justynakm1
14.06.09, 23:11
Na dlugi weekend wyjechalam za miasto z Kuby siostra, zeby troszke
odpoczac od halasu i korkow. I wyjazd byl do niczego - bo bez Niego:
to Kuba zawsze organizowal, sprawdzal, przygotowywal samochod,
prowadzil.. nazywalam Go zartobliwie "kierownikiem wycieczki".
Zawsze bylo nam razem tak cudownie, a luz dni wolnych byl
niebianski. Wspolne spokojne sniadania, rower, pogaduszki,
zwiedzanie. Caly czas mi Go tak sytasznie brakowalo, podswiadomie
czekalam, ze wejdzie do pokoju, zobazce Go, przytle se i znow bede
taka szczeliwa jak kiedys. Ciagle Go wspominalam, mowilam "Kubie by
sie podobalo, Kuba by sie z tego usmial".. ale Kuby nie ma... nie
bedzie na mnie czekal gdy wroce z wyjazdu w sobote. Sama zatargam
walizke do taksowki..w domu czekac na mnie bedzie Mama.. a w ndz
pojade na cmentarz i opowiem MU jak bylo... Boze, jak mi smutno, jak
teskno...