Dodaj do ulubionych

ślub a wiara

09.06.09, 08:16
Witajcie, mam następujący problem. Jestem już dobrze po 20 i chciałabym
założyć rodzinę z mężczyzną z którym jestem od kilku lat. Problem tkwi w tym,
że ja jestem katoliczką, on jest prawosławny. On i jego rodzina oczekują, że
przyjmę to wyznanie, dla mnie taka sytuacja nie wchodzi w grę. Argumentują to
tym, że małżeństwa mieszane na ogół nie są trwałe, zawsze pojawią się po
drodze problemy: od tego na jaki ślub się zdecydować, gdzie ochrzcić dzieci,
jak spędzać święta itd. Jeśli chodzi o ślub rozważałam ślub cywilny, ale on,
ani jego, ani moja rodzina nie chcą o tym słyszeć, jestem sama. Co o tym
myślicie? Znacie jakieś podobne przypadki?
Obserwuj wątek
    • prochottka1 Re: ślub a wiara 09.06.09, 09:48
      Jeśli chodzi o ślub rozważałam ślub cywilny, ale on,
      > ani jego, ani moja rodzina nie chcą o tym słyszeć, jestem sama. Co
      o tym
      > myślicie? Znacie jakieś podobne przypadki?



      dajcie ubeswlasnowolnic i niech za was decyduja rodzice

      to WASZE ZYCIE i wy podecydujecie
      decyzja jaki slub i jaka wiara , nie rodzice. wszyscy pisza ze
      rodzina sie obrazi jak nie bedzie slubu koscielnego bo babcia
      katoliczka itd.

      ludzie zacznijcie myslec.
      troche zdrowego egoizmu
    • rumpa Re: ślub a wiara 09.06.09, 10:22
      może ślub konkordatowy?

      Nigdy nie zrozumiem osób wierzących - chyba człowiek ma być dobry,
      uczciwy, szanujący innych, kochający, czuły , szczęśliwy...
      jak się ma do tego taki albo inny rytuał - nie pojmę...
      w skrócie - czy on uważa, że przepraszam, zmiana wiary to twoja
      ostatnia szansa na zbawienie, bo poki co , w jego oczach, idziesz do
      piekła?
      hmmmm
      On jest gorszy niż co poniektórzy muzułmanie którzy są w stanie
      przyjąć do wiadomości że żona jest chrześcijanką, ślub biorą
      podwójny, a dzieci są uczone obu tradycji. Tak, są takie małżeństwa.

      Wiesz, jak dla mnie wyjedzcie gdzieś na dwa tygodnie, sami.
      Pogadajcie o waszych sprawach. Rodzina ma się iść paść, liczycie się
      WY. Wy podejmujecie decyzje, a rodzina ma się jakoś dostosować.
      Przegadajcie ślub, chrzciny, świeta, szkołę, wychowanie dzieci,
      podział ról, spędzanie wolnego czasu, obowiązki. Bądzicie szczerzy.
      Dowiedz się o co mu chodzi, czy to hmmm głębia wiary w nim tak
      buzuje, czy robi co mu rodzinka mówi. Nie szkodzi jak się
      pokłócicie.
      Ale jeśli wyjdzie że dla niego taki albo inny ceremoniał jest
      ważniejszy niż Ty, rodzina jest ważniejsza niż TY, ma być jak on
      chce, bo tak jest dobrze, to może faktycznie się okazać, że
      ...jesteś sama.
    • martabmw Re: ślub a wiara 09.06.09, 10:51
      Moje małżeństwo jest mieszane, ale byłam w o tyle lepszej sytuacji, że żadne z
      nas nie nalegało na konwersję. Nie daj sobie wmówić, że trwałość małżeństwa od
      tego zależy, bo to zależy od samych ludzi.

      Skoro rodzina męża wysuwa argument jednolitości wyznania, zaproponuj, żeby
      narzeczony przeszedł na katolicyzm, ciekawe jak się wtedy poczują, dlaczego to
      Ty masz być tą zmieniającą?

      Moja rada, niech każde zostanie przy swojej wierze, nic wbrew sumieniu.
      Najważniejsze to ustalić wspólnie przed ślubem wyznanie dzieci, bo tu może być
      największy problem w przyszłości. Ochrzcić można w dwóch kościołach, albo w
      kaplicy w obecności duchownych obojga wyznań, wszystko jest do dogadania, tylko
      trzeba chcieć pójść na kompromis i rodzina WASZ wybór niestety musi
      zaakceptować. Argumentu odnośnie świąt nie rozumiem zupełnie, przecież
      prawosławni obchodzą je z dwutygodniowym opóźnieniem, jaki jest problem
      obchodzić święta dwa razy i zadowolić obie rodziny, coś czuję, że przyszli
      teściowie szukają problemu na siłę.

      Czuję, że największym Waszym problemem są obie rodziny, ciągnące każda w swoją
      stronę. Swoją droga jeżeli już teraz pojawia się konflikt wyznaniowy, to pomyśl,
      co będzie dalej. Masz pytania, pisz na priva.
    • kicia031 Re: ślub a wiara 09.06.09, 11:27
      Najwazniejsze, byscie dsie dogadali z przyszlym mezem, rodzina ma
      niewiele do tego.

      mam nadzieje, ze nie planujacie z nimi mieszkac, to dopiero bylaby
      jazda.
    • marzeka1 Re: ślub a wiara 09.06.09, 15:42
      Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia do sprawy. W zeszłym roku zmarł ojciec
      koleżanki, z jej matką byli 34 lata małżeństwem: on- prawosławny, żona-
      katoliczka, nie było problemów, namawiania na zmianę wiary, za to Olka miała
      zawsze 2 wigilie, 2 wielkanoce, celebrowano święta w jednym i drugim kościele.
      Da się, to kwestia otwartości, poza tym prawosławie i katolicyzm to przecież
      religie chrześcijańskie.Swego czasu świadkowałam przyjaciólce, ona-katoliczka,
      jej mąż- luteranin, ślubu udzielał jednocześnie ksiądz i pastor.
    • paszczakowna1 Re: ślub a wiara 10.06.09, 09:59
      > Jeśli chodzi o ślub rozważałam ślub cywilny, ale on,
      > ani jego, ani moja rodzina nie chcą o tym słyszeć, jestem sama.

      Jeśli jesteś katoliczką, powinnaś wiedzieć, że ślub cywilny oznacza praktycznie
      brak ślubu, więc to jest żadne rozwiązanie. O ile wiem, z punktu widzenia
      Kościoła Katolickiego, ważny będzie ślub zarówno w obrządku katolickim, jak i
      prawosławnym (na wszelki wypadek zapytaj się w kurii, bo być może potrzebna jest
      zgoda biskupa). Niekoniecznie z punktu widzenia kościoła twojego narzeczonego.
      Poszczególne Cerkwie mocno różnią się między sobą - z tego co wiem, niektóre w
      ogóle nie dopuszczają małżeństwa z osobą innej wiary.

      Wszystkie te rzeczy (ślub, wiara dzieci, itp) należy starannie przedyskutować z
      dużym wyprzedzeniem. 'Mieszane' katolicko-prawosławne małżeństwa dość często się
      zdarzają, ale muszę powiedzieć, że to co piszesz, nie rokuje najlepiej.
      • pole_koniczyny Re: ślub a wiara 10.06.09, 19:35
        Można wziąć ślub uznawany przez oba kościoły, ale i tak trzeba zdecydować się na
        ceremonię w jednym. To jest problem. Dlatego wymyśliłam ten ślub cywilny tylko,
        takie mniejsze zło ale wiem że to nie jest ślub dla wierzącej osoby :( I nie o
        to chodzi ze rodziny za nas decydują, to on sam uważa że najlepiej będzie jak
        oboje bylibyśmy jednego wyznania, nie dlatego że moje jest gorsze tylko dlatego,
        żebyśmy uniknęli problemów w przyszłości. Na katolicyzm nie przejdzie na pewno
        zresztą nie chce go zmuszać, ja sama też nie chcę zmieniać wyznania, to bez
        sensu moim zdaniem. Nie wiem już jakich argumentów mam używać :(
        • marzeka1 Re: ślub a wiara 10.06.09, 21:12
          "on sam uważa że najlepiej będzie jak
          oboje bylibyśmy jednego wyznania, nie dlatego że moje jest gorsze tylko dlatego,
          żebyśmy uniknęli problemów w przyszłości. "- to niech znajdzie sobie prawosławną
          i niech to będzie główne kryterium doboru żony. Serio nie rozumiem takiego
          podejścia, tym bardziej, że znam, jak może być inne. Może jednak różnice między
          wami są zbyt duże, bo takie podejście narzeczonego źle wróży na przyszłość,
          polem przyszłych konfliktów będą dzieci (chrzcić, jak tak, to gdzie, itp)
        • martabmw Re: ślub a wiara 11.06.09, 22:17
          cyt: on sam uważa że najlepiej będzie jak
          oboje bylibyśmy jednego wyznania, nie dlatego że moje jest gorsze tylko dlatego,
          żebyśmy uniknęli problemów w przyszłości. Na katolicyzm nie przejdzie na pewno
          zresztą nie chce go zmuszać, ja sama też nie chcę zmieniać wyznania, to bez
          sensu moim zdaniem. Nie wiem już jakich argumentów mam używać :(


          To niestety źle rokuje. Nie używaj żadnych argumentów, tylko po prostu oświadcz
          jasno i dobitnie, że nie zmieniasz wyznania, bo inaczej naciski się nie skończą
          (narzeczony chyba wyczuwa, że się wahasz), albo bierze Cię za żonę z całym
          dobrodziejstwem, taką jaką jesteś, albo szuka innej. Pomyśl, co będzie przy
          chrzcinach, skoro teraz macie problem się porozumieć. Jeżeli się kogoś kocha, to
          kocha się bezwarunkowo a nie próbuje gwałcić czyjeś sumienie, tego nie rozumiem.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: ślub a wiara 12.06.09, 23:30
      A może zacząć od tego co Państwa łączy, a nie co Was dzieli w tej sprawie. A
      łączy wiara katolicka czyli wspólny korzeń z dwiema odnogami. Te odnogi to chyba
      jedynie różnice interpretacyjne i obrzędowe.
      Można podzielić się tymi obrzędami i umówić jak się je będzie obchodziło. Ślub
      katolicki, Wielkanoc prawosławna itp. W Państwa wypadku przyjęcie obrządku
      prawosławnego czy katolickiego przez któreś z Was na rzecz drugiego, to nie jest
      zmiana wiary.
      Większe różnice między prawosławiem a katolicyzmem wydają się objawiać w sferze
      kulturowej i w tym widzę większy kłopot we wspólnym dogadaniu się.
      Warto też przeanalizować wzajemny upór i nieustępliwość, bo te cechy mogą
      bardziej przeszkadzać w życiu niż wyznanie.
      A umiejętne dogadanie się w tak intymnej sprawie może świadczyć o dojrzałości i
      być jednocześnie próbą wzajemnych uczuć i tolerancji. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
      • rlena Re: ślub a wiara 13.06.09, 03:10
        Moj maz jest Protestantem, Ja Katoliczka. W zyciu sa zawsze problemy
        takie lub inne. Wazne jest to jak sobie z nimi radzimy. W Waszym
        przypadku bedzie to proba - to jak rozwiazecie te kwestie bedzie
        kluczowe dla Waszego przyszlego wspolnego pozycia. W tej sytuacji
        nikt nie musi zmieniac wiary; kultywujcie oba obrzadki, to bardzo
        ubogacajace. NIE MA jednego prawomyslnego wyznania. Sa ludzie
        praktykujacy swoja wiare i wartosci, zas jak to robia jest
        prawdziwym wyznaniem wiary, w Waszym przypadku bedzie to obopolny
        szacunek dla obydwoch wyznan i kompromisy.
      • jul-kaa Re: ślub a wiara 17.06.09, 02:52
        Pani Agnieszko, proszę o wybaczenie, ale pisze Pani nieprawdę. Prawoslawie i
        katolicyzm to dwa rozne wyznania, które łączy jedna religia - chrześcijaństwo.
        Sprowadzanie roznic (duzych!) miedzy wyznaniami do roznic interpretacyjnych i
        obrzędowych jest zbyt dużym uproszczeniem. Nazywanie prawoslawia i katolicyzmu
        dwoma różnymi "obrządkami" też jest nieporozumieniem. Zmiana wyznania jest dużą
        zmianą i nie można po prostu "obchodzić świąt raz tak, a raz tak". Rozumiem
        dobre chęci, ale to co Pani pisze, nie jest prawdą, a Pani wyszła po prostu poza
        swoje kompetencje.

        pole-koniczyny->
        Faktem jest, że prawosławie i katolicyzm mają wiele wspólnego. Ślub może zostać
        zawarty zarówno w KRK jak i w KP. Obie strony uznają taki ślub za ważny, co
        wymaga oczywiscie odpowiednich procedur (jeśli to potrzebne, mogę je opisać).
        Nie to jest chyba jednak problemem, a naciski ze strony rodziny narzeczonego.
        Małżeństw mieszanych katolicko-prawosławnych jest dużo. Nie ma podstaw by
        twierdzić, że takie małzeństwo jest skazane na niepowodzenie, jednak zawczasu
        warto sie zastanowić nad konsekwencjami decyzji. Warto rozważyć kwestię
        wychowania dzieci. Jeśli to nie stanowi dla Ciebie problemu, może zgodzić się na
        wychowanie dzieci w wierze prawosławnej (co bardzo udobrucha przyszłych
        teściów), choć warto wiedzieć, że wymagać to będzie od Ciebie trochę nauki.
        Warto chyba też poznać argumenty teściów - dlaczego uważają zmianę wyznania za
        tak ważną? Teściowie pochodzą z Kościoła mniejszościowego i mogą po prostu bać
        się tego, że ich korzenie ich przodków zostaną zapomniane, a tradycje zastąpione
        innymi, co oczywiście nie uprawnia ich do zmuszania Cię do konwersji. Być może
        jednak poznanie ich wersji pomoże Ci zrozumieć (choć niekoniecznie przyjąć) ich
        argumenty. Może też pomoże Ci na nie odpowiedzieć, zastąpić je swoimi i stworzyć
        pole do dyskusji. Argumenty Twoich teściów są żywcem wzięte z wydanej jakiś czas
        temu książeczki o. Andrzeja Bierezowca pt. "Sakrament". Jestem przekonana, że
        zapoznanie się z nią pomoże Ci zrozumieć, co siedzi w głowach teściów. Jeśli nie
        mogłabyś jej znaleźć, można ją kupić np. tu:
        sklep.cerkiew.pl/product_info.php?products_id=1138
        Jej poziom pozostawia wiele do życzenia, ale z pewnością pokaże, czego obawiają
        się teściowie.

        Chciałbym Ci jeszcze doradzić, byś zainteresowała się głębiej pochodzeniem
        swojego narzeczonego, postarała sie poznac wiarę jego przodków i pokazała mu swoją.
        W rodzinach mieszanych zdarza się, że jedno z małżonków po jakimś czasie
        przyjmuje wyznanie drugiego - kiedy samo tego chce i kiedy uzna, że jest na to
        gotowe. Nie jest to norma, ale takie konwersje mają miejsce.

        Jeśli chodzi o sam obrzęd zaślubin - w Kościele prawosławnym od dawna już
        praktykowane są śluby, które nie są elementem Boskiej Liturgii. Ślub mieszany
        (tu: katolicko-prawosławny) nie różni się więc niczym od ślubu dwojga
        prawosławnych. Przy okazji mam pytanie: czy byłaś kiedyś na ślubie w Cerkwi?
        Może powinnaś się wybrać, to naprawdę piękna uroczystość :)

        I na koniec chciałam jeszcze zapytać, na ile z narzeczonym interesujecie się
        wzajemnie swoim wyznaniem? Czy zabierasz go ze sobą na mszę do kościoła r-k, czy
        on zabiera Ciebie na liturgie do cerkwi? Może warto zacząć od poznania wzajemnie
        swoich konfesji, to może wiele dać.

        Proszę wybaczyć pewną jednostronność tego wpisu, ale zakładam, że jest Ci znana
        "katolicka strona medalu", więc ukazuję drugą. W razie czego chętnie jeszcze
        pomogę, może coś wyjaśnię :)

        Pozdrawiam serdecznie i życzę pomyślnego rozwiązania problemu.
    • ugne Re: ślub a wiara 17.06.09, 16:19
      Religia bez przekonania..to bez sensu. Nie zmieniaj wiary tylko dlatego by
      uszczesliwic innych. Trzymaj swoja strone, a problemy przedyskutuj z chlopakiem,
      a nie jego rodzina.
      • earl.grey Re: ślub a wiara 18.06.09, 23:57
        miałam podobną sytuacje w rodzinie.
        Ciocia katoliczka przezyła z wujkiem prawosławnym 30-kilka szczęśliwych lat, to
        ona była "mniejszością", bo zyli w jego kraju.
        Ślub wzięli w KK, ale w zamian za to, ciocia zgodziła sie na ochrzczenie
        pierwszego dziecka w cerkwi. Drugie zostało ochrzczone w kościele. Jedyny
        problem, to że przy takim kompromisie trzeba zawsze mieć parzystą liczbe dzieci :)
        Nie było problemu wychowania religijnego, bo podobnie jak z kwestią
        dwujęzycznosci (też sciśle przestrzegana, bo chodziło o mozliwość kontaktu z
        rodziną), dzieci miały obowiązek znać obie religie i uczestniczyć w
        nabożeństwach jednej i drugiej (na zmianę). no i fakt, że katolicyzm/prawosławie
        sa o tyle dobre w duecie, że świeta nie kolidują. Po prostu ma sie je dwa razy w
        takiej rodzinie.
        A trzeba pamiętac, że te 40 lat temu, kiedy brali ślub (wujek od kilku lat nie
        zyje), cerkiew i KK nie były do siebie usposobione tak przyjaźnie, jak jest to
        teraz. Myśle, że teraz, zgodnie z tym, co pisze Julka poniżej, powinno byc łatwiej.
        Ja sama rozważałabym konwersję obu stron na pośredni grekokatolicyzm w ramach
        kompromisu.
        W koncu brałam ślub w KK, udzielany tylko w tym obrządku, ale wszystkie pieśni
        liturgiczne (które mogły znaleźć swoje miejsce w liturgii katolickiej)
        wykonywane były przez chór prawosławny. Gdybym miała wybierac tylko po
        "uroczystości" samego obrzędu, to wybrałabym z pewnością prawosławny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka