joorek_oruel
14.09.05, 11:55
Nazywam sie Buli i jestem epsem. Rano, wieczor, we dnie i w nocy calkowicie
pochlania mnie epsie zycie. W epsiarni czuje sie najlepiej, lubie tam
zagladac jak najczesciej bo zagroda, w ktorej stoi moja buda, jest troche
mala i zazwyczaj nic ciekawego sie w niej nie dzieje. To nic, ze jestem
kundlem bo tutaj wszyscy sa rowni. Ja rzeklbym, ze jestem nawet rowniejszy bo
rodowod to nie wszystko – ja mam to cos, czego pozostale epsy nie maja.
Epsiarnia ma swoje plusy i minusy. Powaznym plusem jest to, ze tam mozna do
woli sie wyszczekac i nikt ci tego nie zabroni. Minusem – to ze nie mozna
ugryzc ale to mozna tez zaliczyc do plusow bo moze znalazlby sie jakis
prymitywny eps co zechcialby kasnac i mnie. A tak moge sobie do woli ujadac,
a ze ujadac lubie to calkowicie mnie ten stan rzeczy urzadza.
Najbardziej lubie ujadac na epsy z rodowodem, ktore od dawna sa w klatkach i
naiwnie czekaja az ktos je stamtad zabierze do epsiego raju. Czasem im troche
zadroszcze tego zywota w zamknieciu. To nic ze sa troche wychudzone ale za to
juz wkrotce beda regularnie dostawaly smakowite kosci z przystawkami. I to
jeszcze jakimi! W miedzyczasie moga sie rozmnozyc bo w epsim raju kosci
wystarczy dla calej zgrai. Ja na ich miejscu nie marnowalbym czasu.
A ja? Ja bezpanski eps bez rodowodu musze nadrabiac swoim epsim urokiem by
dostac resztki kosci z epsiej miski. Samego uroku nie wystarczy – za te
ochlapy musze pilnowac epsiej budy. Nienawidze rasowych epsow! To
niesprawiedliwe, ze one dostana pelna miske bo maja rodowod. Przeciez rasowe
epsy sa takie glupie - one nic nie wiedza o epsim zyciu! Caly czas tylko
pytaja jaka kosc dostana i co na deser. Epsia holota! To ja jestem
najmadrzejszy i to mi nalezy sie najwieksza kosc! Ale ja im jeszcze pokaze
kto tu jest lepszy! One madrzejsze juz nie beda, a ja rodowod sobie
zalatwie! Tak epsia ich mac! hał, hał
Epsiarnie odwiedza tez przedstawiciel gatunku naczelnych. Nawet nie wiem po
co bo nie karmi ich, ani nie radzi jak dostac sie do epsiego raju. On tez nie
lubi rasowych epsow – wiem to bo nie karci mnie kiedy szczekam na nich.
Czasem nawet mnie za to poglaszcze. Na te okazje merdam mu ogonem. Poglaszcze
ale patrzy na mnie takim chlodnym spojrzeniem. Widac ten gatunek tak ma – nie
potrafi wyrazic milosci do swoich pupilow. Ale ja wiem, ze on mnie kocha.
Zastanawia mnie tylko dlaczego on ich nie lubi. Czyzby ktorys go kasnal
kiedys? Mysle, ze on tez ma swoje slabosci. Na moj epsi rozum to on im
zazdrosci bo jest innego gatunku, to nic, ze bardziej zaawansowanego
ewolucyjnie – niejeden naczelny skusilby sie na taka kosc. Ja nawet gdybym
byl na jego miejscu to skusilbym sie.
Naczelny lubi szydzic z epsiego upodobania do velvetowych kamizelek
wyscigowych z niebieskimi numerami startowymi. To tez z zazdrosci bo jego nie
stac na taka kamizelke, a juz na pewno nikt mu nie przydzieli niebieskiego
numeru chocby z cyferkami 1 i 3. Na poczatku nie zrozumialem jego cynizmu i
aby mu sie przypodobac tez polubilem velvet – tak bardzo polubilem, ze teraz
glupio zmienic upodobania do kamizelek. Ale ze mnie on nie szydzi bo jestem
mu potrzebny. Tylko ja potrafie tak glosno ujadac na epsy. Tylko ja potrafie
szczekac w ich jezyku. To mile uczucie - byc komus potrzebnym.
On mowi do nich takim jezykiem, ktorego one nie rozumieja i naiwne nawet
przyjacielsko merdaja mu ogonami. To nie daje mu zadnej satysfakcji. Ma ja
dopiero wtedy kiedy ja na nie ujadam. On wtedy w milczeniu przyglada sie z
oddali, widze usmiech na jego twarzy. Ujadam jeszcze glosniej. Mysle, ze on
widzi we mnie jedynego porzadnego epsa - jedynego godnego szacunku. Dlatego
jestem pewien, ze nawet jak zalatwie sobie rodowod to on nadal bedzie mnie
kochal. Ja tez go kocham i zawsze bede go kochal. Tylko to jego chlodne
spojrzenie ...