17 letni syn-co robić?

17.04.09, 21:52
Witam,od dłuższego czasu mam kłopot z synem (obecnie 17 lat)nie chce się
uczyć, przychodzi ze szkoły i idzie spać jeśli na coś mu nie pozwolę to nie
odzywa się do mnie nawet miesiąc udaje że mnie nie zna,nie wychodzi z pokoju
tylko śpi albo leży i pisze sms-y.Byłam w poradni kilka razy ale jedna pani
doradziła że to taki wiek i powinnam ja wyciągnąć rękę,bo jestem dorosła i
jestem mamą,inna pani z poradni powiedziała żeby poczekać aż syn przyjdzie do
mnie.Wiem,że on nie ustąpi bo zawsze ja chodziłam do niego pierwsza.Widziałam
na ręcę kilka cięć żyletką,i na gg ma opisy że niedługo zobaczy się z
Bogiem.Pani w poradni powiedziała że to mi na złość-możliwe ale ja już nie
mogę tak dłużej.Proszę doradzić mi co mam robić.
    • marzena604 Re: 17 letni syn-co robić? 17.04.09, 22:37
      Rozmawiaj z nim, nie karaj, nie zabraniaj-po prostu rozmawiaj. Nie pytaj co się
      dzieje, bo jesteście na takim etapie, że nie powie, tylko powiedz, że jesteś dla
      niego zawsze i jak będzie potrzebował niech po prostu da znak, to porozmawiacie.
      I słuchaj, słuchaj, słuchaj-nie radź, nie pouczaj, nie zaprzeczaj jego uczuciom.
      Myślę, że psychologa też powinnaś zmienić, bo wiek wiekiem,ale Wasze relacje nie
      mogą takie pozostać. Bo nie wiesz czy syn Cię podpuszcza tymi opisami, czy
      naprawdę czuje taka beznadzieję w swoim życiu, że chce sobie coś zrobić i to
      jest jego wołanie o pomoc. Rób coś, żeby nie było za późno!
      • mezatka2 Re: 17 letni syn-co robić? 24.04.09, 11:58
        Ja tez mam 17 latka w domu,miewa rozne humory ale tak naprawde to
        takie dziecko(tez)chce wiedziec,ze Tobie na nim zalezy,ze jest
        wazny,ze go kochasz.Powiedz mu to,pojdzcie gdzies razem.To
        pomaga.Nie umoralniaj go , nie podlizuj sie .nic na sile,tylko nie
        zostawiaj go samemu sobie.Moj syn jak mial 13 lat to wpadl w zle
        towarzystwo,rozmawialismy i przenioslam gp do innej szkoly.W jego
        przypadku to bylo dobre wyjscie.
        Powodzenia
    • mskaiq Re: 17 letni syn-co robić? 18.04.09, 03:41
      Mysle ze twoj syn ma depresje, idz z nim do psychologa i psychiatry
      i nie zwlekaj. Bardzo niepokojace sa te opisy ze niedlugo zobaczy
      sie z Bogiem. To moze rowniez oznaczac schizofrenie, a takze moze
      byc zwiazane z samobojstwem.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 18.04.09, 08:37
      Podajesz mało informacji. Od jak dawna masz te problemy? Czy syn wcześniej nie
      miał problemów z nauką? Jak syn tłumaczy swoje wychodzenie (wagary?)? Na co mu
      nie pozwalasz? W jaki sposób odmawiasz jego prośbom? Czy w jakikolwiek sposób
      próbuje Cię przekonywać do swoich racji? Czy kiedyś miałaś dobry kontakt z
      synem? Skoro nie odzywa się do Ciebie przez miesiąc, to w jaki sposób się
      wówczas porozumiewacie? Jak reagujesz na to jego milczenie? Byłaś w poradni
      kilka razy. Rozumiem, że byłaś tam z synem. Udzielono Ci pewnych porad. Czy
      próbowałaś zastosować je praktycznie, "wyciągnęłaś do syna rękę"? W jaki sposób
      to robiłaś? Widziałaś cięcia na ręce syna, czy pytałaś o nie, rozmawiałaś o nich
      z synem? Czy syn wie, że znasz wiadomości jego gg? Jak często takie informacje
      znajdujesz (te o spotkaniu z Bogiem)? Czy nie pojawiają się one szczególnie po
      spięciach, które między wami są? Czy okazujesz, mówisz, synowi o swoim
      niepokoju? Czy w życiu syna coś się zmieniło, koledzy, szkoła, dziewczyna?

      Sytuacja Twoje jest niewątpliwie trudna, uciążliwa psychicznie. Syn jest w
      trudnym okresie. Wszystkie bodźce odbiera w sposób zwielokrotniony, bardzo
      ostry. Jest nadwrażliwy. Jego widzenie świata jest odmienne od Twojego.
      Hierarchia wartości i ważności osób jest odwrócona i niestabilna. Jeśli
      dotychczas miałaś dobry kontakt z dzieckiem, wcześniej czy później wszystko
      wróci do normy. Rzeczywiście bardzo ważne jest to aby wiedział, że jesteś mu
      życzliwa, przyjazna, że zawsze go wysłuchasz. Staraj się powstrzymywać od
      komentowania jego wypowiedzi. Unikaj krytykowania kolegów, sytuacji,
      podejmowanych przez niego decyzji. Słuchaj i bądź. Ewentualnie stwierdzaj fakty,
      ale nie opiniuj. Mów "Widzę że się denerwujesz, niepokoisz, nad czymś
      zastanawiasz...", "Mówisz, że chcesz iść z kolegami do..." Tego rodzaju zdania
      często zachęcają dziecko do otworzenia się. Jeśli będziesz bardzo czymś zajęta,
      a on poprosi o rozmowę, rzuć wszystko natychmiast i porozmawiaj z synem patrząc
      mu prosto w oczy. Za chwilę może się rozmyślić i znów zamknie się w
      sobie.Pamiętaj, by rozmawiając z nim nie dzielić uwagi między synem, a
      gotowaniem obiadu, rozwiązywaniem krzyżówki itp. On ma wiedzieć, widzieć, że
      skupiasz się tylko na nim.
      Rzeczywiście wszystko wymaga wielkiej wytrwałości, ogromnej siły. I co najgorsze
      nie można określić jak długo to będzie trwało. Jeśli jednak Twój syn będzie
      widział, że jest dla Ciebie ważny, że go słuchasz, a nie krytykujesz, że jesteś
      po jego stronie....wszystko będzie dobrze, ułoży się.
      • verdana Re: 17 letni syn-co robić? 18.04.09, 09:45
        Najbardziej zaniepokoia by mnie ta bierność i kladzenie sie sopac -
        klasyczny objaw depresji. Moim zdaniem wizyta u lekarza jest
        konieczna.
      • tuuska1 Re: 17 letni syn-co robić? 18.04.09, 09:53
        Gdy mój syn ma focha to i tak odzywam się do niego, tak zwyczajnie jak gdyby nic
        sie nie stało. Robię mu śniadanie i nawijam " o głupotach" np komentując jakąś
        informację z tv i zupełnie nie przejmuję sie tym że on nie podtrzymuje tematu, w
        końcu sie zapomni i cos odpowie.
        Czasem też podchodzę do niego i znienacka pocałuje go w głowę. Koniec końców
        przełamuje się. Niestety to my jestesmy dorośli i relacje miedzy naszymi dziecmi
        a nami zależą gł. od nas. Twoje dziecko powinno wiedzieć,że jest dla ciebie
        najważniejsze na świecie. powiedz mu o tym nawet jak nie słucha. Masz naprawse
        trudny problem- bardzo ci współczuje.
      • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 16:26
        Dziękuję za porady,tak kiedyś miałam bardzo dobry kontakt z synek,rozmawialiśmy
        do 2-3 w nocy o wszystkim.Gdy skończył gimnazjum pozwoliłam Mu w wakacje na
        dyskotekę(jego koledzy już od dawna chodzili).Po wakacjach poszedł do liceum i
        dalej w soboty pozwalałam na dyskoteki,jednak nauka bardzo się pogorszyła wiec
        powiedziałam,że pozwolę na imprezę jak poprawi oceny.On jednak powiedział,że jak
        Go puszczę to poprawi.Póżniej powiedział,że ja skończyłam zawodówkę więc co od
        niego wymagam. Dowiedziałam się również że na zabawach zdarza Mu się wypić 2-3
        piwa.Tłumaczy,ze innym rodzice pozwalają tylko ja taka jestem.Wyciągałam rękę
        już nie wiem ile razy ale On teraz sam powiedział że to nie ma sensu bo znowu
        tak samo będzie.Ja również wiem że tak samo będzie bo jak Mu na coś nie pozwolę
        to już się nie odzywa.Nie chodzi tylko o dyskoteki on się obraża prawie o
        wszystko jeśli nie jest po jego myśli.Np czasem daję Mu pojeżdzić samochodem na
        bocznej drodze a gdy innym razem mamy gdzieś jechać i trzeba główna ulica i nie
        pozwolę to już obrażony i się nie odzywa.To tylko 1 przykład ale jest ich dużo
        nawet błahych .Oczywiści , że próbuje Mu tłumaczyć że bedzie miał prawo jazdy to
        dam kierować ale on swoje że wszystko widzę w czarnych barwach.Wczoraj też byłam
        porozmawiać a On że nie ma o czym z kim i po co.Różnie próbowałam ,gdy nic już
        nie pomagało to powiedziałam że pogadajmy choć dlatego że jestem twoją mama On
        jednak mi odpowiedział że nie byłam i nie jestem jego mamą.Rozpłakałam się i
        wyszłam bo nie mogłam dłużej, nie mam pojęcia czemu takie słowa powiedział ale
        bardzo mnie to zabolało.Zastanawiam się czy on nie myśli że mnie rani?W poradni
        byłam sama kilka razy,co do gg to wie że Mu czytałam ale rozmawialiśmy potem i
        powiedziałam,ze żałuję i to dlatego czytałam że mnie kilka razy oszukał.Obiecałm
        że nie będę więcej czytać a on że nie będzie kłamać.Ja dotrzymałam słowa i
        wiecej nie czytam a On dalej okłamuje mnie.Myślę że On już tak się nauczył że
        jak na coś nie pozwolę to obrazi się na tydzień czy dwa i tak ja przyjdę
        pierwsza do niego.Boję się że jak się pogodzimy to znowu się obrazi jak będzie
        coś nie po jego myśli.Ja nie pracuję tylko zajmuję się domem zawsze chciałam
        żeby moje dzieci miały ciepły obiad na stole jak wrócą ze szkoły.Mam dla nich
        dużo czasu,często jeżdzimy na wycieczki rowerowe choć syn już od roku nie chce
        jeżdzić i gdy tego dnia mówimy z mężem ,,no szykujcie rowery,, to syn się obraża
        żeby nie jechać,woli zostać na komputerze albo leży i słucha muzyki.Teraz jak
        się nie odzywa to ja nadal robię Mu kanapki do szkoły i śniadanie żeby nie
        wychodził głodny.Co do nauki to na koniec szkoły podstawowej miał ponad 5
        średnią, w gimnazjum ponad miał 4.Nigdy nie chodził na wagary teraz kilka razy
        poszedł na piwo i gdy chciałam pogadać o tym to krzyknął że już robię problem
        albo za długo było dobrze między nami.Dziękuję wszystkim kto mnie rozumie i może
        pomóc.
        • nutka07 Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 16:30
          A maz gdzie w tym wszystkim?
        • kicia031 Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 18:02
          powiedziałam,że pozwolę na imprezę jak poprawi oceny.On jednak powiedział,że ja
          > k
          > Go puszczę to poprawi.Póżniej powiedział,że ja skończyłam zawodówkę więc co od
          > niego wymagam.

          jak dla mnie w tym miejscu tkwi sedno problemu. Moj starszy syn wkrotce skonczy
          17 lat, poki co nie mamy az takich problemow, choc sa zwykle nastolatkowe:
          miganie sie od nauki, koniecznosc 1000krotnego przypominania o obowiazkach
          domowych, problemy z polozeniem sie spac i wstaniem rano.

          ja jestem matka raczej liberalna, nie kontroluje, nie wtracam sie, a w
          sylwestra poczestowalam szampanem jego i kolegow, ktorzy u nas witali nowy rok.
          Ale jak jest kara - to nie ma przepros. na ogl podobnie jak u ciebie, jest to
          szlaban na cos, dopoki nie poprawi ocen. Dzieki temu, ze nie odpuszczam wie, ze
          nie ma po co strzelac focha i ze zazwyczaj to on w kjoncu traci, hjak sie sfochuje.

          Poki co, dziala...

          Badz konsekwentna, syn bedzie ci za to wdzieczny, wszyscy potrzebuja konsekwencji.
          • verdana Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 18:49
            Z jednej strony jestes zbyt lagodna - syn sie obraza, Ty w koncu
            ustepujesz. Z drugiej strony mam wrazenie, ze traktujesz
            siedemnastolatka jak dziecko. Nie ma się co dziwic, ani obrazać, że
            niemal dorosly facet nie ma ochoty na wycieczke rowerową z
            rodzicami, ze nie ma ochoty byc wiecznie kontrolowany, że dyskoteka
            jest problemem.
            • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 22:10
              Muszę jeszcze dodać że syn był w domu na sylwestra z koleżanką ,również
              poczęstowaliśmy Ich szampanem.To nie jest tak że ja mu na nic nie pozwalam.On
              wie że jak idzie na dyskotekę to alkoholu Mu nie wolno.Nie chce stać w drzwiach
              i wąchać czy coś pił choć wiem że pije tam piwo tylko na początku dyskoteki żeby
              ,,wywiało,,.Rozmawiałam z nim o tym i On uważa że jak 2-3 wypije to nic
              wielkiego.Czy tak jest,czy pozwolić na te piwa?
              • verdana Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 22:50
                Na piwa raczej nie, choc nalezy się liczyc, ze jedno wypije - dwa-
                trzy to zdecydowanie za duzo. Tyle, ze czasem latwiej jest
                powiedzieć - wypij jedno i bedzie OK, niż "nie pij wcale". Ale
                rozdzierać szat też nie ma powodu. Chyba, ze pije czesto i
                regularnie - wtedy to JEST problem.
                Moze się narażę, ale mam głębokie przekonanie, ze rozsadni rodzice
                wiedza o dziecku jak najwiecej, ale nie zawsze musza mowić to co
                wiedzą. Czasem lepiej przemilczeć.
    • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 18.04.09, 11:05
      Moja koleżanka, kiedy jej dzieci były małe pozwalała im na bardzo wiele. Mogły
      bawić się na podwórku nawet do 22, chodziły spać późno, nie interesowała się tym
      co robią dzieci, jakie mają towarzystwo. Ja robiłam odwrotnie. Dzięki czemu,
      koleżanka trochę mi dokuczała i nazywała "matką tyranką". Teraz po latach wiem,
      że to ja miałam rację. Ona swojemu synowi i córce narzuca teraz ograniczenia,
      przez lupę prawie, lustruje towarzystwo kolegów, kontroluje co dzieci robią.
      Robi to z troski o nie. Ale jej dzieci nie mogą zrozumieć, dlaczego kiedyś mama
      im pozwalała, dawała dużo swobody, a teraz nie. One się czują dorosłe. Uważają ,
      że mama nie ma do nich zaufania, że ich ogranicza i że się wtrąca. Nasze dzieci
      są w okresie dojrzewania. Wiadomo jest to trudny czas. Są więc u niej awantury,
      bunt, walka na słowa. U mnie jest odwrotnie. Kiedy dzieci były małe, pozwalałam
      im być na podwórku do 19 (teraz do 21). Kiedy były małe pozwalałam im bawić się
      w pobliżu domu (teraz, mogą odchodzić dalej, iść do koleżanki, kolegi, na
      dyskotekę) itp. Oczywiście moje pozwolenia mają pewne granice. Ale moje dzieci
      są przekonane, że doceniam ich dorosłość, że im ufam. Starają się to zaufanie
      utrzymać. I nie robią głupot. Obecne pozwalanie na trochę więcej w jakimś sensie
      ich zobowiazuje. Bardziej się starają. W moim domu, w przeciwieństwie do domu
      koleżanki nie ma awantur. Owszem, bywają czasem jakieś dyskusje, walka o pół
      godziny w tą czy w tamtą stronę. Ale nawet dzieci same stwierdziły " Ty mamo
      umiesz docenić, że jestem starsza. Jesteś fajną mamą".
    • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 20:28
      Uważam, że bardzo ważna jest konsekwencja. Jeśli powiadamiasz , informujesz
      dziecko jaka czeka go kara, to należy dotrzymać słowa. Bezwzględnie. Zastanów
      się jednak, czy mówiąc "Pozwolę Ci na coś jeśli poprawisz oceny w szkole" nie
      jest nazbyt ogólne. Poprawienie wszystkich ocen, to bardzo wysokie wymaganie.
      Może zbyt wielkie jak na młodego człowieka. I wymaga długiego czasu. Może
      lepiej, tak przyszłościowo, wymagania zamykać np. w okresie tygodnia. Czy nie
      łatwiej by im sprostał, gdybyś powiedziała "Pozwolę Ci na coś jeśli w ciągu
      tygodnia zdobędziesz trzy czwórki"?
      Bardzo ważne jest również abyś utrzymywała systematyczny kontakt z
      nauczycielami. Nawet bez wiedzy syna. Poproś ich o pomoc. O dodatkowe ćwiczenia,
      dla syna, nawet o wskazywanie partii materiału z których syna przepytają.
      Niczego nie ukrywaj. Zapytaj "Jak możesz pomóc synowi w nauce". Poproś o poradę
      pomoc i wsparcie. Im też zależy by Twój syn poprawił oceny.

      Zacznij mówić synowi o swoich uczuciach . On się sam tego nie domyśli. Podam
      przykład, a Ty rozważysz czy moja propozycja ma sens. Na przykład kiedy syn chce
      prowadzić samochód po głównej drodze i przy tym się upiera, możesz powiedzieć:
      "Kiedy upierasz się, że chcesz prowadzić samochód po głównej drodze, być może
      narażając mnie na kłopoty, robisz mi ogromną przykrość i mam wrażenie, że Tobie
      na mnie nie zależy". Kiedy coś Ci obieca i słowa nie dotrzyma stwierdzasz fakty
      "Obiecałeś, że ..... jest mi smutno, że nie dotrzymałeś słowa". Równocześnie
      powinnaś w ten sam sposób chwalić jeśli postąpi dobrze, np. "Kupiłeś wszystko o
      co prosiłam, cieszę się, że mogę na Ciebie liczyć", "Zrobiłeś ... jestem z
      Ciebie dumna. Chwal Go, jeśli na to zasłuży. Będzie się czuł doceniany. Nie
      używaj słów "Ty zawsze...", "Ty nigdy...". Takie słowa skreślają człowieka na
      starcie. Jeśli już , to mów "Czasem...". Ten sposób mówienia wzoruję na tak
      zwanych rozmowach terapeutycznych. Nie wypomina się w nich błędów młodego
      człowieka, nie wyraża pretensji, bo przenosi się akcent na własne uczucia, na
      siebie.
      Rzeczywiście, jak ktoś tu wspomniał, w tym co opisałaś brakuje informacji o
      Tacie, jego widzeniu sprawy, jego reakcjach. Dobrze by jeśli syn nie chce
      jeździć z wszystkimi na rowerowe wycieczki, znalazł wspólne zajęcia, pasje z
      Tatem. No nie wiem, niech we dwóch idą na mecz, a Ty zostań w domu. Niech mają
      swoje męskie sprawy.
      • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 22:00
        Mam kontakt z nauczycielami,wiem że wywiadówki to za mało.Ocen też nie musi
        wszystkich poprawiać tylko zagrożenia(miał na półrocze 4 a teraz 1).Nie lubi 2
        przedmiotów i pogodziłam się z tym że ma 2.Tylko boję się że On uważa że jak z
        tymi dwoma przedmiotami się pogodziłam to i zresztą też jakoś Mu się uda. Co do
        męża to On też jeżdzi z nami rowerem bardzo lubi jak wszyscy jeżdzimy.Jest
        blisko syna i po drodze rozmawiają.Mąż jest dla syna autorytetem na niego rzadko
        się obraża.Niestety dużo pracuje i mało jest w domu.Mąż twierdzi że syn za
        dobrze ma ,bo po szkole tylko komputer leżenie i telefon.Rozmawia z synem o jego
        młodych latach jakie były czasy trudne ale syn mówi że to go nie interesuje i to
        jego życie.
        • verdana Re: 17 letni syn-co robić? 19.04.09, 22:52
          Nie ma nic gorszego niz trucie rodziców "sam nie wiesz jak ci
          dobrze, bo ja, za moich czasow" - przede wszystkim zwykle to
          nieprawda, bo rodzice rzadko bywali aniolami, po drugie trudno winic
          dziecko za to, ze samemu mu sie stworzylo lepsze warunki.
          • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 20.04.09, 07:10
            No fakt,że takie trucie to nic dobrego.Jednak powinien coś pomagać w
            domu,posprzątać swój pokój.Jak o coś poproszę to zawsze jest że jutro i tak
            codziennie że jutro,dopiero się bierze za to jak coś chce.Sama już wiem że jak
            już coś robi to za chwilę coś będzie chciał i to nie chodzi o jakieś zwykłe
            potrzeby.Nikt Go nie wini że ma lepsze warunki niż my tylko należałoby się żeby
            to docenił.Nie chcę wychować ,,próżniaka,, co myśli że wszystko mu się należy i
            nic nie musi robić a i tak będzie miał co mu pasuje.Rozmawialiśmy o przyszłości
            o pracy,wiem że interesuje go wojsko i policja.Jednak zrezygnował szybko z tego
            bo trzeba na studia a On obecnie chciałby się przenieść do zawodówki.Do pracy
            też nie pójdzie jak nie będzie zarabiał więcej niż 5 tyś.Staram się Mu tłumaczyc
            jak jest teraz z pracą,że jednak wykształcenie dużo pomaga.Pytam jaką prace by
            znalazł za takie pieniadze a On co mnie to obchodzi to jego życie i
            sprawa.Wiem,że jest zdolny i dałby rade zdać mature ale nie wiem czy odpuścić i
            niech się przenosi do zawodówki?Jak wraca ze szkoły koło 16 to kładzie się
            spać,śpi do 21 póżniej wstaje trochę się pokręci, siada na komputer bo jeszcze
            nie korzystał(zezwalam dzieciom tak do 1.5 godz) póżniej idzie do swojego
            pokoju.gdy idę do niego to szybko łapie jakąś książke ze niby coś się uczy ale
            on pisze na telefonie.Czy mam udawać że nie wiem że mnie oszukuje?W szkole też
            siedzi i pod ławką pisze na telefonie,wiem że zabranie telefonu nie pomoże ale
            co zrobić?
      • a.nancy Re: 17 letni syn-co robić? 20.04.09, 11:02
        > "Kiedy upierasz się, że chcesz prowadzić samochód po głównej drodze, być może
        > narażając mnie na kłopoty, robisz mi ogromną przykrość i mam wrażenie, że Tobie
        > na mnie nie zależy".

        no sorry, ale tu akurat nie chodzi tylko o uczucia. 17-latek bez prawa jazdy
        prowadzać samochód na głównej drodze łamie prawo niezależnie od uczuć matki.
        zresztą, z opisu wynika, ze jemu faktycznie NIE ZALEŻY (jakby nie chciał
        sprawiać matce przykrości, to nie rzucałby tekstami typu "nie jesteś moja matka"
        itp.). nie chce powiedzieć, ze nie kocha matki albo ze świadomie ja krzywdzi,
        ale zdolność do empatii ma mocno ograniczona - jeśli hipoteza z depresja jest
        słuszna, to może być powód.
        • esy_floresy_100 Re: 17 letni syn-co robić? 20.04.09, 16:57
          Sama mam 17 (no, prawie 18) lat i w pewnym sensie rozumiem Twojego syna. Moim
          zdaniem jest to przede wszystkim lenistwo i dziwny rodzaj satysfakcji, że można
          wszystkim dookoła zrobić na złość (a ma się do tego pełne prawo, bo świat jest
          dla mnie zły). Sama często tak miałam (mam), choć to w dużej mierze zależy też
          od charakteru. To okres, kiedy musimy podejmować ważne decyzje, kiedy mamy
          najwięcej nauki i tak strasznie nam się nic nie chce. Raz - boimy się dokonywać
          wyborów, które mogą zaważyć na całym późniejszym życiu. Dwa - jesteśmy młodzi,
          jest wiosna, zakochujemy się, mamy konflikt z nauczycielem, jesteśmy leniwi...
          Powodów jest wiele, często są to powody trochę naciągane
          Sama też czasem pokłócę się z mamą zupełnie bez przyczyny, niesłusznie. A kiedy
          powiem coś naprawdę niemiłego, to choć zdaję sobie sprawę, że przesadziłam, to w
          pierwszej chwili nie przyznam się do tego - w końcu jestem z mamą skłócona. I
          przyznaję, że nic bardziej mnie nie denerwuje niż to, kiedy mama po jakimś
          (krótkim na ogół) czasie przychodzi i mówi, jak bardzo ją to bolało, jak się z
          tym źle czuje i "Co ja ci takiego zrobiłam, że mnie tak traktujesz?". Bo ja
          doskonale o tym wiem, ale nie ma nic gorszego, niż proszenie o przeprosiny. Ja
          sama muszę do tego dojrzeć. I wtedy to ma sens. Ale jeśli albo przyzwyczai się
          dziecko, że jego przykre słowa zostaną przemilczane, albo wymusza się na nim
          przeprosiny i wypomina jego błędy (nikt przecież tego nie lubi), to dziecku
          przestaje zależeć, już się nie stara.
          Może to brak solidarności z ludźmi w moim wieku, ale wydaje mi się, że Twojemu
          synowi przydałoby się okazanie mu, że musi się usamodzielnić. Piwo i dyskoteki
          będą zawsze, choćbyś nie wiem jak bardzo starała się temu zapobiec. Ale nie rób
          mu kanapek do szkoły, nie głaszcz go po głowie, nie wyciągaj na siłę na rower,
          nie mów, co ma poprawiać, a czego nie. Jednocześnie nie można absolutnie stracić
          z nim kontaktu, choć tu potrzeba czegoś więcej, niż "Jak tam w szkole?", bo syn
          zawsze odpowie "Dobrze" i pójdzie spać. Warto usiąść i zadać wszystkie pytania,
          jakie Ci przyjdą do głowy, a mogą być przyczyną marazmu, jaki ogarnął Twojego
          syna, przy czym taka rozmowa musi mieć poważny, niemal oschły ton, bo nerwowe
          szukanie problemu może tylko zirytować, nawet rozśmieszyć.
          Po pewnym czasie, gdy przestaniesz mu okazywać tyle ciepła, co zazwyczaj, syn
          powinien zacząć się zastanawiać, czemu to się zmieniło i, a nuż, sam do Ciebie
          przyjdzie?
          Nie chcę tego bagatelizować, ale nie wydaje mi się, żeby to była depresja. U
          młodego człowieka czasem wystarczy jakiś szczegół, żeby w jego głowie urósł on
          do rangi wielkiego problemu i wtedy szybko traci się motywację. W dodatku
          wszyscy dookoła są denerwujący i myślą, że mogą mnie rozgryźć, tymczasem ja
          jestem jedyny w swoim rodzaju i nikt przede mną nie miał takich problemów...
          Wydaje mi się, że tak myśli przeciętny 17 latek (i nie tylko...)
          Zabranie komórki tylko rozwściecza.
          • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 20.04.09, 19:49
            Zgadzam się z esy_floresy_100 praktycznie we wszystkim. Lenistwo - tak.
            Zastanawiałabym się nad tą satysfakcją "że można wszystkim dookoła zrobić na
            złość". Prędzej uznałabym , że jest to mylne rozumienie własnych praw, rodzaj
            protestu "bo świat jest dla mnie zły", nawet jeśli ten świat taki rzeczywiście
            nie jest. Ale młody człowiek ma nazbyt ostre widzenie świata i ludzi. Trudno
            sobie poradzić z rzeczywistością gdy wewnątrz przetaczają się burze hormonalne,
            zmieniają się priorytety i wartości, gdy świat dzieciństwa odchodzi w dal, albo
            raczej przekształca się w świat człowieka dorosłego. Tak, "nie ma nic gorszego,
            niż proszenie o przeprosiny". Ale należy mówić dziecku co czujemy. Bez
            wypominania, bez pretensji. Jako stwierdzenie faktu, bez oczekiwania na skruchę.
            To już problem dziecka co z tym zrobi.
            • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 20.04.09, 20:00
              Zabranie telefonu nie pomoże, ale można rozważyć sprawę płacenia za ten telefon.
              Gospodarowaniem gotówką. Abonament, karta...Nie wiem jak to u Was jest...Może
              ustalcie jakiś kosztorys miesięcznych wydatków. I to powinno Mu wystarczyć. A
              jeśli nie, niech szuka jakiegoś zajęcia płatnego /ulotki i reklamy, skopanie
              komuś działki/. Tu już bardzo zgaduję.
              • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 20.04.09, 21:29
                I ja uważam że to nie depresja tylko lenistwo.Nie rozumiem -czy jak już będziemy
                rozmawiać to nie mówić że było mi przykro jak mówił takie słowa?On zawsze przy
                obrażaniu podobnie mówi i może tylko raz coś przeprosił.Dla mnie nie są ważne
                przeprosiny tylko żeby wiedział że mnie to bardzo rani,żeby więcej tak nie
                mówił.Dziś jak wrócił ze szkoły to mąż przed wyjazdem do pracy poprosił syna by
                pomógł mi skopać ogródek,mąż pojechał do pracy a syn poszedł spać.Wstał po 3
                godz i usiadł do komputera a ja ciągle sama kopałam.Czy powinnam pójść i
                wyłączyć Mu komputer?
                • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 04:49
                  Oczywiście, że mówić o własnych uczuciach:"Poczułam się zraniona, zawiedziona,
                  jestem rozgoryczona" itp. Nic jednak nie mówić prowokującego w stylu "Jak mogłeś
                  mi to zrobić!" "Wstydziłbyś się!". Nie krytykuj, nie mów Mu co ma czuć.
                  Co do ogródka. Jeśli On zobowiązał się pomóc, jeśli to jest Jego obowiązkiem
                  możesz spokojnie przypomnieć, nawet na zasadzie "zdartej płyty", wielokrotnego
                  powtarzania: "Skopałam część ogródka, idź skopać resztę". Po którymś razie
                  rozwijasz to zdanie: "Skopałam część ogródka, czekam aż skopiesz resztę", a
                  później "Skopałam część ogródka, czekam aż skopiesz resztę i to natychmiast"
                  Podobno metoda "zdartej płyty" jest bardzo skuteczna, wymaga jednak stalowych
                  nerwów, bo nie wolno krzyczeć i trzeba powtarzać pewnym głosem , do znudzenia.
                  Na Waszym miejscu bym rozważyła, czy nie uzależnić wywiązywanie się dziecka z
                  obowiązków domowych od wsparcia finansowego. Ale zasady muszą być jasno
                  powiedziane. Coś w rodzaju "Ty nie robisz to co do Ciebie należy, my nie dajemy
                  Ci tyle pieniędzy ile Ci się należy".
                  • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 05:03
                    Zastanawia mnie określenie "mąż poprosił syna by pomógł mi skopać ogródek". Czy
                    istotnie Mąż poprosił? Okazuje się, że tego rodzaju określenia są bardzo
                    istotne. Rodzice powinni być jednością wobec dziecka i powinni być konsekwentni.
                    Nie może być tak, że jedno wymaga, egzekwuje, kara, a drugie prosi. Tato po
                    powrocie powinien sprawdzić jak zostało Jego polecenie wykonane. A w razie braku
                    wykonania, rodzice wspólnie decydują o konsekwencjach.
                • serendepity Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 10:56
                  Jak historia skopania ogrodka? Czy maz wyciagnal konsekwencje za nie
                  zrealizowanie prosby czy temat umarl? Jak nic sie nie dzialo, to znaczy, ze syn
                  wie, ze nie bedzie zadnych konsekwencji.
    • mskaiq Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 05:54
      Mysle ze to nie jest lenistwo tylko negatywizm, u dziecka jest on
      zawsze reakcja na negatywnosc rodzicow czy otoczenia.
      Ten negatywizm wywoluje to ze nie chce sie uczyc, nie chce pomagac,
      nie chce isc na rower.
      Nie probuj wymuszac na nim bo to tworzy natychmiast negatywizm, nie
      staraj sie nakazywac, zakazywac, zwracac uwage bo to wszystko
      wywoluje negatywnosc a nie uczy niczego. To sa wszystko dzialania
      ktore poglebiaja jego stan.
      Jesli bedzie tych negatywnosci mniej wtedy pojawi sie u niego wiecej
      pozytywnosci. Jednego dnia sam sie przylaczy do wycieczki rowerowej,
      posprzata.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 06:57
        A jak długo ,,dorastają,, chłopcy,boję się że On ma taki system że coś Mu nie
        pozwolę i się obraża.To zawsze jakoś działało na Jego korzyść bo ja cierpię jak
        on milczy i po tygodniu czy dwóch idę do niego pogadać.Czy powinnam teraz czekać
        aż on przyjdzie?Chociaż wątpię.
        • esy_floresy_100 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 16:56
          Pomysł z niepłaceniem za rachunki telefoniczne jest dobry. Widocznie zależy mu
          na komórce, niech sobie na nią zapracuje: pomagając Wam w domu, wywiązywaniem
          się z obowiązków.
          Trochę nie rozumiem, czemu w ogóle zaczęłaś skopywać ten ogródek bez niego.
          Każdy człowiek, gdy widzi, że go wyręczają, woli pospać, poczytać, pograć na
          komputerze zamiast przybiegać i pomagać, trochę z dobrej woli, skoro nikt go o
          to wyraźnie nie prosił. Jeśli i tak, mimo Twoich próśb (rozkazów) zupełnie Cię
          zlekceważy, to niech ma do czynienia z ojcem, chyba do niego ma jakiś szacunek,
          prawda? W końcu to tata go o to poprosił...
          Jeśli chodzi o obrażanie się, to to jest po prostu śmieszne. Jak mały chłopiec,
          któremu zabrano zabawkę. Myślę, że warto mu to wypomnieć, niech jego męska duma
          zostanie urażona. Oczywiście gdy zabraniasz mu iść na dyskotekę albo do kolegi,
          to każdy syn się obrazi, ale jazda samochodem po głównej drodze...?!

          To jest niestety odwieczny problem. Rodzicom zawsze bardziej zależy. Żeby mieć
          dobry kontakt, żeby dziecko nie wpadło w złe towarzystwo itd. Ale choć młodzi
          ludzie często wolą być sami i decydować za siebie, to po jakimś czasie będąc
          zupełnie wolni, stają się też nieco zagubieni i trzeba z nimi rozmawiać. Gdy
          jednak syn się na Ciebie z byle powodu obrazi, to powinnaś jednak nie złamać się
          i nie przychodzić do niego pierwsza. Wiem, że to trudne, bo moja mama sama tak
          robi, ale myślę, że synowi w końcu Cię zabraknie. Zwłaszcza, gdy zobaczy, że
          poświęcasz więcej czasu rodzeństwu (z tego co pamiętam, Twój syn nie jest
          jedynakiem, prawda?) i że masz lepsze rzeczy do roboty niż bieganie za nim, by
          upewnić się, że wszystko z nim w porządku. Więcej czytaj, oglądaj filmy, wychodź
          gdzieś, niech zobaczy, że nie jest Ci niezbędny do życia. Tak mi się wydaje...

          Według mnie to jest nie tyle negatywizm, co tumiwisizm. Wszystko mi jedno, tylko
          dajcie mi święty spokój.
          • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 21:48
            Jeśli chodzi o rachunki za telefon to syn opłaca za swoje(pracował w
            wakacje),więcej czasu dla rodzeństwa raczej odpada,bo kiedyś mi powiedział,że
            Jego mniej kocham (a tak nie jest) więc nie chcę żeby miał powody by tak
            myśleć.Ale pomysł żeby nie iść do niego pierwsza realizuje choć nie jest łatwo
            bo go bardzo kocham (może za bardzo) gotuję obiady bo pozostali muszą jeść
            jednak sam musi sobie podgrzać i nałożyć.Co do kolegów to nie zabraniałam mu
            tylko chciałam wiedzieć gdzie wychodzi i o której mniej więcej wróci,niestety on
            odpowiadał ,,po co ci to wiedzieć za ile wrócę,,przecież tyle razy rozmawiałam z
            nim że to z troski o niego jednak on mówił że nie chce żeby się o niego
            troszczyć gdy mówię że się martwię jak go długo nie ma to twierdzi że to już mój
            problem.
        • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 17:13
          Być może , że ma taki system.
          Ciekawe co by zrobił, Wasz syn, gdybyś zastosowała Jego taktykę. Syn wraca do
          domu, a tu nie ma obiadu, lodówka pusta. Ty I Twój mąż leżycie , nic nie
          zrobione. Gdy syn pyta stwierdzacie: "Wiesz, Twój marazm i nam się udzielił. To
          jest całkiem fajne. Od dzisiaj tak żyjemy. Jak chcesz coś jeść, to kup sobie z
          kieszonkowego jakąś bułkę, czy co. Jak chcesz coś czystego, to upierz".

          Nie ma regulaminu dorastania. Nie ma przelicznika. Jedne dzieci dorastają 2-3
          lata, inne całe życie.
          • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 22:09
            Super pomysł,myślałam już żeby tak zastrajkować ale syn nie jest jedynakiem więc
            to trudne a gotować innym a przed nim chować nie miałabym sumienia.Choć mam
            czasem ochotę zostawić ich i wyjechać na kilka dni bo już nie daję rady.On wie
            że ja bardzo cierpię jak się nie odzywamy.Myślę, że ja jetem za bardzo
            emocjonalnie związana z synem.No oczywiście z mojej strony.
            • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 22:28
              Chować i jeść w ukryciu to nie byłoby uczciwe. Ale przy odrobinie starań jakoś
              można zorganizować. A może wysłać gdzieś syna? Nowe środowisko, może zrozumie w
              innym otoczeniu swoje błędy. Zobaczy wszystko z innego miejsca. Oczywiście na
              krótko.
    • mama6116 Re: 17 letni syn-co robić? 21.04.09, 22:39
      Napisałam do Ciebie na adres gazetowy. Miałam bardzo podobny problem
      ze swoją córką.
      Pozdrawiam
      • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 07:44
        wysłać go gdzieś to chyba zły pomysł bo on pragnie się uwolnić i ciągle powtarza
        że jeszcze rok(18lat ukończy)i nic mu nie będę miała do gadania co robi i jak
        żyje.Wiem że woli kolegów którzy popijają i ,,olewają,,naukę.Podaje ich za
        przykład ze im rodzice nic za to nie robią.Najtrudniej jest mi przekonać go że
        jednak nauka jest ważna .
        • serendepity Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 10:57
          Rozumiem, ze ma zamiar wyprowadzic sie jak skonczy 18 lat, bo chyba nie
          oczekuje, ze bedziecie go utrzymywac, a on bedzie robil co chcial?
        • premeda Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 13:03
          Czy syn w ogóle ma wyznaczone jakieś obowiązki domowe, kóre należą
          tylko do niego, np. wyprowadzanie psa, koszenie trawnika itd.? Jak
          wygląda wiedza waszego dziecka o funkcjonowaniu domu, w tym
          finansach, rachunkach do zapłacenia i tej całej reszcie? Szczerze to
          jak przeczytałam, że syn to by chciał się przenieś do zawodówki i
          zarabiać po niej 5 tysięcy, to miałam wrażenie, że ten 17-latek z
          kosmosu zleciał i nie ma pojęcia o życiu.
          • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 18:39
            Niestety tak jest z większością młodych, nie mają pojęcia o realiach, choć
            uważają inaczej. Otwierają oczy ze zdumienia dopiero kiedy zaczynają życie na
            własny rachunek. Masz rację, znacznie łatwiej jest dzieciom/młodym jeśli
            mieli/mają jakieś obowiązki.
            • verdana Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 20:15
              Nie, nie jest tak z wiekszoscia mlodych, naprawdę.
              I wszystko jest pieknie, wymyslamy tu na forum coraz nowe "kary" i
              możliwosci zmuszenia mlodego człowieka do czegokolwiek, bez cienia
              refleksj - dlaczego zachowje się tak, a nie inaczej. Dlaczego czuje
              się "mniej kochany", chce się wyprowadzić z domu za rok? To bardzo
              latwo tlumaczyć wszystko trudnym wiekiem, ale czasem przez to nie
              szuka się innych przyczyn zachowania dziecka. A przyczyną nie musi
              być lenistwo, olewactwo, niezrozumienie sytuacji - i w ogole
              wszystko zle , co przypisuje się nastolatkom, ale coś niewłasciwego
              w funkcjonowaniu calej rodziny.
              No i pytanie zasadnicze - mąż poprosił syna, aby Ci pomogł i co? Syn
              cos na to odpowiedział?
              jak prosze dziecko, aby coś zrobilo, to mama nadzieje, ze to zrobi,
              ale jesli nie zrobi - trudno. Ja tez nie zawsze robię to, o co mnie
              proszą. Chcesz mieć skopany trawnik - kaz dziecku to zrobić, nie
              proś.
              -
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • weronika.3 Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 20:38
                Obyś miała rację verdeno co do młodych i ich widzenia świata. Co prawda mam
                takie właśnie doświadczenie z codziennych rozmów z nimi /w pracy/, ale obyś
                miała rację. Nie wydaje mi się , aby ktokolwiek z wypowiadających się do tej
                pory, wymyślał "kary". Raczej dajemy propozycję możliwych rozwiązań, sposobów
                szukania dróg wyjścia. Ale to tylko propozycje. Decyzja należy do rodziców
                młodego człowieka. Ciekawe co Ty, verdeno, byś zrobiła, gdyby chodziło o Twojego
                syna?
                • verdana Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 22:23
                  Zastanowilabym sie nie tylko nad tym, co syn robi źle, ale także co
                  MY, jako rodzice zrobilismy,ze zaczął się tak zachowywać. I nie
                  chodzi mi o odpowiedzi typu "byłam za dobra", "ma za dobrze". Wobec
                  tego, ze samemu to truno czasem ocenic, może przydałby sie
                  psycholog - nie tylko synowi.
                  Owszem, mialam pewne klopoty wychowawcze z najstarszym synem -
                  innego wprawdze typu. W co najmniej 75% winna bylam ja, nie on, ale
                  uswiadomisc to sobie samemu jest bardzo trudno.
    • mama6116 Re: 17 letni syn-co robić? 22.04.09, 20:24
      Napisałam jeszcze raz, może tym razem się uda.
      • sebalda Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 09:58
        Myślę, że w całej dyskusji najcenniejszy jest głos osoby w tym samym wieku,
        czyli esy_floresy. Zatem zagubienie, przytłoczenie koniecznością podejmowania
        decyzji, lenistwo, a właściwie rodzaj marazmu, bo nauki dużo, oczekiwania też
        duże, a w głowie wielki mętlik związany z dorastaniem.
        Połowicznie zgadzam się z Verdaną, że postawa naszych dzieci w wielkiej części
        zależy od nas. Dla mnie wychowanie dzieci to największa, najtrudniejsza sztuka w
        życiu. Sama staję przed niedającą się ogarnąć masą wątpliwości wychowawczych
        niemal każdego dnia. Ale oprócz naszych starań pozostaje jeszcze przemożny wpływ
        środowiska, dokładnie zbadany przez naukowców, i osobnicze cechy.
        Trzeba oczywiście mieć do siebie jako do rodzica dystans i umieć przyznać się do
        błedów, ale branie na siebie całej odpowiedzialności za złe zachowania naszych
        dzieci jest też niepotrzebne, bo po pierwsze może nas zbytnio dołować, zwłaszcza
        słabsze jednostki, po drugie dziecko czasami naprawdę wykorzystuje nasze
        słabości, jest na swój sposób okrutne, nawet wobec kochanych rodziców, z którymi
        mają dobry kontakt, w każdym człowieku czasami pod wpływem wielkiego stresu
        rodzi się chęć odreagowania, niestety niedojrzalym jeszcze osobnikom najlatwiej
        robić to wobec osób, przy których jest sie bezkarnym, czyli kochającej i zawsze
        wybaczającej matki.
        Największa nauczkę wyniosłam z maila esy_floresy: nie przepraszać (chyba że
        ewidentnie to my zawinimy), nie być nachalną, nic na siłę. Dać im oddech i czas
        na refleksję. Czasami olać.
        Zawsze tłumaczę córce, że chyba to lepiej, ze się martwimy i troszczymy i chcemy
        wiedzieć, co się z nia dzieje (i tak w zasadzie jest), ale jesli przeginamy, ona
        twierdzi, że wolałaby, żebysmy ją jednak czasami właśnie olali. Dorastające
        dzieci naprawde potrzebują swobody. A my osaczamy je niekiedy swoją przesadna
        troską. Sam to robię, ale corka na szczeście jest wyrozumiala:) I chyba jednak
        generalnie z córka łatwiej się dogadać. Synowie są większymi indywidualistami,
        potrzebują więcej samodzielności, tak myślę.
        • mama6116 Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 11:23
          Mam syna (24 lata) i córkę (19 lat). Syn w okresie dojrzewania
          wszedł do swojego pokoju i wyszedł z niego po dwóch latach jako
          młody mężczyzna. Ale w tym czasie bardzo dużo czytał, komunikował
          się z rówieśnikami poprzez internet, chodził do szkoły, tyle, że
          swój pokój traktował jak swój azyl i piorunował nas wzrokiem, kiedy
          przekraczaliśmy jego próg. Córka zaczęła podobnie, tyle, że w swoim
          pokoju zasłoniła okna, nie czytała, tylko spała, opuściła się w
          nauce, a na rękach czasem widziałam ślady delikatnych cięć. Można
          było natknąć się na jej bardzo smutne wiersze, w których pisała o
          śmierci. Nas, a szczególnie mnie, traktowała bardzo nieprzyjemnie.
          Rządziły nią zupełnie inne emocje, niż synem.
          Dzisiaj już wiem, że takie objawy nie są z pewnością objawami
          typowego dojrzewania. To wynik poważnych problemów emocjonalnych.
          Psycholog, który lekceważy cięcie się, powinien natychmiast się
          dokształcić. Chłopak, który jest tematem tej dyskusji, wymaga
          ogromnego wsparcia, a nie wdrażania systemu kija i marchewki. On się
          bardzo pogubił, bardzo cierpi i konieczne jest ustalenie przyczyny
          tego stanu. Czy to jest mniej czy bardziej głęboka depresja
          młodzieńcza, czy ma kłopoty w grupie rówieśniczej, czy wszystko OK w
          domu itd. A depresję naprawdę bardzo łatwo pomylić z lenistwem.
          Zauważcie, że zbuntowany nastolatek zazwyczaj wychodzi z domu
          trzaskając drzwiami, a ten chłopak śpi lub leży - to nie jest
          normalne w tym okresie.
          Jeszcze raz powtarzam - tu trzeba dobrego psychologa i dużej pracy
          całej rodziny, aby wyciągnąc chłopaka z tego stanu.

          P.S.
          Tę dyskusję śliedzi też moja córka. Ona jest z pewnością ekspertem
          od emocji wieku dojrzewania. I też jest zdania, że to co dzieje się
          z chłopakiem, zdecydowanie wykracza poza normy związane z
          dojrzewaniem czy błedami wychowawczymi.

          • big_bad_john Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 14:33
            Brawo mama6116! Nareszcie ktos napisal cos sensownego!
            Kasiula to nie jest juz problem kto kogo ma przeprosic i czy ojciec
            poprosil syna, czy mu kazal skopac ogrodek. Powinnas porozmawiac z
            mezem i razem podjac decyzje co robic dalej. Nie mozesz takiego
            zachowania syna traktowac jak wojny, bo to co Ci wszyscy tutaj radza
            bedzie mialo oplakany skutek. Tylko poglebi problem.Jedno co wiem
            napewno, to Twoj syn BARDZO potrzebuje ojca.
            • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 15:00
              Nigdy nie powiedzieliśmy synowi że jak skończy 18 lat to musi się sam
              utrzymywać,wręcz przeciwnie on wie że póki bedzie się uczył my bedziemy mu
              pomagać.Co do męża to jest trochę trudne bo mąż mało jest w domu, taką ma pracę
              i niestety nie zanosi się na zmianę,dlatego ja już nie pracuje bo zależy nam
              żeby któryś z rodziców był w domu jak dzieci wracają ze szkoły.Zresztą dla mnie
              od zawsze była najważniejsza rodzina dlatego tak się martwię o syna i jest mi z
              tym ciężko.Właśnie jeded psycholog mówi że jak chcę żeby coś syn zrobił to
              powinnam powiedzieć synowi że mam do niego prosbę by to i to zrobił, inny zaś
              twierdzi że powinnam wyrażnie powiedzieć zrób to i to bez proszenia bo jak
              będzie kiedyś pracował to nikt go nie bedzie prosił tylko bedzie musiał
              wykonywać czyjeś polecenia.Musze dodac że jak z synem się odzywamy to jak go o
              coś poprosimy to raczej zrobi,no może nie zawsze od razu ale w większości
              zrobi.Teraz ja próbuje metodę ,która ktoś tu na forum polecił,czyli udawać że
              sama sobie daje radę i nie prosić się o pomoc.Myslę ,że to może poskutkuje ,bo
              jak nie to juz dłuzej nie dam rady bo być twardym jak niektórzy doradzają nie
              jest łatwo jak się kogos bardzo kocha.
              • mama6116 Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 16:37
                Kasiula,
                Przeczytaj jeszcze raz uważnie cztery pierwsze odpowiedzi na Twój
                wpis. Zapytaj się sama siebie, co jest dla Ciebie problemem, tematy
                poruszone w Twojej pierwszej wypowiedzi, czy skopanie ogródka. Nie
                sądzę, abyś z powodu braku pomocy ze strony nastolatka kilkakrotnie
                biegała do poradni. Sądzę, że dobrz wiesz, że Twój syn ma problemy
                emocjonalne, a reszta jest tylko ich konsekwencją. Dlatego, dopóki
                nie dojdziecie źródła problemu, co może być szalenie trudne, bo
                chłopak na 99% w początkowej fazie nie będzie chciał z nikim
                współpracować, nie ruszycie z miejsca. A im bardziej będziesz się
                szamotała, tym więcej szkód narobisz. I nie bądź twarda - bądź
                właśnie podporą dla swojego syna - on musi wiedzieć, że jest dla Was
                najważniejszy na świecie.

                Znam dość dobrze środowisko nastolatków. Jest wśród nich naprawdę
                wiele osób bardzo podobnych do Twojego syna. Niektórzy radzą sobie
                sami ze swoimi problemami, niektórych dorastanie i dodatkowe,
                negatywne bodźce, których doświadczają, przerastają. Przez internet
                nikt nie jest w stanie powiedzieć, do której grupy zalicza się Twój
                syn.
                Dlatego tak ważne jest WYKLUCZENIE lub POTWIERDZENIE depresji lub
                zaburzeń emocjonalnych. Przez dobrego psychologa, a nie przez
                psychologa, który mówi matce, że syn tnie się jej na złość !!!!!!
                A to, że dwóch różnych psychologów poradziło Ci zupełnie dwie różne
                metody wpływania na zachowanie syna (prośba czy rozkaz), to zupełnie
                naturalne. Każdy z nich ma inne doświadczenia własne i zapomina, że
                każdy człowiek jest inny i wymaga innej motywacji.

                P.S.
                Czy udało Ci się odebrać pocztę?
                • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 21:40
                  Niestety nie mam nic na poczcie.Oczywiście że skopanie nie chodzi o skopanie
                  ogródka tylko problem jest w tym że jeśli tylko na coś nie mu pozwolę to on
                  odpowiada obrazą i buntem i nie chce słuchać dlaczego się nie pozwala,
                  przychodzi w sobotę i pyta czy zawieziemy go na dyskotekę-próbuje mu przypomnieć
                  że rozmawialiśmy o dyskotece że będzie mógł iść jak poprawi oceny zagrożonych 3
                  przedmiotów(wtedy nie poprawił)więc powiedział ,,aha to nie mogę sama tego
                  chcesz,,chciałam wyjaśnić jakoś porozmawiać ,myślałam że powie że się postara
                  poprawić to pewnie bym się zgodziła na dyskotekę ale on chyba nas chce trzymać
                  krótko albo tak a jak nie to mnie nie zna.Wiem że to nie depresja tylko jego
                  sposób na robienie mi na złość, też myślę że on ma problemy emocjonalne.Co do
                  poczty to nie wiem czemu nic nie ma,może Ci wyślę moje gg?
                  • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 21:56
                    Muszę dodać że mimo jego obrazy ja codziennie wstaję i robię mu śniadanie do
                    szkoły jak zawsze.Jedni odradzają mi to inni mówią ze dobrze bo on wie że się
                    nadal dla mnie liczy.Czasem myślę że świat zwariował trudno mi to wszystko
                    zrozumieć niby chce się dobrze a wraz dla niego jest żle.Zastanawiam się czy
                    nasi dziadkowie też sie tak buntowali.Jest mi ciężko,czuje się winna że nie wiem
                    jak sobie radzic.
                    • mama6116 Re: 17 letni syn-co robić? 23.04.09, 22:29
                      moje gg 7327306
                      • kasiula1905 Re: 17 letni syn-co robić? 24.04.09, 09:05
                        Zastanawiam się czy to nie jest dziwne że trzeba się zastanawiać czy syna
                        poprosić o coś żeby zrobił czy tez powiedzieć-zrób to i tamto.Ja nie zwracałam
                        nigdy uwagi na to (jako dziecko) jak rodzice mówią,czasem poprosili żebym coś
                        zrobiła a czasem powiedzieli dzis musisz zrobic to i to.Nawet mi nie przyszło do
                        głowy żebym się o forme wypowiedzi obrażała.Czy teraz są inne czasy czy to
                        wychowanie a moze taki charakter?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja