emli7
23.05.08, 21:13
Kłopot jest taki:
Mam przemiłą teściową, która bardzo lubię. Z nią i z teściem mieszka
jej mama, babcia mojego męża, w skrócie nazywam ja "prateściową"
Miesiac temu prateściowa, lat 90, złamała nogę w biodrze, jest juz w
domu, ale nadal leży. I zaczął sie cyrk. Prateściowa całkiem nieźle
ogarnia umysłowo rzeczywistość, zawsze była marudna i wymagająca
wobec otoczenia, a teraz zaczęła po prostu terroryzować. Mimo
nakazów lekarza i rehabilitanta w ogóle nie probuje współpracować,
choćby się podnieśc przy podawaniu basenu, a co gorsza uparła się,
ze tylko teściowa ma wokół niej wszystko robić, z niewielką pomocą
teścia. Nie może jej zastąpić ani druga córka, ani nikt inny z
rodziny. A co w tym najgorsze, teściowa daje sobą pomiatać, wstaje
niezliczoną ilość razy w nocy, spełnia absurdalne zachcianki, sama
dźwiga, nie daje sobie pomóc, "Bo babcia nie chce". Już ma jakieś
bóle w krzyżu - ale jak tam dziś pojechał mój mąż, specjalnie żeby
pomóc, to jedno jęknięcie babci, ze ona nie chce i woli, zeby Krysia
(teściowa) - i już Krysia sie rzucała, odsuwając mojego M
(bynajmniej nierozpieszczonego, aktywnego jeśli chodzi o obowiązki
domowe).
Zaproponowaliśmy, ze pomożemy znaleźć a nawet częściowo opłacić
kogoś do pomocy, prywatnie. Na co teściowa: "To muszę zapytać
babcię, czy się zgodzi". Przecież wiadomo, ze się nie zgodzi!
MOim zdaniem trzeba postawić ja przed faktem, ze nie ma innego
wyjścia. W tej sytaucji i w innych. Zaspokajac potrzeby - ale nie
wszystkie chimery.Ale Krysia ma opory moralne.
Próbowałam rozmawiać z teściową. powiedziała, ze w zasadzie to
zawsze była pod dużym wpływem matki, że ma poczucie winy, że nie
potrafi inaczej. Weszła w rolę poświęcającej się córki-polki.
Wiem, ze jej ojciec zmarł nagle, gdy była na jakimś wyjeździe. Chyba
miała poczucie winy i chce teraz być 100% w porzadku.
Trochę nie wiemy, co robić.
Chcemy pomóc, moze nie mamy możliwosci non stop (mieszkamy na drugim
krańcu dużego miasta, mamy malutkie dziecko), ale chociaż pomagając
zorganizowac dodatkową pomoc. Boimy się o zdrowie Krysi - fizyczne i
psychiczne. No i trochę, że nie damy sobie rady jeśli jeszcze ona
zrobi sobie krzywdę i będziemy mieć pod opieką naszego małego synka,
teściową i prateściową.
Jakieś pomysły? Please, podrzućcie coś.