Dodaj do ulubionych

Jak nie zwariować?

24.07.09, 11:33
Nieciekawa sytuacja, która tak naprawdę ciągnie się od bardzo dawna.
Teraz, kiedy spodziewamy się dziecka, jest coraz gorzej. Małe przerwy na poprawę i znowu to samo.

Awanturki mam od samego początku ciąży. Teraz jestem w połowie 8 m-ca, więc coraz bliżej do rozwiązania. Mam tylko nadzieję, że nerwy nie doprowadzą mnie ani dziecka do nieprzyjemnych konsekwencji. Mój mąż nie potrafi okazać żadnego zrozumienia, nie potrafi być opiekuńczy, troskliwy. O wszystko trzeba go prosić, a jak coś już zrobi to uważa się za bohatera
, że on przecież tak dużo robi, a ja wg niego mam cały czas wyłącznie pretensje. Nie uważa, żeby ciąża była dla mnie jakimkolwiek stanem ulgowy, gdzie ze względu na moje i dziecka zdrowie trzeba zejść mi z drogi, albo przytaknąć dla świętego spokoju. Awantury, szarpanie się, rzucanie przedmiotami, krzyki, wypominanie, wieczna krytyka, kłótnie o pieniądze .... tak jest przez cały czas. Każda taka sytuacja kończy się u mnie wylewaniem łez, smutkiem i wielkim żalem. Zawsze mówię do mojego maluszka, że to nie ma nic wspólnego z nim i że go bardzo kocham. Odnoszę wrażenie, że mój mąż kompletnie nie dorósł do tego.Czuję się nieszczęśliwa.Są dni kiedy jest lepiej, ale jest ich tak mało ... a ja czuję się osamotniona, opuszczona i kompletnie niezrozumiana. On nie myśli ani o tym jak ja się czuję, ani jak to wpływa na dziecko. Po prostu robi to co on uważa za stosowne czyli wet za wet, jak Ty mi tak, to ja tak Tobie. Na złość. I oczywiście ja wg niego przesadzam, jestem płaczliwa. Terapia rodzinna niewiele dała. Chodził tam chyba wyłącznie z przyzwoitości i dlatego, że ja za te spotkania płaciłam. Moja rodzina wie jak jest. Jego deklaracje zmiany są tak niestałe. Jednego dnia jest do racy przyłóż, kolejnego z małej rzeczy zrobi awanturę. A ja siedzę w tym wszystkim i z przerażeniem myślę co to będzie jak dziecko przyjdzie na świat. Na cud nie liczę. Ciężko mi z tym jak nie wiem co. I czasami chciałabym uciekać.

Nie raz o tym myślałam. Żeby się rozwieść i mieć to z głowy. Ale on zawsze obiecywał, że to się już więcej nie powtórzy... w gadaniu jest najlepszy
. Raz już go wyrzuciłam z domu, zabrałam klucze. Decyzja była dla mnie bardzo bolesna i gdyby nie mój Tato, chyba bym tego nie zniosła. Wrócił. Chwila poprawy i od nowa. Nie panuje nad wypowiadanymi słowami, nad reakcjami, nad swoimi emocjami. Nazywa mnie perfidną kiedy nie wynoszę po nim brudnych naczyń. I momentami już nie wiem kto tu jest bardziej skrzywiony. Wiem, że to co robię jest słuszne, a on mi próbuje wmówić, że to ze mną jest coś nie tak i może powinnam się pójść leczyć-sam chodzi do psychiatry i bierze leki. Chyba szuka pretekstu,żeby jakoś siebie usprawiedliwiać. Nigdy nie wezmę żadnych leków, ani się nie będę leczyła ,bo nie mam z czego. I nie dam sobie wmówić tego, że jestem chora na głowę!
Czuję się jak w martwym punkcie. Nie tak to sobie wyobrażałam. Próbuję radzić sobie sama, ale przyszedł chyba czas, kiedy po prostu potrzebuję pomocy.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 11:40
      "Mój mąż nie potrafi okazać żadnego zrozumienia, nie potrafi być opiekuńczy,
      troskliwy. O wszystko trzeba go prosić, a jak coś już zrobi to uważa się za
      bohatera " - to i to "wantury, szarpanie się, rzucanie przedmiotami, krzyki,
      wypominan
      > ie, wieczna krytyka, kłótnie o pieniądze .... tak jest przez cały czas"-
      DLACZEGO zdecydowałaś się na dziecko z kimś tak źle rokującym. Przecież on się
      nie zmieni, bo niby dlaczego?

      "Nigdy nie wezmę żadnych leków, ani się nie będę
      > leczyła ,bo nie mam z czego. I nie dam sobie wmówić tego, że jestem chora na gł
      > owę! "- on może ci odpowiedzieć tym samym. Ogólnie niefajnie to wygląda, aż
      szkoda dziecka. Czy przed ciążą też mieliście takie jazdy?
      • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 11:49
        Sama się czasem zastanawiam co ja w ogóle w tym związku robię.
        Problemy zaczęły się właściwie zaraz po ślubie. Głównie o pieniądze. A potem
        zaczęły się przekładać na inne sfery życia. Decyzja o dziecku była podjęta
        wspólnie i w momencie kiedy wszystko wydawało się poukładać. Odetchnęłam z ulgą,
        że może w końcu takie wydarzenie w jego życiu zmieni jego zachowanie, że
        wydorośleje. Jednak tak się nie stało. Zupełnie nie odnalazł się w roli
        przyszłego ojca. I zaczęło się ... W międzyczasie założyliśmy firmę. Każde z nas
        ma prócz tego swoją pracę. Mój mąż ma do mnie wieczne pretensje, że ja za mało w
        tej firmie robię, że jestem księżniczką, że on ma większe prawo do pieniędzy z
        firmy niż ja, tylko dlatego, że więcej w nią zainwestował. A idea była
        szczytna-to oczywiście wszystko to dla nas. Jak przychodzi co do czego to się
        zaczyna wypominanie. Na razie firma jest zarejestrowana na mnie, ale ma pomysł
        przekształcenia jej w sp. z o.o. mówi do mnie, że jak chcę to mogę być jako
        wspólnik. Dobre co? Nie wspomnę o tym, że co większa kłótnia to mówi, że jutro
        ta firmę zamykamy. I ja czasem mam już jej dość i chętnie bym się tego pozbyła.
    • amb25 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 12:21
      napisalas, ze on sie leczy u psychiatry. Takie problemy czesto
      trwaja latami zanim idzie sie do lekarza. A np. zle dobrane
      lekarstwa moga powodowac np. rozdraznienie czy agresje. Leczenie z
      reguly jest dlugie a osoba taka moze nie umiec kontrolowac swojego
      zachowania. Dodatkowo jestes w ciazy i zestresowana. Mieszanka
      wybuchowa.
      W rodzinie mam osobe leczaca sie u psychiatry (na szczescie nie jest
      agresywna ani klotliwa tylko wycofana i zyjaca jakby w oderwaniu od
      rzeczywistosci) i wiem, ze zycie z kims takim jest bardzo trudne.
      Rozmawialas z jego lekarzem? On moze Ci wiele rzeczy wyjasnic. Jak
      na to patze to czasem wydaje mi sie, ze jedyna szansa na normalne
      zycie, to po prostu odejsc od takiej osoby.
      • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 13:08
        Na kilku terapiach byłam nawet razem z nim. Zdaję sobie sprawę, że leczenie jest
        długie, wymaga nie lada wysiłku do samego pacjenta i leki są dość silne.
        Naprawdę staram się pamiętać o tym, ale takie reakcje jakie widzę po prostu mnie
        przerażają. Żeby się szarpać z kobietą w ciąży? Z własną żoną? Na to nie mam
        usprawiedliwienia.
        Na początku, jak jeszcze nie wiedziałam co z nim jest, a widziałam, że coś jest
        nie tak, bo za często sięgał po alkohol, stawał się agresywny byłam najpierw
        sama, potem z nim w Ośrodku Pomocy. Chciałam mu pomóc, a sama czułam się
        bezradna, bo żadne mój sposób nie działał. Do dzisiaj zarzuca mi, że zamiast mu
        pomóc chciałam zrobić z niego alkoholika.Potem, po zapaści od leków i alkoholu
        trafił do psychiatry. A ja juź wtedy byłam w ciąży, ale jeszcze o tym nie
        wiedziałam. Stres, nerwy, załamanie. Ale nigdy nie usłyszałam przepraszam.
        Decyzja o odejściu jest ciężka. Nie tak sobie wyobrażałam swoją rodzinę. Przykro
        mi na myśl,że to kiedyś przyjdzie mi zakończyć dla własnego zdrowia psychicznego
        i przede wszystkim dziecka. Gdzieś cały czas tli się nadzieja, że może jednak
        coś się wreszcie zmieni na lepsze ... tylko ile mam jeszcze znieść, kiedy ja już
        nie mam siły na taka huśtawkę.
        Z jednej strony ciążą to najpiękniejszy czas w moim życiu, jak wiem, że rośnie
        we mnie nowe życie. Z drugiej to najgorszy koszmar, jaki dotąd przyszło mi przeżyć.
        • marzeka1 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 13:15
          "Odetchnęłam z ulgą,
          że może w końcu takie wydarzenie w jego życiu zmieni jego zachowanie, że
          wydorośleje. Jednak tak się nie stało. "- NIGDY facet źle rokujący na początku
          nie zmieni się po ślubie czy dziecku- to jedna z tych naiwności, w które wierzą
          niektóre kobiety. Jest niedobrze przed ślubem, po- będzie z reguły tylko gorzej,
          bo niby dlaczego ma być inaczej? Wiesz, szkoda w tym wszystkim dziecka.
          • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 13:37
            I ja nie wierzę w cudowne przemiany. Ale to co widzę teraz, to coś czego nie
            było wcześniej. Nigdy przed ślubem tak się nie zachowywał. Nie był agresywny,
            nie wspomniał nawet słowem, że ma jakiś problem ze sobą. Nie jestem jedną z
            naiwnych, którym się wydaje, że po ślubie facet się zmieni. Gdybym widziała to
            co teraz, to nie podjęłabym takiej decyzji.
            • annb Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 13:41
              ale podjęłas.I za chwile na swiecie pojawi się dziecko i sto różnych
              powodów aby szarpać nie tylko ciebie ale tez i dziecko.
              • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 13:57
                Teraz odpowiem-niestety podjęłam. Chociaż jest to bardzo przykre. Z jednej
                strony wiem, że nigdy się nie zmieni. To tylko kwestia odstępów w czasie
                pomiędzy dobrymi, a złymi momentami. Te wszystkie awantury będą się powtarzać,
                bo powodów będzie do tego coraz więcej. Z drugiej trudno mi pogodzić się z
                myślą, że to się skończy, że zostanę sama z malutkim dzieckiem. Nie tak miało
                być ...
                • annb Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 14:10
                  Ze się tak zapytam-a jak mialo byc?psiejsko czarodziejsko?a na
                  jakiej podstawie?
                  Związałas sie z przemocowcem i sądziłas ze jak za dotknięciem
                  czarodziejskiej róźdzki gość się zmieni?
                  takie rzeczy to tylko w bajkach.
                  Obudz się i zejdź na ziemię.
                  Za chwilę urodzi się Twoje dziecko i masz do wyboru-skazać je na
                  zycie z przemocowcem czy odejść i je ochronic.
                  Wybór należy do Ciebie
                  Ale wiesz co? Nie odejdziesz
                  Bo on znowu Ci coś obieca a ty się tego chwycisz i będziesz trwać.
                  Może dorobisz sobie do tego ideologię żeby Ci było łatwiej
                  wytłumaczyć swoją bierność.
                  Może nawet świętą zostaniesz
                  Tylko dziecka szkoda
                  Juz jest narazone na życie w stresie pomimo tego że jeszcze się nie
                  urodziło.

                  • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 14:44
                    Świętą nie zamierzam być, ani nie zamierzam też zbawiać świata czy być Matką Teresą.
                    Masz mocne osądy i wiem, że patrząc z boku tak to może wyglądać. W bajki nie
                    wierzę, nie mam złudzeń i czary-mary też tu nie zadziała. Może Twoim zdaniem
                    wyszłam za takiego człowieka wiedząc o tym wszystkim? No to już musiałabym się
                    chyba minąć z własnym rozumem. Niestety, pewne cechy charakteru wychodzą po
                    czasie i tu nie ma mądrych na to. Mając szklaną kulę i potrafiąc przewidzieć,
                    można być przezornym i ubezpieczonym. Podejmując decyzję o małżeństwie nic
                    takiego się nie zapowiadało. Nikt doskonały nie jest i ja też mam pewnie wiele
                    wad, które mogą doprowadzać otoczenie do szału, ale nie jestem zagrożeniem dla
                    innych ludzi i nie krzywdzę nikogo z premedytacją.
                    Nie zamierzam też dopisać sobie teorii czy wytłumaczenia, bo na własne życzenie
                    nie będę niszczyła sobie i dziecku życia. To sytuacja, która jest dla mnie
                    bardzo przykra, ale rozumu mi nie odebrało.
                    • annb Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 14:51
                      Nie atakuj mnie
                      To nie ja Cię szarpię i zagrażam zyciu twojego nienarodzonego
                      dziecka.
                      nie nadionterpretuj bo to skręca niepotrzebnie wątek.


                      Wyciągnij wnioski z tego co dotychczas siędziało w waszym związku i
                      z tego ile warte są słowa twojego męza.
                      I działaj
                      moze i Tobie przydałaby się terapia-wzmocniłabys wiarę w siebie i
                      znalazla w sobie siłę.
                      Bo tak to pochlipiesz, pochlipiesz, otrzesz łzy i dalej będziesz
                      dawać sobą poniewierać.



                      • marzeka1 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 15:03
                        "Z drugiej trudno mi pogodzić się z
                        myślą, że to się skończy, że zostanę sama z malutkim dzieckiem. Nie tak miało
                        być ... "- a co? Lepsze takie życie, jakie masz teraz??? Tylko że teraz na to
                        wszystko będzie patrzyło małe dziecko, nie musi dorastać z psychicznym facetem
                        ze skłonnością do przemocy. Już nie jesteś odpowiedzialna tylko za siebie i
                        powiem brutalnie- chcesz, schrzań sobie życie przy takim facecie, ale dlaczego
                        ma to znosić dziecko? Bo facet znowu ci coś obieca????
                        I nie atakuj radzących ci ludzi, bo chcą ci pokazać problem z innego punktu
                        widzenia.
                        • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 15:21
                          Ton nie był atakujący i nie to miałam na myśli.
                          Nie piszę tu po to, żeby kogoś zaatakować. Tak jak każda z Was, wyrażam swoje
                          zdanie.
                          Nie, nie chcę, żeby patrzyło na to dziecko i nie zamierzam trzymać czegoś na
                          siłę, żeby z zewnątrz wyglądało ładnie.
                          • marzeka1 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 15:27
                            "Nie, nie chcę, żeby patrzyło na to dziecko i nie zamierzam trzymać czegoś na
                            siłę, żeby z zewnątrz wyglądało ładnie.
                            • sunshine1207 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 15:37
                              właśnie na taką decyzję się przygotowuję.
                              Wiele małżeństw czy związków wydaje się wręcz idealnymi z zewnątrz. Ludzie
                              potrafią grać i często nie chcą zdradzać tego co się dzieje w domu.Dobrze się
                              maskują. Ja też mam inne wyobrażenie o miłości i nie trzymam się tego
                              wszystkiego kurczowo w jej imię.
                              • mamakrzysia4 Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 18:28
                                myśle, że powinnaś zakończyć ten związek jak dasz rade w takiej
                                atmosferze wychowywać dziecko? Przynajmniej na czas narodzin dziecka
                                i kilka miesięcy po maleństwo powinno mieć cisze i spokój plus
                                bezgraniczną miłość rodziców. Pamiętaj, że do tych awantur dojdą
                                obowiązki przy dziecku, zmęczenie, nocne wstawanie, problemy z
                                latkacją etc i jeszcze się pozabijacie-naprawde-uwież wiem co mówie
                                ja takie jazdy przerabiałam 2 razy także uciekaj uciekaj jak
                                najprędzej a tym wariatem się nie przejmuj TYLKO dzieckiem teraz
                                jesteś przede wszystkim matką. Pamiętaj o tym
                                • verdana Re: Jak nie zwariować? 24.07.09, 19:17
                                  Pytanie zasadnicze - czy Twój mąż jest leczącym sie alkoholikiem,
                                  czy tez ma zdiagnozowaną inną chorobę?
                                  W tym pierwszym wypadku uciekalaby natychmiast. Wiem, alkoolizm to
                                  choroba, ale w wiekszosci wypadków zawiniona - alkoholizm w mlodym
                                  wieku nie jest rzecza dobrze wróżacą na przyszłość.
                                  W przypadku osoby w gruncie rzeczy sympatycznej, ale mającej klopoty
                                  psychiczne - chyba wyprowadzilabym się z malutkim dzieckiem do
                                  rodziców, ale czekała, co przyniesie leczenie. Bo wtedy trzeba
                                  powiedzieć, ze nie człowiek jest winien, tylko choroba lub leki.
                                  jest wiec nadzieja na przyszłość.
                                  • sevenicho Re: Jak nie zwariować? 25.07.09, 00:48
                                    A ja zadam jedno pytanie... Mi tez je zadano w moim poscie ( mąż furiat ).
                                    Kochasz męża? Mimo wszystko? Nie wiem jak Ty, ale ja walczę o NAS. To bardzo
                                    trudna walka, wiele cierpień przede mną. Dałam NAM pół roku. Nie będzie zmiany -
                                    odejdę.
                              • sheer.chance Re: Jak nie zwariować? 26.07.09, 03:15
                                Moim zdaniem, maz powinien jak najszybciej albo zmienic leki, albo dostac
                                dodatkowo cos na obnizenie agresji. Poprawi sie ogolna atmosfera w domu, a tego
                                ci teraz najbardziej potrzeba, nie szarpaniny z mezem i wlasnymi watpliwosciami
                                w koncowce ciazy. Na dluzsza mete, oczywiscie, bez terapii sie pewnie nie obejdzie.

                                Inna rzecz, ze jak maz odmowi wizyty u lekarza to bedziesz przynajmniej miala
                                jasna sytuacje- bedzie tylko gorzej.

                                Zebys lepiej poczula, ze nie jestes sama z podobnymi rozterkami, moja kolezanka
                                wlasnie sie rozwodzi z mezem przemocowcem, a jest w 8 miesiacu ciazy. Mimo, ze
                                on placze, blaga, grozi i prosi, stwierdzila, ze to ostatni dzwonek.
                                Wyprowadzila sie od niego 2 tygodnie temu i twierdzi, ze wreszcie ma spokoj,
                                moze cieszyc sie ciaza i zaczela sie znowu usmiechac. (czego i tobie zycze).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka