DDA czy maminsynek

10.03.09, 13:08
Witam wiele godzin myślala czy naspisac o tym wszystkim i wkońcu
jestem i moja historia. Mój mąz jest DDA (Dorosłym Dzieckiem
Alkohilika) i jednocześnie bardzo związany z matką. Czym to sie
objawia jezdzi do kilka razy w tygodniu + każdy weekend obowiązkowo
spotkanie, zwierza się jej z różnych rzeczy takze małżeńskich,
uściski pocłunki na przywitanie, najgorsze czuje sie winny że ja tam
zostawił a sam uciekł z domu( bo założył swoją rodzinę)a obiecał ze
się będzie nią opiekował
I tak się zastanawiam czy to wynika z tego że jest DDA i zawsze
musiał martwić sie jak i co w domu, czy jescze do tego jest
maminsynkiem. Wielokrotnie dochodziło między nami do sprzeczek na
temat jego mamy i zawsze każe mi sie leczyc i czasem sie zastanawiam
czy on czasem nie ma racji, może to zwykła troska o rodzine to ze
założył swoją nie zwalnia go z obowiązku martwienia sie o nich sama
już nie wiem..
    • aiczka Re: DDA czy maminsynek 10.03.09, 14:21
      A czy tak naprawdę z Twojego punktu widzenia ważny jest machanizm, który
      stworzył tak silną więź pomiędzy nim a matką? Nie da się wycenić w procentach,
      że tyle a tyle czyichś cech wynika z genów, tyle z charaktery a tyle z
      doświadczeń. To wszystko się przeplata.

      Na pewno z chwilą założenia własnej rodziny, należy oderwać się od rodziców, co
      jednak nie oznacza zupełnego zerwania kontaktów. To, ile czasu trzeba/chce im
      się poświęcać w każdej sytuacji jest inne. Naturalne jest, że rodziców samotnych
      i schorowanych odwiedza się częściej niż tych w pełni sił, mających towarzystwo
      domowników. Gdzieś ostatnio był wątek "jak często dzwonicie/odwiedzacie
      rodziców" i odpowiedzi były zupełnie skrajne - od codziennie do raz na pół roku.
      Jeśli czujesz się przez męża zaniedbywana, poproś, żeby odwiedzał matkę nieco
      rzadziej. Podawaj konkretne podowy - chcesz z nim spędzić czas, macie coś do
      załatwienia itp. Na pewno nie stawiaj sprawy na ostrzu noża, nie miej pretensji.
      Troska o rodzinę jest przecież normalna. Mów, że rozumiesz, że matka go
      potrzebuje, akceptuj częste kontakty ale sygnalizuj, że musi jednak "wyfrunąć z
      gniazda".
      • danio212 Re: DDA czy maminsynek 12.03.09, 07:43
        Próbowała organizować wspólne wycieczki za miasto, spacery, wspólne
        spędzanie popołudnia ale odpowidz zawsze była ta sama zabierzmy mame.
        Chce tylko spędzić z nim trochę czasu, tylko z nim i dzieckiem cały
        tydzien się mijamy on z pracy ja do pracy albo odwrotni
        Czy naprawdę moje reakcja jest przesadzona??
        • aiczka Re: DDA czy maminsynek 12.03.09, 10:58
          Nie wiemy, jak WYGLĄDA Twoja reakcja. Jeśli spokojnie mówisz, że chciałabyś
          spędzić czas z nim i dzieckiem, to nie. Jeśli robisz awanturę - większość
          awantur jest przesadzona. Próbuj proponować "pakiety wiązane" - np. "w przyszłym
          tygodniu zabierzemy Twoją mamę tam i tam a w tym tygodniu chciałabym... ".
    • annb Re: DDA czy maminsynek 12.03.09, 11:14
      To wynika z tego że matka wychowala go na super syna i
      zadnego/zerowego męża i ojca.
      Dla niej jest to wygodne, dla Ciebie i dziecka wcale.
      Pan powinien zrozumiec ze z chwilą założenia własnej rodziny to ona
      jest dla niego najwazniejsza.
      Jesli chcial sie opiekowac mamusią w sposob przesadny mogl rodziny
      nie zakładac.
      Rozumiem ze jest ci cięzko bo dom i dziecko jest na twojej glowie a
      w męzu wsparcia nie masz bo jego dom wg niego jest tam gdzie jego
      matka.To nie jest normalne podejscie.

      Uderzylo mnie jedno-on uciekl z domu bo zalozyl wlasna rodzine
      To nie jest ucieczka
      to naturalna kolej rzeczy

      • uli Re: DDA czy maminsynek 12.03.09, 16:51
        Ja też to tak widzę.
        Jakie masz relacje z teściową?
        Wydaje mi się, na logike, że mąż powinien dostrzec, że ma prawo do swojego
        życia, że nie przyszedł na świat po to, żeby opiekować się mamą, tylko odwrotnie
        :/ Mąż Was zaniedbuje i tego jakos nie widzi :( Może powinien wyobrazić sobie,
        co czuje jego dziecko, z którym unika kontaktu, może to mu coś przypomni...

      • aiczka Re: DDA czy maminsynek 12.03.09, 19:08
        > Uderzylo mnie jedno-on uciekl z domu bo zalozyl wlasna rodzine
        > To nie jest ucieczka

        W sytuacji rodziny dysfunkcyjnej można to odzczuwać jako swoistą dezercję -
        pozostawienie towarzysza na linii frontu.
        • annb Re: DDA czy maminsynek 12.03.09, 19:46
          oczywiscie i dlatego wskazana bylaby tutaj terapia
          aby pan pozbyl sie poczucia winy i poustawial priorytety
          bo do konca zycia bedzie go zjadalo poczucie winy ze matke swą
          opuscil.
          i nie bedzie widzial jaką krzywdę wyrządza własnemu dziecku.

    • 18_lipcowa1 maminsynek 12.03.09, 12:18
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: DDA czy maminsynek 15.03.09, 12:06
      Rzeczywiście mąż może nie adekwatnie przeżywa założenie własnej rodziny i
      rozpoczęcie swojego dorosłego życia jako opuszczenie matki. Wpłynęło na to na
      pewno jego całożyciowe doświadczenie. Tyle Pani właśnie żyje z człowiekiem,
      który takie doświadczenie posiadł i z nim wszedł w Wasz związek.
      Znając to, trzeba odnaleźć się w zastanej rzeczywistości.
      Przede wszystkim nie ustępować od swojego widzenia Waszego związku i proporcji
      tego co dla Waszej wspólnej rodziny a co dla mamy. Oraz , co bardzo ważne, nie
      dać się wpędzić w pozycję osoby chorej, do leczenia czy przewrażliwionej.
      Wielokrotnie ( niestety ), spokojnie, ale stanowczo ujawniać swoje zdanie w tej
      sprawie i ustalać tryb postępowania uwzględniający zaspokajanie Was obojga bez
      zgniłych kompromisów i nadmiernych rezygnacji.
      Zacietrzewianie, awantury w tej sprawie nie posłużą. Proszę pamiętać, że ten
      stan, który utrwalił u męża takie zachowania trwał przez wiele ważnych lat.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
    • danio212 Re: DDA czy maminsynek 16.03.09, 09:52
      Wiem nie od razu Kraków zbudowano, staram się go powoli
      odpępowić, ale mnie sytuacja zaczyna przerastać. Jesteśmy młodym
      (nawet młodziutkim) małżeństwem, a mój mąż zaczyna nie dostrzegać
      naszych potrzeb jako rodziny, tylko jego poprzedniej. Mamy mało
      czasu dal siebie zaledwie 1-2 weekendy w miesiącu. Wówczas próbuje
      zorganizować nam jakieś atrakcje basen, zoo żeby się zintegrować,
      nadrobić stracony czas, pobyć tylko razem. Niestety ciągle kręci
      nosem, ze on by wolał w domu na kanapie. Na sile go z domu nie
      wyciągnę, i wtedy niespodzianka: zaprosiłem rodziców do nas!!!
      Nie pomagają rozmowy typu mieliśmy już inne plany , nie
      przedyskutowaliśmy tego, on już ich zaprosił, i za wszelką ceną
      wymiguje się od naszych planów. A jak już da się go wyciągnąć z domu
      to na spacer, to głównie w odwiedziny do rodziców(spacer 15 min +
      3godz wizyty), ?
      Ręce mi opadają nie ma już siły walczyć nie wiem czy mam o co …
      Jestem zagubiona bo trudno m i się odnaleźć w tej zawiłej sytuacji,
      on nie widzi problemu prócz, mojego przewrażliwienia i niechęci do
      jego mamy.
      Nie bardzo wiem co zrobić czy odpuścić i zobaczyć co dalej się
      będzie działo (ale nie wiem czy nerwowo to wytrzymam), bo jak na
      niego wyskoczę będzie jeszcze gorzej ale czy może być …doradźcie coś
      bo ja nie mam nikogo komu mogłabym się wyralić…

Pełna wersja