grahamka8
27.03.09, 09:31
Mamy rozne konflikty z mezem,mniejsze wieksze, ale jedna glupia
sprawa ciagle wywoluje u nas wojne. Mianowicie higiena meza a raczej
jej braki.
Maz myje zeby max raz dziennie przed snem, nierzadko nie myje kilka
dni.Wiec sie nie calujemy,to jakos przezyje,ale jego mycie nog i
okolic intymnych chce mnie rozerwac na strzepy.
Mamy umywalke i wanne,ale maz zwykle myje stopy i penisa w
umywalce,bo mu wchodzic do wanny "niewygodnie", a jak ma tylko sie
podmyc to "nie bedzie moczyl nog przeciez". Do tego dodam,ze
sanitariaty szoruje ja,on mowi ze potem myje umywalke,ale jak,skoro
nawet nie uzywa do tego srodkow do szorowania?!
Chce mi sie na sama mysl o tym wymiotowac. Nieraz wpada mi do
umywalki szczoteczka do zebow wiec sie brzydze potem jej uzywac
wiedzac ze maz stosuje takie praktyki. Druga sprawa mamy male
dziecko,ktore jest na tapie oblizywania,gryzienia,wiec jak myje jej
raczki,to pczywiscie trzeba polizac umywalke. No i tu zaczyna sie
problem,bo zdaje sobie sprawe ze tam sa zarazki z wiadomych czesci
ciala meza i jestem wsciekla na meza.
Wszelkie proby pojscia na kompromis koncza sie tym,ze idac myc nogi
w umywalce zamyka sie w lazience na zamek,zebym nie wiercila mu
dziury w brzuchu.
Jak oduczyc takiego flejtucha zeby dbal bardziej o siebie i mial na
uwadze ze z tych sprzetow korzystamy jeszcze my, jego zona i
dziecko???? nie mam fiola na punkcie zarazkow,ale po prostu mnie to
obrzydza!!!!!
prosze o pomoc,bo zwariuje. niby blachy temat,ale jakze mnie drazni
i ja nie ustapie, on tez nie chce. czy moze dla wlasnego swietego
spokoju powinnam odpuscic i po kazdym jego "myciu sie" szorowac z
usmiechem umywalke????vprosze poradzcie mi cos