Dodaj do ulubionych

Nie jestem wdową, ale....

04.05.09, 09:09
Często do was zaglądam. Czytam wasze historie i łzy cisną mi się do oczu.Nawet
nie wyobrażam sobie waszego bólu i cierpienia.
Ale mam nadzieję, że zaświeci jeszcze nad wami słoneczko, i tego z całego
serca wam wszystkim życzę.
Czytając wasze przeżycia zaczęłam jeszcze bardziej doceniać to, że mam pełną,
kochającą się rodzinę. Bo nigdy nie wiadomo czy to się tak nagle nie skończy:(
Przytulam was wirtualne...
Obserwuj wątek
    • wdowa120309 Re: Nie jestem wdową, ale.... 04.05.09, 11:21
      ammazuko_powrot... Ja przed śmiercią mojego męża nigdy nie zastanawiałam się nad
      tym wszystkim, chociaż ze śmiercia blizkich spotkałam sie jakies ponad 20 lat
      temu i tez strasznie przeżyłam.
      Wiesz lepiej nie staraj się wyobrażac jaki to może byc ból po stracie kochanego
      bo jest on nie wyobrażalny i w dodatku im dłużej trwa rozłąka tym jest on
      wiekszy ( przynajmniej teraz jest tak u mnie...a to niecałe 2 miesiące)
      Przypuszczam że przyzwyczaję się do niego i troche złagodnieje ale to napewno
      jeszcze potrwa...(((
      Ciesze się ze nasze historie maja jakis wpływ na życie innych ....tak jak ty
      zaczełaś bardziej doceniac to co masz. Ja miałam świadomośc że moje szczęscie
      trwac wiecznie nie będzie ale nie myślałam że będzie takie krótkie i pełne
      cierpienia .
      Bea
      • ewa_anna2 Re: Nie jestem wdową, ale.... 07.05.09, 20:31
        Ja też nie jestem wdową, ale niedawno straciłam ojca. Nagle. Poszedł wynieść
        śmiecie, zasłabł i...
        Nie był dobrym człowiekiem. Nie chcę się rozpisywać na ten temat. Ostatnie
        miesiące były pełne złości i pretensji. Tak czasem z mamą zastanawialiśmy, jak
        postąpilibyśmy, gdyby wiedzieliśmy, że tak niewiele mu zostało.
        A tak nie odzyskał przytomności nie zdążył nas przeprosić, nie mogłyśmy mu
        wybaczyć, ani też przeprosić. Tylko byliśmy przy jego reanimacji.
        Ostatnie słowa, jakie wypowiedziałam, to "Wynieś śmiecie". A gdybym wiedziała,
        że jest źle z nim - sama wyniosłabym.
        • dakam751 Re: Nie jestem wdową, ale.... 10.05.09, 14:21

    • pawellkowa Re: Nie jestem wdową, ale.... 11.05.09, 18:09
      A może poczytałabys sobie harlequina? Też wyciska łzy. Ja tak
      obcesowo, sorry, ale co to znaczy że zaświeci jeszcze nad wami
      słoneczko
      . Ono swieci cały czas, tylko inaczej, a na to rady nie
      ma. Trochę nie na miejscu Twój post i Twoje uzalanie się nad nami.
      • b.wicia Re: Nie jestem wdową, ale.... 11.05.09, 20:19
        Myślę, że autorka wątku chciała być miła. Nie każdy wie jak zachować się w
        stosunku do wdów i próbuje tak, jak umie. Ja się cieszę, że dzięki temu forum
        ktoś docenia to, co ma jeszcze bardziej...czy rzeczywiście niektórych nie stać
        na odrobinę życzliwości i wyrozumienia?pozdrawiam
        • pawellkowa Re: Nie jestem wdową, ale.... 11.05.09, 21:20
          Jesli prawda nie jest miła, to nie moja wina. Zauważ, ze ona wchodzi
          tu często. Taka infantylna osoba poczyta sobie o dramatach innych,
          pogładzi nas po główkach, a sobie powie jak dobrze, ze mnie to nie
          spotkało. Mało takich ludzi w realu znacie? Tyle było o tym pisane.
          Jesli Ciebie to nie dotyka, to Twoja sprawa, ale ja nie zamierzam
          byc cicho. A propos, też nie byłaś miła dla mnie.
          • b.wicia Re: Nie jestem wdową, ale.... 11.05.09, 21:26
            przepraszam, ale nie zauważyłam żebym Ciebie obraziła. Szkoda mi czasu na
            kłótnie, po pewnym wydarzeniu wiem, że nie warto. Pozdrawiam
            • corka.bossa Dajcie spokój :) 11.05.09, 21:46
              Bo i po co się denerwować?Wszyscy jedziemy na "tym samym wózku" Może i chciała dobrze-ale znam z neta wiele osób które mają ciut więcej empatii i po prostu milczą.Taki post pojawia się nie pierwszy raz i nie ostatni..Zgine gdzieś w archiwum..
          • ammazuko_powrot pawellkowa 12.05.09, 13:28
            Nie rozumiem skąd w tobie tyle agresji.
            Nie jestem infantylą osobą - jak to ujęłaś.
            Nikogo nie mam zamiaru głodzić po główce.
            Od wielu dziewczyn z tego forum naprawdę dużo się nauczyłam, i dzięki temu co
            tutaj przeczytałam inaczej spojrzałam na swoje życie.
            I coś jeszcze, doskonale wiem czym jest strata kogoś bliskiego, bo 8 lat temu
            straciłam bardzo bliską sobie osobę.
            I może dlatego tutaj weszłam?

            Jak często, twoim zdaniem, tutaj wchodzę?
            • pam_71 Re: pawellkowa 12.05.09, 15:22
              Ammazuko - daj spokój ... 12 dni temu zmarł Tato mojego męża ... rok
              chorował na raka trzustki. To nasza rodzinna tragedia. Wcześniej
              nawet nie pomyslałam żeby czytać cokolwiek na tematy chorób
              nowotworowych czy odejścia bliskich.
              Nie nam się wypowiadać o sprawach które nas bezpośrednio nie
              dotknęły ... nawet jeśli przyświecały Ci "pozytywne" intencje ;-)
              Pozdr
              • dakota28 Re: pawellkowa 12.05.09, 23:01
                ja nie wiem czy ktos jest szczery czy nie, ale ciesze sie jeśli ktos
                wyciagnie jakies wnioski z naszej tragedii, jeśli ktos dzieki
                czytaniu nas zacznie doceniac rodzine- to co ma najważniejszego w
                życiu. Jeśli komus czytanie nas zmieni priorytety w zyciu i osoba ta
                zaczyna rozumiec że rodzina jest najważniejsza to czytajcie, mówcie
                o tym!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka