Gość: mam juz dosc
IP: *.winn.cable.ntl.com
06.06.09, 20:04
moj 3-latek zaczal niedawno chodzic do przedszkola unijnego i jestem
rozczarowana. Dzieci biegaja w butach caly dzien. Jest brudno juz
rano, wieczorem sa doslownie gory piachu. Dzieci sa ubierane za
cienko na dwor. Ja malego rozbieram z grubszych rzeczy jak
przychodze bo temperatura w pomieszczeniach to 24 stopnie a nie
wiem, kiedy wyjdzie na dwor. Potem jak wracam, maly na dworzu a
ciuchy na sali. i zimny wiatr na dworzu. Juz byl przez to chory.
Jedzenie podaja tak gorace, ze jeszcze paruje. Jak trzylatek moze to
jesc, nie parzac sie? Zabieraja raz dwa zanim zdazy wystygnac. Moj
maly czesto nie chce nic albo prawie nic jesc, a oni dalej nie
daliby mu jedzenia z domu. Jak tak dalej pojdzie, to zaglodza go na
smierc. Jak mozna byc tak bezdusznym? Na moja uwage, czy moze
dostawac cos innego w poludnie, bo ma inny rytm, odpowiadaja, ze
musi sie przyzwyczaic do rytmu belgijskiego. Raz cos u nic zjadl i
potem wymiotowal. Do dzis jest chory. Albo daja po jednej twardej
truskawce z lodowki w calosci. Moje dziecko juz sie kilka razy taka
truskawka dusilo, dlatego kroje mu na kawalki, ale kroic dla
wszystkich dzieci, to za duzo roboty dla nich. Najgorsze jest, ze
maly chodzi glodny caly dzien przez te ich glupie zasady. Przeciez
te dzieci pochodza z roznych kultur, jak mozna wymagac, zeby
wszystkim to samo smakowalo? W czym problem z podawaniem jedzenia
domowego? Co moge z tym zrobic, gdzie sie poskarzyc? Rozmawialam juz
z "panelem", ale to nic nie dalo, powiedzieli, zeby poczekac do
konca miesiaca (!) a potem sie zobaczy. Nie wierze, ze do tej pory
cos sie polepszy!