Dodaj do ulubionych

Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R...

    • momy Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 10:52
      mezoamerykańska daje lepsze efekty niż marketing i reklama. A wie Pan dlaczego? Bo wymaga wiedzy i dyscypliny w jej zdobywaniu. Determinacji i przekonania do własnego wykształcenia. A to jest bezcenny punkt wyjścia do wykonywania rozmaitych zawodów. To jest to, czego nie mają absolwenci reklamy, marketingu, nauk politycznych, kulturoznawstwa, stosunków międzynarodowych i innych bzdetów, które są popularne tylko dlatego, że się można przez całe studia opierniczać i najłatwiej kupić dyplom.
      Bo tu jest sens nieszczęścia tej młodzieży, nad którą pan się użala: ofiary reform oświatowych, rozleniwione intelektualnie, z zerową wiedzą ogólną. Ostatnio 30-letnia pani magister zapytała mnie: A kto to jest Herbert? Zamiast lamentować, ile to magistrów się marnuje, niech Pan lepiej zbada, co ich dyplomy z taśmowej produkcji są warte.
      Pracodawcy to wiedzą i odpowiednio wyceniają. Wyceniają na poziomie dawnego liceum zawodowego. Całkiem adekwatnie.
      Zamiast nad nimi biadolić, niech Pan może zapyta tych wszystkich marketingowców i reklamiarzy, dlaczego nie zostali inżynierami - np. biotechnologami
      Odpowiedź: bo tego się trzeba uczyć!
      Więc kto teraz jest winien, że są korporacyjnym proletariatem?
      Kasia Tusk jest patronką bezstresowo wychowanych wiecznych dzieciaków zderzonych z rzeczywistością.
      • malinetta Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 11:17
        > Zamiast nad nimi biadolić, niech Pan może zapyta tych wszystkich marketingowców
        > i reklamiarzy, dlaczego nie zostali inżynierami - np. biotechnologami

        Z biotechnologią to chyba nie był dobry przykład, bo w Polsce pracy dla nich jest niewiele.

        Tak czy inaczej, nie sądzisz chyba, że gdyby wszyscy ci kulturoznawcy i socjologowie ukończyli kierunek, który obecnie zapewnia dobrą pracę, to wszyscy by tę pracę dostali. Takie rozumowanie jest zupełnie nielogiczne, bo wzrost liczby absolwentów danego kierunku nie powoduje automatycznego wzrostu liczby miejsc pracy dla nich, o czym najlepiej świadczą losy w/w kulturoznawców i socjologów.
        • momy Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 11:31
          Nie, jest dokładnie odwrotnie - są całe branże, gdzie brakuje inżynierów. Stąd tworzone są kierunki zamawiane przez Ministerstwo Nauki i dodatkowo finansowane. Proste jak drut. Należy uczyć się takich zawodów, na które jest zapotrzebowanie na rynku. Co tu nielogicznego?
          • malinetta Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 11:42
            Nawet jeśli liczba miejsc pracy dla inżynierów jest obecnie większa niż samych inżynierów (w co wątpię, bo oni też mają problemy ze znalezieniem posady), to jest to liczba ograniczona i raczej niewielka w skali całego rynku pracy. Gdyby wszyscy "humaniści" skończyli politechnikę, bezrobocie byłoby więc tylko nieznacznie mniejsze, przy czym mielibyśmy więcej bezrobotnych inżynierów niż socjologów.

            W latach 90. też wszyscy szli na zarządzanie i marketing, bo było na to zapotrzebowanie.
            • momy Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 11:52
              A są jakieś zawody, gdzie liczba miejsc nie jest ograniczona?
              • cehaem Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 12:24
                momy napisała:

                > A są jakieś zawody, gdzie liczba miejsc nie jest ograniczona?

                Powtarzasz zaslyszane balachwastry. Bezrobocie wsrod mlodych nie polega na blednie wybranej sciezce edukacyjnej, lecz takie a nie innej strukturze rynku pracy. Zreszte te rzekomo wymarzone warunki dla inzynierow to zaledwie maly wycinek rynku pracy. Jaki udzial w polskim PKB maja przemysl i hi-tech, o tym latwo poczytac. A dla humanisty studia to nie koniec nauki zawodu, tylko poczatek. I tak jest ok.
                W Niemczech jest pelno jest pracy dla inzynierow, jednoczesnie ich masa pobiera zasilki.
            • ar.co Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 17:24
              Czyli skoro kiedyś zapewne zabraknie miejsc pracy dla inżynierów, to na wszelki wypadek lepiej skończyć socjologię czy polonistykę i nie mieć pracy od razu.
          • kotek.filemon Re: Jak widać, Redaktorze, archeologia 23.03.12, 11:54
            momy napisała:

            > Nie, jest dokładnie odwrotnie - są całe branże, gdzie brakuje inżynierów. Stąd
            > tworzone są kierunki zamawiane przez Ministerstwo Nauki i dodatkowo finansowan
            > e. Proste jak drut. Należy uczyć się takich zawodów, na które jest zapotrzebowa
            > nie na rynku. Co tu nielogicznego?

            Problem w tym, że te branże chcą zatrudniać tylko na papierze u Kudryckiej. Jak słyszę, że ochrona środowiska i biotechnologia wciąż wiodą prym w kierunkach zamawianych to muszę uważać, żeby w tym czasie niczego akurat nie popijać, bo może się to skończyć zejściem od zakrztuszenia.
    • malinetta Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 11:04
      Zgadzam się, że dziewczyna pracująca na śmieciówce w banku musi się ubierać w stylu mieszczańskim i klasycznym, a nie w wyciągnięte swetry. Tylko że gdyby chciała korzystać z porad modowych i lifestylowych panny Tusk, to swoje dwa tysiące pensji wydałaby już po tygodniu. "Last minute w Hurgadzie"? "Bluzka z przeceny za 200 złotych"? WTF? Dziewczyna, która musi się utrzymać samodzielnie w Warszawie za dwa tysiące na śmieciówce, poluje w ciucholandach na bluzki za 20 złotych.

      Panie Orliński, jeśli już chciał Pan pisać o tym, jak to lewica nie ma pojęcia o "prawdziwym życiu biednej młodzieży", to wypadałoby najpierw samemu dowiedzieć się czegokolwiek na temat. Bo nie tylko się Pan ośmiesza, ale również potwierdza coraz częściej spotykaną opinię, że "elyty z warszafki" mają podobne pojęcie o egzystencji zwykłych obywateli, jak arystokracja francuska przed rewolucją.
      • cehaem Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 12:26
        malinetta napisała:

        > Zgadzam się, że dziewczyna pracująca na śmieciówce w banku musi się ubierać w s
        > tylu mieszczańskim i klasycznym, a nie w wyciągnięte swetry. Tylko że gdyby chc
        > iała korzystać z porad modowych i lifestylowych panny Tusk, to swoje dwa tysiąc
        > e pensji wydałaby już po tygodniu. "Last minute w Hurgadzie"? "Bluzka z przecen
        > y za 200 złotych"? WTF? Dziewczyna, która musi się utrzymać samodzielnie w Wars
        > zawie za dwa tysiące na śmieciówce, poluje w ciucholandach na bluzki za 20 złot
        > ych.

        Oczywiscie, ze tak robi. Ale jest zdolna do wyrzeczen, aby rzeczywiscie kupic sobie te bluzke wlasnie po to, aby w jakis drobny sposob jednak przynajmniej przez chwile poczuc sie inaczej, niz tzw. klasa robotnicza, ktorej dochody wcale nie sa nizsze.
        • malinetta Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 14:47
          Jeżeli ryzykuje, że nie starczy jej do pierwszego, tylko po to, aby kupić sobie markowy ciuch reklamowany na blogu premierówny, to rzeczywiście wyróżnia się na tle klasy robotniczej, ale wyłącznie głupotą.
          • cehaem Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 15:01
            malinetta napisała:

            > Jeżeli ryzykuje, że nie starczy jej do pierwszego, tylko po to, aby kupić sobie
            > markowy ciuch reklamowany na blogu premierówny, to rzeczywiście wyróżnia się n
            > a tle klasy robotniczej, ale wyłącznie głupotą.

            Raczej nie bedzie ryzykowac wywalenia z mieszkania. Ale jest gotowa bolesnie ograniczyc konsumpcje w innych dziedzinach. W dobie wielkiego kryzysu zony urzednikow niemieckich gotowaly zupe na resztkach flakow z kielbasy, ale pieniadze na teatr musialy byc. Sposob konsumpcji jest tez wyznacznikiem i czescia tozsamosci warst spolecznych. Niezamozny "inteligent" na wycieczce do Wiednia pojdzie do kawiarni, nawet kosztem zrzeczenia sie na dwa tygodnie miesa po powrocie do kraju. "Robotnikowi' nie bedzie przeszkadzac jest wylacznie kanapki.
            • malinetta Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 16:47
              "Wyłącznie kanapki" z marnym obłożeniem to jada raczej aspirująca polska klasa średnia, która nie ma na lepsze żarcie, bo spłaca kredyt zaciągnięty na "apartamęt" w dobrej dzielnicy i dwa SUVy, ponieważ skromniejsze mieszkanie i samochody byłyby niezgodne z "tożsamością warstwy społecznej", której fundamentem jest świadomość, że krewni i znajomi nie widzą, co jemy na śniadanie, ale za to widzą, gdzie mieszkamy i czym jeździmy.

              Kupowanie ciuchów ze względu na markę nie oznacza przynależności do wyższej warstwy społecznej, tylko niską odporność na marketingowo-reklamowe pranie mózgu. Chyba że miałeś na myśli styl, ale to zupełnie co innego. Daj tę samą sumę pieniędzy studentce architektury i "blacharze" z blokowiska, i wyślij je do tego samego centrum handlowego, żeby się ubrały, a zobaczysz różnicę. Tylko że ta różnica nie wynika ani z zasobności portfela, ani z "markowości" ciuchów.
    • czareg Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 11:15
      Ale ubaw, ale ubaw, ale ubaw :D

      Blog panny Tusk dodałem do zakładek - jak staje się miernikiem postaw dużej grupy, to chyba warto go znać.
    • momy Pokolenie miałkich 23.03.12, 11:17
      W kryzysie lat 80. dziewczyny też przywiązywały wagę do ciuchów, których z biedy w ogóle nie miały. Tylko że one nie chodziły na przeceny, bo o tym mogły tylko pomarzyć, ale kombinowały same: robiły szaliczki z farbowanej gazy, dziergały, szyły. Uruchamiały całą swoją pomysłowość, przedsiębiorczość i zaradność. Oceniały się po efektach, nie po metkach. I do tego w szkołach nikt się z nimi nie cackał, tylko uczył całek, różniczek, średniowiecznych poematów francuskich, ortografii, przyczyn wojny 30-letniej, budowy układu pokarmowego skorupiaków, praw termodynamiki, chemii organicznej. I jeszcze wystarczało ambicji na czytanie książek, chodzenie do teatru, na Konfrontacje, na uczenie się samemu języków, których w szkołach prawie nie było.
      I teraz tamtemu pokoleniu może na rynku pracy nagwizdać pokolenie Kasi Tusk - narcystyczne, przyzwyczajone do dobrobytu, bezstresowo wychowane i kształcone tak, by się nie nadwyrężyło intelektualnie. Któremu wszystko podano na tacy. Pokolenie marketingowców, reklamiarzy i przedstawicieli handlowych, których życie kręci się wokół przecen, telewizji, piwa i najnowszych gadżetów elektronicznych.
      • cehaem Re: Pokolenie miałkich 23.03.12, 12:17
        momy napisała:

        > W kryzysie lat 80. dziewczyny też przywiązywały wagę do ciuchów, których z bied
        > y w ogóle nie miały.

        Przepraszam: z powodu czego?
      • turtlezzz Re: Pokolenie miałkich 23.03.12, 14:24
        Ale zdążyła już Pani zauważyć, że każde pokolenie opowiada swoim sukcesorom dokładnie tę samą historię? Wraz z postępem technologicznym życie siłą rzeczy jest coraz lżejsze, choć i w wielu aspektach bardziej złożone.

        I cóż z tego, że Pani pokolenie miało ciężej, i więcej nad sobą pracowało? Proszę porównać swoją bezstresową młodść z życiem naszych paleolitycznych przodków! Ci, żeby zrobić sobie ciuchy, musieli wpierw upolować grubego zwierza, potem zedrzeć z niego skórę itd. itd. Musieli cały dzień biegać za jedzeniem, a jeszcze starczało im sił na stworzenie podstaw ludzkiej kultury, sztukę jaskiniową itd. ;)
      • malinetta Re: Pokolenie miałkich 23.03.12, 14:34
        Należę do tego pokolenia, ale nie zgodzę się z Tobą. To my mieliśmy podane wszystko na tacy. Na początku lat 90. wystarczyło jako tako znać język obcy, żeby przebierać w ofertach firm, które powstawały wówczas jak grzyby po deszczu. I nie były to oferty za najniższą krajową. Nie sądzę, abym wtedy, będąc po studiach, miała większą praktyczną wiedzę niż dzisiejsi absolwenci, a podejrzewam, że mój angielski był znacznie gorszy niż ich. Pracodawcy wysyłali nas na kursy i szkolenia, bo wtedy jeszcze uważali, że im się to opłaca. Jak ktoś otworzył własny biznes, też nie miał problemów, bo rynek chłonął wszystko. To my mieliśmy to szczęście, że zajęliśmy dobre miejscówki w nowej kapitalistycznej gospodarce, i będziemy je trzymać aż do emerytury. Dla młodszych pokoleń po prostu zabrakło miejsca.
    • zustoformapodatku Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 11:31
      Polskie śmieciówki to odpowiednik zachodnich umów z agencjami pracy. Tam ktoś potrzebuje ludzi, ale nie wie na jak długo i jak wielu to bierze ich z agencji. Często najlepsi dostają propozycje pracy, jak nie dziś to za jakiś czas... - zależy od koniunktury.

      W Polsce firmy same rekrutują i dają takie umowy.

      Lewakom proponuje jechać do UK i zabronić umów z agencjami pracy - czyli tylko kontrakty. Zrobiliby "wielką przysługę" wielu młodym ...

      W UK nie płacisz - wylatujesz z chaty... ale tych chat do wynajęcia jest dużo...

      W Polsce chronione prawa lokatora i co ? Wielu wlascicieli mieszkań boi się wynajmować + Ci co wynajmują często latami nie dostają kasy od tych co nie płacą i nie mają za co remontować budynku...

      Wiec nie wiem kogo bronią lewaki ale na pewno nie biednych!!!

      ps w Hiszpanii ostatnio zaczęli zamukać państwowe firmy wydmuszki - był dyrektor, rada i fikcja - żaden lewak sie do tego wcześniej nie wziął!
    • gregpio Nawet do felietonu trzeba się przygotować 23.03.12, 11:32
      Zaskakujące, że p. Orliński co rusz krytykuje środowiska feministyczne i lewicowe (jego prawo, nie chcę mu go odbierać), nie mając specjalnie pojęcia co krytykuje. Hasło, że lewica powinna zająć się obroną prekariatu, jest wprowadzaniem czytelnika w błąd. To właśnie środowiska lewicowe wprowadziły ten termin w obieg, środowiska feministyczne od lat wskazują na jego nasilenie wśród kobiet (vide hasła większości Manif od kilku dobrych lat). A zdanie: "Bieda prekariatu, bieda warstwy społecznej ironicznie nazwanej w pewnej reklamie "biurową klasą średnią", nie została dotąd w Polsce należycie opisana." tylko pogrąża p. Orlińskiego i udowadnia moją tezę. Są chociażby teksty Jana Sowy (w HaArcie), są teksty w tak wykpiwanej Krytyce Politycznej. Można nie lubić KP czy feministek, ale zaczynając je krytykować, wypadało by się zapoznać z tym co głoszą. Podniosło by to jakość argumentów z poziomu "luksusu przychodzenia do pracy w rozciągniętym swetrze [na jaki] może sobie pozwolić doktorantka od żiżkologii lacanistycznej" czy "demonstrowania 'zespołu napięcia przedmiesiączkowego i chandry'". Przykłady można by mnożyć.
      Takiej dbałości i przygotowania się do tekstu wymaga zwykła przyzwoitość i rzetelność dziennikarska, inaczej felietony w GW (w szczególności p. Orlińskiego) równają się poziomem z tymi w Naszym Dzienniku czy GPC.
    • y.y Chichot Kisiela 23.03.12, 11:46
      Jeden z czołowych dziennikarzy jednego z największych dzienników w kraju swoje sądy na temat rzeczywistości opiera o ...blog córki premiera. Gratulacje, już niewiele bardziej idiotycznych tematów można wymyślić.
      • cehaem Re: Chichot Kisiela 23.03.12, 12:28
        y.y napisał:

        > Jeden z czołowych dziennikarzy jednego z największych dzienników w kraju swoje
        > sądy na temat rzeczywistości opiera o ...blog córki premiera. Gratulacje, już n
        > iewiele bardziej idiotycznych tematów można wymyślić.

        O, kolejny analfabeta wtorny.
        • y.y Re: Chichot Kisiela 23.03.12, 13:40
          Aha, ale masz jakieś argumenty, czy wpadłeś potrollować?:)
          • cehaem Re: Chichot Kisiela 23.03.12, 14:50
            Ty chyba na serio nie zrozumiales, po co autor artykulu przywoluje przyklad blogu Katarzyny T.
            • y.y Re: Chichot Kisiela 23.03.12, 20:50
              cehaem napisał:

              > Ty chyba na serio nie zrozumiales, po co autor artykulu przywoluje przyklad blo
              > gu Katarzyny T.

              Aha, ale masz te argumenty? Bo ja rozumiem, że lubisz zatrollować, ale serio - wróć, kiedy będziesz miał jakieś konkrety zamiast kiepskiej erystyki w zanadrzu?:)
      • prawdziwygagatek y.y,tumanku..?dlaczego nie?jeżeli stanowi podstawę 24.03.12, 09:46
        .. do poważnych rozważań, jak to ma miejsce w tym przypadku..? i jeszcze w dowcipny sposób...
        A ty trollu jednozdaniową krytyką jakie argumenty przedstawiłeś...?
        Znamy się na was trolle ePiSkopatu... sprowokować i bluzgać...
        Spadaj do rzepy, naszego nocnika czy gazet wolskiej... albo do grzybbelsa... tam jest twoje miejsce..
        • y.y Re: y.y,tumanku..?dlaczego nie?jeżeli stanowi pod 25.03.12, 23:51
          prawdziwygagatek napisał:

          > .. do poważnych rozważań, jak to ma miejsce w tym przypadku..? i jeszcze w dowc
          > ipny sposób...
          > A ty trollu jednozdaniową krytyką jakie argumenty przedstawiłeś...?
          > Znamy się na was trolle ePiSkopatu... sprowokować i bluzgać...
          > Spadaj do rzepy, naszego nocnika czy gazet wolskiej... albo do grzybbelsa... ta
          > m jest twoje miejsce..

          O, kolejny, który nie ma nic do powiedzenia ad rem, więc sięga po ad hominem:) Ulżyło?:) Zawsze zaczynasz od inwektyw, kiedy nie masz nic do powiedzenia?:) Jakie argumenty przedstawiłem? Takie, że wpisywanie się w dyskusję, której podstawą jest blog laski, która jest znana z tego, że jej ojciec jej premierem, jest przykładem że-na-dy publicystycznej. Najzwyklejszy oportunizm i pseudointelektualna komercha w najgorszym wydaniu - żerowanie na nazwisku i forsowanie celebrytów, oto co uprawia Orliński swoim tekstem, wmawiając mi, że blog tuskówny jest przyczynkiem do jakiejkolwiek dyskusji o kulturze. Śmieszne i żenujące. Takie jest moje zdanie i jestem w stanie o tym dyskutować, bronić swojej racji.

          A gdzie są moje bluzgi? To już wiesz tylko ty. Ja żadnego epitetu wobec Orlińskiego nie użyłem, odnosiłem się nie do niego, ale do tego co napisał. Zabawnie zatem wygląda twoje opluwanie mnie, jakieś brednie o elektoracie PiSu (gdybyś zadał sobie trud zajrzenia w moje posty na forum to byś wiedzial, jak bardzo zabredziłeś), co to w ogóle ma wspólnego z tym co napisałem? Jakieś frustracje nie na temat z Ciebie uchodzą koleżko:) Na przyszłość może najpierw myśl, póxniej pisz. Mniej będziesz pieprzył farmazonów:)

          I mniej używaj liczby mnogiej. Osobowość wieloraka w sieci nie pomaga w wiarygodności:)
    • czarnyhs Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 12:37
      robicie idola ze zwykłej szarej, przeciętnej gęsi która "pływa" tylko dlatego, że jest córka "płemieła". Ciekawe - za ile - bo w "prace społeczne" to za bardzo nie wierzę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • ae-ode Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 13:04
      Święta prawda. Doskonale Pan to ujął.
    • albert_e Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 13:39
      Wizerunek czytelniczki makelifeeasier jest tu grubo przesadzony i naciągany dla potrzeb tezy, którą Pan stawia. Nie widzę związku pomiędzy umowami śmieciowymi a blogiem modowym i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby stan zamożności i wykształcenia czytelniczek reprezentował krzywą Gaussa. Są bardziej ambitne blogi, ale Kasia Tusk ma tą przewagę, że ubiera się w sklepach, które są dla nas dostępne i w sposób, który spokojnie możemy naśladować. Na tym polega jej siła, i tylko na tym. Proszę nam nie wmawiać, że czytając tego bloga jednoczymy się w strachu przed jutrem, ubóstwie, beznadziei, zapatrzone w kolorowe zdjęcia jak w odbicie świata, który jest poza naszym zasięgiem.
      • malinetta Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 14:21
        Kasia Tusk ma tę przewagę, że jest córką premiera, wobec czego jej blog ma od początku darmową reklamę w portalach informacyjnych i plotkarskich. Inaczej zginąłby wśród setek innych blogów, bo jeśli nawet ktoś by na niego trafił, to jest mała szansa, żeby tam wrócił, ponieważ propozycje Kasi T. są nudnawe i sztampowe, przypominają stylizacje sklepowych manekinów. Wiele osób zagląda tam z ciekawości lub żeby poprawić sobie humor, bo blog jest tak infantylny, że aż śmieszny, o czym najlepiej świadczy fakt, że został sparodiowany na innym blogu.
    • korpuskula Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 13:45
      "Na luksus przychodzenia do pracy w rozciągniętym swetrze może sobie pozwolić doktorantka od żiżkologii lacanistycznej."
      Teraz to poczułam się jak darmozjad, bo w końcu czymże trudnym jest taki doktorat...Dobrze że zostają mi przyjamniej rozciągnięte swetry na pociechę, a innym świadomość że darmozjadzi doktoranci o 2000zł (bez grantów, dodatkowy umów ect) mogą pomarzyć....
    • dzika.foka Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 13:51
      Prekariat (czyli najmici – nie wiem, po co wprowadzać obcy termin, skoro mamy własny, precyzyjny i zrozumiały) wraca do rzeczywistości po złudzeniach stosunkowo krótkich epizodów „przeszacowania” w ostatniej połowie wieku: 1. powszechnej stabilizacji (stała praca i szeroki socjal w PRL; obecnie wciąż częściowo w budżetówce) i 2. wiary w „ścieżkę kariery”, niechybnie prowadzącą na coraz wyższe stanowiska „menadżerskie”.
      Ze ścieżką kariery jest tak, jak z marzeniami „gdybym żyła 200 lat temu” – każdy widzi się w roli hrabiny czy generała, niemal nikt – służącej czy parobka. Jak w piramidzie finansowej. To jeden z powodów, dla których niespecjalnie żal mi najmitów, bo ich wybory życiowe (np. studia menadżerskie zamiast „rzemieślniczych”) dowodzą mizerii intelektualnej, a proste konsekwencje owych wyborów zamiast refleksji budzą roszczeniowość.
      Z drugiej strony nie ma co krytykować konsumpcjonizmu najmitów, bo tylko dzięki niemu system jakoś się kręci. Gdyby nie masowy popyt na „wyznaczniki statusu społecznego” (w tym przymus ciągłej wymiany rzeczy na nowe: ubrania, sprzęt, kosmetyki, meble, samochody, hobby) miliony ludzi w Polsce w ogóle straciłyby pracę.
      Dlatego „menadżerzy” w mundurkach, harujący na rzeczy i usługi tak doskonale zbędne do wygodnego życia, a uznawane za „must have”, jak wakacje w „resortach”, kablówka, samochody w miastach, SPA, jedzenie w restauracjach czy koszulki za 200 zł, i napędzający koniunkturę, w istocie harują na mój całkiem dostatni (choć z ich punktu widzenia minimalistyczny), leniwy byt wolnego specjalisty. Wielu z nich nie śpi z powodu kredytów, ale nie wsiądzie do tramwaju ani nie zrezygnuje z kilkunastu godzin rozmów telefonicznych miesięcznie, absurdalnych gładzi gipsowych na ścianach, kawy w kartonowym kubku za 16 zł itd. Łatwo rozpoznać ich po tym, że na pytanie „co potrafisz dobrze robić” zamiast konkretnych czynności czy przedmiotów podają listę stanowisk z CV.
      • niedofizyk Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 17:14
        To jest zdecydowanie najlepszy komentarz, jaki tu przeczytałem. Będąc takim 'wolnym specjalistą' (sweter, tramwaj, ale za to kasy mi wystarczy na wakacje nie koniecznie last minute) często się zastanawiam, czemu u licha ci ludzie mi zostawiają tyle pieniędzy? Jakim cudem 'kierownik obsługi klienta' w banku zarabia sporo mniej ode mnie, podczas gdy ja nawet na pełny etat nie przychodzę? No i czemu ten sam kierownik jeździ samochodem? W gospodarce są rzeczy, o których nie śniło się ekonomistom ;)
        • dzika.foka Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 21:12
          O właśnie. Znajomą singielkę zwolnili z korpo. Panika, depresja, bezsenność, życie się skończyło. Zero kredytów, własne mieszkanie 80 m2, zysk z najmu drugiego własnego 1000 zł na czysto, domek na wsi, oszczędności 70 tys. Dotychczasowe zarobki 8-9 tys. netto. Oferty, które znalazła – średnio 2-2,5 tys. netto – odrzuca, bo za tyle nie będzie w stanie przeżyć.
          Siadamy szukać rozwiązań.
          Miesięczne wydatki koleżanki z rubryki „nie do ruszenia”: telefony 700 zł („wszyscy tyle wydają”); samochód; prywatny pakiet medyczny; pakiet sportowy 200 zł („w parku nie mam trenera i orbitreku”), kosmetyczka 300 zł; rozrywka, w tym prenumerata kilkunastu kolorowych pism i soboty w klubach 1000 zł; suplementy diety 300 zł; przegryzki na mieście 600 zł („20 zł dziennie to przecież minimum na tani lunch albo kawę i batonik”) i tak dalej – po wielkich cięciach i wyrzeczeniach zeszła do 5 tys. Co ciekawe, większość klasycznej konsumpcji (SPA, rozrywkę, gadżety) uparcie nazywała „inwestowaniem w siebie”.
          Po burzy mózgów pojechałyśmy na odprężające zakupy. Kupiła na poprawę humoru zasłony za 800 zł, a w delikatesach wózek słodyczy, kosmetyków i wysoko przetworzonego jedzenia. Przy kasie zagląda do mojego (sama surowizna: mięso, ryba, owoce, biały ser itd.) i mówi:
          - Ej, weź, będziesz się z tym babrać? Przecież to się nie opłaca…
          Tydzień później: „No próbowałam dzwonić z VOIP, ale nie da się fajnie pogadać, jak godzinę siedzę przywiązana słuchawkami do kompa”.
          Dwa tygodnie później: "Zarejestrowałam się w UP, co za obrzydliwe miejsce, no ale przyda się te parę stów zasiłku".
          Na tym moje próby zrozumienia logiki życia „menadżerów” się skończyły.
          • niedofizyk Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 24.03.12, 02:59
            Z jednej strony to wygląda jak szaleństwo, ale z drugiej - dzięki temu w ogóle kręci się współczesna gospodarka. Technikę przecież mamy taką, że mogłoby pracować 10% ludzi, a reszta po prostu tylko by konsumowała i opie...ła się całe życie. W XIXw. wielu przewidywało taką przyszłość. Tylko gdyby to zrealizować, zaraz byłby problem z rozdzielaniem tej konsumpcji: co, jeśli ktoś chce więcej? Albo czegoś kompletnie od czapy? Więc ludzie zaczęli wymyślać kolejne niepotrzebne usługi, produkować je i konsumować, żeby nadal każdy musiał zapieprzać, nawet ten, co nic pożytecznego nie umie.
            Gdyby ta menedżerka nie szastała kasą, nie miałaby co robić kosmetyczka, redaktorzy głupich gazet, kelnerzy w klubach i cała reszta tej hałastry, która żadnej 'rozsądnej' wartości dodanej (takiej jak w przemyśle) wytworzyć nie potrafi ;)
            • dzika.foka Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 24.03.12, 09:51
              I właśnie dlatego ani myślę nawracać konsumpcjonistów :D Tylko w świecie rozkręconej koniunktury mogę sobie pozwolić na taki leniwy model życia, tj. ok. 10 h fajnej pracy tygodniowo i luz. W dodatku pracuję przy „potrzebach wyższego rzędu” i mam świadomość, że menadżerowie zaspokajają je nie tylko z potrzeby ducha, ale głównie dla prestiżu, wiec gdyby masowo zaczęli myśleć racjonalnie… No, ale to nam nie grozi :D
              Z kolei te 90% ludzi z „dochodem gwarantowanym” i mnóstwem wolnego czasu w trymiga zmieniłoby się w kiboli albo fanatyków religijnych i z nudów rozwaliło cywilizację (systemy prawne, gospodarkę, kulturę itd.), więc kierat kariery i prestiżu jest całkiem niezłym kagańcem.
              Kurde, co za cynizm – to chyba przesilenie wiosenne ;)
    • turtlezzz Świetny tekst, chociaż... 23.03.12, 14:05
      ...nie wiem, po co wkomponowano w niego Kasię Tusk. Rozumiem, że obcowanie z jej blogiem mogło autora zainspirować do rozważań nad sytuacją prekariatu i polityki społecznej współczesnej polskiej lewicy (postlewicy?). Niemniej jednak związek jednego z drugim raczej mało poważny.

      • lia.13 Re: Świetny tekst, chociaż... 23.03.12, 16:30
        myślę, że to nie obcowanie z jej blogiem było źródłem tych przemyśleń Orlińskiego a krytyka tegoż bloga przez te dwie paniusie z Przekroju. Ja osobiście nigdy bloga Tuskówny nie czytałam (ot, kliknęłam zaciekawiona po wspomnianym artykule). Jednak zadziwia mnie owa krytyka. Dziewczyna pisze sobie bloga. No i co z tego? Jest mnóstwo blogów. Ona nie pisze podręczników, pisze co jej się wydaje, bo jej to sprawia przyjemność a jeśli ktoś to przeczyta to dla niej jeszcze lepiej ;) Ale dla mnie? Mnie to ani grzeje ani ziębi. I panny z Przekroju powinny mieć taki sam stosunek. Zdziwiła mnie ich zapalczywość. To jak strzelanie z armat do wróbla. Po co?
        • mt_jr Re: Świetny tekst, chociaż... 23.03.12, 23:02
          A może przypadkiem chodzi o to, że pani Kasia jest - czy by tego chciała czy nie - premierówną. A od premierówny wypada wymagać więcej niż bezrefleksyjna promocja konsumpcji. I nie, ona nie jest i nie będzie "zwykłą dziewczyną", choćby bardzo bardzo bardzo tego chciała. Przykro mi, taka karma, rodziców się nie wybiera.
    • gnom_opluwacz "Do wzięcia"? 23.03.12, 14:20
      Niby dlaczego - do wzięcia? Przecież oni już mają polityka, na którego głosują, zresztą tego samego na którego głosuje Orliński, choć pewnie z innych powodów. I raczej, choć to tylko zgadywanka, będą mu wierniejsi niż Orliński.
    • esada Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 15:12
      To już nie można sobie bloga prowadzić na jaki się chce temat?? Nie można sobie na tym blogu publikowac ładnych zdjęć, kupować sobie ciuchów itd?! Nie rozumiem całego zamieszania. Czy to że jest z domu Tusk oznacza, że ma mieć jakąś misję do wypełnienia? Ma być zbawczynią młodych, kiepsko zarabiających?! Ona jest, kim jest - ma takie a nie inne dochody, stac ją na rzeczy po 200, 500 może nawet i droższe. Co w tym złego, że prowadzi blog o modzie, stylu życia itd.?! Dlaczego autorki tekstu w "Przekroju" zakładają, że osoby czytające bloka Kaski Tusk, to odmóżdżone małolaty, w dodatku na tyle zdesperowane, że zarabiają doopą w galerii, żeby mieć najbliżej do sklepu ulubionej marki? Idąc logiką autorek z "Przekroju" należałoby zakazać programu np. Nigelli Lawson - a co nam będzie pudernica z zawsze pełną lodówką, usmiechnieta, zadowolona mówiła, że gotowanie jest fajne?! Kogo na to stać? Kto ma takie wyposażenie kuchni? Teraz wszystkie oglądające taki program panie domu będą się prostyutuować pod sklepami AGD i sprzętu kuchennego, żeby sobie kupic wymarzoną patelnię, tudzież garnek! Ludzie - trochę luzu. Kasia Tusk nie jest premierem rządu RP, od niej nic nie zależy, ma dziewczyna pasję - modę. Jak ktoś nie chce, nie musi bloga czytać. A pisanie na ten temat artykułów to nadużycie i ściema. Przektój zszedł na psy....
    • zuuuraw W "śmieciowych" USA najniższe bezrobocie 23.03.12, 16:14
      Jakoś żadnemu lewakowi do głowy to nie przyjdzie, że w tych wyklętych Stanach każdy pracuje na umowie "śmieciowej", może być zwolniony z godziny na godzinę ale i zatrudniony od ręki, bez żadnych ceregieli. Wszyscy sobie to chwalą i dzięki temu mają najniższe bezrobocie.
    • mniklasp Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 17:28
      co to jest prekariat, to jakies nowe slowo w Polsce? dalczego uzywa sie slow ktore sa niezrozumiale, przeciez artykul musi byc komunikatywny. Ni erozumiem jaki jest tzw point , czyli o co chodzi P.Orlinskiemu, dla mnie o jakies filozofowanie. Te panie zprzekroju , czytalem , byly pelne jadu, dlaczego tyle cynicznej krytyki, to co Tusk pisze jej sprawa, ci co ja czytaja to ich sprawa. natomiast dzikosc tego kraju polega na tym ze normalni ludzie nie maja pracy a jak maja to maja takie warunki i stres ze ja bym wyjehal pierwszym pociagiem nawet do Szkocji.
      • mniklasp Re: Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec 23.03.12, 17:33
        czyli prekariat to najmita, hahaha smieszna nazwa , ja bylem takim najmita wUSa gdziemieszkam na umowach smieciowych, japiew z 40 tys dol a pozniej po 2 latach promocja do 55 tys i co roku podwyzki(nie promocje) i ostanie 10 lat po80 tys dol na rok , super sprawa te smieciowe umowy , tu je ma oko 90- 100 pracownikow
    • konikmorski1976 Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 23.03.12, 19:21
      Nareszcie. Juz dawno większej zawistnej bzdury jak ten tekst w Przekroju nie czytałam. Nie podziwiam, nie lubie i nie czytam panny Tusk, ale na Boga, jej niszczacy wpływ to chyba jakis żart. a tekst o tatusiu zarabiającym 15 tysięcy to jest po prostu zawistny obrzydliwy komentarz. Nic paniom autorkom do tego ile zarabia czyj tatuś. Panna Tusk może brać pieniądze skąd chce, nie kradnie ich przecież. A pani socjolożce i kulturoznawczyni radzę trochę wyjść z biblioteki i Nowego wsapaniłego ŚWiata i zając się REALNYMI problemami modych ludzi w Polsc a nie tym, że nie mają na Zarę.No , ale jeżeli jedynym problemem polskiej lewicy jest kwestia czy nazywać ministra ministrą to ja się nie dziwię, że poczucia realności nie mają żadnego. a od tego kto pieniądze na co wydaje wara drogie panie.Jezu, wam chyba zaden facet prezentu nigdy nie dał i dlatego takie sfrustrowane chodzicie. Największe osiągnięcie polskiej feministki to fakt, że sama zarabia na torebki. Łał.
    • mig_watch A co na to Jeremi Mordasewicz? 23.03.12, 21:20
      WO, za mało Mordasewicza.
    • kokoszynel nieprawdopodobne! 23.03.12, 22:13
      No ma towarzysz Orliński rację, a ja się z nim zgadzam. Nie wierzę....
    • wojtek-gdansk Celnie. Szkoda tylko, że grochem o ścianę. 24.03.12, 10:51
      Bardzo celna ocena sytuacji. Niestety nie przemówi ona ani do Kazi Szczuki, ani do Krajowej Rady Radiofonii i TV, a już na pewno nie do redaktorek z Przekroju, mimo, że One też prawdopodobnie są na umowach śmieciowych lub "śmiecio-podobnych" u Hajdarowicza, ale mogą chodzić w rozciągniętych swetrach i uśmiechać się tylko do szefa, więc nie utrwalając przy tym zmarszczek mimicznych. Kasia Tusk, czy Ona przypadkiem też nie jest po marketingu? Wszak śp. antenat panującej nam miłościwie PO, niejaki KLD zakładał a'parte , nawet w swojej gdańskiej siedzibie, pierwsze różnego typu szkółki marketingu, pomaturalne (nie koniecznie niedzielne). Z marketingiem, jak z politologią - kręci się (dość jałowo) iama się dobrze, niewiele trzeba umieć, więc kusi. Kusi, bo marketing to zwykłe żerowanie na naiwnych więc z uczciwością niewiele ma wspólnego.
      ---
      "Od powtarzania słowa "chałwa" w ustach słodko się nie robi" - Wiktor Litowkin
    • gsb PO jak frytki z McD, a PiS jak ziemniak z ogniska 24.03.12, 11:48
      to co nakręca Polaków to są ASPIRACJE, wyobrażenia o świecie ZACHODU i dążenie do niego. chociażby powierzchownie. to jest niezgoda na bycie polakiem, to są kompleksy prowincjusza. PO - partia bez programu - inwestuje miliony w wizerunek i powtarza: nowoczesność, postęp, rozwój - hasła modernizacyjne, które nic już nie znaczą. a Polacy to kupują jak seriale o mięsnym jeżu na kanarach...
    • raj001 To czemu ta asystentka jest asystentką? 24.03.12, 21:46
      Autor felietonu pisze:
      "Tego luksusu nie ma asystentka w kancelarii prawnej czy doradczyni klienta w banku. Ona musi cały czas być miła, ładna, młoda i uśmiechnięta, bo inaczej ją wywalą bez podawania przyczyny (to śmieciówka!) i zastąpią dowolną inną miłą, ładną, młodą i uśmiechniętą z tych dwustu, które przysłały swoje CV tylko w tym miesiącu."

      A czemu ta asystentka czy doradczyni musi szukać pracy właśnie jako asystentka czy doradczyni? Czemu poszła właśnie na ów wymieniony w tekście marketing i zarządzanie, a nie na jakiś kierunek, po którym ma się konkretny zawód?
      Dlaczego te dziewczyny nie poszły na jakiś kierunek techniczny? Zamiast być jedną z dwustu, które przysłały swoje CV w tym miesiącu byłyby teraz w sytuacji, w której to firmy czekają na ich CV. Moja firma (branża: elektronika i IT, jedna z większych firm na świecie) od paru miesięcy szuka ludzi do pracy, do nowego działu który został właśnie utworzony. I cholera, znaleźc nie może. A wymagania nie są wcale jakieś kosmiczne - trzeba sie trochę znac na Linuksie i sieciach TCP/IP, całej reszty można się douczyć już w pracy.
      Idzie się na niewłaściwe studia, bo modne, a potem się żałuje, że pracy nie ma, bo się jej szuka nie tam gdzie trzeba... A Orliński jeszcze wielkie halo z tego robi.
      • greges58 Re: To czemu ta asystentka jest asystentką? 25.03.12, 14:50
        Posłuchaj, Trollu !!!
        A co to ma do rzeczy ???
        Twój Linux ;)
        Pracując jak chcą i gdzie chcą - robią to na własne ryzyko i odpowiedzialność !
        A może One naprawdę nie chcą " karmić " urzędniczej Hydry ? ZUS i US.

        Najwięcej boli Autorki samodzielność Czytelniczek tego bloga !!!
        Wolność i niezależność.
        Krytyka Polityczna przemalowałaby nam świat na lekko czerwony ?
        Frustratki...
        Państwo wie lepiej ? Druga Szwecja ???

        Opanuj się !
        Czasem przyjmuję ludzi do roboty.
        Czasem doradzam Kolegom, którzy pojęcia o tym nie mają ;)
        Słucham głupot i czytam te bzdury - ułożone przez agencje pisania CV.
        Gdyby Ktoś mi wspomniał o linuksie, papiery lądują natychmiast w koszu !!!
        Uwaga, jakiś Meszuge ;)

        Co innego, gdy poszukują administratora do serwerowni. Wtedy O. K.

        Pozdrowionka ^^
    • aekielski Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 25.03.12, 14:11
      Już myślałem,że wszystko wiem, a tu proszę, prekariat o którym nawet słownik twierdzi,że to nie po polsku. Redaktor Wojciech Orliński jest w formie. Był małą dziewczynką, teraz nie chce oddać pola walkowerem. Tak jeden jak i drugi tekst ciekawy,polecam.
    • rousse1 Smutek walkoweru, czyli Kasia Tusk jak ojciec R... 25.03.12, 20:57
      Autor zapomnial, ze Rydzyk zrobil niejeden przekręt w tym dwa kolosalne -zbiorka pieniedzy na stocznie i zbiorka swiadectw udzialowych kazdy na kilkadziesiat milionow dolarow. Jak mozna go porownywac z lewica albo feministkami ?

      To fakt, ze biedne, w wiekszosci stare kobiety, wyrzucone na margines, w nowym systemie zostaly potraktowane jak odpad ludzki. Rydzyk latwo je zagospodarowal. Bezczelnie wykorzystal sytuacje, ktora w normalnym panstwie nie moglaby sie zdażyć. W normalnym panstwie siedzialby tam gdzie jego miejsce.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka