fiaryland
05.05.08, 01:09
Witam.
Jestem w strasznej życiowej rozterce. Odeszłam od partnera i ojca mojej
córeczki a po kilku miesiącach, kiedy złość i negatywne emocje opadły zdałam
sobie sprawę, że ja kocham tego człowieka i jestem teraz tego tak pewna jak
nigdy dotąd. Popełniłam chyba największy błąd swojego życia i nie mogę sobie z
tym poradzić. Powody do rozstania były bardzo poważne, ale również zdałam
sobie sprawę, że to było również bardzo dużą nauczka dla niego, ogrom
konsekwencji jakie poniesie i poniósł za to co zrobił. Jest to człowiek, który
potrafi wyciagać wnioski. Nie chodzi tu o zdradę itp, ale nie chciałabym
poruszać tego tematu, bo nie on jest tematem przewodnim tego postu.
Jak już wspomniałam wcześniej, kiedy negatywne emocje opadły jak grom z
jasnego nieba spadła na mnie świadomość, że ja go nadal kocham. Jesteśmy
osobami po 30-dziestce i mamy kilkuletnią córeczkę. Byliśmy czymś więcej niż
zwykłym związkiem, byliśmy rodziną i uważam, że warto byłoby jeszcze o nią
powalczyć. Rodzina, znajomi uważają, że zrobiłam dobrze, że spotkam jeszcze w
życiu mężczyznę, który nas pokocha i będzie na mnie zasługiwał i że będę
jeszcze szczęśliwa, tylko, że im łatwo sie tak mówi, a ja nie chce nikogo
innego. Nie mogę poradzić sobie z tym bólem i ze świadomością tego błędu. Nie
bardzo wiem co mam teraz robić, jak to zrobić by nie przegrać na wstępie. Nie
jestem najlepsza w wiedzy o mężczyznach. Zawsze uważałam, że należy grac w
otwarte karty, czyli otworzyć sie przed partnerem i ujawnić swoje uczucia, ale
są osoby, które mi podpowiadają, że jak sie pokarze mężczyźnie wszystko, to
sie przegra. Z jeden strony jestem też świadoma tego, że "do tanga trzeba
dwojga", że to nie tylko moje uczucia sie liczą, ale również jego i czy jest
jeszcze o co walczyć? Jeśli chodzi o mnie to wiem, że doszłam do wielu
refleksji i zrozumiałam również swoje błędy jakie popełniałam w tym związku, i
moim odczuciu mogłabym stworzyć nowy i bardzo mocny związek. Tak myslę nad tym
wszystkim i zastanawiam sie czy otworzyć sie całkowicie przed nim i powiedzieć
jak bardzo mi na nim zależy i jak silne są moje uczucia? Nie ukrywam, że
zależałoby mi również na autentyczności jego uczuć, bo pomimo swoich uczuć nie
chciałabym jednostronnego związku. Rozmawiałam już z nim trochę o tym i wie,
że jakieś uczucia jeszcze z mojej strony są (nie wiem tylko, że tak silne) i
zdrowy rozsądek mówi mi, że powinnam go teraz z tym chyba zostawić a czas
zrobi swoje. Wiem, że ta droga może być długa i może dopiero za kilka miesięcy
albo i rok, poczuje to co ja teraz. Teraz jego duma jest urażona, bo go
odrzuciłam i uważa, że go zdradziłam, bo stanęłam przeciwko niemu, przez kilka
miesięcy posmakował wolnego życia i chyba mu z tym dobrze, chociaż twierdzi,
że nie. Nie wiem co mam robić, walczyć teraz? ale czy to nie będzie takie na
siłę? Gdzieś mi rozum podpowiada, że powinnam go teraz zostawić ze swoimi
myślami, przynajmniej wie, że u mnie uczucia do końca nie wygasły, a może on
teraz potrzebuje swobody. Jest to bardzo trudne dla mnie, ale może niech
pożyje swoja wolnością, nie pobędzie z innymi kobietami i to będzie prawdziwy
sprawdzian również jego uczuć, bo jeśli coś na prawdę dla niego znaczyłam,
nasza córeczka, nasza rodzina to powinien przyjść taki moment w jego życiu
(kiedy odejdą emocje z urażona dumą), jak teraz u mnie, że uświadomi sobie
potęgę uczuć i siłę rodziny. Ale boję się , bo to ryzykowne i bardzo bolesna
dla mnie. Ale nie chciałabym powrotów na siłę, zależy mi na zbudowaniu nowego
i bardzo świadomego związku.
W zasadzie nie do końca wiem, po co to piszę, jakie rady można tu udzielić,
może po prostu potrzebowałam sie z tym podzielić i wyrzucić to z siebie, bo
odkąd uświadomiłam sobie swoje uczucia, to nie mogę przestać płakać.
Pozdrawiam