Dodaj do ulubionych

Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agnieszko

02.09.09, 11:16
Witajcie!
Mam problem z rodziną męża, konkretnie z teściem. Mieszkamy
oddzielnie, dzieli nas ok 40 km. Wizyty u teściów są rzadkie ze
względu na zachowanie teścia w stosunku do mnie. Za kazdym razem
podczas rozmów z teściem wybuchają sprzeczki,teść poucza mnie,
strofuje itp. Dodam,że oboje z mężem mamy 31 lat.
Konflikt z teściem rozpoczął się prawie 3 lata temu, byliśmy jakieś
dwa tygodnie po ślubie, kiedy teść stwierdził,że ja pownnnam
wpłynąć na męża,żeby dokonczyl pracę magisterska. Zaczelam bronic
siebie i meża, w rezultacie uslyszalam listę powinnosci i
obowiazkow zony.Mąż w ogole nie podjął się wyjaśniania ojcu
czegokolwiek. Mojego męża zawsze zachęcalam do ukonczenia pracy.
Pozniej po kilku miesiacach uslyszalam od męza, ze to przeze mnie
nie napisal pracy, bo ja ciagle go naciskalam.
Problemy z tesciem nie zakonczyly sie, wrecz zaczynaja eskalowac.
Podczas kazdej rozmowy zaczyna mnie pouczac, wrecz wychowywac.
Wrecz zarzucil mi brak odpowiedniego wychowania przez moich
rodzicow -chodzilo o kwestie swiatopogladowe- religię, gdzie ja
nigdy nie zabieram glosu jak kto ma zyc, jakimi zasadami powinien
sie w zyciu kierowac. Uwazam, ze jest to zbyt osobista sprawa i
nikt nie ma prawa w nia wchodzic.
w sytuacjach konfliktowych z tesciem maz nigdy zdecydowanie nie
stanąl w mojej obronie i po mojej stronie. Mąz uwaza, ze ojciec
taki jest i ze sobie tak bez rozumu "chlapnie".
Podczas kolejnej wizyty u tesciów teść udawal ze mnie nie zauwaza,
w ogole sie do mnie nie odzywał. Zachowalam sie obojetnie, nawet
mnie ta cala sytuacja bawila. Obecnie podjelam decyzje,że nie bede
jezdzic do tesciow w odwiedziny.
Dzisiaj dowiedzialam sie od tesciowej,że tesc uwaza, ze nie czuję
do niego szacunku, ze się ciagle obrazam itp. A ja mam dosc
traktowania mnie jak malej dziewczynki, manipulowania mna i
pouczania mnie, wchodzenia w moje osobiste sprawy. Ogólnie, boli
mnie równiez stosunek męża do wszystkich spraw zwązanych z
konfliktem z tesciem, wydaje mi sie nawet że unika problemu.

Proszę, wypowiedzcie się kochane Forumowiczki w tej sprawie, moze
Pani Agnieszka doradzi mi jak postapic z tesciem i mężem?
Pozdrawiam wilga26
Obserwuj wątek
    • wielbicielnaruto skoro mąż to ci... podpowiadam 02.09.09, 11:36
      - na mój szacunek trzeba sobie zasłużyć
      - osiemnascie lat skończyłem dawno temu i za wszystko co potem
      zrobiłem odpowiadam sam
      - jeżeli teść ma światopogląd to ja mogę się z nim nie zgadzać vide
      paragraf wyżej o 18tce
      -pomiędzy uszam mam mózg - sam myślę i wydaje opinie
      • wilga26 Re: skoro mąż to ci... podpowiadam 02.09.09, 11:43
        Witam!
        Przeczytałam to samo, co sama uważam i to o szacunku, o byciu
        doroslym... . Mysle i postępuję zgonie z powyzszym, tylko jak
        uniszkodliwić takiego gościa jak mój teść,żeby nie szarpał nerwów,
        a wizyta tam nie kojarzyła się ze smutnym obowiązkiem. Pozdrawiam i
        dziekuję.
        • annb Re: skoro mąż to ci... podpowiadam 02.09.09, 11:48
          wstawac i wychodzic
          Doroslego nie wychowasz ale mozesz sprawic ze przestanie cie
          uczyc/pouczac/tresowac
          Jak-nie zaszczycając go swoją obecnoscią :)
          Szkoda zycua dziewczyno
          nie musisz tam jezdzic i nie musisz sie na to narazac pomimo tego ze
          wizyty tam to nie jest smutny obowiazek.
          • wielbicielnaruto a props pana Teścia 15.10.09, 11:34
            jak jeszcze raz cię dotknie czy obmaca to w twarz z liścia. I mowa -
            teraz idziesz na policję złożyć zeznania. I wychodzimy kierując się
            do komedy. Jak teściowa coś klepnie - widziałaś i nie zgłosiłaś
            przestępstwa. Też to zeznam. I do widzenia. Nawet jak nie pójdziesz
            na policję, co stanowczo doradzam, będą srali ze strachu przez
            tydzień.
    • kicia031 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 11:48
      Moze po prostu odpowiadac; to dla mnie sprawa zbyt osobista, by ja z
      toba omawiac.

      Mi sie wydaje, ze przejmujac sie tym, co mowi tesc rzeczywiscie
      zachowujesz sie ponizej swojego wieku.
      • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 11:59
        Cześć!
        Najgorsze z teściem jest to, że to jest prosty niewykształcony
        facet- on nie zrozumie jak mu się cos mówi delikatnie typu "sprawa
        osobista"... Boli mnie bardziej brak reakcji ze strony męża.
        Tym, co mówi teść , zwł o szacunku nie przejmuję się. Chyba
        najlepszym wyjściem jest brak kontaktu i zero odwiedzin u nas i u
        teściów.
        • amb25 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 12:14
          Wg mnie albo nie odwiedzaj ich.
          Albo nie przejmuj sie tym co gada. Przeciez to tylko gadanie, ktore
          do niczego cie nie zmusza. A tesc stary, niewyksztalcony i na pewno
          go nie zmienisz. Mozesz tez zmienic temat rozmowy jak tesc zaczyna
          niewygodny tobie.
        • burza4 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 12:37
          nie jesteś małą dziewczynką, która musi się wesprzeć na silnym
          męskim ramieniu. Podejrzewam, że twój mąż zwyczajnie wyłącza się i
          nie słucha tego ględzenia, widzi bezsens prób zmiany ojca na inną
          osobę. Nie zrobisz z prostaka salonowca i szkoda tracić na to czas.

          natomiast nie musisz się pokornie godzić z czymś, co jest
          nieakceptowalne. Naucz się asertywności, mów wprost że "to twoje
          zdanie, ja mam inne", metodą zdartej płyty, albo po prostu ogranicz
          kontakty. Nie pojmę, co skłania dorosłych ludzi do uporczywego
          pchania się tam, gdzie im tylko ciśnienie podnoszą. Nie macie
          ciekawszych zajęć na weekend niż dać się łajać?
        • cichociemnylas Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 15:57
          skoro jest tak prosty to pamietaj, ze w dyskusji i idiota przegrasz
          bo po pierwsze musisz znizyc sie do jego poziomu, aby rozumial co
          mowisz, po drugie wygra z Toba na tym poziomie bo jest doswiadczony
          w niskich lotach, a Ty nie.
    • neecia Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 12:54
      Zaczęłabym od rozwiązania problemów z mężem, który nie bierze na siebie odpowiedzialności za swoje działania, ale przerzuca ja na Ciebie (problemy z pracą magisterską)!

      Po drugie ustalić WSPÓLNĄ strategię postępowania z teściami, chodzi o to aby zrozumieli że nie akceptując Ciebie, będą mięli także ograniczony kontakt z synem . Rozwiązanie- rzadkie wizyty np. nie częściej niż jedna na dwa miesiące i tyko RAZEM. Warunek jest taki, że mąż musi ROZUMIEĆ i akceptować taką strategię postępowania.
    • rlena Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 15:46
      Najlepiej jest jesli ta sytuacja zajmie sie maz. (Troch epozno teraz)
      Najlepiej jest jesli kazde z malzonkow rozwiazuje problemy z wlasna
      rodzina samo. W przeciwnym razie ty bedziesz zawsze jendza w oczach
      jego ojca/rodzicow. To Twoj maz powinien zareagowac na uwagi tescia
      w stosunku do Ciebie, i powiedziec: Tato ona mnie jak najbardziej
      zacheca,to ja nie moge sie za to zabrac. Prosze, zebys nie robil
      uwag pod jej adresem. Tak postepuje dojrzaly facet.
    • cichociemnylas Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 15:54
      hmmm moje zdanie: jak zacznie Cie pouczac etc... a Twoj nie reaguje,
      zapytaj jak on wychowal syna i co ten jego syn ma Tobie do
      zaoferowania....

      Strategia, aby wyjsc jest tez dobra, albo zimna ignorancja, a moze
      rzeczywiscie przestan jezdzic w odwiedziny, kiedy maz zapyta
      dlaczego to zapytaj w jakim charakterze masz tam jechac, bo tak zony
      syna swojej synowej sie nie traktuje, wiec kim Ty tam wlasciwie
      jestes?

      Sami mieli czas namawiac syna na magisterke........... co Ty, a on
      jest dorosly i podejmuje decyzje samodzielnie jesli mysla inaczej
      niech go ubezwlasnowolnia.

      Twoj tesc z tego co piszesz to egoista, ktory "porazki"
      rodzicielskie chce zlozyc na kogos innego, znalazl Ciebie - nie daj
      sie i tyle.
      • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 16:40
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi na mój problem. Wszyscy
        Forumowicze odpowiadają w podobny sposób, podzielają moje poglądy
        na całą sytuację, zgadzam się z tym co przeczytałam.
        Zgadzam się również tym,że teraz ta sytuacja poszła za daleko, że
        mąż nic nie zrobił, nie powiedział, nie zareagował. Dla mnie jest
        to coraz trudniejsze i widzę,że wsparcia ze strony męża jak nie
        było tak i nie będzie... . Wielokrotnie mówiłam męzowi, że brak
        reakcji z jego strony powoduje coraz bardziej niegrzeczne
        zachowania ze strony teścia. rónież uważam,ze mąz powinien reagowac
        na zaczepki ojca. Jednak ja nie mam ochoty byc kozłem ofiarnym.
        Wszystkie Wasze odpowiedzi potwierdziły tylko moje zdanie , na ten
        temat, że nie ze mną jest problem, a ze strony teścia i męża. Widzę
        jednak, że mimo mojej dobrej woli, udawania i ignorowania
        niektorych zachowań, wyszłam na tą ostatnią złą synowa, "bo to zła
        kobieta była";)
        Dziękuję za wsparcie i odpowiedzi.
        • szachula30 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 17:20
          Moim zdaniem, nie możesz wymagać od męża, żeby opowiadał się po
          którejś ze stron. Bo z jednej strony kobieta którą kocha, a z drugiej
          - rodzice, którzy go wychowali, co też ma swój wpływ. Ja bym otwarcie
          powiedziała spokojnie (nie w formie kłótni) teściowi, że jestem osobą
          dorosłą i nie życzę sobie pouczania mnie w ten sposób oraz wpływania
          na moje życie, bo ja tego nie robię w stosunku do nich. Jeśli to
          wywołałoby odwrotny skutek do zamierzonego (i prawdopodobnie wywoła),
          to ograniczyłabym kontakty, tłumacząc mężowi dlaczego. Z tym, że nie
          wymagałabym od męża, żeby on również ograniczał kontakty z rodzicami,
          bo moim zdaniem to nie fair. Ja bym tak zrobiła. A jak Ty postąpisz,
          to już Twoja decyzja.
          • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 17:24
            zgadzam sie z Tob a,ze zabranianie kontaktu mojemu męzowi z
            rodzicami nikomu nie wyjdzie na dobre, nie jest to moim celem, ale
            w koncu jakas reakcja na przykrosci i pouczania by sie przydala, a
            nie unikanie problemu... . Rowniez miedzy nami nie bedzie dobrze,
            jesli on ciagle bedzie sie tak zachowywac.
            • marzeka1 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 17:28
              "Pozniej po kilku miesiacach uslyszalam od męza, ze to przeze mnie
              nie napisal pracy, bo ja ciagle go naciskalam. "- to zachowanie małego chłopca,
              który nie chce brać odpowiedzialności za swoje życie.Zgadzam się,że teścia nie
              zmienisz, nie musisz tam jeździć, skoro tak jesteś traktowana i brak wsparcia ze
              strony męża, który na to pozwala. W ogóle myślę,że dużym problemem jest sam mąż,
              jakoś taki mało dojrzały.
            • burza4 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 02.09.09, 21:18
              jakaś reakcja by się przydała, owszem. Tylko dlaczego do tej pory
              nie zareagowałaś sama? jak cię szefowa opieprzy też będziesz
              czekała, aż ktoś to załatwi za ciebie? Robisz dokładnie to samo co
              twój mąż - unikasz problemu, TWOJEGO problemu, bo po mężu zachowanie
              ojca spływa. Można załatwiać sprawy za dziecko, ale czemu za dorosłą
              kobietę?
              • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 07:12
                Mylisz się, rozmawiałam wielokrotnie z męzem i teściową. Mąż nic do
                tej pory nie zrobił i nie sądze, żeby cokolwiek zrobil, jest na to
                chyba zbyt słaby. Teściowa rozmawiała z teściem na ten temat, a on
                stwierdził jak zwykle zresztą, ze nic takiego nie zrobił i nie
                powiedział.
                I obraził się, że synowa nie ma dla niego szacunku…;) .
                Nie mam ochoty być traktowana przez teścia jak pięcioletnie
                dziecko, bo męza to on podobnie traktuje. Uważam jednak, że
                gdybyśmy oboje reagowali podobnie, problem w koncu sam by się
                rozwiązał- teść siedziałby cicho i nie obrażał wszystkich dookoła.
                Z reguły jest podawane takie tłumaczenie- teść to w ogóle nie
                pomyślał co mówi, on nic takiego nie powiedział. Tylko od człowieka
                dorosłego wymagam trochę wiecej rozumu i kultury niż od dziecka,
                które może powiedzieć cos bez zastanowienia.
                W całej tej sytuacji ja wychodzę na najgorszą jędzę, niewychowaną
                synową, która nie okazuje teściowi szacunku- synek jest w porządku
                przecież… .
                W sobotę mąż jedzie na urodziny teściowej- tym razem już bez mojego
                udziału… Pozdrawiam

                • annb Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 08:20
                  Szacunek to cos co obowiązuje obie strony.
                  Dobrze napisalas-twoj maz jest za słaby aby sprzeciwic sie ojcu i
                  stanąć w obronie żony.
                  Przykre to ale często spotykane.
                  Co do tego ze ktos nie chciał czegos powiedziec-skoro powiedział to
                  znaczy ze chciał.Nie można w nieskonczonosc dawać się obrażać i
                  poniewierac bo od zawsze ktos inny taki byl.
                  Gratuluje decyzji odmowienia udziału w urodzinach
                  tesciowej.Przyjecia rodzinne powinny byc mile i nie przypominac
                  ringu.
                  pozdrawiam
                  • burza4 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 10:11
                    jezus, dlaczegóż mąż miałby "stawać w obronie" do diabła?
                    upośledzona jest? bezradna? niemowa?

                    niech dziewczyna sama załatwi sprawę, która JEJ przeszkadza. Dorosła
                    jest, a zachowuje się jak gó...ara która boi się odezwać i w oczy
                    powiedzieć teściowi żeby się nie wchrzaniał w jej sprawy - to i jest
                    traktowana jak gó...ara. Proste.

                    Zapewniam, ze póki ona sama zacznie ustawiać teścia i nie pokaże
                    gdzie jego miejsce - żadna interwencja z zewnątrz nie pomoże.
                    • annb Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 11:04
                      Dlaczego?bo slubowal jej milosc wiernosc i UCZCIWOSC małzeńską
                      I korona mu z głowy nie spadnie jesli powie swojemu ojcu-tato, nie
                      zyczę sobie chamskich wycieczek pod adresem mojej zony.

                      Pani moze przestac bywac w domu rodzicow meza ale to maz powinien z
                      WLASNYMI rodzicami zalatwic kwestie traktowania z szacunkiem swojej
                      zony

                      Prościej sie nie da
                      • burza4 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 14:01
                        co ma do tego uczciwość? nie ślubował zdaje się jednomyślności
                        małżeńskiej, dla niego nic wielkiego się nie dzieje, bo po nim
                        zachowanie ojca spływa i nie rozumie czym się kobita przejmuje.

                        korona to mu nie spadnie, tylko że JEGO tekst guzik da - bo jedynie
                        znowu podkreśli fakt, że jego żona to potulna owieczka, która sama
                        nic nie potrafi załatwić. I mówię to jako eks-żona dokładnie takiego
                        synka. Straciłam masę czasu na wykłócanie się z mężem żeby "stanął
                        po mojej stronie" a jego rodzice i tak olewali wszystkie takie
                        interwencje. Wiesz, kiedy się skończyło przysrywanie? kiedy JA
                        krótko i węzłowato powiedziałam teściowi żeby się nie wpieprzał w
                        moje sprawy. Dopiero kiedy dotarło, że JA sobie nie pozwolę żeby mi
                        jeździć po głowie, to mu zapędy do pouczania przeszły raz a dobrze.

                        Dlatego mówię, to nie PAN ma załatwiać to, żeby jego żonę szanowali,
                        to ONA SAMA musi ten szacunek wywalczyć. Interwencja męża jedynie
                        potwierdza jej bezradność. Prościej się nie da.
                        • annb Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 14:12
                          widzisz burzo, to ze mąz się do chamstwa pryzzwyczail, nie znaczy ze
                          ma na nie narazac zonę.Ty pozostań przy swoim zdaniu a ja przy swoim.
                • ibelin26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 08:31
                  Tak cię traktują, jak sie pozwlasz traktować. Skoro pozawalasza się
                  traktować jak dzieciak, to tak teść cie traktuje.

                  > Mylisz się, rozmawiałam wielokrotnie z męzem i teściową. Mąż nic
                  do
                  > tej pory nie zrobił i nie sądze, żeby cokolwiek zrobil, jest na to
                  > chyba zbyt słaby. Teściowa rozmawiała z teściem na ten temat, a on
                  > stwierdził jak zwykle zresztą, ze nic takiego nie zrobił i nie
                  > powiedział.


                  Czas dorosnąć, przestać gadać i oczekiwać, że mąż albo teściowa to
                  za ciebie załatwią. W pracy jak masz problem to też czekasz aż
                  koleżanka albo szef za ciebie to załatwi?

                  Nie odpowiada Ci zachowanie teści ?- nie jeździsz do teściów w
                  odwiedziny, a mężowi i teściom krótko wyjaśniasz dlaczego.

                  Mąż ma pretensje, że "przez Ciebie" nie napisał pracy? No trzeba w
                  krótkich słowach poinformować męża, że jest dorosły i sam odpowiada
                  za siebie i swoje wykształcenie.

                  > W całej tej sytuacji ja wychodzę na najgorszą jędzę, niewychowaną
                  > synową, która nie okazuje teściowi szacunku- synek jest w porządku
                  > przecież… .

                  Lepiej być "niewychowaną jędzą" i mieć święty spokój niż wiecznie
                  sfrustrowaną, grzeczną synową.
    • neecia Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 11:03
      Zgadzam się, że jako dorosła osoba powinnaś być asertywna i powiedzieć teściowi, że nie życzysz sobie takich uwag. Uważam jednak, że sytuacja nie jest taka sama jak rozmowa z szefem, bo w pracy odpowiadasz tylko za siebie, a rodzinie ( w tym także w relacjach z teściami) funkcjonujecie JAKO MAŁŻEŃSTWO (dlatego uważam, że powinna być wspólna strategia działania, aby przyniosło to jakiś skutek).
      Uważam, że popełniasz błąd godząc się na to, by mąż sam uczestniczył w przyjęciu urodzinowym- utwierdzi ich to w przekonaniu, że mogą Cię obrażać, a nie ma to dla nich żadnych przykrych konsekwencji,a Ty będziesz postrzegana jako ta najgorsza i że sama jesteś sobie winna bo przecież rodzinka się spotyka a Ty stroisz fochy. Długodystansowo stawia Cię to na nieciekawej pozycji.

      Dokąd nie będziecie się trzymać razem w relacjach z teściami, dotąd będą mięli nad wami przewagę i prawdopodobnie nic się nie zmieni poza tym, że Ty się wycofasz z życia rodziny. Może o to chodzi tesściowi..
      • ibelin26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 11:29
        > Długodystansowo stawia Cię to na nieciekawej pozycji.

        Taaa.., pokorne znoszenie chamskiego teścia z pewnością poprawi jej
        pozycję.
        • neecia Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 14:51
          Ibelin 26 przeczytaj proszę pierwsze zdanie mojej wypowiedzi..
      • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 13:46
        Tez jestem takiego zdania, ze funkcjonujemy jako malzenstwo, wiec
        mam prawo oczekiwac od meza podobnej postawy. najwiekszy problem
        jest jednak taki, ze mąż ma to ogolnie gdzieś. Stwierdzil ostatnio
        że skoro teść obrazil sie na mnie to i na niego... ma jedna synową
        i syna, itp., ale do nich i tak pojedzie. Ne sądzę jednak, ze
        odważy się cos powiedzieć ojcu... . Lepiej ten problem pozamiatac
        pod dywan... , może ja też przestanę się w koncu czepiać. Takie są
        moje przypuszczenia na podstawie prawie trzyletniego małzeństwa... .
        • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 14:23
          Chciałabym jeszcze jedno dodac, co nasunęlo mi się po dokladnym
          przeczytaniu postu burzy.
          W rozmowie z teściową zagroziłam, że osobiście przyjadę do nich i
          powiem teściowi, co o nim myślę. Bardzo się przestraszyła, sądzę że
          niejedno piekiełko miała i bedzie mieć z teściem. Celowo odsuwałam
          jakąś mocniejszą interwencję ze względu na męza i teściową, ale
          teraz przyznam się że jestem juz tym bardzo zmęczona i jeżeli sie
          tam kiedykolwiek pojawię, raczej nie bedę siedzieć spokojnie...
          Pozdrawiam wszystkich i dziękuję
        • moreno68 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 03.09.09, 17:06
          A jakie miałaś konkakty z teściem przed ślubem?
          Jak układają się Wasze relacje rodzinne, układ Twoi rodzice i jego?
          • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 04.09.09, 08:04
            Moj teść przed ślubem, nie wiedział jak ma ze mną rozmawiać. Prawie
            w ogóle nie odzywał się do mnie. Uważam,że po ślubie "nabrał
            odwagi", stąd tego typu teksty. Ze spotkań np na weselu czy
            kontaktach z innymi, to on sie nie wychyla. Raczej odzywa sie tam,
            gdzie juz sie poczul pewnie.
            Z moimi rodzicami ja mam dobry kontakt, potrafimy sobie nawet ostro
            powiedziec co nam sie nie podoba. Moi rodzice po paru akcjach meza
            i tescia raczej patrza na to chlodnym okiem, ale staraja sie nie
            wchodzic w ten konflikt.
            Wczesniej moi tesciowie chcieli zaprzyjaznic sie z moimi rodzicami.
            Moi rodzice po tych scysjach z tesciem nie chca miec z nimi
            kontaktu, zwl mama. Podejrzaewam, ze jeszcze szybciej stracilaby
            cierpliwosc. Tesciowie rzadko do mnie dzwonili, ciagle kontaktowali
            sie tylko z synem, co rowniez nie wygladalo dobrze.
            Wczoraj moj mąz stwierdzil, ze sie rozstaniemy bo on mi nie
            odpowiada. Zadzwonilam do tesciowej z ta informacja, bo widze ze
            juz jestem tam traktowana jak czarna owca. Tesciowa zmienila front
            i stwierdzila, ze tesc nie ma sobie nic doz zarzucenia a ja sie
            czepiam ciagle. I ze nigdy mi nic takiego nie powiedzial, a ja ze
            wszystkim przesadzam. Niestety nie wytrzymalam i powiedzialam co
            naprawde o tym wszystkim mylse: o zachowaniu tescia w stosunku do
            mnie, jego zyciu, ze nie zycze sobie porad od czlowieka ktory nie
            zyla sam dobrze i nie byl krysztalowy (picie alkoholu, ciagly brak
            pieniedzy, tsciowa ledwo wiazala koniec zkoncem). Stwierdzialm
            rowiniez, ze za kazdym razem nikt niczemu nie jest winny, a ja
            stwarzam konflikty.
            Widze ze nie skonczy sie to dobrze... . Mam dosc tej huśtawki.
            • moreno68 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 04.09.09, 10:52
              Ja bym tu wyodrębniła dwie sprawy:
              1.konflikt z teściem
              2.mąż, który dla mnie jest jeszcze nieodpępowiony od rodziców i ma
              zacowania na poziomie 15 latka.Mam tu na myśli akcję z ukończeniem
              studiów czy wczorajszą rozmowę o rozstaniu.
              I w rozwiązywanie konfliktów między Wami nie wciągałabym teściów.Za
              to zaczęła traktowac męża jak dojrzałego partnera(nawet jeśli taki
              nie jest czas dorosnąc)i tak tez traktowała jego słowa.
              Mąż nieżle Tobą manipuluje , jak rozkapryszone dziecko, które chce
              wzbudzic poczucie winy.
              Jeżeli stwierdził ,że powinniście się rozstac .Powiedziałabym co
              myślę je o tej sytuacji ale również uznała jego prawo do zdania na
              ten temat.Czyli jeżeli to przemyślałeś i jesteś tego świadomy nie
              mogę na siłę Cię zatrzymywac.Od kiedy chcesz się rozstac itd.

              Z drugiej strony dla mnie ten telefon do teściowej był histeryczny i
              niepotrzebny.Bo co tak naprawdę dał poza wyrzuceniem emocji?Nic.
              I dlaczego do teściowej a nie do teścia?
              Fajnie kiedys opisła to Beata Tyszkiewicz w swojej książce...,,Nie
              przebywam w towarzystwie ludzi , którzy mnie nie szanują,,
              • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 04.09.09, 21:38
                Jestem po spokojnej rozmowie z mezemna temat wszystkich zachowan
                tesciow, meza, propozycji rozstania. Uzasadnilam wszystkie moje
                zarzuty co do meza, jego rodzicow i przekazalam mezowi ze skoro
                chce to sie rozstaniemy, ale nich mnie nie straszy, bo to nie
                odnosi skutku. Jezeli sama stwierdze, ze czas sie rozstac dostanie
                pozew ode mnie. Przekazalam ze, czas zaczc mnie traktowac jak zone,
                a nie kogos nieznajomego z kim nie tzrzeba sie liczyc. Jestem jego
                zona i wszelkie decyzje powinnismy podejmowac wspolnie, a nie z
                rozkazu tescia, tesciowej, bez uwzgledniania tego co ja mysle na
                dany temat. Powiedzialam mu, ze oczekuje przede wszystkim zmiany
                zachowan u niego. Czaspokaze co bedzie dalej. Z
                tym telefonemWiem, zachowalam sie nieodpowiedzialnie i zbyt
                impulsywnie. Zbyt dlugo to trwa. Pozdrawiam
    • barbasia017 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 05.09.09, 11:12
      Też mam takiego teścia,jest osobą dominującą i wszystkich w rodzinie sobie
      podporządkował.Kogoś stawiajacego opór traktował jak wroga.Twoim problemem nie
      jest teść lecz postawa męża,bojącego się wychylić z układu stworzonego przez
      ojca.Na nic Twoje odwoływanie się do teściowej,będzie tylko rozdrażniona,zła,a w
      końcu obwini Cię o wszystko.To Ty wyjdziesz na czepialską,bo mojej było obojetne
      kogo czepiał się teść byle nie jej.Tak samo mój mąż bał się wychylić, tatuś z
      kpiną pytał kto w domu nosi spodnie,jak można pozwolić wleźć babie na głowę i
      tym podobne sugestie.Nie docierało do niego,że można stworzyć układ
      partnerski,to facet rządzi i tyle.Mąż do dziś nigdy otwarcie nie przeciwstawił
      się ojcu,sama to zrobiłam.Jestem uważana za obrażalską - trudno,nie widuję się z
      teściami,bo miałam dość takiej sytuacji która jest Twoim udziałem.Teściom
      powiedziałam,że jeśli chcą być szanowani muszą szanować innych i nie ma innego
      wyjścia.Czasy się zmieniły,kobiety są wykształcone i samodzielne ,ale niektórzy
      żyją i myślą jak w średniowieczu.Sama walcz o swoje,na męża nie licz,mój do dziś
      dnia czuje niesamowity respekt w stosunku do rodziców,a jego uzasadnienia tego
      stanu są wręcz śmieszne - bo ojciec taki już jest i tyle.Moje zdanie jest takie
      - sami na to pozwoliliście,pokornie chyląc czoło i dając sobą pomiatać ,a on to
      tylko wykorzystał.A to,że jestem wrogiem numer jeden na liście teścia to już
      inna sprawa,ale jednego jestem pewna - to nasze życie i mam prawo do swoich
      decyzji i swoich wyborów.
      • efi-efi Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 05.09.09, 23:32
        Rodzina wtrącająca się w życie małżeństwa jest jak trzecia nerka. Nikomu do
        niczego niepotrzebna. Należy wyciąć i wyrzucić.

        Niestety ten problem dotyczy głównie kobiet, zięciowie mają mniej spięć z
        nawiedzonymi mamusiami swoich żon niż ich żony z ich matkami(głównie) bądź
        tatusiami.

        Na reakcję męża nie liczyłabym, skoro do tej pory tego nie zrobił to ten typ tak
        ma . Rodzicom nie podskoczy i już.
        Sama musisz rozwiązać ten problem.
        I możesz to spróbować w różny sposób.
        Jak facet z jajami, za każdym razem stanowczo nie pozwolić wchodzić na swój teren.
        Możesz na bieżąco wciągać męża i zmuszać do zajęcia stanowiska (skoro potem kit
        Ci wciskają. że teść nic takiego nie mówił) , czyli teść się czepia dlaczego
        przedpokój pomalowaliście na zielono jak lepiej byłoby na pomarańczowo, pytasz
        męża co o tym sądzi. Ten pewnie odpowiada, że w sumie pomarańczowy to niegłupi
        pomysł, Ty na to , że przecież podobnie jak Ty marzył o zielonym i dlaczego
        teraz zmienia zdanie itp.

        A można teścia brać pod włos : "tato, oczywiście, że tatę szanuję, chwalę się
        koleżankom, że mój teśc robi najlepsze gołąbki pod słońcem, albo ma
        najpiękniejsze tuje czy co tam wymyślisz. W końcu kobietą jesteś i nie mów, że
        nie potrafisz sobie urobić faceta.

        I z mojego doświadczenia życiowego wiem, że ta ostatnia metoda jest najlepsza.
        Nawet jak się czasem scyzoryk w kieszeni otwiera to w relacjach rodzinnych
        lepiej czasami sobie odpuścić, przymknąć oko na głupie gadanie czy nawet przykre
        słowa puścić mimo uszu niż drzeć koty.

        I jeszcze jedno. Teściowa nie jest odpowiednią osobą do skarżenia się na Twojego
        męża. Twoja mama zresztą też nie. Tak jakoś matka jest skonstruowana, że nie
        przyjmuje uwag krytycznych o swoim dziecku. I matce trudno zrozumieć, że oprócz
        niej nikt jej dziecka nie kocha bezwarunkowo.
        Z kolei Twojej mamie jak się pożalisz na męża to Ty wybaczysz mu winy, ale Twoja
        mama będzie pamiętała zięciowi przez długi czas, że pojechał w Tatry z kumplami
        jak Ty miałaś anginę.
        • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 07.09.09, 07:59
          Mąż pojechał w sobotę do teściow - sam, co tam się działo nie wiem.
          szczegółów nie poznałam, widziałam,ze przycjechal dosyc
          podminowany, ale bardziej kompromisowo nastawiony. Co spowodowało
          przemianę, tak szybką nie wiem. Sądzę raczej że dostał instrukcję
          postępowania ze mną, przycichnąć trochę, bo jest świadomy tego, że
          może się to kiedyś skończyć rozwodem... . Jest to dla mnie
          zastanawiające, jak szycbko nastąpiła przemiana, dla mnie zbyt
          szybko. Pytanie, na ile jest to szczere. Mąż przyznał,że żle
          postępował ze mną, że widział tylko swoich rodziców i nie reagował
          na postępowanie ojca.
          Nie wierzę również,że do teścia cos dotarło (zadniem męża), ale to
          jest dla mnie najmniej istotne. Na razie jeździć tam nie będę.
          Dziękuję Wam wszystkim za pomoc, za zrozumienie i podpowiedzi, co z
          tym fantem zrobić. Dzieki Wam widzę,że moje poglądy na małżeństwo
          są słuszne. Pozdrawiam
          • moreno68 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 07.09.09, 08:27
            Powodzenia życzę w pomyślnym ułożeniu stosunków z mężem.W nagłą
            przemianę zasadniczego teścia nie uwierzę ale czas pokaże.
            Wiem co czujesz bo sama mam takiego teścia .Efekt po 10 latach
            bezoowocnego próbowania unormowania kontaktów;rozmowy, perswazje,
            awantury , czasowe zerwanie kontaktów, tłumaczenia osób
            postronnychnp.dalszej rodziny - zerwaliśmy z mężem kontakty
            zupełnie.I chociaż nie było to łatwe jeśteśmy dużo szczęśliwsi i
            spokojniejsi.
            Dlatego rada już na począku związku od osoby doświadczonej;).Nie
            bywaj tam gdzie Cię nie szanują.Nie daj się lekceważyc.Byc może
            wtedy zmienią zdanie , albo przynajmniej będą zachowywac się na
            poziomie.
            U nas próby mediacyjne za długo się trwały , a z Talibem się nie da
            łagodnie;).Na dzień dzisiejszy nie utrzymuje kontaktów nie tylko z
            nami ale z całą rodziną męża, która się z nami widuje , zaprasza na
            święta itp.
            Powodzenia:)
            • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 07.09.09, 09:49
              Dziękuję za słowa otuchy moreno... . Nie wierzę ani w zmianę, tak
              szybką u męza, a u teścia tym bardziej. problem narastał,az w koncu
              powiedziałam sobie dość. odwiedzać teściów nie będę, za to bacznie
              obserwowac męza. Masz rację, że nie wolno pozwalać na takie
              sytuacje. Zareagowałabym wczesniej w zdecydowany sposób, ale nie
              chciałam doprowadzić do zadraznien juz na samym poczatku
              małżeństwa, czyli juz po dwoch tygodniach. Sądzę rownież, ze będę
              potepiona przez inne osoby z rodziny męza, ale to juz jest ich
              problem.
              Jedno, co mi sie nadal nie podoba, co wczoraj zasygnalizowal mi mąz-
              teraz nagle mowi o kompromisie, a wczesniej jakos tego kompromisu
              nie bylo widac- mialo byc tak jak chce tesc z tesciowa. Obecnie
              nagle mowi ze sa obie strony, obie rodziny i obowiazki, i znow
              probuje uzyskac cos dla swoich rodzicow. Dlatego wniosek nasunal mi
              sie jeden- maz postepuje zgodnie z instrukcjami- tym razem
              tesciowej... .Ona rowniez nie jest osoba krysztalowa, "zapomina"
              notorycznie o prezencie imieninowym dla mnie ;). W tej sytuacji
              jednak nie mam ochoty przyjmowac od rodziny meza czegokolwiek, bo
              byloby to zrobione na pokaz- "To Ty sie czepiasz- my jestesmy w
              porzadku.
              • moreno68 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 07.09.09, 10:05
                Twoja zapomina o prezencie...;)Kochana u mnie nawet jak było dobrze
                to z reguły zapominała nawet o życzeniach.A jeżeli już dzwoniła to
                Teściowa i to w godzinach pracy ,żeby nagrac się na sekretarkę.
                Dorosłą siostra męża nigdy, ojciec nigdy..
                A ja na początku naiwnie do każdego z osobna:)
                Z rodziną męża nie musi tak byc.Popatrz u mnie, odwrócili się od
                męża rodziców a nie od nas.Inna sprawa ,że teśc jest maxymalnie
                toksyczny i do wszystkich pluje jadem na odległośc.

                Nie ma co jednak od razu negatywnie się nastawiac.Może u Ciebie się
                opamiętają.Ale czujnośc zachowaj:)
                • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 15.10.09, 10:50
                  Witam!
                  Ozywiam watek, niestety... . Po kilku tygodniach widzę jasno, gdzie
                  tak naprawdę leży problem. Nie w teściu lub tesciowej,bo od nich
                  moge sie skutecznie odseparować,nie licząc oczywiście potajemnych
                  telefonów do męża , które trwają juz od ponad roku. njawiekszy
                  problem tkwi w moim męzu, który jest czlowiekiem niedojrzałym.
                  Obwinia o wszystko mnie, że się czepiam, że ciagle cos od niego
                  chcę. Sprawy typu;pomaluj balkon,umyj samochód, zajrzyj do
                  akumulatora, w rezultacie akumulator trzeba bylo kupic nowy. Mąz
                  jest zmęczony przeciez, bo pracuje, a ja ciągle cos od niego chcę.
                  Przeciez on nie lubi robót przy samochodzie,do ktorego trzeba
                  przeciez zjarzeec od czasu do czasu...
                  Tak, czepiam się,bo lepiej by bylo gdybym nic nie mowila i dała
                  chlopcu spokój, a chcę za wiele... .
                  Utarlo się juz, że jestem wszystkiemu winna-on niczego mi nie
                  zrobil, niczego przykrego mi nie powiedział . Powiedział mi wiele,
                  próbuje podkopac moje poczucie wlasnej wartości juz od dawna -
                  jestem chora, o chorobie wiedzial juz przed slubem,niczego nie
                  ukrywałam i postepowalam uczciwie- usłyszałam,że zrobil mi łaskę,że
                  się ze mną ożenil. Dodam, ze nie jest to choroba psychiczna.
                  Sama zauważam,ze zaczyna mną manipulować (idz się leczyc..!).
                  Przyznaję,ze jest glośno, bo widzę coraz wieksze lekceważenie z
                  jego strony. Nie umiem sobie poradzić z jego obelgami, głupimi
                  teksatami, juz nie wiem czy mówił je w zlości.. Coraz cześciej
                  myslę o rozwodzie,bo nie chce zmarnowac sobie zycia i nerwow na
                  czlowieka, ktory nie dorósł do malżeństwa.
                  Problem lezy w tym,że kupiliśmy mieszkanie , na kredyt wspólny,
                  mieszkanie jest również na nas oboje. Wlozyliśmy w to duzo
                  pieniędzy. Boję się,ze zostanę z niczym. Problemem jest równiez
                  to,ze za rok nie bede miec pracy,jestem teraz na rocznym ulopie
                  płatnym i przekwalifikowuję sie. Widzę,że on tę moja niepewną
                  sytuację finansową chce wykorzystac i tę moją zależność finansową w
                  tej chwili. Chcę iśc do prawnika,sprawdzić jak to mozna rozwiązać.
                  Jak to widzicie...?
                  • wielbicielnaruto odpowiedz męzowi zgodnie z prawdą 15.10.09, 11:21
                    , że zachowuje się jak ordynarny gnój wobec własnej żony. Jak mu się
                    nie podoba to trudno. Przypomnij, że jak sie będzie uchylał od
                    alimentów to jego wspaniali rodzice będą je płacić, zgodnie z
                    polskim prawem. Mieszkanie albo sprzedajcie albo niech spłaci twoją
                    część. Idź do prawnika, niech wytłumaczy. Może jak dostanie kopa
                    prosto między jaja, to dorośnie. Czasami to kosztuje.
                    • wilga26 Re: odpowiedz męzowi zgodnie z prawdą 15.10.09, 11:42
                      wielbicelunaruto... czesto to slyszal, nie tylko ode
                      mnie...mieszkalismy z moimi rodzicami dwa lata, tam sie jeszcze
                      hamowal.. w siebie juz wcale..., a ja mam juz dosc.. tez mu nie
                      bylam dluzna, powiem zgodnie z prawda... tylko nigdy nie atakowalam
                      pierwsza..., bo bliska osobe najlatwiej zniszczyc, w koncu jest sie
                      z nia i zna sie jej slabe punkty... . teraz chcialabym w koncu sie
                      uwolnic. Mam zapomniec o wszystkim, bo przeciez on chce dobrze, ja
                      nie umiem wybaczyc. Nie, wielu rzeczy juz nie umiem, juz nie chcę...
                      • amb25 Re: odpowiedz męzowi zgodnie z prawdą 15.10.09, 15:48
                        Witaj Wilgo26
                        Ciekawa jestem czy problem z mezem mialas od poczatku, tylko tego nie
                        zauwazalas, czy wyplynal dopiero po sprawie z Tesciem. Bo ona mogla byc
                        przyczyna, szczegolnie jesli maz jest zwiazany z rodzicami.
                        Odnosnie Tesciow, to napisze Ci cos innego niz cala reszta (zreszta pisalam).
                        Mam nadzieje, ze sobie to przemyslisz i sie nie obrazisz.
                        Mam wrazenie, ze twoja postawa wobec Tescia, jest bardzo wojownicza i
                        nietolerancyjna. On powinien postepowac tak jak ty sobie tego zyczysz, wyznawac
                        podobne poglady. Nie wiem jakim tonem do Ciebie mowil, ale mysle, ze
                        rzeczywiscie chcial Cie pouczyc a nie obrazic. Przynajmniej na poczatku
                        konfliktu. To pouczanie podzialalo na Ciebie jak plachta na byka ,no bo co on
                        pijaczyna, bez pieniedzy, niewyksztalcony, osmiela sie pouczac mnie ZONE JEGO
                        SYNA. Najezylas sie, wszystko co robil swiadomie nieswiadomie zaczynalas
                        odczytywac jako atak na siebie. On zauwazyl, ze jest twoim wrogiem nr 1, no i co
                        mial do stracenia, nic. I tak to sie kreci. On cie poucza a ty sie zloscisz i
                        awanturujesz.
                        Co ci szkodzilo zachowac sie nieco spokojniej, nie wiem. To, ze sobie pogada to
                        nie znaczy, ze musisz postepowac tak jak ci mowi. Bo to ty decydujesz jak postapic.
                        Skoro jego pouczanie tak na Ciebie dzialalo, to wydaje mi sie, ze czulas sie
                        zagrozona, niepewna. Nie moglas przyznac mu racji albo po prostu nie wdawac sie
                        w dyskusje na ten temat? To nic nie kosztuje. Moze to hipokryzja, ale ona sie
                        oplaca. Najszczesliwsi wcale nie sa ludzie bezkompromisowi. Co ty jestes
                        bojownicza o sprawiedliwosc? Nie zawsze warto walczyc o stracona sprawe, bo
                        tescia nie zmienisz, a swoje zycie mozesz popsuc. Sama na wlasne zyczenie.
                        Zreszta, wcale go nie musisz odwiedzac. Jak wiesz, ze sie z nim poklocisz to po
                        co do niego jedziesz, bo tego nie rozumiem. A jak on przyjezdza do ciebie i cos
                        sie zaczyna z Toba dziac albo Tesc zaczyna pouczanie, ktorego nie mozesz
                        strawic, to mozesz pilnie isc do sklepu albo gdziekolwiek, i wcale nie musisz
                        sie denerwowac albo obrazac Tescia. Moze bolec Cie glowa albo cos innego i
                        pozory zostana zachowane. Troche makiawelizmu i wszystko by sie ulozylo.
                        Trzeba madrze dokonac wyboru bo udowadnianie, ze sie jest dorosla i nie ma
                        piecu lat swiadczy wlasnie o czyms przeciwnym. Tak zachowuje sie moj 6 letni syn.
                        Pozdrawiam i zycze powodzenia
                        • wilga26 Re: do amb25 16.10.09, 08:40
                          Witaj!
                          Problem z mężem miałam już wcześniej, a sytuacji konfliktowych
                          mogłabym opisac wiele. Nie chcę tutaj na forum pisać epopei, bo
                          zanudziłabym Was opowieściami.
                          Twoją wypowiedź , przeczytałam i nie obraziłam się. Sugerujesz mi i
                          innym, ze jestem nietolerancyjna. Tak nie jest, nie oceniam ludzi
                          po zawartości portfela, wyznawanej religii, zgodności z moimi
                          poglądami, bo tylko moje są słuszne. Nie mam monopolu na wiedzę i
                          mądrość, a moje poglądy nie zawsze są słuszne. Tez się myle i
                          wyciągam z tego wnioski.
                          Nie wykrzyczałam teściowi, co o nim myslę. Raczej od samego
                          początku starałam się uniknąc otwartego konfliktu, właśnie ze
                          względu na męża, bo są to jego rodzice. Nie ważne jacy, co
                          posiadają itp. Gdybym ich w ten sposób oceniała, nie spotykałabym
                          się z nim, ani za niego nie wyszła. Widziałam wiele i wyciągałam
                          wnioski.
                          Wiesz, jak boli zarzut od męza, ze jestem materialistką? Tak!
                          Możesz wierzyć lub nie, usłyszałam to. A spotykalam się z nim, nie
                          patrząc na to że ma czasem tylko 5 złotych w kieszeni. I wyszłam za
                          niego, widząc przed ślubem za kogo wychodzę. Domyslałam się jedynie
                          o brzydkich sprawkach teścia z przeszlości, nie mialam na to
                          pewności.
                          Straciłabyś w końcu cierpliwość dla teścia, gdyby w każdej sytuacji
                          dawał Ci do zrozumienia „ jesteś głupio, boś baba, więc tym
                          bardziej nie będą cie sluchac, bo jestes glupszo niż jo”.
                          Nie jestem bezkrytyczna ani w stosunku do siebie , ani dla innych.
                          Twoje argumenty są słuszne i rozsądne, a ja w wielu sytuacjach
                          zachowuję się podobnie, bo po co robić sobie wrogów dookoła siebie.
                          Nie przyniesie to żadnego pożytku nikomu, ani satysfakcji. ‘Teraz
                          mu powiedziałam, moje na wierzchu.”
                          Gdybym wiedziała o wielu sprawach wcześniej, pewnie zareagowalabym
                          ostrzej, bo teraz wiem, ze dla mojego teścia wszyscy są
                          najlepszymi „polepszaczami samopoczucia”, kiedys zona i syn, a
                          teraz ja „awansowałam” na to stanowisko.
                          Napiszę Ci, co uslyszałam od meża, jak zareagowal teść na pytanie o
                          zdrowie (na szczeście to nie byłam ja) , po wyjściu ze
                          szpitala. „Jak się czujesz, doszedłes już do siebie?” A co Cie to
                          k… obchodzi?” Jak byś się zachowała?
                          Gdybyś Ty była ciągle ignorowana i pouczana, tez w końcu miałabyś
                          dość. Miałam jeść na rokaz, przyjezdazc na rozkaz, bo teść się
                          nudzi. Oboje pracujemy, jestesmy zajęci, często sobota i niedziela
                          były jedynymi dniami, żeby cos kupic, załatwić. Nawet pobyc ze
                          sobą. Były fochy, ze za rzadko przyjeżdżamy.
                          Podam kolejny przykład: zima, luty, wstrętna pogoda, pogrzeb z
                          rodziny męza, chciałam jechać. Teściowa, nie patrząc na to co
                          ustaliliśmy z mezem zazyczyla sobie , ze jedzie na rozaniec, bo
                          musi, koniecznie. Co zrobił syn? Pojechal z mamusia bez gadania.
                          Dodam, ze samochód nie jest meza ani nie należy do rodziny meza.
                          Mamusia zabierała się z nami. Po prostu nie pojechalam, ale
                          powidzialam mezowi, ze w koncu to sie musi zmienic. Mamusia wie, ze
                          mam problemy ze zdrowiem i nie liczy się ze mna wcale. Wiesz, co ja
                          bym zrobila gdyby mnie ktos zabierał ? Dostosowałabym się, ok.
                          jedziecie do kosciola, dobrze, ciesze się ze nie mam problemu z
                          dojazdem.
                          Miałam wiele cierpliwosci dla męza, tescia i tesciowej. Rozumialam,
                          ze są inni, ze potrzeba kompromisu i zrozumienia, ale nie jestem
                          marionetką. Teraz zostało tego niewiele, zwłaszcza dla męza.
                          Rozumiem, czym jest szacunek dla rodziców, ale sa granice również
                          tego. Mąż nie jest istotą bezwolną i bezrozumną. Nie udowadniam
                          również, że jestem dorosła
                          Pozdrawiam i nie oceniaj mnie źle, bo zgadzam się z Twoimi
                          argumentami.






                  • mal_art Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 16.10.09, 20:02
                    Moim zdaniem (takie rozmyślania - nie roszczę sobie pretensji do nieomyślności)
                    masz faktycznie problem z mężem, a z kłopot z teściem jest jakby tylko pochodną...
                    Twój mąż został wychowany na potakiwacza, na człowieka słabego, który w słowach
                    i postępowaniu rodziców szuka potwierdzenia słuszności swoich czynów. Nie mieści
                    mu się w głowie, żeby się im sprzeciwić - bo to rodzice, bo czcij ojca i matkę,
                    bo starsi, bo szacunek (pod tym pojęciem u wielu osób kryje się nie szacunek,
                    tylko służalczość). Dlatego nie bronił Cię przed atakami słownymi ze strony
                    teścia. On do takiego traktowania przywykł, Ty - jego zdaniem - też powinnaś.
                    Napisałaś gdzieś, trochę mimochodem, o teścia problamie z alkoholem - może Twój
                    mąż to takie DDA, które cały czas, mimo założenia swojej rodziny, pozostaje w
                    chorym układzie rodziny pochodzenia (niewiele napisałaś na ten temat, więc nie
                    wiem, czy teść faktycznie jest/był alkoholikiem, ale takie chodzenie wokół niego
                    przez całą rodzinę na paluszkach trochę tak wygląda).
                    Mam wrażenie, że Twoi teściowie wychowali swojego syna na człowieka
                    niesamodzielnego, którym łatwo mogą manipulować. I od Ciebie oczekują przyjęcia
                    roli zastępczego rodzica (o tym był ten wykład teścia po obowiązkach żony!) -
                    nie równorzędnej partnerki, tylko gderającej mamuśki, co to poda ciepły szalik,
                    zmusi do napisania magisterki, sprawdzenia akumulatora itd i będzie za niego
                    myślała. On sam nie potrafi zmobilizować się do podjęcia decyzji i działania, bo
                    do tej pory decyzje podejmowano za niego, a do działania go popychano. Stąd jego
                    żale, że przez Ciebie nie napisał magisterki, że przez Ciebie konflikt z
                    rodzicami, żeś materialistka i w ogóle paskuda, no normalnie femme fatale ;-) Bo
                    on jest jak 13-latek: z jednej strony buntuje się przeciw nakazom, a z drugiej
                    strony jest na tyle niedojrzały, że bez nich nie umie normalnie funkcjonować.
                    Nie wiem, co Ci radzić, może tyle tylko, żeby (jeśli potwierdzą się moje
                    przypuszczenia o alkoholizmie teścia i mężu-DDA) spróbować terapii dla dorosłych
                    dzieci alkoholików, która (oczywiście nie jak za machnięceim czarodziejskiej
                    różdżki) pozwoliłaby mężowi dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za swoje życie,
                    zamiast przerzucać ją na ciebie.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • wilga26 Re: Problem z teściem, proszę o poradę- Pani Agni 19.10.09, 14:02
                      Witaj!
                      Dziękuję za Twoją wypowiedź dotyczącą mojej sytuacji i zachowań
                      męża. Problem alkoholowy istniał w rodzinie męża, dowiedziałam się
                      o tym po ślubie. Jednakże domyślałam się tego już wcześniej.
                      Zachownaia mojego męża faktycznie odpowiadają temu, co napisałaś.
                      Niedawno również dowiedziałam się,że mąż przeszedł "pranie móżgu" w
                      dzieciństwie (słowa osoby trzeciej), żyjącej dosyc blisko z mężem i
                      jego rodziną. Znając męza, znam jego odpowiedż- zaprzeczy,ze ma
                      jakis problem, problem mam ja..., on nie jest ani DDA ani nikt
                      inny, na terapię na pewno nie pójdzie..., ani nie zmieni niektórych
                      swoich zachowań w stosunku do mnie.Bywały okresy,ze zachowywal się
                      inaczej, może zmieniloby to sytuację gdyby się na jakiś czas
                      zupelnie od nich odciął, ale o tym on słyszec nie chce. Zresztą
                      metoda "zaprzeczania" problemów i ich próby ukrywania jest juz
                      widoczna od dawna.
                      Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka