wpadki jezykowe

IP: *.bas503.dsl.esat.net 17.12.04, 20:59
wiadomo jak to jest-niby umiesz sie dogadac ale wpadki i tak sa.moje, zaraz
jak przyjechalam do IRL-1)mowie dzieciom ktore wpieprzaly makaron paluchami-
have u a frog?one na mnie jak na pacana(nalezalo mi sie)a ja wkurzona ze nie
reaguja powtorzylam kilka razy. dopiero potem dziecko boze uswiadomilo mi
subletlna roznice-fork-frog;))
2)w sklepie slyszac pytanie are u ok?mowie- no, tkank u;))
    • olek-niemcy Re: wpadki jezykowe 17.12.04, 21:28
      Widac ze u Ciebie to normalka.
      Nawet w Polskim masz wpadki"wpieprzaly".
      • Gość: eli Re: wpadki jezykowe IP: *.bas503.dsl.esat.net 17.12.04, 22:12
        zamiast trzymac sie tematu,szukasz dziury w calym.zobacz swoja odp. i zastanow
        sie jak sie pisze przymiotniki z duzej czy malej litery, losiu!
        • olek-niemcy Re: wpadki jezykowe 17.12.04, 22:30
          "najważniejszym produktem wiedzy jest ignorancja"
      • Gość: Foxy Re: wpadki jezykowe IP: 80.51.176.* 19.12.04, 19:28
        Olek- ha ha dobre:)))
    • deadeasy Re: wpadki jezykowe 18.12.04, 01:41
      Moja niedawna wpadka - ciekawostka, tez w Irlandii (Dublin dokladnie) moze to
      Irlandia tak dziala ;) eeeee...chyba nie ;)

      Snujemy sie po Temple Bar wczesnym wieczorem, ludzie troche ale nie za wiele...
      No wiec idziemy z mezem reka w reke.... a ja filozoficznie...: "It will get
      randy here later". Oczywiscie powinnam uzyc "rowdy". Ale sie mezus
      kulal....az milo....
      :)
    • Gość: Foxy Re: wpadki jezykowe IP: 80.51.176.* 19.12.04, 19:31
      Dobrze ze dodalas "niby" po po tekscie bym sie nie domyslil za nic.
    • prozaic Re: wpadki jezykowe 20.12.04, 12:23
      Ja wlasciwie posluguje sie raczej globisz, niz inglisz, ale podczas ostatnich
      szwedzkich wakacji radzilem sobie calkiem niezle.
      Najfajniejsza wpadke zaliczylem, kiedy wrocilismy z calodziennej wycieczki (ja
      z zona oraz nasi znajomi - tez malzenstwo) i u naszych szwedzkich przyjaciol
      zastalismy gosci.
      Jalem wiec przedstawiac nas, przy czym wskazujac reka na moja zone mowie:
      "This is Edith. They are my wife..."
      Nie wiem czy to pospiech, czy zmeczenie, czy moze slabe obycie z jezykiem, w
      kazdym razie dopiero zdziwienie na twarzach Szwedow w polaczeniu z pytaniem:
      "Are you poligamyst?", uswiadomilo mi blad.

      Dla jasnosci: nie jestem :)
      • deadeasy Re: wpadki jezykowe 20.12.04, 16:19
        hi-hi, niezle...

        Ja moge przytoczyc wpadke (na szczescie nie moja - phew!) z serii "obyczjowo-
        jezykowej" ;)
        Bylo to jakies 10 lat temu. Kuzynka dopiero co przyjechala do UK, z
        Angielskim - takim jak to kiedys nas w szkolach uczyli - martwym. Zaraz po
        przyjezdzie jednak wchlonela sie w lokalne zycia towarzyskie, poznala faceta
        anglika i zaczeli ze soba "chodzic". Jako, ze rodzina faceta chciala sie
        zapoznac z nowa dziewczyna to urzadzili obiad niedzielny. Zwalilo sie troche
        rodziny "narzeczonego" (wszyscy mieszkajacy lokalnie ale on ma spora rodzine).
        Siedza wiec wszyscy wujkowie i ciotki, bracia i synowe... a kuzynka nagle,
        wszem i wobec rzuca do Pani domu pytanie: "I am bursting for a p*ss, where is
        the toilet?" Cisza jak makiem zasial. ;)
        Dziewczyna nie wiedziala, ze to hmmmm...raczej wulgarnie. Slyszala ludzi w
        pubie tak mowiacych i do glowy jej nie przyszlo, ze to "niegrzecznie" a w
        szkole nie uczyli "brzydkich slow" po angielsku.
        :)
    • Gość: ... Re: wpadki jezykowe IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr 14.01.05, 18:08
      najlepsze bylo jak pewna pani poprosila u fryzjera o "sperm on my head" instead
      of "perm on my head". spalila cegle i juz jej tam, i w promieniu kilometra,
      nigdy nie widziano...
Pełna wersja