Dodaj do ulubionych

gdzie sie udac

16.07.08, 11:53
na kompleksowa terapie dla meza?
problem to jego brak ochoty na seks, juz od paru lat to trwa i jest coraz
gorzej, ale tez nerwowe zachowanie, zamkniecie w sobie, rozmawialam ostatnio
dlugo z tesciowa i wyglada na to ze to jest wszystko gdzies w dzicinstwie
ukryte, ona byla bardzo zla matka, powiedziala mi jak go traktowala - zero
czulosci, zeby byl twardzielem, strazyla go ze nie bedzie go bronic jak go
koledzy z podworka beda bic, wrzeszczala na niego, nie przytulala.. maz sie
zamknal w sobie, jest baardzo trudny na codzien, mielismy juz wiele problemow
ale wiekszosc jakos sie udalo przejsc, jedynie tego braku seksu nie umiem, no
i ostatnio te jego nerwowe zachowania, tiki (mial je tez w
dziecinstwie,podobno jest nadpobudliwy)

nie wiem czy sam seksuolog wystarczy bo moim zdaniem tu jest glebsza sprawa a
brak ochoty na seks to tylko wycinek, czy psycholog bedzie w takiej sytuacji
wystarczajacy?
Obserwuj wątek
    • womania Re: gdzie sie udac 16.07.08, 12:33
      najlepiej do dobrego psychoterapeuty na dlugoterminowa terapie. ale
      tylko jesli on sam zauwazy problem i bedzie chcial sie zmienic i
      czegos nauczyc.
      • verdana Re: gdzie sie udac 16.07.08, 13:57
        A jesteś pewna, ze to brak ochoty na seks - a nie problemy zdrowotne
        z seksem? Albo - wybacz - brak ochoty na seks z Toba?
        Skoro mąż nie chce nic z tym zrobic, to Ty na pewno nie sklonisz go
        do leczenia.
        • speedymika Re: gdzie sie udac 16.07.08, 14:09
          zdrowotnie nie. byl czas kiedy mialam dosyc tego i innych problemow z nim, i
          odeszlam. wtedy jak zaczelismy sie po paru miesiacach znowu spotykac to z niego
          taki ogier sie zrobil ze hoho. a potem znowu po staremu, jak juz bylam z
          powrotem "jego".
          od razu powiem - kochanki nie podejrzewam. nie ten typ faceta. za dlugo zreszta
          ten problem jest. no i w miedzyczasie odeszlam, nie walczylby o moj powrot gdyby
          kogos mial.
          zaczelo sie jak zamieszkalismy razem. dopoki tylko sie spotykalismy - bylo super
          w lozku. a potem nagle zaczal byc codziennie zmeczony, albo wymowki pt. boli
          brzuszek, boli cos tam, spiacy, i najlepsza 'bo jest zima'. obecnie 'bo jest
          dziecko'.
          podczas rozmowy sam powiedzial ze to brak pozadania i emocji. nasz seks jesli
          juz jest jest bez emocji. tak jakbym to robila z wibratorem. nie piescic, nie
          dotykac. to tez bylo kiedys inaczej. i podczas tego rozstania tez byl bardzo
          namietnym kochankiem.
          nie interesuja go filmiki, nic z tych rzeczy, wrecz sie oburza na propozycje
          wspolnego ogladania...zadne triki nie dzialaja. jak nic nie inicjuje sama, to
          moglby w ogole sie nie kochac, nawet dla rozladowania napiecia.
          nie mam sily juz na to wszystko. jak po rozmowie sie poprawia to na tydzien-dwa,
          a potem znowu jak dawniej. a mi juz glupio wrecz cos mowic, zaczynac.. czuje sie
          jak zebrak bo prosze zeby sie mna zainteresowal, przeciez jestem kobieta,
          potrzbuje byc pozadana, kochana, potrzebuje to odczuc fizycznie...zaczynam sie
          za kims rozgladac to malzenstwo sie rozleci jak czegos nie zrobie ku poprawie :(
      • speedymika Re: gdzie sie udac 16.07.08, 14:00
        niby zauwaza i chce ale narazie ciezko go przekonac do pojscia na terapie: "nie
        bedzie nikomu obcemu opowiadal o takich sprawach". niemniej jednak zakladam ze
        sie zgodzi w koncu. tylko nie wiem czy bedzie szczery na takich rozmowach i
        najchetniej to chodzilabym z nim zeby weryfikowac to co moge. tylko to chyba bez
        sensu.
        ale z drugiej strony ja dlugo juz tak nie wytrzymam. nie wiem co robic. nie
        umiem zyc w ten sposob, dla mnie to nie jest milosc i nei jest zwiazek bez
        czulosci namietnosci i seksu.
        • monia76 Re: gdzie sie udac 16.07.08, 14:08
          poszukajcie seksuologa-psychoterapeuty. umów się, że mąż pójdzie
          chociaż raz, na rozmowę, może zobaczy, że to nic strasznego. a
          lekarz i tak nie pozwoli Tobie tam być i "weryfikować co możesz" ;-)
          jeśli jesteście z Warszawy, służę namiarami na sensownego lekarza.
          • speedymika Re: gdzie sie udac 16.07.08, 14:11
            tak Wawka, poprosze i dziekuje :)
          • mamajakuba do monia76 16.07.08, 20:05
            Czy mogłabyś podać mi także namiary na maila gazetowego. Z góry bardzo dziekuję.
            • monia76 Re: do monia76 17.07.08, 09:58
              wysyłam namiary na gazetowego
    • joszka30 Tam gdzie mąz będzie chciał.... 16.07.08, 22:39
      Gdzie sie udać? Pytanie tylko, czy Twój mąz widzi problem? czy dla
      niego taka częstotliwośc współzycia i jego forma jest jakimkolwiek
      problemem? Czy on chce cos zmieniać?

      Mam wrażenie, że nie....

      Piszesz tez na innych forach.. jakos zgadzłabym się z tym, co ktos
      Ci napisał, czy Twój mąż w taki sposób (reglamentując seks) nie
      próbuje Cie kontrolować... Może za cos karać? (odejście + inny pan)
      Moze pokazywac dominację? (ja tu rządzę i wiem "ile")
      Wiesz, pewnie zachowania Twej tesciowej moga miec związek z
      zachowaniem męża, tylko... Co tu zmienia analiza psychologiczna
      Twego męża? Wpływa na jego motywację do zmiany?
      wierzę, ze może Ci się udac wysłanie go do specjalisty. Tylko, co
      dalej? Mąz się zepsuł i niech ktos go naprawi?
      Ja tam myslę, ze seks to papierek lakmusowy na to, co w związku..
      I nie terapię dla męża,ale na terapię par.

      • speedymika Re: Tam gdzie mąz będzie chciał.... 17.07.08, 06:43
        karanie za zeszloroczne wydarzenia - pasowaloby, gdyby tak nie bylo juz
        wczesniej, tak jak napisalam zaczelo sie kiedy zamieszkalismy razem pare lat
        temu. wczesniej i podczas zeszlorocznego kryzysu bylo cudownie.
        terapia dla par - no wlasnie szukam porady jaka droge najlepiej obrac. tez o tym
        mysle. ale nie wiem co bedzie dla niego najlepsze, kiedy sie otworzy, bedzie
        mial chec nad tym pracowac
        czasem mi sie wydaje ze on sie ze mna ozenil nie dlatego ze akurat MNIE kocha,
        tylko dlatego ze chcial miec rodzine, dom -a ja akurat trafilam sie na jego
        drodze. to by tlumaczylo i ozieblosc i wiele innych rzeczy...w ogole to jestem
        jego jedyna kobieta w zyciu, to tez swiadczy io niskim temperamencie - przez 8
        lat byl sam i nawet nie bylo nic chwilowego, a warunki byly, akademik, studia,
        chlopak przystojny, dziewczyny na niego lecialy a on nic. \ gejem nie jest -
        przy jego pogladach to niemozliwe.
        • joszka30 Re: Tam gdzie mąz będzie chciał.... 17.07.08, 06:53
          to znowu idzie w "analizę psychologiczną mężą". Nie rpzeczę, ze
          przydałaby mu sie terapia indywidualna (jak każdemu), ale nie sądzę,
          by on się w niej utrzymał. To nie ona ma problem, ale WY macie
          problem, czy też nawet bardziej Ty... Z jego perspektywy on nie ma
          problemu: seksu tyle ile chce...
          Wiesz co, mozę on się Ciebie boi? Przerosals jego oczekiwania?
          Stracić? Moze on i Ty boicie się bliskości? ( bo ta w przeszłości
          była bardzo raniąca) Bo o cóz to w seksie chodzi jak nie o bliskośc,
          intymność?
          ja tam bym powolczyła. Macie potencjał.. Ale terapia pary. Nawet
          ławiej będzie Ci go motywować mówiąc, ze to w parze jest problem,
          między wami, a nie, ze on jest problemem...
          • speedymika Re: Tam gdzie mąz będzie chciał.... 17.07.08, 07:06
            mam dosc silny charakter, zreszta w ogole jestem podobna do tesciowej jesli
            chodzi o temperament, zachowanie itd.
            byc moze przeraza go fakt ze nie mam zahamowan w lozku, no i nie zylam w
            celibacie wczesniej.
            bliskosci sie nie boje, mam oczywiscie swoje problemy, jak kazdy DDA.
            a co do reszty - masz racje, rzeczywiscie trzeba to w ten sposob przedstawiac,
            jak oskarzam tylko jego, tworzy sie niepotrzebnie bledne kolo.. ale czasem
            ciezko powstrzymac sie od zgryzliwego komentarza, kiedy wiesz ze obok lezy
            sprawny zdrowy 30-latek a Ty mozesz liczyc jedynie na wlasny palec...
            i wlasnie boje sie ze jak sam bedzie chodzil to raz ze bedzie inazcej wszystko
            przedstawiac, a dwa ze to oleje i potraktuje jako cos co musial bo ja sie
            czepiam - a nie jako sposob na pokonanie naszych problemow.
            • premeda Re: Tam gdzie mąz będzie chciał.... 17.07.08, 08:17
              A ja dopatrywałabym się przyczyn w Waszej przeszłości seksualnej.
              Sama jestem w takiej sytuacji jak Twój mąż i naprawdę nie jest lekko
              przełamywać się, czy uczyć czegoś nowego z doświadczonym partnerem,
              który oczekuje po prostu jakichś umiejętności, a których my dopiero
              musimy się uczyć. Mój potrafi wręcz twierdzić, że to się po prostu
              robi i ja od razu mam jakąś blokadę, na takich zasadach ja się
              zmuszać się nie będę, bo nie chcę, dochodzi do tego myśl o jego
              byłych i ma się ochotę sytuację niemiło skomentować. Może mężowi
              brakuje po prostu takiej podświadomej pewności, że nawet jak się nie
              spisze to nie będzie porównywany z innymi i że po prostu ma prawo do
              uczenia się z Tobą.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: gdzie sie udac 20.07.08, 15:02
      Najpierw napiszę gdzie w Warszawie można udać się na dobrą
      psychoterapię: Laboratorium Psychoedukacji, gdzie jest wybór:
      terapie indywidualane , grupowe, krótko - i długoterminowe, terapia
      par.
      Oprócz LP, Ośrodek Terapii Grupowej "Rasztów" na Ursynowie, Ośrodek
      Pomocy Psychoterapeutycznej na ul. Ikara, Zespół Psychoterapii
      Psychodynamicznej na ul.Emilii Plater, MABOR, INTRA.
      Teraz jaka terapia moim zdaniem byłaby najlepsza.
      Z tego co Pani pisze wydaje się, że mężowi potrzebna psychoterapia
      indywidualna, raczej dłużasza niż krótsza, można pomyśleć o terapii
      grupowej.
      Problem w tym tylko, aby mąż miał motywację do terapii, której mu
      chyba brakuje, a to jest podstawa do udanej pracy nad sobą.
      Na razie widać , że to Pani ma taką motywację, aby męża zmieniać, bo
      jest z nim Pani niewygodnie i wie Pani jaką przeszłość ma on za sobą.
      Boi sie Pani, że on z terapii indywidualnej się wywinie i pokaże
      inny punkt widzenia niż ma go Pani. Czy to nie jest przypdkiem
      nadmierna kontrola, ale z dobrymi intencjami ? Na terapii pary
      wydaje się Pani, że mogaby Pani ją mieć większą i korygować na
      bieżąco to co mąż mówi. Jakby to jemu miało pomóc? On musi się
      uporać ze swoją przeszłościa i trudną realcją z matką. Wtedy będzie
      mógł zmieniać relację z Panią i postrzegać Panią inaczej i być
      bliżej. Ma długą drogę przed sobą. Najprawdopodobniej ma kłopot w
      bliskości z kobietą, która jawi się jako klaustrofobiczna relacja.
      Jak się od Pani trochę osuwa czuje się lepiej. Proponując terapię
      pary i upierając się przy niej, może Pani być jak jego matka, która
      swoją surowością kontrolowała jego zachowania i potrzeby nie
      zaspokajając ich a tym samym w specyficzny sposób do siebie go
      przywiązując. Nadto Pani cały czas obecna przy jego intymnych
      wynurzeniach. To go może odstraszyć, bo znów Pani będzie za blisko.
      Proszę pamiętać, że terapia musi być dobrana indywidyualnie dla
      każdego. Pani mąż ma trudność w budowaniu relacji z ludzmi, unika
      ich, czuje się w nich źle. A tu jeszcze terapia w towarzystwie żony.
      Może powinna Pani spojrzeć i na siebie w tym związku z dystansu.
      Może warto pomyśleć o terapii indywidualnej także dla siebie. Po to
      żeby zobaczyć czemu Pani związała się z tak chłodnym i
      niezpokajającycm mężczyzną.
      Nie piszę tego, aby przerzucić winę za niepowodzenia w tym związku
      na Panią, ale aby unaocznić Pani w jakim trudnym związku oboje
      jesteście i , że terapia pary może niewiele pmóc na tym jego
      etapie. Każde z Was, może mąż bardziej, potrzebuje najpierw uporać
      się ze swimi pierowtnymi relacjami, aby móc bardziej świadomie
      zbliżyć się do rozważania tego co dzieje się między Wami. Piszę to
      także dlatego, że Pani wydaje się bardzie świadoma tych kłopotów.
      Życzę twórczych decyzji. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • speedymika Re: gdzie sie udac 22.07.08, 10:32
        dziękuję za wyczerpującą odpowiedz :)
        nie przeczę - mam swoje problemy ze sobą. od jakiegos czasu, od kiedy jestem
        swiadoma tematyki DDA, jakos tam nad tym pracuje, z mniejszymi lub wiekszymi
        sukcesami. na pewno terapia dla mnie by sie rowniez przydała.
        to teraz jeszcze prosze magiczny sposob na przekonanie meza ;)

        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka