi sie to przyszło do
      głowy...do męża i do mnie tez nie jest podobne ale ja już sie tym nie
      zadręczam...zaczynam cieszyć sie malutkim..ostatnio tak słodko sie do mnie
      uśmiechną..:-))wracam do świata żywych...jest mi ciężko ale małymi kroczkami
      wracam...:-)
      p.s. grupę krwi odziedziczył po mnie wiec na tej podstawie nie sprawdzę kto jest
      ojcem zresztą chyba już nie będę drążyć tematu bo to będzie i jest moje i mojego
      męża dziecko...
      • kinia.0 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 13.03.08, 15:51
        BRAWO !!!!! Tak masz myśleć ,nie inaczej.Zostaw to co było za
        sobą,zaczynasz nowy etap w życiu.Pielęgnuj to co masz i dziękuj Bogu
        za to co Ci dał,a dał Ci wiele,odzyskałaś męża,rodzinę i zyskałaś
        dzieciątko.
      • anna-sara Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 13.03.08, 17:49
        Kiniu, jak przyjemnie to czytać, brawo! Teraz już wszystko będzie
        dobrze.
    • karolina.chonly Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 13.03.08, 18:13
      Ja za 2 miesiace urodze coreczke - juz jestem przekonana, ze tak jak
      tata bedzie miala ciemna karnacje i burze czarnych lokow :) A moj
      maz oczywiscie sie prawie ze mna zaklada, ze urodzi sie blond
      aniolek :) I pewnie ma racje!! :) A przeciez to jest na nie wiem ile
      milionow % jego dziecko :)))
      Trzymaj sie, byle do przodu, pozdrawiam!!!
    • pelna_watpliwosci Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 15.03.08, 17:57
      Hm, taki odzew, a ja nie mogę się pozbyć wrażenia, że to na marne...
      Jakoś mi to wygląda na perfidną prowokację.
      • mbartoszew dziwne... 16.03.08, 21:32
        Też mam synka. Ma dwa lata. Jak miał kilka tygodni, nie był podobny
        do NIKOGO, tylko wyglądał jak wszystkie noworodki. Jeszcze teraz
        część osób mówi, ze jest podobny do mnie, a część, ze do męża.
        Albo to jakiś kit, albo z nerwów wydaje Ci się, ze mały jest podobny
        do tamtego.
        Miałoby to sens w jednym tylko wypadku: czy tamten facet jest innej
        rasy, ma inny kolor skóry? Bo jeśli nie, to wszystko się kupy nie
        trzyma.
      • kinia.6 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 18.03.08, 12:42
        niestety to co napisałam to prawda taki scenariusz napisało moje
        życie...wolałabym czas cofnąć ale sie nie da!!!...czasami lepiej sie czuje a
        czasami jest mi ciężko z tym faktem żyć ze do końca nie jestem pewna kto jest
        ojcem małego... niby nie jest do tamtego podobny ale do nas tez nie...ehh
      • trzydziestoletnia Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 28.03.08, 22:48
        Wlasnie, do tego ta "pociagla" twarz u niemowlecia... granice fantazji sa niepojete ;)
    • ludkae Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 24.03.08, 19:18
      kinia.6 napisała:

      >jestem perfidna dziwka
      >skoro nawazylam sobie piwa to mam go teraz
      >wypic


      W gre wchodzi - tak jak inni zauwazyli - depresja poporodowa.

      Ale zapominasz, ze to twoj maz popchnal cie do romansu, swoim lekcewazacym
      traktowaniem, niedocenianem ciebie, i co najgorsze
      aroganckim porownywaniem ciebie do swojej kolezanki.

      Wiekszosc mezow w takiej sytuacji, przynajmniej musi sie ukrywac, ze mysli o
      innej kobiecie, gdyz nie osmieliliby sie wspomniec o tym swojej zonie. To, ze
      twoj maz mogl sobie pozwolic na wychwalanie innej kobiety tobie w twarz,
      swiadczy,ze kompletnie nie mial do ciebie respektu! Co to bylo z twoim mezem?
      Mial harem?


      Katujesz siebie zgodnie ze skrajna katolicka moralnoscia. Romans moze byc
      bledem, ale nie zbrodnia. Mezczyzni rowniez maja romanse ale nie uwazaja ich
      zbrodnie, tylko za ich szeroki przywilej wolnosci.

      Kobiety, zwlaszcza mezatki, przewaznie nie daza do takiej wolnosci seksualnej,
      jednakze traktowanie siebie jak zbrodniarke, to juz masochizm - glownie pod
      wplywem nacisku religii i spoleczenstwa. Trzeba troche zluzowac to "samo-karanie
      sie".
      Widocznie popelnilas blad, bo sie zle czujesz ze swoja swiadomoscia. Ale
      biczowac sie za to, to duza przesada i marnowanie mlodosci.

      Tragedia to: kalectwo niemowlecia, czy doroslego, nieuleczalna, lub smiertelna
      choroba.

      To, co obecnie przezywasz, to blad. Przez cale zycie czlowiek popelnia bledy.
      Roznego rodzaju bledy, co prawda, ale nie nalezy przesadzac. Popadlas w skrajna
      rozpacz, ktora jest nieproporcjonalna do tego, co sie stalo.

      Potrzebny ci jest terapeuta, abys miala okazje porownac, jeden blad, do
      wiekszego bledu, a w koncu do tragedii.

      Masz wazny okres zycia, gdyz musisz miec sily na wychowywanie niemowlecia.
      Szkoda tracic energie na cos, co jest wspolna wina: rowniez wina twego meza.
      • sympatyczna1980 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 24.03.08, 22:23
        kiniu trzymaj sie , powodzenia ci zycze i samych sukcesow w wychowaniu Twojego i
        Twojego meza synka :)))) pozdrawiam. buziaki.
        • anka7922 Re: odliczam dni, godziny mojego życia... 27.03.08, 17:30
          To cudowne ze zrozumiałaś co dla ciebie jest najważniejsze trzymam za ciebie kciuki teraz wiem ze dasz rade spojrzeć na świat oczami dziecka
          i będziesz mogła sie cieszyć każdą chwilą spędzona z cudownym maluszkiem.Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka