Dodajcie mi siły...

25.06.09, 09:42


To już mój 4 post na ten temat. Przeżywam koszmar. Mimo iż jestem w
38tc to mój stan psychiczny jest na marnym poziomie. Czuje jak już
teraz łapie mnie dół. Tylko dlatego, że boję się powtórki sytuacji z
przed 3 lat. Wtedy rodziłam pierwsze dziecko. Koszmarem było
karmienie. Miałam z tym ogromny problem. Wpadłam w depresję i nie
był to poporodowy baby blues. Depresja trwała prawie rok. Brałam
leki uspokajające. Przestałam karmić po 2 tygodniach. Czułam się jak
okropna, pozbawiona uczuć matka. Wyrodna matka. Po pierwsze bo
miałam cc a po drugie bo nie karmiłam piersią. Teraz również czeka
mnie cc. Wiem, że napewno będą znów problemy z karmieniem bo moja
psychika już "szaleje" Dziecko przystawiają po ok. 20 godzinach po
cc. Wcześniej jest karmione sztucznie. A później zmuszają do
karmienia piersią. Ubliżają, wyzywają, krzyczą, śmieją się z kobiet.
Boje się tego bardzo. Wtedy przepłakałam połowę pobytu w szpitalu.
Żadnej pomocy, żadnego wsparcia. Tyle tylko co mąż dodawał mi otuchy
ale i tam dla mnie zbyt mało. Teraz też nie wspiera mnie tak jak bym
chciała. Pracuje, odsunął się ode mnie.
Jak być silną? Jak nie pozwolić na
takie traktowanie? Jak mam sobie poradzić? Czuje się bezsilna.
Proszę napiszcie i dodajcie mi siły!
    • krzysztof-lis Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 09:45
      > Dziecko przystawiają po ok. 20 godzinach po cc. Wcześniej jest
      > karmione sztucznie.

      W tym, gdzie rodziła moja żona, dziecko zostało przystawione do piersi w ciągu
      45 minut po CC, ledwo zdążyłem do szpitala przyjechać... I to był jego pierwszy
      posiłek. Dokarmiali za to sztucznie w międzyczasie.
      • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 09:47
        Bo powinni szybko przystawiać a u mnie tego nie robią. Bo matka ma
        odpoczywać. Ale po czym pytam - mam odpoczywać. Po 30 minutowej
        operacji, na środkach przeciwbólowych. Śmieszne to jest. A później
        robią ze mnie wyrodną matkę :(
      • bambulek5 Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 20:31
        Moje pierwsze dziecko wrzeszczało jak najęte non stop panie
        pielęgniarki oczewiście bardzo niemiłe na moja prośbe o pomoc
        odpowiadały cyt/ ja mam swoje dzieci w domu urodziła dzieciaka i
        nie umie go nakarmić/po wypisie do domu jeszcze lepiej mały wył całą
        noc,póżniej też nie lepiej no ale cóz jestem uparta i tak sobie
        dociągneliśmy do dwóch lat ,ale jak urodziło się drugie dziecię
        totalna odmiana byłam nastawiona że nie będę karmic,a dzięcie
        spłatało mi figla niedość ze nie płakało i spało to jeszcze
        ekspresowo sie najadało,los jednak bywa przekorny i ze względu na
        alergię dosć silną dostał mieszanke alergiczną.Nie martw sie na
        zapas dzieci są różne może drugie będzie inne i tego ci życze.A
        panie ze szpitala to olej i jak nie chcesz karmić to nie karm,to nie
        żadna ujma dla kobiety.Dzieci są różne i szybko rosną ,głowa do
        góry.Pozdrawiam
    • anusia29 Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 09:58
      Miałam cc - torchę na zyczenie, trochę z powodów medycznych - i nie
      karmiłam piersią - w ogole. Mały super zdrowy, odporny, an więź z
      nim nie narzekam :)))NIE CZUŁAM SIE WYRODNĄ MATKĄ!!! nie daj sobie
      wmówić głupot, że sposób rodzenie lub/i karmienia wpływa na jakośc
      macierzyństwa. Można być super mamą i karmić butla no i być kramiącą
      piersią terrorystką emocjonalną krzywdzącą swe dziecko :). A już
      sposób rodzenia... no prosze Cię. Po cc jest mniej powikłań - wśród
      dzieci - nie ma ryzyka urodzenia dziecka z porażeniem mózgowym -
      więc w pewnym sensie wybierając cc jesteś lepszą matką ;)
      • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 10:06
        Ja miałam pierwsze cc na życzenie też po części i waga dziecka.
        Chociaż jak widać chyba to niepotrzeby powód bo tu kobiety rodzą
        dzieci 4800 sn. Moje miało 4100g. Teraz też mam cc i z powodów wagi
        i tego, że miałam już jedno. Zresztą ja chcę cc. I zdanie mam takie
        jak Ty. Ale inni tego nie rozumieją. Przypinają karteczkę z
        napisem "wyrodna matka" a to boli. Bo ja nie czuje się gorsza.
        Problem tu jednak w tym, że opadam z sił. Psychicznie nie daje sobie
        rady. Chciałabym karmić w dobry sposób dla mnie i dla dziecka a nie
        zmuszać siebie i cierpieć bo "muszę karmić piersią" Takie
        nagadywanie, wymuszanie do niczego dobrego nie prowadzi.
        Pozdrawiam
        • mamapodziomka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 10:12
          A nie mozesz sie uprzec, zeby ci przystawili dziecko wczesniej, oczywiscie jesli
          chcesz karmic piersia??

          Mialam cc w pelnej narkozie (koniecznosc wynikla nagle w trakcie porodu i nie
          bylo czasu na inne znieczulenie) i dostalam mala jak tylko obudzilam sie z
          narkozy (tylko ktos musial ciagle pilnowac, bo ja bylam niezbyt przytomna
          jeszcze) i z karmieniem nie bylo najmniejszych problemow.

          Ale jesli dla was karmienie piersia bylo koszmarem, to nie ma sensu sie meczyc.
          Po prostu wylacz uszy na gadanie innych i kropka.
          • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 11:46
            Wiesz, ja chcę karmić swoim mlekiem ale chcę je odciągać. A chyba
            ciężko będzie odciągać leżąc plackiem przez 24h. Boje się całego
            tego bólu, ran i innych podobnych nieprzyjemnych rzeczy.
            Jak czytam posty tu na forum to chyba tylko w moim szpitalu nie daje
            się matce dziecka po cc. Pozdrawiam
        • m-jak-magi Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 10:47
          jestes taka matka za jaka sama sie uwazasz a nie za jaka uwazaja cie
          inni.
          karmienie dziecka piersia badz rezygnacja z takiej formy karmienia
          nie ma nic, kompletnie nic wspolnego z byciem dobrym lub zlym.
          to kwestia wyboru, badz obiektywnych czynnikow.
          ja nie karmilam z wyboru i w powazaniu mam opinie innych na ten
          temat.
          dbam i kocham moje dziecko nad zycie ale karmienie piersia bylo dla
          mnie takim dyskomfortem i stresem ze dla naszego wspolnego dobra (
          dziecka i mojego ) zrezygnowalam.

          nie rob z siebie ofiary i nie stawiaj sie w pozycji osoby
          uzaleznionej od widzi mi sie personelu szpitalnego.
          to nie komuna gdzie owiniete pielucha dziecko tatus mogl zobaczyc
          przez szybke.
          zaangazuj meza i rodzine zeby wspierali cie i pomagali.
          chcesz karmic dziecko masz do tego wszelkie prawo, nie chcesz popros
          o karmienie modyfikowanym.


          • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 11:49
            Nie chcę robić z siebie ofiary choć tak to może wyglądać. W moim
            szpitalu czasy komuny chyba trwają nadal. Niestety.
            Ja pierwsze dziecko też przestałam karmić piersią jak wróciła do
            domu to spaliłam pokarm. Ale ile wysłuchałam od pediatry, która
            wypisywała lek na spalenie. Było mi przykro.
            Mówię sobie, że będę karmić tak jak będę chciała. Ale w szpitalu
            jest taki strach. To one myją i badają dzieci i zaraz przychodzą
            dziwne myśli do głowy. Dziękuję za odpowiedź.
      • woda-niegazowana anusiu........... 27.06.09, 22:16
        anusia29 napisała:

        > A już
        > sposób rodzenia... no prosze Cię. Po cc jest mniej powikłań - wśród
        > dzieci - nie ma ryzyka urodzenia dziecka z porażeniem mózgowym -
        > więc w pewnym sensie wybierając cc jesteś lepszą matką ;)

        Jesteś pewna ???
        Ja z całą świadomością oświadczam Ci, że napisałaś bzdury :(
        Wśród dzieci z MPD jest stosunkowo dużo dzieci po CC i urodzonych na 10 pkt. Apgar.
        Druga sprawa to to, że wśród dzieci po CC 3x więcej ma zaburzenia oddychania.
        Oczywiście w dzisiejszych czasach w porządnym szpitalu ZZO to pikuś, ale dziecko musi przejść swoje.
    • marianka_marianka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 10:11
      Boguszynko, Twoje obawy związane z porodem i karmieniem piersią to temat na inne fora. Podsuwam linki.
      forum.gazeta.pl/forum/f,570,Karmienie_piersia.html
      forum.gazeta.pl/forum/f,548,Dobry_porod.html
      Podziel się swoimi przeżyciami, masz moje słowo że uzyskasz pomoc.
      Pozdrawiam ciepło:)
      • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 11:51
        Dziękuję, już tam o tym pisałam. Napisałam o tym również tu bo
        potrzeba mi wsparcia. Dobrego słowa i pomocy. Chciałabym aby mąż
        mnie wspierał a on tego nie robi. A wsparcie bliskiej mi osoby jest
        bardzo potrzebne. Pozdrawiam
        • anutka8383 Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 12:24
          A musisz rodzic w tym szpitalu????Przecież mozesz jechać do którego
          chcesz.Oczywiscie ja też jestem zdania ze przede wszystkim nie
          słuchaj co tam gadają, ale jeśli jesteś aż tak wrażliwa to po co tam
          jedziesz rodzić???
          A tak swoją drogą też karmie mojego synka butlą i NIE CZUJE SIE
          PRZEZ TO GORSZA MATKĄ.
          Pozdrawiam
          • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 14:22
            Muszę rodzić w tym szpitalu bo tam pracuje mój lekarz i to on robi
            mi cc. Każdy inny odpada.
        • nowy99 Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 12:33
          Moim zdaniem źle wartościujesz w sobie ważność problemów: poród cc,
          sztuczne karmienie bynajmniej nie należą do problemów! Szczególnie
          cc!
          Boguszynko: problem to dziecko upośledzone, niesłyszące,
          autystyczne, mąż pijak, cham... Nie chceę, by zabrzmiało
          niegrzecznie, ale chyba robisz z igły widły. Inna rzecz, że duszna
          atmosfera małych mieścinek z klaustrofobicznym myśleniem ich
          mieszkańców może zadusić na przysłowiową śmierć, zwłaszcza, jeśli
          takowi są we własnej rodzinie niestety.
          Chciałam rodzić cc ale nie było podstaw, żałuję, bo "podwozie"
          kobiety rodzącej naturalnie, zwłaszcza kilkakrotnie, dostaje w kość,
          uwierz.
          Rodziła obok mnie położna, pracująca w tym szpitalu, poród
          przyjmowali więc koledzy i koleżanki z pracy:) I wyobraź sobie, że
          ona świadomie wybrała cc! A chyba położna wie co robi i z jakiego
          powodu tak zdecydowała. W Warszawie mnóstwo dziewczyn płaci by
          rodzić cc, po kilkanaście tysięcy. Też bym zapłaciła (rozważałam
          to), ale trochę za dużo to kosztuje.
          Pamiętaj, że co innego jest ważne: Twoje zdrowie po porodzie,
          zdrowie dziecka, jego rozwój.
          Na męża nie licz, mężczyźnie nie wiedzą jak pomóc sfrustrowanej
          kobiecie, zwłaszcza w ciąży, ale wierz mi, żałują nas i są
          przerażeni całą sytuacją okołoporodową nie mniej niż my. Tylko
          chronią się w inny od nas sposób: my - chcemy o tym gadać i gadać, a
          oni - omijając temat.
          De facto: mój mąż nie dotknął mnie podczas całej akcji porodowej,
          nie złapał za rękę, nie pogłaskał - wcisnął się w kąt i obserwował
          bez słowa (tudzież ziewając, bo był to środek nocy;) tę jazdę, a
          było jak piekle - drugi poród ale 100 razy potworniejszy, choć
          jestem odporna na ból...
          Ale teraz wzorowo angażuje się w przewijanko, kąpanko, bujanko itp.
          Będzie dobrze...
          ...A nie możesz rodzić gdzie indziej? Nie ma teraz rejonizacji,
          można rodzić gdzie się chce.
          • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 14:26
            Chyba zostałam zrozumiana. Ja nie czuje się gorsza przez to, że będę
            miała cc a mam na własne życzenie. I robię to dla dziecka. Ja nie
            czuje się gorsza bo będę karmić butlą. Nie w tym rzecz.
            Chodzi o to jak traktują w szpitalu? Że zmuszają do karmienia
            piersią, że krzyczą, wyzywają, ubliżają i to mnie boli. Że zamiast
            być szcześliwą, że ma sie dziecko przy sobie ja przeżywam koszmar bo
            jestem zmuszona. Raz poprosiłam o dokarmienie dziecka bo tak mnie
            sutki bolały, tak krwawiły. O mało po głowie nie dostałam - że jak
            śmiem wogóle o to prosić!!! Mam karmić piersią i koniec. Tu jest
            problem. Ja z tym sobie radzić? Ja powiedzieć "NIE" i postawić na
            swoim.
        • nemeth Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 12:46
          Nie daj sobie wmówić że jesteś wyrodną matką. Rozumiem Cię nawet nie wiesz jak
          dobrze.
          Urodziłam przez cc na życzenie, małą przystawili mi do piersi od razu tylko ja
          nie miałam pokarmu. Laktacja ruszyła mi trzeciego dnia, miałam mało pokarmu i
          mała karmiona była sztucznie.
          Te miny lekarzy gdy się pytali jak dziecko jest karmione, komentarze nawet
          czytanie gazetek poświęconych niemowlętom było dobijające.
          Wszędzie czytałam że o karmieniu naturalnym i dochodziłam do wniosku na
          podstawie opinii lekarzy i lektury, że moje dziecko karmione sztucznie będzie
          grube, alergiczne, będzie miało krzywe zęby będzie chorowite a w dodatku
          przygłupie bo dzieci karmione naturalnie miały być inteligentniejsze.
          Efekt tego jest taki że córka jest szczuplutka, wysoka ma śliczne ząbki, nie
          choruje nie ma żadnej alergii co jest rzadkością do tego wszystkiego jest małą
          inteligentną osóbką.
          Nie daj się zagonić w jakieś stereotypy i nie wierz w głupoty, bo mnie te
          idiotyzmy zabrały naprawdę parę szczęśliwych pierwszych miesięcy z moim dzieckiem.
          • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 14:31
            Zatem mnie rozumiesz. Ja nie chcę przystawiać dziecka do piersi.
            Poprostu nie chcę i koniec. Zbyt wiele mnie to kosztowało za
            pierwszym razem. Nie chcę tego przechodzić ponownie. Chcę odciągać
            pokarm i podawać butlę. Ale boje się, że mimo wszystko będą mnie
            zmuszać do karmienia piersią. A jaka ro różnica czy to pierś czy
            butla skoro mleko matki? Też mówiono mi ileż to dobrego niesie mleko
            matki, jakaż to bliskość z dzieckiem. Karmiłam butlą. Też mam
            piękne, zdrowe dziecko. Dwa razy w ciągu 3,5 roku była chora.
            Żadnych alergii i jest o dziwo lepiej rozwijającym się dzieckiem niż
            jej rówieśnicy. Także ja nie wierzę w te brednie.
            W moim przypadku chodzi tylko o to jak postawić się w szpitalu? Jak
            walczyć o swoje prawa?
            • krzysztof-lis Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 21:10
              > Zatem mnie rozumiesz. Ja nie chcę przystawiać dziecka do piersi.
              > Poprostu nie chcę i koniec.

              Ja bym się na Twoim miejscu tym w ogóle nie przejmował. Idź do szpitala z
              nastawieniem, że spróbujesz karmić piersią, ale nie nastawiaj się, że Ci
              się to uda lub nie. Tak chyba będzie najlepiej.
              • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 08:28
                Wątpię aby samo nastawienie pomogło :/
            • bambulek5 jeszcze jedno 25.06.09, 21:10
              a propo szpitala w moim też wszyscy muszą karmić a dla ciekawostki
              napiszę ci że była ze mną na patologi pewna babka która nie chciała
              karmic bo po mięsiącu od urodzenia dziecka wracała do pracy,po
              prostu kupiła puszkę mleka przywiozła butelki podgrzewacz itp
              rozłożyła wszystko na szawce i wypieła się na personel a personel
              był w szoku ,ona miała niezły ubaw wogóle się tym nie przejmowała
              • boguszynka Re: jeszcze jedno 26.06.09, 08:30
                W mojej torbie też jest puszka mleka, butelki, podgrzewacz,
                laktator - mam wszystko. Chciałabym tak potrafić "wypiać się" na
                innych i robić po swojemu.
            • brzoza1644 Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 21:13
              Olej to. Ja wiem co czujesz, bo przeżywałam dokładnie to samo. Po
              dwóch dniach walki z dzieckiem, które gryzło mnie do krwi byłam
              załamana. W końcu nieśmiało poprosiłam o butlę dla głodnego dziecka.
              które wreszcie się najadło. A ja poczułam spokój i niesamowitą ulgę.
              Usłyszałam wiele obraźliwych komentarzy za to że nie karmię piersią,
              ale generalnie myślę bardzo racjonalnie i powiedziałam sobie tak:
              Mam w nosie, co myślą i mówią o mnie osoby, których wiecej przecież
              nie zobaczę na oczy. Ta myśl mi pomogła. Gorzej z osobami z
              najbliższego otoczenia, ale też dałam radę - puszczałam mimo uszu i
              starałam się kończyć rozmowę lub jej nie kontynuować, gdy schodziła
              na temat karmienia. A tak na dobrą sprawę - to karmienie jest sprawą
              osobistą matki i dziecka i nie powinna być tematem dyskusji osób
              postronnych. Życzę wszystkiego dobrego. Głowa do góry!
              • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 08:33
                Ja też poprosiłam o butlę i nasłuchałam się tak, że później resztę
                pobytu w szpitalu przepłakałam poprostu. W rodzinie też się
                nasłuchałam - "jakaż to tragedia - bo nie karmię" A ja nie byłam w
                stanie. Każde przystawienie to ogromny ból. Miałam położną, która
                przyjeżdżała do mnie kilka razy dziennie, pomagała przystawiać,
                masować itp i nic to nie dało.
            • karolach77 Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 08:03
              Teraz w szpitalu nie pracują ludzie z powołaniem, pracują bo muszą. Nie potrafią pomóc np mamie która nie chce karmić piersią bo im to nie na rękę, bo trzeba się wtedy takim dzieckiem zaopiekować i mamie pomóc w karmieniu butlą: mleko dać, butlę wyparzyć (koszty!!! czas!!!).
              A z drugiej strony nie potrafią też pomóc mamie która ma problemy z karmieniem naturalnym, krytykują, wyśmiewają...To mnie spotkało.
              Gadaniem personelu się nie przejmuj, będziesz na oddziale raptem parę dni.
              A z tym odciąganiem laktatorem... hmmm... Moim zdaniem wybierasz najtrudniejszy rodzaj karmienia... Wiem bo przez to przeszłam.
              Najlepiej wysysa mleko z piersi jednak mały ssak, laktatorem możesz to robić 24 h na dobę możesz tyle nie wyciągnąć, będziesz zmęczona i zniechęcona, a stres sprawy nie polepszy...
              Laktatorem też możesz sobie poranić brodawki.
              zajrzyj na stronę:
              forum.gazeta.pl/forum/f,46749,Karmiace_Piersia_Inaczej.html
              Dziewczyny znają się na rzeczy i chętnie pomogą.

              Trzymam kciuki za ciebie i maleństwo i nie daj się zołzom!
              • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 08:35
                Dziękuję za opinię i rady. Ja chciałabym w dzień karmić swoim
                mlekiem a na noc modyfikowanym. Nie wyobrażam sobie aby spędzić pół
                nocy z dzieckiem przy piersi. Zobaczę jak będzie szło z tym
                laktatorem.
        • okri2 Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 22:57
          www.rodzicpoludzku.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=370:walczymy-o-normalno&catid=86:walczymy-o-normalno&Itemid=3734
          Twoje historia nadaje się na zgłoszenie jej do Fund. Rodzić Po Ludzku.
          Wejdź na ich stronę, może zadzwonią do Twojego szpitala i wpłyną jakoś na
          ordynatora z położnictwa? To straszne o czym opowiadasz.
          No i może jednak zdecydujesz się na poród w innym szpitalu? W Twojej
          miejscowości trochę ich tam jest..
          No i może jednak zdecydujesz się na karmienie piersią, bo z laktatorem ciężko
          się żyje. Skoro masz już jedno dziecko, to będzie Ci brakowało czasu na
          całodzienne odciąganie. Wiem, wiem.. wspomnienie traumatycznego przeżycia.
          Polecam też wizytę u psychologa. Sama z takiej skorzystałam i polecam, warto!!
          Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknych chwil z maleństwem.
          • phantomka Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 23:11
            Nie rozumiem jednego: jak ktokolwiek moze zmusic dorosla kobiete do
            czegos? Chcesz karmic butelka, karmisz butelka. Chcesz sciagac
            pokarm, bierzesz laktator i sciagasz, przeciez rak nie bedziesz
            miala obolalych, to co cie obchodzi, co mowia w szpitalu? 18 lat
            skonczylas, jestes dorosla osoba, odpowiadajaca za wlasne czyny i
            guzik innym do twoich wyborow. Na twoim miejscu przede wszystkim
            przygotowalabym sobie odpowiednia riposte dla personelu szpitalnego.
            Nie boj sie ludzkich slow, bo strachem dodajesz im odwagi. Wez sobie
            mp3 i w porach karmienia wlaczaj muzyke, nie bedziesz slyszec ich
            gderania:)
            • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 08:51
              Niestety taka jest prawda. Dorosła kobieta poddaje się presji jak
              małe dziecko. Kiedy ktoś stoi nad głową i ciągle ci krzyczy, ubliża,
              szarpie za pierś, ściska itp. Poddajesz się. One tam czuje się jak w
              swoim królestwie. Komentują na głos między sobą. Ja miałam w 3 dobie
              problemy. Dostałam wstrząsów ciśnienie 120/140. Wpadli w panikę,
              zabrali dziecko, zaczeli faszerować lekami. Przestraszyli się. I
              moim zdaniem ten atak był efektem tego, że ciagle ktoś miał do mnie
              o coś pretensję.
          • krzysztof-lis Re: Dodajcie mi siły... 25.06.09, 23:22
            > Twoje historia nadaje się na zgłoszenie jej do Fund. Rodzić Po Ludzku.

            Bzdura. To, że pielęgniarki nie chcą się dotknąć do dziecka, dokarmiać go, i
            całą opiekę zrzucają na ledwo żywą matkę jest SKUTKIEM tej całej akcji z
            rodzeniem po ludzku.

            Kobiety chciały mieć dziecka pod ręką po urodzeniu? To teraz mają, pielęgniarkom
            jest to baaaaardzo na rękę.
            • maff1 Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 07:48
              dzieci urodzone przez CC wymagają trochę innego podejścia.
              U mamy nie pojawia sie pokarm - potrzeba zazwyczaj kilka dni, a
              dziecko - nawet jesli pokarm w piersiach jest nie od razu wie o co
              chodzi z tymi piersiami. Inaczej mówiąc mama i dziecko potrzebują
              nieco dłuższego rozbiegu by wzajemnie siebie "odnaleźć".
              Na ten czas wg mnie mieszanka podana w dowolny sposób jest
              nieodzowna! bo dziecko musi jeść! naturalnie najpierw trzeba
              próbować przystawić do piersi, a w drugiej kolejności miesznka.
              Ale jakiś pokarm MUSI być podny dziecku. Po to by nie płakalo, by
              nie było zestresowane, by mama była spokojna o swoje potomstwo, itd.
              Warto poszukać kontaktu z specem od laktacji - który mógłby nawet
              odwiedzić ciebie w szpitalu, lub zaraz po.
              wykaz masz tu:
              glowna.bonamater.waw.pl/poradnia/konsultanci
              www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=598&Itemid=82

              Dodac należy ze leki na wstrzymanie laktacji mogą mieć (ale nie
              muszą) skutki uboczne: zawroty głowy, nudności, omdlenia. Są to leki
              które wywołują stany depresyjne - co w twoim przypadku nie jest
              korzystne.
              Laktację można wychamować sposobami naturalnymi - o czym wiele razy
              było na forum eksperckim "karmienie piersią" - link już znasz.
              • mruwa9 maff1, z calym szacunkiem 26.06.09, 18:12
                lubie Cie, ale bzdury wypisujesz na temat braku pokarmu po cc i
                nieodzownosci dokarmiania mieszanka. Jesli czegos brakuje po cc, to
                wiary , zarowno mlodej mamy i personelu, w mozliwosc bezproblemowego
                karmienia piersia. Nie jestem grupa reprezentatywna, ale po moich
                dwoch cc nie mialam najmniejszego problemu z karmieniem, a problemy,
                z koniecznoscia dokarmiania, pojawily sie wlasnie po psn.
                To, czego jeszcze brakuje mlodej mamie po cc , to kompetentnej
                pomocy laktacyjnej i uspokojenia, podbudowania wiary we wlasne
                kompetencje matczyne.
                • maff1 Re: maff1, z calym szacunkiem 27.06.09, 00:36
                  mruwa9 napisała:
                  > lubie Cie, ale bzdury wypisujesz na temat braku pokarmu po cc

                  z całym szacunkiem? to jakiś ponury żart?, skoro pozwalasz sobie na
                  oceny - pomimo ze jak piszesz nie jesteś reprezentatywna.
                  z całą pewnością nie jesteś - skoro wyciągasz wnbioski na podstawie
                  sowjego indywidualnego przypadku.
                  zauważ - ze użyłem zwrotu "zazwyczaj" - i twój przypadek doskonale
                  mieści sie w tym określueniu.
                  Zazwyczaj - to nie reguła, obowiązująca zawsze. Zazwyczaj - to
                  większość, ale nie wszystkie przypadki.

                  CC - to jakby nie było - to ostra ingerencja z zewnąrz w naturalny
                  proces porodu. Który powinien toczyć sie własnym tempem.
                  A skoro ingerencja - to nie ma w tym nic dziwnego, ze ani organizm
                  kobiety, ani dziecko nie są przygotowane do nowej sytuacji.
                  • mruwa9 ciagle z szacuniiem 27.06.09, 00:57
                    ale niewinne slowo ZAZWYCZAJ potrafi wyrzadzic duzo krzywdy,
                    utwierdzajac przyszle i swiezo upieczone mamy w blednym przekonaniu,
                    ze cc = problemy z laktacja. I utwierdzajac w tym przekonaniu
                    rowniez personel oddzialow polozniczych, ktory w pierwszym rzedzie
                    powinien wspierac kobiety w karmieniu piersia, zamiast pograzania w
                    stylu: "po cc to pani pokarmu miec nie bedzie", "ojojoj, z takimi
                    plaskimi brodawkami/ malymi piersiami to pani dziecka nie wykarmi"
                    Zamiast tego niefortunnego slowa "zazwyczaj" wystarczyloby moze
                    umozliwic matkom po cc szybkie przystawienie dziecka do piersi i
                    karmienie na zadanie, a moze okazaloby sie, ze slowo "zazwyczaj"
                    mozna by zastapic slowem "sporadycznie" czy " w wyjatkowych
                    przypadkach"?
                    • aneckey Re: ciagle z szacuniiem 27.06.09, 01:08
                      Nastawienie psychiczne jest wbrew pozorom bardzo ważne-można dużo zyskać.Nie
                      wiem jak przy cc,ale przy ciężkich porodach sn też laktacja może być
                      opóźniona.Dziecko po urodzeniu nie jest głodne i nie trzeba się od razu
                      stresować,że głodne
            • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 09:06
              Po części masz rację. Ale w moim przypadku nie o to chodzi. Mnie
              dziecka nie dają a według fundacji dziecko powinno być z matką. Cała
              ta kampania "karmienie naturalne" jest chora. Bo właśnie przez to
              tak zmusza się kobiety do karmienia. Kobieta według fundacji i jej
              praw pacjenta ma prawo wybrać jak chce karmić. Tylko dlaczego nikt
              kobiet nie pyta o to? Ja mogę mieć swoje mleko - dla mnie to nie
              problem jeżeli już szpital chce oszczędzać. Wczoraj dowiedziałam
              się, że mój szpital przez takie zachowanie łamie prawa pacjenta. Że
              dziecko powinno być przy matce itp. Przedstawię te argumenty w
              szpitalu.
              Jest jeszcze jedna możliwość - wyjście na własne rządanie! Jeżeli z
              dzieckiem wszystko będzie dobrze. Mnie szwy ściągnie każdy lekarz.
              • maff1 Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 10:15
                ja opisałem pewien mechanizm z jakim mamy do czyniena przy CC.
                MAło piszesz dlaczego nie chcesz karmić piersią bezpośrednio.
                Piszesz ze bolało, a połozna masowała ci piersi itd.
                Wg mnie powinnaś z tą położną się rożstać - bo masowanie zazwyczaj
                pogarsza stan piersi. A ona niedouczona mysli ze robi ci dobrze.
                Ona guzik sie zna na problemach piersiowych, i prawdopodobnie
                niewiele wie jak należy przystawić dziecko do piersi by nie bolało.
                (należy dodać ze czasem pozornie dziecko dobrze sie przystawia, ale
                robi różne figle języczkiem, czego z zewnątrz nie widać)
                Dlatego odsyłam ciebie do fachowej pomocy - do osób które naprawdę
                sie znają na laktacji. (podane linki)
                Opisz co sie dzialo z twoimi piersiami.
                Jakim posługujesz sie laktatorem - jakiej firmy, model.
                Pomysł karmienia własnym mlekiem poprzez butelkę jest dobry - ale z
                punktu widzenia twojej wygody trochę komplikuje sprawę.
                Podając bezpośrednio pierś masz mleko zawsze na czas, w dostatecznej
                ilości, zawsze sterylne, zawsze o właściwej temperaturze.
                Butelki wprowadzają całe korowody z myciem, wyparzaniem,
                przechowywaniem mleka itd.
                I zawsze jestem pełen podziwu dla osób które podejmują sie takiego
                wysiłku. Bo jest to niewątpliwie duże wyzwanie.
                • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 11:36
                  Ale wychodzi na to, że wszystkie położne z jakimi miałam styczność
                  są niedouczone. One wszystkie masowały piersi. Kiedy dostałam
                  zapalenia piersi i miała 40stopni gorączki to ściągały mleko
                  ręcznie. Zielone, skiśniętę, śmierdzące. Wcale mnie nie dziwi, że
                  dziecko nie chciało piersi.
                  Ja nie chcę karmić dziecka piersią. Swoim mlekiem owszem ale nie
                  piersią. Nie podoba mi się to, nie czułam i nie czuję takiej
                  potrzeby. Będę z dzieckiem w domu - zatem odciąganie pokarmu nie
                  powinno być większym problemem. Przynajmniej starałam się tak robić
                  przy pierwszym ale poddałam się. Dla mnie wygodą jest butla a nie
                  pierś. Ale każda kobieta widzi to inaczej. Dla mnie problemem jest
                  nie sposób karmienia tylko to jak traktuje się mnie w szpitalu.
                  • maff1 Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 19:15
                    boguszynka napisała:

                    > Ale wychodzi na to, że wszystkie położne z jakimi miałam styczność
                    > są niedouczone. One wszystkie masowały piersi. Kiedy dostałam
                    > zapalenia piersi i miała 40stopni gorączki to ściągały mleko
                    > ręcznie.

                    o matko boska! Domyslam sie ze miałaś zastój. Lub nawał.
                    masowanie - to bolesne, powoduje rozgniatanie, miażdżenie delikatnej
                    tkanki co jest przyczyna pogorszenia stanu. I jest najprostszą, choć
                    bardzo bolesną drogą by nabawić sie ropnia.
                    A pogryzione brodawki to przeważnie efekt zbyt płytkiego chwytu
                    piersi przez dziecko - w pierwszych dnaich, do ok. 2 tyg. dość łatwo
                    da sie to skorygować pod okiem speca od laktacji - linki masz podane
                    przeze mnie.
                    Ale rozumiem skąd te mocne u ciebie postanowienie by nie karmić
                    bezposrednio. Masz w sobie zbyt wiele negatywnych emocji. My
                    forumowicze jesteśmy za słabi byś je wymazała.
                    Nie mniej jednak - skoro do gina jeździłas ok 100km, to zapewne do
                    speca od laktacji tez dałoby sie bezpośrednio trafić. Nieprawdaż?
                    I jeszcze jedno - karmienie własnym odciąganym mlekiem "poprzez
                    kolano" w postaci butelki, nie uchroni ciebie przed zastojami i
                    stanami zapalnymi. Bo nie dziecko jest ich przyczyną - tylko, jesli
                    już to ten niezwykły stan w jakim sie znajduje kobieta po porodzie,
                    zajmując sie własnym potomstwem.
                    A szpital - skostniałych ludzi tam nie zmienisz, i my też nie -
                    wypisz sie z niego jak tylko bedziesz czuła sie na siłach wyjść.
                    Ale droge na forum "karmienie piersią" już znasz - i jakby co,
                    jesteśmy w stanie dość fachowo i szybko udzielić ci wskazówek jak
                    sobie radzić z problemami. A i p.Monika gdy bedzie na dyżurze - też
                    udzieli ci wsparcia. Jestem głeboko przekonany że gorzej to już być
                    nie może - trzymam kciuki za ciebie.
                    pozdrawiam ciepło
                    maff1
          • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 08:40
            Pisałam do fundacji ponad miesiąc temu - do dzisiaj brak odpowiedzi.
            Także chyba nie bardzo chcą pomagać lub chociaż poradzić co powinnam
            zrobić. W mojej miejscowości jest tylko 1 szpital. I rodzę tam bo
            jest mój lekarz. Gdyby pracował w innym to rodziłabym gdzie indziej.
            Ja liczyłam, że to się zmieniło przez te 3 lata ale jest tak jak
            było. Kuzynka rodziła 2 tygodnie temu. Przeżyła to co ja. Nie może
            się pozbierać jeszcze. Ja po pierwszy porodzie chodziłam po
            lekarzach, brałam leki. Także wiem jak to jest.
            • lola2221 Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 09:21
              Ale tak prawde powiedziawszy,to moze cie operowac inny lekarz w
              innym szpitalu.Cos sie tak uparla na tego lekarza.Sa tez
              inni.Wiem,ze czlowiek sie przyzwyczaja,ale jakim kosztem.Po ci ci te
              cale nerwy i wogole.Jezdz do innego szpitala.
              A poraniona brodawki przy pierwszym dziecku swiadcza o zlym
              przystawianiu.Ja tez tak mialam na poczatku jak karmilam,ale
              popracowalam nad przystawianiem i juz jest ok.A poza tym na
              poranione brodawki sa takie fajne masci z lanolina i smarowac mozesz
              caly czas,a to nie przeszkadza w karmieniu.
              Wspolczuje ci takiego szpitala ja bym na pewno zmienila miejsce
              porodu,bo sama tez bym miala problemy z postawieniem sie,bo z natury
              jestem niesmiala.
              Powodzenia i zycze ci duzo sily i wiary w siebie :D!
              • boguszynka Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 11:41
                Ja nie mam cc ze wskazaniem. Mam bo chcem i mam bo miałam jedno.
                Wątpię, że inny lekarz zrobi mi cc bo tak sobie zarzyczyłam. Jeżeli
                zrobi to za pieniądze. Tutaj takowych nie płacę. Związana jestem w
                tym lekarzem od kilku lat. Prowadził pierwszą ciążę (zagrożoną),
                leczył mnie później a następnie obecną ciążę (też początkowo
                zagrożoną). Zna mnie, wie, że nie jestem kompletnie odporna na ból.
                Wie, że mam problemy z ciśnieniem. Zatem zmiana lekarza nie byłaby
                najlepszym pomysłem. Dodam, że do swojego jeżdżę 100km. Także blisko
                nie mam. Smarowała i nic nie pomagało. Wkońcu moje brodawki
                wyglądały jakby ssał je dorosły człowiek z zębami a nie noworodek.
                Miejscami były naderwane. Goiły się około 3 tygodni od zakończenia
                karmienia. Dziękuję za odpowiedź.
                • nemeth Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 13:56

                  Myślę, że przy drugim dziecku podejdziesz do tego spokojniej. W każdym razie tak
                  mi się wydaje. Wiem, że jeżeli urodziłabym drugie dziecko to już nie dałabym
                  sobie wcisnąć tych wszystkich głupot którymi mnie raczono przy pierwszym. Wiesz,
                  że dziecku krzywdy nie robisz i że wszystko będzie z nim w porządku. Zdaję sobie
                  sprawę że po porodzie hormony szaleją. Ja również na co dzień jestem osobą
                  opanowaną i nie dającą sobie wejść na głowę a po urodzeniu dałam się zapędzić w
                  kozi róg i wyłam po kontach. Teraz sama sobie się dziwię.
                  Wszystkiemu są winne hormony.
                  Trzymam za Ciebie kciuki aby wszystko było w porządku i nie daj się.
                  • eli-mama Re: Dodajcie mi siły... 26.06.09, 14:15
                    forum.gazeta.pl/forum/w,570,97102380,97102380,Trauma_po_karmieniu_pierwszego_dziecka_.html
                    Zerknij w podany link.
                    Myślę, że najlepiej dla Twoich skołatanych nerwów będzie zadzwonić do P. Moniki - ekperta na forum gdzie Cię odsyłam. To jest kobieta anioł.
                    Bądź dobrej myśli:)
    • mruwa9 boguszynka, 26.06.09, 18:45
      najwyrazniej podjelas juz decyzje o niekarmieniu piersia (albo o
      probie "karmienia piersia inaczej", wiec teraz pozostaje przygotowac
      sie psychicznie i werbalnie na przeforsowanie swojej decyzji. Jestes
      juz bogatsza o doswiadczenia poprzedniego porodu, a to juz duzo.
      Wiesz, jak to wyglada, czym smakuje. Czy Twoj partner bedzie Ci
      towarzyszyl w szpitalu? Wyjasnijcie sobie, czego chcesz i niech on
      bedzie Twoim rzecznikiem i obronca Twoich praw, jesli braknie Ci sil
      a personel zacznie podskakiwac. Mozesz zaznaczyc przy przyjeciu , ze
      nie chcesz dziecka karmic piersia, niech podkresla to na czerwono,
      zeby personel dal Ci spokoj. A gdybys jednak chciala sprobowac, bo
      traumatyczne przezycia nie musza sie powtorzyc, jesli tylko
      uwierzysz, ze mozna skutecznie i bezbolesnie karmic piersia i
      zdobedziesz troche wiedzy oraz wsparcia naprawde kompetentnych osob,
      to zachecam do stalego podczytywania forum Karmienie Piersia albo do
      telefonu do eksperta tamtejszego forum (pani Monika odpisala cos
      takiego:
      forum.gazeta.pl/forum/w,570,97102380,97145994,Re_Trauma_po_karmieniu_pierwszego_dziecka_.html
      • maff1 Re: boguszynka, 26.06.09, 19:17
        i wciąz nie wiemy jakim laktatorem posługujesz sie lub masz zamiar
        poslugiwać.
        To naprawdę wazne.
        • boguszynka Re: boguszynka, 27.06.09, 09:05
          laktatorem Tommie Tippee - ręczny!!!
          • maff1 Re: boguszynka, 28.06.09, 21:12
            boguszynka napisała:

            > laktatorem Tommie Tippee - ręczny!!!

            wg mnie przeciętny laktator.
            Wg mnie najlepszym ręcznym jest Lactaset Medeli. Ale w twoim
            przypadku lepiej zaopatrz sie w mini electric Medeli - jakby co,
            zawsze można do niego dopożyczyć silnik z wypozyczalni,
            tu znajdziesz wykaz
            www.medela.com.pl/index.php?page=dystrybutorzy
            wraz z tłokiem i wężykiem ssącym.
            Zestaw z silnikiem jest najmocniejszym laktatorem.
            Ręcznym laktatorem może być ci cięzko opanować nawał lub zastój.
            To też jest przyczyna twoich lęków.
            Zresztą zaden laktatornei gwarantuje uzyskania pełnej skuteczności,
            ale mini elektric daje o wiele wieksze szanse.
    • kicia031 No to ja sie wylamie 26.06.09, 21:06
      Masz kochana byc matka po raz 2 juz, a zachowujesz sie jak kompletna
      histeryczka, nieumiejaca sobie radzic w prostych sprawach zyciowych, wyrazac
      swojego zdania. Nakrecasz sie jakim bredniami, typu zielone, skisniete i
      smierdzace mleko
      wydostajace sie z piersi i tym podobne brednie, jezdzisz w
      ciazy 100km do lekarza, ktory ma ci zrobic cc na rzyczenie (sic).

      Dziewczyno, ty przede wszystkim potrzebujesz psychologa, jesli nie psychiatry,
      bo z toba sie dzieje cos naprawde bardzo zlego - mam wrazenie, jakbys robila
      wszystko, by sprawe w sumie niezbyt dogodna, jaka jest porod, skomplikowac
      maksymnalnie i utrudnic przez swoje paranoidalne leki. Wez sie za siebie - dla
      dobra obojga swoich dzieci i poszukaj fachowej pomocy, bo chyba sie bez tego nie
      obejdzie.
      nawiasem mowiac, wbrew netykiecie jest zakladanie tego samego watku na kilku forach.
      • marianka_marianka Re: No to ja sie wylamie 26.06.09, 22:14
        Nie wyłamujesz się.
        Jestem pewna, że część osób myśli tak samo. Ja też.
        Z jakiegoś jednak powodu Autorka tak się tym wszystkim nakręca. Poprzednie przeżycia widocznie zbyt mocno na nią wpłynęły, dodatkowo pisze w innych postach o problemach z mężem, braku wsparcia, może jeszcze kilka innych spraw.
        Dlatego też podesłałam jej linki do odpowiednich miejsc, gdzie naprawdę może uzyskać pomoc w sprawie dręczących ją wątpliwości.
        A co do zielonego, skiśniętego mleka... Cóż, znam jeszcze inne "poprzednioepokowe wymysły" które to mleko biją na głowę:)
      • marzeka1 Re: No to ja sie wylamie 26.06.09, 22:20
        Mam identyczne zdanie jak ty, kiciu. Histeryczne zachowanie, mam mieć cesarkę ,
        bo chcem!!(sic!).
        • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 09:22
          A zazdrościsz? Co Cię interesuje dlaczego rodzę przez cc i jaki jest
          tego powód. Nie to jest tematem mojego postu. Ale zawsze znajdzie
          się ktoś komuś coś przeszkadza.
      • bibina Re: No to ja sie wylamie 26.06.09, 22:22
        Ostro pojechala przedmowczyni. Terapia wstrzasowa? Ja w takim
        wypadku wole jednak lagodne podejscie.

        Mam pierwsze dziecko po nieplanowanym cc i dlugo przezywalam to, ze
        naturalnie nie dalam rady urodzic i ze wzielam znieczulenie. Potem
        klopoty z karmieniem, dokarmianie w szpitalu, bo synek wyl i mial
        suche usteczka - najgorsza noc mojego macierzynstwa jak dotad. Potem
        pogryzione sutki, zakazenie rany po cc, moj placz calymi dniami,
        niepewnosc czy dzidzius nie glodny, naciski ze trony mamy/tesciowej
        na butle/smoczek.
        A jednak karmie tylko piersia, juz osmy tydzien lecii jest coraz
        fajniej. Dlaczego? Bo mialam wsparcie meza, kilku madrych poloznych,
        wolontariuszki z laktacyjnego telefonu zaufania (mieszkam w UK) i
        nie mialam nieszczescia trafic do szpitala takiego jak Ty.
        Wspolczuje Ci - zabieranie dziecka po cc, gburowaty personel. A
        jeszcze Twoj maz zdystansowany - to jest chyba jedez z glownych
        powodow Twojego stanu. Nie dziwie sie Twojemu zagubieniu.
        Twoja historia przekonuje jak bardzo decyzja o karmieniu piersia
        zalezy od wsparcia zyczliwych osob z zewnatrz w chwilach, kiedy
        ciazowe i poporodowe szalenstwa hormonow oslabiaja psychike.
        Podjelas juz chyba decyzje co do karmienia, zycze Ci spokoju i wiele
        zyczliwosci ludzkiej. A opisalam swoje doswiadczenia po to, zeby
        pokazac, ze DA SIE uyskac wieksza pewnosc i spokoj, tylko trzeba
        poszukac, domagac sie tej pomocy. Ty to robisz w wirtualu i dobrze.
        Korzystaj tez w realu - pytaj, pros. Gdybym ja nie byla natarczywa w
        prosbach o to, by w szpitalu przyszla do mnie taka fajna polozna, z
        ktora rozmawialam zbyt krotko, nie dowiedzialabym sie kluczowej dla
        dalszego karmenia piersia rzeczy.
        Sorry za chaos, mozgownica matki niemowlaka ma dziwny tryb pracy :-)
        • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 09:23
          Ja też miałam pomoc, też miałam położną która była u mnie kilka razy
          w ciagu dnia. Ale nie udawało się mimo jej pomocy. Miałam wsparcie w
          rodzinie - to nie tak, że każdy mnie olewał. Ale chodzi o to jaki
          wpływ miało na mnie traktowanie w szpitalu, zachowanie położnych
          itp.
      • aneckey Re: No to ja sie wylamie 26.06.09, 22:38
        a po co w ogóle Ci te CC ? Nie możesz rodzić normalnie i w innym szpitalu skoro
        ten Ci nie pasuje?
        • maff1 Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 00:51
          hmmm,
          Uważam ze każdy ma prawo do własnych emocji i oceny rzeczywistości.
          Mogę sie zgodzić ze obiektywnie mogą być one czasem błedne - ale co
          ozncza określenie "obiektywnie". Czy to co mysli większość?
          wątpię. Historycznie rzecz biorąc - wiekszość zawszze była w błędzie.

          Ja myślę ze to dobrze że jesteśmy rózni - i rózne pewne sprawy
          oceniamy. Czasem moze to być przekleństwem - np. jakże cudownie by
          było gdyby dzieci rodziły sie bezboleśnie, bez CC, zawsze miały 10
          punktów, bezboleśnie przystawiły sie do piersi, w której zwsze
          byłaby odpowiednia ilośc mleka... jak wiemy tak pięknie nie jest.
          A skoro doświadczenie kształtuje nasze postrzeganie rzeczywistości
          to trudno dziwić sie autorce wątku. Ma prawo do swojej indywidualnej
          oceny.
          Boguszynka nie potrzebuje ocen - ona potrzebuje zrozumienia i
          wsparcia - przeciez napisała:
          "Przeżywam koszmar. Mimo iż jestem w
          38tc to mój stan psychiczny jest na marnym poziomie. Czuje jak już
          teraz łapie mnie dół. Tylko dlatego, że boję się powtórki sytuacji z
          przed 3 lat..."
          • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 09:27
            Tak potrzebowałam dobrego słowa i wsparcia a nie kopania po tyłku.
            Niestety jak wszędzie znajdą się okropne, wredne baby. Pozbawione
            wszelkich uczuć. Wystarczyło napisać kilka normalnych słów. Nie
            oczekuję głaskania po główce i litowania. Tylko wspracia i
            zrozumienia.
        • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 09:25
          Nie mogę rodzić sn i nie mogę zmienić szpitala. Pisałam o tym tu już
          kilkukrotnie...
      • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 09:20
        I właśnie przez tego typu ludzi człowiek czuje się gorszy. Szkoda,
        że wśród kobiet brak zrozumienia dla drugiej kobiety. Żałosne...
      • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 09:24
        I jeszcze jedno...cóż złego jest w byciu histeryczką? Chętnie
        posłucham...
        • marianka_marianka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 11:19
          Odnoszę wrażenie, że się szarpiesz. Nie akceptujesz swojego cc, niechęci do karmienia, z góry zakładasz powtórkę z rozrywki w szpitalu. Ta Twoja ciągła szarpanina, powoduje że się sama ze sobą męczysz, spalasz, zużywasz energię, która będzie bardzo potrzebna po urodzeniu dziecka.
          Jeżeli postanowiłaś mieć cc, nie karmić piersią itp, to dlaczego ciągle to od nowa wałkujesz? To jest Twoja decyzja.
          Jesteś przewrażliwiona na swoim punkcie.
          Powinnaś docenić wszystkie komentarze, a nie uznawać ich za atak. Mądra osoba doceni chłodne spojrzenie innej osoby z zewnątrz i wyciągnie z tego wnioski dla siebie.
          To co najważniejsze: przestań kobieto tak to wszystko przeżywać. Masz cc, bo chcesz, Twoja i tylko Twoja decyzja.
          Potrzebny Ci spokój i to sobie powtarzaj na okrągło.
          Z własnego doświadczenia powiem Ci, że noworodek naprawdę nie jest straszliwie głodny po porodzie. Trzeba go przystawić do piersi jak najszybciej, żeby się oswoił, zapoznał, pociągnął pierwszego mleczka (siara - skondensowane substancje na pierwsze dni życia). Taki maluch zmęczył się porodem, musi przede wszystkim odpocząć, zaadaptować się do nowego środowiska. Moje dzieciaki zaczęły się rozkręcać w jedzeniu w drugiej dobie po porodzie.
          Życzę Ci dużo spokoju.
          • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 12:36
            Zatem odnosisz złe wrażenie. Ja bardzo się cieszę, że będę miała cc
            a poród sn. To ludzie nie akceptują tego, że wybieram cc a nie poród
            sn. A co tak naprawdę ludziom do tego? Jakim prawem oceniają mnie
            przez typ wybranego porodu.
            I dlaczego nie mam prawa zakładać powtórki z rozrywki? Znam siebie i
            wiem jaka jestem. Wiem, że wystarczy jedno załamanie i sytuacja się
            powtórzy. Dlatego z góry potrafią ja założyć. Nie każdy jest silny
            psychicznie i nie przejmuje się. Może ja tak nie potrafię. Warto o
            tym pomyśleć. Że ludzie różnią się od siebie.
            A co do komentarzy - bez przesady - mądry, chłopdny komentarz jest
            radą a nie krytyką. A czepianie się kogoś bezpodstawne jest głupotą.
            Pozdrawiam
            • marianka_marianka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 12:56
              boguszynka napisała:
              "...Zatem odnosisz złe wrażenie. Ja bardzo się cieszę, że będę miała cc..."
              Nie widać tej radości w Twoich postach.

              boguszynka napisała:
              "To ludzie nie akceptują tego, że wybieram cc a nie poród sn. A co tak naprawdę ludziom do tego? Jakim prawem oceniają mnie przez typ wybranego porodu."
              I tego właśnie nie rozumiesz. Dlaczego przejmujesz się opiniami innych, dlaczego pokazujesz, że Cię dotykają?
              Podstawowa zasada w życiu: NIGDY nie będziesz mieć wpływu na myślenie i zachowanie innych osób! Bez względu na to, jak bardzo będziesz się starać.
              Jeżeli nie chcesz się stykać z ludzmi i ich krytyką, musisz się przeprowadzić do dżungli amazońskiej.
              Dopóki tego nie zrozumiesz, będziesz się całe życie męczyć ze swoimi lękami, wpadniesz w nerwicę, depresję itp.
              Teraz to tylko decyzja o porodzie, później będą decyzje dotyczące dzieci i innych poważniejszych kwestii.
              boguszynka napisała:
              "...I dlaczego nie mam prawa zakładać powtórki z rozrywki?..."
              Ano dlatego, że będziesz tam drugi raz i chyba nie dasz się potraktować tak samo??
              Będziesz miała cc to jest jedyna różnica. Mówisz pielęgniarkom, że mają Ci dziecko przynieść, położysz je obok siebie i możecie się do siebie przyzwyczajać, uczyć ssać itp. To jest Twoje prawo. Jak będą Cię strasznie wkurzać, wyjdziesz z dzieckiem na własne żądanie.
              Mam kilka koleżanek po cc, ale nie pamiętam, żeby którakolwiek z nich tak panikowała w szpitalu.
        • triss_merigold6 Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 11:57
          Nie widzę nic złego w schizowaniu przed porodem dopóki nie zaburza
          to realistycznego myślenia.
          Masz prawo karmić jak chcesz. Świadomie wybierałam szpital bez
          parcia na poród po ludzku i rooming in. Dziecko po urodzeniu zostało
          przystawione, zassało ładnie a potem na zmianę była pierś i mleko
          modyfikowane. Z czystej mojej wygody, żeby syn przesypiał noce i
          żebym nie musiała karmić na żądanie. Co do cc na życzenie też
          rozumiem, sama miałam umówione wywołanie porodu tzn. ustawiłam się z
          lekarką na jej dyżur 2 dni po terminie, bo nie chciałam czekać i się
          denerwować wizją niedotlenienia dziecka.
          • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 12:38
            Tak jak napisałam - rozumie ten kto był w podobnej sytuacji. Kto nie
            był potrafi tylko krytykować.
            Ja chcę w dzień karmić piersią a na noc również mleko modyfikowane z
            tego samego powodu co Ty. Uważam to za dobre rozwiązanie.
            Dziękuję i pozdrawiam
            • triss_merigold6 Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 15:46
              Zaraz zaraz. Ja nie byłam w podobnej sytuacji. Miałam poród sn ze
              znieczuleniem a karmienie nie sprawiało mi problemów poza dwudniowym
              nawałem. Nikt się w szpitalu nie śmiał, pielęgniarki były miłe,
              nawet jeśli otoczenie komentowało mój wybór sposobu karmienia to do
              mnie specjalnie to nie docierało. Ale ja się nastawiłam na konkretne
              wybory - zzo, pierś/butla, uregulowany rytm dnia noworodka i
              niemowlaka i robiłam to bez histerii, na spokojnie. O ile można być
              spokojnym mając pierwsze dziecko bez uprzedniego jakiegokolwiek
              kontaktu z małymi dziećmi.
              I jestem do wyrzygania asertywna, długo trenowałam.
            • kicia031 Wiec wyobraz sobie 27.06.09, 21:42
              Tak jak napisałam - rozumie ten kto był w podobnej sytuacji. Kto nie
              > był potrafi tylko krytykować.

              Wyobraz sobie, ze ja bylam w podobnej, jesli nie gorszej sytuacji, Kiedy
              rodzilam pierwsze dziecko 17 lat temu, o akcji rodzic po ludzku nikt nie
              slyszal. przez kilka godzin lezalam z nogami w gore przywiazanymi do lozka
              porodowego z bolami krzyzowymi - kto tego nie przezyl, nie wie, jaki to horror.
              potem podano mi znieczulenie na bazie opiatow, ktore nic nie znieczulilo, za to
              spowodowalo u dziecka problemy z oddychaniem po porodzie. Synek byl owiniety
              pepowina, ale nikt mnie o tym nie informowal, kiedy zbiegli sie lakarze go
              ratowac. Na cc bylo za pozno, bo synek byl juz w kanale rodnym, zalozono po
              kilku ;probach kleszcze, uszkadzajac mnie przy okazji.
              Przez pierwsza dobe syn byl w inkubatorze, karmiony sztucznie, nie moglam sie
              niczego dowiedziec o jego stanie zdrowia,potem na piuerwsze karmienie posadzon
              mnie na zalaznym stolku w korytarzu do sali z inkubatoroami. O zadnej pomocy
              przy karmieniu nie bylo mowy, dzieci przynoszono co 3 godziny, a potem
              pielegniarki wrzeszczaly, ze dzieci za zla nakarmione.
              zapalenie piersi wyleczylam dopiero po powrocie do domu, musialam tam zostac 5
              dni ze wzgledu na porod zabiegowy.

              O brudzie, bluzgajacych pielegniarkach i poloznych, wyzywieniu i setce innych
              atrakcjhi nie bede nawet pisac. ani o poranionych przez 3 tygodnie brodawkach,
              kiedy wszyscy nazywali Babelka wampiem, bo ssal mieszanke mleka i krwi w kolorze
              rozowym. Ani o depresji poporodowej.

              Czy to bylo przyjemne - nie. Ale to doswiadczenie wielu kobiet i trzeba wyciagac
              z niego wnioski - nastepny porod zaorganizowalam tak, ze w 100% przebiegal
              wedlug moich potrzeb i zyczen - zamiast histeryzowac , a jednoczesnie robic
              wszystko, by koszmar sie powtorzyl.
              • anstas Re: Wiec wyobraz sobie 29.06.09, 12:01
                Kicia,
                Dokładnie tak jak u Ciebie wyglądał mój pierwszy poród, również
                kleszcze, również problemy z karmieniem. Nie zaliczyłam tylko
                depresji poporodowej - nie mam tendencji.
                Wyciągnęłam wnioski. Za drugim razem cc na życzenie w prywatnym
                szpitalu bez żadnych wyrzutów sumienia. Nie rozumiem dyskusji co
                lepsze - sn czy cc, karmienie naturalne - karmienie sztuczne? Matka
                dokonuje wyboru, a dziecku potrzebna jest dobra, zadowolona mama.
                • kicia031 Re: Wiec wyobraz sobie 29.06.09, 12:45
                  Nie rozumiem dyskusji co
                  > lepsze - sn czy cc, karmienie naturalne - karmienie sztuczne?

                  Wiesz - ta duskusja jest jednak wazna i potrzebna, chocby po to, by
                  ludzie mogli uswiadomosc sobie istnienie innych punktow widzenia.
                  Dla mnie, zaprzysiegnej zwolenniczi natury, liczylo sie zawsze by
                  urodzic naturalnie i karmic naturalnie. Widze jednak, ze moga byc
                  wskazania natury nie tylko fizycznej, lecz i psychicznej, by z tego
                  zrezygnowac. sadze jednak, ze warto o tym mowic, by kazda matka
                  mogla podjac swiadoma decyzje, z ktora bedzie sie czula komfortowo
                  id zieki czemu bedzie mogla dac dziecku z siebie to co
                  najlepsze.Daltego takie dyskusje pomagaja.

                  Np w trakcie drugiej ciazy byla przez pewien czas mowa, ze moge
                  wymagac cc - nie chcialam tego, ale kto wie, jak przyjelabym
                  sytuacje, gdyby ta koniecznosc potwierdzila sie? dla tego warto
                  wymieniac poglady.
        • marzeka1 Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 12:21
          "I jeszcze jedno...cóż złego jest w byciu histeryczką? Chętnie
          posłucham... "- że są uciążliwe dla otoczenia?
          • boguszynka Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 12:40
            zabawne...wiele osób jest uciążliwych dla otoczenia - tacy ludzie
            jak Ty również...i co wytępić?


            Szkoda, że niewiele osób zrozumiało o co chodziło w mojej prośbie.
            Szkoda, że niliczni potrafią napisać i poradzić. A nie dokuczyć. Ale
            jesteśmy tylko ludźmi.
            Dziękuję za pomoc i temat uważam za zamknięty.
            • marzeka1 Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 12:48
              "Ja chcę w dzień karmić piersią a na noc również mleko modyfikowane z
              tego samego powodu co Ty. Uważam to za dobre rozwiązanie. "- to brzmi ROZSĄDNIE,
              nie mam w takim stwierdzeniu histerii. DLACZEGO, właśnie tak nie załatwisz
              sprawy w szpitalu. Nie nakręcaj się, a powiedz to w ten sposób.
              • yadrall Re: No to ja sie wylamie 27.06.09, 15:08
                Ja jeszcze nie urodzilam dziecka i nie karmilam piersia,ale z racji
                tego,ze tez CHCE miec CC to podejrzewam,ze roznie moze byc z
                karmieniem piersia. Ogolnie najchetniej bym zalozyla,ze karmie butla
                i tyle,ale jak policzylam ile kosztuje mleko modyikowane to jendnak
                zaczne od piersi-choc ta cala demagogia zwiazana z karmieniem
                naturalnym do mnie nie przemawia-i ja i moja siostra na mieszankach
                (jeszcze wtedy niebieskie mleko z kartonika) mamy sie dobrze,ale jak
                sie nie uda to bedzie Bebilon i tyle.

                Ty jednak zalozylas,ze chcesz dawac swoje mleko,wiec jako osoba
                zupelnie zieleona,ale zainteresowana tematem podsune mysl-moze
                zastanaow sie czy nie podawac piersi,ale przez specjalna nakladke
                silikonowa do karmenia??? Wyglada to tak,ze dziecko pije mleko
                prosto z piersi,ale nie ssie sutka,a wlasnie nakladke. Odpada
                element poranionych brodawke itp,a odpada mycie i sterylizowanie
                butli oraz sciaganie laktatorem.

                A co do innych to zamiast sie denerwowac to ich olej :) Wyjdzie wam
                (Tobie i dziecku) na zdrowie-rob swoje i tyle. Powodzenia zycze!!!
    • woda-niegazowana Re: Dodajcie mi siły... 27.06.09, 22:33
      Moim zadaniem zawsze możesz podpisać oświadczenie, że nie chcesz karmić piersią. Karmienie, czy dokarmianie swoim odciągniętym pokarmem nie zagwarantuje ci sukcesu........Tym bardziej, że już masz w głowie scenariusz :(
      Uważam, że masz prawo zażądać, żeby dziecko było przynoszone na karmienia.........aha........nie chcesz karmić. Pogmatwane to wszystko.....Spróbuj jednak nie planować tak dokładnie. Zacznij po kolei, a może się uda ???
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Dodajcie mi siły... 28.06.09, 19:29
      Czytając post rozpoczynający Pani wątek i wyrywkowo posty innych i Pani w
      tej kwestii dostrzegłam, że kłopotem jest jasna i wyrazista Pani własna decyzja
      w kwestii karmienia piersią oraz cc. Warto wybrać najbardziej zgodną z Pani
      psychiką metodę i proszę się jej trzymać. Niech taka decyzja będzie
      przemyślana. Wtedy decyzja się umocni,będzie Pani znała swoje wewnętrzne
      argumenty i w razie wątpliwości będzie Pani mogła je sobie przywołać. Być może
      wtedy nie będzie Pani tak chwiejna, bo w tym właśnie upatruję Pani największy
      problem. Aby go pokonać warto wytyczyć sobie jasną drogę i jej się trzymać jako
      podstawowej. Jak się pojawi inna opcja czyli np: łatwiejsze do karmienia
      dziecko, wspierający personel szpitalny, inna technika przystawiania dziecka do
      piersi, wtedy może się Pani na to otworzyć, ale niekoniecznie. Warto znów siebie
      zapytać czy Pani chce zmienić swoje zdanie i swój wybór. Siły dodać może Pani
      poczucie, że Pani jest autorką swojego wyboru. A na niego miały wpływ - i to nic
      złego - Pani wcześniejsze doświadczenia, Pani konstrukcja psychiczna, Pani
      najbliższe otoczenie, miejsce w którym Pani żyje.
      Najważniejsze to pewność. Jeśli nie chce Pani karmić piersią lub to jest
      nieprzyjemne wspomnienie, to proszę się na siłę nie zmuszać. Jeśli powie sobie
      Pani "spróbuję, bo chcę i może się udać", iść tą drogą dopóki się da, bez
      nadwyrężania siebie. Elastyczność to nie to samo co niepewność.
      Warto pamiętać, że mody, nawet w takich sprawach jak wychowywanie i
      pielęgnowanie dzieci, i naciski różnych lobby w tej sprawie są duże i silne. A
      Pani może, ale nie musi ulegać temu.
      Dla dodania sobie sił warto po podjęciu decyzji sprawę przedstawić mężowi i
      poprosić o solidarność z Panią wobec innych w tym względzie i szacunek dla
      Pani wyboru. Jeśli Pani nie zejdzie z tej drogi poczuje się Pani silniejsza. A
      to może się przydać w innych sferach Pani funkcjonowania. Pozdrawiam. Agnieszka
      Iwaszkiewicz
    • kicia031 nowe badania na temat cc 29.06.09, 14:51


      wiadomosci.onet.pl/1998936,12,item.html
      • boguszynka Re: nowe badania na temat cc 01.07.09, 09:14
        Poczytaj sobie kiciu bo może i Tobie się kiedyś przyda...
        Ja jestem dzieckiem z cc i dzięki temu żyję. Dwoje dzieci, które
        moja mama rodziła naturalnie zmarło. Właśnie dlatego, że zamiast
        robić cc lekarz kazał jej rodzić naturalnie. Żadne argumenty mnie
        nie przekonają. Nie znam nikogo komu zmarło dziecko z powodu cięcia -
        bo tak chciał. Ale znam wiele matek, którym zmarły dzieci podczas
        porodu sn bo lekarz nie zrobił cc.
        Pozdrawiam Cię kiciu...
        • kicia031 Re: nowe badania na temat cc 01.07.09, 09:51
          Raczej watpliwe by w moim wieku sie przydalo, ale dzieki za
          zyczliwosc.
          • mamajagodyikaliny Re: nowe badania na temat cc 02.07.09, 14:19
            Przy pierwszym dziecku mnie zmuszali do karmienia jak Ciebie. Przy drugim (cc)
            od razu poinformowałam, że karmię butelką. Bez szemrania dali. Aż się zdziwiłam,
            bo poprzednio taką wyrodną matkę ze mnie zriobili, że miesiącami wyłam do
            poduszki. Oczywiście zaraz po cesarce, jeszcze na sali wybudzeń przystawili mi
            dziecko, ale potem zażądałam butelki. Nie byłam wogóle więc zestresowana
            karmieniem i stał się cud! Dostałam pokarm i mi sutki nie krwawiły. Potem i tak
            musiałam się po kilku tyg. przestawić na sztuczne, bo za mało pokarmu dla
            głodomora (miałam operację piersi), ale wiem jedno, że bardziej w szpitalach
            jeżdżą po pierworódkach
Pełna wersja