Dodaj do ulubionych

Teściowie - było fajnie, jest dziwnie

02.05.08, 20:49
Zawsze byłam dumna i szczęśliowa, że mam naprawdę fajnych teściów,
że nawzajem jesteśmy sobie bliscy. Przez kilka lat przed i kilka po
ślubie naprawdę bardzo lubiłam spotkania z nimi, bylo o czym
rozmawiać, wszystko fajnie. Zdarzały się owszem konflikty, ale
twórcze, tzn. takie, że docieraliśmy się. Kiedy moje dziecko
podrosło, teściowie zaczęli coraz częściej pytać mnie, kiedy
zamierzam iść do pracy. Nie mogli sobie wyobrazić, że mama
przedszkolaka nie pracuje. Ja tymczasem dobrze czułam się w domu,
finansowo też dawaliśmy sobie radę. Teściowie jednak naciskali coraz
bardziej. Przestalam czuć się komfortowo w ich towarzystwie. W końcu
mąż porozmawiał z mamą i wytłumaczył, że dobrze nam jest jak jest. I
rzeczywiście, pomogło. Nie słyszałąm już od tej pory nic na ten
temat. Zaraz potem pojawiło się drugie dziecko, więc moja
bezrobotność jest oczywista. I niby wszystko jest w porządku, ale ja
nie potrafię o tym zapomnieć. Nie czuję się już dobrze w ich
towarzystwie. Gdyby to byli znajomi, nie rodzina, pewnie rozluźniły
się między nami stosunki i przestalibyśmy się widywać. Tu jest to
jednak niemożliwe i jasne, że wcale bym tego nie chciała. Choćby po
to, zeby nie odbierać dziadkom wnuków, a wnukom dziadków. Ale nie
mam już ochoty się z nimi spotykać, podczas wizyt czuję przymus, nie
umiem przekroczyć jakiejś bariery i np. zwierzyć się z jakichś
problemów. Jak powinnam postępować? Starać się przełamać swoją
niechęć czy zostawić to tak jak jest i czekać na rozwój wypadków?
Obserwuj wątek
    • lookbill Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 02.05.08, 22:11
      Teściowie zrozumieli,że jest Wam dobrze, że taki układ
      funkcjonowania rodziny jest dla Was dobry, radzicie sobie i
      proponuję zapomnieć o tym, co było. Jeśli mąż wytłumaczył im, to
      okay. Martwi mnie jednak sam fakt wtrącania się w Wasze sprawy i
      tłumaczenie się z tego.Teściowie chyba zbytnio wtrącają się i należy
      im to delikatnie dać do zrozumienia. Zamiast tłumaczenia,
      przemilczanie Waszych spraw.
    • maja.8 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 01:13
      czesc!ja tez mam taka podobna sytlacje.moi tesciowie tez sie
      wtracaja we wszystko nawet jak nie mieszkamy razem to i tak mam
      wrazenie jakbysmy byli razem z nimi zwiazani jak maz i zona.tez mi
      sie nie chce do nich chodzic ale musze moj maz jest z nimi bardzo
      zwiazany.jak jestesmy u nich to czuje jak bardzo mnie nienawidza.a
      rozmowa tez sie nie klei.mamy synka malego to nawet go
      nieodwiedzaja,boli mnie to tak bardzo ze niekiedy tak jest ze sie
      niewidzimy 2 tygodnie i wnuka maja gdzies.niewiem wiesz co ci
      poradzic sama mnie to tez meczy dreczy.okropne ale zycze powodzenia
      i zeby bylo wszystko dobrze..
    • anna-sara Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 02:17
      Często tak bywa, że teściowie nie moga znieść niepracujących
      synowych. Nie dosyc tego, że ich syn ożenił się z nią to jeszcze
      musi harowac na jej utrzymanie. Biedny Miś się zamęcza a ona siedzi
      sobie w domu. Takie stanowisko potrafi prezentowac również teściowa,
      która w swoim życiu nawet przez jeden dzień nie pracowała zawodowo.
      Za to wytłumaczy, że jej przypadek dotyczył innych czasów. Nie
      dziwie się, że czujesz żal i sama też unikałabym kontaktów. Tym
      bardziej, że jak odchowasz drugie dziecko sytuacja prawdopodobnie
      sie powtórzy.
      • jansen25 anno-saro - nie wierzę!!!!! 03.05.08, 07:22
        Nie dość, że to dokładnie moja opinia, to również dokładnie te same
        określenia, których ja używam i ten sam szyk zdań. Zaczynam się bać,
        że bezwiednie wstaję w nocy i żyję drugim życiem!

        A do Autorki: ciesz się, że mąż potrafi przekazać rodzicom Wasze
        stanowisko. Mam i w rodzinie, i wśród znajomych 2 podobne sytuacje.
        Przy czym dziewczyny zasuwają jak głupie - panowie niekoniecznie.
        Uwierzyli mamuśkom, że przecież ciężko pracują, a ona "nic nie robi,
        tylko SIEDZI w domu." (Nic to, że on równiez sidzi - przed
        telewizorem lub odpoczywa na łożu, a często i w jego okolicach,
        zmęczony po otwieraniu kapsli i degustacji, rzecz jasna).
        Mam nadzieję, że teściowie mają jeszcze inne dzieci i przeniosą
        swoje zainteresowanie na kolejną leniwą synową.
    • die_blume Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 08:04
      A na jaki rozwój wypadków czekasz? Już nastawiłaś się, że znowu z czymś
      wyskoczą? Piszesz, że na cos nalegali, a potem Twój mąz porozmawiał z matką i
      rozmowa widać dała efekty.To o co Ci jeszcze chodzi? Nie możesz zapomnieć, że
      zdarzyło im się namawiać Cię do powrotu do pracy? No i co z tego. Żeby tylko
      takie rzeczy się zdarzały na linii teściowie-synowa.
      • die_blume Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 08:09
        I dziwi mnie, że wtedy nie dałas im do zrozumienia, że zrobicie, jak uważacie za
        słuszne, tylko zrobił to za Ciebie mąż. Jesli już się cos podobnego powtórzy,
        radzę od razu odpowiedź konkretną, bez tłumaczenia sie.
      • sarabanda2 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 11.05.08, 01:15
        die_blume napisała:

        > A na jaki rozwój wypadków czekasz? Już nastawiłaś się, że znowu z
        czymś
        > wyskoczą? Piszesz, że na cos nalegali, a potem Twój mąz
        porozmawiał z matką i
        > rozmowa widać dała efekty.To o co Ci jeszcze chodzi? Nie możesz
        zapomnieć, że
        > zdarzyło im się namawiać Cię do powrotu do pracy? No i co z tego.
        Żeby tylko
        > takie rzeczy się zdarzały na linii teściowie-synowa.

        Owszem, to możliwe,że wyskoczą, podobnie było z moją pracą
        magisterską (regularne pytania: kiedy wreszcie obronisz), z
        nocnikiem (kiedy wreszcie go nauczycie), z przedszkolem (kiedy go
        pślecie), tylko że wtedy szybko obroniłam, nauczyłam, posłałam i
        nie zdążyłam się tym zmęczyć. Sprawa pracy przeważyła szalę.
    • alexxa6 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 09:06
      Bez urazy, ale wygląda mi to na rozdmuchiwanie problemu na siłę.Sama przyznajesz
      że konflikt, który nie był wcale aż taki wielki, znalazł swój koniec, że
      sytuacja jest teraz poprawna, po co więc pielęgnować w sobie urazę i niechęć?Nie
      jesteś od teściów w żaden sposób zależna, macie swoje życie z którego jesteście
      zadowoleni, po co więc na siłę dążyć do nowego konfliktu?Nie musisz teściów
      kochać i okazywać im "rodzinną miłość", zostań więc przy normalnych
      międzyludzkich układach,poprawnych, sympatycznych, zbagatelizuj i zapomnij to co
      było.życie jest samo w sobie dostatecznie trudne by jeszcze dodatkowo , na siłę
      i niepotrzebnie je sobie komplikować.
      • verdana Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 09:48
        A z drugiej strony, gdyby to mąż corki nie pracował i nie mial
        zamiaru, nawet gdyby wychowywał wspólne dziecko, pewnie wszyscy by
        rodziców zony rozumieli.
        Ja teśció rozumiem - tzn. nie powinni sie wtracać, ale zaniepokojeni
        mają prawo być. Utrzymanie domu nawet przez świetnie zarabiającego
        faceta to spore ryzyko. Nie może zachorować, nie może zrezygnowac z
        pracy. Utrata pracy - to natychmiastowa klęska finansowa. To ogromne
        psscyhiczne obciążenie, nawet jesli obie strony sa zadowolone.
        No i z jednej, nawet dobrej emerytury trudno bedzie wyżyć. Tez bym
        sie na miejscu teśció martwila...
        • marzeka1 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 03.05.08, 13:16
          Podobnie jak myślę jak verdana.Na niepracującą żonę i 2 dzieci nieźle trzeba się napracować, by zapewnić pewnien standard.A tu "pani dobrze w domu", niby wszystko OK, ale ja znam przykład jak mąż się tak SAM starał zapewnić godziwy finansowy byt rodzinie, że w wieku 42 lat padł na zawał.O tym,że sytaucja w tej rodzinie stała się baaardzo niefajna mówić nie muszę.
    • kol.3 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 04.05.08, 07:54
      Nie wiadomo, jak sprawa wygląda od strony męża. Autorka wątku siedzi
      w domu,wychowuje dzieci,mąż zarabia. (Ciekawe ile godzin dziennie
      mąż pracuje?) Jest dobrze. W każdym razie jej jest dobrze. Mąż
      widząc zadowolenie żony, być może nie chciał naciskać na jej powrót
      do pracy.Być może sprawa to była poruszana w gronie teściowie-mąż.
      Mąż może czuć się przepracowany,przeciążony, czego żona może nie
      zauważać. Rodzice poruszyli tę sprawę no i narazili się. Być może
      mąż widząc reakcję żony na interwencję teściów (+urodzenie drugiego
      dziecka)żeby nie zaogniać sprawy, postanowił pogodzić się z sytuacją
      jaka jest.
      Ja bym była za szczerą rozmową autorki z mężem.
      Jest wcale niemała grupa pań, które są zwolenniczkami układu "mąż
      zarabia - żona zajmuje się domem". Tyle że czasem mąż pracuje na
      paru etatach, nie zna dzieci, żyje w systemie praca-sen. Wszystko w
      rodzinie "wisi na jednym gwoździu". Problem zaczyna się gdy gwóźdź
      nie wytrzyma przeciążenia.
    • michalina4 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 04.05.08, 13:37
      Konflikt niby przygasł, ale autorkę wątku coś gryzie - czyżby na zasadzie "uderz
      w stół a nożyce..."? Może moja rodzina ma zmurszałe poglądy, ale u nas jedyna
      dwójka bezrobotnych poniżej pięćdziesiątki to przewlekle chory wujek i kuzynka z
      ciężką postacią cukrzycy. Przepraszam, jeśli urażę, ale dłuższe bezrobocie ( w
      przypadku kiedy dzieciaczki mogą iść do przedszkola) kojarzy mi się z jakąś
      niezdolnością do pracy z poważnego powodu, a nie na zasadzie "dobrze jest jak
      jest, jakoś dajemy sobie radę".
      • kicia031 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 05.05.08, 15:26
        Zgadzam sie z przedmowczyniami - nie bylabym zadowolona, gdyby moj
        syn zostal obarczony samodzielnym zarabaniem na rodzine, wychowalam
        sie w rodzinie, w ktorej kobiety pracowaly - od czasow babci, ktora
        przed wojna byla pania inzynierowa i zarzadzla gosposia oraz niania,
        a gdy dziadek zginal na wojnie to musiala zakasac rekawy i wyuczyc
        sie zawodu.
        Ale watpie by po praniu mozgu jakie moi synowie przechodza w domu
        byli zainteresowani kobietami ktora nie maja ambicji zawodowych.
        • sarabanda2 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 11.05.08, 01:10
          Kto wie, dzieci sprawiają niespodzianki rodzicom.

          Z tego, co piszesz, wynika jednak, że zanim pojawiła się taka
          potrzeba, babcia nie miała jednak ambicji zawodowych.

          A poza tym "ambicje zawodowe" bywają frazesem. Nie rozumiem, czemu
          pani, która w urzędzie czy firmie przekłada papiery do segregatorów,
          ma ambicje zawodowe, a osoba, która pracuje w domu jest z jakichś
          względów gorsza.
          • kol.3 Re: Do Sarabandy 11.05.08, 08:06
            Lubię takie teksty. Ci co pracują to właściwie nic nie robią robią,
            przekładają papiery i piją kawę. Skoro ta praca jest taka prosta i
            jeszcze za nią płacą to może byś ją jednak wybrała, porzucając takie
            amitne i odpowiedzialne zadania jak solenie kurczaka przed
            upieczeniem.
            • sarabanda2 Re: Do Sarabandy 11.05.08, 23:36
              Póki co nie chcę takiej pracy, oprócz solenia kurczaka zajmuję się
              róznymi rzeczami, na któe nie mają czasu moje pracujące koleżanki;
              moje dziecko nie musiało siedzieć w przedszkolu od 7.00 do 17.00.

              A poprzednim postem chciałam zwrócić uwagę, że "ambicje zawodowe" to
              frazes. Znam mnóstwo pracujących osób o których nie powiedziaabym,
              że mają ambicje zawodowe.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 04.05.08, 20:23
      Jeśli teściowe do tej pory byli przyjaźnie do Pani nastawieni z
      wzajemnością, to może ich pytania i dociekania w sprawie pracy
      dotyczyły zainteresowania Pani sytuacją i Pani dobra. Może
      wyobrażali sobie , że i Pani tego potrzebuje, może nie
      przypuszczali ,że Pani czuje się dobrze w domu i chcieli , w
      zgodzie z obecną tendencją, pomóc Pani wrócić do pracy lub ją
      rozpocząć ( nic Pani nie pisze jak była Pani sytuacja przed
      urodzeniem pierwszego dziecka ). Nie wykluczam intencji teściów
      opisanych przez inne forumowiczki, związanych z wtrącaniem się w
      małżeńskie sprawy, chęcią wypchnięcia Pani do pracy, aby pomogła
      Pani ich synowi, ale wydają mi się mniej prawdopodobne w sytuacji
      jaką zrozumiłam z Pani wpisu. Szczególnie, że natychmiast po
      zwróceniu uwagi zaareagowali i zaprzestali pytań czyli zachowali
      się w porządku, uznając Wasze plany i priorytety. Czemu mieliby być
      w tym fragmencie życia nagle nieżyczliwie do Pani nastawieni?
      Mocno przeżywa Pani ich uwagę i rozumiem, że przechowuje Pani swoją
      urazę już dość długo. Do tego musi być ona duża , skoro przemyśliwa
      Pani, aż tak radykalne rozwiązania jak zerwanie kontaktów.
      Może warto się zastanowić czy w teściach nie umieściła Pani swych
      uczuć związanych z decyzją jaką Pani podjęła. Może czuje Pani
      presję i innych, aby podjąć pracę. Może czuje Pani się przez innych
      niedowartościowana w swoim wyborze lub budząca zdziewenie i
      niezrozumienie. Może sama Pani jest w nim nie do końca pewna lub
      czuje Pani , że jednak coś Pani traci.
      To są jednak rozważania na wyrost i bardziej, aby zachęcić Panią do
      zrozumienia sytuacji, ale w Pani poście nie o to, wszak, chodzi.
      Odpowiadając wrost na Pani wątpliwości raczej należy przejść nad
      sprawą do porządku dziennego, na przyszłość grzecznie odpowiadać
      teściom, że jak Pani podejmie deczyzję o pracy to ich Pani powiadomi
      lub , że tak jest Pani dobrze i świetnie się Pani czuje. A tymczasem
      cieszyć się dziećmi i własnym świadomym wyborem oraz teściami,
      którzy nie sprawiają większych kłpotów. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • sarabanda2 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 11.05.08, 01:01
        Serdecznie dziękuę za odpowiedź Pani Ekspert i wszystkim
        forumowiczkom.

        Pominęłam sporo informacji o mojej sytuacji, o problemach ze
        zdrowiem i fakcie, że przez ponad rok pracowałam (i ten czas był
        najbardziej stresujący w naszej rodzinie), tyle że wiadomo było, że
        nie będzie to praca na dłużej. Nie pisałam o tym, ponieważ właściwie
        nie o sam problem pracy mi chodzi, tylko o to, czy mam obowiązek
        przyjaźnić się z teściami, tak jak dawniej, czy nie.

        Nie zamierzam aż tak radykalnie zerwać kontaktów z tesciami,
        fizycznie widujemy się dość często i będziemy nadal, choć ja już nie
        traktuję tych spotkań jako przyjemności, to dość miło sobie
        rozmawiamy o pierdółkach. Ja tylko nie mam ochoty zbliżyć się do
        nich tak jak dawniej, na przykład poważnie zwierzać im się z
        problemów. Po prostu albo jesteśmy na stopie przyjacielskiej i nie
        próbujemy wywrzeć wzajemnie na siebie presji, albo pozostajemy w
        relacjach, w których jedna strona wymaga czegoś od drugiej, ale
        wtedy trudno o otwartość i spontaniczność. Poza tym jestem
        przyzwyczajona do tego, że nie trzeba tak brutalnie odmawiać rozmowy
        na jakis temat, że rozmówca powinien wyczuwać, iż przekracza`jakiś
        próg, za który nie chcę go wpuścić. Mama męża mimo wyraźnych oznak z
        mojej strony wracała do tego tematu, próbowała znaleźć mi pracę,
        skłonić do korzystania z ich znajomości. A ja nie chciałam być
        protegowana!
        • arwen8 Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 11.05.08, 15:49
          sarabanda2 napisała:

          > czy mam obowiązek przyjaźnić się z teściami, tak jak dawniej, czy
          > nie.

          Nie masz takiego obowiązku.
    • bubster Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 05.05.08, 14:57
      po pierwsze:
      1. Ze strony teściów niekoniecznie musiało być wtrącanie. Twoja
      bezrobotność to duże ryzyko - w życiu wszystko może się zdarzyć,
      lepiej żeby dwoje miało pracę. Mógł być to wyraz troski o Twoją
      rodzinę.
      2. Po drugie - samej trzeba było powiedzieć, że sobie nie życzysz.
      3. Po trzecie - mąż wytłumaczył, że nie chcecie takich uwag i
      przestali.

      Więc po co to jeszcze rozdmuchujesz?
      • 123redomino Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 09.05.08, 23:06
        A może chodziło o uczucie niesmaku i co tu ukrywać pewnego
        rozczarowania teściami jak to było w moim przypadku - byłam świetną
        i cenioną synową dopóki zarabiałam dwukrotnie więcej od męża, czasem
        w chwilach pomiędzy zmianą prac utrzymywałam naszą rodzinę a z
        chwilą kiedy druga ciąża stała się trudna i powstała decyzja o
        przerwaniu pracy stawałam się coraz bardziej "be". Bo synek nie mógł
        już eksperymentować ze zmianami kolejnych prac za namową rodziców
        ("męczysz się" "za trudna dla ciebie") tylko podjął w tym trudnym
        okresie odpowiedzialność za naszą rodzinę. Z dłuższej perspektywy
        wyszło to dla nas tylko na dobre. p.s. W tych okresach kiedy ja
        wyłacznie pracowałam a mąż eksperymentował byłam z siebie dumna, że
        tak sobie radzę i miałam nadzieję a może prawo oczekiwać, że w
        momencie kiedy będę potrzebowała poświęcić czas dzieciom on stanie
        na wysokości zadania. Choć może to być stresujące ale takie bywa
        życie. A małżeństwo powinno polegać na wymianie i współpomaganiu
        czyż nie ?
        • aniusia_u Re: Teściowie - było fajnie, jest dziwnie 14.05.08, 18:03
          miałam podobną sytuację tylko z babcią męża, ale jestem pewna że była omówiona z
          teściową, wcześniej moja praca wydawała im się nie odpowiednia dla mnie a po
          urodzeniu dziecka-ciągłe pytania kiedy i kiedy wracam do pracy, bo się zasiedzę
          w domu jak ktoś tam z ich rodziny(choć wątek teściowej która parę ładnych lat
          siedziała w domu nie był poruszany nigdy), a przecież ma kto siedzieć z
          dzieckiem(czyt.teściowa-lat 40parę na rencie).zaznaczam, że pytania te były
          kiedy dziecko miało2-3miesiace a ja do pracy wróciłam jak miało 8miesiecy. czy
          to także uważacie za troska o byt rodziny?
          nadal mam żal choć dziecko ma 3lata .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka