Dodaj do ulubionych

nuda w małżeństwie

14.05.09, 14:19
Mam męża i dwóch synów.Jesteśmy 10 lat po ślubie, jeśli ktoś
zapytałby się mnie czy jestem szczęśliwą mężatką, to powiem, że nie
jestem szczęśliwa.Od dwóch lat proszę męża, zeby przestał pracować
na czarno, zeby jeszcze zarobił dobre pieniądze w budowlance, to nie
byłoby tak źle, a na dzień dzisiejszy toniemy w długach.Ja pracuje i
zajmuje się domem i dziećmi. Problem jest w tym, że zaczęłam się
buntować, zaczęłam wychodzić do koleżanek, a nawet do pubu,ale juz
mi to ukrócił, bo uważa, że szukam wrażeń. Wiecznie się kłócimy,
właściwie o wszytsko, o kase bardziej bo brakuje, a on nie probuje
żeby było lepiej.Po pracy tv lub komputer i on wiecznie zmeczony, w
tym czasie ja z domu wychodze bo ja sie nudze. I stwierdzam, że
nudne mam życie małżeńskie. Zawsze wszędzie z dziećmi ja jeżdze
sama, bo mojemu męzowi nie chce sie gdziekolwiek jezdzic, zeby isc
na balety moge zapomniec, a ja uwielbiam się bawić ale on woli na
ryby jezdzic na cale dnie gdzie znow sama z dziecmi jestem. Były
rozmowy na te tematy,balety i ryby itp .chciałam na kompromis z nim
pójść.Stwierdził, że na ryby jeździ w dzień, a na balety wieczorami
nie bede chodzic.Po prostu czuje się stłamszona przez niego.
Groziłam jemu chyba ze 3 razy rozwodem,ze mam go dosc. Owszem
dziećmi się zajmie, pobawi się z nimi, a ja? ja zawsze z boku stoje
i obserwuje jak dzieciom buzi daje, a do czego to dochodzi żeby była
o dzieci zadzrosna>? Ale coż tak mijają lata moje z mężem, aż
wkońcu... Poznałam meżczyznę, przy nim czuje się bezpieczna,
dowartościowana i szczęśliwa, i na dodatek wkoncu schudlam,lepiej
sie czuje, bardziej nastawiona jestem przez niego optymistycznie.W
sumie jeszcze męża nie zdradziłam,ale czasem mam takie mysli że
wkoncu dojdzie do tego, bo chce tego.Niestety on żonaty tak samo
nieszczęśliwy jak ja,ale czas pokaze. Mąż chciałby seks uprawiać co
dzien lub co drugi dzień, ale mnie to nie pociąga i musze sie czasem
zmuszac, niestety. Uwielbiam seks,ale nie mam ochoty na seks z
mezem. I tak na dobrą sprawę chciałabym tego rozwodu, ale nie mam
odwagi, czuje się zmeczona przy mężu. I co tu robić?Mąż sam
powiedział, że ja dąże do tego żeby zakonczyc małżeństwo, owszem
moze i tak bo stwierdzam że będąc samej ,lepiej sobie w zyciu
poradze. Mam wsparcie u rodzicow i pomoga, i moze kiedys znajde
kogos, gdzie bedzie zainteresoawny mną, bedzie lubiał ze mną
rozmawiać i kawe ze mną wypije a nie zawsze sama, bo maz spi.
Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak?
Obserwuj wątek
    • nick_ze_hej Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 14:51
      Nudzą się nudni ludzie. Taka prawda;)
    • marianka_marianka Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 15:30
      Dlaczego toniecie w długach? Skoro Ty pracujesz, a mąż na czarno- czyli teoretycznie powinien zarabiać więcej niż osoba zatrudniona, na której pracodawca jest zobowiązany do opłacania składek itp. Po drugie - na rodzinę przypada "na papierze" tylko Twoja pensja, więc możesz się zorientować w różnego rodzaju zasiłkach, jednorazowych pomocach itp. z MOPS-u.
      Jeżeli niewesoło u Was w finansach, to może ogranicz te "balety"... Generalnie warto by wziąźć pod lupę wszystkie niepotrzebne wydatki i zacisnąć pasa.
      A co do problemów małżeńskich - wygląda na to że się niedopasowaliście w dość ważnych kwestiach jak podejście do pracy, finanse, spędzanie wolnego czasu, zajmowanie się dziećmi, seks.
      A na dokładkę już sobie kogoś znalazłaś i seks z nim (jak piszesz) to tylko kwestia czasu. Z takiej pozycji trudno naprawiać związek.
      Żeby naprawdę chcieć odejść od męża, nie możesz mieć kogoś na boku, bo nie będzie to decyzja przemyślana, ale podyktowana emocjami.
      • karolina331 Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 16:57
        Czyli, będąc już oszustem bo praca "na czarno" to zwykłe
        oszustwo, facio ma oszukiwać nadal, a jego żona ma iść do MOPS-u po
        dodatkową kasę, tym razem z pieniędzy podatnika?!

        I za te pieniadze z publicznych pieniędzy facet ma nadal jeździć na
        ryby, a pani nudzić się w małżeństwie?

        Tylko tyle potrafisz jej poradzić?
        • soniaola Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 17:38
          Cały czas tłumaczę właśnie mężowi żeby pomyślał o dzieciach, różnie w życiu
          bywa. Ale co do niego jak do ściany się mówi.
          A co do mopsu to sie nachodzilam, powiedzialam sobie, że ręki już do tego nie
          przyloże, niech mąż trochę pobiega po urzędach.
        • marianka_marianka do karolina331 15.05.09, 09:14
          Widzę, że przydałaby się kurs czytania ze zrozumieniem.
          Napisz mi moja droga gdzie piszę, że (cytuję)"facio ma oszukiwać nadal" oraz "I za te pieniadze z publicznych pieniędzy facet ma nadal jeździć na ryby, a pani nudzić się w małżeństwie".
          Dla osób nie umiejących czytać tłumaczę, że Autorkę wątku pytam o problemy finansowe, skoro mąż pracuje na czarno, dodatkowo doradzam m.in. "ograniczeniem niepotrzebnych wydatków".
          Na przyszłość radzę czytać wolno, najlepiej na głos, być może więcej informacji uda się zapamiętać i właściwie zrozumieć.
          Proponuję droga karolina331, abyś nadmiar energii przeznaczyła na wymyślenie konstruktywnych rad dla Autorki.
          Ja też uważam, że praca na tzw czarno to oszustwo. I co przyjdzie Autorce wątku z tej mojej opinii, skoro to jej mąż tak pracuje, a Ona wielokrotnie prosiła go aby zmienił tą sytuację...
          • karolina331 Re: do karolina331 15.05.09, 10:18
            Kurs czytania nie jest mi do niczego potrzebny.
            Może Tobie przyda się taki, na którym nauczysz się precyzować swoje
            myśli? Wyraźnie wysłałaś panią do MOPS-u po dodatkowe pieniądze z
            kieszeni podatnika, więc miej teraz pretensje do siebie, że
            zrozumiałam Cię dosłownie.
            Nie mam obowiązku zgadywać "co marianka miała na myśli".

            W Polsce jest - niestety - głęboko zakorzenione pobłażanie dla
            wszelkiej maści cwaniactwa, złodziejstwa i roszczeniowości.
            W Polsce można bez strachu przed ostracyzmem naciągać najróżniejsze
            instytucje na ulgi/dopłaty/zwrot kosztów/pokrycie kosztów w całości.
            Można w Polsce bez wstydu udawać samotną mamusię, bezrobotnego,
            chorego. Można wyłudzić rentę i żyć sobie wygodnie dodatkowo
            pracując na czarno. Można spokojnie uchylać się od płacenia
            alimentów na własne dzieci (bo przecież jest FA).

            Młyny urzędnicze/sądownicze w Polsce mielą powoli i notorycznie się
            zacinają. Cwaniak i złodziej jest właściwie bezkarny.

            Jest wiele form złodziejstwa.
            Takim złodziejstwem jest także praca "na czarno".
            Jeszcze gorszym złodziejstwem jest pracować w "szarej strefie" i
            wyciągać rękę po zapomogi, które są tylko i wyłącznie dla naprawdę
            potrzebujących (regulują to szczegółowe przepisy).



            To tyle do marianki.
            • marianka_marianka Re: do karolina331 15.05.09, 16:27
              Niestety, ani Ty ani ja nie mamy wpływu na nieuczciwe podejście do życia innych ludzi, które wynika z różnych powodów. Dlatego szkoda Twojej energii na roztrząsanie różnego oblicza nieuczciwości Polaków...
              A tak na marginesie - nie pracujesz czasem jako pracownik socjalny?
              • karolina331 Re: do karolina331 16.05.09, 15:59
                Nie. Nie pracuję jako pracownik socjalny.
                Jestem dziennikarką.
      • soniaola Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 17:32
        Toniemy w długach dlaczego? a to dlatego, że mamy raty do spłacenia i są inne też opłaty. a co do Mops-u chodziłam i pobierałam jak siedziałam w domu na wychowawczym,ileż można chodzić, zawsze ja chodziłam, mąż powiedział, że nie pójdzie, żeby wstydu się najadł? to jest właściwe podejscie męża, mieć wszystko gotowe na tacy. Dlatego powiedziałam dość i poszłam do pracy, zeby nie być zależna finansowo od niego.
        a co do baletów w tym roku byłam raz i co dużo to jest? a wcześniej chodziłam na balety raz na 2 lub 3 lata,bo mąż nie lubi i tak dużo zrobiłam, że ze z ulubionych rzeczy zrezygnowałam.
        A wyjść też czasem trzeba, w tym roku tak się zbuntowalam, że poszlam ze znajomymi, bo męża nie szło namówić.
        Jeśli mam od męża odejśc to napewno nie odejde dla kogoś. Poznałam kogoś, na jakąś chwilę będę czuła się szczęśliwa.
    • efi-efi Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 17:13
      I co myślisz, że będąc kochanką tego żonatego będzie Ci lepiej?

      A co to znaczy "balety"? Jak już wychodzisz z koleżankami na piwo to potem
      zaliczasz jeszcze dyskoteki do rana czy jak?
      • soniaola Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 17:45
        bez przesady z tymi baletami do rana, chodziło mi o to żeby można było wyjść raz
        na jakiś czas. W tym roku byłam raz, to dużo, jeszcze mąż co chwile wydzwaniał
        kiedy będe w domu, nawet nie dał mi się pobawić, bo jego szlak chyba trafia, że
        ja potrafię się dobrze bawić, ale nigdy nie bawię się do rana. A na piwo to
        czasem spotkamy się na babskie ploty. czasem potrzebne jest to kobiecie jak i
        mężczyznom.
        A co do przyjaciela może jest mi lepiej, bo dowartościowana się czuje, pod
        każdym względem mnie wspiera,dużo rozmawiamy, a tego ze strony męża wogóle nie mam.
        • marzeka1 Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 17:53
          To dlaczego w ogóle z kimś takim, o takim podejściu do życia się związałaś i na
          dodatek rozmnożyłaś????
          • soniaola Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 19:20
            Jak to mówią żeby człowiek wiedział to by inaczej postąpił, a wróżką nie
            jestem.Mialam 21 lat jak wzięłam ślub, urodziłam syna a po 6 latach drugiego
            syna, teraz mam 31 lat. Nikt nie wiem jak się ułoży w małżeństwie, po prostu się
            tak ułożylo i stwierdzam jedno teraz po tylu latach,za dużą cierpliwość mam do
            niego. Nie wiem może odwagi nie mam, może boję się, że uprzykszy mi bardziej
            życie, nie wiem.
    • krzysztof-lis Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 18:49
      > Wiecznie się kłócimy, właściwie o wszytsko, o kase bardziej bo
      > brakuje, a on nie probuje żeby było lepiej.

      A co Ty robisz (poza kłótniami), żeby było lepiej z kasą?

      > Uwielbiam seks,ale nie mam ochoty na seks z mezem.

      To czemu wybrałaś na męża właśnie jego, skoro robisz mu y krzywdę?

      > Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak?

      Na pewno rację ma mąż, że dążysz do rozpadu związku.
      • soniaola Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 19:34
        Jak bym ci napisała ile mąż przynosi kasy to byś się uśmiał.Zaproponowałam mu
        żeby porządził jeden m-c z taką kasą, ale się nie zgodził. Jest zawziętą osobą
        nie idzie z nim czegoś ustalić. Wiem dlaczego nie chce rządzić kasą, bo jemu
        braknie kasy na zycie.
        Oprócz tego, że ja też pracuje, byłabym w stanie i do tej pory poszlabym do
        pracy w wekendy,ale zaraz chwila,co to ja robot, a on co w wekendy bedzie
        wypoczywał?
        Ja nie siedze w domu i nie obijam się, po pracy mimo, że jestem padnięta, trzeba
        obiad zrobic, posprzatac,zakupy zrobić,lekcje z dzieckiem zrobic itd.
        Seks zawsze u nas był, ale co z tego jak w dzień nie interesuje się mną, nie
        pogadamy o problemach bo zawsze koncza się kłotnią to i seksu się odechciewa.
        Nie pisze, że wogole nie uprawiam z mężem seksu. Dlaczego ja jego krzywdze,
        czym? czy ktoś pomyślał,że mąż zaniedbuje żonę pod względem, zeby przytulić,
        wesprzeć jak żona ma problem, powiedzieć coś miłego, po co? Może dążę do rozpadu
        żeby jeszcze kiedyś mogła sobie lepiej ulożyć życie, żeby mieć faceta i być
        szczęśliwą.
        • marzeka1 Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 20:05
          "żeby jeszcze kiedyś mogła sobie lepiej ulożyć życie, żeby mieć faceta i być
          szczęśliwą. "- ale uważasz, że będziesz szczęsliwa,bo tupniesz nóżką i machniesz
          różdżką??? Nie słyszałaś, że 1) wybierać należy z głową, 2) nad związkiem się
          pracuje.
          • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 07:18
            ciekawa jestem czy jesteś mężatką i jaki masz staż małżeński?
            bo są takie małżeństwa,gdzie mąż bije żonę, to też byś napisała, że
            trzeba było wybierać z głową?albo może sobie na to zasłużyłaś, bo
            zupa była słona? Poczytaj dokladnie co wcześniej pisałam.Trzeba
            działać w małżeństwie razem. A tu zawsze ja wyciągałam rękę,
            zabiegałam żeby było dobrze.Nie zaznam tu jakieś żadnej porady.
            • marzeka1 Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 09:43
              Tak, jestem mężatką, w tym roku będę obchodzić 20rocznicę ślubu.
              I tak, wybierałam z głową,pewne rzeczy- jeśli chce się dostrzec- można zobaczyć.
        • krzysztof-lis Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 20:06
          > Jak bym ci napisała ile mąż przynosi kasy to byś się uśmiał.

          Czyli poza awanturowaniem się o to z mężem nie zrobiłaś z tym nic?

          > Nie pisze, że wogole nie uprawiam z mężem seksu. Dlaczego ja jego
          > krzywdze, czym?

          Tym, że nie masz ochoty na seks z nim, tylko z kimś innym.

          > Może dążę do rozpadu żeby jeszcze kiedyś mogła sobie lepiej ulożyć
          > życie, żeby mieć faceta i być szczęśliwą.

          Dążysz do rozpadu, bo masz faceta na widoku i zdaje Ci się, że z nim będzie Ci
          lepiej.
          • nutka07 Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 21:58
            krzysztof-lis napisał:

            > > Jak bym ci napisała ile mąż przynosi kasy to byś się uśmiał.
            >
            > Czyli poza awanturowaniem się o to z mężem nie zrobiłaś z tym nic?

            Co bys zaproponowal w obecnej sytuacji? Co mialaby zrobic autorka?
            • igge Re: nuda w małżeństwie 14.05.09, 23:56
              Wiesz, rzeczywiście jakoś smutne to wasze wspólne życie, bo nie
              widać, żebyście się kochali? Zawsze tak było, czy może to chwilowy
              kryzys? Na tego żonatego faceta wcale nie liczyłabym, na pewno nie
              znasz go dobrze, ufasz mu na tyle by totalnie zmienić swoje życie i
              życie twoich dzieci? Samotne zycie może też nie być
              satysfakcjonujące, możesz tęsknić jednak do męża. Ja na twoim
              miejscu nie tkwiłabym w takim paskudnym związku ale może jestem
              idealistką i miałam trochę więcej farta w życiu jesli chodzi o
              poznanie drugiej połówki. Bezpieczniejszą opcją osiągnięcia poczucia
              szczęścia i spełnienia w życiu byłaby praca nad Twoim związkiem, o
              ile chcesz tego i w ogóle jeszcze jest szansa na to, że się
              kochacie, pokochacie znowu. Jeśli na to za późno - ryzykuj i układaj
              sobie życie z kimś innym. Trzeba grać, żeby wygrać :) Życzę
              szczęścia.
              • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 07:46
                Dzięki za poradę, przynajmiej u ciebie nie doznałam jakieś dziwnej
                krytyki, że to ja jestem najgorsza.
                W naszym małżeństwie zawsze byly kłótnie,wiadmo są wzloty i upadki.
                Pracowało się nad tym związkiem, wkonću 10 lat jestem z mężem.
                Jestem zmęczona tą walką, bo nie idziemy do przodu, mąż jest takim
                typem, że żyje dniem dzisiejszym,mam marzenia jak każdy mieć coś
                lepszego itd.Mozemy to razem robić,ale mężowi się nie chce dążyć do
                lepszego bytu. A raczej schodzimy w pzrepaść, bo na oplaty braknie,
                potem na jedzenie,potem pozycza sie, a na nastepony m-c trzeba
                wszystko uregulować, i tak w kołko. Potem deprecha. Mam prawo już
                nie mieć siły.Ileż można prosić i rozmawiać jak żadnego skutku nie
                ma.
                A co do ukłądania życia, ja nie napisałam, że ułoże sobie życie z
                obecnym przyjacielem. Najpierw sama chce pobyć, oczywiście długi
                tzreba bedzie uregulować,żeby można było ułożyć życie tak jak
                powinno być. Czas pokaże. Dzieki
            • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 07:27
              najlepiej kobieta niech zasuwa na 2 etaty. Do tego dom i dzieci.

              Wszystkiego nie da sie tu opisać całej sytuacji w domu, ale jeszcze
              dodam, że dorabiałam oprócz pracy w tyg. ,sprzątałam w wekendy,
              któregoś dnia już miałam dość i rzuciłam to. Szasunek do samej
              siebie też trzeba mieć. Ja zausawałam i miałam patrzeć jak mąż w
              wekendy odpoczywa?
          • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 07:21
            Czytaj uważnie co wcześniej pisałam, z przyjacielem nie uprawiałam
            seksu.
            I napisałam też wcześniej,że jak miałabym odejsc od męża to napewno
            nie dla inengo mężczyzny.
            • marianka_marianka Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 09:34
              Wierzę, że Ci ciężko. Z tego co piszesz to Ty jesteś siłą napędową tego małżeństwa, martwisz się wiele spraw. Masz na głowie finanse - podjęłaś nawet dodatkowy etat w weekend, aby podreperować budżet. Osobiście uważam, że dobrze sobie radzisz.
              Czytałam gdzieś porównanie małżeństwa do łódki płynącej po rwącej rzece. Dopóki wiosłują dwie osoby, mimo różnorodnych przeszkód, da się radę płynąć do przodu. Jeżeli natomiast wiosłujesz tylko Ty - no cóż... Można, ale jak długo i jakim kosztem?
              Spróbuj ostatni raz - wypisz najniezbędniejsze kwestie wymagające poprawy i spróbuj z mężem (nawet przy dobrym winku) je przedyskutować. Daj mu czas na mobilizację. Zobaczysz czy coś się zmieni. I sama będziesz wiedziała jaką decyzję podjąć. Powodzenia!
              • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 10:23
                każdy mi mówi, że jestem tak jak ty napisałaś tą siłą napędzającą,
                ale ileż można, jak długo można to ciągnąć. Zawsze jak pogodzimy sie
                to za 2 tyg jest powtórka z rozrywki.
                Ale to się ciągnie od kilku lat, i naprawdę jestem zmęczona tym. Nie
                wiem może i dam mu szanse, ale za każdym razem obiecuję sobie, ze to
                ostatnia szansa i tak to się ciągnie. Przy znajomych czuję się
                dowartościowana, bo zawsze coś miłego powiedzą, że dbam o siebie, a
                dlaczego mąż tego nie mówi, bo nie chce, zebym była bardziej pewna
                siebie.I wiem że sobie poradzę w życiu, obecnie pracuje, ale wypłata
                nie jest zadowalająca, ale cieszę z tego co mam, bo nie siedzę w
                domu, ale złożyłam papiery na lepsze stanowisko gdzie dostanę
                większe pieniądze, jak się uda to wtedy poczuje, że jestem
                wartsociowa osobą. Więc niech nikt mi nie mówi, że nie można
                polepszyć sytuacji, można ale jak się chce!dzieki pozdrawiam:)
                • marzeka1 Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 10:30
                  Kobieto, masz prawo chcieć lepszego życia, tylko, że na towarzysza życia
                  wybrałaś niebieskiego ptaka, bez ambicji i dlatego masz poczucie, że zamiast
                  coraz lepiej, jest gorzej. Jestem mężatką od 20 lat i widzę, że może być lepiej
                  z każdym rokiem, że teraz nas stać na to, na co nie było stać wcześniej, gdy
                  dzieci były małe.Tylko, że od zawsze razem pracowaliśmy, no i mąż na dobry
                  zawód. Prawda jest taka,że ty masz ciągle (i dobrze) zapał do rozwoju, a jesteś
                  z leniem, który jest bez ambicji- i tu leży pies pogrzebany,bo ja zwyczajnie nie
                  potrafiłabym być z kimś takim, zwyczajnie nawet nie pociągałby mnie jako facet.
                  • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 11:25
                    Bo tak jest i właśnie co tu robić, odwagi nie mam czy jak? ktoś mi
                    kiedyś powiedział, że ja się chyba jego boję, sama nie wiem czy
                    naprawdę się go boję? ta miłość się wypala, duży żal mam do niego,
                    myślę, że lepiej będziemy zyli na osobności, nigdy mu nie zabronie
                    spotykać się z dziećmi, z tym nie ma problemu. Najgorsze jest to, że
                    jak mąż wyczuwa, że ja oddalam się, to wtedy próbuje być rozmowny,
                    żeby polepszyć sytuację, żeby przypadkiem pozwu nie złożyła, a tak
                    udało mu się ze 3 razy. Przecież wiecznie grozić mu nie będe, wkocu
                    odwagi muszę nabrać.
              • igge Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 11:05
                hejka :)
                Jeszcze raz przeczytałam twoje posty. Nic mądrego nie wymyślę bo
                sytuacja bardzo trudna, trzymaj sie dziewczyno, nie poddawaj, masz
                prawo do szczęścia i Twoje dzieci widząc , czując miłość rodziców
                24/7 też miałyby lepszy start w życiu. Wcale nie oskarżam tu jakoś
                twojego męża bo na pewno jego strona problemu dla niego wygląda
                zupełnie inaczej, w przeciwnym razie oprzytomniałby i widziałabyś
                jego wysiłki i starania wobec ciebie i maluchów. Bez sensu niektórzy
                czepiają się, że Ty robisz za mało (np lis). Bez sensu winić cię ,
                że "nie wybierałaś z głową". Bzdura, ja też miałam 21 lat wiążąc się
                z moim małżem, można kochać, mozna starać się rozsądnie wybierać
                (?), można opierać sie na swoim doświadczeniu, o ile ktoś je ma w
                tak młodym wieku itp itp, ale tak naprawdę to jest rosyjska ruletka
                i potrzeba odrobinę szczęśliwego przypadku i wiele chęci z dwóch
                stron , a czasem (okresami) tylko jednej, do pracy, żeby uczucie
                trwało, rozwijało się, rosło. Latami. Brak kasy (szczególnie przez
                długi okres czasu bo na początku wierzysz w poprawę) zawsze
                doprowadza do wielkich napięć, kłótni, żalu. Masz pewnie poczucie
                wykluczenia, braku wolności, smutek, że tyle rzeczy omija cię w
                zyciu, z tego co piszesz wynika, że mąż ogranicza nawet twoje prawo
                do relaksu i frajdy z przyjaciółmi. Musisz jakoś wstrząsnąć mężem,
                nie odpuścić, nie pozwolić obwiniać się o rozpad więzi, walczyć,
                żeby jemu wreszcie też zachciało się pewne rzeczy zrozumieć i
                uwzględnić Twój punkt widzenia. Zakładam, że ty też starasz się
                zaakceptować jego stronę medalu. Jeśli oboje będziecie się starac to
                przecież jakaś szansa istnieje? Dla dzieciaków, on/Ty nie musicie
                nawet najbardziej robić tego dla siebie ale dla dzieci. Tylko nie
                chodzi mi o beznadziejne, wbrew wszystkiemu trwanie w nudnym, szarym
                małżeństwie tylko o odbudowanie temperatury waszych relacji,
                przecież macie jakieś wspomnienia, kiedyś byłaś nim oczarowana z
                wzajemnością? Ludzie mają pełne prawo z latami się zmieniać, nikt
                nie oczekuje, że będziecie tacy sami jak na początku ale mozna
                zmieniać sie w taki sposób, że ciągle na nowo fascynujesz partnerkę,
                partnera, wnosisz powiew świeżego powietrza do związku, bawisz się
                byciem ze sobą i nowymi zainteresowaniami, sposobami spędzania
                czasu, weekendów, pomysłami, lekturami, pasjami, możliwościami
                zarobkowania, kreatynym podejściem do obowiązków, znajomymi i ich
                sferą zainteresowań, chyba nawet jakimś prześmiesznym sitcomem w tv
                można się podzielić etc. Może jakoś można odnaleźć wspólne radosne
                spędzanie czasu, bliskość albo/i ustalić klarownie duuuzy obszar
                wolności rozumianej jako przyzwolenie na oddzielne dostarczanie
                sobie satysfakcji i możliwość innego pomysłu na weekend: on na ryby,
                ty z przyjaciółmi do pubu, na balety (cokolwiek to określenie
                znaczy :), a potem siadacie z piwem na kanapie wieczorem i gadacie o
                tym co robiliście i jak fajnie było. Niebezpieczny jest Twój brak
                chęci na seks z mężem, brak pożądania. Nie wiem, czy to w ogóle
                podlega możliwości zmiany, bo chyba świadomie pożądaniem nie możesz
                sterować, może jakiś specjalista, a na początek dużo aseksualnej
                czułości, miłych gestów, kwiatów, drobnych przyjemności i słów
                uznania dla Ciebie od męża? Nie wierzę, że zupełnie nic nie lubicie/
                nie lubiliście robić razem, nigdy nie tęsknicie za swoim
                towarzystwem? Zawsze można znaleźć coś, i niekoniecznie wymaga to
                nakładów finansowych, choć brak kasy ogranicza opcje, fakt. Może
                nawet jeśli nie w dwójkę, to razem z dziećmi, całą rodziną coś
                fajnego możecie robić, gdzieś być, pójść, zabawić się i może wtedy
                poczujesz coś na kształt magicznego momentu, motylków w brzuchu,
                chwili wspólnej radości, od której możecie zacząć odbudowywać swoją
                relację jako rodzina i jako para. Generalnie, w Twojej sytuacji,
                gdyby nie dzieci, to po wielu, bardzo wielu swoich wysiłkach dałabym
                sobie spokój i ułożyła życie sama lub z kimś innym. Ty piszesz, że
                odeszłabyś do rodziców czy też, żeby być sama. Nie widzę niczego
                złego w odejściu od męża dla innego faceta, o ile ten drugi byłby
                tego na pewno wart. Jeśli jedynie odejście od męża wchodzi w grę, to
                nawet teraz, jeszcze w małżeństwie, poszerzyłabym swój krąg
                znajomych, nie siedziała na tyłku przed telewizorem bo wtedy szanse
                znalezienia fajniejszego faceta są zerowe. Jesteś jeszcze bardzo
                młoda, nawet z dziećmi możesz mieć szczęśliwsze życie z kimś innym,
                może też sama? Tylko, że Twoje dzieci chciałyby mieć znowu
                zakochanych, okazujących sobie miłość rodziców biologicznych, na
                pewno trudniej rozwalić związek i stworzyć nowy od zera, znaleźć
                kolejną drugą połówkę i jeszcze mieć pewność, że Twoje dzieci/
                Twojego nowego partnera dzieci/ on sam pokocha nie tylko Ciebie ale
                i nie swoje dzieci równie mocno jak ich biologiczny tata. Nic nie
                piszesz jakim Twój mąż jest ojcem? Może nawet jeśli Ty wkurzasz go
                na maksa, to dla dzieci byłby chętny podjąć jakieś wysiłki dla
                uratowania waszego małżeństwa. Możliwe, że Ty tylko chcesz sobie na
                forum pomarudzić i i tak będziesz tkwić nieszczęśliwa i znudzona do
                końca zycia w łóżku ze swoim pierwszym facetem. Ale dla mnie takie
                małżeństwo to farsa i oznacza, że nie dało się go uratować, została
                tylko formalna nazwa małżeństwo, jakiś podpisany papierek. Uratować
                związek to być w nim szczęśliwym, cieszyć się nim. Może głupstw
                powypisywałam, sorka. Naprawdę trzymam kciuki, żeby wszystko się
                ułożyło jak sama zechcesz. Pzdr
                • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 11:43
                  czesc!:)
                  No właśnie, zeby ratować swoje małżenstwo to trzeba dwoja do tego,
                  ja nie wiem czy tego chce, ponieważ nie raz bylo ratowane małżeństwo
                  i to na krótką chwilę był spokoj. Nie chce robić,jak niektóre
                  małżeństwa że zyja ze sobą tylko i wyłącznie dla dzieci. co to za
                  pomysł? pzreciez dzieci podrosną i wyjdą kiedyś z domu, a na stare
                  lata zostane z mężem z kłótniami i potem stwierdze, że za stara będe
                  na rozwód albo na ułożenie życia z kimś innym? Dlatego póki człowiek
                  młody ma szanse ułożyć sobie życie lepiej jak dotychczas. A dzieci?
                  dzieci będą sczęśliwsze jak nie będa wieznie awantur słuchać.
                  Starszy syn czasem mówi, mama dlaczego smutna chodzisz? a to przez
                  tatę? to i syn smutny się robi.Niedawno ze starszym synem
                  rozmawiałam, czy będzie zły na mnie, jak tata z mamą nie będą
                  mieszkać razem, a wiesz co on odpowiedział, że "no to co, bedziemy
                  tatę często odwiedzał, wy się kłócicie już od paru lat" myślałam, ze
                  się popłacze, stwierdzam jedno że mam dojrzalego syna, a jest b
                  wrazliwym chlopcem, gdzie bardziej przezywa te awantruy.
                  I tak czasem mysle, ze dla dobra dzieci bym to zrobila, odeszlabym
                  od meza, zeby nie sluchali wiecej awantur, i zeby dzieci widzialy
                  mnie wesoła a nie smutna. A jeśli chodzi o męża jakim ojcem jest,
                  owszem jest dobry, zajmie się nimi.Ja nie pisze na forum tylko
                  dlatego zeby pokazac swiatu "oj jaka ja nieszzesliwa itd"tylko chce
                  cos zmienic w swoim zyciu.tylko chyba się boje jego, ze mi zycie
                  uprzykszy ? nie wiem.Kiedys powiedzial mi ze rozwodu nie da, ja na
                  to " ze nie musi" slubu drugi raz nie bede miala zamiaru brac, wole
                  zyc w wolnym zwiazku, a rozdzielność majątkową to nie problem
                  zrobić,od czasu jakbym odeszla.
                • mala-beti Nieprzejmuj się lisem--chytrusem:)!!! 15.05.09, 12:50
                  igge napisał:


                  >Bez sensu niektórzy
                  > czepiają się, że Ty robisz za mało (np lis).
                  Bez sensu winić cię ,
                  > że "nie wybierałaś z głową". Bzdura, ja też miałam 21 lat wiążąc
                  się
                  > z moim małżem, można kochać, mozna starać się rozsądnie wybierać
                  >...

                  Słuchajcie, a co ma napisać krzysztof-lis, skoro narzeka na żonę że
                  nic nie robi (po 12 dniach po porodzie wysłał ją do pracy-żenada:/
                  proponuję poczytać jego beznadziejny wątek)

                  Ja także życzę Ci dużo, dużo szczęścia, walcz o swoje "lepsze"
                  szczęśliwe życie, bo jest tylko jedno. Także proponuję spokojną,
                  rozmowę z mężem przy winku.Ale taką konkretną- "CO ROBIMY Z NASZYM
                  ŻYCIEM?" Jeśli to nio może pomoże, to może warto myśleć dopiero
                  wtedy o drugim rozwiązaniu..
                  Pozdrawiam :)
                  • soniaola Re: Nieprzejmuj się lisem--chytrusem:)!!! 15.05.09, 13:27
                    Czytałam beznadziejny wątek (lisa), tu masz rację. Zostawie to bez
                    komentarza, bo po co się denerwować, zabawe z tego facet ma.Także
                    spoko wcale się nie przejmuje takimi bzdetami.
                    Tez taką mam nadzieję, że mi sie ułoży:)Pozdrawiam
                  • karolina331 Re: Nieprzejmuj się lisem--chytrusem:)!!! 15.05.09, 13:35
                    Popieram.
                    Chorego związku nie warto ratować za wszelką cenę.

                    Nieodpowiedzialny mąż pracujący "na czarno" nie wypracuje nawet
                    własnej emerytury!
                    Kto ma go na starość utrzymywać? Żona? Dzieci? Społeczeństwo?
                    • marianka_marianka Re: Nieprzejmuj się lisem--chytrusem:)!!! 15.05.09, 16:10
                      karolina331 napisała:
                      "Nieodpowiedzialny mąż pracujący "na czarno" nie wypracuje nawet własnej emerytury!
                      Kto ma go na starość utrzymywać? Żona? Dzieci? Społeczeństwo?"

                      Jak to kto?
                      Zacytuję klasyka - wprawdzie w oryginale chodziło o inne kwestie - ale cytat pasuje jak ulał:)
                      "No i panie i kto za to płaci? Pan płaci... Pani płaci... My płacimy... To są nasze pieniądze proszę pana..."
                  • krzysztof-lis Re: Nieprzejmuj się lisem--chytrusem:)!!! 15.05.09, 18:58
                    > Słuchajcie, a co ma napisać krzysztof-lis, skoro narzeka na żonę że
                    > nic nie robi (po 12 dniach po porodzie wysłał ją do pracy-żenada:/
                    > proponuję poczytać jego beznadziejny wątek)

                    krzysztof-lis ma chyba podobną żonę, jak wątkotwórczyni męża. I też nie bardzo
                    wie, jak sprawić, by żona miała *inicjatywę* i *ambicje*.

                    Niestety, tu na forum mąż wątkotwórczyni jest leniem, podobnie jak i
                    krzysztof-lis, pomimo tego, że sytuacje są identyczne. Ale taka już jest
                    specyfika tego forum. Tu zawsze niezaradny mężczyzna będzie leniem, tak samo jak
                    leniem będzie mężczyzna, który nie chce brać odpowiedzialności za niezaradną żonę.
    • izabelski Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 13:42
      takie szarpanie sie bo partnerzy maja inne ambicje i oczekiwania od
      zycia i siebie nawzajem wypalaja najgoretszenawet uczucia

      bo ta nuda nie wynika z waszych rytualow ale z braku poczucia
      bezpieczenstwa i satysfakcji

      wyslij dziec id okogos na pol dnia
      usiadz z mezem spokojnie przy herbacie i pogadajcie
      nie przelotem, nie w lozku wieczorem
      ale w bialy dzien

      i sadaj proste pytania, ktore mozesz miec przecwiczone a najlpeiej
      napisane na kartce
      nie wdawaj sie w tyrady

      czekaj na jego odpowiedzi i kazda podsumuj pytajac go czy dobrze
      zrozumialas sens jego wypowiedzi

      dobrze byloby miec trzecia osobe mediatora - ale wiem ze nie zawsze
      jest to mozliwe

      po takiej rozmowie trzeba zgodzic sie na jedna akcje czy tez rzecz, na
      ktorej sie skupicie i bedziecie nad nia pracowac
      i byc moze ze zajmie wam to dlugo - tydzien czy miesiac

      jesli nie przeprowadzisz takiej dyskusji t omala szansa na ratunek dla
      waszego zwiazku
      a jesli juz dojdzie do jego rozpadu, to bedziesz wiedziala, ze
      probowalas
      na pewno i czegos nowego sie nauczysz i o sobie, bo w sumie rzdk osie
      tak planuje dyskusje i uzgodnienia w rodzinach :-)
      • soniaola Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 14:00
        Owszem rozmowy , rozmowy jescze raz rozmowy, ale to się dzieje w
        kółko to samo i dalej nic.Poprawa na pare dni, a potem dalej to
        samo. Najbardziej wkurza mnie to, ze jak są poważne problemy,wie, że
        ja będe chciała od niego odejsć,to jemu seksu się zachciewa
        wieczorami,odmówię, to zaraz obrażony jest, ale wtedy mi to wisi,
        niech się obraża, myśli,ze przez seks problemy rozwiążą się same.
        Dlatego mi się nie chce seksu z mężem, niestety.
        • izabelski Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 15:10
          czyli rozumiem, ze juz przedgadalas z nim godziny a on swoje
          czyli mysli - zona pogledzi, pogledzi a ja i tak bede robil swoje....

          teraz usiadz z kartka papieru i na zimno przekalkuluj co sie stanei
          jak sie rozstaniecie

          nie mowie tego po to, zeby zachecic do pozostania w zwiazku ale po to,
          zebys sobie usiwadomila konsekwencje i przygotowala na wszelkie
          ewentualnosci :-)
          • igge Re: nuda w małżeństwie 15.05.09, 16:29
            soniaola, nie wkurzaj się na niego tak bardzo za ten seks :( Nie
            wiem, czy on też tak ma, ja na pewno w momencie kryzysu mam
            nienormalne wręcz parcie na seks, intuicyjnie pakuję się mężowi do
            łóżka i dopiero po długim czasie takiego jakby potwierdzenia miłości,
            przywiązania, bliskości, (pożądam go wtedy, każdego milimetra skóry,
            jak totalna wariatka i nie ma ze mną żadnej rozmowy, nie dociera do
            mnie ani słowo), dopiero potem mogę usiąść i pomyśleć, co nie gra, co
            można zrobić, żeby było lepiej. Przedyskutować, obiecać poprawę.
            Seks, pożądanie, namiętność to chyba nie jest specjalnie zjawisko,
            którym można sensownie i rozsądnie zarządzać. Czy on umie inaczej?
            Może on właśnie tak wyraża miłość do Ciebie, chęć pracy nad waszymi
            relacjami, pragnienie, żeby było wam razem dobrze, upewnia się/ciebie
            na podświadomym poziomie, że to Ty jesteś kobietą jego życia - a
            ciebie, o ironio losu, to odrzuca. Kurczę, dla mnie to byłby dobry
            znak, nadzieja, że wasze małżeństwo zachowało żar, miłość - a Ty nie
            tylko nie cieszysz się, ale nie rozumiesz, jak on tak może, w waszej
            sytuacji. Nie czujesz pożądania bo chwila nieodpowiednia. Dla ciebie.
            Każde z Was musi bardziej spojrzeć na wasze relacje oczami tej
            drugiej osoby, widać, że dużo was różni więc nie będzie łatwo. Mój
            facet akurat zawsze robi to wszystko, o co tobie chodzi, ale dla mnie
            zdecydowanie ważniejsze, wręcz niezbędne, jest po kłótni, zamiast
            gadania i wyjaśnienia różnic postrzegania życia i myślenia - to co
            tobie się nie podoba - seks. Takie właśnie bezrozumne pogrążenie we
            wspólnej namiętności zanim powiemy pierwsze słowo mające na celu
            wyjaśnienie nieporozumienia. Potem zupełnie inaczej na niego patrzę,
            nie jestem rozgniewana, zła i bardziej wykazuję zrozumienie dla jego
            inności. Tak na marginesie: O rany myślałam, że mam od zawsze
            bezproblemowy, dopasowany pod każdym względem związek - ale tak
            naprawdę to jest to ciągłe pokonywanie tysięcy trudności na tysiąc
            sposobów, sama nawet mam talent do stwarzania sytuacji
            najtrudniejszych i trudnych dla dwojga kochających się ludzi, inne
            kłopoty przynosi samo życie. Na pewno nie odpuszczam i nasza miłość
            jest tym jedynym, dzięki czemu oddycham więc zawsze mam poczucie, że
            warto o nią walczyć. Pzdr i nie miej do niego pretensji o seks
            plissss
    • krzysztof-lis droga wątkotwórczyni 15.05.09, 19:06
      Zapytałem Cię o to, czy szukasz dodatkowego źródła pieniędzy nie ze złośliwości,
      co mam wrażenie jest mi zarzucane, tylko z zupełnie innego powodu.

      Sam, jak napisałem wyżej, mam podobną do Twojej sytuację, choć:
      * to żona niespecjalnie ma ambicje do zarabiania pieniędzy i pracy,
      * jesteśmy małżeństwem z krótszym stażem,
      * osobowości mamy podobne jak u Ciebie
      • soniaola Re: drogi krzysztofie 18.05.09, 12:02
        Zapytałem Cię o to, czy szukasz dodatkowego źródła pieniędzy nie ze
        złośliwości

        Wcześniej pisałam już, że ja pracuje,siedziałam w domu z dzieckiem
        dwa lata, ale wcześniej nie miałam aż takiej potrzeby aby iść do
        pracy, może nie tak że nie chciało mi się iść do pracy tylko tyle,
        że nie było miejsc w żlobku, a na opiekunkę nie byłoby nas stać.
        Później dziecko zostało zapisane do przedszkola i wtedy akurat udało
        mi się szybko znaleźć pracę, więc była już opieka nad dzieckiem,
        przedszkole zaklepane a ja do tej pory pracuje.I nie wyobrażam sobie
        teraz jak dzieci juz są duże żebym ja siedziała w domu. Nie na mój
        charakter. Niektóre matki lubią siedzieć w domu i też jest ok,ale
        pod warunkiem że nie brakuje kasy w domu. Znam takie owszem,ktore
        siedzą w domu, zajmuja sie domem, brakuje im kasy,ale do pracy się
        nie pchają,ale cóż to już ich sprawa.
        W każdym razie coś zrobiłam, poszłam do pracy!

        > ,
        > co mam wrażenie jest mi zarzucane, tylko z zupełnie innego powodu.
        >
        > Sam, jak napisałem wyżej, mam podobną do Twojej sytuację, choć:
        > * to żona niespecjalnie ma ambicje do zarabiania pieniędzy i pracy,
        > * jesteśmy małżeństwem z krótszym stażem,
        > * osobowości mamy podobne jak u Ciebie
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: nuda w małżeństwie 16.05.09, 20:26
      Porusza Pani 2 kwestie, które są z różnych porządków a zatem i rozwiązania ich
      są różne. Inaczej w związku rozwiązuje się kwestie finansowe, mają one inne
      źródło i często ich rozwiązanie jest natury zewnętrznej Czym innym jest kwestia
      nudy. To sprawa wewnętrzna, związana z percepcją każdej ze stron, jej
      indywidualnym odczuwaniem. Nie ma listy spraw nudnych i nie nudnych. Nuda to
      pewien stan. Nuda nie jest stanem przyjemnym. Jest wyjaławiająca. Takie odczucia
      czy przeżycia wynikają z dynamiki związku, jego aktualnego stanu.
      Nudę można pokonać wewnątrz związku lub szukać rady na nią na zewnątrz. Tylko
      działaniami można wpłynąć na tak odczuwalny stan. Pani wybrała działanie
      zewnętrzne. Można i tak. Małżeństwo to nie jest twór trwały i idealny. Może się
      rozpaść nawet z powodu tak trywialnego jak nuda. Jeśli nuda jest uczuciem
      dojmującym. Agnieszka Iwaszkiewicz
      • igge Re: nuda w małżeństwie 16.05.09, 23:33
        No kurcze, ciekawa opinia, bo mi mąż czasami zarzuca, że ze mną
        nigdy nie można się nudzić i że czasem marzy o chwili nudy,
        rutyny,spokoju etc Ale w sumie jest nam bardzo dobrze razem od 19
        lat, więc lepiej marudzić chyba na brak nudy niż na nudę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka