kuneeegundzia-66
27.08.09, 18:13
Witajcie formułowiczki. Piszę,bo też borykam się z tym problemem.
Jędza zatruwa mi życie od kilku ładnych lat. Mój mąż jest jej jedyną
radością życia. Babsko nie ma innych zainteresowań. Jest potwornie
zazdrosna i zaborcza o niego. Strzela focha nawet, gdy odwiedzamy
moją babcię czy rodziców. Wymyśla sobie choroby żeby wzbudzić
zainteresowanie sobą, a jest zdrowa jak koń i na fleku. Potwornie
mnie krytykuje i moją rodzinę, oczywiście za plecami. To wstrętna
intrygantka i kłamczucha. Kiedyś zależało mi na bliskich kontaktach
z nią, ale już to się skończyło. Na te chore odwiedzinki z nią idę z
przymusu i zawsze jestem bardzo zdenerwowana. Chciałabym się
zdystansować do tego problemu, ale nie mogę. Zawsze to babsko daje o
sobie znać i powraca jak koszmar.......