Dodaj do ulubionych

Dlaczego adopcja przez gejów jest zła

11.01.10, 19:26

"Jednak adopcja jest całkiem osobnym zagadnieniem, o wiele szerszym niż
zrównanie praw par hetero- i homoseksualnych."

******************************

W istocie. Uprzywilejowane w adopcji powinny być pary lub osoby (nawet żyjące
w związkach homoseksualnych), ale posiadające już własne dzieci. Lesbijka lub
homoseksualista, który brał udział w wychowaniu własnego (w biologicznym
sensie) dziecka, rokuje większe nadzieje, niż heteroseksualna para czy osoba
samotna bez doświadczenia. Dobrze też rokują osoby biorące aktywny udział w
wychowaniu dziecka od samego jego początku - np. sporo starsze rodzeństwo bądź
mieszkający razem krewni.

Takie jest moje odczucie wynikające z rozmów z osobami bezdzietnymi.
Posługujemy się skrajnie różnymi zbiorami pojęć rozmawiając o dzieciach.

Z mojego odczucia nie wynika zakaz, a jakiś system preferencji. Adopcja nie
jest takim samym prawem, jak każde inne. Prawo kończy się na wniosku - później
są już tylko same uciążliwe obowiązki. Powstaje pytanie, czy osoba, która nie
jest skazana na wychowywanie dziecka (przez fakt jego urodzenia), dokładnie
rozumie (i czuje) na co się porywa?


Obserwuj wątek
    • prawizna Pani Dominiko, jest Pani na dobrym tropie. 11.01.10, 19:43
      Aż strach myśleć dokąd może on Panią zaprowadzić.
      • front_progejowski Precz z katofaszyzmem 11.01.10, 19:54
        Precz
        • lexus_400 Nasz wikary ma dwoje dzieci ... 14.01.10, 19:30
          Oczywsiscie nieslubnych ... w razie czego nie musi placic alimentow.
          Sprytne bestie, a ludzie mowiom ze kler to ciemniaki :)
      • front_progejowski To katoliccy heterycy 11.01.10, 20:15
        są zbokami
        • rotholc Re: To katoliccy heterycy 11.01.10, 20:48
          front_progejowski napisał:

          > są zbokami


          Może doprecyzuj co cię uwiera w siedzenie, czy że katoliccy czy że heterycy?
          Rozumiem, że ideałem jest ateista-homoseksualista, ale co zoofilami, nekrofilami
          i pedofilami? Czy jak są katoliccy to be, a jak katolstwo ich bodzie to cacy?
          • wuk4 Re: To katoliccy heterycy 11.01.10, 22:26
            rotholc, kie dokarmiaj trolla - przecież widzisz, że to prowokator,
            chce wywołać schizofrenię poglądów u innych
          • maruda.r Re: To katoliccy heterycy 12.01.10, 11:21
            rotholc napisał:

            > Może doprecyzuj co cię uwiera w siedzenie, czy że katoliccy czy że heterycy?

            *****************************

            Pewność monopolu na wychowanie dzieci. I tej pewności nie jest w stanie zachwiać
            fakt, że homoseksualiści biorą się z tradycyjnych rodzin, bo przecież nie ze
            zgniłej słomy, ani z małżeństw homoseksualistów.

            • bmc3i Re: To katoliccy heterycy 12.01.10, 16:04
              maruda.r napisał:

              > rotholc napisał:
              >
              > > Może doprecyzuj co cię uwiera w siedzenie, czy że katoliccy czy że hetery
              > cy?
              >
              > *****************************
              >
              > Pewność monopolu na wychowanie dzieci. I tej pewności nie jest w stanie zachwia
              > ć
              > fakt, że homoseksualiści biorą się z tradycyjnych rodzin, bo przecież nie ze
              > zgniłej słomy, ani z małżeństw homoseksualistów.
              >


              No patrz, a nawet z seksu sie biorą! Argument - kolego marudoi - nie tylko
              plytki, ale wrecz słabiuteńki. Bo przeciez nekrofole rowniez z normalnych rodzin
              sie biorą.
            • galaxy2099 Re: To katoliccy heterycy 14.01.10, 04:45
              Z tradycyjnych rodzin brali sie tez faszysci, komunisci,
              zwyrodnialcy, zawodowi mordercy itd ... no i pederasci.
              No bo przeciez nie ze zgnilej slomy.
    • normalniejszy2 Doceniam argumentację, ale to bzdury. 11.01.10, 20:58
      Bo uważałem podobnie, dopóki nie przeczytałem reportażu Macieja Zaremby (nie ma
      nic wspólnego z Zarembą z Dziennika) o prawie adopcyjnym w Szwecji. Jest ono w
      zarysach takie właśnie, jakie postulujesz. Krótki fragment dotyczy przypadku, w
      którym sąd odmówił szwedzkiemu małżeństwu staruszków prawa do adopcji sieroty z
      Wietnamu bazując na tych właśnie zasadach.

      "Podstawową zasadą jest, aby sytuacja rodzinna dzieci adoptowanych nie odbiegała
      od sytuacji innych dzieci w Szwecji"
      Tylko jedno zdanie , a tyle informacji! (...) Odbieganie od normy nie jest
      dobre. Wręcz bardzo niedobre, gorsze niż sierociniec w Wietnamie, w którym
      dziecko przebywa i powinno pozostać, by uniknąć takiego losu. Istnieje urząd,
      który doszedł do takiego wniosku, i sąd, który ten wniosek potwierdził. Jak to
      się odbywało? Czy urzędnicy wspominali bolesne sceny z dzieciństwa? Takie rzeczy
      chciałoby się wiedzieć." (zbiór reportaży "Polski Hydraulik")

      W moim odczuciu ten fragment obala całą argumentację za systemem preferencji
      adopcyjnych. Nie można regulować życia dzieci (bo to tak naprawdę regulujemy, a
      nie życie ich opiekunów!) takim systemem. Nie chcemy chyba społeczeństwa klonów,
      które nie wchodzą w konflikty bo są identyczne, homogeniczne. To byłby upadek
      myślenia.
    • strong.ben Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 11.01.10, 21:07
      Sęk w tym, że ja uważam, iż adopcja najlepiej się sprawdza w tradycyjnej rodzinie

      bluźnicie Wielowieyska przeciwko postępowi i nowoczesności
      • princealbert Re: Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 14.01.10, 12:26
        bez ironii, prosze.

        Mnie dziwi, ze autorka nie bazuje na jakichkolwiek badaniach w tym
        zakresie i wszystko zbywa stwierdzeniem 'ja uwazam, ze...'
    • zdzisiek_2 Dobro dziecka. 11.01.10, 21:14
      Bardzo rozsądny artykuł. Właściwie ze wszystkim się zgadzam. Nie może być mowy
      o prawie do adopcji a o prawie dzieci do bycie adoptowanymi do jak najlepszych
      rodzin.
      • normalniejszy2 "Dobro dziecka" uzasadnia okrutne bzdury 11.01.10, 21:30
        zdzisiek_2 napisał:

        >prawie dzieci do bycie adoptowanymi do jak najlepszych rodzin.

        Rodziny nie mają być jak najlepsze, tylko wystarczająco dobre. Powiedz mi, czy
        jeżeli twoja żona nie jest "jak najlepsza" tylko po prostu wystarczająco dobra,
        to znaczy, że to złe małżeństwo?
        • zdzisiek_2 Re: "Dobro dziecka" uzasadnia okrutne bzdury 12.01.10, 10:24
          normalniejszy2 napisał:

          > Rodziny nie mają być jak najlepsze, tylko wystarczająco dobre. Powiedz mi, czy
          > jeżeli twoja żona nie jest "jak najlepsza" tylko po prostu wystarczająco dobra,
          > to znaczy, że to złe małżeństwo?

          Rodziny którym powierza się dzieci mają być najlepsze z dostępnych. Podczas
          adopcji można rodzinę ocenić i zdecydować czy do tej lub innej można dziecko
          posłać. A dziecko ma prawo do najlepszej możliwej opieki a nie tylko
          "wystarczającej". Nie może być tak że o adopcji będzie decydowała poprawność
          polityczna a nie dobro dziecka. Adopcje nie są po to aby zaspokoić potrzeby
          dorosłych ale aby zaspokoić potrzeby dzieci.
          A twój komentarz świadczy tylko o tym że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
          • maruda.r Re: "Dobro dziecka" uzasadnia okrutne bzdury 12.01.10, 11:26
            zdzisiek_2 napisał:

            > Rodziny którym powierza się dzieci mają być najlepsze z dostępnych.

            *************************

            Jeżeli jednak najlepsze z dostępnych (na bezrybiu i rak ryba) wciąż nie
            gwarantują odpowiedniego poziomu, to chyba lepszym wyjściem jest pozostawienie
            dziecka w sierocińcu?

            • normalniejszy2 Re: "Dobro dziecka" uzasadnia okrutne bzdury 12.01.10, 12:02
              maruda.r napisał:

              > Jeżeli jednak najlepsze z dostępnych (na bezrybiu i rak ryba) wciąż nie
              gwarantują odpowiedniego poziomu, to chyba lepszym wyjściem jest pozostawienie
              dziecka w sierocińcu?

              Ale co to jest odpowiedni poziom? Jaka jest zasada rozstrzygania? Ja cały czas
              upieram się, że wystarczy wystarczyć. Geje wystarczą, emeryci wystarczą,
              niektórzy ludzie upośledzeni fizycznie i psychicznie także wystarczą. Zasadą
              powinno być, żeby było lepiej niż w sierocińcu - to znaczy, że każdy opiekun
              potrafiący obdarzyć miłością, jest lepszy.
          • normalniejszy2 Re: "Dobro dziecka" uzasadnia okrutne bzdury 12.01.10, 11:56
            zdzisiek_2 napisał:

            >dziecko ma prawo do najlepszej możliwej opieki a nie tylko
            > "wystarczającej".

            Nie ma takiego prawa. Tysiące ludzi ma własne dzieci i zajmuje się nimi na tyle
            dobrze, że nikt im ich nie odbiera. To znaczy, że dziecko ma prawo do
            "wystarczającej", a nie "najlepszej" opieki.

            > A twój komentarz świadczy tylko o tym że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.

            Wydaje mi się, że to ty nie rozumiesz pojąć "wystarczająco dobrej" i
            "najlepszej" opieki. Od nikogo w świecie nie wymaga się bycia najlepszym. Wymaga
            się bycia wystarczająco dobrym.
      • heterofob2 no właśnie na tej podstawie 12.01.10, 08:07
        tysiące homo w polsce mają dzieci: ponieważ tak zdecydował sąd lub matka
        oddająca dziecko, kiedy uznała, że nie może sama wychować. adoptujący są
        prześwietlani pod każdym kątem, i skoro doszło do homoadopcji, to widocznie tego
        wymagało dobro dziecka, na przykład adoptował wujek, którego dziecko zna i lubi
        od dawna.
        • zdzisiek_2 Re: no właśnie na tej podstawie 12.01.10, 10:28
          heterofob2 napisał:
          [...]
          > o
          > wymagało dobro dziecka, na przykład adoptował wujek, którego dziecko zna i lubi
          > od dawna.
          >

          No to przecież napisałem i to było w artykule, że dzieci mają trafiać do
          najlepszych możliwych opiekunów i to dobro dziecka ma o tym decydować a nie
          kwestie poprawności politycznej (np. parytetu homo/hetero).
          • heterofob2 tak, tak 12.01.10, 10:39
            pisałeś o najlepszych możliwych, ale artykuł zawiera na poziomie
            insynuacji stwierdzenia przeciwne.
        • pal666 czy wiesz zbocze3ńcu, że 13.01.10, 00:04
          " 14 grudnia 1973 roku homoseksualiści byli chorymi psychicznie zboczeńcami
          seksualnymi. 15 grudnia 1973 roku homoseksualiści nie byli już chorymi
          psychicznie zboczeńcami.
          Przemiana ta nie była wynikiem masowej terapii, lecz głosowania członków zarządu
          Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Oświadczyli oni, że homoseksualizm
          jest "zaburzeniem orientacji seksualnej" nie wymagajacym leczenia, o ile dana
          jednostka nie życzy sobie tego." (cytat z "Psychologia i życie" Philip G.
          Zimbardo przy współudziale Floyda L. Rucha, Wydawnictwo Naukowe PWN W-wa 1994.
          Ponieważ nie uważam głosowania za wiarygodna metodę dochodzenia do prawdy
          obiektywnej w nauce, dla mnie homoseksualiści są nadal chorymi psychicznie
          zboczeńcami seksualnymi.
          Zapomnij o adpocji dzieci przez zboczeńców.NIgdy. Never. Nikogda.
          • janko85 Re: czy wiesz zbocze3ńcu, że 19.08.10, 23:40
            To ze w usunieto homoseksualizm z listy chorob w glosowaniu nie
            znaczy ze homoseksualizm nie znalazl sie na liscie przez glosowanie.

            W jaki sposob dochodzi sie do prawdy obiektywnej w nauce?
    • benek231 A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... :O) 11.01.10, 21:21
      Przyznam, ze niniejszy jest pierwszym artykulem D.Wielowieyskiej, ktorego od
      razu nie poobwieszam psami. Artykul jest wywazony i zdecywanie odbiega od
      prawicowo-katolickich standardow, ktorym do niedawna holdowala autorka. Sa
      jednak w nim pewne niekonsekwencje, wymagajace wyprostowania.

      Zatem, jesli pisze sie tak rozsadny artykul to raczej nie nalezy przekreslac go
      juz na wstepie - tytulem. "Dlaczego adopcja przez gejów jest zła" nie jest
      dobrym tytulem do artykulu, w ktorym wykazuje sie, ze adopcja przez gejow nie
      zawsze
      jest zla.

      Kolejnym problemem jest kwestia logiki zasadniczej tezy pracy. Traf chcial -
      takze tytulowej.

      "Chodzi o to, aby adopcja niosła ze sobą jak najmniejsze ryzyko. A to
      najmniejsze ryzyko zazwyczaj gwarantuje klasyczny model rodziny."

      Bo ja w takich przypadkach pytam: najmniejsze wzgledem czego? Ryzyko,
      otoz, czyli szanse na cos, badz prawdopodobienstwo czegos, mozemy kalkulowac w
      oparciu o znajomosc interesujacych nas zachowan wystepujacych w dwoch zbiorach
      (hetero- oraz homo-) a nie wylacznie w oparciu o wiedze o zbiorze hetero-.
      Tymczasem autorka zyczylaby sobie przewidzenie stopnia ryzyka bledu w populacji
      homo- dysponujac wylacznie danymi z populacji hetero-. Innymi slowy, przy calej
      bezstronnosci i otwartosci na problem, na jaka zdobywa sie pani Wielowieyska,
      juz apriorycznie i bez wymaganych danych, wie ona, ze z adopcja przez pary
      homoseksualne wiaze sie wieksze ryzyko. Co stwierdza przy jednoczesnym
      zapewnieniu, ze i wsrod zwiazkow partnerskich znajduja sie takie ktorym bez obaw
      mozna powierzyc wychowywanie adoptowanych dzieci.

      Trzeci problem, ktory chyba winien byc pierwszym, pojawia sie przy legalizacji
      zwiazkow partnerskich. Odpowiada mi, ze D.W. nie wystepuje przeciwko takowym,
      jak i to, ze zastrzega, iz legalizacja homoseksualnych zwiazkow nie moze
      oznaczac automatycznego przyznawania im czynnego prawa do adopcji. Zgadzam sie,
      ze w pewnym sensie zastrzezenie co do adopcji, przekonywac moze oponentow
      legalizacji zwiazkow partnerskich, z uwagi na mozliwosci adopcyjne. Jest to
      swego rodzaj zmiekczanie skaly. Dla mnie jednakze nieco dziwnym wydaje sie
      dyskusja o mozliwych prawach adopcyjnych pod nieobecnosc legalizacji
      homoseksualnych zwiazkow. Cos jakby kolejnosc byla odwrocona.
      • rdabr Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 11.01.10, 23:29
        Chodzi o najmniejsze ryzyko tego, że adoptowane dziecko strzeli sobie w łeb. Rodzina to nie tylko seks. A już na pewno nie dla dziecka. Dla dziecka rodzina to przede wszystkim wychowanie, poczucie bezpieczeństwa, wspólne przeżycia, święta, wakacje, przygotowanie do dorosłego życia. Kobieta i mężczyzna mają odmienną psychikę i w związku z tym inaczej podchodzą do dziecka. Dziecko uczy się innych rzeczy od ojca, a innych od matki. Brak w rodzinie jednej z płci jest jakąś dysfunkcją w tej rodzinie, i jak każda dysfunkcja zwiększa ryzyko że dziecko będzie miało problemy emocjonalne w dorosłym życiu.
        • benek231 Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 11.01.10, 23:55
          rdabr napisał:

          > Chodzi o najmniejsze ryzyko tego, że adoptowane dziecko strzeli sobie w łeb.

          *Ale do skalkulowania stopnia tego ryzyka takze niezbedne sa jakies dane - nie
          sadzisz?

          Zarowno Wielowieyska, jak Ty, wysuwacie swoje tezy w przekonaniu o ich
          oczywistosci. A mnie wydaje sie, iz wykazalem, ze to co przyjmujecie za pewnik
          wcale takie oczywiste nie jest. Chocby z powodu braku twardych danych, w oparciu
          o ktore moglibyscie wykazac poprawnosc swych tez. Innymi slowy niezbedna jest
          Wam populacja homo-rodzicow i dopiero badania na niej moga ewentualnie wykazac
          slusznosc tego co twierdzicie.
          Ja, widzisz, takze nie jestem przekonany co do slusznosci przyznawania
          homoseksualistom praw adopcyjnych, ale tez nie dlatego, ze wiem nie jestem
          przekonany, lecz dlatego, ze nie wiem. Bo byc moze masz racje, ale rownie dobrze
          mozesz jej nie miec. Abysmy mogli powiedziec, ze wiemy, niezbedne jest
          doswiadczenie, ktorego jeszcze nie mamy. I badania.

          Z tego co wiem, pary homoseksualne takze graja swoje role. Jedno jest ponoc
          innej plci niz to drugie, wiec moze nie byloby az tak zle jak sadzisz. Ponadto
          nasladownictwo rol ma przede wszystkim wymiar spoleczny, a jesli spoleczenstwo
          zaakceptuje pary homoseksualne to i bedzie w stanie zaakceptowac innosc ich dzieci.
          • 2brat3 Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 12.01.10, 07:42
            benek231 argumentuje:
            "Ja, widzisz, takze nie jestem przekonany co do slusznosci przyznawania
            homoseksualistom praw adopcyjnych, ale tez nie dlatego, ze wiem nie jestem
            przekonany, lecz dlatego, ze nie wiem. Bo byc moze masz racje, ale rownie dobrze
            mozesz jej nie miec. Abysmy mogli powiedziec, ze wiemy, niezbedne jest
            doswiadczenie, ktorego jeszcze nie mamy. I badania."
            ======================================================
            Nie przesadzajmy z tym czekaniem na zebranie doświadczeń praktycznych, bo w
            myśl ich braku można by wątpić, że trafienie meteorytem (bolidem) w głowę grozi
            śmiercią lub kalectwem...
            Pewne wnioski można wyciągnąć przecież także z innych przesłanek - posłużenie
            się analizą, skorzystanie z podobieństw zjawisk itp.
            • fumanczu Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 12.01.10, 10:52
              --------------

              Naukowa metoda poznawania świata tym m.in. różni się od
              zdroworozsądkowej, że zakazuje wyciągania wniosków per
              analogia. Wnioskowanie o zjawiskach na bazie obserwacji
              podobnych zjawisk to jest de facto część definicji
              magii, a nie nauki.

              Nie wiemy nic o modelu rodziny, w którym dwoje
              dorosłych ma orientację homoseksualną. Takie rodziny
              oficjalnie w naszej kulturze nie istnieją i nie są
              badane. Socjologowie i psychologowie społeczni nie
              prowadzą żadnych studiów na temat kształtujących się w
              takich rodzinach ról, relacji, funkcji poszczególnych
              członków rodziny i rodziny jako całości - czyli tego
              wszystkiego, co robi się w odniesieniu do rodziny o
              modelu tradycyjnym, a co nazywa się szumnie nauką o
              rodzinie (i jest częścią socjologii).

              Dlatego twierdzenia, że rodzina homoseksualna jest
              lepsza lub gorsza od heteroseksualnej, jest uzasadnione
              tylko subiektywnymi wrażeniami, wynikającymi ze
              światopoglądu.
          • stoniec Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 12.01.10, 11:09
            Zarzucasz przeciwnikom wychowywania dzieci przez pary gejowe
            bledy w metodologii, a sam sadzisz androny sygnalizowane
            zwrotami w rodzaju 'z tego, co wiem', 'ponoc', "ma przede wszystkim wymiar'
            etc... A gdzie badania. A gdyby nawet wykazaly one, ze rzeczywiscie tak jest, to
            przecie poza
            'przedewszystkim' jest jeszcze cos, czyz nie? Ja na przyklad
            przede wszystkim spedzam czas w stanie czuwania. Czy to oznacza, ze mozna mnie
            spokojnie pozbawic snu, bez zadnych konsekwencji. radze to najpierw wyprobowac
            eksperymentalnie na sobie.

            Ale nie musimy sie uciekac do doswiadczen w dziedzinie nieco odleglej od tematu
            dysputy. Tak sie sklada, ze 'spoleczne ksztaltowanie rol' bylo 'zbadane na
            zywca' przez jednego takiego idiote z Kanady, a przy okazji profesora (zmarl
            niedawno), ktory chcial udowodnic, ze dziwczynka wychowywana
            wsrod chlopcow przejmie role meskie i wice wersa. Owczesni
            protoplasci dzisiejszych entuzjastow wszystkiego, co sie wiaze z gejostwem
            szczodrze dali debilowi pare sierot, zeby sobie na nich poeksperymentowal.
            Skutek byl taki, ze dzieciaki
            nigdy nie zostaly zaakceptowane przez grupe rowiesnicza, same
            nie akceptowaly siebie i cierpialy truden do wyobrazenia katusze psychiczne
            bedac zmuszanymi nienaturalnych dla nich zachowan. Po dojsciu do pelnoletnosci
            wyzwolily sie spod kurateli nawiedzenca, jedno nawet chyba zalozylo normalna
            rodzine, ale skutki eksperymentu dla ich psychiki byly nieodwracalne - oboje
            popelnili samobojstwo.
            • benek231 Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 14.01.10, 01:50
              stoniec napisał:

              > Zarzucasz przeciwnikom wychowywania dzieci przez pary gejowe
              > bledy w metodologii, a sam sadzisz androny sygnalizowane
              > zwrotami w rodzaju 'z tego, co wiem', 'ponoc', "ma przede wszystkim wymiar'
              etc... A gdzie badania. A gdyby nawet wykazaly one, ze rzeczywiscie tak jest, to
              przecie poza 'przedewszystkim' jest jeszcze cos, czyz nie?


              *Moze dlatego, ze, w odroznieniu od Ciebie, ja nie wiem wszystkiego najlepiej,
              oraz widze wielka palete kolorow pomiedzy czarnym i bialym... :)

              Ponadto ja nic nie zarzucam "przeciwnikom" etc., poniewaz odnosilem sie
              wylacznie do artykulu Wielowieyskiej, a ona - co jasno z artykulu wynika - nie
              jest przeciwna prawu homoseksualistow do adopcji dzieci. Trafiles wiec prosto w
              plot, z tej swojej pukawki. I to nie raz. :O)

              Gdy zarzucasz prawienie andronow to staraj sie moze to wykazac, gdyz inaczej to
              Ty prawisz androny i osmieszasz sie. A ja niepotrzebnie zmuszany jestem do
              gimnastyki, majacej na celu umozliwienie Ci zrozumienia zgadnienia.

              Zatem, przede wszystkim i za Wielowieyska, mowimy tu o mozliwosci adopcji dzieci
              niechcianych i tulajacych sie po sierocincach, przez pary homoseksualne, gotowe
              poswiecic wlasne zycie dla dobra podopiecznych. Innymi slowy mowimy tu o
              alternatywnej dla sierocinca opiece nad tymi dziecmi. Twoim zdaniem dzieciom
              bedzie znacznie lepiej w sierocincach niz pod opieka homoseksualistow, alowiem w
              sierocincach maja one moznosc przyswajania damsko-meskich rol, a w domach homo-
              - wrecz przeciwnie. A ja takze tu mam powazne watpliwosci, czy masz racje... :O)




              Ja na przyklad
              > przede wszystkim spedzam czas w stanie czuwania. Czy to oznacza, ze mozna mnie
              > spokojnie pozbawic snu, bez zadnych konsekwencji. radze to najpierw wyprobowac
              > eksperymentalnie na sobie.
              >
              > Ale nie musimy sie uciekac do doswiadczen w dziedzinie nieco odleglej od tematu
              > dysputy. Tak sie sklada, ze 'spoleczne ksztaltowanie rol' bylo 'zbadane na
              > zywca' przez jednego takiego idiote z Kanady, a przy okazji profesora (zmarl
              > niedawno), ktory chcial udowodnic, ze dziwczynka wychowywana
              > wsrod chlopcow przejmie role meskie i wice wersa. Owczesni
              > protoplasci dzisiejszych entuzjastow wszystkiego, co sie wiaze z gejostwem
              > szczodrze dali debilowi pare sierot, zeby sobie na nich poeksperymentowal.
              > Skutek byl taki, ze dzieciaki
              > nigdy nie zostaly zaakceptowane przez grupe rowiesnicza, same
              > nie akceptowaly siebie i cierpialy truden do wyobrazenia katusze psychiczne
              > bedac zmuszanymi nienaturalnych dla nich zachowan. Po dojsciu do pelnoletnosci
              > wyzwolily sie spod kurateli nawiedzenca, jedno nawet chyba zalozylo normalna
              > rodzine, ale skutki eksperymentu dla ich psychiki byly nieodwracalne - oboje
              > popelnili samobojstwo.
              • stoniec Re: A kula fundamentalizmu trzyma przy ziemi... : 15.01.10, 10:30
                benek231 napisał: > *Moze dlatego, ze, w odroznieniu od Ciebie, ja nie wiem
                wszystkiego najlepiej,
                > oraz widze wielka palete kolorow pomiedzy czarnym i bialym... :)>


                Gdy zarzucasz prawienie andronow to staraj sie moze to wykazac, gdyz inaczej to
                > Ty prawisz androny i osmieszasz sie. A ja niepotrzebnie zmuszany jestem do
                > gimnastyki, majacej

                Na ale troche gimnastyki intelektualnej nigdy nie zaszkodzi.
                Na przyklad troche cwiczen z logiki ikonsekwencji.
                Jak moze mowic o 'widzeniu calej palety' ktos, kto widzi tylko dwie strony
                medalu: albo gejowscy bawiacy sie w rodzicow, albo zbrodnicze domy dziecka. Znam
                kilka inicjatyw
                (niektore z nich staram sie wspierac) polegajacych na tworzeniu dzieciom w
                potrzebie srodowiska wolnego od patologi panstwowych instytucji opiekunczych.
                Gejowscy, skoro juz tacy sklonni do poswiecen, mogliby odpalic troche kasy na
                sponsorowanie takich przedsiewziec. Na pewno bylby to tylko
                ulamek szmalu wykladanego pzrez nich na wyprawy na tajskie plze. Ci z nich
                ktorzy najglosniejsi na ogol
                nie cierpia na brak kasy. Mogliby nawet wspomoc konkretnego dzieciaka, sledzic
                jego rozwoj - postepy w nauce, sposob spedzania czsu etc, mogliby sie z nim
                spotykac...

                Nie bardzo rozumiem dlaczego ulubionym pomyslem gejolubow jest leczenie dzumy
                cholera? I dlaczego akurat upatrzyli sobie akurat dzieciaki jako ofiare tych
                eksperymentow.


                No i tyle byloby na temat, bo nie lubie napedzac kasy cwanikom w gazetkach,
                ktorzy tylko lapki zaceiraja widzac ile
                zgielku zawsze sie pojawia na forach wokol tego zalosnego tematu, ile
                reklamodawcow da sie tym przyciagnac.

        • heterofob2 podaj choć jeden przykład, 12.01.10, 08:51
          czego się dziecko nauczy od matki, a nie mogłoby się tego nauczyć od jednego z
          dwóch ojców.

          w czym (konkretnie) rodzice ojciec z matką są lepsi od rodziców dwóch tatów lub
          dwie mamy?

          proszę o choć jeden przykład, jeden argument.
          • zdzisiek_2 Re: podaj choć jeden przykład, 12.01.10, 10:32
            heterofob2 napisał:

            > czego się dziecko nauczy od matki, a nie mogłoby się tego nauczyć od jednego z
            > dwóch ojców.
            >
            > w czym (konkretnie) rodzice ojciec z matką są lepsi od rodziców dwóch tatów lub
            > dwie mamy?
            >
            > proszę o choć jeden przykład, jeden argument.
            >

            Przedstawiają sobą wzorce kobiety i mężczyzny którymi potem kieruje się w swoim
            życiu dziecko. Dziecko uczy się jak ma funkcjonować rodzina, jak mają się do
            siebie odnosić kobieta i mężczyzna w związku. Od pary homo się tego nie nauczy.
            • heterofob2 Re: podaj choć jeden przykład, 12.01.10, 10:46
              jak się do siebie odnosić (jak sobie wyrażać uczucia, jak się kulturalnie
              sprzeczać), jak dokonywać etycznych wyborów i ponosić konsekwencje własnych
              decyzji, jak pomagać drugiemu człowiekowi, jak pracować nad sobą, jak sobie
              radzić z przeciwnościami losu, jak powinna funkcjonować rodzina itepe, itepe -
              czego nie nauczy się dziecko od pary homo? podaj choć jeden przykład,
              nadal proszę.

              wzorce kobiecości i męskości dzieci biorą od całego otoczenia, także od
              przypadkowo spotkanych osób. znasz dziecko, które w gestykulacji, poglądach na
              świat itepe było kopią swoich rodziców? przypadkiem jestem językoznawcą, i
              obserwuję "wzorce" na poziomie języka: od kogo dzieciak bierze swoje ulubione
              słówka i powiedzonka (także przekleństwa), i tutaj nie da się zaprzeczyć, że
              rodzice stanowią jeden z wielu obserwowanych wzorców.

              ------

              natomiast zachowania seksualne są wpisane w dna (wrodzone) jako wynik ewolucji i
              każdy człowiek ma libido niezależnie, kogo obserwował jako dziecko i kto co mu
              tłumaczył.
          • tomaszboguslawski18 Re: podaj choć jeden przykład, 12.01.10, 11:09
            ja ci odpowiem. Matka to kobieta, zatem osoba, która przekazuje
            dziecku informacje o typowej roli kobiecej, tj. o specyfice psychiki
            kobiecej, o szczególnych przejawach jej zachowania, o specyfice
            sfery intymności. Bez tych informacji dziecko nie będzie w życiu
            dorosłym radziło sobie w relacjach z kobietami, i będzie tragedia,
            jak się zakocha. Ojciec, mężczyzna, przekazuje informacje na temat
            zachowań typowo męskich, specyficznej relacji zaufania, stosunku
            mężczyzn do kobiet, postawy odpowiedzialności, radzenia sobie z
            problemami, specyfiki zachowań męskich i ról męskich. Dziecko
            pozbawione tego nie będzie umiało ułożyć sobie realcji z
            mężczyznami, i jeżeli - o zgrozo! będzie heteroseksualne, to nie
            stwoarzy dobrego związku i będzie nieszczęśliwe. Tak samo
            dziewczynka potrzebuje matki i chłopiec ojca. Tyle.
            Pamiętaj, my ludzie jesteśmy tylko rozwiniętymi małpami.
            Zwierzętami. Chowamy dzieci swoje i czyjeś, zdarzają się wśród nas
            tacy, co przedkładają towarzystwo własnej płci. Ale to pary - samica
            z samcem - wychowują młode. Koniec.
            • heterofob2 nie napisałeś tomaszu nic, czego 12.01.10, 11:40
              by nie spełniała starsza siostra, bejbisitterka, ciocia albo kuzynka...

              ----

              dziwne, znam kilka par gatunku Homo sapiens, w których młode wychowuje
              samiec z samcem...
          • pal666 Re: podaj choć jeden przykład, 13.01.10, 21:49
            " 14 grudnia 1973 roku homoseksualiści byli chorymi psychicznie zboczeńcami
            seksualnymi. 15 grudnia 1973 roku homoseksualiści nie byli już chorymi
            psychicznie zboczeńcami.
            Przemiana ta nie była wynikiem masowej terapii, lecz głosowania członków zarządu
            Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Oświadczyli oni, że homoseksualizm
            jest "zaburzeniem orientacji seksualnej" nie wymagajacym leczenia, o ile dana
            jednostka nie życzy sobie tego." (cytat z "Psychologia i życie" Philip G.
            Zimbardo przy współudziale Floyda L. Rucha, Wydawnictwo Naukowe PWN W-wa 1994.
            Ponieważ nie uważam głosowania za wiarygodna metodę dochodzenia do prawdy
            obiektywnej w nauce, dla mnie homoseksualiści są nadal chorymi psychicznie
            zboczeńcami seksualnymi.
            Zapomnij o adpocji dzieci przez zboczeńców.NIgdy. Never. Nikogda.
        • heterofob2 dziecko strzela sobie w łeb 12.01.10, 08:53
          kiedy się dowiaduje, że rodzice znęcają się nad nim dlatego, że kiedy mieli
          okazję oddać niechciane dziecko do adopcji (na przykład gejom), odmówili, z
          obawy przed reakcją otoczenia.
          • pal666 Re: dziecko strzela sobie w łeb 13.01.10, 00:10
            milcz psycholu
    • landaverde Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 11.01.10, 21:26
      "Ustanawiane w coraz to nowych krajach prawo pederastów do ślubów i
      adopcji dzieci zaczęło już skutkować oczywistymi dla każdego (bez
      klapek na oczach) konsekwencjami. W Birmingham w Anglii policja
      oskarżyła dwóch takich rodziców o trwające trzy lata molestowanie
      ich przybranego "synka". Okazało się, że nauczyciele i sąsiedzi
      wielokrotnie donosili władzom o niepokojących oznakach, ale
      urzędnicy chowali ich zeznania na dno szuflady, bojąc się, jak
      otwarcie przyznali, posądzenia o "homofobię".

      Dawno temu Monteskiusz zanotował na marginesie swoich studiów
      historycznych: Więcej państw zginęło od zepsucia obyczajów niż
      wskutek pogwałcenia prawa."

      Źródło: Piotr Skórzyński -"Ideologiczny kaganiec homoseksualny"
      • kylax1 A ile ojcow molestuje corki, a matek synow? 11.01.10, 22:48
        No wiec co to za argument?
        • tomaszboguslawski18 Re: A ile ojcow molestuje corki, a matek synow? 12.01.10, 11:12
          Ale tacy nie zostaną nigdy rodzicami adopcyjnymi, bo o ile psycholog
          nie jest idiotą, to ich nigdy nie przepuści. A tendencje takie da
          się odkryć w badaniach.
          • heterofob2 oczywiście, że przepuści 12.01.10, 14:13
            chyba że jest uprzedzony, ale jeśli przedłoży uprzedzenia nad wiedzę fachową,
            wtedy ryzykuje utratę prawa do wykonania zawodu...
            • pal666 Re: oczywiście, że przepuści 13.01.10, 21:50
              " 14 grudnia 1973 roku homoseksualiści byli chorymi psychicznie zboczeńcami
              seksualnymi. 15 grudnia 1973 roku homoseksualiści nie byli już chorymi
              psychicznie zboczeńcami.
              Przemiana ta nie była wynikiem masowej terapii, lecz głosowania członków zarządu
              Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Oświadczyli oni, że homoseksualizm
              jest "zaburzeniem orientacji seksualnej" nie wymagajacym leczenia, o ile dana
              jednostka nie życzy sobie tego." (cytat z "Psychologia i życie" Philip G.
              Zimbardo przy współudziale Floyda L. Rucha, Wydawnictwo Naukowe PWN W-wa 1994.
              Ponieważ nie uważam głosowania za wiarygodna metodę dochodzenia do prawdy
              obiektywnej w nauce, dla mnie homoseksualiści są nadal chorymi psychicznie
              zboczeńcami seksualnymi.
              Zapomnij o adpocji dzieci przez zboczeńców.NIgdy. Never. Nikogda.
              • kylax1 Kogo obchodzi zdanie pal666? 15.01.10, 01:47
                Wiecej szkody ludzkosci robia typki pokroju pala, niz homoseksualisci.
                • kylax1 PS: Nie jestem gejem, zeby bylo jasne. 15.01.10, 01:47


    • szechter-ezada Dlaczego Gejzeta jest zła?bo ją zaPłOdnił Kiszczak 11.01.10, 21:32
      blog.rp.pl/ziemkiewicz/2010/01/04/giewu-w-pietke-goni/
      • asiazlasu Re: Dlaczego Gejzeta jest zła?bo ją zaPłOdnił Kis 11.01.10, 23:03
        Pani pisze ze nie obawa o molestowanie ani o wychowanie malego homo
        przez rodzicow homo rodzi pani obawy. A pozniej pisze pani ze
        (cytuje) :

        "Rzecz w tym, aby adopcja niosła ze sobą jak najmniejsze ryzyko. A
        to najmniejsze ryzyko zazwyczaj gwarantuje klasyczny model rodziny z
        mamą-kobietą i tatą-mężczyzną".

        Nie rozumiem i nie widze tego ryzyka, w artykule nic na temat jego
        natury nie znajduje. Na czym ono polega ? Ryzyko odrzutu przez
        spoleczenstwo, bycia marginesowym ? Przeciez wystarczy sprawe
        zalegalizowac, ubanalnic i upowszechnic aby takie ryzyko (???)
        przestalo istniec. I przyjac te rodziny z tolerancja i cieplem.

        Osobiscie nie widze argumentow "przeciw i poki nie zobacze to
        bede "za".
        Bo najwiekszym dramatem jest rosnac w panstwowej placowce, bez
        wiezi, milosci i opieki (mycie i jedzenie to nie opieka, to minimum
        zyciowe).

    • zylam1 Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 11.01.10, 23:01
      Coraz ciężej znoszę Wielowiejską, nich sobie dyskutuje z Semką.
    • quant34 Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 11.01.10, 23:29
      Mam wątpliwości, czy pary homoseksualne mogą mieć takie samo prawo do
      adopcji jak heteroseksualne.


      A ja nie mam żadnych wątpliwości. Absolutnie nie powinny. Równouprawnienie,
      związki partnerskie, w porządku, ale nie adopcja. Prawidłowy rozwój psychiczny
      i emocjonalny dziecka wymaga obecności rodziców obojga płci, zaś to, że
      niektóre dzieci z przyczyn losowych wychowują się w rozbitych rodzinach, nie
      jest żadnym argumentem. W istocie używanie argumentów typu "lepiej z dwoma
      gejami niż z ojcem alkoholikiem" jest manipulacją ponieważ dotyczy całkowicie
      odmiennych sfer. Adopcja ma dziecko uchronić przed patologią sieroctwa bądź
      wychowywania w patologicznej rodzinie, a nie zastępować patologię jakąś inną
      dysfunkcją rodziny. Równie dobrze można powiedzieć, że jeżeli Kowalski chciał
      swoje dziecko zabić, to lepiej dajmy je Nowakowi, który chce temu dziecku
      "tylko" odrąbać rękę. Otóż, nie. Zabrać Kowalskiemu i nie dawać Nowakowi,
      tylko poszukać normalnej heteroseksualnej pary na rodziców. Tolerancja dla
      homoseksualistów jest rzeczą chwalebną i należy respektować inność, jednak
      granicą tolerancji jest potencjalna krzywda dziecka. Tutaj kończy się
      tolerancja, a musi zaczynać się prawo oparte na prymacie dobra dziecka.
      • idonea Co to znaczy dysfunkcja rodziny? 12.01.10, 01:23
        I dlaczego rodzina jednopłciowa jest zasady dysfunkcyjna?
        • maruda.r Re: Co to znaczy dysfunkcja rodziny? 12.01.10, 11:08
          idonea napisała:

          > I dlaczego rodzina jednopłciowa jest zasady dysfunkcyjna?

          ****************************

          Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. Skoro większość badań dotyczących
          tradycyjnego modelu budzie wiele zastrzeżeń, to co powiedzieć o tej swoistej
          terra incognita, jaką są związki homoseksualne wychowujące dzieci?

          • idonea Re: Co to znaczy dysfunkcja rodziny? 12.01.10, 20:37
            Terra incognita może w Polsce, ale nie na świecie.
            W społecznościach Indian Północnej Ameryki pary homoseksualne najczęściej
            zajmnowały się wychowaniem sierot (bo nie mieli własnych dzieci). Nie było
            marginalizacji homoseksualizmu, chłopiec dorastając mógł sobie wybrać, czy chce
            być wojownikiem i polować czy razem z kobietami wyplatać koszyki.
      • heterofob2 nie "mogą mieć", ale mają! 12.01.10, 08:13
        przeczytajcie sobie kodeks rodzinny, statystyki adopcyjne: homo mają w polsce
        legalną możliwość adoptować jako pojedyńcza osoba, i z tej możliwości korzystają
        rzadziej, niż hetero, ale jednak.

        adoptować nie mogą pary inne niż małżeństwo. do osób samotnych nie
        ma żadnych ograniczeń.
      • heterofob2 "lepiej dwóch gejów, niż alkoholicy" = manipulacja 12.01.10, 08:57
        zgadzam się całkowicie: "lepiej dwóch gejów, niż alkoholicy" to nie argument,
        tylko manipulacja!

        co wy sobie wyobrażacie, że geje nadają się na rodziców/opiekunów tylko przez
        porównanie z patologiami?

        nie z patologią rywalizuję o opiekę nad konkretnym dzieckiem, ale z parami
        hetero, zdrowymi, normalnymi, bez żadnych patologii.
        • pal666 Re: "lepiej dwóch gejów, niż alkoholicy" = manipu 13.01.10, 21:55
          " 14 grudnia 1973 roku homoseksualiści byli chorymi psychicznie zboczeńcami
          seksualnymi. 15 grudnia 1973 roku homoseksualiści nie byli już chorymi
          psychicznie zboczeńcami.
          Przemiana ta nie była wynikiem masowej terapii, lecz głosowania członków zarządu
          Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Oświadczyli oni, że homoseksualizm
          jest "zaburzeniem orientacji seksualnej" nie wymagajacym leczenia, o ile dana
          jednostka nie życzy sobie tego." (cytat z "Psychologia i życie" Philip G.
          Zimbardo przy współudziale Floyda L. Rucha, Wydawnictwo Naukowe PWN W-wa 1994.
          Ponieważ nie uważam głosowania za wiarygodna metodę dochodzenia do prawdy
          obiektywnej w nauce, dla mnie homoseksualiści są nadal chorymi psychicznie
          zboczeńcami seksualnymi.
          Zapomnij o adpocji dzieci przez zboczeńców.NIgdy. Never. Nikogda.
      • zbyszek.bejach Re: Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 09:31
        A ja nie mam wątpliwości, że tytuł artykułu jest zły. Jedynym uzasadnieniem jest "tradycja". Tradycyjna rodzina, tradycyjne role w związku hetero i w społeczeństwie, tradycyjne wychowanie i absolutnie tradycyjne postrzeganie gejów i lesbijek wyłącznie przez pryzmat ich orientacji seksualnej. Jakoś nikt nie pamięta o tym, że homoseksualiści mogą być dobrymi pisarzami, aktorami, dziennikarzami, inżynierami. Królują w kreowaniu trendów społecznych w dziedzinie mody i sztuki. I co wy na to? W którym punkcie tradycyjny hetero seksoholik, który nie wie ile dzieci spłodził jest lepszy od homo? Która lesbijka jest gorsza od hetero mamy, która urodziła troje dzieci, a dziesięcioro wyskrobała? Nie wolno nam zapominać o tym, że tradycja również może być zła. A racjonalnych uzasadnień, że hetero jest lepsze od homo nie ma.
        • maruda.r Re: Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 11:16
          zbyszek.bejach napisał:

          Jakoś nikt nie pamięta
          > o tym, że homoseksualiści mogą być dobrymi pisarzami, aktorami, dziennikarzami,
          > inżynierami.

          *****************************

          Bez wątpienia cenne przymioty nie gwarantują dobrego macierzyństwa czy ojcostwa
          - bez względu na model rodziny. Ten argument jest zupełnie nieprzydatny.

    • szampans Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 00:16
      Cala ta dyskusja jest w Polsce bezprzedmiotowa. Znam otwartych gejow
      i lesbijki, ktorzy wzorowo wychowali i wyksztalcili swoje dzieci,
      obecnie juz dorosle i bedace rodzicami. Ale ci ludzie (w tym Polacy)
      zyja poza granicami Polski!
      W Polsce jeszcze dlugo nie bedzie to mozliwe. Nie wyobrazam sobie
      takiego dziecka w przedszkolu, czy w szkole, gdyby rowiesnicy
      dowiedzieli sie, ze ma ono rodzicow jednoplciowych. Mialoby przeciez
      pieklo na Ziemi! Istnieje jednak wiele krajow, w ktorych zadnego
      dziecka juz to nie dziwi. Jesli zatem jakas para jednoplciowa chce
      miec potomstwo, to radze sie z Polski wyprowadzic.
      Polscy geje o tym wiedza doskonale, wiec ich postulaty ograniczaja
      sie (i jeszcze dlugo beda) wylacznie do legalizacji ich zwiazkow, do
      czego maja prawo. Pracuja, placa podatki, sa wiec takimi
      obywatelami, jak heteroseksualisci. Panstwo ma OBOWIAZEK umozliwic
      im godne, spokojne zycie.
      • myslacyszaryczlowiek1 Tu się mówi o adopcji, a nie o wychowaniu własnych 12.01.10, 04:17
        dzieci. Autorka zupełnie pomija tą różnicę, podając za przykład że osobnicy
        homo z powodzeniem wychowali WŁASNE dzieci. Wbrew pozorom jest nam blisko do
        zwierząt, czy lwa który morduje nie swoje potomstwo. A przykłady można mnożyć
        czy z historii rodów królewskich, czy też współczesnych. W większości z nas
        troska o własne geny bardzo głęboko tkwi i nawet nie zdajemy sobie z tego
        sprawy. Parę dni temu było o dzieciach in vitro, i warto sobie ten reportaż
        przeczytać.
        • heterofob2 adopcja to jest wychowywanie własnych 12.01.10, 09:02
          myslacyszaryczlowiek1 pisze: "Tu się mówi o adopcji, a nie o wychowaniu własnych"

          prawo nie rozróżnia dzieci biologicznych i adoptowanych. obie kategorie są w
          jednakowym stopniu "własne"
          !

          niewłasne można wychowywać w ramach czasowej opieki na przykład rodzinnego
          pogotowia opiekuńczego, albo rodzinnego domu dziecka.
      • heterofob2 skąd bierzecie takie argumenty 12.01.10, 09:09
        jak "dzieci miałyby piekło na ziemi"?!

        dzieci dokuczają pod różnymi pretekstami, ale tylko wtedy, kiedy dorośli nie
        reagują i nie rozmawiają z nimi, a wręcz aplikują dokładnie to, czego nauczyli
        się od rodziców w domu.

        czy znasz jakiś przykład, że dzieciom wychowywanym przez homo dokuczają inne? ja
        nie znam, a to dlatego, że na każdy wybryk pedagog/rodzic/opiekun/wychowawca ma
        obowiązek zareagować i wytłumaczyć.

        a jeśliby i było dokuczanie, to czyja to
        wina? nie homo przecież, lecz homofobów. jeżeli obawiam się o dzieci, to walczę
        z homofobią, a nie z dziećmi.
    • idonea Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 01:43
      .."Ale to nie oznacza zrównywania praw homo- i heteroseksualistów."
      To znaczy homoseksualiści z zasady mają mniejsze prawo do rodziny,
      spadkobierców itd.
      Jaka to jest zasada?
    • anonimus07 Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 06:34
      Pani Moniko "jak najmniejsze ryzyko" czego ? Zostania gejem ?
      Przecież wszyscy geje pochodzą ze związków hetero i jakoś hetero nie pozostali
      - bo to nie ma związku.
      Dobro dziecka to miłość, spokój, dobrobyt.
      Nie jestem gejem ale denerwuje mnie taka argumentacja.
    • panismok "Emocjonalny" brak ojca-mężczyzny... 12.01.10, 06:57
      Taki problem - teoretycznie - występuje w bardzo wielu rodzinach, gdy po
      rozwodzie dziecko zostaje z matką. I z tym dzieci sobie radzą, szukając
      wzorców "nieobecnej" płci w dalszej rodzinie lub poza nią. Czasem ojca
      zastępuje - w sensie autorytetu - dziadek, wujek, czy trener. Jeśli tylko
      osoba wychowująca pozwoli dziecku nawiązać takie relacje.



    • heterofob2 rodzice homo a rodzice hetero 12.01.10, 07:19
      po pierwsze, autorka nie zadała sobie trudu, aby sprawdzić doniesienia Rzepy o
      tajemniczym "homoseksualiście", który namawia kobiety blebleble. Manipulacja
      Rzepy, której ofiarą padła także Wielowieyska, dotyczyła mojej osoby, więc
      wyjaśniam:

      Nikogo do niczego nie namawiam, choćby z tego powodu, że nie mam takiej
      potrzeby. Zakaz aborcji robi swoje: homo zwyczajnie mogą sobie wybierać, czyje
      niechciane dziecko przygarną w ramach rozmaitych procedur. Nikogo nie trzeba
      namawiać. Prawa nie trzeba ani łamać, ani omijać. Wystarczy skorzystać z tego,
      co już jest. A to nie są precedensy, pojedyncze przypadki. Jeśli do adopcji
      dochodzi decyzją sądu, który rozpatrzył wszystkie za i przeciw, to odsetek
      homo wśród adoptujących wykracza poza granicę błędu statystycznego.

      Opiekuję się dziećmi w sytuacjach kryzysowych - za każdym razem jestem
      oceniany, czy się nadaję, czy dane dziecko będzie u mnie bezpieczne przez ten
      krótki czas. Do tej pory zazwyczaj przechodziłem pomyślnie większość testów, i
      nie mam kompleksów na tym tle. Mam przepraszać, że matka dziecka mnie wybrała
      na opiekuna?

      ------

      O co chodzi według Wielowieyskiej: według niej chodzi o to, że geje się
      domagają, aby ich traktować lepiej, niż hetero, aby im dawać dzieci bez
      sprawdzenia.

      Tymczasem chodzi o to, żeby gejów ubiegających się o opiekę nad dziećmi
      sprawdzać tak samo, jak hetero, pod tym samym kątem, z tymi samymi kryteriami.
      Mnie sprawdzają lepiej, niż hetero, ale trudno mi narzekać, ponieważ odbija
      się to dla mnie korzystnie.

      No ale zmierzam ku sednu: jeśli postulujemy (jak w tym artykule), aby kierować
      się jedynie DOBREM DZIECKA, a nie rzeczami drugorzędnymi (prawo homo do
      założenia rodziny) czy wręcz bzdetami (urojenia homofobów), to homoadopcję
      akceptujemy.
    • pal666 Jestem pod wrażeniem 12.01.10, 07:33
      polskojęzycznej nowomowy GW:
      - "gej" - to chyba nieudolna kalka angielskiego słówa "gay" ?
      - "homorodzicielstwo" - czy chodzi o rodziców p. Biedronia ?
      - "mama - kobieta", "tata - mężczyzna" - ??????? - po polsku mówi
      się po prostu "mama", "tata".
      - "rodzina tradycyjna" po prostu "rodzina".
      • heterofob2 nowomowa to była być możew latach osiemdziesiątych 12.01.10, 16:33
        gej - jest słowem języka polskiego weszło z angielskiego na przełomie lat
        osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, zapożyczenie "udolne", ponieważ takie
        było zapotrzebowanie, słowo neutralne, nienacechowane.

        GEJ istnieje w polskim już od dwudziestu lat, całkowicie się spolszczyło (mało
        kto waha się jeszcze, jak to zapisać), ma jasne znaczenie, da się bez trudu
        odmieniać.

        "gej" jest zwykłym zapożyczeniem (nie kalką!)

        homorodzicielstwo - przypadek, kiedy rodzicami jest para homo (dwaj mężczyźni
        lub dwie kobiety) - termin jest kalką - przetłumaczono na polski oba człony z
        osobna: homo = homo + parent = rodzic. słowo dało początek całej masie
        derywatów: homorodzice heterorodzice homorodzina heterorodzina homorodzicielstwo
        heterorodzicielstwo, a także homodzieci (brzmi okropnie, ale czasem się zdarza,
        kiedy mogę, to przeprawiam na "dzieci z tęczowych rodzin").

        acha, z "neologizmów", używanych w polskim od parunastu lat, należy jeszcze
        mężaty i żonata, a także heteromałżeństwo, homomałżeństwo, małżeństwo
        różnopłciowe, małżeństwo jednopłciowe, partnerstwo i nie wiem ile jeszcze...

        świat się zmienia, a za nim zmienia się język opisujący świat. przywyknij.
        • pal666 Re: nowomowa to była być możew latach osiemdziesi 12.01.10, 23:53
          Kochany, Ty mówisz o jakimś narzeczu peedalaans, ja - o języku polskim.
          Kim, do cholery, jesteś,, żeby ustalać standardy językowe ?
          a propos słowa "gay": weź, prostaczku, do ręki choćby słownik angielskiego
          Hornby'ego, wyadany przez Oxford University Press i przeczytaj sobie znaczenia
          słowa "gay" (uprzedam, ze to jest całkowicie po angielsku). A potem zabiraj głos.
    • heterofob2 Apel o poszanowanie godności dzieci wychowywanych 12.01.10, 08:04
      Apeluję do wszystkich mediów dobrej woli, aby przestały używać w odniesieniu
      do dzieci z tęczowych rodzin tryb przypuszczający i czas przyszły: Gdyby
      homo mieli dzieci..., Jeśli dopuścimy homoadopcję...
      . Mówimy o faktach!
      Mówimy o tysiącach dzieci wychowywanych w Polsce przez homo. Konkretnych
      dzieciach, spośród których niejedno z zaniepokojeniem śledzi, co się o nim
      wygaduje publicznie, jakie pomysły są przez dorosłych podsuwane kolegom z
      klasy do dokuczania. Żadna okoliczność, w tym także płeć
      rodziców/opiekunów, nie upoważnia nikogo, aby te dzieci obdzierać z godności.


      Jakiekolwiek prztyczki z powodu dwóch tatów lub dwóch mam nie dorównują
      okrucieństwu, że o dzieciach mówi się tak, jakby ich nie było, jakby były
      przedmiotami, których istnienie należy wstydliwie ukrywać.
    • proszka To się Pani logika rozjechała 12.01.10, 08:53
      Skoro pisze Pani, że ważne jest dobro dziecka i jednocześnie nie
      jest Pani za zakazem adopcji przez pary homo, to się Pani logika
      rozjechała. Teza walki o dopuszczenie adopcji przez pary homo jest
      taka: po pierwsze dobo dziecka plus dobro dziecka plus warunki osób
      będących pretendentami do rodziców. Bo przecież może to być para
      hetero, homo, babcia, dziadek, ciocia, rodziny niespokrewnione,itd.
      na równych prawach. Oto chodzi: równe prawa, a o reszcie decyduje
      sąd, chociaż i z tym w Polsce bywało różnie (vide sprawa Pani Róży).
    • heterofob2 Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 09:03
      Wśród pingwinów zaskakująco wysoki odsetek gejów daje się wytłumaczyć trudnymi warunkami życia na Antarktydzie. Wiele jaj zostaje osieroconych, i nie miałyby szans, aby się z nich wykluły małe, gdyby nie to, że zaopiekowują się nimi pragnące potomstwa pary pingwinów homo. Dzięki ich trosce przeżyje wystarczająca liczba piskląt, aby zapewnić zastępowalność pokoleń - na każdego pingwina homo przypada kilka-kilkanaście uratowanych jaj/piskląt.

      Z czysto biologicznego punktu widzenia wychować potomstwo jest równie ważne, co spłodzić/urodzić. Ale w przypadku gejów w grę wchodzi wiele więcej: wychowują oni cudze potomstwo, przez co gwarantują przetrwanie gatunku, jednocześnie dając przykład do naśladowania swoim oddaniem i bezinteresownością.

      Bez gejów osierocone pingwiniątka by wyginęły, a pozostałe wyrosłyby na nieumiejących współpracować samolubów, i gatunek by wyginął.
    • o_retyy Prosty test 12.01.10, 09:20
      Niech każdy z "normalnych" czytających zrobi sobie prosty test:
      a) czy chciałabyś/chciałbyś być wychowywany przez homosksualistów? (i to
      nie poprzez porównanie z domem dziecka czy "ulicą", ale po prostu)
      b) czy chciałabyś/chciałbyś, by twoje dziecko było wychowywane przez
      homoseksualistów (warunki, patrz wyżej).
      Bo przy ew. prawie do adopcji przez homoseksualistów nie chodzi o to, że
      gdyby zabrakło par normalnych, to wówczas zamiast "skazywać" dziecko na
      dom dziecka, oddajmy je pederastom lub lesbijkom. Tylko - przy panoszącej
      się coraz bezwględniej politycznej poprawności - wiele par normalnych
      odchodziłoby z kwitkiem, a dzieci trafiałyby do domów, w których na
      porządku dziennym byłoby obściskiwanie się dwóch panów lub dwóch pań.
      Brrrrr!!!!
      • heterofob2 zrozum, że ten "prosty test" 12.01.10, 09:33
        już wykonałem kilkakrotnie, i wynik był prawie za każdym razem pozytywny w obu
        prezentowanych przez ciebie punktach.

        powtórzę: nie konkuruję z patologiami o opiekę nad dzieckiem, ale z "normalnymi"
        osobami i parami (homo i hetero), w tym małżeńskimi.
      • heterofob2 mam dwa pytania 12.01.10, 09:37
        pytanie całkowicie poważne, choć dziwne: piszesz o "codziennym" widoku
        obściskujących się dwóch mężczyzn. powiedz mi proszę, czy dwa razy w tygodniu
        może być?
        i co miałoś na myśli - że tych uścisków jest za mało czy za dużo,
        bo nie wyraziłoś tego jasno...

        drugie pytanie: dlaczego piszesz
        "byłoby" zamiast "jest"?
      • zbyszek.bejach Re: Prosty test 12.01.10, 09:59
        W uzupełnieniu twoich testów:
        czy chciałbyś/chciałabyś, żeby Twoje dziecko oglądało seks przybranych
        rodziców, bo jednak uważają, że co swoje to swoje?
    • poplar31 Kilka praktycznych pytań 12.01.10, 09:59
      Teoretyzować można sobie do bólu, ale najważniejsze jest to co wychodzi w
      praktyce:
      Mamy parę gejów/lesbijek z zaadoptowanym dzieckiem:
      - jak się do nich ma zwracać? bo ani tato, ani mamo - to się nie da - bo albo
      dwie matki, albo dwóch ojców, albo jakaś tragifarsa - i jak to wytłumaczyć
      rówieśnikom? To jak? Wujku? Ciociu?
      - jakie będą uczucia samego dziecka wobec inności jego rodziny? dzieci zadają
      pytania, w pewnym wieku bardzo dużo pytań...
      - jak para homoseksualna przekaże dziecku informacje na temat związków hetero?
      Nie mam nic przeciwko gejom i lesbijkom, akceptuję to i nie traktuję jako
      czegoś czemu należy się dziwić, czy z czym należy walczyć.
      To są ludzie jak my wszyscy, mniej lub bardziej dobrzy, mądrzy, czy mili, itp.
      ... po prostu jak ludzie - różne charaktery i zachowania.
      Ale taka para miałaby o wiele więcej trudności wychowując dziecko. Widzicie w
      ogóle jakąś szansę, żeby w naszym kraju to się oficjalnie i legalnie przyjęło?
      Musielibyśmy przede wszystkim Kościół katolicki sprowadzić do odpowiedniego
      poziomu, odebrać przywileje i uczynić tylko jedną z wielu organizacji, niczym
      więcej - a na to się nie zapowiada. Ludzką mentalność też niełatwo zmienić.
      • heterofob2 już odpowiadam 12.01.10, 11:06
        1. jak się zwracać

        do taty zwracamy się tato, do mamy mamo. proste?

        jeśli dziecko ma dwóch tatów (na przykład ojciec biologiczny-poprzedni
        partner matki
        oraz ojciec legalny-obecny mąż matki), z którymi
        utrzymuje serdeczne stosunki i obu traktuje jako ojców, to do obu mówi "tato", a
        jeśli czuje, że któremuś mogłoby być przykro, to znajduje inne rozwiązanie, na
        przykład "tato! tata marek powiedział, że...", a do marka: "tato! tata
        jurek powiedział, że
        "

        wyborcza.pl/1,86545,4834915.html
        2.
        jak wyjaśnić rówieśnikom: tutaj mam dwa przypadki: jeśli dzieciak ma wyjaśniać
        cokolwiek przypadkowym osobom, to zazwyczaj nie wyjaśnia niczego, bo nie warto
        (w rezultacie niektórzy uważają, że jest adoptowany, albo że któryś z nas jest
        partnerem matki). natomiast jeśli pytanie pada ze strony kolegi z klasy (z
        którym się dzieciak spotyka codziennie przez najbliższe kilka lat), to pada
        najzwyczajniejsze w świecie wyjaśnienie: to jest mój ojciec biologiczny,
        ale rozwiódł się z mamą i teraz mieszka ze swoim partnerem, tym samym, który
        mnie wczoraj odwoził, a mama po rozwodzie wyszła za mąż za mojego drugiego
        tatę
        .

        3. "innność"

        dziecko w rodzinie tęczowej nie odczuwa "inności", chyba że mu to wmówisz. jeśli
        nie wmawiasz dziecku kompleksów, to dziecko będzie wiedziało samo z siebie, że
        jest "inne" jedynie na tyle, na ile każdy człowiek jest inny od wszystkich
        pozostałych: inny = niepowtarzalny, jedyny. jeśli w klasie ma kolegów
        wychowywanych przez samotnego rodzica lub babcię, lub rodzica z
        ojczymem/macochą, to tym bardziej nie ma problemów.

        4.
        informacje o hetero - no cóż, to akurat nie jest trudne. wyjaśnić dziecku, że
        niektórzy mężczyźni zakładają rodziny z mężczyznami, a inni z kobietami, nie
        różni się od wyjaśnienia, że niektórzy zakładają rodziny z blondynkami, a inni z
        brunetkami.

        Nie ma potrzeby wyjaśniać dzieciom oczywistości.

        (no chyba że sobie z góry założysz, że istnieje jakiś jeden ogólny wzorzec
        modelu rodziny, i pozostałe oceniasz w stosunku do tego modelu, to wtedy można
        mieć kłopoty z wyjaśnieniem, ale wszelkie trudności znikają, jeśli sobie
        darujesz takie niemerytoryczne wyróżnianie jednego modelu).
      • heterofob2 już odpowiadam 12.01.10, 11:12
        1. jak się zwracać

        do taty zwracamy się tato, do mamy mamo. proste?

        jeśli dziecko ma dwóch tatów (na przykład ojciec biologiczny-poprzedni partner matki oraz ojciec legalny-obecny mąż matki), z którymi utrzymuje serdeczne stosunki i obu traktuje jako ojców, to do obu mówi "tato", a jeśli czuje, że któremuś mogłoby być przykro, to znajduje inne rozwiązanie, na przykład "tato! tata marek powiedział, że...", a do marka: "tato! tata jurek powiedział, że"

        wyborcza.pl/1,86545,4834915.html
        2.
        jak wyjaśnić rówieśnikom: tutaj mam dwa przypadki: jeśli dzieciak ma wyjaśniać cokolwiek przypadkowym osobom, to zazwyczaj nie wyjaśnia niczego, bo nie warto (w rezultacie niektórzy uważają, że jest adoptowany, albo że któryś z nas jest partnerem matki). natomiast jeśli pytanie pada ze strony kolegi z klasy (z którym się dzieciak spotyka codziennie przez najbliższe kilka lat), to pada najzwyczajniejsze w świecie wyjaśnienie: to jest mój ojciec biologiczny, ale rozwiódł się z mamą i teraz mieszka ze swoim partnerem, tym samym, który mnie wczoraj odwoził, a mama po rozwodzie wyszła za mąż za mojego drugiego tatę.

        3. "innność"

        dziecko w rodzinie tęczowej nie odczuwa "inności", chyba że mu to wmówisz. jeśli nie wmawiasz dziecku kompleksów, to dziecko będzie wiedziało samo z siebie, że jest "inne" jedynie na tyle, na ile każdy człowiek jest inny od wszystkich pozostałych: inny = niepowtarzalny, jedyny. jeśli w klasie ma kolegów wychowywanych przez samotnego rodzica lub babcię, lub rodzica z ojczymem/macochą, to tym bardziej nie ma problemów.

        4.
        informacje o hetero - no cóż, to akurat nie jest trudne. wyjaśnić dziecku, że niektórzy mężczyźni zakładają rodziny z mężczyznami, a inni z kobietami, nie różni się od wyjaśnienia, że niektórzy zakładają rodziny z blondynkami, a inni z brunetkami.

        Nie ma potrzeby wyjaśniać dzieciom oczywistości.

        (no chyba że sobie z góry założysz, że istnieje jakiś jeden ogólny wzorzec modelu rodziny, i pozostałe oceniasz w stosunku do tego modelu, to wtedy można mieć kłopoty z wyjaśnieniem, ale wszelkie trudności znikają, jeśli sobie darujesz takie niemerytoryczne wyróżnianie jednego modelu).
        • heterofob2 p.s. 12.01.10, 11:20
          znam także sytuację, gdzie opiekunowie (dwaj mężczyźni) i dziecko (chłopiec)
          zwracają się każdy do każdego "miś", hi hi hi

          a na poważnie to po imieniu.
        • tomaszboguslawski18 Re: już odpowiadam 12.01.10, 11:24
          Ojojojoj...
          Człowieku! Toż oczywiście, że jeden model rodziny się sprawdza
          najlepiej! TOż w całym świecie zwierzęcym jest on powszechny! Toż w
          większości przypadków wśród ludzi jest on powszechny! Wiesz, że pary
          homoseksualne nie we wszystkich kulturach wystepują? I ludzie też
          żyją? I się te kultury nie rozleciały?
          Powiem nieco faszystowsko, ale nie jako ekspert tym razem, ale tak,
          osobiście: nie chcesz założyć mężczyzno rodziny z kobieta, nie
          będziesz miał potomstwa. nie chcesz kobieto założyć rodziny z
          mężczyzną, nie będziesz miała potomstwa. Tak jak nie chcesz nauczyć
          się mówić - nie będziesz mówił! Nie da sie obejść praw natury, i nie
          ma sensu tego robić, kiedy te prawa się sprawdzają! Co jest dla
          homoseksualisty ważniejsze: związek homoseksualny, czy wychowanie
          dziecka? Nie możesz mówić, że heteroseksualni - ci to mają dobrze,
          bo i mają swoją parnterkę (partnera) i dzieci, to my też tak chcemy.
          Zdrowego rozsądku życzę.
          • heterofob2 powszechny? 12.01.10, 11:43
            samotny rodzic to w polsce 20% modeli rodziny. (w skali europy więcej)
          • heterofob2 podaj choć jeden powód, dla 12.01.10, 11:47
            którego para gejów nie miałaby dziecka, ale uwzględnij uwarunkowania, które już
            wyliczałem wielokrotnie:

            ludzie się pobierają i mają dzieci (biologiczne lub adoptowane) i się rozwodzą,
            i znowu się pobierają, ale z inną płcią tym razem...

            ludzie mają wypadki, giną w samochodzie, dziecko zostaje samo, ale na szczęście
            rodzic biologiczny miał brata - geja, który dziecko przygarnął...

            polskie prawo w żaden sposób nie ogranicza możliwości przysposobienia przez
            homo, a sądy w swoich decyzjach opierają się na argumentach merytorycznych
            (bezstronne, rzetelne opinie psychologów), a nie ideologicznych.
          • rokko Re: już odpowiadam 12.01.10, 15:38
            > Człowieku! Toż oczywiście, że jeden model rodziny się sprawdza
            > najlepiej! TOż w całym świecie zwierzęcym jest on powszechny!

            Serio? Bo ja znam całe mnóstwo przypadków w świecie zwierząt, gdy potomstwem NIE
            opiekuje się para rodziców. W szczególności wśród naszych najbliższych krewnych
            - małp naczelnych - chyba żaden gatunek tak nie postępuje, bo młodymi zajmują
            się albo wyłącznie matki (nieraz musząc je chronić przed agresją samców), albo
            całe stado.
    • rokko dlaczego wymdrzanie się przez dyletantów jest złe? 12.01.10, 10:46
      To fantastyczne, ile niemających pojęcia o pedagogice osób - łącznie z autorką
      artykułu - wymądrza się na temat tego, czemu to należy homoseksualistom
      odmawiać prawa do wychowywania przysposobionych dzieci. A jedynym powodem, dla
      którego czują się w prawie takie pouczenia z siebie wypluwać, jest fakt, że im
      się akurat trafiło być hetero.
      • tomaszboguslawski18 Re: dlaczego wymdrzanie się przez dyletantów jest 12.01.10, 11:27
        to fakt, ta pani się nie zna, ale zdarzyło się jej mieć rację. Tak
        jak Hitlerowi niejednokrotnie. Nawet Jarosław Kaczyński kiedyś
        powiedział coś do rzeczy ;-)
    • stoniec Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 10:53
      Zgodze sie na adopcje przez pary bedace najwiekszym osiagnieciem cywilizacji
      ludzkiej w ogole pod jednym warunkiem:
      ustawodawca zbada ile bedzie moglo wynosic w momencie osiagniecia
      pelnoletniosci przez dziecko doznajce cudu obcowania z Gejami ewentualne
      odszkodowanie za podjety z wykorzystaniem dziecka jako obiektu eksperyment.
      Para uprwaiajaca najwiekszy cud jaki wynalazala ludzkosc wplaca
      wadium w tej wysokosci i dostaje do reki upragniona zabawke.
      Z tym, ze kodeks karny powinien miec przygotowany paragaraf
      dla par bedacych cudem etc, etc... przewidujacy stowosowne
      kary dla tych, ktorym zabawka sie znudzi, albo bedzie zawada
      w planowanej wycieczce na cudowne plaz Tajlandii lub innej mekki panow
      bedacych najwiekszym osiagnieciem etc ... Skoro chroni sie pieski wyrzucane na
      zakrecie drogi pzred wyjazdem na wywczasy i nakalda na to kary, to czemu nie
      zadabac o dzieciaki?!
      • heterofob2 dla ciebie dziecko to jak "piesek"?! 12.01.10, 11:09
        ???
        • stoniec Re: dla ciebie dziecko to jak "piesek"?! 12.01.10, 11:31
          Nie dla mnie - nie jestem gejem.
          • normalniejszy2 Re: dla ciebie dziecko to jak "piesek"?! 12.01.10, 12:09
            stoniec napisał:

            > Nie dla mnie - nie jestem gejem.

            To skąd wiesz, co robią geje z dziećmi? Robiłeś któremuś loda i ci powiedział,
            czy co?
            • stoniec Re: dla ciebie dziecko to jak "piesek"?! 12.01.10, 12:31
              normalniejszy2 napisał:

              > stoniec napisał:
              >
              > > Nie dla mnie - nie jestem gejem.
              >
              > To skąd wiesz, co robią geje z dziećmi? Robiłeś któremuś loda i ci powiedział,
              > czy co?

              Nie robilem, bo ja raczej wole robic mozg z sieczki. Na razie
              mi sie nie udalo. Moze zle wybralem obiekt eksperymentu. Nazywal sie normalniejszy2.


    • tomaszboguslawski18 Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 10:57
      Rozważmy realia.
      Kiedy mówimy o adopcji, mówimy o bardzo wielu przypadkach, tak
      naprawdę o w zasadzie kompletnie różnych sytuacjach. Adoptowane
      dziecko może być niemowlęciem - tyle że wówczas najlepiej wychodzący
      w badaniach rodzice czekają nań minimum dwa lata. Osoby
      homoseksualne będą miały z adopcja takiego dziecka bardzo duży
      problem, gdyż rzeczywiście, najistotniejszy jest tutaj "tradycyjny"
      model rodziny; może inaczej: naturalny model rodziny, który
      niestety - ale jest najbezpieczniejszy dla dziecka. Jako psycholog
      mam pewność, iż rodzice, matka i ojciec, adoptujący takie dziecko
      wywiążą się ze swej roli. Badając ich jestem w stanie to określić,
      czy dadzą radę, czy nie. Ale realistycznie: para gejów czy lesbijek
      nie ma szans na adopcję niemowlęcia - nie doczekają się kolejki po
      prostu, a i nikt nie podejmie ryzyka - mam na myśli psychologów -
      dania im tej szansy. Jest mi przykro, ale to prawda.
      Inna sprawa, to dzieci już większe - pojedyncze, lub rodzeństwa,
      które są wpisane na listę dzieci oczekujących na adopcję. I teraz
      pytanie: czy ktoś się zastanawiał, czy te dzieci chcą trafić do
      rodziny tworzonej przez parę honmoseksualną? Większość dzieci do
      adopcji jest w rodzinach zastępczych lub domach dziecka. Te dzieci
      pragną rodziny, owszem i bardzo często, ale dla nich znaczy to: mama
      i tata. Mama to kobieta, tata to mężczyzna. I mają zdjęcia ze ślubu.
      Dzieci do adopcji to wredni tradycjonaliści, przykro mi bardzo.
      Problem w tym, że w Polsce nikt tych dzieci nie chce. Kiedy jako
      pracownik Domu Dziecka brałem udział w 4 procesach adopcyjnych, to
      zawsze były rodziny z zagranicy, dokładnie z Włoch i z Francji. Przy
      czym to jedynie Francuzi wzięli całe rodzeństwo, czwórkę dzieci, zaś
      pozostali brali po jednym. Francuzom należał się za to order
      uśmiechu - z reguły, aby mieć sznsena adopcję rodzeństwa się
      rozdziela. Ale nawet te dzieci wolą placówki od rodzin
      homoseksualnych.
      Reasumując: te dzieci, które są niemowętami, mogą przebierać w
      rodzicach adopcyjnych; te, które są większe chcą normalnej rodziny.
      Nie można powoływać się na prawa człowieka, na równość wszystkich
      wobec prawa, jako na konieczność takiego oceniania homoseksualistów,
      aby mogli oni adoptować dziecko, choćby po to, aby pokazać całemu
      światu, iz w Polsece homoseksualiści mogą to zrobić. Liczy się dobro
      dziecka i najmniejsze ryzyko tego, ze coś się popsuje. Rodzicom
      homoseksualnym nie umiałbym nawet za bardzo doradzić, jak sobie mają
      radzić z problemami z dzieckiem, a samych ich bym z problemami nie
      zostawił.
      Pewna bardzo liberalna osoba pytała mnie, co w takim razie zrobić,
      by zwiększyć szanse homoseksualistów na adopcje, na co pomyślawszy
      chwilę odparłem: dzieci upośledzone w stopniu znacznym. To nie jest
      złośliwość ani żart, choć rozmóczyni zmieszała mnie z błotem. Tym
      dzieciom zależy tylko na nieco bardziej indywidualnej opiece i
      miłości, nie pojmują często różnic pomiędzy płciami, o rolach
      płciowych nie wspominając. Może, gdyby rodzice homoseksualni
      sprawdzili się w roli rodziców takich dzieci opinia publiczna
      patrzyłaby na to cieplej, a i psychologowie mieliby konkretny
      materiał do zbadania, jak homoseksualiści radzą sobie w roli
      rodziców adopcyjnych. To może być furtka do rozwiązania tego
      problemu, keidyś, w przyszłości.
      A może i nie.
      Tomasz Bogusławski
      • heterofob2 realia ??? 12.01.10, 11:34
        podjąć "ryzyko" wydania pozytywnej opinii pragnącemu adoptować gejowi lub
        lesbijce? skąd tu "ryzyko" czy jesteś pewien tomaszu, że wśród twoich kolegów po
        fachu wszyscy postrzegają to jako "ryzyko"? ze swojego doświadczenia wiem, że
        nie każdy psycholog podziela twoje obawy.

        "czekają dwa lata" - jeśli adoptować pragnie bliski krewny zmarłych rodziców, to
        nie czeka dwa lata.

        jeśli do sądu przychodzi matka z noworodkiem i informuje sąd, że już znalazła
        rodziców dla swojego dziecka, to nikt nie czeka dwa lata.

        ----

        jako pedagog wiem, że opiekunowie homo wywiązują się znakomicie ze swojej roli.
        ani nie "lepiej", ani nie "gorzej", niż hetero, bo nie ma powodu, aby wyróżniać
        hetero jako wzorzec normy, lecz wychodzę od jednego istotnego kryterium:
        dobro dziecka.

        ------

        "czy ktoś pytał te dzieci, czy chcą trafić do homo?"

        pytał :)

        ------

        jeśli para homo stanowi dla danego konkretnego dziecka gwarancję, że będzie
        miało normalne warunki do rozwoju, to w takiej sytuacji zezwolenie na
        homoadopcję wynika z prawa dziecka, aby żyć jak normalne dziecko.

        ------

        na koniec powtórzę: homo zostają rodzicami/opiekunami (w polsce obecnie
        sześćdziesiąt tysięcy, z czego jedna trzecia za granicą) na podstawie przesłanek
        merytorycznych, a nie dlatego, że "lepiej dwóch ojców niż alkoholicy" czy
        "homoadopcja tak, ale tylko wobec dzieci, których nikt nie chce".
      • maruda.r Re: Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 11:47
        tomaszboguslawski18 napisał:

        "Dzieci do adopcji to wredni tradycjonaliści, przykro mi bardzo."

        *****************************

        Dość rzadko poruszany aspekt adopcji - przynajmniej w mediach. Znając jednak co
        nieco dzieci, to jak 2+2=4 będą chciały mieć wszystko - a więc tatę i mamę, bo
        każdy inny wybór upośledza ich funkcjonowanie wśród rówieśników. Upośledza nawet
        wtedy, gdy środowisko jest ultrapolitpoprawne. Dziecko czuje, że coś jest nie tak.

        Badanie świata dorosłych w kontekście adopcji to za mało. Niewystarczające jest
        również badanie relacji dorosły-dziecko. Trzeba jeszcze zbadać i wziąć pod uwagę
        świat relacji społeczności dziecięcej, który w nosie ma nasze prawa i normy.



      • rokko Re: Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 15:30
        > "tradycyjny" model rodziny; może inaczej: naturalny model rodziny, który
        niestety - ale jest najbezpieczniejszy dla dziecka.

        Ten tzw. "tradycyjny" model, z parą rodziców i dziećmi, to innowacja z zaledwie
        gdzieś 200-letnią historią. Wcześniej rodziny były wielopokoleniowe, dziećmi
        zajmowało się głównie młodsze rodzeństwo rodziców lub starsze rodzeństwo tychże
        dzieci, a za czasów przedcywilizacyjnych wręcz całe plemię. Jak fatalnym jest
        rozwiązaniem zamknięcie dziecka jedynie z parą skazanych na siebie ludzi, widać
        po ilości patologii, którą ta tradycyjna rodzina produkuje. Raczej więc nie ma
        czego bronić.

        > czy te dzieci chcą trafić do rodziny tworzonej przez parę homoseksualną

        Ty serio jesteś psychologiem? I to zajmującym się adopcjami?? I nie wiesz, że
        dzieci przyjmują wszystko co je otacza za normę? I że dopiero wtedy pomyślą że
        coś jest "nie tak" z ich rodzicami, jak im to "życzliwe" otoczenie oznajmi?
        • stoniec Dlaczego postep jest wsteczny 12.01.10, 20:06
          Dlaczego postepowcy przedstawiajace homoseksualizm jako czolowe
          osiagniecie postepowej czescsi ludzkosci, a adopcje dzieciakow
          przez czolowe osiagniecie jako osiagniecie jeszcze bardziej postepowe tak czesto
          podpieraja swoje argumenty a to odwolywaniem sie do swiata zwierzat, a to do
          spoleczenstw pierwotnych? A moze, skoro rodzina to podstawowa komorka
          spoleczna, podac jako przyklad swiat jednokomorkowcow.
          Zwlaszcza, ze one rozmnazaja sie jednoplciowo.
          • rokko Re: Dlaczego postep jest wsteczny 13.01.10, 11:20
            Oh, really?? Ja raczej widzę, że to konserwatyści używają z lubością określeń
            "naturalny", czy "tradycyjny", jako synonimów tego co właściwe i dobre. I to
            stąd kontrargumenty, że homoseksualizm jest tak samo naturalny jak hetero - bo
            zdarza się i wśród bożych zwierzątek, czy że ta "święta tradycja" nie jest wcale
            tak głęboko ugruntowana. To naprawdę tak trudno zrozumieć?
            • stoniec Re: Dlaczego postep jest wsteczny 13.01.10, 13:59
              Naturally konserwatysci uzywaja 'naturalny', bo taka juz uch psia homofobiczna
              natura. wszak nawet oni nie nazywaja panoe
              gejowych zwierzetami, a ich zachowania - zwierzecymi.
              Surprisingly, to gejowi lubia swoje upodobania przyrownywac do
              pingwinich albo wielorybich. I to jest wlasnie tak trudne do
              zrozumienia. Gdybyz przynajmniej przrownali sie do konia, to
              ten przynajmniej by sie usmial! A co ma zrobic biedny zmarzniety pingwin?
              • pan-dzikus Re: Dlaczego postep jest wsteczny 14.01.10, 03:07
                stoniec napisał:

                Naturally konserwatysci uzywaja 'naturalny', bo taka juz uch psia homofobiczna> natura. wszak nawet oni nie nazywaja panoe
                gejowych zwierzetami, a ich zachowania - zwierzecymi. Surprisingly, to gejowi lubia swoje upodobania przyrownywac do
                pingwinich albo wielorybich. I to jest wlasnie tak trudne do zrozumienia. Gdybyz przynajmniej przrownali sie do konia, to
                ten przynajmniej by sie usmial! A co ma zrobic biedny zmarzniety pingwin?

                Oczywiście konserwatyści przywłaszczyli sobie "naturalny" i uważają , że mają teraz monopol ? To CAŁA wasza misterna układanka ??? Kiepska.

                No to przyswój sobie, że skłonności homoseksualne są bardziej naturalne od twoich poglądów,
                które tylko tyle z naturalnością mają wspólnego - ile wyłącznie Tobie się wydaje.
                Zastanawiałeś się kiedyś jakie miałbyś zdanie gdyby natura stworzyła Cię homoseksualistą ? Nie wierzę.

                Gdyby koń potrafił się śmiać - z racji większego od Ciebie obiektywizmu rechotał by z faktu, że ludzie potrafią coś co istnieje i w związku z tym jest naturalne - z olbrzymią pewnością siebie nazywać nienaturalnym.



                • stoniec Re: Dlaczego postep jest wsteczny 15.01.10, 10:35
                  pan-dzikus napisał:
                  >
                  > No to przyswój sobie, że skłonności homoseksualne są bardziej naturalne od twoi
                  > ch poglądów,
                  > które tylko tyle z naturalnością mają wspólnego - ile wyłącznie Tobie s
                  > ię wydaje.
                  > Zastanawiałeś się kiedyś jakie miałbyś zdanie gdyby natura stworzyła Cię homose
                  > ksualistą ? Nie wierzę.
                  >
                  >
                  >
                  Na razie przyswajam sobie swiadomosc, ze natura stworzyla mnie kleptomanem. Mam
                  nadziej, ze Wysoki Sad w razie czego ozna to za okolicznaosc lagodzaca.
      • janko85 Re: Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 19.08.10, 23:47
        Niby tak. Ale dzieci wolalyby byc tez w rodzinie bogatszej niz
        biedniejszej, z lepszym samochodem niz gorszym, katolickiej a nie
        luteranskiej a juz na pewno nie romskiej. Nie znaczy to ze powinny
        byc rozwiazania prawne ktore nie pozwalaja Romom adoptowac dzieci.
        Nie wiadomo jak tez ustalic skad takie preferencje u dzieci sie
        biora. Czy dzieci to tradycjonalisci z natury czy z wychowania?
    • cailith_18 Dlaczego adopcja przez gejów jest zła 12.01.10, 14:31
      Znaczy standard: 'Nie mam nic do pedałów, ale...". Z drugiej strony może
      lepiej tak, niż jak przewielebni i ich pachołki w rodzaju Trytka nawołującego
      do "palenia pedałów na stosach".
      Ot, Polska.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka