szalicja
07.10.08, 16:00
...fiksuję. Mój syn ma 3 lata i jest wcześniakiem. Ma pewne
zaburzenia, bardzo słabo mówi. Generalnie jest opóźniony w stosunku
do równieśników itp. itd. W zasadzie nic szczególnego jak na takiego
wcześniaka. Jakiś czas temu zasugerowano nam zdiagnozowanie dziecko
pod kątem poważnej choroby psycicznej. Choć byliśmy już u kilku
specjalistów (takich z górnej półki), raczej odrzucają taką hipotezę
to ja nadal drążę, szukam, czytam.
W moim przypadku internet powoduje, że fiksuję. Za dużo już wiem,
być może nadinterpretuję wszystkie informacje. Boję się, rzeby cos
mi nie umknęło, rzebym nie przeoczyła symptomów, czytam, czytam,
szukam, wariuję....Głowa mi puchnie od tego. Mąż zablokował mi
internet w domu, ale w pracy mam pełen dostęp i nadmiar wolnego
czasu, bo w branży przestuj chwilowy. Już nie wiem sama co mam robić
i myśleć. Za tydzień mamy EEG a potem wizyta u neurologa, po której
dużo oczekuję. Głównie rozwiania wątpliwości, uspokojenia. Mąż mi
zarzuca, że widziwiam, wymyślam, wyszukuję problemy których nie ma.
Może i tak jest ale...no nie jestem mądrzejsza od lekarzy, wiem. Nie
wiem więcej od wybitnych specjalistów z doświadczeniem dłuższytm niż
moje życie...A jednak cięgle mam w głowie przypadki dzieci, które
zostały źle zdiagnozowane i zbyt późno zaczęto terapię. Nie wiem co
mam zrobić ze sobą. To czytanie na różnych forach to jakieś
uzależnienie. Ciągle szukam, tylko nie wiem czego. Bo przecież nie
chcę, aby to się potwierdziło. Dlaczego nie potrafię uwieżyć
ludziom, którzy się na tym znają? Boję się zaufać i uwieżyć, bo co,
jeśli on się mylą? Wiem, że źle ze mną. Mam już jakieś dziwne stany.
Kocham moje dziecko nad wszystko na świecie i chcę, rzeby był
zdrowy...