soniaola
14.05.09, 14:19
Mam męża i dwóch synów.Jesteśmy 10 lat po ślubie, jeśli ktoś
zapytałby się mnie czy jestem szczęśliwą mężatką, to powiem, że nie
jestem szczęśliwa.Od dwóch lat proszę męża, zeby przestał pracować
na czarno, zeby jeszcze zarobił dobre pieniądze w budowlance, to nie
byłoby tak źle, a na dzień dzisiejszy toniemy w długach.Ja pracuje i
zajmuje się domem i dziećmi. Problem jest w tym, że zaczęłam się
buntować, zaczęłam wychodzić do koleżanek, a nawet do pubu,ale juz
mi to ukrócił, bo uważa, że szukam wrażeń. Wiecznie się kłócimy,
właściwie o wszytsko, o kase bardziej bo brakuje, a on nie probuje
żeby było lepiej.Po pracy tv lub komputer i on wiecznie zmeczony, w
tym czasie ja z domu wychodze bo ja sie nudze. I stwierdzam, że
nudne mam życie małżeńskie. Zawsze wszędzie z dziećmi ja jeżdze
sama, bo mojemu męzowi nie chce sie gdziekolwiek jezdzic, zeby isc
na balety moge zapomniec, a ja uwielbiam się bawić ale on woli na
ryby jezdzic na cale dnie gdzie znow sama z dziecmi jestem. Były
rozmowy na te tematy,balety i ryby itp .chciałam na kompromis z nim
pójść.Stwierdził, że na ryby jeździ w dzień, a na balety wieczorami
nie bede chodzic.Po prostu czuje się stłamszona przez niego.
Groziłam jemu chyba ze 3 razy rozwodem,ze mam go dosc. Owszem
dziećmi się zajmie, pobawi się z nimi, a ja? ja zawsze z boku stoje
i obserwuje jak dzieciom buzi daje, a do czego to dochodzi żeby była
o dzieci zadzrosna>? Ale coż tak mijają lata moje z mężem, aż
wkońcu... Poznałam meżczyznę, przy nim czuje się bezpieczna,
dowartościowana i szczęśliwa, i na dodatek wkoncu schudlam,lepiej
sie czuje, bardziej nastawiona jestem przez niego optymistycznie.W
sumie jeszcze męża nie zdradziłam,ale czasem mam takie mysli że
wkoncu dojdzie do tego, bo chce tego.Niestety on żonaty tak samo
nieszczęśliwy jak ja,ale czas pokaze. Mąż chciałby seks uprawiać co
dzien lub co drugi dzień, ale mnie to nie pociąga i musze sie czasem
zmuszac, niestety. Uwielbiam seks,ale nie mam ochoty na seks z
mezem. I tak na dobrą sprawę chciałabym tego rozwodu, ale nie mam
odwagi, czuje się zmeczona przy mężu. I co tu robić?Mąż sam
powiedział, że ja dąże do tego żeby zakonczyc małżeństwo, owszem
moze i tak bo stwierdzam że będąc samej ,lepiej sobie w zyciu
poradze. Mam wsparcie u rodzicow i pomoga, i moze kiedys znajde
kogos, gdzie bedzie zainteresoawny mną, bedzie lubiał ze mną
rozmawiać i kawe ze mną wypije a nie zawsze sama, bo maz spi.
Nie wiem czy ze mną jest coś nie tak?