vinogradoff Za samolotem prezydenta ma leciec polska trumna. 18.07.10, 13:14 Zoologiczna i genetyczna nienawisc niektorych Polakow do Rosjan jest nie do pokonania i dlatego nalezy natychmiast wprowadzic nowelizacje przepisow wykonawczych o zasadach organizacji przelotow samolotem pana Prezydenta, ze zawsze za samolotem panaprezydenckim ma leciec drugi samolot z polska, debowa trumna prezydencka i baldachimem oraz z 4 zolnierzami z kompanii honorowej Wojska Polskiego coby natychmiast mogli zaciagnac warte honorowa nad POLSKA TRUMNA z cialem Panaprezydenta. Pan posel Brudzinski to jednak GIENIUSZ ponad gieniusze wszelakie. Odpowiedz Link Zgłoś
zzch Oto lista obecności Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 18.07.10, 13:26 Oto lista obecności Lecha Kaczyńskiego w Katyniu podczas jego prezydentury. 10 kwietnia 2006r. NIEOBECNY 17 września 2006r. NIEOBECNY 10 kwietnia 2007r. NIEOBECNY 17 września 2007r. OBECNY (WYBORY DO SEJMU) 10 kwietnia 2008r. NIEOBECNY 17 września 2008r. NIEOBECNY 10 kwietnia 2009r. NIEOBECNY 17 września 2009r. NIEOBECNY 2010-... (WYBORY PREZYDENCKIE I SAMORZĄDOWE) Tyle znaczył dla śp.Lech Katyń.Z tym faktem nawet PiS nie dyskutuje Odpowiedz Link Zgłoś
wlekawa Ruska trumna 18.07.10, 14:31 Uwaga, uwaga, nadchodzi...V Rzeczpospolita. Ten złowieszczy komunikat może stać się rzeczywistością. Nie możemy do tego dopuścić. Odpowiedz Link Zgłoś
tomekjeden Cena manipulowaniam językiem publicznym 18.07.10, 15:09 Wszyscy już są, chyba, przyzwyczajeni do tego, że Pan Jarosław Kaczyński traktuje swoje wypowiedzi nie jako zbiór partykularnych stałych i wiarogodnych faktów, a jako narzędzie do określonej doraźną chwilą i potrzebą manipulacji. Te przekręty słowne są nużące, ich mechanizm jest transparentny i, siłą rzeczy, skierowane są one na ludzi mniej wykształconych, bardziej podatnych na myślenie sekciarskie, na takie bezrefleksyjne doświadczanie symboli państwowych i religijnych, które pozwala im się "dowartościowywać" bez pomocy słownika bogatszego i bardziej skomplikowanego. Widać to wyraźnie, jak się przyjrzy na to co się dzieje z dystansem. Pan Jarosław Kaczyński zubaża język, którym Polacy mówią o państwie, jednocześnie Pan Kaczyński kreuje się na pierwszego arbitra tego co prawdziwie polskie. Niedawno Pałac Prezydencki opublikował w internecie broszurę "Warto być Polakiem", w której zawarte są cytaty z wystąpień Lecha Kaczyńskiego. Takie ciekawe i spokojnym tonem podane uogólnienia o tym jakie powinno być państwo polskie. Jest tam dużo mniej chorego populizmu, którego tak pełno w wypowiedziach Pana Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby tak Pan Jarosław Kaczyński oparł się na etosie tej publikacji, toby musiał zamilknąć. Tak nie będzie. To i pośmiertna publikacja wypowiedzi zmarłego prezydenta nic dla PiS-u niewarta. Ot, taki wynik taniej manipulacji językiem publicznym, unieważnia ona i teksty lepsze, jeżeli pochodzą z tego samego źródła. Można taką opinię przedstawić. Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 To nie Kaczyńscy przegrali 18.07.10, 16:45 W „ruskiej trumnie” wylądowali ich bałwochwalczy wyborcy. A pół narodu to nie pół biedy, to cała bieda. Z takim narodem trzeba będzie coś zrobić. Mapka rezultatów wyborczych narzuca rozwiązanie. Przyda się decydentom, bo oni nie lubią dużo myśleć. Odpowiedz Link Zgłoś
inz.a.spoleczny Brakowało mi tych mądrych ludzi 18.07.10, 18:05 Pana Brudzińskiego oburza to, że ciało Pana Prezydenta zaraz po wypadku znalazło się w skromnej trumnie wyprodukowanej w kraju w którym stało się nieszczęście. Rozumiem, że uważa on że rząd powinien zadbać o to, żeby przed każdą wizytą ważnych ludzi z POlski za granicą znalazły się tam na wszelki wypadek odpowiednie - tzn. wystarczająco eleganckie, najlepiej włoskie - trumny. Tylko wówczas pan Brudziński nie byłby oburzony że dostojne zwłoki są obrażane leżeniem w pospolitej trumnie. Odpowiedz Link Zgłoś
inz.a.spoleczny A poważnie... 18.07.10, 18:10 Uważam że pan Brudziński, który już po wsze czasy będzie się kojarzył z ruską trumną (tak jak Kurski z dziadkiem z Wehrmachtu), nadaje się nie do polityki, ale do kabaretu. Istnieje tam od dawna rodzaj humoru zwany czarnym... Odpowiedz Link Zgłoś
city-zen Ruska trumna 18.07.10, 19:36 Pani Moniko! Nie rozumie Pani „żądzy zemsty” Jarosława Kaczyńskiego – to oczywiste, ponieważ ta „żądza zemsty” jest Pani domniemaniem lub być może sugestią dla Pani czytelników. „... jak wiadomo, nie była to najlepsza prezydentura.” Komu wiadomo? Pani i pani pracodawcom? Czy też wyborcom? „To premier Donald Tusk zapewne.” i „Trzeba mieć dużo złej woli, żeby w tym geście widzieć radość.” - to kolejne Pani gdybania o tym co myśli Jarosław Kaczyński. „Poseł PO Sławomir Rybicki stracił brata Arama. Czy jego ból jest mniejszy, dlatego że jego brat nie był bliźniakiem i prezydentem?” - a nie pytała się go Pani? Pani pracodawcę uczucia posła Rybińskiego obchodzą tyle co zeszłoroczny śnieg – jego uczuciom korporacyjna prasa nie poświęciła nawet jednego słowa. „Posłowie PiS przekonywali nas po 10 kwietnia, że się zmienili i zmienił się ich język, ale to wszystko nieprawda, ta nienawiść bulgotała przez trzy miesiące. Nowe maski były przynętą dla wyborców.” Pani Moniko! To były wybory prezydenckie a nie parlamentarne! To kandydat Jarosław Kaczyński zmienił swój język. PIS nie kandydował jako partia i nikt nie zajmował się w tych wyborach PISem. Uogólnia Pani postawę kandydata Kaczyńskiego na całą jego partię - to retoryka niezwykle przypominająca ostatnią wypowiedź Kwaśniewskiego (czyżby był Pani guru?). „To Donald Tusk ma krew na rękach. Nie zostało to zwerbalizowane, ale czuje się w każdym słowie, w każdej wypowiedzi” Pisze Pani o swoich uczuciach a nie o faktach – czy to podstawa Pani wiedzy? „Język Palikota, którym byliśmy zbulwersowani, wymieszał się z językiem PiS-u.” - Język Palikota wyprzedził język PISu. Może sprowokował? Nie wie Pani, czy to była ruska trumna, "ale na litość, panowie ( i panie!), opamiętajcie się." - proszę nie wykluczać przy tym swojej własnej, skromnej, osoby Pani Moniko! Odpowiedz Link Zgłoś
city-zen PS 18.07.10, 19:55 Pisze Pani w liczbie mnogiej. Czy mogłoby Pani podać osoby, na które się Pani powołuje? Zupełnie w stylu kandydata Komorowskiego. Kim jesteście Wy? Odpowiedz Link Zgłoś
krawat23 Ruska trumna 18.07.10, 21:27 Jesli jest pan Kaczyński, premier Tusk, czy Donald Tusk, Janusz Palikot, a nawet Joachim Brudziński to powinien być nie Putin, a premier Putin lub Władimir Putin. Jeszcze troche a przestanie on lubić Polaków, a nawet panią Olejnik. . Odpowiedz Link Zgłoś
markff Najciemniej pod lampą 18.07.10, 21:48 Jeżeli odpowiemy sobie na pytanie: Czego obawia się najbardzej Jarosław Kaczyński? To jego postępowanie staje się zrozumiałe i logiczne. Obiawia się, że wyniki śledztwa ws katastrofy wskażą na pośrednią winę jego brata, z dużym prawdopodobieństwem i to on najlepiej o tym wie. Przecież najlepiej znał swojego brata i on ostatni z żywych z nim rozmawiał. Ani PIS ani żadne wybory nie mają dla niego znaczenia (sam to prawie wprost powiedział). Poświęci wszystko by ratować nazwisko, grozi im wyklęcie na wieki.To jest motor tej detrminacji. On się nie zmienił. Prezydentura ułatwiła by mu to zadanie. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: fakty odnośnie traktatu lizbońskiego 19.07.10, 10:27 1. Skoro L.K. podpisał go niezwłocznie po referendum w Irlandii znaczy, że wcześniejsza odmowa ratyfikacji przez Irlandię była rzeczywistym powodem wstrzymywania się z podpisaniem a nie - jak sugeruje M. Olejnik- pretekstem 2. Prezydent mówiąc, że traktat jest martwy miał rację - skoro przewidywał on, że wojedzie w życie po ratyfikacji przez wszystkie kraje człnkowskie. To ponowne referendum było pomysłem mocno naciąganym i wątpliwym z punktu widzenia demokracji bezpośredniej. Przypomnę, że gdy Francja i Holandia odmówiły w drodze ratyfikacji Traktatu Konstytucyjnego w 2005 roku było oczywiste, że trzeba wszystko zaczynać od początku 3. "Przekonywanie" Irlandczyków do traktatu było tak naprawdę formą nacisku. L.K. opowiadał się za Unią równych podmiotów, dlatego uważał, że decyzja Irlandczyków powinna być suwerenna i dobrowolna 4. L.K. był generalnie zwolennikiem integracji europejskiej, ale nie kosztem utraty tożsamości przez poszczególne państwa 5. Wypada wreszcie wspomnieć, że Traktat Lizboński nigdy nie stał się przedmiotem publicznej debaty, tzn. uznano, że jest on optymalnym rozwiazaniem, zaiwera oczywiście słuszne regulacje i jakakolwiek dyskusja szkodzi integracji. To było podejście dogmatyczne. Większość zwolenników traktatu nawet go nie czytała, powtarzała tylko, że "jest on potrzebny, bez niego UE się rozpadnie, rany boskie, trzeba go ratyfikować", bo bała się łatki "Eurosceptyka" (czyli po prostu nacjonalisty, co w UE jest największą obelgą). Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: fakty odnośnie traktatu lizbońskiego 20.07.10, 08:50 piotr7777 napisał: > 2. Prezydent mówiąc, że traktat jest martwy miał rację - skoro > przewidywał on, że wojedzie w życie po ratyfikacji przez wszystkie > kraje człnkowskie. Mówienie że traktat był martwy w trakcie ratyfikacji to tak jakby powiedzieć że płód jest martwy. Czyli bez szans na życie, bo to co jest martwe już przecież nie ożywa. można tylko pochować. To było lekceważące, zohydzające i nieprawdziwe. > To ponowne referendum było pomysłem mocno > naciąganym i wątpliwym z punktu widzenia demokracji bezpośredniej. Nacięgane i wątpliwe jest to że jakiś mały naród, liczący 4 miliony decyduje o żywotnej sprawie dla 400 mln innych. A co do powtarzania referendum w Irlandii, to gdyby nie to, nie weszlibyśmy do Unii, bo wcześniej Irlandczycy w referendum odrzucili propozycję rozszerzenia Unii m.in. o Polskę. > 3. "Przekonywanie" Irlandczyków do traktatu było tak naprawdę formą > nacisku. Wyrażenie naszego zdania, a właściwie zakończenie tego procesu, bo przecież Sejm ratyfikował Traktat, nie byłoby żadnym naciskiem. Nacisk byłby wtedy gdyby POlska groziłaby sankcjami wobec Irlandii po decyzji na nie. Przyjaciele, życzliwi ludzie, doradzają tym którzy są w rozterce nie uzależniając niczego od ostatecznej decyzji. Śmieszne a nawet żałosne jest co innego: to że naród 40 milionowy nie miał własnego zdania i uzależniał swoją wypowiedź na kluczony dla Unii temat od zdania narodu 4 milionowego. > 5. Wypada wreszcie wspomnieć, że Traktat Lizboński nigdy nie stał > się przedmiotem publicznej debaty, tzn. uznano, że jest on > optymalnym rozwiazaniem, zaiwera oczywiście słuszne regulacje i > jakakolwiek dyskusja szkodzi integracji. Nie jest to prawdą. Była debata - np. Rokita chciał najpierw umierać za Niceę, a potem za pierwiastek, tak jak PiS i PO. Olechowski uważał że to glupota. Tyle pamiętam - kto chciał wypowiedział się. Odpowiedz Link Zgłoś
piotr7777 Re: fakty odnośnie traktatu lizbońskiego 20.07.10, 09:19 > Mówienie że traktat był martwy w trakcie ratyfikacji to tak jakby > powiedzieć że płód jest martwy. Czyli bez szans na życie, bo to co > jest martwe już przecież nie ożywa. można tylko pochować. To było > lekceważące, zohydzające i nieprawdziwe. Skoro traktat miał wejść w życie po ratyfikacji przez wszystkie kraje członkowskie (w liczbie 27) a jeden z nich powiedział kategorycznie "nie" to zamykało sprawę. Tak jak wtedy gdy Francja i Holandia odrzuciły w referendum wcześniejszy traktat. Nikt wtedy nie rozważał możliwości kontynuacji procedury ratyfikacyjnej. Zatem kolejne ratuyfikacje po referendum irlandzkim były zaklinaniem rzeczywistości i formą nacisku na Irlandczyków tak aby stworzyć sytuację, w której ponowne referendum odbędzie się w momencie gdy traktat ratyfikuje 26 krajów a Irlandczycy mieli głosować z nożem na gardle. L.K. nie chciał w tym brać udziału i ta postawa zasługuje na szacunek. > Nacięgane i wątpliwe jest to że jakiś mały naród, liczący 4 miliony > decyduje o żywotnej sprawie dla 400 mln innych. Jak na razie nie ma instytucji referendum paneuropejskiego (i prędko nie będzie). Jak rozumiem jesteś przeciwnikiem idei równości państw a opowiadasz się za większą integracją (w której de facto większe państwa dyhktują warunki mniejszym w imię rzekomej solidarności europejskiej) - O.K. Twoje prawo. A co do powtarzania > referendum w Irlandii, to gdyby nie to, nie weszlibyśmy do Unii, bo > wcześniej Irlandczycy w referendum odrzucili propozycję rozszerzenia > Unii m.in. o Polskę. No i co z tego? Demokracja bezpośrednia polega na tym, że suweren (Czyli Naród) wyraża swoje stanowisko i jest ono wiążące dla rządzących. A nie na tym, że gdy jest ono niepożądane pytamy do skutku. > Wyrażenie naszego zdania, a właściwie zakończenie tego procesu, bo > przecież Sejm ratyfikował Traktat, nie byłoby żadnym naciskiem. > Nacisk byłby wtedy gdyby POlska groziłaby sankcjami wobec Irlandii > po decyzji na nie. Przyjaciele, życzliwi ludzie, doradzają tym > którzy są w rozterce nie uzależniając niczego od ostatecznej > decyzji. Śmieszne a nawet żałosne jest co innego: to że naród 40 > milionowy nie miał własnego zdania i uzależniał swoją wypowiedź na > kluczony dla Unii temat od zdania narodu 4 milionowego. Jak rozumiem propozycje by pozbawić Irlandię komisarza w razie ponownego głosowania na "nie" były formą życzliwego, przyjaznego doradztwa. W momencie odmowy (mającej zresztą charakter kategoryczny) przez jeden z krajów członkowskich temat z prawnego punktu widzenia był zamknięty. Mieszasz kwestie prawne z politycznymi. > Nie jest to prawdą. Była debata - np. Rokita chciał najpierw umierać > za Niceę, a potem za pierwiastek, tak jak PiS i PO. Olechowski > uważał że to glupota. Tyle pamiętam - kto chciał wypowiedział się. Mylisz dwa traktaty - konstytucyjny z 2003 r. i lizboński z 2007. Poza tym chodziło mi nie o to, że przeciwnicy nie mieli możliwości wypowiedzenia się, ale o to, że ich argumenty nie spotkały się z rzeczową polemiką a raczej zostały z urzędu uznane za bezwartościowe i haniebne. Z grubsza rzecz biorąc przesłanie było takie - "albo jesteś za traktatem a jak nie to to jesteś eurosceptykiem i won". Poza tym różne mądre głowy powtarzały, że traktat jest wspaniały a nawet jak ma wady to i tak nie może być lepszy i musi wejść w życie, bo inaczej UE się rozpadnie. Tymczasem po wejściu w życie i tak wszystko zostało po staremu, tzn. niby są prezydent UE i szefowa dyplomacji, ale nikt ich nie traktuje poważnie. Stało się więc oczywiste, że głębsza integracja to mit, bo wszystkie kraje członkowskie mają swoje partykularne interesy. I w porządku, tylko dlaczego ma wyglądać to w ten sposób, że silni definiują swoje cele jako cele całej Unii a słabsi mogą się albo podporządkować a jak zaczną się burzyć staną się obiektem ostracyzmu. Być może ten akurat aspekt polityki L.K., któy się na to nie godził, był sensowny i godny szacunku. Odpowiedz Link Zgłoś
slowianska_dusza Re: PiS nie zna i nie rozumie UE 20.07.10, 18:12 piotr7777 napisał: > > Skoro traktat miał wejść w życie po ratyfikacji przez wszystkie > kraje członkowskie (w liczbie 27) a jeden z nich powiedział > kategorycznie "nie" to zamykało sprawę. Nic nie zamykało, bo żaden z krajów członkowskiech poza Polską i Czechami nie wstrzymał procedury ratyfikacyjnej. Tak jak wtedy gdy Francja i > Holandia odrzuciły w referendum wcześniejszy traktat. Nikt wtedy nie > rozważał możliwości kontynuacji procedury ratyfikacyjnej. Ale to kraje mające inteligentne włądze i traktat lizboński nie wymagał żadnego referendum. Nie słyszałem żeby ktoś z tego powodu rozpaczał we francji lub Holandii. Zatem > kolejne ratuyfikacje po referendum irlandzkim były zaklinaniem > rzeczywistości i formą nacisku na Irlandczyków tak aby stworzyć > sytuację, w której ponowne referendum odbędzie się w momencie gdy > traktat ratyfikuje 26 krajów a Irlandczycy mieli głosować z nożem na > gardle. Żadną formą nacisku. Kraje się umówiły że zajmą się ratyfikacją i powinny to robić w zgodzie z własnymi interesami i zobowiązaniem wobec innych że zakończą w jakimś terminie. Oglądać się stale na innych jest żałosne. Świadczy o małości kraju, braku pewności siebie, kompleksach. Jak rozumiem jesteś przeciwnikiem idei równości państw > a opowiadasz się za większą integracją (w której de facto większe > państwa dyhktują warunki mniejszym w imię rzekomej solidarności > europejskiej) - O.K. Twoje prawo. Trzeba szukać kompromisu między zasadą równości państw i równości głosu obywateli z małych i dużych państw UE. > Jak rozumiem propozycje by pozbawić Irlandię komisarza w razie > ponownego głosowania na "nie" były formą życzliwego, przyjaznego > doradztwa. W momencie odmowy (mającej zresztą charakter > kategoryczny) przez jeden z krajów członkowskich temat z prawnego > punktu widzenia był zamknięty. Mieszasz kwestie prawne z > politycznymi. Wypowiadałem się jedynie o zachowaniu Polski wobec tej sprawy, a zwłaszcza śp. Prezydenta Kaczyńskiego, które oceniam bardzo krytycznie. > > Nie jest to prawdą. Była debata - np. Rokita chciał najpierw > umierać > > za Niceę, a potem za pierwiastek, tak jak PiS i PO. Olechowski > > uważał że to glupota. Tyle pamiętam - kto chciał wypowiedział się. > Mylisz dwa traktaty - konstytucyjny z 2003 r. i lizboński z 2007. Lizboński jest nieco uproszczoną wersją konstytucyjnego. Środowiska przeciwne integracji europejskiej w Polsce atakowały to samo, w dyskusji były te same wątki utraty przez Polskę możliwości blokowania. A blokowanie, wetowanie to był konik śp. Prezydenta Kaczyńskiego, ale nie tylko także Rokity, Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u, Giertycha, itd.. > Poza tym chodziło mi nie o to, że przeciwnicy nie mieli możliwości > wypowiedzenia się, ale o to, że ich argumenty nie spotkały się z > rzeczową polemiką a raczej zostały z urzędu uznane za bezwartościowe > i haniebne. Z grubsza rzecz biorąc przesłanie było takie - "albo > jesteś za traktatem a jak nie to to jesteś eurosceptykiem i won". Jest to nieprawda. Przecież wtedy rządził PiS z Samoobroną i LPR-em, a PO miała to samo zdanie, a nawet ostrzejsze. Wszędzie nadawano propagandę żeby "umrzeć za pierwiastek". Mało było głosów rozsądku, takich jak Olechowskiego. > Stało się więc oczywiste, że głębsza integracja to mit, bo > wszystkie kraje członkowskie mają swoje partykularne interesy. I w > porządku, tylko dlaczego ma wyglądać to w ten sposób, że silni > definiują swoje cele jako cele całej Unii a słabsi mogą się albo > podporządkować a jak zaczną się burzyć staną się obiektem > ostracyzmu. Być może ten akurat aspekt polityki L.K., któy się na to > nie godził, był sensowny i godny szacunku. Nie całkiem tak jest. Grecy sprytem, naciągając dane, dostali się do strefy euro, pracują najkrócej ze wszystkich, mają rekordowy deficyt, a jak im się zawaliły finanse publiczne, to cała strefa euro się na nich zrzuciła. tak więc silni - bogaci Niemcy - muszą dłużej pracować żeby słaby, a przy tym lekkomyślny nie upadł. Odpowiedz Link Zgłoś
cynglisciplujajademnienawisci Ruska suka 20.07.10, 20:57 prawica.net/video/22327 Odpowiedz Link Zgłoś
wronskipacewicz a co z Marianem Palikotem ? 24.07.10, 14:10 Dlaczego Wyborcza nie zajmie się szmalcownikiem ? Gdyby to był np. ojciec Ziobry , to temat nie schodziłby z czołówek Wyborczej , TVN , Polsatu , Polityki , Newsweeka , Wprost ,etc. miesiącami . A tu co ? cisza.... Może śledczy z Wyborczej spróbowaliby odpowiedzieć na takie pytania : 1) Czy to prawda, że Marian Palikot, ojciec Janusza Palikota, w czasie II WŚ był szmalcownikiem i za pieniądze wysyłał polskich Żydów do Majdanka i Auschwitz? 2) Czy to prawda, że w latach 1945-47 Marian Palikot stał się nagle człowiekiem niezmiernie zamożnym? A działo się to w tym czasie, gdy ludzie tracili majątki z powodu zniszczeń wojennych i nacjonalizacji. 3) Czy to prawda, że Marian Palikot uciekł z Biłgoraja na całe dwa lata, a bezpośrednią przyczyną tej ucieczki, była identyfikacja szmalcowników przeprowadzona przez żołnierzy polskich, na rynku w Biłgoraju? 4) Czy to prawda, że niejaki Jakub Schumann, polski Żyd, szantażowany i wydany przez Mariana Palikota nazistom, cudem ocalały z transportu do obozu koncentracyjnego, odwiedził rodzinę Palikotów w roku 1963? 5) Czy to prawda, że Jakubem Schumannem natychmiast zajął się przyjaciel rodziny Palikotów, członek KM PZPR Dechnik? 6) Czy to prawda, że po tej interwencji losy Jakuba Schumanna są nieznane? 7) Czy to prawda, że Marian Palikot był alkoholikiem i przyczyną jego śmierci było przysłowiowe zapicie na śmierć? 8) Czy to prawda, że nieprzytomnie pijany Marian Palikot zmarł na chodniku? 9) Czy to prawda, że Janusz Palikot był świadkiem śmierci swojego ojca Mariana Palikota i nie udzielił ojcu pomocy? 10) Co stało się z majątkiem Mariana Palikota? Kto był spadkobiercą i czy pieniądze zdobyte na tak ohydnym procederze zostały zainwestowane w firmy Janusza Palikota? 11) Czy z powodu przeżyć z dzieciństwa i wychowania odebranego od ojca mordercy i alkoholika, Janusz Palikot nie doznał trwałego urazu psychicznego? 12) Czy Janusz Palikot powinien poddać się badaniom w klinice psychiatrycznej, aby sprawdzić jaki wpływ ma przeszłość ojca mordercy i alkoholika, na obecną działalność Janusza Palikota, która nosi znamiona poważnych zaburzeń psychicznych. 13) Czy to nie dziwne, że Janusz Palikot syn alkoholika, który widział tragedię ojca i własną, buduje fabrykę z tanim alkoholem, przyczyną milionów podobnych nieszczęść? Czy takie zachowanie nie świadczy o wyjątkowo cynicznej naturze Janusza Palikota, chęci zysku za wszelką cenę przypominającej zachowania ojca? 14) Czy Janosz Palikot chcąc odkupić winy ojca, nie powinien zamieścić na swoim blogu fotografii swojego ojca, aby poszkodowani przez Mariana Palikota Żydzi oraz ich krewni, mogli rozpoznać swojego oprawcę? 15) Czy Janusz Palikot, który najprawdopodobniej zainwestował brudne i krwawe pieniądze Mariana Palikota, nie powinien wypłacić rodzinom prześladowanych Żydów odszkodowania? Odpowiedz Link Zgłoś