Dodaj do ulubionych

telefony, telefony

24.02.09, 13:42
Tak się zastanawiamy z mężem - o co chodzi, czemu to zawsze my dzwonimy do
rodziców, a oni nigdy (nie cierpimy z tego powodu, to po prostu ciekawość).
Nie chodzi o żadne uwiązanie czy nieprzeciętą pępowinę, po prostu czasem,
powiedzmy raz w miesiącu dzwonimy spytać co słychać. I zastanawiamy się co to
za rytuał, ktory nakazuje jednostronną komunikację? Rodzice się cieszą, że
dzwonimy, ale sami tego nie zrobią. Macie jakąś teorię?
Obserwuj wątek
    • kavainca Re: telefony, telefony 24.02.09, 14:24
      Dzwonię do mamy często, żeby dowiedziec się co słychać. Mama z
      regóły dzwoni tylko w jakiejś konkretnej sprawie. Myślę,że tak się
      poprostu przyzwyczaiła. Czasami jak jestem bardzo pochłonieta pracą
      i nie odzywam sie przez kilka dni wtedy dzwoni z pytaniem " czemu
      się nie odzywasz?". Jam mam zawsze jedna odpowiedż: "Telefony
      działaja w obie strony" A ona zawsze odpowiada "Tez prawda!" :))))
    • prochottka1 Re: telefony, telefony 24.02.09, 15:29
      ja mam taka teorie ze starsi ludzie zakodowane maja ze rozmowy telefoniczne
      drogie sa. tak im zostalo w glowie i ciezko to zmienic.
      wiec nie dzwonia ze wzgledu na koszty
      czesto tez slyszalam ze po co dzwonic jak nic sie nie dzieje bo to kosztuje
      a tzw. tanie minuty np po 20 czy telefonowanie za darmo w weekend ich nie
      przekonuje i nie potrafia tego przyjac do wiadomosci

      i jeszcze po co ja mam dzwonic jak np dzieci do mnie dzwonia
      • uli Re: telefony, telefony 25.02.09, 12:26
        Czyli że z wygody. Chyba tak jest...
        • verdana Re: telefony, telefony 25.02.09, 18:55
          Prawdę mowiac, wydaje mi się, ze rodzice nie czują potrzeby
          rozmawiania z Wami - skoro raz w miesiacu im wystarcza...
          • uli Re: telefony, telefony 26.02.09, 12:42
            Właśnie tak myślę nad tym, może my się narzucamy? To co, lepiej przestać
            dzwonić? Chodzi mi tak narawdę o rodziców męża, oni to w ogóle do niego dzwonią,
            nigdy. Zmieniliśmy kraj i oni nawet nie spytali czy wylądowaliśmy, czy żyjemy.
            Mnie to tak nie boli, ale przykro mi ze względu na niego. Ostatnio jak
            dzwoniłam, to maż powiedział, że powinniśmy dac sobie spokój, że to jednostronna
            relacja. Spytał ich kiedyś czemu nigdy nie dzwonią, nic nie powiedzieli. I nic
            się nie zmieniło. Dać sobie spokój? Oni się cieszą jak dzwonimy.
    • fanny Re: telefony, telefony 25.02.09, 23:18
      Ja mam tak z ukochana Babcia.
      Ona nigdy nie dzwoni, bo uwaza, ze teraz ludzie sa tak bardzo zajeci, zabiegani,
      ze nie chce przeszkadzac.
      Jak sami dzwonia - maja czas.
      Jak nie dzwonia - nie maja czasu, ale bez pretensji.
      Wiem, ze juz Jej nie przekonam.
      Moze z Waszymi rodzicami jest podobnie?

      f.
      • verdana Re: telefony, telefony 26.02.09, 18:57
        Prawdę mówiac nie wierze w rodziców, ktorzy interesuja się życiem
        doroslych dzieci i uważaja, ze telefon raz na miesiąć będzie
        narzucaniem się. babcia to co innego.
        Rodzice, ktorzy nigdy nie dzwonią (o ile dzieci nie dzwonią często )
        po prostu nie sa zainteresowani losami swego dziecka. Przykre, ale
        prawdziwe.
        • uli Re: telefony, telefony 02.03.09, 14:12
          Ha, to chyba nie do konca tak, w przypadku moich rodziców wiem to na pewno - bo
          np piszą maile i moja mama teraz do nas przylatuje.
          W przypadku rodziców męza to jest wg mnie bradziej złożone. Kiedyś nie
          dzwonilismy chyba przez 2 mies, nikt nie zadzwonil, ale tesc wysłał do meża
          maila o tresci: odezwij się. O co tu może chodzić?? Wydaje mi się, że ma to
          związek z tradycyjną hierarchią rodzinną, jaka panuje w domu mojego męża. Tzn
          teściowa i bratowa robiły mi
          (i drugiej, już ex-bratowej) "falę". Różnimy się też wyborami moralnymi i
          religijnymi, że tak to oględnie ujmę. Po różnych przekopkach wyjechaliśmy z
          kraju pogodzeni z rodziną męża, wszystko było niby OK.
          Zastanawiam się na ile ten brak kontaktu to jest świadome odrzucenie nas, a na
          ile jakaś dziwna tradycja właśnie. Że to dzieci potrzebują rodziców, a nie
          rodzice dzieci. Ze świętami wygląda tak samo - nigdy nas nikt tam nie zaprosił,
          ale np brat męża dzwonił do niego w święta z wyrzutami, że ten nie przyjechał
          (właśnie mąż, a nie my jako rodzina). Ta rodzina jest bardzo zamknięta, tego nie
          widać na początku, ale kiedy do niej weszłam, to już pierwszego dnia po ślubie
          pokazano mi, że jestem tam obca i mam się podporządkować.

          Myślicie, żeby to olać i wysyłać tylko kartki na święta? Jak postepować z
          toksyczną rodziną męża?
    • edit38 Re: telefony, telefony 02.03.09, 19:30
      Ja z moimi rodzicami jestem w ciągłym kontakcie. Od czasu kiedy urodziłam córcię
      to dzwonimy do siebie codziennie (ja do nich i odwrotnie również) Widzimy się
      też bardzo często, z ojcem pracujemy w jednym zakładzie więc z nim praktycznie
      codziennie a z mamą też często bo 2-3 razy w tyg. zostaje z córcią. Raz na
      tydzień -dwa jesteśmy u nich. Za to z teściami widzimy się często (chociaż
      mieszkają jakieś 2-3 km od nas)My tam jeździmy raz na miesiąc-półtora, teściowa
      do nas z taką samą częstotliwością (teść odwiedza nas 1-2 razy do roku) ja do
      nich nie dzwonię bo ostatnio z teściową nie żyjemy najlepiej, ona dzwoni do
      mojego męża raz w miesiącu aby się umówić kiedy ma przyjść i wtedy ma pretensje
      że my nie dzwonimy.
      Więc to różnie bywa, wszystko zależy od człowieka.
      • verdana Re: telefony, telefony 02.03.09, 20:14
        Moi teściowie też nie dzwonią, chyba własnie w ramach "hierarchii".
        Ale bez przesady. Jak mąż nie zadzwoni przez pare dni, to oni jednak
        dzwonia pytać, co sie dzieje.
        Nie wierze, ze rodzice, ktorych interesuje wlasne dziecko nie
        dzwonią , nawet jesli maja zero wiadomosci przez dluzszy czas -
        oznacza to po prostu, ze jedyne co ich interesuje, to szacunek,
        ktory dorosle dziecko jest im winne, a nie jego życie i problemy.
        Maile czy telefon to dla mnie wszystko jedno - jak mama mailuje, to
        znaczy, ze jest w kontakcie - nie musi przeciez dzwonić1
        • uli Re: telefony, telefony 03.03.09, 13:45
          Tak po prawdzie to zakładając ten wątek chodziło mi właśnie o rodziców (i
          rodzeństwo) męża (najmłodszego syna i brata), które się nim słabo interesuje.
          Głównie to my podtrzymywalismy kontakt, teraz chyba zarzucimy ten zwyczaj, bo to
          dziwny układ. Im dłużej o tym myślę, tym bardziej wydaje mi się dziwny.
          Siostra męża oczerniała mnie przed nim, kiedy jeszcze nie bylismy małżeństwem
          (wynajmowałyśmy razem mieszkanie po studiach, to była jej propozycja, ale
          mieszkanie z nią to był koszmar). Przy kolejnych próbach ukazania mnie w czarnym
          świetle mąż zrobił jej awanturę, ja się wyprowadziłam, jej płacze, przeprosiny,
          niby dobrze, ale teściowa po slubie (zabawne, bo slub był 2 lata pózniej) przez
          rok truła męzowi, że był "nielojalny wobec siostry". Czyli co, powinien był
          posłuchac siostry i ze mną zerwać?
          Brat męża miał byc chrzestnym naszego synka, zgodził się, po czym zupełnie się
          na nas (nasze dziecko) wypiął.
          Drugi brat nawet się z nami nie spotkał, jak przylecieliśmy do Polski - a
          przylot i wylot był z miasta, w którym mieszka.

          Przykro mi ze względu na męża, czasem widać po nim, że jest załamany, ale chyba
          pogodzony (?). Myślicie, że można w ogóle coś zrobić prócz zakończenia tej
          farsy? Przestać mówic o rodzinie?
          Ja miałam jakieś poczucie obowiązku, więc wysłałam im kartki na święta po czym
          dostałam odpowiedzi od jego braci "dziękujemy" - tyle, nawet nie wesołych świąt,
          tylko właśnie dziękujemy. Siostra w imieniu rodziców wysłała nam drobny prezent,
          ale znowu - wie, że mam inne nazwisko to pisze nazwisko męża. Czemu - bo mi się
          nie chciało pisać dwóch :/
          Może to i moja wina, powinnam zerwać do końca tą relację - w końcu ile można
          udawać, że się nie widzi lekceważenia. Może ja to tylko pogarszam, przedłużam
          coś, co nie powinno trwać?
          Ostatnio jak mąż rozmawiał ze swoją mamą, to ona mu powiedziała "podziękuj Uli,
          że namówiła cię, żebyś do nas zadzwonił". I tak własnie było - to ja go
          namówiłam. Chyba powinnam przestac się wtrącać?

          No i miało być o telefonach a wyszła telenowela :) Piszę do Was bo może łatwiej
          Wam zobaczyć coś, czego ja chyba usiłuję nie widzieć:/ Doradźcie.

          Verdana masz rację, tu chodzi tylko o hierarchię i szacunek, nie o miłość.
          • verdana Re: telefony, telefony 07.03.09, 19:01
            Ja bym radziła... nic nie robić. Tu moze zadecydować jedynie Twj
            mąż. Chce podtrzymywać resztki kontaktów - niech to zrobi, nie chce -
            i bardzo dobrze. Jedynym Twoim zadaniem jest podtrzymywac go na
            duchu i przekonywac, ze cokolwiek zrobi, nie powinien miec wyrzutow
            sumienia.
            Podtrzymywanie jest o tyle lepsze, ze nigdy mąż nie będzie sobie
            miał nic do zarzucenia. Nie podtrzymywanie - ze nie będzie się stale
            czul lekcewazony. Ale to już jedynie jego wybór. Smutny, fakt.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka