Dodaj do ulubionych

Ciągły stres...((

28.08.09, 16:21
Ostatnio oprócz przygnębienia i załamania czuję ciągły stres...((( Najgorzej jak mam coś zrobić a dotyczy to głównie jazdy samochodem. Kiedyś jak żył mój Jarciu to trochę jeździłam ale zawsze on był obok mnie teraz muszę sobie radzić sama i tak pokonałam dużo lęków ( Poznań nie jest łatwym miastem dla byłego niedzielnego kierowcy). Ja to chyba mam jakąś obsesję ...((( zdarza mi się że jak jadę samochodem to myślę o stłuczce ( żeby gdzieś nie uderzyć samochodem albo żeby nie spowodować wypadku...od razu to wszystko widzę)Być może to ma związek z tym że dzień przed tym jak zabrali mojego męża do szpitala to mieliśmy stłuczkę z TIR-em ...wprawdzie nic wielkiego się nie stało ale auto było mocno obrysowane i poszło koło. Obraz twarzy mojego męża w tym momencie zostanie mi w głowie do końca życia w głowie. Ja to czasami jestem tak spanikowana że żołądek mnie boli na samą myśl. Chociaż nie chce to stres mnie stale dopada jak mam jechać zatankować, jak mam jechać na myjnie...a czasami nawet po zakupy do sklepu. Zawsze to robił Jarek ...teraz ja muszę..... Czy ja zwariowałam..????..może sama się nakręcam ale to silniejsze ode mnie...((((
Dziś jest piątek....nie cierpię wolnych dni ( chociaż z drugiej strony to lubię być z moja córeczka w domku)..i trzeba zrobić zakupy, umyć i za tankować auto...i muszę to zrobić sama bez niego..((((.
To wszystko jakieś szaleństwo...dziś znów przyłapałam się na tym że czekałam na sms-ka i na myślach że jeszcze trochę i to wszystko się skończy że wróci że to NIEPRAWDA że NIE ŻYJE...!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: Ciągły stres...(( 28.08.09, 17:42
      Ostatnie zdanie, jakbyś mi z ust wyjęła.Mam to samo.Czym więcej mija czasu, tym
      ja bardziej mam takie uczucie, że przecież przepłakałam i przecierpiałam już
      tyle, że już wreszcie wróci i będzie ok.To jest jedno z najgorszych uczuć.
      Co do auta.Ja nie mam prawa jazdy, więc na własnym przykładzie nie mogę nic
      powiedzieć.Ale patrzę na siostrę, która jeździ od roku, na razie tylko w
      towarzystwie szwagra i jeździć bardzo lubi, ale też się stresuje okropnie i jak
      wysiada z auta to mówi, że ją wszystko boli i cała spocona, bo taka siedzi
      spięta.Więc to chyba jest jednak normalne i nie zwariowałaś.Przyzwyczajenie się
      do ruchu ulicznego i nabranie wprawy nie jest łatwe(ja nawet nie próbuję), a
      stres czujesz dodatkowo większy z powodu żałoby i tego, że ogólnie jesteś w
      kiepskiej kondycji psychicznej.Ale raczej nie zwariowałaś:)
      Ja dziś też się stresuje i złoszczę, bo miałam umówioną wizytę u psychologa i
      okazało się, że ma jeszcze urlop.Nie lubię tak, bo już się nastawiłam, że
      wreszcie się komuś wyżalę, porozmawiam i nic.A emocje spiętrzone do granic
      możliwości.Bez sensu to wszystko,naprawdę bez sensu...
    • magdatysz Re: Ciągły stres...(( 28.08.09, 18:21
      jazda samochodem może być bardzo przyjamna i mówię ci to ja która
      przeżyłam wypadek samochodowy, w którym zginął mój mąż. Jeżdżę i
      lubię to robić.
      A teraz rada: wykup sobie kilka lub kilkanaście godzin w szkole
      jazdy. Przypomnisz sobie jak się jeździ tak na spokojnie z
      instruktorem obok a do tego oswoisz się z ruchem ulicznym. Nie
      musisz iść na kurs bo prawko masz więc możesz się dogadać żebyś na
      początku objeździła trasy, które normalnie musisz pokonać, a z
      czasem inne ulice.
      Oswoisz się, nabierzesz pewności a potem zacznie ci to sprawiać
      przyjemność.
      I nie myśl cały czas "co by mąż..." teraz masz myśleć "co ja..."
    • wiolawarszawa Re: Ciągły stres...(( 28.08.09, 19:06

      Zgadzam się w całej rozciągłości z magdątysz i uważam, że wdowa tak
      właśnie powinna zrobić :)

      Jazda samochodem mnie osobiście wyzwala i daje poczucie wolności
      gdzie w innych miejscach znaleźć jej niestety nie mogę. Mam
      nadzieje, że z czasem przełamiesz barierę strachu i będziesz z
      samochodu potrafiła korzystać w pełni – znacznie ułatwia życie.

      Wiele rzeczy załatwiał Twój Mąż (tak jak mój) i wcześniej nie
      musiałaś martwić się o tzw. męskie zajęcia ale niestety to się
      zmieniło i teraz każdej z nas przypadło wiele zadań, z którymi
      musimy się zmierzyć ale damy rade – nie mamy innego wyjścia.

      Wiem, że cierpisz, że jesteś zmęczona, że czasem nie dajesz rady…….
      To tak jest i mam tylko nadzieję, że podołasz dla siebie i Waszej
      ślicznej córeczki.
      Nie zwariowałaś ja mojego Kochanie nie mam już długo (dłużej od
      Ciebie) a czasem też mam wrażenie, że wróci …… tak jak napisała
      tilia7 [b][u]że przecież przepłakałam i przecierpiałam już
      tyle, że już wreszcie wróci i będzie ok.-[/[/u]b]tak właśnie
      ostatnio myślę……. a przecież już nie powinnam – przecież wiem, że
      nie wróci. Strasznie się to wszystko miesza w mojej głowie i dlatego
      czasem mam wrażenie, że wariuję lub już zwariowałam…….myślałam, że z
      czasem będzie lżej ale …. niestety nie jest.
      Widocznie jeszcze musimy podążać tą kretą drogą a jak długo.....
      tego niestety nie wiem.
      • inkara Re: Ciągły stres...(( 28.08.09, 22:00
        ...chyba ta ciągła obawa, że coś się może stać w końcu się mi spełniła.. Na
        życzenie mojej podświadomości:( Jadąc do pracy popsuło się sprzęgło! Tak ad hoc!
        zapadło się i basta! Naturalnie,(lub i nie) poleciała wiązanka nie cenzurowanych
        słów... Potem szybkie opamiętanie i no właśnie co dalej???? Normalnie
        dzowoniłabym od razu do Jacka! "Kochanie gdzie jesteś? co robić? kiedy
        będziesz??" a tutaj oprócz tłoku ulicznego, tłok myśli w głowie, kogo do kogo
        zadzwonić!?!?
        Może zabrzmi mało wiarygodnie, ale stojąc na awaryjnych wyłaczyłam auto! I myśl
        w głowie: spróbuj je podnieś, może odskoczy!? ręką podciągnęłam sprzęglo, biegi
        zaczęły wchodzić i z duszą na ramieniu ruszyłam dalej!! Dojechałam!! Mechanika
        polecili koledzy z pracy! Umówiona jestem na wtorek! Dziewczyny, wiem jak ciężko
        jest nam z tymi sprawami typowo męskimi, ale nie pozostaje nam nic innego jak
        sobie radzić!!! Wiadomo! nie jest lekko! Ale nasi kochani są z nami!!! Wiem to i
        w to wierzę!!!!
        Pozdrawiam Was bardzo gorąco! Musimy być odważne!!
    • wiolawarszawa Re: Ciągły stres...(( 28.08.09, 19:21

      że przecież przepłakałam i przecierpiałam już
      tyle, że już wreszcie wróci i będzie ok.
      - chciałam aby ten
      kawałek był pogrubiony! gdyż tilia7 wyśmienicie uchwyciła to co ja
      też czuję .....
    • wdowa120309 Re: Ciągły stres...(( 29.08.09, 21:05
      Dziewczyny...wielkie dzięki za słowa otuchy i pocieszenia.Radziłyście wziąć
      lekcje...ja jeszcze przed zamianą auta ( bo mieliśmy opla a teraz kupiłam forda)
      miałam kilka jazd po mieście ...mnie nie jazda tak stresuje co to że będzie
      gdzieś pod górkę ( a z tym mam małe problemy....albo tylko mi się wydaje ...bo
      ćwiczyłam z siostrą i było OK, parkowanie w mieście..... i te cholerne
      skrzyżowania w różne strony...((( Wiem że jestem wielką panikarą i wiem że
      kiedyś będę się z tego śmiała ...ale to trzeba też czasu. Dziś pokonałam kolejny
      etap....sama zatankowałam auto ( bo zawsze prosiłam obsługę), podjechałam na
      myjnię i odkurzacz...)
      Wiem że auto jest i będzie dla mnie wielkim ułatwieniem...juz teraz to odczuwam
      jak jadę do pracy, odwożę Madzię od przedszkola...jadę na cmentarz albo do
      Gniezna do taty...jestem nie zależna od wszystkich. Wiem że dam radę ale muszę
      najpierw pokonać te lęki..(( Jak na razie jadę najczęściej tymi trasami które
      znam i wiem jak jechać bez problemu ....ale powoli chyba się nauczę jeździć
      gdzie indziej.
      Jestem taką małą panikarą bo ostatnio musiałam jechać do miasta do sądu to
      wolałam jechać autobusem niz samochodem...bo bałam się że nie będzie gdzie
      zaparkować.... tak mi wstyd...((( ale taka jestem..(((
      • wiolawarszawa Re: Ciągły stres...(( 29.08.09, 21:48

        Wdowa120309 dobrze, że jesteś:)

        Muszę powiedzieć, że strasznie mnie rozbawiłaś …. Naprawdę strasznie
        się uśmiałam- z czym ostatnio u mnie ciężko.

        Jestem taką małą panikarą bo ostatnio musiałam jechać do miasta do
        sądu to
        > wolałam jechać autobusem niz samochodem...bo bałam się że nie
        będzie gdzie
        > zaparkować.... tak mi wstyd...((( ale taka jestem..(((

        Pamiętam jak ja kiedyś musiałam jechać do centrum ale żeby się tam
        dostać musiałam przejechać przez straszliwie ruchliwe rondo z taką
        ilością pomieszanych pasów, że aż strach!!!!! Co zrobiłam? …. Otóż
        zatrzymałam samochód przed rondem, włączyłam światła awaryjne i
        udałam, że zepsuł mi się samochód!!!!! Na naszych Panów zawsze można
        liczyć – nieznany mi kierowca podszedł do mnie i zapytał w czym mam
        problem? Powiedziałam, że samochód ani rusz nie chce jechać i
        próbowałam wszystkiego ale jak zaklęty zagadać nie chce!!!
        Zaproponowałam czy nie pomógłby mi przepchnąć samochód przez rondo
        bo tam niedaleko jest warsztat!!!! Pan skrzyknął jeszcze dwóch panów
        i przez te cholerne rondo samochód został przepchnięty!!!!!!!!!!!
        Następnie wsiadłam do mojego autka odpaliłam i pojechałam……. Nie
        chciałabyś wiedzieć jaką minę mieli panowie:):):) to dopiero było
        tchórzostwo i świństwo ….. ale cóż na szybko tylko to przyszło mi do
        głowy!
        Jak opowiedziałam to mojemu Mężowi to kręcił głową i powiedział, że
        tylko ja mogłam wymyśleć coś takiego a następnie zabrał mnie na to
        rondo i pod jego nadzorem chyba ze 20 razy musiałam jeździć w kółko –
        dziś na tym rondzie jestem specjalistką.

        Także nie martw się kobieta zawsze sobie poradzi a z czasem będzie
        łatwiej- na wszystko potrzeba czasu i wprawy:)

        Dziś jeżdżę na wyścigach i uważam się za dobrego kierowcę.


        • aniawdowa Re: Ciągły stres...(( 29.08.09, 22:31
          Wdowa120309 tez musze ostatnio czesto pokonywac ulice Poznania i zawsze mam oczy szeroko otwarte bo ruch jest naprawde niezły w miniony czwartek tez miałam okazje byc tam i pierwszy raz byłam sama bez kolezanki no i wszystko było ok jedno rondo drugie eh i juz byłam dumna z siebie no i przeoczyłam mój skręt no i dostałam stracha :) ale zachowałam zimna krew objechałam w kółko i dotarłam spowrotem na dobrą drogę :) pózniej jeszcze wjechałam pod zakaz ale i z tym sobie poradziłam :) Nie ma sie co przejmować zawodowi kierowcy maja wpadki.
          I choc strach jest to trzeba próbowac to przezwyciezyć a z czasem jazda daje satysfakcje ja nie wyobrazam sobie zycia bez samochodu.
          Wiola usmiałam sie z tej Twojej histori o rondzie :))
          Miłej nocy zycze dziewczyny :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka