Dodaj do ulubionych

Problemy z dzieciem, natłok informacji i...

07.10.08, 16:00
...fiksuję. Mój syn ma 3 lata i jest wcześniakiem. Ma pewne
zaburzenia, bardzo słabo mówi. Generalnie jest opóźniony w stosunku
do równieśników itp. itd. W zasadzie nic szczególnego jak na takiego
wcześniaka. Jakiś czas temu zasugerowano nam zdiagnozowanie dziecko
pod kątem poważnej choroby psycicznej. Choć byliśmy już u kilku
specjalistów (takich z górnej półki), raczej odrzucają taką hipotezę
to ja nadal drążę, szukam, czytam.
W moim przypadku internet powoduje, że fiksuję. Za dużo już wiem,
być może nadinterpretuję wszystkie informacje. Boję się, rzeby cos
mi nie umknęło, rzebym nie przeoczyła symptomów, czytam, czytam,
szukam, wariuję....Głowa mi puchnie od tego. Mąż zablokował mi
internet w domu, ale w pracy mam pełen dostęp i nadmiar wolnego
czasu, bo w branży przestuj chwilowy. Już nie wiem sama co mam robić
i myśleć. Za tydzień mamy EEG a potem wizyta u neurologa, po której
dużo oczekuję. Głównie rozwiania wątpliwości, uspokojenia. Mąż mi
zarzuca, że widziwiam, wymyślam, wyszukuję problemy których nie ma.
Może i tak jest ale...no nie jestem mądrzejsza od lekarzy, wiem. Nie
wiem więcej od wybitnych specjalistów z doświadczeniem dłuższytm niż
moje życie...A jednak cięgle mam w głowie przypadki dzieci, które
zostały źle zdiagnozowane i zbyt późno zaczęto terapię. Nie wiem co
mam zrobić ze sobą. To czytanie na różnych forach to jakieś
uzależnienie. Ciągle szukam, tylko nie wiem czego. Bo przecież nie
chcę, aby to się potwierdziło. Dlaczego nie potrafię uwieżyć
ludziom, którzy się na tym znają? Boję się zaufać i uwieżyć, bo co,
jeśli on się mylą? Wiem, że źle ze mną. Mam już jakieś dziwne stany.
Kocham moje dziecko nad wszystko na świecie i chcę, rzeby był
zdrowy...
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 07.10.08, 16:54
      Za dużo informacji,któe nadinterpretujesz. Mąż ma rację, w taki sposób wykończysz siebie. Jeśli byłaś u wysokiej klasy specjalistów, którzy wykluczają to, co jakiś lekarz "chlapnął" językiem- to jednak powinnaś zaufać (co innego gdyby to tylko 1 lekarz powiedział, ale piszesz, że byliście u innych!).
      Akurta nie bardzo przejmowałabym się samym mówieniem, a słabym mówieniem. Moi synowie (fakt, żaden nie był wczesniakiem) nie mówili do 3 roku zycia prawie wcale, potem nagle zaczęli, okazało się, że to mówienie do nich, czytanie- przyniosły efekt.
      • szalicja Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 09:21
        Byliśmy u psychiatry, znanej, zajmującej wysokie stanowisko w CZD, u psychologa
        w CDZ, u psychologa z Poradni Psych.-Pedag. w dzielnicy, logopedy też znanej,
        która kiedyś pracowała w CZD, a teraz chyba jest już na emeryturze...Przed nami
        wizyta u neurologa również cenionego, z IMiD i drugiej neurolog, która wykona
        badanie EEG też z IMiD. To wszystko dręczy mnie nadal dlatego, że naczytałam
        się, jak powinna wyglądać diagnoza w standardach zachodnich, które u nas też się
        wykonuje, oczywiście prywatnie za niezłe pieniądze. To akurat nie problem bo i
        tak większość specjalistów odwiedzamy prywatnie, bo czekanie kilku miesięcy na
        wizytę w ośrodku publicznym odpada. No i teraz, pomimo raczej pozytywnych opinii
        po wizytach ok. godzinnych u 4 już specjalistów, czuję niedosyt bo wiem już, że
        to powinno wyglądać trochę inaczej. Bo nie można tego wykluczyć czy potwierdzić
        na jednym spotkaniu. To nie jest choroba fizyczna, którą stwierdza się na
        podstawie badań organizmu. "To" stwierdza się na podstawie obserwacji przez
        kilku specjalistów przez dłuższy czas. To mnie dręczy bo widzę u dziecka objawy,
        choć one nie decydują o chorobie. W dużym stopniu to przyczyna zaburzeń
        integracji sensorycznej, opóźnienia mowy, nad czym już pracujemy od prawie dwóch
        miesięcy.
        A w ogóle te podejrzenia wyszły od Pani terapeutki oraz Pani wychowawczyni z
        przedszkola. Ona nie powiedziała jasno, że akurat to podejrzewa, tylko że są
        pewne symptomy i że on jest dla niej zagadką. Sama miała już doświadczenie z
        dziećmi chorymi na tą chorobę, więc to raczej nie było takie tam chlapnięcie.
        Każdy prawie potwierdził, że zachowanie syna wynika z jego wcześniactwa, że
        rozwija się we własnym tempie itp. no i że w dużym stopniu to też nasze błędy
        wychowawcze. Pani psycholog określiła jest charakter jako bardzo silny i
        dominujący, dlatego pewnie ciężko było go wychowywać i być konsekwentnym.
        Przyznaję się bez bicia, że za późno zaczęłam wymagać od dziecka i uczyć go
        samodzielności. Ciągle widziałam w nim "dzidzię". Gdyby jednak całe nasze
        problemy opierały tylko na tych zaburzeniach i błędach wychowawczych, co jest do
        naprawienia, to byłabym najszczęśliwsza na świecie. Poczekam jeszcze co powie na
        to wszystko neurolog. No i jeszcze pod koniec miesiąca mamy kolejną wizytę w CZD
        u psychologa. Jeśli to mnie nie uspokoi, to chyba zapiszę go na diagnozę do tego
        ośrodka bo inaczej sfiksuję. Właściwie to już sfiksowałam i to bardzo. Tylko czy
        można kochać dziecko za bardzo? Chyba nie...?
        • joannaiwa Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 13:41
          weź się w garść, bo pomyśl co Twoje dziecko czuje jak je tak ciągle
          ciagasz po lekarzach. Powiedzieli Ci że raczej wykluczają - przyjmij
          to, nie przejmuj sie bredniami jakiejś wychowawczyni, której coś się
          wydaje, bo kiedyś z czymś miała do czynienia, a w ogóle najchętniej
          pozbyłaby się Twojego dziecka z przedszkola. Jeśli trzeba czekać na
          rozwój sytuacji - czekaj, nie masz na to wpływu. Wiem, że sie
          niepokoisz, ale to się odbija na dziecku - musisz się opanować i mąż
          ma w tym rację.
        • kati1973 Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 14:15
          Jeszcze mu wmowisz, ze jest opozniony, bardzo łatwo przykleic
          etykietke do dziecka. Dzieco przyjmie taka informacje i bedzie sie
          tak zachowywac
          Wystarczy tych lekarz
          Sprobuj traktowac go jak normalne dziecko, duzo poswiecaj mu uwagi i
          duzo mow. Czytaj ksiazki, puszczaj bajki, a wszystko sie wyrowna
          • szalicja Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 14:33
            Wiem, wiem, macie rację....I tak już chodzi na terapię SI, na terapię do
            psychologa i będą też wizyty u logopedy. Opóźnienia mu nie wymyślam, bo ono
            jest, tak na oko(psychologa) ok pół roku. To pewnie w dużym stopniu wynika z
            opóźnienia mowy... Nawet nie udało nam się jeszcze wyjść z pieluch. A tak w
            ogóle to taki fajny bombel, radosny, uśmiechnięty, ma mnóstwo energii i wszędzie
            go pełno, wszystkiego jest ciekaw. Tak się bardzo cieszyłam, że szybko urósł. Na
            siatce centylowej dla dzieci urodzonych o czasie jest na poziomie 90-97 centyla,
            tylko wagowo na 50-tym. tylko te obawy są straszne. Wiem, że powinnam się do
            tego zdystansować i pomagać dziecku w pokonaniu trudności, staram się to robić.
            To jest właśnie taka moja forma pomocy. Nie chcę niczego przegapić, przeoczyć,
            zbagatelizować. Jednak wynika z tego, że mam już paranoję na tym punkcie i
            nadinterpretuję podane objawy.
            Mamy zdrowych dzieci pewnie tego nie zrozumieją i życzę im tego, by nie musiały.
            Mamy wcześniaków i dzieci chorych pewnie też przechodzą takie fazy jak ja...
            Nie wiem, może muszę się trochę poużalać nad sobą? Od kiedy jest bombel nie ma
            już czasu dla mnie. Życie przewróciło się do góry nogami. Nie mam żalu o to, że
            ciężko jest być mamą mojego synka. Mam żal o to, że moje dziecko ma pod górkę
            przeze mnie...choć nie miałam na to wpływu.
            • spacerownik.wroclawski.eu Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 17:35
              Zgadza się, my mamy wcześniaków tak mamy. Szalicjo, nasze dzieci dużo przeszły.
              Normą dla nich są zaburzenia integracji sensorycznej i wynikające z nich
              zaburzenia zachowania (nerwowość, problemy ze snem i koncentracją uwagi).
              Spróbuj usiąść na ławce w parku i wyłapać naraz wszystkie, absolutnie wszystkie
              bodźce, które do Ciebie docierają - szorstkość ubrania, twardość i zimno ławki,
              wiatr, wszystkie hałasy naraz, światło, szum liści, uwierającego buta... Przy
              takim nadmiarze bodźców nie da się normalnie funkcjonować. Dobrze, ze jest
              terapia SI i że na nią chodzicie.
              A specjalistom bym jednak trochę bardziej wierzyła, niż pani przedszkolance. Oni
              studiowali lat 10-15, nawet 20, jeśli doszli do profesury, ona 5, a i to nie
              wiadomo, z jakim skutkiem.
              • verdana Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 17:49
                A moje dziecko najlepiej zdiagnozowała woźna w przedszkolu... ja
                czasem bardziej wierze przedszkolance, niz specjalistom - chocby
                dlatego, ze przedszkolanka widzi bardzo duzo dzieci bez problemow,
                do specjalisty trafiaja dzieci z problemami i jako weteranka
                wedrowek od psychologa do psychologa widzę, ze oni juz nie bardzo
                wiedza, jaka jest norma. To znaczy teoretycznie tak, ale
                praktycznie - zdrowych dzieci u nich prawie nie ma.
                • spacerownik.wroclawski.eu Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 20:02
                  Verdana, i Ty to mówisz? Przepraszam, ale to tak, jakbyś powiedziała, że student
                  jest bardziej kompetentny od profesora, bo przeczytał jeden artykuł i go
                  zrozumiał, a prof. zna 1000 książek, wszedł w niuanse i nic już nie kumka. Plisss...
                  Na tej samej zasadzie ostatnio trafiłam rzucając hasło, że w moim samochodzie
                  pewnie szwankuje przerywacz. Przerywacza na oczy nie widziałam i nawet nie wiem,
                  w której części auta siedzi, tak mi się skojarzyło, bo mi samochód przerywał,
                  ale okazało się, że to faktycznie przerywacz i zyskałam punkty u swojego
                  mechanika. Czy to czyni mnie wiarygodnym diagnostykiem samochodowym?
                  • verdana Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 20:21
                    Mam studentow, ktorzy w niektorych sprawach sa ode mnie bardziej
                    kompetentni, bo ja znam ksiązki z tego zakresu, a oni od lat pracują
                    w tej dziedzinie. I czasem na wykladach oddaję im glos, bo lepiej
                    wiedza jak jest naprawde, a nie w teoretycznych podręcznikach.
                    Nie mowie o czytaniu, mowie o praktyce - czasem praktycy sa lepsi od
                    teoretyków.
                    Znam lekarzy alergologów ( w tym profesora nota bene), ktorzy
                    trymali by dzieci - wszystkie - w sterylnych pomieszczeniach, bez
                    pluszowych zabawek, zasłon, zwierzat, roslin itd. Bo oni
                    niealergicznego dziecka na oczy nie widzieli i wydaje im się, ze
                    kazde dziecko musi na cos być uczulone...
                    • spacerownik.wroclawski.eu Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 20:55
                      Powiem tak, jako mama wcześniaka - Twoje podejście jest szkodliwe. Oczywiście
                      każde dziecko jest inne i pewnych chorób się nie da wykluczyć, ale ktoś, kto nie
                      jest specjalistą od wcześniaków po prostu nie rozumie specyfiki ich rozwoju. Dam
                      przykład: każdy prawie wcześniak ma zaburzenia integracji sensorycznej. Jeszcze
                      niedawno speców od SI nie było, ośrodków też (we Wrocławiu na przykład dalej nie
                      ma takiego z prawdziwego zdarzenia) i w zależności od tego, co powiedziała
                      przedszkolanka/woźna/nauczycielka/psycholog dziecięcy z łapanki (niepotrzebne
                      skreślić) dziecko było niegrzeczne, opóźnione, miało ADHD albo autyzm. Owszem,
                      wcześniaki są bardziej predestynowane do tych dwóch schorzeń, ale o tym, czy
                      mamy do czynienia z ADHD, czy też dziecko ma deficyty integracji sensorycznej i
                      jest np. przeładowane bodźcami, może zadecydować tylko spec od wczesniaków. A
                      gdzie Szalicja znajdzie lepszych speców od wczesniaków, niż w CZD i IMiD, które
                      jako jedyne w Polsce prowadzą wcześniaki na światowym poziomie?? Należy jej
                      tylko przyklasnąć za wytrwałość i zaradność w wyszukiwaniu tych speców,
                      powiedzieć, że wszystkie przeżywamy takie wątpliwości jak ona (na marginesie,
                      stworzyłyśmy sieć grup wsparcia, może się Szalicjo przyłączysz?) i upewnić, że
                      jednak specjalista mający doświadczenie w diagnozowaniu wcześniaków jest
                      bardziej wiarygodny, niż przedszkolanka... A Ty tu wyskakujesz z woźną... :-/

                      Szalicjo, gdybyś chciała nawiązać kontakt z którąś z regionalnych grup wsparcia
                      lub pogadać na naszym forum, zapraszam tutaj:
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
                      • verdana Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 21:38
                        Tak, tylko zwróć uwage, ze nie mowimy tu o dziecku, u ktorego nikt,
                        poza terapeutka i przedszkolanką nie dostrzega problemu. O ile
                        rozumiem, widza go także rodzice. Natomiast specjalisci uwazaja, ze
                        jest w porzadku.
                        Absolutnie nie jestm przeciwniczka specjalistow, ale wiem też, że
                        czasem niepokoj ludzi, ktorzy widza dziecko "na codzień", a nie w
                        gabinecie, jest uzasadniony.
                        Nie zrozumiałas mnie - uwazam odwrotnie - skoro osoby ogladające
                        dziecko w sytuacjach 'zwykłych" widzą, ze cos jest nie tak, to
                        wlasnie trzeba probować szukać diagnozy, a nie uznać, ze
                        profesorowie, nie widzący problemu wiedzą lepiej i wszystko jest OK.
                        • mama-cudownego-misia Re: Problemy z dzieciem, natłok informacji i... 08.10.08, 22:12
                          Dobrze, ale rozważ jeszcze drugą hipotezę, która akurat w wypadku wczesniaków
                          wydaje się bardziej prawdopodobna:
                          1. Specjaliści nie widzą problemu
                          2. Przedszkolanka czy terapeutka mogą po prostu nie mieć doświadczenia z dziećmi
                          o specyficznych problemach właściwych dla wczesniaków. Szczególnie
                          przedszkolanka... Nie mówię, ze problemu nie ma, ale przedszkolanka diagnozująca
                          chorobę psychiczną... Eeee...
                          3. Mama wcześniaka... To jest temat rzeka. Naprawdę, wiele z nas leczy się na
                          depresję, inne budzą się w nocy zlane potem, prawie wszyscy mamy choroby o
                          podłożu psychosomatycznym, nerwice. Narodziny wcześniaka, jego walka o życie,
                          wylewy, dysplazje oskrzelowo-płucne, infekcje, nasilona żółtaczka, martwicze
                          zapalenie jelit, retinopatia, niedosłuch, polekowe uszkodzenie szpiku, nerek i
                          wątroby, porażenia, lekarze przedstawiający czarne scenariusze, żałoba po
                          macierzyństwie, jakie sobie wymarzyłyśmy, a czasem i po dziecku, jakiego
                          chciałyśmy, potem serie bolesnych badań kontrolnych (średnio 80 w pierwszym
                          roku) i często wyczerpująca psychicznie rehabilitacja... To jest trauma, z
                          której nawet jeśli nasze dziecko jest zdrowe, otrząsamy się latami. Zrozum, że
                          mama wcześniaka może szukać w dziecku potwierdzenia swych lęków i obaw, może nie
                          być w stanie zaakceptować, że mimo wszystko jest ono zdrowe. Z tego potem rodzą
                          się kolejne problemy odbijające się na dziecku - rodzice wczesniaków są
                          nadopiekuńczy, lękowi, zafiksowani na przyroście wagi (nie bez powodu wcześniaki
                          mimo, że startują czasem i z wagi 600 g, są grupą szczególnie zagrożoną
                          otyłością), potrafią każdą diagnozę potwierdzać u 5 specjalistów, bo nie ufają
                          lekarzom... To są typowe codzienne problemy rodziców wcześniaków, wystarczy
                          sobie poczytać o naszych zmaganiach na forum, do którego link podałam.

                          Każdy kij ma dwa końce. Szczerze mówiąc, najlepiej by było, gdyby Szalicja
                          napisała więcej konkretów i porozmawiała z innymi mamami wcześniaków - może mają
                          te same problemy, może znają już rozwiązanie, a może po prostu doradzą
                          najbardziej wiarygodnego specjalistę w danej dziedzinie. Tak czy siak opinia
                          specjalistów dobrze rokuje.
                          • szalicja Dziewczyny.... 09.10.08, 10:19
                            Forum o wcześniakach znam i bywałam tam często. Oczywiście jak Mati
                            się urodził to nie miałam czasu siedzieć przed kompem, bo wiadomo:
                            szpital, potem kontrole, rehabilitacja itp. itd. Spacerownik.
                            wrocławski. opisała szereg powikłań, które mogą nastąpić u
                            wcześniaka. My akurat mieliśmy dużo szczęścia, bo z tego wszystkiego
                            dotknęła nas tylko (a może aż?) retinopatia. Oczywiście ciagłe
                            wizyty w CZD przez parę miesięcy. Raz byliśmy u Hautz’a prywatnie i
                            to było tak po partyzancku, że kontynuowaliśmy tylko wizyty w CZD.
                            Ile można się naoglądać chorych, kalekich i cierpiących dzieci
                            wiedzą tylko ci, którzy bywali w takich miejscach. Jaki to ma wpływ
                            na psychikę każdy może sobie wyobrazić. Na forum o wcześniakach
                            zajżałam po kilku miesiącach, jeśli nie kilkunastu. Retinopatia
                            wycofała się, Mati rozwijał się dobrze, nie chorował. Jedynie
                            chodziliśmy na rehabilitację, bo miał asymetrię i napięcie
                            mięśniowe. Ten problem też pokonaliśmy w parę miesięcy. I tak
                            pierwszy rok był trochę ciężki, ale potem było super i nigdy bym nie
                            pomyślała, że coś jest nie tak...Na forum naczytałam się o
                            strasznych powikłaniach, kalectwie i niejednokrotnie o śmierci
                            maluszków, które walczyły tygodniami o zycie. Oczywiście są też
                            wątki optymistyczne, ale jednak to forum strasznie mnie dołuje.
                            Naprawdę. Ja się jeszcze z tego nie otrząsnęłam i ciągle płaczę,
                            kiedy oglądam zdjęcia młodego z oddziału neonatologicznego. Eh...No
                            i to zostaje w człowieku. Generalnie przestaliśmy o nim
                            myśleć „wcześniak”. Żyliśmy normalnie. Oczywiście bombel jest
                            nadpobudliwy, choć potrafi się skupić czasem na dość długo (nawet na
                            2 godz.!), biegałby tylko ciągle ;-) Ma opóźnienie mowy co bardzo
                            wpływa na rozój społeczny i może byćróżnie w postrzegane. Czyli
                            podsumowując, podejżenie adhd, autyzmu czy innych chorób czy
                            zaburzeń to chyba norma u wcześniaków. Przecież też zaburzenia SI
                            przejawiają się w podobny sposób jak. np. autyzm, bo dzieci z
                            autyzmem mają zaburzemia SI, ale nie każde dziecko z zaburzeniami SI
                            ma autyzm ;-D
                            Verdana, Twój nick to już ja dobrze znam z nejednego forum ;-)
                            Ty również masz rację. Ktoś mi nawet powiedział, że psychiatra taki
                            kliniczny, czasem już sam fiksuje bo skoro przebywa wsród chorych
                            ludzi, to zatracić może obraz właściwy obraz człowieka zdrowego.
                            Dlatego właśnie chodzę do kilku specjalistów, w różnym wieku. Nadal
                            jednak wolę opierać się na opinii znakomitego specjalisty, niż np.
                            pani terapeutki,która widzi moje dziecko dwa razy w tygdniu po
                            godzinie. Co do opinii przedszkolanki to też nie jest do końca
                            wiarygodna. Myślę, że Mati jej nie lubił i tyle. Szkoda, bo babka
                            fajna a ja miałam do niej zaufanie. W opini napisała np., że Mati
                            nie lubi się przytulaćdo niej no i jużto jest objaw wiadomo czego. A
                            gucio! Mati uwielbiał inną panią z przedszkola i zawsze był do niej
                            przyklejony, nawet zasypiał z nią w objęciach. Tak też jest w domu.
                            To straszny pieszczoch i przytulasek. Jedyne co mnie niepokoiło, to
                            to, że Mati marnie gada, choć gada i czasem nie reaguje na to, co
                            się do niego mówi. A przyczyną są uszy. Potęrzne zapalenie uszu,
                            które skończyło się w szpitalu. Badamy go pod tym kątem, wyniki
                            słuchu nie są rewelacyjne. Oczywiście młody w czasie choroby
                            niedosłyszał. No i te zaburzenia intergacji itd. Poczekam jeszcze na
                            wizytę u neurologa, na wynik badań i kolejną wizyt w CZD. Potem
                            podejmę decyzję, co dalej.
                            Spacerownik napisała też wpływie tych trudnych sytuacji na psychikę
                            dziecka. Oczywiście i mnie to nie omninęło, jak widać ;-) Czyli
                            nerwica, skłonności do depresji itp. U mnie jeszcze wynikła wada
                            serca, nabyta, bo kiedy byłam chora to nie miałam czasu chorować no
                            i mam.
                            Ale powiem Wam, że dziś jestem w super nastroju. Wczoraj wyjadaliśmy
                            z młodym miód palcami ze słoika. Ja kręciłam głową jakie to mniam,
                            mniam a młody mnie przedżeźniał ;-D I dał sobie jęzor wymasować i
                            mordę wysmyrać pędzlem ;-D A! I chętnie już pije ze słomiki. Udaje
                            mi się coraz łatwiej realizować ćwiczenia logopedyczne, które
                            znalazłam na forum Opóźnienie Mowy. No i do przodu ;-D
                            Jest dobrze i już nie dam się zwariować.
                            Dzięki Wam dziewczyny za wsparcie ;-D
                            • szalicja Pomyłka w poście 09.10.08, 10:22
                              Pomyliłam Spacerownika w kilku kwestiach z Mamą.códownego.misia.
                              Przepraszam. Czytałam ciórkiem i nie zauważyłam nowego nicka ;-D
                              • mama-cudownego-misia Re: Pomyłka w poście 09.10.08, 10:41
                                Nie pomyliłaś, spacerownik to nick, pod którym dyskutuję o sprawach
                                wrocławskich, jednocześnie napędzając sobie gości na portal o Wrocławiu i nie
                                wyrobiłam sobie jeszcze nawyku przelogowywania się.

                                A gadałaś o problemach swojego synka z Tragankiem? Jej parka chyba też ma
                                podobnie, chociaż wydaje mi się, ze Ty diagnostycznie jesteś bardziej
                                zaawansowana i naprawdę chwała Ci za to, że dotarłaś do tylu specjalistów.

                                Ze swojej strony zapytam: jak nauczyłaś małego pić ze słomki?? Zupełnie nie
                                wiem, jak się za to zabrać....
                                • szalicja Re: Pomyłka w poście 09.10.08, 11:34
                                  McM, ta chwała, o której piszesz, to pieniądze. Niestety. Bez kasy
                                  trzeba czekać długo, miesiącami i nie zawsze masz wybór, na kogo
                                  trafisz. Tu pieniądze decydują o wszystkim, dlatego mogę dziecko
                                  diagnozować w zasadzie u kogo chcę i w miarę sensownym czasie. Robię
                                  wywiad wsród znajomych, mam trochę rozeznania i w dodatku jestem
                                  upierdliwa i dociekliwa. Wybieramy już tylko specjalistów z CZD,
                                  IMiD, którzy pracują dodatkowo w fundacjach czy prywatnych
                                  klinikach. Już tylko takim wierzę i do nich mam zaufanie, choć i na
                                  diagnozie profesora można się przejechać. Tak dla przykładu ciężko
                                  jest wydębić skierowanie na EEG a jak już, to termin jest odległy o
                                  parę miesięcy. Mój bąk ma to badanie w ciągu dwóch tygodni od
                                  rezerwacji terminu, ale wraz z wizytą u neurologa to koszt prawie
                                  400 zł. Nie zarabiamy strasznych kokosów, mamy małe
                                  mieszkanko...Jednak wolę zaiwestować teraz w młodego, niż w większy
                                  metraż ;-D Mam nadzieję, ze młodego uda się wyprowadzić z tego
                                  wszystkiego w miarę sprawnie bo rzeczywiście uderzyłam w ostatnim
                                  czasie na różnych frontach ;-D
                                  Co do Traganka to chyba nawet jakaś korespondencja była między nami,
                                  ale któtko to trwało i było dawno, tak że nie bardzo już pamiętam.
                                  Wiesz, zresztą nie bardzo chcę porównywać mojego bąka z innymi, bo
                                  my, jako rodzice patrzymy na pewne zachowania inaczej i tak możemy
                                  je źle zinterpretować i niepotrzebnie się nakręcać. Ja sama u siebie
                                  w ten sposób znalazłam pewnien "zespoł" hehe. Oczywiście pewne
                                  objawy się pokrywają, ale mają zupełnie inne podłoże itp. itd.
                                  A co do słomki; kupiłam taki kubek ze słomką:
                                  tinyurl.com/4oke43
                                  Podaję mu pić tylko z tego. Nawet mleko. Oczywiście miał nawyk z
                                  niekapka, że można się położyć i kubek przekręcić do góry nogami. A
                                  wtedy gucio, bo słomka zostaje u góry i nie ma co wypić. Sadzałam
                                  wtedy młodego, on czuł, że w tej pozycji można pić i załapał.
                                  Oczywiście umie pić normalnie z filiżanki, ale skoro słomka ma
                                  wzmocnić mięśnie w buziaku, to niech pije. Z filiżanką też nie raz
                                  chciał się położyć i wiadomo, co się stało.
                                  W ogóle to niestety czasem trzeba brutalnie odstawić inną formę
                                  picia, jeśli inaczej się nie da. Bardzo trudno było oduczyć go picia
                                  za smoka. Była awantura, płacz, odmowa picia aż wreszcie zrozumiał,
                                  że nie ma już smoczka i trzeba pić z dzióbka. Trzeba pochować inne
                                  kubeczki i tyle.
                                  A może sam kubeczek i sposób picia będzie dla niego taki atrakcyjny,
                                  że wogóle nie będziesz miała z tym problemów ;-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka