Czy dobrze robie?

29.07.09, 19:56
Trochę będę pisać mój problem jest dość złożony. Zacznę od tego że chodzi o mojego męża. Jesteśmy ze sobą od 10 lat od 5 małżeństwem. Od początku nasz związek był dość burzliwy. Na początku mąż był bardzo zazdrosny, ale to zmienił choć to nie polepszyło naszych stosunków. Nie wiem czym mnie tak urzekł może tym że był zaradny rozpieszczał mnie upominkami sama nie wiem. Po jakimś czasie przy nim czułam się taka bezradna że nie dam sobie rady bez niego. Miałam marzenia chciałam studiować ale on nie chciał mnie puścić do innego miasta i tak uległam. Później ślub, wspólne mieszkanie i dziecko. Myślałam że będzie się mną opiekować ale tak nie było...
Prawie całą ciążę żyłam w stresie znosząc znęcanie psychiczne, dużo płakałam ale wciąż liczyłam że jak urodzę się zmieni. Tak nie było nie chciał mi pomagać, ja musiałam dawać sobie rade ze wszystkim sama. A on miał wiecznie pretensję o seks że nie mam ochoty że jestem oschła itd. ja nie miałam ochoty przez to jak mnie traktował potrafił wyzwać, wrzeszczeć bez opamiętania a przede wszystkim byłam zmęczona domowymi obowiązkami. Córcia ma 2 latka mieszkamy w nowym własnym mieszkaniu. Miałam nadzieję że to nowy radosny etap w naszym życiu lecz znów się myliłam. Nic go w domu nie obchodzi, ma ugotowane, posprzątane, uprane, dziecko dopilnowane a on uważa że nie musi nic robić bo pracuje a ja nie. I tyko słyszę podaj, zrób on nawet nie wie co gdzie w domu leży a mieszkamy tu już rok .Komuś pomóc to on pierwszy a w domu zawsze ''później to zrobię''. Jak proszę żeby chociaż coś po sobie sprzątnął to zaraz słyszę że się go ,,czepiam'' i mam wielką awanturę. Potrafi się wydzierać na cały blok przy córci wyzywa mnie, klnie. Ostatnio położył ją spać i zaraz przyszedł do mnie do pokoju i zaczął się wydzierać i wyganiać mnie.Te napady furii zaczęły się jakieś 3 lata temu kazałam mu iść do psychologa , poszedł do księdza Psychologa po jednym godzinnym spotkaniu powiedział że wie w czym jest problem i da sobie z tym rade sam i dawał przez miesiąc a później od początku co tydzień jakaś awantura jego foch i tak na okrągło. Dużo kłamie nawet w mało istotnych kwestiach. Teraz nie wytrzymałam i kazałam mu się wyprowadzić i póki nie zgłosi się do specjalisty nie wróci do domu. Udaję teraz skruszonego i taką ofiarę z siebie robi ale ja nie odpuszczę. Dodam jeszcze że tylko przed swoimi rodzicami udaje dobrego jak nawet na mnie jest zły, jest zupełnie inną osobą a przed moją rodziną nie raz pokazał pazurki. Nie wiem czy dobrze robię już mam wyrzuty sumienia że go wyganiam ale nie chcę żeby nasza córka na to patrzyła. Ja sama w dzieciństwie dużo przeszłam z ojcem alkoholikiem. Staram się być dobrą matką, żoną a nawet kochanką co mam jeszcze zrobić chcę ratować małżeństwo zależy mi on potrafi być dobry tylko ostatnio coś nie chce...
    • marzeka1 Re: Czy dobrze robie? 29.07.09, 20:51
      "liczyłam że jak urodzę się zmieni. "- nieodmiennie rozwala mnie taki tekst! A
      niby dlaczego ktoś, kto źle rokuje ma się zmienić??? Bo naiwnie tak myślisz?

      ". Ja sama w dzieciństwie dużo przeszłam z ojcem
      > alkoholikiem. "- i tu byc może leży twój problem, bo byc może jesteś DDA
      (poczytaj sobie o tym) i nieświadomie źle wybrałaś faceta. Wybacz, ale opis pana
      brzmi odstręczająco. Chcesz, by córka dorastała w takiej atmosferze, w domu,
      gdzie jesteś maszyną wieloczynnościową i nieszanowaną przez męża kobietą???
      Sobie papraj życie, dziecku- nie powinnaś.
    • bas-122 Re: Czy dobrze robie? 29.07.09, 21:41
      Już właściwie nie wiem, czy Ty już mu swoje warunki powiedziałaś,
      czy dopiero zamierzasz?
      "Teraz nie wytrzymałam i kazałam mu się wyprowadzić i póki nie
      zgłosi się do specjalisty nie wróci do domu. "
      "już mam wyrzuty sumienia że go wyganiam ".

      Z tego co napisałaś wynika, że Twój mąż jest świetnym aktorem. I
      pewnie doskonale zna Twoje słabe strony. Umie też Tobą manipulować.
      Kilka odpowiednich słów, parę min, poza "bezbronnego chłopca" i już
      gotowa jesteś ustąpić i znów będziecie "grać" zgodnie z jego
      zasadami.

      Przede wszystkim zdecyduj czego chcesz i jeśli coś postanowisz, to
      trwaj przy swoim. Jęśli Ty nie potrafisz uszanować i egzekwować
      własnych postanowień i decyzji, jeśli sama siebie lekceważysz, to
      dlaczego tego nie ma robić on, a za kilka lat i Twoja córka. "Każdy
      jest kowalem swojego losu".
      A do psychologa powinniście iść razem.
      • pkicia Re: Czy dobrze robie? 29.07.09, 21:54
        Jeszcze się nie wyprowadził, ciągle wymyśla jakieś ale, to nie ma pieniędzy na
        hotel, do rodziców nie pójdzie itd. Ja twardo trzymam się swojego. Zapewnił mnie
        że jutro się wyprowadzi nawet poszukał adresy lekarzy więc już coś. Nie wiem co
        mam robić z jednej strony chcę ratować związek a z drugiej nie mam już sił i nie
        wierze że się coś zmieni. Boję się tego że zostanę z dzieckiem sama , że nie dam
        sobie rady. Nie pracuję, nie mam wsparcia w rodzinie i nie mam pewności siebie.
        • bas-122 Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 07:04
          Jeżeli jest się stanowczą osobą, to nie docieka się gdzie mąż
          pójdzie i czy ma pieniądze. Jeśli to jest dla Ciebie ważna sprawa,
          brak pieniędzy na hotel, brak kolegów, którzy dadzą Twojemu mężowi
          czasowe schronienie, strach przed tym, że on zwyczajnie odejdzie, to
          nie trzeba było stawiać tak radykalnych warunków.
          Wszystkie decyzje należy gruntownie przemyśleć, przewidzieć ich
          skutki. Inaczej podkopujesz własny autorytet.Nic dziwnego, że mąż
          Cię nie szanuje.
          Być może postanowisz wycofać się z tej decyzji. Zrób to z głową.
          Przemyśl w jaki sposób. Jak uzasadnisz, zmianę postanowienia. On nie
          może nawet pomyśleć, że znów wszystko wróci do normy.
          • pkicia Re:do bas-122 30.07.09, 14:25
            Dzięki za dobrą radę wszystko dziś przemyślałam ustaliłam zasady które stanowczo chcę wprowadzić w życie i dziś przedstawię mu je. Jeśli nie będzie chciał się do nich stosować to ja już więcej nie zawalczę o ten związek. I znajdę siłę żeby odejść od niego choć będzie trudno bo strasznie się od niego uzależniłam i przyzwyczaiłam. Ale myślę że go jeszcze kocham, że możemy być szczęśliwy on potrafi być dobry i kochany. Wiem że kocha mnie i córkę. Wiem sama go wybrałam i teraz tak mam. Żeby życie było takie proste...
            Ja od dzieciństwa czułam się mało kochana. Gdy zjawił się on tak bardzo we mnie zakochany poczułam że fajnie być przytulanym, zachwalanym, ciągle powtarzał że jestem piękna do tej pory zresztą tak mówi, ale ma ciężki charakter i nie wiem czy dłużej wytrzymam.
            • bas-122 Re:od bas-122 30.07.09, 21:37
              Z tego co piszesz wnioskuję, że ciągle nie wiesz czego chcesz i czy
              czegokolwiek chces, czy pragniesz zmian.

              Ja od dzieciństwa czułam się mało kochana. Gdy zjawił się on tak
              bardzo we mnie zakochany poczułam że fajnie być przytulanym,
              zachwalanym, ciągle powtarzał że jestem piękna...

              Wiele z nas tak miało, ale na szczęście wiele z nas nie pozwola się
              źle traktować małżonkowi.
    • bas-122 Re: Czy dobrze robie? 29.07.09, 21:48
      Przeczytaj sobie odpowiedź Pani Agnieszki w tym samym dziale, ale
      pod tytułem "Proszę o radę mój mąż stał się b. nerwowy".To ten sam
      mechanizm.
      • douglas.beauty Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 11:31
        "Od początku nasz związek był dość burzliwy. Na początku mąż był
        bardzo zazdrosny, ale to zmienił choć to nie polepszyło naszych
        stosunków. Nie wiem czym mnie tak urzekł może tym że był zaradny
        rozpieszczał mnie upominkami
        sama nie wiem"

        no comment. Ponosisz tylko konsekwencje swojego wyboru..
        • bas-122 Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 17:08
          Tak jest, ponosimy konsekwencje własnych decyzji, wyborów. Tak to
          już jest.
          • martas29 Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 17:48
            Wiesz co ja napiszę Tobie z pozycji Twojego dziecka. Bo ja sama
            byłam takim dzieckiem. Mama wiecznie gnębiona przez ojca,
            stłamszona, bez własnego zdania. Przez tą Jej bierność nieraz mi się
            obrywało. I wiesz może to strasznie niesprawiedliwe ale mam do niej
            ogromny żal że dała sobą tak pomiatać, że nie postawiła się gnojowi.
            • kag73 Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 18:16
              dokladnie, martas, znam osobe, ktora wlsnie ze wzgledu na dzieci
              rozstala sie z mezem.
              Znam tez inna, ktora mowi, taa, ojciec byl surowy, ale sprawiedliwy,
              wszyscy doatwalismy po rowno i matka i my. A ona nie potrafila od
              niego odejs.
              Roznie to bywa
              • pkicia Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 21:55
                Ja też mam żal do matki że nie odeszła od ojca, że musiałam patrzeć na to
                wszystko. A sama robię tak samo nie wiem nawet czemu wiem że to źle, ale nie mam
                dowagi i wsparcia. Na pewno od razu odeszłabym gdyby zaczęła się przemoc
                fizyczna lub gdyby pił. Od wczoraj go nie ma wyprowadził się, ale mówił że
                dzwonił po psychologach chyba się jeszcze nigdzie nie umówił ma na to tydzień
                zobaczymy postawiłam mu warunki chyba dało mu to coś do myślenia.
                • kag73 Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 22:46
                  Badz rozsadna. Nie dawaj mu ciagle nowych szans, kiedys w koncu
                  powinna byc na serio ostatnia szansa.
                  Uwazaj, zebys probujac na sile ratowac beznadziejne malzenstwo nie
                  zatracila siebie.
                  Wyprowadzil sie, poszukal psychologa, wyznacz czas, zobaczysz co
                  bedzie a jezeli sytuacja sie powtorzy...uciekaj, dziewczyno, szkoda
                  Twojego zycia.
    • 18_lipcowa1 Re: Czy dobrze robie? 30.07.09, 19:58
      tu nie ma co ratowac
      ewakuuj sie dziewczyno poki czas
    • krzysztof-lis Nie 30.07.09, 22:52
      Moim zdaniem w związku kobieta powinna być samodzielna.
Pełna wersja