wettina78
17.05.08, 12:40
A ja myślałam już że mi przechodzi z tą zazdrośicią. Wiecie co
pomogło - kiedy sobie uświadomiłam, że ja wcale nie muszę go mieć, z
nim być, nie jest mi do życia niezbędny, wielkiej tragedii nie
będzie, jak coś pójdzie nie tak, nazwijcie to jak chcecie oswojenie
leków czy coś w tym rodzaju.
Ale jeden mi pozostał, no tego nie przeskoczę.
Powiedzcie mi, czy to ze mną już coś nie tak, czy jednak mam
podstawy do zazdrości.
Chodzi o koleżanke Mojego F. z pracy. Otóż, przed związkiem, jak się
kolegowaliśmy, to on mi opowiadał, jakby to chciał się z nią bzyknąc
itp, bo ona - najpiękniejsze ciało jakie widział no i takie tam
dyrdymały. Niedługo jednak potem, z czasem poznawania się zaczęliśmy
być razem, no i zawsze mi to przeszkadzało. Że wcześniej
wysłuchiwałam, jak on to by ją nie wiadomo co, a teraz jak jest ze
mną, to przecie widzi ją co dzień w pracy. I jestem o to zazdrosna,
autmatycznie się do niej porównuje, żyję w obsesji, że faktycznie
ona ma o wiele ładniejsze ciało niż ja, że pewnie jak on ją widzi,
to cały czas ma na nią ochotę itp.
No i powiedzci mi, co mam zrobić. Bo z tym to akurat sobie poradzić
sama nie umiem, no więc przyszłam tu.