Dodaj do ulubionych

dalej trójkąt

27.06.08, 21:43
Nadal tkwię w tym układzie (teściowa ,mąż i ja).... Raz lepiej raz
gorzej i nawet mogłabym to znieść,gdyby maż mnie wspierał i umiał
mnie zroumieć. Lecz są chwile -własnie takie jak dziś, w których
wydaje mi się,że takie życie nie ma żadnego sensu. Prawdziwą
groteską jest to ,ze my naprawdę się kochamy -więc dlaczego nie
potrafimy się dogadać. On twierdzi,ze nic się nie zmieni( bo ja
żądam za dużo - musi odwiedzać mamę codziennie lub co 2 dzień by
jej pomagać, nie wpłynę też na częstotliwosć ich kontaktów
telefonicznych.
A ja chcę tylko odrębności, wydzielenia granic i zaprzestania
wciągania teściowej w nasze sprawy.
Nie umiem z nim rozmawiać, próbuję na rózne sposoby, nawet staram
się mówic spokojnie, szukać rozwiązań itp. ale gdy pytam o jego
zdnie, on milczy lub mówi "co Ty ode mnie chcesz".
Czy jest szansa,ze On przejszy na oczy. Minęło już 7 lat od naszego
ślubu.
Obserwuj wątek
    • dagusia_29 Re: dalej trójkąt 27.06.08, 22:29
      Wiesz ja myślę że problem wynika z tego że Ty widzisz problem a on uważa że jest
      ok, a skoro jest ok to po co cokolwiek zmieniać?????? On chyba uważa że masz
      jakieś fanaberie.
      • stokrotka.35 Re: dalej trójkąt 04.07.08, 12:34
        Nie można mieć autonomi w małżeństwie gdy zawsze jest ktoś trzeci...a problem
        istnieje,bo jeżeli chociaż jedna osoba go zauważa,to już jest coś nie tak w
        relacjach.Ja też tkwie w takim chorym związku,emocjonalnie mieszka u mnie
        teściowa,zaczyna gnieździć sie brat męża z bratową (są to telefony,ciągłe prośby
        o coś,układanie planów za moimi plecami) mąż też nie widzi żadnego
        problemu,nawet nie słucha za bardzo co ja mam do powiedzenia,ma już tą swoją
        hierarchie a ja jestem w niej na samym końcu,a mamuśka oczywiście w pierwszym
        rządku stoi...i też mnie to wkurza,szukam złotego środka i ......jak na razie
        błądze,nic mądrego nie wymyśliłam...moze któraś z pań wie jak przeciąc taką
        pępowine dorosłemu CHłOPOWI.....za mądrą rade ozłoce
        • simone-balbina Re: dalej trójkąt 08.07.08, 08:45
          Witam,
          mój mąż na początku naszego małżeństwa, też nie wiedział o co mi
          chodzi, co chcę od tej biednej kobiety; ja powtarzałam swoje, aż do
          znudzenia (męża), no i kończyło się awanturą. Na szczęście taki stan
          nie trwał długo; fakt mój mąż nigdy nie powiedział swojej matce w
          oczy, żeby się nie wtrącała, żeby nie robiła mi na złość.
          Mój mąż ma inny sposób - jak Cię ktoś denerwuje, to go nie odwiedzaj
          i teraz zaglądamy tam bardzo rzadko. Kiedyś (wcale nie tak dawno, bo
          jesteśmy po ślubie trzy lata) byłam dla teściów bardzo otwarta,
          rozmawiałam o wszystkim, odwiedzaliśmy ich dobrowolnie co niedziela,
          przymykałam oczy na mniejsze i większe wybryki świekry; ale świekra
          widać bardzo się rozochociła i popełniała nowe cuda. Powiedziałam:
          Basta! Teraz trzymam tzw. chłodny dystans, czasem celowo jestem
          nieuprzejma. Przeca i tak nie jestem godna jej synka, nawet gdybym
          stawała na głowie. Mam to gdzieś i święty spokój. Najważniejsze
          jest, że dla mojego męża to JA jestem na piedestale. Jeśli miałabym
          coś komus doradzac, to dużo rozmów z mężem, czasem mogą to być
          monologi (ważne żeby słuchał), mówić szczerze o wszystkich swoich
          uczuciach.
          Pozdrawiam :)

          jeśli Cię nie szanują - zmuś ich do tego
          jestem szczęśliwa i chcę żeby zawsze tak było
    • agafilru Re: dalej trójkąt 12.07.08, 13:38
      Doskonale Cię rozumiem,
      jestem dokładnie w tej samej sytuacji. Za miesiąc minie rok od
      naszego ślubu a ja juz jestem zmęczona całą sytauacją. Mieszkam z
      teściami póki się nie wybudujemy. Niestety mąż nie chce iść do
      bloku. Mam dość tego,że teściowa ciągle się wtrąca, narzuca swoje
      zdanie i najchetniej przebywałaby z nami 24 h na dobe. Ściślej
      mówiąc ze swoim synem, bez którego nie może funkcjonować. Dostaje
      szału, nie mogę pobyć sobie z mężem,nie mogę nic zrobić po swojemu,
      bo ciągle jest ONA...Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój mąż
      broni swoją mamusię a nie mnie. Tłumaczę mu, że owszem mama jest
      ważna i dobrze, że mam z nią dobry kontakt ,ale do cholery to MY
      teraz stanowimy osobną rodzinę i nikt tego nie potrafi zrozumieć.
      Wiąże się to z ciągłymi kłótniami, nie wiem ile jeszcze wytrzymam,
      cierpliwość kiedyś kończy się...:(
      • aniulka8503 Re: dalej trójkąt 14.07.08, 00:18
        Dokładnie, nie ma co stawać na głowie, żeby się upodobać...
        Ja byłam wręcz idealną synową (jej słowa), dopóki jej się nie
        postawiłam!!!
        Teraz ja dla niej nie istnieję, ona dla mnie też jest obca i to się
        nigdy nie zmieni!!!
        Najpierw wyrażać grzecznie i kulturalnie swoje opinie jej prosto w
        twarz, a jak i to nie pomoże to być chamską i bezczelną. Oczywiście
        będzie kilka kłótni z mężem (no mi prawie teściowa rozbiła mój
        związek - jeszcze przed małżeństwem), ale w końcu powinno się
        udać...Mi się udało!!!
        Mój mąż jest po mojej stronie i to bez buntów, bo wie, że my mamy
        rację, a reszta się nie liczy!!!
        Wszystko i tak zależy od człowieka i od sytuacji...dlatego nie
        gwarantuję, że moja rada działa w 100%...ale u mnie się udało!!!
    • wredna-jedza Re: dalej trójkąt 14.07.08, 12:33
      zartujesz, ze Twoj maz odwiedza matke codziennie? tzn ze ona jest
      ciezko chora tzn nie wstaje z lozka? a Twoj maz nie pracuje?
      bo w innym przypadku ja sobie tego nie wyobrazam. a Tobie kto pomaga
      jak on jest u mamusi?
      • aniulka8503 Re: dalej trójkąt 14.07.08, 13:46
        A gdybyś postawiła mu wybór: mieszkasz albo z mamusią albo ze mną???
        Albo dbasz o rodzinę mamusia+synuś, albo żona+dziecko+mąż...jak
        myślisz co by wybrał?
        To już są oczywiście drastyczniejsze środki...
        • luciola9 Re: dalej trójkąt 16.07.08, 16:40
          Nie chcę stawiać go przed wyborem mama albo ja. Moze dlatego ,ze
          wiem ,ze przegram...... :((((
          Póbuję na różne sposoby, moze inaczej gdybyśmy mieli dziecko.... a
          moze i tak nic by się nei zmieniło...
          Widzisz czasami myślę, ze dziecko wniosłoby zmianę ale przecież
          podobnie się mysli przed ślubem, ze ktoś się zmieni, prawda?
          Chyba spróbuję jedak wizyty u psychologa.
          • agafilru Re: dalej trójkąt 17.07.08, 14:53
            Ja też myślę o tym czy nie iść do psychologa bo nie mam już zadnego
            pomysłu jak to wszystko przetrwać,męczę sie strasznie, nie chce już
            nikomu opowiadać o moich problemach bo staje się to juz nudne. Chce,
            żeby ktoś obiektywnie powiedział jak postępować w takiej sytuacji,
            zobaczymy co usłyszę...
            • dagusia_29 Re: dalej trójkąt 17.07.08, 17:18
              Dajcie znać co sie dowiedziałyście. Pozdrawiam i życzę dużo wytrwałości.
            • luciola9 Re: dalej trójkąt 17.07.08, 21:00
              Świetnie Cię rozumiem. Mam podobne odczucia nie chcę ciągle
              opowiadać jak "mi żle". Teraz zagłębaim się w ksiązki szukam odp. na
              pytania uczę się asertywności i umiejętności decydowania o swoim
              życiu.
              Piszą ,ze wszystko jest możliwe do osiągnięcia, trzeba tylko chcieć.
              Musisz zaprogromawoć mózg, i działać. Hmm moze warto spróbować.
              • agafilru Re: dalej trójkąt 18.07.08, 15:30
                Podobno dużo zależy od pozytywnego myślenia, ale nie wiem jak można
                się ,,przeprogramować''. Jeśli znajdziesz chwilkę to napisz jakieś
                tytuły tego co czytasz, chetnie skorzystam i sama tez spróbuje coś
                pogrzebać . Kupiłam sobie ksiązkę Trudne życie synowej i dużo
                ciekawych spostrzeżen na temat nam bliski. Jest napisane, że
                teściowa powinna dać szansę na normalne życie młodym. Jest o tym, że
                matka powinna zajmować ważne miejsce w życiu młodych, ale powinna
                zrozumieć , że teraz jej syn ma swoja żonę, z którą tworzy rodzinę
                osobna. Powinna zając się swoimi rzeczami, pasjami i dać im się
                nacieszyć małżeństwem. Powinna wypowiadać się wtedy kiedy młodzi ja
                poprosżą o radę itd. Ciekawe. Muszą zacytować to mojemu mężowi. Może
                jakoś to zrozumie, chociaż wątpię...
                • luciola9 Re: dalej trójkąt 19.07.08, 14:04
                  Oto moje lektury na najbliże miesiące:
                  Dickson Anne;Trudne rozmowy. -Polecam bardzo. Jest wiele ciekawych
                  rozwiązań na temat prowadzenia rozmów i podejścia do ludzi.
                  Kieruj swoim życiem; Wayne W.Dyer - Czytam, gorąco polecam, można
                  zrozumieć jak wile popełniamy błędów myśląć i zachowująć się w
                  określony sposób. Uważam,ze to dobry poradnik.
                  Emocjonalne wampiry. Jeszcze nie przeczytałam.
                  Toksyczni teściowe.-Jestem na etapie czytania. Dobre.
                  Ludzie przeciwko ludziom. Jak żyć we współczesnej Polsce. - Nie
                  przeczytałam
                  Trudne życie synowej. - Niektóre fragmenty. Można zauważyć jak wiele
                  kobiet ma problemy z teściami. To pomaga.

                  Jeśli natrafię na coś fajnego dam Ci znać. Musimy trzymać się razem,
                  nic tak nie łączy jak wspólny "wróg".

                  Co do cytowania fragmentów książki- nie polecam, moj reagował bardzo
                  nerwowo, co mnie jeszcze bardziej denerwowało, że nie chce słuchać.
      • luciola9 Re: dalej trójkąt 16.07.08, 16:36
        No może teraz (dzięki temu,ze wywalczyłam trochę swobody) co drugi
        dzień, ale wcześniej-zgadza się -codziennie( i to jeszcze ze
        mną).
        To nie teściowa jest chora, tylko jej mama tj.babcia mojego męża.
        Teściowa zaś ciągle podkreśla :"że dzięki babaci i jej zyje nam się
        teraz dobrze" więc moj mąż czuje się w obowiązku pomagać. Zresztą
        spróbowałby się przeciwstawić!!!
        Wtedy jest dosłownie zachowanie typu:
        "nikt tu Cię nie trzyma",
        "przychodzisz/cie tu z łaską dla zaspokojenia wyrzytów sumienia",
        " nie obchodzi Cię/Was stan babci",
        " idź do żony i ratuj swoje małżeńswto",
        " wynoś się ",
        "nie życzę sobie zebyście tu przychodzili",
        " świetnie sobie radzę bez Was".
        " a bacia jak na złosć ciągle żyje"
        " nikt Was nie powiadomi o jej śmierci"itp
        • aniulka8503 Re: dalej trójkąt 17.07.08, 22:39
          Typowe zrzucanie winy na niewinnych...
          Powiem, dziecko wiele zmienia...na lepsze, jeśli teściowa nie
          zacznie się wtrącać w jego wychowanie itp.
          A jak będzie zaczynała się wtrącać to oświadcz jej że to ty jesteś
          matką, a matka najlepiej wie co potrzeba jej dziecku...nie dajcie
          sobą manipulować...
          No z tym wyborem jest ciężko...
    • bacha79 Re: dalej trójkąt 19.07.08, 03:59
      hej!
      mój mąż jest jedynakiem. oj ciężko było na początku naszego
      małżeństwa...sprawdza się jednak powiedzenie:" zdrowa odległość od
      teściowej to przynajmniej 30 km" wtedy nie jest się narażonym na
      widzenie codzienne teściowej lub gnanie męża do teściowej każdego
      dnia. Moi teściowie wszystkiego próbowali byśmy zamieszkali w tej
      samej miejscowości co oni. ale my się nie daliśmy, chociaż niewiele
      brakowało, żeby się tak stało. Mimo to do czasu pojawienia się
      dziecka temat rodzice stał się bardzo uciążliwy i pojawiał się
      niemal codziennie. w koncu ustaliliśmy ze jest to temat tabu i nie
      będziemy go poruszać wogóle. gadanie o rodzicach na wszystkie
      sposoby powodowało tylko niepotrzebne podtruwanie naszego związku.
      czyli rada: zaprzestań gadania wciaz na ten temat. bądź głucha na
      pierdowły w stylu mamuśka to, mamuśka tamto, synuś tak czy siak.
      jednak nie pozwól się obrażać wprost przez mamuśkę!
      potem pojawiło się dziecko.teściowa ma inne podejscie do wychowania
      dziecka i w moim odczuciu go po prostu psuła od czasu kiedy malec
      miał 2 latka. aby miec spokój i nie musieć sie denerwowac pokłóciłam
      sie z nia. bylam trochę bezczelna. kłotnia odbyła się bez udziału
      mojego męża i jej męża. teraz to ona trzyma mnie na dystans i to mi
      odpowiada :) czasem nie warto byc idealna synowa kosztem swojego
      zdrowia psychicznego. tylko nie kłoć się z nia przy mężu, bo jeszcze
      stanie po jej stronie i będzie nieciekawie między wami!
      • luciola9 Re: dalej trójkąt 19.07.08, 14:11
        Dzięki, u mnie przeprowadzka do innego miasta narazie nie wchodzi w
        grę. Wręcz przeciwnie zmieniamy mieszkanie i będziemy jeszcze
        bliżej!!!!!!!
        Nie poddam się łatwo ponieważ jestem silna, widze też małe zmiany w
        moim męzu co mnie bardzo mobilizuje do dalszego eksperymentowania.

        Cieszę się, ze Tobie się udało, to kolejny triumf, który motywuje
        mnie do walki o nasze życie małżeńskie.
        • agafilru Re: dalej trójkąt 21.07.08, 11:37
          A ja?moja wizja przyszłości zwala mnie z nóg. Dobudowujemy piętro w
          domu, gdzie teraz mieszkamy z teściami...Niby to bedzie osobne
          piętro ale mi się ten pomysł nie podoba. Natomiast mój mążnie chce
          iść mieszkać do bloku. Twierdzi, że niejedna osoba by się chciała
          znależć na moim miejscu a ja narzekam. Tylko już sobie to wyobrażam.
          Teściowa znajdzie dla mojego męża jakieś zajęcia. A to trzeba będzie
          wymienić żarówkę, a to obiąć żywopłot itd. na bank się od niej nie
          uwolnię. Pewnie będzie kontrolować czy zrobiłam obiad:(Co ja mam
          robic????Przeraża mnie to wszystko!!!
          • luciola9 Re: dalej trójkąt 21.07.08, 18:45
            Moim zdaniem musicie poważnie porozmawiać z mężem o Waszej
            przyszłości. To ma być wpsólna decyzja a nie dobro jednej strony.
            Jeśli teraz juz tym się martwisz tzn,ze odczuwasz ingerencję teściów
            w Wasze życie. Jednak jeśli pokażesz im ,ze są pewne
            granice ,których nie wolno im przekraczasz-nauczą się. Musisz tylko
            wytrwale o nie walczyć. Małymi kroczkami. Najważniejsze zeby wpierał
            Cię maz a wszystko zniesieś. Trzymam kciuki i pamiętaj to my
            decydujemy o tym co się dzieje.
    • luciola9 Re: dalej trójkąt 19.07.08, 14:13
      Dzięki Wam za te wszystkie słowa. Jeśteście moim "kołem raunkowym"
      dzięki któremu nie utonęłam.
      Gorąco pozdrawiam.
    • mamka_a Granice 02.12.08, 10:17
      Jakbym czytała o swoim małżeństwie i tak zastanawiam się tylko jakie
      są granice wytrzymałości? Jak długo można to znosić i dalece musi
      się posunąć teściowa żebyśmy powiedziały jej dość koniec to nasze
      małżeństwo nasze życie i wara od tego?
      Mam małe doświadczenie w tej kwestii, ale czasem nie mam już siły!!
      Mój mąż jak tylko ma okazje leci do niej i z wszystkiego się jej
      spowiada o czy rozmawiamy, nad czym dyskutujemy a moja granica
      ciągle się odsuwa kiedy mam powiedzieć koniec dość tego za dużo nas
      w tym związku? Czy powoli dać mu czas na przeszeregowanie wartości i
      priorytetów czy natychmiast się z nim rozmówić że nie życzę sobie
      konsultowania małżeńskich spraw z mamusią...
    • kaluka22 Re: dalej trójkąt 25.02.09, 14:10
      Ja tez żyje w trójkącie z "teściową", bo choc nie mam meza to matka
      mojego chlopaka zachowuje sie jak tesciowa. Jestesmy razem od 3 lat,
      mieszkamy wspolnie 2 i mamy male dziecko. Mamusia jest tak
      przywiazana do swojego syna ( 35 lat) ze musi dzwonic codziennie i
      wiedziec wszystko co sie u nas dzieje. Rozmowy trwaja czasem godzine
      albo dluzej. Ciagle chce do nas przyjezdzac, choc mieszka 300 km, po
      powrocie do siebie nie wytrzymuje 2 tyg zeby nie zadzwonic ze chce
      nas odwiedzic. Zostaje zwykle na kilka dni lub tydzien i w tym
      czasie we wszystko musi wtykac swoje paluchy, rzadzi sie w mojej
      kuchni, potrafi wyciagac moje pranie z pralki i wieszac moje majtki
      i staniki, choc nikt jej o to nie prosi. Kiedys zrobila przeglad
      bielizny swojego synka i zaczela mu cerowac majtki ( facet ma 35
      lat!!!) Na moje uwagi zeby tego nie robila bo mozna kupic nowe,
      stwierdzila ze on bardzo lubi te majtki, sa takie wygodne! Prasuje
      synkowi koszule i układa w kosteczke do szafy, dodam ze mamy wspolna
      szafe wiec mi przeszkadza kiedy goście w niej grzebia. Przed moim
      porodem (krótko przed świetami) zaczeła planowac ze zrobi u nas w
      domu swięta, ona przyjedzie i wszystkim sie zajmie, zaprosi swoich
      pozostałych syneczów i od razu na Boze narodzenie zrobimy chrzciny.
      Nie pomyslała nawet jak ja sie bede czula kiedy wyjde ze szpitala i
      zastane cały dom gosci i czy to dobre dla noworodka. Oczywiście nie
      rozmawiała ze mna na ten temat tylko ze swoim synkiem. Jak stanowczo
      odmowilam takiego rozwiazania nie potrafila tego przyjac tylko
      wiercila fecetowi dziure w brzuchu ciaglymi telefonami. Kiedy
      urodzilo sie dziecko i nas odwiedzila ciagle stała nademna i gapiła
      sie jak karmie piersią, komentujac ze mam za mało pokarmu. Zaczela
      nam wchodzic do sypialni o kazdej porze rowniez w nocy, bo spimy z
      mała i musi sprawdzic czy ja karmie. Kiedy byłam krotko przed
      porodem i jej synek sie bardziej mna zajmowal, nie wiedziala jak
      zwrócic na siebie uwage, wiec zadzwonila w nocy zeby sie synkowi
      zwierzyć ze swoich problemow ginekologicznych z macicą. Napiszcie
      czy uważacie takie zachowania za normalne, bo moj facet uwaza ze
      wszystko jest ok, bo przeciez mamusia chce nam pomóc. Dodam jeszcze
      ze jest samotna, maz ja porzucil dla innej kobiety dwadziesia pare
      lat temu i ciagle czuje sie pokrzywdzona. Ma jeszcze 2 synow, jeden
      zonaty, ale wobec nich tak sie nie zachowuje. Moj facet nie potrafi
      nic jej powiedziec bo przeciez mamusia zostatała tak pokrzywdzona,
      została sama z dziećmi i on musi jej to teraz wynagrodzić. Czuje sie
      jakbym zyła w trójkącie! Co robić???
      • ignesia00 Re: dalej trójkąt do Kaluki22 26.02.09, 10:42
        Rozumiem Cię doskonale i współczuję. Tylko wydaje mi się, że w porównaniu do mnie jesteś w lepszej sytuacji. Teściowa mieszka daleko a moja niestety niecały kilometr od nas. Twój mąż ma rodzeństwo a mój nie. Moja teściowa jest również sama no i do kogo ma się przyczepić jak nie do nas. Masakra!! Piszesz, że teściowa do was codziennie dzwoni. Może powiedz jej delikatnie, że jak będzie dzwonić raz na jakiś czas to będzie więcej do opowiedzenia. Przez pierwsze dwa lata małżeństwa mieszkałam u teściowej i też strasznie się do wszystkiego wtrącała. Zaraz po ślubie urodziło nam się dziecko i tu zaczęły się z nią problemy. Moja teściowa gadała mi dokładnie to samo co Twoja. Też potrafiła wejść do naszego pokoju w środku nocy zobaczyć czy dziecko śpi. Kiedy zwróciłam jej na to uwagę obraziła się. W szafie też mi grzebała. potrafiła zdjąć ze sznurka jeszcze mokre pranie i wrzucić nam je do pokoju, oczywiście trzeba było je zaraz poskładać bo jej bałagan przeszkadzał. a mogłam sobie później same to pranie zdjąć, prawda? Kiedy kupiliśmy mieszkanie wszystko się zmieniło. No prawie wszystko. dalej wtrąca się do dziecka ale już nie tak jak na początku. Owszem przychodzi do nas często ale głównie wtedy kiedy mnie nie ma w domu. Mój mąż wydaje mi się, że nie jest ze swoją matką tak mocno zżyty. Dzwoni do niej bardzo rzadko, nie proponuje odwiedzin, nawet za często o niej mówi. To teściowa do nas dzwoni, zaprasza na obiady itp. Ale jak się kłóciłyśmy z teściową mąż za mną nie stanął, nie popierał również swojej matki. Mówił, że do naszych kłótni on nie będzie się wtrącał i że wszystko mamy sobie same wyjaśniać. Z drugiej strony kiedy wie, że jego matka nie ma racji potrafi się z nią porządnie pokłócić, bo teściowa jest z tych osób co to wszystko najlepiej wiedzą i mają zawsze rację. wracając do Twojej sprawy wygląda na to, że teściowa jest zazdrosna o syna. Nie ma własnego życia i chce żyć waszym. I to właśnie powiedz mężowi. Niech teściowa pojeździ trochę do drugiego syna w odwiedziny. Nie może cały czas ingerować w wasze sprawy. I nie pozwól żeby w Twoim domu czuła się jak u siebie, zwracaj jej uwagę jak ci grzebie w szafie, wiesza pranie czy gotuje coś w kuchni. Obrazi się to trudno oby tylko nie czuła się zbyt pewnie. A jak do was przyjedzie to lepiej jej wszystko podawaj i powtarzaj że jest gościem. Trzymaj się.
        • kaluka22 Re: dalej trójkąt do Kaluki22 26.02.09, 12:29
          Dzieki za słowa otuchy! Na razie jest lekka obraza po tym jak
          ostatnio chciała do nas wpaść na tydzień, a ja odmówiłam. Oczywiście
          ona nie dzwoni do mnie tylko do swojego syna ktory mi przekazuje
          jakie mama ma zamiary. Moj facet tez nie staje po mojej stronie,
          raczej broni mamy, choc ostatnio przyznaje ze moze przesadza z
          niektorymi zachowaniami. Np. nie rozumie tego ze kazdej kobiecie
          przeszkadza jak inna baba gotuje w jej kuchni, przeciez mama nie
          musi gotowac dla mnie tylko dla niego. Mamusi powiedział ze on nie
          ma nic przeciwko zeby przyjechała tylko ja sobie nie życze. Teraz
          dzwoni do niego w czasie pracy tak zebym nie słyszała, co mi bardzo
          odpowiada, poniewaz nie bawi mnie słuchanie przez godzine gadania o
          niczym, kiedy jestesmy razem w pokoju. Wobez tego tak jak napisałaś
          mamusia pojechała do drugiego synka! Z trzecim mieszka i on nie ma
          kobiety wiec nie ma z kim konkurować. Wspólczuje Ci ze mąż jest
          jedynakiem, na Tobie ogniskuje sie cała energia teściowej.
          A co do zazdrości masz racje, zawsze jak jest u mnie to stara sie
          np. ubierac podobnie, kiedy wychodzilismy gdzies razem i ja mialam
          na sobie sukienke, ona poszła sie przebrać tez w kieckę! Albo
          zauważa ze używamy tego samego kremu do twarzy, jakbysmy byly
          rówiesniczkami, tylko ja stosuje krem na pierwsze zmarszczki a ona
          50+ z tej samej firmy.
          Niestety ze wzgledu na niedojrzałość mojego faceta i brak chęci do
          zerwania pepowiny nie widze szans przetrwania tego zwiazku. Jego
          poprzedni wieloletni zwiazek zakonczył sie kiedy mama wkroczyła do
          akcji tuz przed planowanym ślubem, kiedy sukienka była uszyta i sala
          zarezerwowana. Pokłócili sie i mama przyjechała zająć stanowisko
          syna, natawiając go przy okazji przeciwko przyszłej żonie.
          My nie planujemy ślubu choc mamy dziecko ktore swiadomie
          zaplanowalismy, jakis czas temu chciałam ślubu ale facet nie
          zamierzał sie oświadczyć, teraz mam wątpliwosci ze wzgledu na
          mamusię. Przecież facet jest juz zajety od 35 lat :)))))
          Trzymaj sie!
          • iga1983 Re: dalej trójkąt 29.04.09, 09:39
            Moj trojkat zaczą sie duzo wczesniej niz ja sie pojawiłam. Pamietam
            jak moj jeszcze nie mąż rozmawiał z mama kilka razy dziennie.
            Pracowaliśmy razem wiec widziała zestaw słuchawkowy i ciągłe
            odbieranie telefonu. Jak sie wtedy go zapytałam czy jest na smyczy u
            mamusi to sie prawie na mnie obraził. Potem zaczą tłumaczyc ze
            mamusia jest sama, bo ojciec wyjechał za granice zarabiac pieniadze,
            ze ma duzo problemow i nie ma z kim rozmawiac. Załatwiał jej tysiące
            spraw bo ona nie miała czasu . Nawet jak ja sie pojawiłam to tez
            musiał cos dla niej zrobic wiec nasze plany trzeba było je
            poprzestawiac bo przeciez mamusi nie ma kto pomoc.
            Jak ja sie zaczełam pojawiac w jej domu okazało sie jakie ona ma
            naprawde podejscie do synow i meza. Nauczyła ich ze oni moga sobie
            spokojnie siedziec na kanapie a ona robiła obiadek dla chłopakow. Na
            moje pytanie czy nie moga nam pomoc słuszałam "niech sobie
            odpoczna". Moim błedem było to ze nauczyłam ja ze ja sie pracy nie
            boje i jak trzeba to nie ma u mnie problemu zeby pomoc, wkurzało
            mnie tylko to ze szybciej by było jakby i chlopaki pomogli. W naszym
            domu jest podział obowiazkow o ktory tez musiałam troche powalczyc
            bo moj małzonek nie był tego nauczony, jednak jak tylko pojawiamy
            siie u mamusi to moj slubny jest niesamowicie zmeczony. Juuz pare
            razy mowiłam mu ze to jesttroche nie w porzadku z jego strony.
            Ale i tak najlepsze przyszlo pozniej, moja tesciowa tak sie
            przyzwyczaiła do tego ze jak ja jestem w domu to jej pomagam ze nie
            miałam nawet chwili zeby kawe wypic. Kiedys przy jednej szczerej
            rozmowie powiedziala mi ze ona chce zeby jej ktos pomagał bo ona ma
            duzy dom i nie ma kiedy go sprzatac, zaznaczam ze wtedy
            przyjezdzalismy maksymalnie na dwa dni. Wkurzyło mnie to nie
            miłosiernie bo przyjezdzalismy do nich w odwiedziny a nie tyrac. Moj
            maz oczywiscie nie widzial problemu. Nie przeszkadzało mu tez to ze
            ja spedzałam całe odwiedziny w kuchni a on sobie siedzial na kanapie
            razem z bratem i druga przyszła synowa mojej tesciowej. Ale ona jest
            nietykalna, nigdy nie powiedziała jej tego co ja usłyszałam. A na
            moje pytanie czemu nas tak roznie traktuje odpowiedziała ze ona jest
            zupełnie inna niz ja, bo ona sie wita dajac buziaka w policzek bo
            dzwoni poplotkowac bo z nia sie fajnie rozmawia. Niestety nie jestem
            nauczona rozdawac buziaczki wszystkim naokoło a zwłaszcza tym
            ktorych toleruje bo musze. Niestety tak mi sie zycie potoczyło ze
            nie moge liczyc na moich rodzicow, moj ociec nie zyje a moja mama
            jest chora i mieszka z bratem, moze to tez ma wpływ na to jak mnie
            traktuje. Rodzine drugiej synowej zna prawie całą. Wkurzało mnie ze
            moj maz tego nie widzi. Dopiero ostatnio siadłam na niego, podałam
            mu pare przykładow, pojezdziłam po honorze i teraz moze sie cos
            zmieni. Tym bardziej ze mam mała coreczke i troche wiecej zajecia.
            Mam nadzieje ze ten "nasz trojkat" w koncu zniknie i tesciowa nie
            bedzie właziła nam z butami w zycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka