14.06.09, 23:11
Na dlugi weekend wyjechalam za miasto z Kuby siostra, zeby troszke
odpoczac od halasu i korkow. I wyjazd byl do niczego - bo bez Niego:
to Kuba zawsze organizowal, sprawdzal, przygotowywal samochod,
prowadzil.. nazywalam Go zartobliwie "kierownikiem wycieczki".
Zawsze bylo nam razem tak cudownie, a luz dni wolnych byl
niebianski. Wspolne spokojne sniadania, rower, pogaduszki,
zwiedzanie. Caly czas mi Go tak sytasznie brakowalo, podswiadomie
czekalam, ze wejdzie do pokoju, zobazce Go, przytle se i znow bede
taka szczeliwa jak kiedys. Ciagle Go wspominalam, mowilam "Kubie by
sie podobalo, Kuba by sie z tego usmial".. ale Kuby nie ma... nie
bedzie na mnie czekal gdy wroce z wyjazdu w sobote. Sama zatargam
walizke do taksowki..w domu czekac na mnie bedzie Mama.. a w ndz
pojade na cmentarz i opowiem MU jak bylo... Boze, jak mi smutno, jak
teskno...
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: wyjazd 15.06.09, 23:05
      Ja się czuję, jak uwięziona w klatce.Niby wszędzie mogę pójść, nikt mnie
      przecież nie trzyma.Tylko po co?Żeby czuć jeszcze gorszy ból, jeszcze większą
      samotność?Zupełnie to wszystko bez sensu:(((
      • xxxkarolinkax Re: wyjazd 15.06.09, 23:23
        wszystko mozemy niby zrobic. wszytsko......

        możemy tak duzo, ze tak naprawde to nic a nic.

        mnie przeraża perspektywa jakiegokolwiek wyjazdu. bo miały być Mazury. mielismy
        być tylko My. nawet zwykłe wyjscie z domu sprawia problem.


        nie ma sensu.
    • tilia7 Re: wyjazd 16.06.09, 09:20
      No właśnie - nie ma sensu.I tak jest ze wszystkim:(((
      • wdowa120309 Re: wyjazd 16.06.09, 10:58
        My tez mieliśmy w planach w tym roku wyjazd ....bo w zeszłym roku Jarek chorował
        a potem wrócił do pracy.....i mieliśmy odpocząć....((((
        W niedziele byłam na cmentarzu...pięknie świeciło słońce i pomyślałam sobie że
        zamiast iść na długi spacer albo wybrać się na lody z Jarkiem i Magdusia to ja
        ....spaceruje po cmentarzu i do tego z dzieckiem...samotnie...(((. Później
        poszłyśmy z Magdzią na lody ...ale to nie to samo..(((( lecz wiem że muszę się
        cieszyć że chociaż mam ja bo sama to nie wiem jak by to wytrwała....Samotne
        dziewczyny...ja was podziwiam..... mnie chyba by myśli o Jarku zabiły a tak
        muszę myśleć o dziecku.
        Też mogę wszędzie chodzić...ale mi się czasami po prostu nie chce.....
        najchętniej czas spędzam w domu....albo na cmentarzu.
        • tilia7 Re: wyjazd 16.06.09, 19:15
          A ja samotna, bez dzieci podziwiam te z Was, które mają dzieciaki i potrafią się
          Nimi zająć:)Na pewno łatwiej Wam z tym, że macie cel i wiece, dla kogo dalej
          żyć.Ale też macie trudniej, bo nie tylko o siebie trzeba zadbać ale i o
          dziecko.No i ból też chyba większy, bo nie dość że same tęsknicie, to pewnie
          pęka serce, że dziecko też tęskni za tatą.Pokręcony ten świat,naprawdę, szkoda
          gadać.Jak ktoś zrozumie, jaki jest w tym sens, to proszę dać mi znać, będę
          wdzięczna.Bo ja tego sensu jakoś dostrzec nie umiem:(
          Ja też "spaceruję" po cmentarzu.Wychodzę z domu do pracy albo jak muszę coś
          załatwić.Ale na spacer czy w ogóle tak bez powodu wcale mi się nie chce.Siedzę
          sobie w domu i czytam książki albo piszę listy do Niego.W sobotę albo niedzielę
          jadę na cmentarz, wracam i znowu to samo.Najtrudniej mi wyjść z cmentarza.Jak
          już tam pójdę,to bym tak siedziała i siedziała na tym grobie, i choćbym nie wiem
          ile tam była, to mam wrażenie, jakbym była z Nim za krótko.A to przecież tylko
          grób, tak naprawdę cały czas mam Go przecież i w sercu i w myślach,więc cały
          czas jestem przy Nim.
    • justynakm1 Re: wyjazd - po powrocie 22.06.09, 22:11
      No i wrocilam. Juz jak dojechalam na miejsce to sie poplakalm
      pocichutku na balkonie (zeby ludzie zpracy nie wiedzieli), ze nawet
      nie mam jak do Kubusia zadzwonic, powiedziec Mu co sie stalo, ze mam
      stres etc. Wrocilam i chc jest ze mna moja ukochana mama to jednak
      jest mi strasznie ciezko, smuto i zle. na razie jestem strasznie
      zmeczona, ale wczoraj jak bylysmy na cmentarzu to mi serce pekalo i
      beczalam w nocy... serce peka i nikt, oprocz Was, nie zrozumie jak
      sie czuje.. jak serce wprost rozpada sie na kawalki, a jednak jest
      cale, bije i kaze mi zyc.. straszne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka