anna12-3
01.06.12, 07:44
Nie trafiają do mnie żadne wyliczenia rządowe,bo nie odzwierciedlają rzeczywistości. Wszystko sprowadza się do średniej,a więc: średnia płaca,średnia emerytura,średni dochód itp. Średnia płaca powinna być wyliczana z większości płac,z wyłączeniami np.prezesów banków,prezesów spółek skarbu państwa itp. Te kilkuset tysięczne zarobki pojedyńczych osób w znakomity sposób zawyżają średnią. Człowiek czyta dane i oczom nie wierzy. Np. na podkarpaciu zarabia się średnio ok.1500-1800zł. co stanowi mniej niż połowa krajowej. Jak się to ma do rzeczywistości?
Bieda w Polsce jest wszechobecna i coraz większa. Najlepiej pokazują to niezależne badania międzynarodowe-Eurostatu czy Unicefu. Tu we wszystkich wskażnikach wypadamy jak najgorzej. W każdym jesteśmy w ogonie Europy. Nasze matki mają najgorsze warunki wychowania dzieci,w nędzy dzieci wyprzedzają nas tylko Bułgaria i Rumunia. Szpitale niemal najgorsze w Europie,koleje i drogi najniebezpieczniejsze itd. itp.
Rząd i prasa nie komentują tych danych ,a jednocześnie rozgłaszają chwałę osiągnięć. Nie rozumiem np.jak to możliwe :"Choć nasza gospodarka na tle Europy rosła w ubiegłym roku w imponującym tempie, to ludziom żyło się gorzej. Pierwszy raz skrajnie ubogich było więcej niż tych uprawnionych do zasiłków socjalnych". Dlaczego ludziom przy takiej propagandzie sukcesu ,żyje się coraz gorzej. Dlaczego ten" imponujący" rozwój nie przekłada się na życie Polaków? Dlaczego więc ,IM LEPIEJ,TYM GORZEJ. Kto mi to wytłumaczy?