Dodaj do ulubionych

Proszę o pomoc- sytuacja chyba beznadziejna

15.07.08, 14:18
Bardzo proszę o kilka rad i odpowiedź na moje pytanie: Czy mozliwe
jest ponowne pokochanie męża, kiedy juz traktuję go jak kolegę?
Jakieś 1,5 roku temu rozpoczął sie nasz kryzys.Powolne odsuwanie sie
od siebie. Ja bez czułości, przytulania, rozmów, seksu po prostu
usychałam.Mąż zajmował się komputerem, filmamai. MAmy synka 3
letniego, tu nie moge nic powiedzieć, bo bardzo go kocha i zajmuje
sie nim.Kłótnie, krzyki itp to była codzienność.Niestety zamknęłam
się na Niego.Na początku bagatelizował wszystko, uważął że mi się
wydaje, ze go straszę rozwodem-ale naprawde było bardzo źle. Nie
mógł zrozumieć, ze strasznie czuję sie samotna w związku. W końcu
trafiliśmy do psychologa i dopiero tam trafiło do męża że jest
beznadziejnie, ze jestem zdecydowana odejść.Zaczął się zmieniać,
stara się bardzo. Tylko teraz ja jestm oziębła, wychłodzona, nawet
nie potrafię myśleć o seksie z Nim(o czym tak marzyłam) , bo bierze
mnie obrzydzenie. Nie wiem skąd mi się to wzięło. A najważniejsze
jest to, czy to przeminie?Czuję po prostu fizyczny opór i blokadę.
Bardzo prosze o radę.
Obserwuj wątek
    • ruda110 Re: Proszę o pomoc- sytuacja chyba beznadziejna 15.07.08, 15:05
      Przyszło mi do głowy, że może podświadomie odgrywasz się na nim. To nie krytyka, tylko taka myśl... Czasem warto przebaczyć, może wasze małżeństwo potrzebuje wzajemnego przebaczenia. Podobno prawdziwa miłość się nie wypala.
      • asiek252 do rudej 15.07.08, 15:14
        Wiesz, sama nie wiem, ale ja staram się przełamać, wpatruje się w
        Jego dobre strony i nic. Wczoraj mąż próbowal mnie przytulić, cała
        zesztywniłam, aż plecy zabolały.Po prostu to jest jak obrzydzenie,
        ciagnie na wymioty.bardzo wiele złego mnie spotkało z jego strony-
        takie małe dręczonko psychiczne.Tylko teraz On tak się bardzo
        stara.Chyba musiałby stać się cud...
        • anika305 asiek252 15.07.08, 15:34
          A może teraz Ty zasięgnij pomocy u psychologa. Tak dla siebie, żeby pomógł Ci
          zrozumieć co się z Tobą stało i czy jest to odwracalne. Sporo poświęciłaś żeby
          utrzymać ten związek, szkoda by było to rozwalić. No chyba że się nie da inaczej.
        • twoj_aniol_stroz Re: do rudej 15.07.08, 16:01
          Tylko teraz On tak się bardzo
          > stara.Chyba musiałby stać się cud...
          ... i ten cud się stanie tylko poczekaj jeszcze troszeczkę :))
          Warto...
    • useyourbrain Re: Proszę o pomoc- sytuacja chyba beznadziejna 15.07.08, 16:43
      Piszesz o czymś bardzo mi bliskim. Była wielka fascynacja, wymyślanie różnych
      wspólnych zajęć, przeżyć i... zamieszkaliśmy razem i wyszedł baaaardzo trudny
      charakter. Po wielu cierpieniach uczucie we mnie znikło. On mówi, że zrozumiał,
      ze jestem kobieta jego życia, zmienia się, docenia, okazuje uczucia, a ja po
      tym wszystkim zaczęłam czuć jakąś obojętność. Niby to wszystko miłe, takie, jak
      chciałam, ale nic nie wywołuje. A sex nie kręci, jest jak mycie rąk,
      niekoniecznie przyjemne. Choć on sam jest bardzo ciekawym człowiekiem.

      I zastanawiam się, jak sprawdzić, czy to umarło czy tylko zostało zasłonięte
      wszystkim, co było nie dobre. Czuję się nie fair, bo on się stara, a ja nic nie
      czuję.

      I co z tym zrobić....



      asiek252 napisała:

      > Bardzo proszę o kilka rad i odpowiedź na moje pytanie: Czy mozliwe
      > jest ponowne pokochanie męża, kiedy juz traktuję go jak kolegę?
      > Jakieś 1,5 roku temu rozpoczął sie nasz kryzys.Powolne odsuwanie sie
      > od siebie. Ja bez czułości, przytulania, rozmów, seksu po prostu
      > usychałam.Mąż zajmował się komputerem, filmamai. MAmy synka 3
      > letniego, tu nie moge nic powiedzieć, bo bardzo go kocha i zajmuje
      > sie nim.Kłótnie, krzyki itp to była codzienność.Niestety zamknęłam
      > się na Niego.Na początku bagatelizował wszystko, uważął że mi się
      > wydaje, ze go straszę rozwodem-ale naprawde było bardzo źle. Nie
      > mógł zrozumieć, ze strasznie czuję sie samotna w związku. W końcu
      > trafiliśmy do psychologa i dopiero tam trafiło do męża że jest
      > beznadziejnie, ze jestem zdecydowana odejść.Zaczął się zmieniać,
      > stara się bardzo. Tylko teraz ja jestm oziębła, wychłodzona, nawet
      > nie potrafię myśleć o seksie z Nim(o czym tak marzyłam) , bo bierze
      > mnie obrzydzenie. Nie wiem skąd mi się to wzięło. A najważniejsze
      > jest to, czy to przeminie?Czuję po prostu fizyczny opór i blokadę.
      > Bardzo prosze o radę.
      • asiek252 Re: Proszę o pomoc- sytuacja chyba beznadziejna 15.07.08, 18:20
        Jak rozmawiałam z bliskimi na ten temat, to radzono mi czekać. Tylko
        tak sie zastanawiam jak długo można.To jest nasz drugi kryzys.
        Pierwszy po 2 latach małżeństwa (rozstaliśmy się na pół roku).
        Obecny trwa już 1,5 roku...
        • anika305 Re: Proszę o pomoc- sytuacja chyba beznadziejna 15.07.08, 19:20
          ale na co czekać? Czujesz, delikatnie mówiąc, niechęć do swojego męża.
          Jest problem i trzeba go rozwiązać.
          On jak piszesz, zrozumiał i pracuje nad związkiem. Twoja kolej- albo pracujesz
          albo odpuszczasz. Wybór należy do Ciebie.
          • asiek252 aniko305 15.07.08, 21:04
            Aniko305, to nie jest takie proste-przynajmniej dla mnie. Ok, ja też
            się staram, staram się żyć w miarę normalnie, być miła uprzejma-
            można powiedzieć "pracuję" Ale to coś we mnie pękło i jak się
            dowiedzieć czy pokocham tego człowieka na nowo?Na razie zmuszanie
            się nie wychodzi na dobre. Po prostu zrobił się ze mnie sopel
            lodu ...niestety
            • anika305 Re:asiek252 16.07.08, 10:46
              Nie o taką pracę mi chodzi. Zdajesz sobie sprawę, że jak będziesz się do czegoś
              zmuszała to będzie w Tobie narastać do tego niechęć. Udajesz kogoś kim nie jesteś.
              Twój mąż stara się postępować tak jak radził lekarz- nie sądzę, żeby odgrywał
              kogoś kim nie jest.Odkrył po prostu inne sposoby wyrażania uczuć, zachowań w
              stosunku do bliskich, nauczył się szacunku.
              A Ty co robisz? To nie jest postępowanie w inny sposób tylko odgrywanie roli-
              roli żony.
              Sprawa NIE JEST prosta, ale rozwiązania są dwa. Poproś lekarza o pomoc w
              posklejaniu tego co pękło,w uświadomieniu sobie źródła niechęci do męża i
              przezwyciężeniu tego.Myślę też, że pomógł by ci on zrozumieć czy wybaczysz
              mężowi to co zrobił, czy mu zaufasz czy dasz szansę zbudowania więzi, która
              pozwoli Ci pokochać na nowo.
              Drugie rozwiązanie to ułożyć sobie życie na nowo jak poprzednie zawiedzie.
              Ale czekanie... to nie jest rozwiązanie. Sama widzisz, że dzieje się z Tobą źle
              a zasługujesz na dużo więcej.Każdy zasługuje...
        • useyourbrain Re: Proszę o pomoc- sytuacja chyba beznadziejna 16.07.08, 12:33
          Co to znaczy pracować nad tym, to jest dla mnie zagadka. Łatwo powiedzieć, ale co się za tym kryje? A czekanie... jak pisze asiek, można być w porządku i miłą, ale jak to nic nie zmienia, to co, ile można? Tu nie o czas chodzi, aleo to, by dokopać się albo do uczucia, albo zobaczyć jego brak. A to jest, wbrew pozorom, bardzo trudne, tak często mamy tyle mechanizmów obronnych, że to co czuje się naprawdę jest poza zasiegiem świadomości.

          Chyba faktycznie bez wsparcia się nie obędzie. My umówiliśmy się na konsultacje z terapeutą, ciekawe co z tego będzie... Ostatnia szansa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka