ianf
21.12.11, 19:51
Ma pan oczywiście rację, panie Andrzeju,
że populistyczna krytyka wprowadzenia
stanu wojennego, jest w gruncie rzeczy
nielogiczna, nawet jeśli jakoś zrozumiała
pod kątem "sentymentu" i wstecznych,
pobożnych życzeń że GDYBY TYLKO nie
było stanu wojennego, to, hoho, ówczesny
festiwal Solidarności nadal by trwał, i miał
się dobrze. Nadto nie można powiedzieć,
żeby tego typu logic-defying logick nie
występował wcześniej w polskiej tradycji…
żeby choćby przypomnieć o powszechnej
pretensji wobec ZSRR a.d. 1944 za to,
że nie poszło w sukurs temu powstaniu,
które doszło do skutku m. in. po to żeby
pokazać nadchodzącym Rosjanom kto
wyzwolił Warszawę—a jednocześnie jakoś
liczyło na pomoc z ich strony. Wtedy też
nie znalazł się nikt z autorytetem, kto
potrafiłby zadać sobie pytanie, … a co,
jeśli powstanie się nie powiedzie, a nasi
niekochani komuniści zza Bugu wyczekają
aż stolica się wykrwawi? (pyt. retoryczne)