Dodaj do ulubionych

zryty łeb teściowej

27.08.09, 18:13
Witajcie formułowiczki. Piszę,bo też borykam się z tym problemem.
Jędza zatruwa mi życie od kilku ładnych lat. Mój mąż jest jej jedyną
radością życia. Babsko nie ma innych zainteresowań. Jest potwornie
zazdrosna i zaborcza o niego. Strzela focha nawet, gdy odwiedzamy
moją babcię czy rodziców. Wymyśla sobie choroby żeby wzbudzić
zainteresowanie sobą, a jest zdrowa jak koń i na fleku. Potwornie
mnie krytykuje i moją rodzinę, oczywiście za plecami. To wstrętna
intrygantka i kłamczucha. Kiedyś zależało mi na bliskich kontaktach
z nią, ale już to się skończyło. Na te chore odwiedzinki z nią idę z
przymusu i zawsze jestem bardzo zdenerwowana. Chciałabym się
zdystansować do tego problemu, ale nie mogę. Zawsze to babsko daje o
sobie znać i powraca jak koszmar.......
Obserwuj wątek
    • kaszanka85 Re: zryty łeb teściowej 28.08.09, 08:19
      a dlaczego masz tam chodzić i się denerować?!nie chodz poprostu.może
      tym że przez parę miesięcy twój mąż będzie chodził sam coś zrozumie(
      w co szczerze wątpie),albo przynajmniej coś jej lekko zaświta.dla
      takich osób pamiętaj zero tolerancji,zero dystansu.
      • kuneeegundzia-66 Re: zryty łeb teściowej 28.08.09, 18:14
        ach tak sobie myślę, że jak z nim przychodzę, to mnie nie krytykuje,
        a zawsze to robi, gdy mnie z nim nie ma. Czasami jak od niej wraca,
        to jest taki przybity i oschły w stosunku do mnie. Widać, że
        nagadała mu na mnie nagrorszych rzeczy, a ten jest między młotem a
        kowadłem.Wolę iść z nim na tę koszmarną godzinę i nie dać jej
        satysfakcji obrobienia tyłka. Ostatnio powiedziała,że nasze dzieci
        są chowane w buszu, bo w jej radiu pokręcili pokrętło i radio
        Rydzyka szumi ...( chłopcy = 4 lata i 1.5 roku)!!!
        • pszczolkaaa_1982 Re: zryty łeb teściowej 28.08.09, 22:18
          mój tez jak wraca od mamusi to nabuntowany!

          z tym buszem dowcip roku :)
        • kaszanka85 Re: zryty łeb teściowej 06.09.09, 13:18
          ja nie chodzę.jak mąż chce iść to proszę.bierz dziecko i do
          widzenia.ja nie mam potrzeby ich częstego ogladania.i zauważyłam że
          zrobiłąm się jakas spokojniejsza:)
    • mamunia57 Re: zryty łeb teściowej 06.09.09, 00:36
      To weź ją otruj...
      • fruzia07 Re: zryty łeb teściowej 28.10.09, 15:59
        Och ja mam podobnie!Ciagle smaruje mi tylek jak tylko mnie nie widzi.Zazdrosna
        jest o swojego synka i jak mam do niej isc to az mna trzepie.Nie wiem jak teraz
        bedzie na swieta.A jaka jest falszywa!!!!!Jak mnie widzi to strasznie mnie kocha
        i nasza coreczke!
    • milah55 Re: zryty łeb teściowej 31.10.09, 14:13
      witam. Ja też MAM NIE lekko z teściową, ciągle daje rady co mamy robić, a
      njlepiej to zrobic generalny remont w jej mieszkaniu, które chwilowo zajmujemy.
      Ma 3 synów ale dla niej liczy sie tylko jeden a na dodatek ciągle pożyczałaby
      pieniądze, bo uważa ze jesteśmy bogaczami,ZGROZA.
      • chajro Re: zryty łeb teściowej 07.11.09, 21:12
        przegibane...ale ja mam to samo ze swoją wlasną matką:(, wsiciubia
        się we wszystko, zrzędzi, krytykuje mojego męża, "wychowuje" mi
        dziecko, nigdy nie odpuszcza (mieszkam z nią)...niszczy mnie samą
        (mam 39 lat) a ta zachowuje się jakbym miała 13 i mi się dziecko
        przydarzyło!?! Teściową można posłac na drzewo natomiast własna
        matka trucicielka, to najgorszy z koszmarów jaki może człowieka w
        życiu spotkać. GRUBE TOMY mogłąbym o niej napisać, i kiedyś napiszę
        ku przestrodze wszyskim zidiociałym matkom i wrednym tesciowym.
    • jacinthe Re: zryty łeb teściowej 09.11.09, 12:17
      Dziękuje Wam, ze to forum istnieje:)
      Za rok mam wziąc ślub, a po ostatniej rozmowie z "teściową", mam
      ochote go odwolac zupelnie. Ta pani to dyktator pt "wszystko wiem
      najlepiej", rozmowa z nią kosztuje mnie 3 dni stresu, 2
      nieprzespanych nocy, płaczu i poczucia winy. Nie wiem co z tym
      zrobic, mamy mieszkac 50 km od nich, ale obawiam sie, ze to za
      blisko;/ nie mam ochoty jej oglądac więcej. W ogóle to chcialabym
      wziąć skromny slub, tylko ze swiadkami, bez wesela. Mój Narzeczony
      chce za to widowiskowego wesela z mnóstwem gosci. Czuje sie winna, a
      przeciez mam prawo do wlasnych marzen. Mam 22 lata i zaluje, ze nie
      jestem nadal dzieckiem. Przeraza mnie to, ze malzenstwo nie kojarzy
      mi sie ze spokojem i milością tylko z wiecznym testem, bo moze inna
      synowa bylaby lepsza. Nie potrafie myslec o tym bez emocji, dlatego
      tak ciężko jest znalezc jakiekolwiek rozwiązanie.
      I nie chce mówic do tej pani "Mamo". Nigdy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka