Dodaj do ulubionych

teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-(((

16.03.09, 10:32
Jesteśmy 2 lata po ślubie, od 4 mieszkamy razem. Teściowie mieszkaja
15 km od nas, mają na głowie dom (w którym teściowa "zapieprza",
tzn.sprząta 2 pietra, gotuje, piecze, zajmuje sie 12-letnia córką,
do tegopracuje też zawodowo, teśc na rencie -nie robi nic).
Problem pojawił się odkąd od 3 miesięcy nie odwiedzam teściów. Przez
wszystkie te lata, kiedy mieszkamy z meżem (w moim "formalnie"
mieszkaniu) odwiedzili nas 3 razy, w tym 2 razy jak synek sie
urodził. My dotychczas jeździliśmy do nich prawie w każdą niedzielę,
w lecie często nocowaliśmy. Zbutnowałam się i postanowiłam do niech
nie jeździć, kiedy 3 razy pod rząd nie przyjęli zaproszenia do nas:
na 30-te urodziny męża, na wigilię (siedzieli w trójkę sami w domu)
i na 1 urodziny synka. O wigilię poszło najostrzej, bo teściowie do
ostatniej chwili nie mogli się zdecydować czy przyjadą, a potem
odmówili przyjazdu zapraszając nas do siebie! A do nas była
zaproszona moja rodzina, więc nie wiem jak oni to sobie wyobrażali!?
Mąz ma do mnie pretensje, że nie chce jeżdzić z nim do jego
rodziców. I że rodziców nie zmieni, bo oni tak naprawdę nigdzie nie
chodzą, ciągle siedzą w domu. Teśc jest mruk, a teściowa ma za duzo
pracy. Ale chyba,gdyby nie musiała gotowac obiadu i przyjechała do
nas to by sobie odpoczęła. Ale nie...
Teściowa bardzo kocha naszego synka, czasem mały zostanie u nich na
noc. Ale żeby sami przyjechali do nas w odwiedziny do małego to
granioczy z cudem. Nawet jak siostra męża nocuje u nas to kiedy
teściowie po nia przyjeżdżają nawet nie wchodzą do mieszkania, tylko
mała wychodzi do niech. Nie rozumiem tego... czuję, że teściowie nie
akcpetują naszego domu i mnie. chociaz gdy mąz z nimi rozmawia,
zaprzeczają.

Aktualnie wygląda to tak, że w niedzielę mąż jeździ do teściów,
czasem z synkiem, a ja cały dzień siedzę sama albo ide do mamy. Czy
tak pwoinan wyglądac rodzina? Czy odpuścić i jeździc do teściów?
Obserwuj wątek
    • morelee Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 11:46
      Moja teściowa też nie była u nas w domu od lat. Wspólnej wigilii nigdy nie było.
      Z początku bardzo mnie to złościło, teraz wyluzowałam i akceptuję tę sytuację.
      Jeździmy do teściowej (wdowa, mieszka z córką i 2 wnukami) ze 2-3 razy w
      miesiącu. Mimo pewnego mojego żalu staram się robić dobra minę. Przecież nie
      chcę odebrać dzieciom babci ani skłócić męża z matką.
      Jeśli mogę coś radzić - jeździj do teściów, chociaż czasem. Twoja złość i żal do
      nich nie przyniosą nic dobrego, co najwyżej mąż i syn poczują się jak między
      przysłowiowym młotem a kowadłem.
      • olenka_a Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 12:05
        no własnie nie chcę, żeby synek nie miał babci i dziadka. Tym
        bardziej, że mój tato nie żyje. Teściowa jest ogólnie fajna babką,
        jak jestem u niej to obiad podany na stół, nic nie robie, bo tak
        naprawdę czuję się u nich obco, a relacje sa ugrzecznione. Bez
        wielkiej zażyłości, ale i tez bez kłótni.

        Ale w sumie raz w roku mogliby sie zmobilizowac i nas odwiedzić.
        • tosina Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 12:49
          bo tak
          > naprawdę czuję się u nich obco, a relacje sa ugrzecznione. Bez
          > wielkiej zażyłości, ale i tez bez kłótni.
          >
          > Ale w sumie raz w roku mogliby sie zmobilizowac i nas odwiedzić.

          Ty ich traktujesz z dystansem to i Oni Ciebie tak.
          Sama piszesz ze tesciowa ma na glowie caly dom wiec nie dziwne ze
          jak juz ma wolne to nie chce jej sie nigdzie jezdzic.

          Pewnie ze mogli by was raz na rok odwiedzac, ale ja bym tez nie
          jezdziala do kogos kto obdarza mnie fochem .
          • olenka_a Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 13:01
            focha strzeliłam po 3 latach, dotychczas jeżdziłam tam 4 razy w
            miesiącu! Tak więc teściowa nie ma za co sie odgrywać.

            Poza tym, gdyby ona do nas przyjechała to nie musiałaby tak zasuwać,
            obiad miałaby podany do stołu, gary potem bym pozmywała.

            Nie wiem ile trzeba miec pracy, żeby przez 365dni w roku nie mieć
            czasu na jedna wizytę u syna i synowej. to jest jej wybór ponadto -
            mąz jest panem i władcą, siedzi całymi dniami i nic nie robi.
    • efi-efi Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 16:25
      Mąż Ci dobrze powiedział, że rodziców nie zmieni, są jacy są i zaakceptuj to.
      Teść mruk, nie lubi nigdzie chodzić , no trudno.
      Nie licytuj się kto ile razy ma kogo odwiedzać.
      Jak im bardziej pasuje żebyście to Wy tam jeżdzili to dostosuj się, a jak
      dostajesz obiad pod nos to powinnaś pomyć po obiedzie.
      • tosina Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 17:03
        > focha strzeliłam po 3 latach, dotychczas jeżdziłam tam 4 razy w
        > miesiącu! Tak więc teściowa nie ma za co sie odgrywać.

        No ale jezdzilas tam bo chialas, czy maz Cie przedte petał i sila
        iagnal za samochodem?.


        Poza tym, gdyby ona do nas przyjechała to nie musiałaby tak
        zasuwać,
        > obiad miałaby podany do stołu, gary potem bym pozmywała.

        Ta. Fajnei to wyglada z boku ale moze to nie ona nie chce a np.
        tesc.


        >
        > Nie wiem ile trzeba miec pracy, żeby przez 365dni w roku nie mieć
        > czasu na jedna wizytę u syna i synowej. to jest jej wybór ponadto -

        > mąz jest panem i władcą, siedzi całymi dniami i nic nie robi.

        No ale ot nie Twoja sprawa jakie uklady panuja u nich. Weszlas do
        tej rodziny i chcesz ustalac wlasne rzady?..Nie przesadzasz. Nie ma
        odgornego przymusu na wizyty u kogos. Naprawde tak niezbedne Ci sa
        te wizyty?..

        A jesli dostajeszu nichobiad pod nos to ladnie bylo bys po zmywala
        po obiedzie.
        • olenka_a tosina 17.03.09, 09:02
          Nie traktuj mnie jak sfochowanej gó...ary, bo nie jestem taka osobą.

          Wczesniej jeździłam, bo rozumiem chęć męża do spędzania czasu z
          rodziną. My nie mieliśmy warunków, żeby ich zaprosić. Ale teraz mamy
          i kilkakrotnie zapraszaliśmy ich do nas, za każdym razem odmawiali
          bez powodu.

          To prawda, że teściowa może i by chciała wyrwac się z tego kieratu
          domowego, ale teść nie lubi wychodzić z domu i ona sie temu
          podporządkowała. ale mi to nie przeszkadza, każdy układa sobie
          obowiązki domowe wedle swojego uznania, widze, że obsługiwanie całej
          rodziny daje jej szczęście, czuje się spełniona.

          Wizyty teściów nie są mi az tak niezbędne, ale nie chcę łikendów
          spędzać z dala od męża i syna. A znowu nie pozwalac synowi jeździć z
          mężem do dziadków to tez głupota. Poza tym moja rodzina bardzo się
          zminiejszyła (w przeciągu kilka lat zmarł mój Tata i Dziadziuś), a
          założyłam nową, więc chciałabym,żebysmy razem spędzali czas. Samotne
          niedziele nie są miłe.

          A co do zmywania po obiedzie - czemu nie zaproponujesz, żeby to mój
          mąz pozmywał, tylko akurat uważasz, że to moja rola? Ja z chęcią bym
          to zrobiła, jeśli mam być szczera, bo tak mnie wychowano. ale
          teściowa nie da dojśc do zlewu, nie będę jej na siłę naczyć zmywać.
          Jedyne co to daje sobie pomóc w ogródku latem...
    • amb25 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 17:29
      Ja bym od zasu do czasu jezdzila, jakby mi sie w niedziele obiadu
      gotowac nie chcialo. A ze nie cierpie gotowania .... :) a Tesciowa
      lubi... Zmywanie Cie ominie :)
      Bo ich rzeczywiscie nie zmienisz, a poza brakiem odwiedzin nic zlego
      Ci nie robia.
      Znajdz tez dobre strony: przynajmniej Tesciowa nie omawia z
      koleznakami albo rodzenstwem twojego sposobu prowadzenia domu itp. :)
      • konwalka Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 16.03.09, 17:35
        Jezuuuuu, jak zazdraszczam :/
        • kim5 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 17.03.09, 10:12
          Zdumiewająca jest dla mnie skala "strzelania sobie w stopę"
          prezentowana przez wiele kobiet. Jak również skala ciągnięcia innych
          w dół. Kiedy czytam o "wchodzeniu do rodziny", to mi się kieszenie
          wywracają. Co za nonsens! Dorośli ludzie zakładają własną rodzinę,
          wprowadzają w niej własne zasady i obyczaje, a nie tylko wchodzą
          sobie nawzajem do rodzin! Bliscy - a rodzice to również nasi bliscy -
          to nie tylko ludzie, których mamy psi obowiązek tolerować (bo "tacy
          są"), ale również mamy prawo oczekiwać od nich zachowań, które o tej
          bliskości świadczą. To nie są i nie mogą być betonowe matrony i
          nestorzy rodu, którym gó...arzeria nie może podskoczyć. Więcej
          szacunku dla siebie i własnych małżonków. Mąż / żona ma prawo, ale
          przede wszystkim obowiązek (wynikający z lojalności) nie tolerować
          złego traktowania współmałżonka przez kogokolwiek (w tym rodziców).
          Warto stawiać własne granice.

    • nualka Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 17.03.09, 15:14
      Odpuścic i jeździc:)))))Ja mam takich rodziców :)))) to ja i moje
      siostry z całymi rodzinami jeździmy do nich . Byli teściowie
      postępowali tak samo jak rodzice. Po prostu tacy są. I naprawde
      nigdy nie było to problemem. Podejdź do tego z humorem :))))
      przynajmniej nie musisz pucowac domu na przyjazd teściowej :))))))
      Naprawdę uważasz,że warto z tego powodu miec napiętą sytuację w
      rodzinie? U nas jest to traktowane jako coś zupełnie normalnego.
      Wprawdzie nie mam brata (tylko same siostry i ich męzowie nie widzą
      problemu), ale gdybym miała i jego zona wymysliłaby,ze nie bedzie
      przyjeżdżac, bo teściowie jej nie odwiedzaja, to nie obraź sie ale
      po prostu zostałaby delikatnie wysmiana. Tak zyczliwie oczywiście,
      ale szybko wybilibysmy jej to z głowy : ))))))))
      • olenka_a nualka 17.03.09, 15:32
        Dzięki :-)

        Może mi bije, bo w ciązy jestem i wrazliwa (przewrazliwiona) sie
        zrobiłam :-)))
        • nualka Re: nualka 18.03.09, 14:31
          lubię czytac forum własnie dlatego,ze mozna na nim poznac różne
          spojrzenia na jedną sprawę :))) najtrudniej jest spojrzec z
          dystansu na coś co nas bezposrednio dotyczy, takie "duszenie sie we
          własnym sosie". Jak poczytam co piszą inni to nabieram dystansu do
          własnego "sosiku " i szacunku do przekonań innych, czasem strasznie
          róznych od moich :)))))))
      • chloe30 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 11:50
        nualka napisała:
        ale gdybym miała i jego zona wymysliłaby,ze nie bedzie
        > przyjeżdżac, bo teściowie jej nie odwiedzaja, to nie obraź sie
        ale
        > po prostu zostałaby delikatnie wysmiana. Tak zyczliwie oczywiście,
        > ale szybko wybilibysmy jej to z głowy : ))))))))

        No to szczęście że nie trafilibyście na mnie.
        Teściowie to nie święte krowy, którym należy we wszystkim ulegać.
        • nualka Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 14:41
          no nie święte krowy :))))) ja myslę,ze to nie problem teściów czy
          rodziców tylko po prostu mój, czy tez w tej dyskusji olenki:))) ja
          zwyczajnie lubiłam odwiedzac tesciow i bardzo lubie odwiedzac
          rodziców. Nie uważam ,ze mi to czegos ujmuje, jesli ja ich odwiedzam
          co tydzień a oni mnie srednio tak raz na parę lat :)))))))) nasza
          rodzina "tak ma" i odniosłam wrażenie, ze rodzina olenki również.
          Oczywiscie,ze możesz stwierdzic ,ze tesciowie to nie swiete krowy i
          wyznaczyc grafiki odwiedzin, tylko po co? za mało jest problemów w
          zyciu?
          • chloe30 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 15:03
            Nie - ja moge stwierdzić, że oczekuje wzajemności w kwestii
            odwiedzin. A ty na to stwierdziłaś, że bys wysmiała taka bratową -
            niby czemu? To że rodzice czy tesciowie maja prawo nie odwiedzać
            syna i synowej nie oznacza automatycznie, że syn z synową maja
            obowiązek jeździć do teściów/rodziców.

            PS: pisze całkowicie hipotetycznie bo u mnie całkiem inne układy
            panuja :)
            • olenka_a Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 15:21
              No ja własnie czuję się skołowana, nie wiem czy z niczego robię
              problem, czy jednak jest coś na rzeczy.

              To, że odmówili nam 3 razy pod rząd kiedy ich zapraszaliśmy do
              siebie, powoduję,że czuję brak akceptacji dla naszej rodziny i dla
              naszego domu.
              • nualka Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 17:04
                Gdyby nie akceptowali , nie pozwalaliby swojej córce nocować u was.
                Nie wiem co jest na rzeczy ale na pewno nie brak akceptacji Ciebie i
                Twojego domu :)))Moga byc tysiące rzeczy: wygodnictwo, niesmiałość,
                lęk przed nowymi miejscami i ludźmi, silnie zakorzeniony
                tradycjonalizm, według którego to dzieci odwiedzają rodziców a nie
                odwrotnie itp. : )))))))
            • nualka Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 16:55
              mysle,ze troche niefortunnie uzyłam słowa "wyśmiana".Rozbrojona
              zartem? :))))))Dla mnie to co pisze Olenka po prostu problemem nie
              jest. Dla niej stanowi to problem. I uważam, ze ani moja postawa ani
              jej nie jest niewłaściwa. Poniewaz jednak ona swojej nie jest pewna
              więc staram sie przedstawic jej mój punkt widzenia. Olenka odbiera
              podejscie swoich teśców do kwestii odwiedzn jako nieakceptowanie
              swojej osoby i domu jaki stworzyła. Czuje sie urazona i ma do tego
              prawo.Ja bym uznała ich za domatorów leniuchów i w żadnym przypadku
              nie brała tego do siebie. Załozyłam oczywiscie, że tesciowie w żaden
              inny sposób, poza tym brakiem odwiedzin, nie dali jej do
              zrozumienia, ze jej nie akceptują. Może przeoczyłam, ale nie wiem
              jak do tego podchodzi mąż Olenki? Czy jemu też jest przykro ,że nie
              odwiedzają go rodzice, czy uważa to za ich naturalna cechę? Są
              ludzie, którzy naprawdę źle sie czują w innym miejscu niż swój
              własny dom. Może to idiotyczne, ale ja po tych urodzinach , na
              które nie przyszli, wzięłabym kawałek tortu i pojechała ich
              odwiedzić.: ))))))
              • chloe30 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 19.03.09, 08:48
                nualka napisała:

                > Może to idiotyczne, ale ja po tych urodzinach , na
                > które nie przyszli, wzięłabym kawałek tortu i pojechała ich
                > odwiedzić.: ))))))

                No z deka idiotyczne ;)
                Oprócz szacunku do starszego pokolenia trzeba go mieć też do samej
                siebie, i skoro ktoś właną wygodę przedkłada nad odwiedzenie mnei z
                okazji URODZIN (!!!) to nie ma zmiluj, że o torcie nie wspomnę.

                A ten tradycjonalizm wg którego dzieci odwiedzaja rodziców to ja
                pierwsze słyszę, u nas było całkiem inaczej - my do babci, babcia do
                nas - w dobie bez samochodów (a mieszkalismy dośc daleko od siebie)
                telefonów itd.
                • olenka_a wiecie co mnie najbardziej boli? 19.03.09, 09:05
                  Teść 2-4 razy w tygodniu przyjeżdża do swojej matki, która mieszka
                  10min drogi od nas, czyli juz wyrywa się z tej wsi, ale do nas nie
                  wejdzie, mimo że przejeżdża przez nasze osiedle.
                  A jak przyjadą odebrac córkę to siedzą w aucie, a mała schodzi do
                  nich. Czasem teściowa wejdzie synka zobaczyć, ale stoi w
                  przedpokoju, kurtki nie zdejmie i pospiesza córkę, żeby już
                  wychodziła.
    • kicia031 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 17.03.09, 15:30
      Moi tesciowie sa podobni. ja to olewam. nie wychowam doroslych
      ludzi, prawda?
    • burza4 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 18.03.09, 13:55
      w ciągu kilku lat od ślubu zarówno moi rodzice jak i teściowa bywają
      u nas 2-3 razy w roku. Nie przyszłoby mi do głowy, żeby robić z tego
      problem, to po prostu domatorzy i tyle.

      natomiast niepojęte jest dla mnie że młodzi ludzie CO TYDZIEŃ latają
      do rodziców i przesiadują tam całą niedzielę. Czy wy nie macie
      znajomych, przyjaciół, zainteresowań, czy w ogóle innego pomysłu na
      spędzanie czasu wolnego niż obiadek u mamusi? to jest problem, a nie
      to, że teściowie nie chcą was odwiedzać.
      • olenka_a burza4 18.03.09, 14:44
        No a co w tym złego, żeby spędzić 1 dzień w tygodniu z rodziną? to
        chyba normalne? Dla nas to nie jest problem! :-)

        Znajomych mamy, wielu, chodizmy na imprezy, wspólne wypady z
        dziećmi. ale w lecie fajnie posiedzieć na wsi, a nie chodzić po
        knajpach czy siedzieć w bloku w mieszkaniu?
        • aga-kosa Re: burza4 21.03.09, 18:54
          już kiedyś pisałam :synowa do mnie z wizytą , my do synowej i syna z
          wizytacją - to naturalnie żarty.Życie jest jakie jest.Młodzi na
          dorobku -sami na śniadanie i kolacę chleb ze szczypiorkiem ,bo
          zdrowe - jak teściowa przyjedzie młodzi się szarpią na schab,
          szynkię,pomidory itp.Kolejna sprawa młodzi pracują wstają rano i
          koniec tygodnia jest dla relaksu a nie żeby się przed teściową
          popisać, kolejna - emeryturę ma tylko teść - ileż się naczytałam /w
          internecie/ o teściach przychodzących z pustymi rękoma .Wnuki
          powinne się cieszyć,że mnie widzą ,ale życie jest życie.Chciałabyś
          ją mieć teraz ,kiedy jesteś ciężarna jeszcze pucowanie chaty bo
          teściowa z wizytą.....Ktoś napisał żebyś dziękowała Bogu ,że się nie
          wcina z poradami - sama tego nie znosiłam i staram się spotykać
          cztery razy do roku u dzieci a nasz dom dla dzieci jest, był i
          będzie zawsze otwarty.tak trudno uwierzyć, że u mądrej teściowej też
          jesteś JEJ dzieckiem.
          • olenka_a aga-kosa 22.03.09, 11:22
            My aż tak na dorobku nie jeteśmy, stac nas na schab codziennie :-)))
            "Pucować chaty" specjalnie na przyjazd teściów nie mam zamiaru, bo
            jest w miare czysto - jak to w domu, w którym się mieszka. Wnukowi
            nie musza nic przynosić, tak samo jak nasi znajomi.
            Chodzi tylko o wspólne spędzanie czasu, a nie wyrywanie sobie z
            mężem syna, bo on chce dziecko swoim rodzicom pokazać, a ja chcę z
            małym do mojej mamy.

            Dodam tylko, że mój mąż praktycznie nigdy nie odwiedza mojej mamy,
            bo "nie ma czasu" albo woli porobić inne rzeczy niż iedzenie za
            stołem.
        • burza4 Re: burza4 22.03.09, 18:56
          dla mnie co najmniej dziwne jest, że młodzi ludzie, zamiast spędzić
          czas ze sobą, poczytać, ruszyć się z domu gdzieś dalej, za miasto,
          iść na rower, czy choćby bzykać się całą niedzielę - kiszą się u
          zazwyczaj NIELUBIANYCH teściów na obiedzie i katują oglądaniem
          Familiady.

          Ludzie z pracy wracają o 18-19, w tygodniu kursuje się zazwyczaj
          praca-dom, załatwia się zakupy, sprawy urzędowe, dentystę, fryzjera
          itp. To kiedy jest czas na kino, basen, przyjaciół, skoro co tydzień
          trzeba się meldować u rodziców? jeden dzień w tygodniu to 50% czasu
          wolnego którym dysponuję - nie tylko ja, ale wiele innych osób.
          • olenka_a Re: burza4 23.03.09, 08:58
            My wczesniej kończymy pracę, mamy blisko do domu.
            Jeździmy bardzo duzo na rowerach (mniej odkąd jest synek), często
            dyskoteki, obiady ze znajomymi, kino.

            Nie musimy się meldowac u rodziców, a jak u nich jestesmy to na 3-5
            godzin. Jak się nie śpi do 12 w południe to jeszcze sporo dnia
            zostaje na inne zajęcia.

            My mamy inny tryb życia niż Ty.
          • olenka_a Re: burza4 23.03.09, 09:00
            Aha, a teściowie nie są nielubiani. I nie siedzimy przed tv, tylko
            włąsnie jeździmy na rowerze, pływamy w basenie (w lecie), gramy w
            piłkę albo badmingtona :-)))

            Poza tym mój problem nie dotyczy omawiamnych przez Ciebie kwestii,
            tylko tego, że teściowie nie chcą nas odwiedzać.
            • burza4 Re: burza4 23.03.09, 17:22
              nie musisz mi się tłumaczyć, ja cierpię na niedobór czasu wolnego
              który spędzam albo poza domem albo w towarzystwie przyjaciół. Fakt,
              mamy szerokie grono znajomych, z niektórymi np. umawiamy się od
              zeszłych wakacji i wciąż brakuje czasu.

              co do "nielubienia" to nieprecyzyjnie się wyraziłam - chodzi mi o to
              że wasze relacje nie są do końca szczere, może po prostu nie
              nadajecie na tych samych falach? Być może zresztą twoje lubienie
              jest jednostronne, cóż - tak też bywa.

              Podkreślasz, że chodzi ci o kierunek wizyt - to dowodzi, że nie
              tęsknisz za teściami "personalnie", bo w takim wypadku nie
              przeszkadzałoby ci odwiedzanie ich. Więc o co ci chodzi, że
              dopatrujesz sie w sytuacji drugiego dna? boisz się, że cię nie
              akceptują do końca? nie muszą, naprawdę da się z tym żyć...

              Ty buntujesz się przeciwko jednostronnemu jeżdżeniu do teściów, twój
              mąż nie ma ochoty bywać u twojej mamy - naprawdę trzeba z takim
              mozołem wyrabiać normę cotygodniowych spotkań? komu służy ten
              rytuał, bo raczej nie waszemu małżeństwu?
              • olenka_a Re: burza4 24.03.09, 10:27
                Personalnie za teściami nie tęsknię.

                Chodzi mi jednak m.in. o to, że mąż ma usilna potrzebę widywania się
                z rodzicami raz w tygodniu, przez co pół niedzieli nie widzimy się,
                bo on jedzie do rodziców. Ja juz z nim tam nie będę jeździć, bo
                chyba jego rodzice nie mają ochoty mnie widywać, nie akceptują
                naszego domu (nie wiem...). On do mojej mamy nie musi jeździć, ja
                się z mamą moge widywac na tygodniu, kiedy on ma inne sprawy na
                głowie. Ale te osobne niedziele doprowadzają mnie do szału - jedyny
                dzien kiedy nic nie trzeba robić, można wypocząć, a ten jedzie do
                mamusi.wrrrrrrrrrrr

                mój mąz nie jest maminsynkiem, ale widać jest bardzo rodzinny... :-(
                To prawda, to nie słuzy naszemu małżeństwu.
    • szpaczek2702 Re: teściowie nie chcą do nas przyjeżdżać :-((( 22.03.09, 22:01
      Fajnie poczytać, że inni mają takie problemy. U nas w rodzinie też jest probelm z odwiedzinami. Wzieliśmy ślub dwa lata temu i zaraz się wyprowadziliśmy. Dosłownie w ciągu miesiąca brat mojego męża (młodszy od niego o 1 rok) wyprowadził się do swojej dziewczyny. W ten sposób teściowe w ciągu miesiąca zaczeli mieszkać w 3, bo jest jeszcze najmłodszy syn który ma 14 lat. Obok teśców mieszkają rodzice teściowej, którzy wymagają już dużo opieki. Teściowe normalnie pracują.

      W początkowej fazie wpadaliśmy tak raz na dwa, trzy tygodnie bo bardzo długo tłumaczyłam mężowi że gość oczekiwany to gość upragniony. Teściowie potrafili zrobić tak, że pomimo tego że grzecznie się ich pytaliśmy czy możemy przyjść w sobote/ niedziele. Oni wyrażali zgodę(oczywiście przy okazji się obrażając że się pytamy, bo przecież zawsze możemy przyjść). My przychodzimy tak jak ustaliliśmy. Mama(teściowa) w kuchnia za grami - zajęta. Tata(teść) - na górze pracuje. Oglądaliśmy przez godzinę tv. Po godzinie mówimy że wychodzimy, a teściowa że tak krótko u nich byliśmy. aaaa Więc wytłumaczyłam męzowi że trzeba rzado - bo wtedy wyjdą z tej kuchni i zostawią komputer w spokoju. Powiedzmy że metoda działała w miarę.

      W tym samym czasie średni brat, wpadał do rodziców raz w tygodniu i na parę godzin w sobotę lub w niedziele. Trochę tego nie rozumieliśmy, bo przecież normalnie pracują i generalnie z swoją dziewczyną tak naprawdę mógł być tylko w weekend. I oczywiście rodzice mówili jak to często Łukasz(średni brat) wpada....

      Ostatnio chyba dziewczyna Lukasza się wkurzyła(niedługo będzie slub) i skonczyly się weekendowe odwiedziny i wpada tylko w tygodniu.

      Za to mojemu męzowi się odwidziało i w każdy wekend chce wpaśc do teściów na trochę... Ja bardzo nie protestuję ale mamy wpaść na chwilę a siedzimy 2 godziny... a ja ledwo stoję ze zmęczenia.

      Chyba znowu muszę z nim pogodać.

      Rodzice męża są bardzo zamknięci w sobie. Z teściem można pogodać na jakieś neutralne tematy. Gorzej jest z teściową, która po spędzeniu wielu lat w domu gdzie było 5 mężczyn i tylko dwie kobiety wliczając w to nią, jest już zmęczona tym wszystkim. Ech, żal kobiety ale raczej ciężko się z nią rozmawia.

      Ja myślę że warto ekspermentować. W ramach eksperymentu pocierpieć, ale jak nie widać zmian to coś zmienić w układzie. Uważam, że takie eksperymenty działają też na korzyść teściów - bo chyba im też zależy na lepszym kontakcie z własnymi dziećmi.
      • olenka_a szpaczek 23.03.09, 09:11
        Mój teść to mruk, przez te parę lat zamieniliśmy tylko kilka zdań.
        Ewentualnie on wygłasza monologii jak to fatalnie się "dzisiaj"
        czuje :-)))
        Teściowa to zarobiona kobitka, wiecznie zabiegana, zapracowana.

        Ale mieszkają w domu (my w bloku), więc jak jestesmy u nich w lecie
        to nie siedzimy im na głowie w domu - opalamy się, spacerujemy po
        lesie (mieszkają na wsi), trochę pomoge plewić teściowej w ogródku.
        Mają córkę, z którą mąz pogra w piłkę, itd. Posiłki jemy wspólnie,
        teściowa bardzo kocha naszego synka, lubi się nim zajmować, my z
        mężem wtedy mamy chwilę dla siebie.

        I wszystko było ok (te wizyty mnie nie męczyły same w sobie) dopóki
        nie zaczęliśmy teściów zapraszac do siebie, a oni za każdym razem
        odmawiali - bez przyczyny. Tak więc poczułam się jakby coś do mnie
        mieli...i stąd się tak zawzięłam.

        A naszym mężom trudno się dziwić, że chcą spędzać czas z rodzicami,
        ja ze swoją mamą widuję się 2 razy w tygodniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka