nerwowa-3
24.08.09, 20:29
PISZE JESZCZE RAZ TEN WĄTEK SPOKOJNIE I ODPOCZĄTKU
Kiedy poznałam mojego męza nie przeszkadzało mi ze tyle śpi (lubiałam jak
spał wyglądał słodko:)).dodaje że nie pracowal.
Lecz wszystko sie zmieniło kiedy urodzilam pierwsze dziecko.
Byl szczesliwy ze mamy teraz prawdziwa rodzine,lecz gdy nap.dziecko bylo chore
i musiala brac zastrzyki to mial do mnie pretensje że robie dziecku krzywde i
ze to ja kazalam dawac jej te zastrzyki:(smutne ale prawdziwe.Gdy zawsze coś
sie dzialo czy dziecko płakało to szedł spac do drugiego pokoju lub wychodził
na dwór.Dochodził do dziecka wtedy kiedy było spokojne.Jak go prosiłam o
cokolwiek to mówił,,jestem z męczony"(nie pracowal i nic nie robil)ale był
zmeczony.Gdy poszedł do pracy bylo jeszcze gorzej
A bylo to tak :pracowal na rano w domu był o 15 pił kawe jadl obiad i szedł
spac(praca nie męcząca)wstawał bo musiałam rozlożyc lóżko i szedł spac tak
to trwalo chyba rok w weekendy spal do 14 .
Urodziłam 2 i dalej spał .wyzywal mnie ze jestem nie normalna bo te młodsze
dzidzi nasze chorowało non stop także co 2 tygodnie bylam u lekarza nawet z
katarem(przez katar wyladowałam z dzieckiem w szpitalu) gdy zas rzucil prace i
tak spal calymi dniami albo do póżnych godzin popołudniowych.Nawet nie potrafi
wyjsc z dziecmi na dwor wszystko ja nie umie powiedziec słowa przepraszam ale
to nie wszystko od czasu do czasu cos zrobil wyniósł smieci czy odkurzyl.
nawet na dziecka chrzciny zaspal nie pracował!za pięc minut msza dziecko w
kościele z gościami a ja stoje nad nim i go budze! wyobrażacie sobie to!
i tak caly czas spał
wkrótce znalazł sobie prace na noc ja rozumiem trzeba sie przespac aby
człowiek normalnie funkcjonowal ale bez przesady na 22 do roboty a on wstaje
21 i pózniej do mnie pretensje o dzieci i wogóle podważa moje zdanie np jak
do dzieci mówie nie wolno to on wolno nieraz wstanie w czesniej t jest ok ale
to jak ma wpasć jakis kolega kocham go i dzieci tez ale on caly czs spi co
mam robić